Dodaj do ulubionych

TAK TO SOBIE

    • rawik-is-me Re: TAK TO SOBIE 01.05.18, 04:44
      Demska-Olbrychska w rozmowie z "Życiem Na Gorąco" wyznała, że wspomnienia Łapickiego były dla nich sporym zaskoczeniem. – Daniel jest osobą, która zawsze daje z siebie więcej niż potrzeba, zwłaszcza bliskim. Rodzina była i jest dla niego zawsze na pierwszym miejscu – powiedziała.

      REKLAMA

      – Daniel to człowiek ugodowy. Kłótnie nie leżą w jego naturze – tłumaczyła Demska-Olbrychska. – Dzieci kocha nad życie i zawsze o nich pamięta. A co do Andrzeja Łapickiego? Daniel kochał go i uważał za drugiego ojca. Jest rozczarowany i ma wrażenie, że całe życie przyjaźnił się z kimś innym – zakończyła żona aktora.

      Przypomnijmy, do księgarń trafiły dzienniki Andrzeja Łapickiego, obejmujące lata 1984-2005, które wydała jego córka Zuzanna Łapicka, zatytułowane "Jutro będzie »Zemsta«".

      Andrzej Łapicki napisał w nich m.in. o Danielu Olbrychskiemu. – Zuzia kłóci się ciągle z Danielem, który jest nie do wytrzymania, co wiem od 15 lat. I tak Zuzia ma żelazne nerwy. To jest moje prawdziwe zmartwienie – pisał aktor.

      Łapicki opisał w dziennikach również zdradę swojego ówczesnego zięcia. – Tydzień nerwów, bo Zuzia wnosi o rozwód. Daniel przesadził z artystką niemiecką Sukovą, która zadzwoniła do Zuzi z pytaniem, czy D. jej powiedział o nich. D. nie powiedział, bo jest tchórz, ale za to Zuzia się dowiedziała, że aż do tego stopnia. Bolesne to i nerwy szarpiące – czytamy.

      Zamieszanie wokół dzienników w programie "Rezerwacja" Katarzyny Janowskiej skomentowała córka aktora, Zuzanna Łapicka.

      – Nie rozmawiałam z Danielem o tym; trochę się boję. Ale znając świat tabloidów, wiedziałam, że na 700 stron polityki, ról, teatru, pięć zdań o moim rozwodzie, będzie na pierwszych stronach – powiedziała córka nieżyjącego aktora.

      Zuzanna Łapicka podkreśla, że postanowiła zrealizować życzenie ojca i wydać jego dzienniki pod wymownym tytułem "Jutro będzie »Zemsta«".
    • rawik-is-me Re: TAK TO SOBIE 01.05.18, 10:16
      https://scontent.fatl1-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/31519633_2065929006768696_3721733283906584576_n.jpg?_nc_cat=0&_nc_eui2=v1%3AAeEhSYEckDARji3tuEuiy7c-P-O_BrOrEn5WfnVbJ8WCluIoAUdo5SkzS-QYCqdxDopnj83dMHUR_WV2ghYNmOjkhmTI5POGmJkKqG02Sm1DbA&oh=eca9dd13f402b6d193db3b880db7f7ab&oe=5B648018
    • rawik-is-me Re: TAK TO SOBIE 01.05.18, 10:23
      wniosków mówiących o tym, że to działalność człowieka, a konkretnie elektrowni w Pohang, doprowadziła do trzęsienia ziemi doszły dwa niezależne od siebie zespoły badawcze.

      REKLAMA
      W wyniku wstrząsów o magnitudzie 5,5, 70 osób zostało poszkodowanych, a straty materialne oszacowano na ponad 50 milionów dolarów.

      Elektrownia w Pohang wykorzystuje tzw. technologię EGS, polegającą na wtłaczaniu pod wysokim ciśnieniem zimnej wody pod ziemię. Kruszące się w ten sposób podziemne skały ogrzewają wodę, która następnie odzyskiwana jest przez elektrownię.

      Naukowcy doszli do wniosku, że każdy z sześciu wstrząsów głównych, a także setki wstrząsów wtórnych miały miejsce cztery do sześciu kilometrów pod powierzchnią ziemi, z epicentrum położonym tuż przy elektrowni. Warto podkreślić, że region Pohang nigdy nie był aktywny sejsmicznie.

      Odkrycie naukowców może być kluczowe w kwestii dalszego inwestowania w energię geotermalną – okazuje się bowiem, że w niektórych przypadkach nie jest ona tak bezpieczna, jak dotychczas sądzono.
    • rawik-is-me Re: TAK TO SOBIE 01.05.18, 14:50
      Moczulski....Hans Kloss ze "Stawki większej niż życie" zdobył ogromną popularność, ale rola stała się też jego przekleństwem. Przez lata nie zdołał wyjść z szufladki, filmowcy nie chcieli dać mu żadnej większej roli, dzięki której mógłby pozbyć się ciążącej mu etykietki. Możliwość artystycznego spełnienia znalazł dopiero w teatrze. Musiał stawić też czoła wielu problemom osobistym - rozwód, śmierć drugiej żony, a później ciężka choroba,
      • rawik-is-me Re: TAK TO SOBIE 01.05.18, 14:52
        Na ekranie zadebiutował już w 1950 r. w filmie "Pierwszy start". Ekipa filmowa jeździła po szkołach w poszukiwaniu młodych aktorów i Mikulski od razu wpadł im w oko. Młodemu chłopakowi praca na planie przypadła do gustu i postanowił, że po maturze pójdzie do szkoły teatralnej.


        - Rodzice nie byli zachwyceni. Ja jestem chłopak z robotniczej Łodzi, z Bałut. Ojciec - tkacz, matka - gospodyni domowa. Aktorstwo w tym środowisku nie uchodziło za solidny zawód. Rodzice myśleli, że pójdę na politechnikę. Ale w końcu machnęli ręką - wspominał w "Gazecie Wyborczej".

        Do szkoły teatralnej ostatecznie jednak nie poszedł. Na planie poznał Władysława Woźnika, dyrektora teatru w Katowicach, który zaproponował mu angaż. Chłopak propozycję przyjął, a na scenie odnalazł się bez problemów. Tyle że po maturze Mikulski dostał wezwanie do wojska. Odbębnił służbę w artylerii przeciwlotniczej, a potem trafił do Zespołu Pieśni i Tańca Warszawskiego Okręgu Wojskowego. Gdy tylko go zwolniono, zdał egzamin eksternistyczny i wrócił na scenę oraz przed kamery
        • rawik-is-me Re: TAK TO SOBIE 01.05.18, 14:55
          Największą popularność zdobył dzięki serialowi "Stawka większa niż życie", ale później przez lata żałował, że przyjął ten angaż. Od tamtej pory praktycznie nie dostał żadnej większej roli.


