zamyslona_7
14.04.11, 18:44
39-letni Brytyjczyk spędzał wakacje w luksusowym hotelu Burj al-Arab w Dubaju. Złamał tamtejsze prawo, gdy nieopatrznie przeklął w miejscu publicznym. Został zatrzymany i wtrącony do celi, gdzie spędził sześć dni bez kontaktu z światem. - Jego współwięźniowie twierdzą, iż policjanci brutalnie pobili Brytyjczyka, co doprowadziło do jego śmierci - pisze "Daily Mail".
Ma szczescie Brudzinski, ze zaklal w Warszawie
u nas to mozna jeszcze sily porzadkowe zaskarzyc.