          - Chodziłem po reżyserach, żebrałem i nic. No, prawie nic. Dali mi zagrać Pana Samochodzika, czyli kolejną pozytywną postać typu Wujek Dobra Rada. Nie o taką rolę mi chodziło - żalił się w "Gazecie Wyborczej".

          Popularność z czasem stała się dla niego strasznie męcząca, a fani nie dawali mu spokoju.

          - Każdy w tym kraju znał moją twarz. To znaczy wtedy myślałem, że moją, bo okazało się, że tak naprawdę to twarz kapitana Klossa. Wychodziłem na ulicę - zbiegowisko. Jechałem na urlop - zbiegowisko. Doszło do tego, że znajomi, jak chcieli coś załatwić, np. przydział mieszkania albo kupno pralki, to prosili, żebym z nimi poszedł. "Nie musisz nic mówić, wystarczy, że się tam ze mną pokażesz". Robiłem za maskotkę – dodawał. Dopiero w teatrze udało mu się zrealizować swoje artystyczne inspiracje.
          • rawik-is-me Re: TAK TO SOBIE 01.05.18, 14:57
            O swoim życiu prywatnym Mikulski mówił niechętnie. Swoją pierwszą żonę, 19-letnią Wandę, utalentowaną śpiewaczkę operową, poznał w lubelskim teatrze.


            - Była piękną dziewczyną. Nic dziwnego, że zwróciłem na nią uwagę. Temperatura naszej znajomości wzrosła, gdy i ona we mnie coś zobaczyła – pisał w książce "Niechętnie o sobie".

            Wkrótce poprosił ją o rękę. Pobrali się, a na świat przyszedł ich syn Piotr. Niestety, ich uczucie nie przetrwało próby czasu. Mikulski, pochłonięty pracą, coraz rzadziej bywał w domu i wkrótce zaczął się oddalać od żony. Rozstali się w 1963 r. Trzy lata później uzyskali rozwód.
            • rawik-is-me Re: TAK TO SOBIE 01.05.18, 14:59
              5z7
              Wielka miłość
              Wielka miłość
              SPL/East News
              Podziel się
              77
              0
              Drugą żonę, Jadwigę Rutkiewicz, kostiumografkę, poznał na planie "Stawki większej niż życie" - to była miłość od pierwszego wejrzenia. Ślub wzięli w 1970 r. Mikulski twierdził, że ich małżeństwo było bardzo udane. Nie posiadał się ze szczęścia, kiedy jego żona zaszła w ciążę, ale radość była przedwczesna, bo ich synek zmarł kilka godzin po porodzie. Wkrótce Jadwiga zaczęła chorować, a lekarze zdiagnozowali u niej ziarnicę, okazało się, że to ona była przyczyną śmierci ich dziecka. Stan zdrowia żony aktora staje się pogarszał; nie mogła chodzić i ostatnie lata spędzała w łóżku. Mikulski trwał u jej boku aż do 1985 r., kiedy kobieta zmarła.
              • rawik-is-me Re: TAK TO SOBIE 01.05.18, 15:01
                Mikulski bardzo przeżył śmierć żony. Trzy lata później wyjechał do Moskwy, gdzie poznał Małgorzatę, młodszą od niego o ponad 20 lat. Dzięki niej znów poczuł, że może być szczęśliwy.

                - Ona jest dla mnie nagrodą za wszelkie przykrości i nieprzyjemności, które zesłał mi los – twierdził.

                Ich radość nie trwała jednak długo. Wkrótce u Mikulskiego zdiagnozowano chorobę nowotworową, z którą aktor walczył przez długie lata. Swój stan zdrowia starał się ukrywać przed światem. Nawet niektórzy jego bliscy nie wiedzieli, jak ciężko jest chory. Zmarł 27 listopada 2014 r.
    • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 01.05.18, 17:49
      Poznali się w 1981 r. na planie filmowym. Wtedy nic nie zapowiadało, że kiedykolwiek osiągną sukces, ani tym bardziej, że będą kiedykolwiek ze sobą. Ponownie spotkali się cztery lata później. Poszli razem na kawę w przerwie od zdjęć i poczuli, że jest między nimi chemia.

      Nie było jednak tak kolorowo, jak mogłoby się wydawać. Od 1978 r. Tom Hanks tkwił w małżeństwie z aktorką Susan Dillingham. Mieli dwoje dzieci: Colina i Elizabeth. Tom zarabiał wówczas 256 dolarów na tydzień. Jego pensja nie wystarczała na utrzymanie rodziny. Jego żona dawała mu ciągle do zrozumienia, że był nieudacznikiem. W końcu Hanks załamał się nerwowo. Pił, sięgnął po narkotyki. Wiedział, że z Ritą miałby szansę na normalne życie, ale nie potrafił odejść od żony. Nie chciał, żeby jego dzieci przechodziły rozwód rodziców, tak jak on w dzieciństwie.
      • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 01.05.18, 17:50
        To był koszmar. Żona chciała ograniczyć moje prawa ojcowskie. Twierdziła, że znęcałem się nad dziećmi. Na szczęście sąd nie dał jej wiary - wyznał Hanks. Tom uwolnił się od żony w 1987 r., ale przeżył załamanie nerwowe.

        Rita wiedziała wówczas, że warto czekać na ukochanego. W sylwestra 1987 r., Hanks poprosił ją o rękę. Pobrali się 30 kwietnia 1988 r.
        • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 01.05.18, 17:51
          Dla Hollywood Tom Hanks jest aktorem unikatowym. Pojawiło się nawet przeświadczenie, że każdy film w którym zagra, natychmiast staje się hitem. Jego kontrakty opiewały w miliony dolarów. Od 2000 r. Hanks zaczął także produkować filmy. Krótko po odchowaniu dzieci, dołączyła do niego Rita, polegając na wyczuciu męża. Dzisiaj są jedną z najlepiej zarabiających par w show-biznesie. Mają kilka domów, prywatny odrzutowiec i ogromną kolekcję starych maszyn do pisania.
          • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 01.05.18, 17:52
            Tom Hanks, przy okazji 30. rocznicy ślubu, po raz kolejny zaznacza, że docenia wsparcie i pomoc, którą zapewniła mu Rita. To tak naprawdę ona stworzyła mu warunki, dzięki którym osiągnął wiele sukcesów i do dziś prowadzi światłą karierę. Para pokonała niejeden kryzys. Takim momentem był chociażby rak piersi, z którym zmagała się z Rita. Poddała się wtedy podwójnej mastektomii i rekonstrukcji piersi. Są ze sobą na dobre i na złe.
    • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 01.05.18, 19:03
      Dwie damy daleko po 70-ce - jedna Żydówka,a druga Włoszka siedzą i rozmawiają.
      Żydówka mówi: mam znajomego po imieniu,Jakub.
      On przychodzi do mnie co sobotę. Jemy rybę,pijemy koszerne wino,potem kładziemy się do łózka i śpiewamy żydowskie piosenki.
      Włoszka mówi: Ja tez mam przyjaciela,który się nazywa Mario.
      On tez przychodzi do mnie w sobotę. Najpierw jemy spaghetti,pijemy dobre włoskie wino,a potem kładziemy się do łózka i zajmujemy się seksem.
      Żydówka - seksem?
      Włoszka - tak seksem,przecież nie znamy żydowskiej piosenki!!!
      • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 01.05.18, 19:04
        https://scontent.fatl1-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/31225504_2075996335774832_2415858214248644608_n.jpg?_nc_cat=0&oh=a5e847fbedf64f10ccd4fba9f5887bb5&oe=5B9B6F65
        • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 01.05.18, 19:05
          https://scontent.fatl1-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/31698879_1874384252619036_590841041544806400_n.jpg?_nc_cat=0&oh=616382f5b390ec217284eea910612219&oe=5B4F5EE7
    • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 01.05.18, 20:25
      W 1893 r. Stanisław Wyspiański skończył 24 lata. Jako mężczyzna przeżywał najlepszy okres. Lucjan Rydel pisał w dzienniku: „[Stach] Zmężniał i wypiękniał. Wąs mu się puścił suty blond-rudawy i broda pełna – co przy ściągłej twarzy i niebieskich dużych oczach bardzo interesująco wygląda”. Józef Mehoffer był bardziej uszczypliwy: „Panny go otaczają ze wszech stron, a najwidoczniej on sam odbiera wrażenia bardzo miłe”.

      A co na to sam Stach? We wrześniu 1893 r. zapisał: „Gdy ja tak wyobrażam sobie moje życie jak obraz malowany, jakże ja mogę brać do moich myśli i ciągnąć ku sobie dziewczynę, która żyje nie kolorami, nie dźwiękami, nie wyobraźnią, nie melodią, nie zobrazowaniem formy – ale formą samą i życiem jakimś wegetującym, na które ja patrzę z równym współczuciem jak na życie kwiatu lub owadu. (...) Ileż razy to byłem rozkochany w kwiecie przez litość i tylko przez litość kochałem raz gdzieś dojrzaną dziewczynę”. Po czym zadaje pytanie: „Czyż to wystarczy do życia?”.

      Stasiu miał ledwie siedem lat, kiedy zmarła mu matka. Delikatna Maria, córka szanowanego kupca krakowskiego, wybrała na męża artystę. Niestety, w parze z talentem Franciszka Wyspiańskiego szedł jego alkoholizm, a w ostatniej dekadzie życia choroba psychiczna. Zdolny rzeźbiarz, aby utrzymać rodzinę, musiał imać się chałtur, co wpędzało go w depresję. U niej zdiagnozowano gruźlicę. No i umarł czteroletni Tadzio, ich młodszy syn. Maria przeżyła swoje dziecko tylko o rok, pozostawiając z zagubionym życiowo mężem drugiego z chłopców. Na łożu śmierci prosiła swoją siostrę Janinę o opiekę nad nim.
      • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 01.05.18, 20:26
        W 1894 r. Wyspiański namalował „Śmierć matki” – obraz, na którym widoczna jest umierająca młoda kobieta. Klęczący obok łóżka chłopiec ma wtuloną w bok matki twarz, a ona trzyma go za rękę. Lecz widzimy jeszcze czyjąś rękę... anioła śmierci, którego z czasem autor wyciął z płótna. Anioł przyszedł po kobietę, w tej scenie jednak skupia się na chłopcu: próbuje go odciągnąć od matki. Bo chłopiec jest życiem – i póki ma kontakt fizyczny z kobietą, ona nie może umrzeć.

        Obraz towarzyszył malarzowi do końca życia, wieszany w każdej kolejnej jego sypialni. Trudno dzisiaj jednoznacznie stwierdzić, dlaczego Wyspiański zdecydował się na usunięcie anioła – i kiedy to zrobił. Trudno również stwierdzić, dlaczego akurat ten obraz był dla niego tak ważny. Ale z dużym prawdopodobieństwem można to odczytać metafizycznie. Jednym cięciem przez płótno śmierć została przezwyciężona – a matka na zawsze pozostała z chłopcem... Kiedy uświadomimy sobie, że ok. 1894 r. malarz zaraził się śmiertelną chorobą, przekaz staje się mocniejszy. Bo anioł śmierci wróci. Tym razem po chłopca.

        Siostra matki nie od razu mogła wziąć osieroconego Stasia. Była niezamężną nauczycielką bez własnego mieszkania. Los uśmiechnął się do chłopca, kiedy skończył 10 lat. Wtedy ciotka wyszła za mąż za dużo starszego Kazimierza Stankiewicza. Przyjęli siostrzeńca pod swój dach i pokochali jak jedynaka. A on związał się na tyle z Janiną, że stała się kimś więcej niż zapamiętana matka. Bo Maria była niczym oniryczna postać z baśni. Janina zaś charakteryzowała się mocną osobowością, niespożytą energią i zmysłem praktycznym. Prowadziła mieszczański dom z rytuałem stałych posiłków oraz wyjść na mszę do kościoła Mariackiego. Przy tym dom państwa Stankiewiczów był pełen gości z najlepszych rodów krakowskich i artystycznych. Dla chłopca, który do tej pory zdany był na niestabilnego emocjonalnie ojca, ta atmosfera okazała się zbawienna. Pozwalała też na rozwój jego talentów.

        Janina stała się wyrocznią. Dlatego koledzy gimnazjalni nadali Stasiowi przydomek Ciocia. Często bowiem podczas rozmów na korytarzu szkolnym powtarzał: „A ciotka uważa, że...”. Jednak im był starszy, tym mocniej związek z zastępczą matką go krępował. Dla artystycznej duszy opiekuńcza miłość kojarzyła się z dozorem. Staś zaczął być butny i arogancki. Świadczyć o tym może niewinna z pozoru scena.

        W 1890 r. wybierał się w pierwszą podróż zagraniczną. W tajemnicy przed opiekunami, którzy ze względu na jego delikatne zdrowie byliby temu przeciwni. W dzień odjazdu, podczas nieobecności ciotki, zaprosił do domu gromadkę dzieci. Wyjął ze spiżarni pochowane przez nią dżemy i konfitury – i wszystkie dla dzieci pootwierał. Przykazał małym gościom, aby powiedzieli ciotce, że to jego sprawka. Po czym spakował się i ruszył na dworzec. Bez pożegnania.

        Od zawsze był delikatnej postury. Chorowity i ze skłonnością do alergii, przez co musiał zrezygnować z malarstwa olejowego. W szkolnych przedstawieniach grywał role kobiece. Zapamiętywał się w tańcu i podkochiwał w pensjonarkach; w dzieciństwie w kuzynce Mani.

        Na pierwszym wyjeździe zagranicznym poczuł smak wolności. W listach często opisywał kobiety, zaznaczając jednak, że bardziej fascynują go ich stroje. I chyba rzeczywiście tak było. Chłonął bowiem wszystko zmysłem malarskim, a „odbierając tak wiele wrażeń – jak donosił w liście – mam do tego stopnia podrażnioną wyobraźnię, że mię to mało o chorobę nie przyprawiło”. Ładne dziewczęta nazywał milutkimi i te pragnął rysować. Pośród zwiedzających paryskie wystawy kobiet więcej dostrzegał „brzydot”, a na prowincji patrzył na baby niczym na krowy holenderskie, „niezgrabne, grube – z nadzwyczajnie głupimi minami”. W Pradze notował: „Czeszki wszystkie jednakie. Jest pewien rodzaj jabłek, które się nazywają papierówki”... Uważał, że kobiety winne być niczym rzeźby odlane z formy. Ideałem kobiecej formy była dla niego personifikacja Wiosny Botticellego.
        • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 01.05.18, 20:29
          Podczas drugiego pobytu w Paryżu Stach wyprowadził się ze wspólnego mieszkania z Mehofferem na Boulevard Montparnasse 106. Był młodym, interesującym mężczyzną w rozkwicie sił witalnych i twórczych. Trudno, by odwiedzające go modelki tego nie zauważały. Co prawda siedliskiem rozwiązłości Montparnasse stał się dopiero za kilka lat, ale można tu było tanio zjeść, popić i dobrze się zabawić. Trzeci pobyt paryski to mieszkanie na Avenue du Maine – w tej samej okolicy. Dziwki, imigranci, studenci... wyzwolone z konwenansów środowisko. W listach do Rydla donosił: „Mam całą masę znajomostek francuskich (...) znajomość z Elą – albo Aimée – albo Blanche – albo znów Nini – nie wspominając innych wrażeń jak Marthe lub Marie”. Ale „brałem kobiety przeróżne rzeczywiście raczej dla obserwowania niż używania i ku ich zdziwieniu przyglądałem im się w różnych miłych pozach”. Po czym śmielej wyznawał: „Ileż razy musiałem kobietę wprzódy zaspokoić, a dopiero potem mi oddaną układać, pozować”.

          Na dłużej związał się z modelką Nini, o której pisał do Rydla: „dziewczyna śliczna, ponętna, namiętna, która nieraz wiła się z nudy i bólu pragnienia, a ja byłem dla niej niezwykle dla jej pojęcia grzeczny i dobry, i czuły”. Mieszkający naprzeciwko Mehoffer widział to inaczej: „Nini ciągle przesiaduje u niego, robi wrażenie ogłupiałej. (...) Zdaje mi się, że wobec niej nie postępuje tak jak powinien”. To z tego okresu pochodzą zapiski Wyspiańskiego na temat dziewczyny, która żyje „formą samą i życiem jakimś wegetującym”, na które on patrzy ze współczuciem „jak na życie kwiatu lub owadu”. A więc litość zamiast miłości?

          Niedługo potem była Annah, kochanka i modelka Paula Gauguina. Nieładna, acz orientalna Jamajka przywieziona przez francuskiego artystę z Tahiti. Z końcem 1893 r. Gauguin opuścił Paryż, zostawiając Polakowi swoją pracownię i modelkę. Na niedawno odkrytym szkicu Wyspiańskiego widać nagą dziewczynę o wydatnym brzuchu, zapadniętych ramionach i nieproporcjonalnie dużych stopach. Jakże odległa wizja od ideału Primavery... sama forma i życie wegetujące.
          Advertisement

          Która z kochanek zaraziła go śmiertelną chorobą? Stało się to zapewne w 1893 r. Do tej pory uważano, że to Annah zaraziła obu malarzy, Gauguina i Wyspiańskiego. Niedawno jednak znaleziono i przebadano zęby francuskiego malarza. Nie wykryto w nich rtęci, którą wówczas leczono syfilis.

          Zresztą, czy to ważne, które z wrażeń okazało się śmiertelne? Pewne jest, że powrócił do Krakowa chory.

          Zwrócił uwagę na Zosię Pietraszkiewiczównę, siostrę gimnazjalnego kolegi. Przypominała mu z urody Nini. Śniada, chłopięca i żywiołowa, nie należała do klasycznych piękności. I może właśnie dlatego się w niej zadurzył. Najbliżsi koledzy już wcześniej zauważyli, że gust jego względem kobiet jest nietypowy. Mehoffer wspominał scenę dyskusji swojej narzeczonej Wandy ze Stachem w paryskiej restauracji. Zeszło na kelnerkę Celinę. Wanda głośno zaczęła się zastanawiać, czy to byłaby odpowiednia żona dla człowieka inteligentnego. Na co Wyspiański „położył nacisk na miłość i naturalne instynkta kobiety, która w pół roku może nabrać tego wykształcenia, które by jej było potrzebne”. Wanda jednak odmawiała takim kobietom zdolności do delikatnych uczuć. Argumentowała, iż „żona taka mężowi nie wystarczy na całe życie, bo nie ma wychowania i wykształcenia”. Na co Stach odciął się krótko: „Cieplarnia”. Być może Mehoffer potraktował to jako rodzaj zaczepki. Bo Wyspiański znany był i z tego, że nie lubił kobiet swoich najbliższych kolegów.

          Z początkiem 1894 r. Stach zdobył się na oświadczyny o rękę Zosi. Odtrącony przez jej rodziców jako artysta bez majątku, przez nią też nie do końca akceptowany, zrezygnował z szukania żony z tzw. dobrego domu.

          Istnieją cztery wersje okoliczności poznania Teodory Teofili Pytko. Według pierwszej służyła w domu ciotki Janiny. Według drugiej poznał ją Stach podczas pracy nad witrażami w kościele Franciszkanów. Miała być pomocnicą murarską i dobrze mieszać farby. Według trzeciej spotkał ją podczas wakacyjnej wędrówki w jej rodzinnej wsi Konary. Wersja czwarta to już apokryf. Opowiada historię napotkania ciężarnej dziewczyny na moście w chwili, gdy chciała popełnić samobójstwo. Ani on, ani ona na ten temat się nie wypowiadali.

          Starsza o rok od Stacha miała już nieślubne dziecko. Poznali się prawdopodobnie w połowie 1894 r. Tak przynajmniej wynikałoby z daty urodzin ich córki Heleny (31 maja 1895 r.). Na początku zapewne nikomu nie rzucali się w oczy. Wszak kontakty paniczów ze służącymi w krakowskich domach były na porządku dziennym. Oficjalne dane nie pozostawiają wątpliwości: np. w 1900 r. liczba nieślubnych dzieci w Krakowie stanowiła 38,6 proc. wszystkich dzieci w mieście.
          • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 01.05.18, 20:33


            Stach nie wiązał z Pytkówną poważnych zamiarów. Planował wyjazd do Paryża, za którym tęsknił. Pisał: „Ta ciągła, ciągła wieczna samotność”. Wciąż mieszkał z wujostwem, ale twierdził, że nie jest w stanie znieść „tego ciepła domowego, tego heimlichu, a nie wypada znowu się odsuwać”. Tym bardziej po śmierci wuja. Razem z owdowiałą ciotką zamieszkał na ul. Poselskiej.

            Czy wiedział już o swojej śmiertelnej chorobie? Pierwszy silny atak – paraliż – nastąpił w lipcu 1898 r. Wtedy Stach napisał wiersz „Jakże ja się uspokoję”. Położył go ciotce na biurku. Nagabywany przez nią, co oznacza, z płaczem przyznał się do choroby. Ciotka zajęła się nim troskliwie. Ale musiało dojść do poważnego konfliktu, bo kiedy stanął na nogi, zdjął ze ścian wszystkie swoje obrazy i wyjechał bez pożegnania do Konar. Tam kurował się pod opieką Teodory. 30 lipca napisał do Rydla, że przenosi się do pracowni na placu Mariackim. Zaczął mieć poważne problemy z gardłem – kolejny objaw choroby wenerycznej.

            W 1899 r. przyszedł na świat syn Mieczysław. Niedługo potem Wyspiański wynajął dla swej nieformalnej rodziny pokój z kuchnią przy ul. Szlak 23. Sam z nimi tam pomieszkiwał, jednocześnie korzystając z pracowni na pl. Mariackim. Głośno się zrobiło o związku z Teodorą dopiero w 1900 r. Tak to wspomina Adam Chmiel: „Wieczorem 18 września 1900 r., gdy siedziałem w cukierni, przyszedł Wyspiański i siadłszy przy stoliku, wyciągnął do mnie prawą rękę i, pokazując obrączkę ślubną na palcu, rzekł: »Dzisiaj był mój ślub«. (...) Nie pytałem go: z kim, w którym kościele itd.”. Chmiel doskonale wiedział, że podobnych pytań Stach nie znosił.
            Advertisement

            Świadkami na ślubie w kościele św. Floriana byli wuj Kazimierz Rogowski (brat matki) i Włodzimierz Tetmajer. Ciotka ani krakowscy znajomi nie zostali na uroczystość zaproszeni. Przyszły autor „Wesela” nie miał dla kogo zorganizować własnej zabawy. Od tej pory pani Wyspiańska stała się tematem rozmów na salonach. Wszyscy serdecznie ją znienawidzili.

            Sama o sobie mówiła, że jest „brzydka i dziobata, ale artysta ją chciał”. Niewątpliwie dla niepiśmiennej chłopki była to nobilitacja. Teodora stała się krakowską panią i chętnie z tego przywileju korzystała. Jednocześnie, za aprobatą męża, demonstracyjnie nosiła ludowe stroje. Uwielbiała wstążki, korale i wyszywane cekinami serdaki. A że Kraków wszedł w modę chłopomanii, tak mogłoby to być odbierane. Wszak Rydel i Tetmajer zostali już bronowickimi szwagrami. Z tą różnicą, że siostry Mikołajczykówny miały w sobie wdzięk. Miłe, łagodne, urokliwe... A na Teodorę mówiono baba grzmot.

            Z charakteru kłótliwa, po chłopsku uparta, odporna – nawet na kiłę. Kiedy Wyspiańscy przeprowadzili się do dużego mieszkania na ul. Krowoderską, chorego artystę zaczęły odwiedzać tłumy, w tym najgłośniejsi pisarze, malarze i politycy. Im ciało Stacha bardziej odmawiało posłuszeństwa, tym jego duch był mocniej spragniony intelektualnych podniet. Za każdym razem dochodziło do konfrontacji gości z Teodorą. Zza ściany rozlegały się śmiechy, płacz dzieci i beczenie sprowadzonej ze wsi kozy. Wszystko razem tworzyło piekielny klimat. Opisał to Jan Skotnicki: „Otworzyła mi drzwi żona, straszna baba. Dusił mnie zapach lekarstw i jodoformu pomieszany z zapachem kiszonej kapusty i pranej bielizny. Pokój wprawdzie był spory i widny, ale niedostatek i nieład panował wszędzie. Uciekłem po paru słowach zamienionych z Wyspiańskim”.

            Do tego dochodziła rozpacz ciotki. Wciąż kochała siostrzeńca i nienawidziła Teodory. Obie walczyły o swego mężczyznę. A on? Zawsze stawał po stronie żony, nawet kiedy wyrządzała mu krzywdę. Ku przerażeniu Janiny, która donosiła bratu Kazimierzowi: „Siedzę tutaj – bo Jej nie ma – wczoraj przyjechała o 9 wieczór, dzisiaj wraca o 11-tej rano. (...) [Stasiu] taki sam, opuszczony, nieszczęśliwy, że serce pęka”. Do zaprzyjaźnionego lekarza pisała: „ona wprost jest niegodziwa, całą noc nie zajrzy do pokoju (...) nie poda lekarstwa, nie zmieni bielizny – krzyczy i dokucza mu, że nic nie robi, tylko choruje”.

            Jeszcze gorzej było w Węgrzcach, dokąd Wyspiańscy przeprowadzili się w 1906 r. Poza miastem i poza kontrolą bliskich Stach umierał zaniedbany i samotny. Kiedy żona kwitła, najlepiej czując się pośród wiejskich parobków, z którymi piła piwo, on dogorywał.

            Częściowo sparaliżowany, kiedy jego ciało ulegało już procesowi gnicia, wyrysował ołówkiem przywiązanym do bezwładnych palców ostatni swój rysunek. Zatytułował go „W łóżku z żoną i aniołem śmierci”. Widać leżącego na boku mężczyznę z ciemną plamą zamiast twarzy. Za nim postać anioła – nakreślonego niezdarną, dziecięcą kreską. I tylko żona, krągła niczym biologiczna bestia, masywnymi ramionami obejmuje wiotkie ciało męża.

            Zawsze mówił i pisał o niej żona. Bez imienia. To był rodzaj obrony przed światem, który nie akceptował jego wyboru. I chyba nie ma co się doszukiwać w tym związku miłości ani litości. Szło o coś innego. Tryskająca zdrowiem baba, z płodną macicą i mlecznymi piersiami, niczym matka ziemia rodząca mu zdrowe dzieci, była najczystszą personifikacją życia. I to jej wyznaczył metafizyczną rolę – miała ocalić chłopca przed aniołem śmierci. Bezskutecznie.



    • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 01.05.18, 21:57
      Mark Zuckerberg ogłasza: na Facebooku będzie można randkować. Skutek? Największa konkurencja spada z klifu. Spółka Match Group, właściciel między innymi Tindera, zaliczyła najgorszy dzień od ponad dwóch lat. Straciła ok. 2 mld dolarów.

      Facebook wprowadza funkcję randkowania - poinformował szef portalu Mark Zuckerberg podczas inauguracyjnego przemówienia na corocznej konferencji F8 na Facebooku. - To będzie budowanie prawdziwych, długotrwałych relacji - nie tylko łączenie - powiedział Zuckerberg.
      • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 01.05.18, 21:58
        Zmarł turysta z Polski, który stracił przytomność podczas wycieczki w Słowackim Raju. W poniedziałek słowaccy ratownicy dostali wezwanie do mężczyzny, który znajdował się w trudno dostępnym miejscu w rejonie Okienkowego Wodospadu.
    • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 01.05.18, 22:35
      Historia więźniów z Sobiboru, ponownie pobudziła wyobraźnię filmowców, dając możliwość zrealizowania poruszającego dramatu z udziałem międzynarodowej obsady.

      Już 11 maja do kin w całej Polsce wejdzie film „Sobibór” w reżyserii Konstantina Chabienskiego. Jest on jednym z najwybitniejszych współczesnych rosyjskich aktorów, a w Rosji ma status mega gwiazdy kina, a „Sobibór” – to jego debiut reżyserski.
      REKLAMA

      Dramat wojenny "Sobibór" opowiada historię zbrojnego buntu, do jakiego doszło 14 października 1943 roku w obozie zagłady w Sobiborze na Lubelszczyźnie. Była to jedyna w historii II Wojny Światowej masowa ucieczka więźniów z hitlerowskiego obozu zagłady. Na jej czele stanął Aleksander Peczerski - urodzony na Ukrainie rosyjski Żyd, który po agresji Niemiec na ZSRR został powołany do Armii Radzieckiej. Gdy trafił do niemieckiej niewoli, a jego pochodzenie zostaje ujawnione, razem z grupą radzieckich jeńców żydowskich trafia do obozu zagłady w Sobiborze.

      Peczerski przeżył wojnę. Zmarł w 1990 roku w Rostowie nad Donem, gdzie mieszkał przez większość życia.
    • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 01.05.18, 22:45
      Michael Wolff: „Ogień i Furia”
      REKLAMA

      – Jakimś cudem wygrał prezydencki wyścig, ale jego mózg zdawał się niezdolny do wykonywania zadań koniecznych w nowej pracy. Nie potrafi planować, powiązać przyczyny ze skutkiem – to między innymi dzięki takim słowom, Michael Wolff, były doradca, a dziś jeden z głównych adwersaży Donalda Trumpa wsławił się jako jeden z najbardziej kontrowersyjnych autorów ostatnich miesięcy. Polski czytelnik na lekturę książki, która jest jednym z najmocniejszych oskarżeń wystosowanych w stronę Trumpa, będzie potrzebował nieco więcej czasu. Wymaga tego rozwikłanie niejasnych relacji między politykami, urzędnikami i lobbystami. Sieć, którą opisuje Wolff jest przerażająca.
      • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 01.05.18, 22:46
        Rose McGowan „Brave”

        Rose McGowan to w Polsce postać mało znana, choć miłośnicy mogą ją kojarzyć chociażby z filmów Quentina Tarantino „Planet Terror”, czy „Deathproof”. To właśnie przemysł filmowy rzucił ją w ręce Harveya Weinsteina, który w 1997 roku brutalnie wykorzystał młodą wówczas aktorkę. Aktorka opisuje walkę z piętnem zgwałconej kobiety, oraz osobiste próby opowiadania historii, które podjęła na wiele lat przed tym, gdy świat usłyszał o akcji #metoo. „Brave” to jedna z najlepiej napisanych, a zarazem najbardziej drastycznych biografii. Książka wciąż czeka na polskie tłumaczenie, ale niecierpliwym, lub tym, którzy wolą czytać książki w oryginale, polecamy kupić ja teraz i zabrać z sobą na długi majowy weekend.
    • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 00:09
      Najczęściej wymienianymi naturalnymi antybiotykami, które skutecznie walczą z wirusami, bakteriami i grzybami są: czosnek i cebula. Podobne działanie ma także olej z oregano. Naukowcy potwierdzili, że skutecznie walczy on (nawet z opornymi na farmakologiczne leczenie) grzybami, np. candida albicans, a także gronkowcem złocistym. Badacze wyodrębnili w oregano substancję o nazwie karwakrol, która ma takie właściwości. Jej działanie potwierdzono w badaniach. Zaleca się stosowanie olejku z oregano trzy razy dziennie po (maksymalnie) 10 kropli i lepiej nie przekraczać tej dawki.

      Czytaj więcej na www.styl.pl/zdrowie/news-naturalne-antybiotyki,nId,2573398#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
    • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 00:18
      Kot to bardzo kontaktowe zwierzę. Potrafi nawiązać z człowiekiem bliską więź. Przebywanie z kotem zmniejsza stres i działa uspokajająco. Dodatkowo zmniejsza poczucie samotności, dodaje pewności siebie i zachęca do podejmowania różnych form aktywności. Fizyczny kontakt z kotem pobudza układ odpornościowy, wpływa na wytwarzanie endorfin (hormony szczęścia) i odpręża.

      Pozytywny wpływ kota na człowieka jest wykorzystywany w terapii osób niepełnosprawnych umysłowo i ruchowo, dzieci z zespołem Aspergera, z zespołem Downa, nadpobudliwych, autystycznych, z zaburzeniami zachowania i emocji, oraz zaburzeniami lękowymi. Felinoterapia, czyli terapia z udziałem kota ma wpływ m.in. na:

      - Poprawę sprawności ruchowej i koordynacji,

      - koncentrację,

      - rozwijanie umiejętności nazywania emocji,

      - kształtowanie empatii,

      - lepszy kontakt z ludźmi m.in. z terapeutą,

      - zwiększanie pewności siebie,

      - wzrost samodzielności, odpowiedzialności, systematyczności,

      - stymulowanie rozwoju sensorycznego,

      - nawiązywanie kontaktów z rówieśnikami,

      - wyciszenie.
      Kot najlepszym przyjacielem człowieka /123RF/PICSEL
      Kot najlepszym przyjacielem człowieka /123RF/PICSEL

      Dodatkowo kontakt z kotem obniża ciśnienie i poziom trójglicerydów, dzięki czemu zmniejsza ryzyko wystąpienia chorób serca i układu krążenia. Głaskanie, przytulanie, czesanie, czy karmienie kociego terapeuty, to przyjemna gimnastyka, a jej efekty widoczne są jeszcze długo po zajęciach.


      Czytaj więcej na mamdziecko.interia.pl/wychowanie/news-koty-maja-moc,nId,2462564#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
      • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 00:19
        Dodatkowo kontakt z kotem obniża ciśnienie i poziom trójglicerydów, dzięki czemu zmniejsza ryzyko wystąpienia chorób serca i układu krążenia. Głaskanie, przytulanie, czesanie, czy karmienie kociego terapeuty, to przyjemna gimnastyka, a jej efekty widoczne są jeszcze długo po zajęciach.

        Jaki powinien być koci terapeuta?

        Przy wyborze zwierzęcia najważniejsze jest, aby dobrze poznać jego charakter. Cecha ta jest związana z rasą kota. W terapii doskonale sprawdzą się koty perskie - bardzo spokojne, lubiące kontakt z człowiekiem, ragdolle - mające zdolność rozluźniania mięśni podczas noszenia na rękach, maine coony - łagodne, lubiące zabawę oraz europejskie - nazywane popularnie dachowcami, odznaczające się odpowiednimi cechami.

        Kota do roli terapeuty należy przygotowywać od pierwszych tygodni życia. Musi być przyzwyczajony do obecności ludzi i dzieci, do dotyku oraz częstych zabiegów pielęgnacyjnych. W związku z częstymi podróżami, kota trzeba oswoić z różnymi środkami lokomocji, nauczyć go przebywania w transporterze oraz chodzenia na smyczy. Należy również zadbać o odpowiednie szczepienia.

        Kot - terapeuta prace rozpocząć może po skończeniu roku - dopiero wtedy jego układ odpornościowy i charakter są ukształtowane.

        Jak wyglądają zajęcia?

        Zajęcia felinoterapii mogą mieć formę indywidualną lub grupową. Regularnie prowadzone przynoszą wiele korzyści pedagogicznych i terapeutycznych. Kot stwarza płaszczyznę do dialogu, zmniejsza stres pacjenta podczas pierwszych wizyt. W czasie zajęć można bawić się z kotem, głaskać go, przytulać, a czasami nawet karmić.

        Wskazane są rozmowy i opowieści na temat kotów i innych zwierząt. Dla urozmaicenia felinoterapię można łączyć z innymi technikami np. z arteterapią, muzykoterapią czy biblioterapią.

        Pamiętaj, że nie każdy kot może zostać kocim terapeutą. Do tej roli należy go starannie przygotować. Aby zadbać o komfort dziecka i kota podczas terapii najlepiej jest udać się do specjalisty.



        Czytaj więcej na mamdziecko.interia.pl/wychowanie/news-koty-maja-moc,nId,2462564#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
        • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 00:19
          https://i.iplsc.com/kot-najlepszym-przyjacielem-czlowieka/0006ZG6ETVX3O3H4-C122-F4.jpg
          • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 00:20
            https://i.iplsc.com/kota-do-roli-terapeuty-nalezy-przygotowywac-od-pierwszych-ty/0006ZG6AM2F1SYFB-C122-F4.jpg
    • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 16:35
      Pierwsze partie wódki "Gerard Depardieu", produkowanej przez białoruskie zakłady, trafiły do rosyjskich supermarketów - informują białoruskie media. Jak przekonują producenci, Depardieu, smakosz i producent win, osobiście uczestniczył w opracowaniu receptury.
      • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 16:38
        W poniedziałek dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego osobiście przywiózł do domu Jarosława Kaczyńskiego kule ortopedyczne, prawdopodobnie chodzi o problemy prezesa z kolanem - informuje "Fakt".
        • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 16:39
          W poniedziałek dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego osobiście przywiózł do domu Jarosława Kaczyńskiego kule ortopedyczne, prawdopodobnie chodzi o problemy prezesa z kolanem - informuje "Fakt".
          Ale inne doligliwosci?
    • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 17:24
      Przepraszam szefie. Czy mogę cos panu powiedzieć?
      -Proszę mówcie drogi panie Chaimowicz.
      -Wczoraj zmarł Rabinowicz,wiec chciałbym zapytać,czy mogę zając jego miejsce?
      -Nie mam nic przeciwko temu,tylko najpierw uzgodnijcie to z biurem pogrzebowym.
      • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 17:25
        Stoi Szwarcenbeg przed okienkiem wymiany waluty:
        -Szanowny panie kasjer,jak możecie mówić,że ta $30 dolarowa kupiura jest fałszywa,skoro sam pan twierdzi,że nigdy takiej nie widział?
    • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 17:31
      Zdrowie,to kiedy wszystko boli,ale masz jeszcze siły,aby nie pójść do lekarza...
      • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 17:32
        https://scontent.fatl1-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/31706625_1763865793675837_6565565515819909120_n.jpg?_nc_cat=0&oh=2ff74eba5fe1f3075be476653b97c79d&oe=5B8DFB86
        • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 17:33
          Wyborcy za glupote teraz placa...
    • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 17:44
      https://scontent.fatl1-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/31909099_1764044850324598_8827566907625308160_n.jpg?_nc_cat=0&oh=35f0ad6d6e07741d7f36e19ed550a51a&oe=5B50B9A3
      • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 17:46
        https://scontent.fatl1-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/31743497_1615386261889971_5345816287182323712_n.jpg?_nc_cat=0&oh=d8c982b505d73194f7b6dc9c257d2160&oe=5B5FBD07
        • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 17:47
          https://scontent.fatl1-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/31564062_1939853632725510_7523542212957700096_n.jpg?_nc_cat=0&oh=1e6194df804247c2dfe34e1066a7868c&oe=5B8EA6C0
    • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 18:08
      https://scontent.fatl1-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/31646730_10210680046708884_7195300935088734208_n.jpg?_nc_cat=0&oh=2736ed7ff8895d1f98cd6750fe7dca6b&oe=5B5E602A
    • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 18:12
      Mówią o nich "laleczki skazańców". Wychodzą za mężczyzn, którzy popełnili najokrutniejsze zbrodnie
      – Poślub skazanego na śmierć. To idealny mąż. Nie może cię uderzyć, nie chrapie ci do ucha i sam zbiera z podłogi brudne majtki i skarpetki – mówi jedna z kobiet. Dziesiątki Europejek wyjeżdża do Stanów, by spotykać się z mordercami w więzieniach.
      • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 18:12
        Choroba jakas psychiczna tych pan...
        • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 18:14
          Co lepiej? Być znanym pijakiem lub anonimowym alkoholikiem?
          • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 18:15
            https://scontent.fatl1-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/31697439_1965920450086712_8063564703240028160_n.jpg?_nc_cat=0&oh=03a5664079320beed1a6b9f38290d687&oe=5B98CBD1
    • jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 18:19
      https://scontent.fatl1-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/31506454_1042432829243128_8677410607529459712_n.png?_nc_cat=0&oh=3efa933d10cbdc4534480bc7d78d342a&oe=5B5C0F1B
    • seremine Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 18:42
      Pojawiły się samochodowe systemy antykradzieżowe Pięta Lock!!!
      • seremine Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 18:42
        https://scontent.fatl1-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/31732393_1764325603629856_45750683126726656_n.jpg?_nc_cat=0&oh=4d6c25ff2375fe60bb00c52ade26378e&oe=5B5C0A7C
        • seremine Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 18:43
          Chichot historii! Jutro święto państwowe konstytucji której nikt nie przestrzega!
          • seremine Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 18:45
            https://scontent.fatl1-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/31732224_1939860052724868_7985617248750403584_n.jpg?_nc_cat=0&oh=5d314be81add8450529b5c1fcc8ae125&oe=5B953B3C
          • seremine Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 18:45
            https://scontent.fatl1-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/31732224_1939860052724868_7985617248750403584_n.jpg?_nc_cat=0&oh=5d314be81add8450529b5c1fcc8ae125&oe=5B953B3C
    • seremine Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 19:20
      https://scontent.fatl1-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/31703878_1763380990390984_660858556181905408_n.jpg?_nc_cat=0&oh=0e464d8997c41188ad4c0b2716d9a45c&oe=5B9396F9
    • seremine Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 20:30
      https://scontent.fatl1-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/31531409_1939076826136524_2525128482975907840_n.jpg?_nc_cat=0&oh=8556ee8769032c850f08b7cf0a09114d&oe=5B4F9DBA
    • seremine Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 21:22
      WHO podkreśla, że "dziewięć na 10 osób oddycha powietrzem zawierającym wysokie stężenie zanieczyszczeń", przy czym proporcja ta nie uległa zmianie od opublikowania przez WHO poprzedniego raportu na ten temat dwa lata temu.

      "Zanieczyszczenie powietrza zagraża nam wszystkim, ale to najbiedniejsi i najbardziej zmarginalizowani są tym najbardziej dotknięci" - podał w oświadczeniu dyrektor generalny WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus.

      "Nie możemy zaakceptować faktu, że ponad 3 miliardy ludzi - głównie kobiety i dzieci - nadal codziennie wdychają śmiertelnie trujące dymy pochodzące z pieców i skażonych paliw w swoich domach" - dodał.

      Ustalenia WHO oparto na pomiarach jakości powietrza w ponad 4 300 miastach w 108 krajach. Monitoring objął o 1000 więcej miast niż w poprzednim raporcie.

      Według tych danych około 7 milionów ludzi umiera co roku z powodu narażenia na pyły drobne, które wnikają głęboko do płuc i do układu sercowo-naczyniowego, co powoduje stany takie jak udary, problemy z sercem i raka płuc.
      • seremine Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 21:25
        Malgorzata Pachniewicz · Uniwersytet Humanistyczno - Przyrodniczy Jana Kochanowskiego w Kielcach
        Chemtrails -to jest problem! Moze ludzie wreszcie otworza oczy co sie dzieje nad naszymi glowami??Jestem przerazona ,gdy wychodze w piekny sloneczny dzien,niebo jeszcze błekitne,jak nalezy.I wiem,ze za chwile pojawia sie te samoloty i zaczna rozpylac,,I faktycznie przewaznie pojawiają sie...Patrze na matki z dziecmi ktore spaceruja pod tym syfem.Nie moge zrozumiec,jak to jest ze ludzie w wiekszosci przypadków w ogole nie zwracaja na to uwagi?Jesli ktos sie teraz smieje z mojej wypowiedzi,to radze uwaznie zaobserwowac ten problem.Wystarczy popatrzec w niebo.
    • seremine Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 21:36
      Chile żąda głowy zabójcy rocznej dziewczynki. "Gwałt tak brutalny, że lekarze prosili o pomoc psychologa"
      Krajem wstrząsnął brutalny atak na 19-miesięczną Ambar przez partnera jej ciotki.
      • seremine Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 21:37
        Ludzie na ulicach miast Chile masowo domagają się sprawiedliwości i kary dla gwałciciela dziecka. Zakrwawiona dziewczynka trafiła do szpitala w regionie Valaparaiso w ostatnią niedzielę. Małą przywiozła ciotka, towarzyszył jej partner. Tłumaczyli lekarzom, że mała spadła z łóżka na ziemię z wysokości 50 cm. Medycy walczący o życie dziecka od razu wiedzieli, że to kłamstwo i ewidentnie ktoś ją zgwałcił. Wezwano policję, tymczasem pomimo starań wielu osób dziewczynka zmarła. Nie pomogło, że przewieziono ją na specjalistyczny oddział chirurgii dziecięcej innego szpitala.
        • seremine Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 21:38
          Po złożeniu zeznań przez lekarzy policja zatrzymała 30-letniego Andresa Espinozę Aravena. Jest on głównym podejrzanym o gwałt i śmiertelne zranienie dziewczynki. Właśnie w niedzielę ciotka dziecka zostawiła małą pod jego wyłączną opieką. Według chilijskich mediów, mężczyzna jest lokalnym politykiem o konserwatywnych poglądach, słynącym z homofobicznych wypowiedzi i zwolennikiem całkowitego zakazu aborcji.
          • seremine Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 21:39
            Uszkodzenia ciała jakich doznała Ambar były tak szokujące, że zajmujące się nią pielęgniarki i lekarze poprosili o pomoc psychologiczną - doniosła policja.
            • seremine Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 21:40
              Bezsprzeczne, jak się wydaje, dowody świadczą o winie zatrzymanego. Espinoza tymczasem nadal "trzyma się" wersji o upadku dziecka z łóżka. W poniedziałek Minister Sprawiedliwości i Praw Człowieka Chile zażądał od prokuratury, by domagała się dla podejrzanego maksymalnej kary przewidzianej prawem. Proces rozpocznie się dopiero za pół roku - tyle potrwa budowanie sprawy przeciwko mężczyźnie. Do tego czasu pozostanie on za kratami.

              Chilijczycy nie chcą śmierci dla Espinozy, ale ostatni pluton egzekucyjny wykonywał wyrok w 2001 roku. Od 17 lat kara śmierci w prawie chilijskim przeznaczona jest jedynie na okoliczność stanu wojny. Wielu ludzi, w tym wujek dziewczynki, chcą zatrzymania ciotki dziecka.
              • seremine Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 21:41


                Moja siostra wiedziała o tym, jest współwinna. Nie rozumiem, dlaczego ona nadal przebywa na wolności. Przy tym wszystkim, co moja siostrzenica wycierpiała - powiedział Ignacio Perez, wujek Ambar, który opiekował się małą.

                Winą obarcza się też SENAME, czyli państwowe służby odpowiedzialne za nadzór nad dziećmi. Przez 8 miesięcy nie umiano podjąć decyzji o przekazaniu pełnych praw do opieki nad Ambar właśnie Ignacio Perezowi. Jej matka to nielecząca się narkomanka i nie mogła zajmować się dziewczynką. Perez chciał adoptować dziecko, ale odmawiano mu ponoć z powodu jego orientacji seksualnej. Dlatego Ambar przebywała pod opieką ciotki i jej partnera.
    • seremine Re: TAK TO SOBIE 02.05.18, 22:59
      Do szpitala w New Delhi trafiła 38-letnia kobieta, która odczuwała tak silny ból brzucha, że nie mogła chodzić, a nawet stać. W jej organach wewnętrznych lekarze znaleźli 14 długich nicieni.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka