jutta_t Re: TAK TO SOBIE 05.05.18, 11:26 Zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia i przez wiele lat tworzyli udany i szczęśliwy związek. Adrianna Godlewska – aktorka znana między innymi z filmu "Kronika wypadków miłosnych" czy serialu "Czterdziestolatek. 20 lat później" - godziła się na życie w cieniu męża, wszechstronnego artysty Wojciecha Młynarskiego, z którym wspólnie wychowywała troje dzieci. Ta sielanka była jednak tylko pozorna. Młynarski długo ukrywał przed znajomymi, że cierpi na chorobę maniakalno-depresyjną. Swoim bliskim zgotował zaś prawdziwe piekło. A potem pewnego dnia oznajmił, że odchodzi do innej kobiety. Godlewska nigdy więcej nie wyszła za mąż; twierdziła, że chciała dochować przysięgi złożonej w kościele. Odpowiedz Link
jutta_t Re: TAK TO SOBIE 05.05.18, 11:34 Ambasador RP w Waszyngtonie Piotr Wilczek wystosował wczoraj list do burmistrza Jersey City, w którym zaapelował o przeproszenie marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego. Wcześniej Fulop zarzucił marszałkowi antysemityzm i zaprzeczanie Holokaustowi. "Burmistrz Fulop obraził nie tylko Stanisława Karczewskiego osobiście, lecz także trzecią osobę w RP. Taka sytuacja wymaga stanowczości" - napisał na Twitterze wiceszef MSZ Marek Magierowski, odnosząc się do listu polskiego ambasadora. Ambasador Wilczek ocenił w liście do burmistrza Fulopa, że oskarżenia wobec Stanisława Karczewskiego "są fałszywe, bolesne i niewłaściwe dla międzynarodowego dialogu między piastującymi urzędy w dwóch krajach sojuszniczych". REKLAMA Zwrócił uwagę, że "jednym z obowiązków Senatu Rzeczpospolitej Polskiej jest dbałość o społeczności polskiej diaspory na całym świecie". "Marszałek Karczewski wyraził swoje zaniepokojenie przyszłością Pomnika Katyńskiego w Jersey City, zaniepokojenie, które podzielam i wyraziłem to w liście wysłanym w poniedziałek do Pana, szanowny burmistrzu" – napisał Wilczek. "Wobec wagi wysuniętych przez Pana bezpodstawnych oskarżeń, proszę w imieniu rządu Rzeczpospolitej Polskiej, aby przeprosił Pan marszałka Senatu" – oświadczył ambasador. Burmistrz Jersey City Steven Fulop komentując wcześniejszą wypowiedź marszałka Karczewskiego, w której skrytykował plany władz Jersey City dotyczące Pomnika Katyńskiego, napisał na Twitterze: "To jest prawda o sile stojącej za tym pomnikiem. Wszystko, co mogę powiedzieć, to to, że ten facet jest żartem. Fakty są takie, że znany antysemita, biały nacjonalista i osoba zaprzeczająca Holokaustowi, czyli ktoś taki jak on, ma zerową wiarygodność. Jedyną nieprzyjemną sprawą jest senator Stanisław. Kropka. Zawsze chciałem mu to powiedzieć." Pomnik Katyński wNew Jersey Foto: Shutterstock Pomnik Katyński wNew Jersey W poniedziałek Fulop poinformował o projekcie stworzenia parku na terenie, na którym stoi Pomnik Katyński. Zapowiedział na Twitterze, że pomnik zostanie przeniesiony i tymczasowo przechowany w Departamencie Prac Publicznych, aby nie został uszkodzony. O zamierzeniach usunięcia pomnika burmistrz nie powiadomił bezpośrednio Polonii. Pomnik Katyński jest usytuowany w Jersey City, w stanie New Jersey, na placu Exchange Place. Amerykanie polskiego pochodzenia z New Jersey i Nowego Jorku wybrali go na miejsce manifestacji w rocznicę zbrodni katyńskiej, a ostatnio także katastrofy smoleńskiej. Odpowiedz Link
jutta_t Re: TAK TO SOBIE 05.05.18, 11:42 15 hrs · Rodzina siedzi przy obiedzie. Syn pyta ojca: - Tato, ile jest rodzajów biustów? Ojciec, nieco zaskoczony, odpowiada: - Cóż, właściwie trzy, zależnie od wieku kobiety: jak ma 20 lat są jak melony, okrągłe i twarde. Jak ma 30-40 lat są jak gruszki - wciąż ładne, ale nieco wydłużone, a po 50-tce są jak cebule... - Cebule? - dziwi się syn. - Tak, patrzysz i płaczesz. Wkurzyło to nieco żonę i córkę, która zapytała matkę: - Mamo, a ile jest rodzajów ptaszków? Mama uśmiechnęła się i odpowiedziała: - Też trzy, zależnie od wieku faceta - u dwudziestolatka jest jak dąb - twardy i potężny. Jak facet ma 30-40 lat, jest jak brzoza - elastyczny, ale niezawodny, a po 50-tce jest jak choinka na Boże Narodzenie - Jak choinka? - dziwi się córka. - Tak, drzewko jest martwe, a bombki wiszą tylko dla ozdoby... Odpowiedz Link
jutta_t Re: TAK TO SOBIE 05.05.18, 15:02 bukiet z rozmarynu wraz z goździkami i pomarańczą był noworocznym podarunkiem dla gości. W czasach elżbietańskich wierzono, że rozmaryn jest symbolem miłości i wierności, dlatego też młode pędy rozmarynu złocono, obwiązywano wstążką i wręczano gościom weselnym. REKLAMA Z czasem odkryto, że roślina ta jest doskonałą przyprawą w kuchni, a ponadto wykazuje wiele właściwości leczniczych. Niepozorna krzewinka potrafi zneutralizować nawet toksyczne, rakotwórcze substancje! Dlaczego warto dodawać go do potraw? Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: TAK TO SOBIE 05.05.18, 16:49 W nocy z piątku na sobotę w wieku 64 lat zmarł Janusz Adamczyk, były bramkarz Wisły Kraków. W 1978 roku wywalczył z Białą Gwiazdą mistrzostwo Polski. Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: TAK TO SOBIE 05.05.18, 17:04 Uczulenie pokarmowe zajmują poczesne miejsce w podręcznym zestawie lęków każdego rodzica. Szczególnie niebezpieczna jest alergia na orzeszki ziemne. Choć dotyka tylko 2 procent populacji USA, to nawet mikroskopijna ilość alergenu (nawet oleju arachidowego) może wywołać wstrząs anafilaktyczny i śmierć. Przełomem w leczeniu tej alergii okazały się plastry odczulające. Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: TAK TO SOBIE 05.05.18, 17:12 W 2018 roku Nagroda Nobla w dziedzinie literatury nie zostanie przyznana - poinformowała w piątek Akademia Szwedzka. W komunikacie zaznaczono, że w 2019 roku poznamy dwóch laureatów, w tym jednego za rok 2018. To pokłosie skandalu jaki towarzyszy Akademii. W tle pojawiają się nie tylko przecieki werdyktów, ale także arzuty o molestowanie seksualne i gwałt. Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: TAK TO SOBIE 05.05.18, 18:28 z netu...Maj w opinii wielu, do których i ja się zaliczam – należy do najpiękniejszych miesięcy w roku. Wiosenna natura i jej piękno dostarcza multum optymistycznych wrażeń. Początek miesiąca wyznaczają trzy kolejno występujące po sobie Święta, których różnice identyfikują flagi w różnych konstelacjach dwóch kolorów. Kiedyś był to głównie miesiąc kolarskiego Wyścigu Pokoju i niebywałych emocji Rodaków związanych z sukcesami Królaka, Szurkowskiego, Szozdy, Nowickiego, Mytnika i wielu innych znakomitych kolarzy. Obecnie dominuje TRADYCJA, której znaczenie tak dobitnie podkreślał główny bohater „Skrzypka na dachu” Tewji Topol – Mleczarz. Mam żywo w pamięci taką Tradycyjnej Uroczystość sprzed roku, w której uczestniczyłem na zaproszenie jednego z naszych młodych, wdzięcznych podopiecznych. Była to Jego I Komunia Św., która odbywała się w wyjątkowej scenerii małego, wiejskiego, drewnianego Kościółka z sześćsetletnią historią. A potem, jak to już również stało się Tradycją, byłem uczestnikiem okolicznościowego przyjęcia w sali wiejskiego lokalu usytuowanego w szczerym polu, wyspecjalizowanym w tego typu i podobnych uroczystościach – gdzie rezerwacja wymagana jest zwykle ze znacznym wielomiesięcznym wyprzedzeniem. Podobnie wyspecjalizowanych lokali przybywa w regionie z każdym rokiem – co stanowi nową gałąź businessu i to chyba nie tylko na Kujawach. Najważniejszym faktem tego wydarzenia było to, że miejscem tej gastronomicznej uroczystości była Wieś, w której urodził się Lech Wałęsa – trzeci najbardziej rozpoznawalny na świecie Polak po Fryderyku Chopinie i Janie Pawle II – obecnie za życia tak poniewierany ! Nieukrywanym moim zaskoczeniem było to, że mało kto z uczestników zdawał sobie w ogóle z tego sprawę - co mogłoby świadczyć o pewnych niedostatkach w propagowaniu współczesnej wiedzy historycznej ! Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: TAK TO SOBIE 05.05.18, 19:46 Do zdarzenia doszło w regionie Nabarangpur w południowych Indiach. Prabhu Bhatara podczas powrotu z wesela z grupą swoich znajomych do rodzinnego Papadahandi wpadł na zaskakujący pomysł. Mężczyzna postanowił sobie zrobić selfie z rannym niedźwiedziem, który leżał na poboczu. Mimo ostrzeżeń znajomych, Hindus podszedł do niedźwiedzia na niebezpiecznie bliską odległość. Zwierzę było z tego powodu wyraźnie niezadowolone i zaatakowało mężczyznę. Znajomi Bhatary zamiast mu pomóc, nagrywali cały incydent telefonami komórkowymi. Kiedy zauważyli, że życie ich przyjaciela jest zagrożone, jeden z nich próbując go uratować, wysłał w kierunku niedźwiedzia bezpańskiego psa, który biegał przy drodze. Na pomoc było jednak za późno. Prabhu Bhatara zmarł w wyniku odniesionych obrażeń. Leśnik Dhanurjaya Mohapatra z biura nadleśnictwa, które jest oddalone około 10 km od miejsca incydentu powiedział, że ciało mężczyzny udało się odzyskać dopiero kilkanaście godzin później, po uspokojeniu niedźwiedzia. Z informacji leśnika wynika, że zwierzę jest obecnie leczone za pomocą specjalnych środków farmakologicznych. Rodzina zmarłego otrzymała odszkodowanie w wysokości 30 tysięcy rupii indyjskich. Brak slow... Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: TAK TO SOBIE 05.05.18, 20:59 Szokująca zbrodnia, zawikłane śledztwo, ciemne strony biurokracji, dramat rodzinny. „Sześć Cztery” Hideo Yokoyamy – polskie tłumaczenie trafi do księgarń już 23 maja – to jedna z największych sensacji na międzynarodowym rynku książki. W samej Japonii zaledwie w 6 dni sprzedano milion egzemplarzy, a filmowa adaptacja powieści doczekała się japońskiego Oskara. Pikanterii całej historii dodaje fakt, że ta książka omal nie zabiła autora! Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: TAK TO SOBIE 05.05.18, 20:59 Wynajął olbrzymi apartament, obstawił się baterią napojów energetyzujących i zaczął pisać. Nieprzerwanie przez ponad dwadzieścia godzin na dobę. Trzeciego dnia Hideo Yokoyama trafił do szpitala. Zawał. Tyle kosztował go literacko-naukowy eksperyment na własnym organizmie. Gdy powoli wracał do zdrowia, nie mógł sobie nawet przypomnieć, jak miał na imię bohater jego powieści. Dokończył ją kilka lat później. Sześć Cztery zdobyło japońskie listy bestsellerów z impetem porównywalnym tylko do skali popularności cyklu o Harry’m Potterze. Na podstawie książki nakręcono też pełnometrażowy film Rokuyon. Zenpen (2016), nagrodzony przez Japońską Akademię Filmową. Prawa do tłumaczenia książki na pniu sprzedano do trzynastu krajów. Wydania angielskie i amerykańskie okazały się natychmiastowym sukcesem. Dziennikarze „The New York Times Book Review”, „The Washington Post” i „San Francisco Chronicle” jednomyślnie uznali policyjny thriller Yokoyamy za jedną z najlepszych książek 2017 roku, a Yokoyamę za japońskiego następcę Stiega Larssona, Jo Nesbø i Henninga Mankella. Skąd ten fenomen? Zapewne nie bez znaczenia jest dwanaście lat, które Yokoyama przepracował jako reporter kryminalny w regionalnym dzienniku zanim zajął się pisaniem rasowych kryminałów. Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: TAK TO SOBIE 05.05.18, 21:00 5 stycznia 1989 roku. Tego dnia po południu siedmioletnia Shoko Amamiya, córka zamożnego biznesmena z Prefektury D, wybrała się do wujka po noworoczny prezent. Mieszkał niedaleko domu jej rodziców, a droga wiodła przez pola ryżowe i las. Kolega z klasy zauważył Shoko w połowie trasy. Był ostatnią osobą, która widziała ją żywą. Dwie godziny później rodzice dziewczynki otrzymali telefon od porywacza: „Mam waszą córkę. Do południa jutrzejszego dnia zgromadźcie dwadzieścia milionów jenów i czekajcie na dalsze instrukcje. Jeśli skontaktujecie się z policją, wasze dziecko zginie”. Tego samego dnia wieczorem ojciec dziewczynki podjął dramatyczną decyzję. Wbrew ostrzeżeniu porywacza zdecydował się zawiadomić policję. Niecałą godzinę później czterech funkcjonariuszy pod przykrywką zainstalowało się w domu Amamiyów, a na Komisariacie Centralnym policji Prefektury D powstała Kwatera Śledcza. Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: TAK TO SOBIE 05.05.18, 21:00 Wszystko na nic. Porywacz jest szybszy. Próba ujęcia go podczas przekazania okupu spełznie na niczym. Dwadzieścia milionów jenów trafi w jego ręce, a 10 stycznia na cmentarzysku samochodów w dzielnicy Satamachi dojdzie do makabrycznego odkrycia. W bagażniku zardzewiałego sedana, zaalarmowany ujadaniem bezpańskich psów, które zgromadziły się wokół samochodu, handlarz złomem znajdzie zmasakrowane ciało dziewczynki. Sekcja zwłok wykaże, że gulasz, który zjadła w dniu porwania, zalegał niestrawiony w jej żołądku, co oznaczało, że zginęła niedługo po wyjściu z domu. REKLAMA Sześć Cztery W grudniu 2002 roku komisarz Yoshinobu Mikami, szef Biura Prasowego Komendy Głównej Prefektury D., otrzymuje od zwierzchnika polecenie przygotowania wizyty komisarza Narodowej Agencji Policyjnej. To najwyższy urzędnik policyjny z Tokio, dla regionalnej policji nieledwie cesarz. Jego przyjazd ma związek ze zbliżającą się czternastą rocznicą porwania Shoko Amamiyi. Tyle lat minęło, a tamto morderstwo, mimo że w śledztwo zaangażowanych było dwieście osób, nie zostało rozwiązane. Od nazwy sześćdziesiątego czwartego roku Shōwa, w czasie którego doszło do porwania, a który zakończyła śmierć cesarza Hirohito, sprawa otrzymała kryptonim Sześć Cztery. Stanowiła największą porażkę policji z Prefektury D, o czym co roku bezlitośnie przypominano w artykułach upamiętniających rocznicę wydarzenia. Teraz, co gorsza, nieubłagalnie zbliża się termin przedawnienia śledztwa. Mikami ma odwiedzić ojca zamordowanej dziewczynki i namówić go na spotkanie z wizytującym region komisarzem. Postarzały przedwcześnie człowiek, zniszczony fizycznie i psychicznie przez ból i żałobę, jednak odmawia. W ciągu kilku następnych dni Mikami musi zrobić wszystko, by zmienił zdanie. Nie będzie to łatwe. Nie tylko z uwagi na delikatność materii i stanowczość oporu Amamiyi. Gdzie jest Ayumi? Także dlatego, że atmosfera na komendzie staje się nie do zniesienia. Dział, którym kieruje Mikami, przechodzi kryzys w związku z dziennikarzami, żądającymi dostępu do utajnianych danych, okupujących co chwilę komendę i grożących bojkotem prestiżowej wizyty. Poszczególne wydziały toczą między sobą wojny podjazdowe, rodzą się podejrzenia, że wizyta urzędasa ze stolicy ma drugie dno. Tokio. Wielka polityka… Przeczytaj więcej w Newsweek PLUS Algorytmy głupoty Algorytmy głupoty YouTube wziął się w końcu za algorytmy robiące widzom wodę... Subskrypcja onlineWypróbuj! To nie wszystko. Trzy miesiące wcześniej zaginęła córka Mikamiego. Szuka jej policja w całym kraju, dwieście sześćdziesiąt tysięcy policjantów przeczesuje teren od Hokkaido aż po Okinawę. Bez skutku. Dziewczyna przepadła jak kamień w wodę. Żona Mikamiego, dawna policjantka Minako, jest na skraju depresji, resztką sił zdobywa się na identyfikację ciał dziewczyn w wieku ich córki, a odkąd odebrała głuchy telefon, w napięciu czeka na kolejny, wiążąc go z zaginięciem dziecka. Sam Mikami jest przemęczony i zdeprymowany, nie dosypia, a dokuczające mu zawroty głowy utrudniają pełnienie obowiązków. Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: TAK TO SOBIE 05.05.18, 21:01 Największe kłody pod nogi rzuca mu jednak sama policja. Mikami, który przez wiele lat pracował w dochodzeniówce, uchodząc za stuprocentowego twardego śledczego, niedawno został przeniesiony Biura Prasowego. W oczach dawnych kolegów stał się potencjalnym źródłem przecieków. Trzeba uważać na Mikamiego. Uważać na informacje, które mu się przekazuje. Blokada postępuje, gdy zaczyna grzebać w aktach sprawy Sześć Cztery. Natyka się na dziwny wątek. Jeden z policjantów w toku dochodzenia sporządził notatkę, która może być kluczem do rozwiązania kryminalnej tajemnicy, po czym odszedł ze służby i słuch po nim zaginął. Notatka Kody. Każdy, kogo Mikami o nią pyta, zaprzecza jej istnieniu i szybko kończy rozmowę. Jest jasne, że coś tu nie gra, a kolejni rozmówcy kłamią. Za dużo drzwi zamyka się przed nim z hukiem. Bez wątpienia, starsi i młodzi funkcjonariusze, ci najniżsi rangą i ci na najwyższych stanowiskach, są objęci dziwnym nakazem milczenia. Co było treścią notatki? Gdzie jest Koda? Rasowy pies, Yoshinobu Mikami zrobi wszystko, by znaleźć odpowiedź. Tylko czy naprawdę jest gotów na konfrontację z prawdą? Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: TAK TO SOBIE 05.05.18, 21:01 Hideo Yokoyama (ur. 1957) – japoński bestellerowy pisarz, autor nagradzanych i ekranizowanych powieści kryminalnych oraz opowiadań. Dwukrotny laureat Kono Mystery ga Sugoi! – wyróżnienia za najlepszą powieść kryminalną. Powieść Sześć Cztery jest uznawana za opus magnum w literackiej karierze Hideo Yokoyamy. Jej filmowa adaptacja Rokuyon: Zenpen otrzymała nagrodę Japońskiej Akademii Filmowej. Powieść „Sześć Cztery” Hideo Yokoyamy w przekładzie Łukasza Małeckiego trafi do księgarń 23 maja. Książka ukazuje się nakładem Wydawnictwa Literackiego. Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: TAK TO SOBIE 05.05.18, 21:04 Kiedy była małym dzieckiem, siadała ojcu na kolana i gładziła go po twarzy. Znała jego temperament i była świadkiem licznych kłótni rodziców. Jedna z awantur zakończyła się śmiertelnym postrzeleniem matki, o czym dowiedziała się dopiero po latach. Nigdy nie przyjęła wersji o samobójstwie, którą lansuje się do dziś. - Mój ojciec zabił tylu ludzi, łącznie z moimi wujkami i ciociami. Nigdy mu tego nie wybaczę. Zniszczył mi życie. Gdziekolwiek się znajdę, zawsze będę jego więźniem politycznym – mówiła po latach Swietłana Alliłujewa, której burzliwe losy opisała Beata De Robien w nowo wydanej książce "Przekleństwo Swietłany". Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: TAK TO SOBIE 05.05.18, 21:07 Koniec niewinności nastąpił w 1942 r., gdy 16-letnia Swietłana poznała starszego o 22 lata filmowca. Rok wcześniej Aleksiej Kapler otrzymał Nagrodę Państwową ZSRR, jednak gdy pojawił się w kręgu zainteresowań Swiety, stał się dla Stalina wrogiem. – To sławny reżyser, ma każdą kobietę, której zapragnie, uwiódł cię tylko po to, aby zbliżyć się do mnie. To imperialistyczny agent – powtarzał córce Stalin. Wkrótce Kapler trafił do gułagu, gdzie spędził łącznie 10 lat. Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: TAK TO SOBIE 05.05.18, 21:09 ....Na lotnisku Kennedy'ego witało ją 200 dziennikarzy, radio, telewizja, agenci służb i tłum gapiów. Córka Stalina wybierająca USA zamiast ZSRR w czasie zimnej wojny była uważana za ważny symbol, choć sama Swietłana próbowała postępować dyplomatycznie. "Wierzę w potęgę umysłu we wszystkich krajach na świecie. (…) Dla mnie nie ma kapitalistów ani komunistów. Są tylko dobrzy i źli" – mówiła dziennikarzom pytającym ją o preferowany ustrój. Alliłujewa przyjęła amerykańskie obywatelstwo w 1978 r., ale kilka lat później zamieszkała w Anglii. Wielkim zaskoczeniem był jej powrót do Związku Radzieckiego, gdzie również nie zagrzała miejsca zbyt długo. Przed śmiercią w 2011 r. mieszkała jeszcze w Gruzji, Anglii i znowu w Stanach Zjednoczonych. Zmarła w wieku 85 lat na raka jelita grubego. Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: TAK TO SOBIE 06.05.18, 00:17 Serrano Blanquer David "Dziewczynka z walizki" Giza, półtoraroczne żydowskie dziecko, zostaje wyniesiona z warszawskiego getta w pielęgniarskiej walizce i trafia do rodziny Danuty Gałkowej (z domu Ślązak), gdzie przez kilka lat uchodzi za jej starszą siostrę. Rodzice Gizy giną w Treblince i Oświęcimiu. Po wojnie dziewczynka zostaje oddana dalszym krewnym, z którymi ucieka do Urugwaju. Kontakt między Gizą a Danutą ulega zerwaniu. Giza pozostaje nieświadoma swojej przeszłości i tego, że Danuta próbuje ją odnaleźć. Po 65 latach wreszcie udaje im się ponownie spotkać. Giza narodziła się dwa razy. Pierwszy raz wydała ją na świat matka. Drugi raz przyszła na świat, gdy wynoszono ją w walizce. Choć miała tylko półtora roku, nie wydała z siebie głosu, gdy mijali strażnika przy bramie getta. Giza mieszka w Urugwaju, prowadzi własną firmę, ma męża i dwie córki (starszą koniecznie chciała nazwać Stefania). Danuta, starsza o 16 lat, mieszka w Polsce. Ma jedno życzenie: odnaleźć „siostrzyczkę”, z którą rozdzieliła ją wojna. Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: TAK TO SOBIE 06.05.18, 00:42 Dramat rozegrał się w miejscowości Stróże koło Myślenic. Po spotkaniu czterech mężczyzn w wieku: 29, 22, 19 i 18 lat odwiozło w bagażniku kolegę do domu. Jednak nie odprowadzili go do domu. O sprawie informuje portal gazeta.pl. 1 maja około 5 nad ranem koło domu rodzice znaleźli ciało 29-letniego syna. Zwłoki leżały na wznak, nie miały żadnych śladów. Policjanci tego samego dnia zatrzymali czterech mężczyzn, którzy razem z 29-latkiem w nocy z 30 kwietnia na 1 maja pili alkohol. Funkcjonariusze zabezpieczyli też materiał z monitoringu. R E K L A M A Wszystkim zatrzymanym postawiono zarzuty z art. 162. Kodeksu Karnego, tj. "nieudzielenia pomocy człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia". Wszyscy składali wyjaśneinia, tylko jeden z nich nie przyznał się do zarzutów. Grozi im do trzech lat więzienia. Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: TAK TO SOBIE 06.05.18, 00:46 Pachter Mietek "Umierać też trzeba umieć …" Wspomnienia Mietka Pachtera to niecodzienny dokument. Autor urodził się w Warszawie w 1923 r., w kochającej się żydowskiej rodzinie. W getcie pracował przy rozbiórce domów i jednocześnie zajmował się szmuglem, by wyżywić najbliższych. Po wywiezieniu młodszego brata i rodziców do Treblinki w styczniu 1943 r. przeżył ze starszym bratem Wilkiem powstanie w getcie, następnie zaś wywózkę do Treblinki i Majdanka, skąd przeniesiono ich do obozu HASAG w Skarżysku, a potem w Częstochowie, gdzie doczekali wyzwolenia. Bracia Pachterowie nie zostali w Polsce, wprawdzie na krótko osiedli na Dolnym Śląsku, ale wkrótce wyjechali do Niemiec, do obozu DP. Stamtąd Wilek udał się do Palestyny, a Mietek – chory na gruźlicę – do szwajcarskiego sanatorium. Tam, osamotniony i chory, spisał swoje wspomnienia. Jego fenomenalna pamięć, niezwykła osobowość i dar opowieści dały w efekcie niepospolitą książkę, bezcenny opis życia i umierania w czasie Zagłady. Wspomnienia Mietka to opowieść o miłości – tej do rodziców, która pomogła mu przeżyć getto, oraz tej do brata Wilka, która pomogła mu przeżyć obozy. „Bierzemy, powiedzmy, narzędzia stolarskie od pierwszego lepszego fachowca i idziemy na wachę. Dochodzimy do niemca i mówimy, że zostaliśmy przysłani z gminy żydowskiej i mamy mu zrobić szafę lub coś innego w budzie – czy by nie chciał być tak łaskawy i wejść z nami do budki, pokazać nam, co mamy zrobić i w jakim stylu itp. Gdy dodaliśmy jeszcze kilka pochlebnych słów dla niego, zachęcając go tym, ten bez namysłu wchodził do budki. Ja z Wilkiem wchodzimy też, ja trzymam narzędzia i staję przy okienku, by mnie widział, a nie okno, a Wilek pokazuje mu odpowiednie ściany i określamy w fantazji szafę i [co] tam jeszcze dusza zapragnęła. Ja, stojąc przy okienku, słyszę, ile wozów przeszło, tu panuje współpraca. Gdy się bierze na «ścianę» niemca, to mają przejechać wszystkie wozy, wszystko jedno czyje. Wiedząc, że robota nasza skończona, dajemy mu kartkę do podpisania z obstalunkami – pisaną po żydowsku – ten podpisuje i my mamy pójść do gminy po zatwierdzenie […]”. Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: TAK TO SOBIE 06.05.18, 00:49 Znaleziono 887 z oczekiwanych 934 asteroidów Zderzenie z asteroidą o średnicy kilometra mogłoby spowodować długotrwałą, globalną zimę i masową utratę żniw, co z kolei mogłoby doprowadzić do unicestwienia naszej cywilizacji - Wielkie meteory trafiają w Ziemię raz na tysiąc lat, a jedynie co dziesiąty, a może nawet co dwudziesty lub trzydziesty, miałby szansę uderzyć w tereny gęsto zaludnione - ocenia jeden z badaczy Gdy 15 lutego 2013 roku rano nad Czelabińskiem na południowym Uralu eksplodował meteor o średnicy kilkunastu, a może nawet 20 metrów, wywołana przezeń fala uderzeniowa uszkodziła kilka tysięcy budynków, a ponad 1600 osób zostało zranionych. Świat obiegły spektakularne zdjęcia wybuchu przypadkowo zarejestrowane kamerą samochodową. Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: TAK TO SOBIE 06.05.18, 00:50 Nie było to pierwsze tego typu zdarzenie w dziejach ludzkości, choć nigdy żadne nie dotknęło aż tylu ludzi. Ponad sto lat wcześniej meteor tunguski położył 60 milionów drzew na obszarze około 2000 km2 syberyjskiej tajgi. To mniej więcej obszar ziemi kłodzkiej w Polsce czy też gór Harzu w Niemczech. Śmierć poniosły jednak tylko dwie osoby, a i to nie jest pewne. - Ale tak wielkie meteory trafiają w Ziemię raz na tysiąc lat, a jedynie co dziesiąty, a może nawet co dwudziesty lub trzydziesty, miałby szansę uderzyć w tereny gęsto zaludnione – ocenia Alan Harris, emerytowany badacz z kalifornijskiego Jet Propulsion Laboratory, cytowany w najnowszym, datowanym na czerwiec, wydaniu amerykańskiego miesięcznika astronomicznego "Sky&Telescope", którego wiodącym tematem jest groźba zagłady ludzkości wskutek zderzenia Ziemi z asteroidą lub kometą. Koniec ery dinozaurów Na kolizyjnym kursie z naszą planetą w jej zamierzchłych epokach znalazły się już znacznie większe obiekty. Ślady po nich przetrwały w 190 miejscach, które są wyszczególnione w Earth Impact Database, jako potwierdzone kratery meteorytowe. Resztę zniszczyły tektonika i erozja. Chyba najważniejszym jest krater Chicxulub o średnicy 180 kilometrów na meksykańskim półwyspie Jukatan. Niestety, nie widać go ani z powierzchni, ani z lotu ptaka. Jest bowiem przykryty grubą na 300 do 1000 metrów warstwą osadów. Jego istnienie udało się udowodnić dopiero na podstawie pomiarów anomalii magnetycznych i grawitacyjnych w 1991 roku. Powstał 65 milionów lat temu, gdy w Ziemię trafiła bądź asteroida o średnicy około 10 km i masie biliona ton, bądź mniejsza, ale znacznie szybciej poruszająca się kometa. Jak twierdzą dziś naukowcy, to właśnie ta kosmiczna katastrofa, spowodowała wymarcie dinozaurów. Jak na Księżycu Ale są i takie kratery, których ślady wciąż są widoczne gołym okiem, na przykład z samolotu. Kilka z nich widział w trakcie swych lotów Ralph Lorenz z Johns Hopkins Applied Physics Laboratory w Laurel, Maryland. Ich zdjęcia publikuje we wspomnianym wyżej miesięczniku. Zaczyna od słynnego Krateru Meteorytowego koło Flagstaff w Arizonie, który widziany z lotu ptaka wygląda jak te na Księżycu. Uchodzi za najlepiej zachowany krater uderzeniowy na Ziemi. Ma kilometr średnicy, powstał 50 tysięcy lat temu. Kolejny to pięciokilometrowej średnicy Upheaval Dome w Parku Narodowym Canyonlands w południowo-wschodniej części stanu Utah. Największym obiektem, który Lorenz sfotografował, jest jednak sztuczne jezioro Manicouagan w Kanadzie, 800 km na północny wschód od Toronto. Woda wypełniła koliste zagłębienie wewnątrz 72-kilometrowego krateru, który powstał 214 milionów lat temu wskutek uderzenia meteorytu o średnicy pięciu kilometrów. Zbiornik ma kształt pierścienia. Lorenz zrobił też zdjęcia syberyjskiego jeziora Elgygytgyn na Czukotce, które ma 12 km średnicy i wypełnia centralną część 18-kilometrowego krateru sprzed 3,5 milionów lat. Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: TAK TO SOBIE 06.05.18, 00:51 Gdyby Ralph Lorenz wybrał się do Europy, też miałby na co spojrzeć. Zwłaszcza w Skandynawii, gdzie znajdują się 22 z 41 potwierdzonych europejskich kraterów uderzeniowych (11 w Finlandii, 8 w Szwecji i trzy w Norwegii). Niemal wszystkie przykryte są wodą – także największy europejski krater meteorytowy, Siljansringen w Szwecji, o średnicy 52 km, w którym powstało jezioro Siljan. Siedem kraterów znaleziono i potwierdzono w państwach bałtyckich, kolejnych siedem – na Ukrainie. Jeden jest na Białorusi, jeden we Francji, dwa w Niemczech i jeden w Polsce. W Polsce tak naprawdę jest sześć kraterów, ale wszystkie znajdują się w jednym miejscu i powstały prawdopodobnie 5000 lat temu wskutek uderzenia fragmentów jednego meteorytu, który rozpadł się tuż przed uderzeniem. Znajdują się w okolicach dawnej wioski Morasko, która dziś jest częścią północnego Poznania. Oznaczone są literami od A do F – od największego (o średnicy 90 metrów), do najmniejszego (20 metrów). Jednak meteoryt Morasko nie należał do tych, które mogłyby zagrozić ludzkości – był zbyt mały. Dziury w Jurze Wielki, 25-kilometrowy krater uderzeniowy znajduje się natomiast na pograniczu Jury Szwabskiej i Frankońskiej w Niemczech. Powstał 15 milionów lat temu wskutek uderzenia meteorytu o średnicy jednego kilometra. Nazywa się Nördlinger Ries – od znajdującego się w samym jego środku miasta Nördlingen, nad którym dominuje wieża kościoła św. Jerzego zbudowanego z suevitu – skały powstałej w wyniku uderzenia. W maju 1990 roku zostało tam otwarte Muzeum Krateru Ries prezentujące niezwykłą historię tego miejsca, a także innych kraterów meteorytowych. Tej opowieści towarzyszą informacje na temat powstania i budowy Układu Słonecznego: planet, asteroidów, komet oraz meteorów i meteorytów. Jedną z atrakcji jest kamień przywieziony z Księżyca przez załogę Apollo 16. Być może był to rewanż za gościnę. W 1970 kilku astronautów przygotowujących się do lotów na Księżyc odbyło w kamieniołomach Riesu trening geologiczny. W Muzeum Krateru można do 19 marca 2019 roku obejrzeć także wystawę czasową poświęconą tak zwanym stożkom zderzeniowym – stożkowym skałom z charakterystyczną siecią spękań, które powstały w wyniku uderzenia meteorów. Po raz pierwszy zostały one znalezione w kraterze Steinheim, drugim takim obiekcie na terenie Niemiec. Znajduje się na Jurze Szwabskiej, 40 km na południowy zachód od Nördlingen. Powstał wskutek uderzenia stumetrowego meteorytu w podobnym czasie jak jego sąsiad. Być może nawet było to jedno wydarzenie, podczas którego doszło do uderzenia asteroidy i jej mniejszego satelity. Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: TAK TO SOBIE 06.05.18, 00:51 Gdyby Ralph Lorenz wybrał się do Europy, też miałby na co spojrzeć. Zwłaszcza w Skandynawii, gdzie znajdują się 22 z 41 potwierdzonych europejskich kraterów uderzeniowych (11 w Finlandii, 8 w Szwecji i trzy w Norwegii). Niemal wszystkie przykryte są wodą – także największy europejski krater meteorytowy, Siljansringen w Szwecji, o średnicy 52 km, w którym powstało jezioro Siljan. Siedem kraterów znaleziono i potwierdzono w państwach bałtyckich, kolejnych siedem – na Ukrainie. Jeden jest na Białorusi, jeden we Francji, dwa w Niemczech i jeden w Polsce. W Polsce tak naprawdę jest sześć kraterów, ale wszystkie znajdują się w jednym miejscu i powstały prawdopodobnie 5000 lat temu wskutek uderzenia fragmentów jednego meteorytu, który rozpadł się tuż przed uderzeniem. Znajdują się w okolicach dawnej wioski Morasko, która dziś jest częścią północnego Poznania. Oznaczone są literami od A do F – od największego (o średnicy 90 metrów), do najmniejszego (20 metrów). Jednak meteoryt Morasko nie należał do tych, które mogłyby zagrozić ludzkości – był zbyt mały. Dziury w Jurze Wielki, 25-kilometrowy krater uderzeniowy znajduje się natomiast na pograniczu Jury Szwabskiej i Frankońskiej w Niemczech. Powstał 15 milionów lat temu wskutek uderzenia meteorytu o średnicy jednego kilometra. Nazywa się Nördlinger Ries – od znajdującego się w samym jego środku miasta Nördlingen, nad którym dominuje wieża kościoła św. Jerzego zbudowanego z suevitu – skały powstałej w wyniku uderzenia. W maju 1990 roku zostało tam otwarte Muzeum Krateru Ries prezentujące niezwykłą historię tego miejsca, a także innych kraterów meteorytowych. Tej opowieści towarzyszą informacje na temat powstania i budowy Układu Słonecznego: planet, asteroidów, komet oraz meteorów i meteorytów. Jedną z atrakcji jest kamień przywieziony z Księżyca przez załogę Apollo 16. Być może był to rewanż za gościnę. W 1970 kilku astronautów przygotowujących się do lotów na Księżyc odbyło w kamieniołomach Riesu trening geologiczny. W Muzeum Krateru można do 19 marca 2019 roku obejrzeć także wystawę czasową poświęconą tak zwanym stożkom zderzeniowym – stożkowym skałom z charakterystyczną siecią spękań, które powstały w wyniku uderzenia meteorów. Po raz pierwszy zostały one znalezione w kraterze Steinheim, drugim takim obiekcie na terenie Niemiec. Znajduje się na Jurze Szwabskiej, 40 km na południowy zachód od Nördlingen. Powstał wskutek uderzenia stumetrowego meteorytu w podobnym czasie jak jego sąsiad. Być może nawet było to jedno wydarzenie, podczas którego doszło do uderzenia asteroidy i jej mniejszego satelity. Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: TAK TO SOBIE 06.05.18, 00:51 Te pozostałości, niezależnie od tego, jak wielkich katastrof były dowodami, przez długie lata nie budziły wielkich emocji. Wydawały się bowiem jedynie świadectwem pradawnych dziejów Ziemi. Jednak w 1994 roku zdarzyło się coś, czego nikt wcześniej nie widział. Odkryta rok wcześniej kometa Shoemaker-Levy 9 rozpadła się na 21 części, które potem, jedna za drugą, zderzyły się z Jowiszem. To spektakularne wydarzenie uświadomiło ludziom, że coś podobnego może się zdarzyć i na Ziemi. W 1996 roku amerykański Kongres zlecił agencji NASA odnalezienie w ciągu kolejnych dziesięciu lat wszystkich bliskich Ziemi asteroidów o średnicy co najmniej kilometra. Zderzenie z takim obiektem mogłoby bowiem spowodować długotrwałą, globalną zimę i masową utratę żniw, co z kolei mogłoby doprowadzić do unicestwienia naszej cywilizacji. Jak informuje "Sky&Telescope", to zadanie udało się wypełnić w 95 procentach. Znaleziono 887 z oczekiwanych 934 (plus/minus 10) takich asteroidów. "Szczęśliwie żaden z nich nie znajduje się na kursie kolizyjnym z naszą planetą", uspokaja miesięcznik. Tymczasem NASA uznała, że należałoby się przyjrzeć także mniejszym ciałom niebieskim, o średnicy większej niż 140 metrów, które mogłyby spowodować większe katastrofy lokalne. Kongres podjął temat i polecił wytropienie do 2020 roku 90 procent z oczekiwanych 24 tysięcy takich obiektów. Do tej pory znaleziono ich jednak tylko 8100 i jest już jasne, że zadania nie da się wykonać w wyznaczonym terminie. Tę sytuację mogłoby zmienić umieszczenie między Ziemią a Słońcem – tam, gdzie przyciąganie obu tych ciał niebieskich się równoważy – kosmicznego teleskopu, który mógłby przeszukiwać całą bliską Ziemi okolicę na obecność takich asteroidów i komet. Sęk w tym, że ten projekt, ochrzczony akronimem NEOCam, kosztowałby amerykańskiego podatnika 600 milionów dolarów, informuje "Sky&Telescope". Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: TAK TO SOBIE 06.05.18, 00:53 Symcha Binem Motyl "Do moich ewentualnych czytelników. Wspomnienia z czasów wojny" Pod wieloma względami "Do moich przyszłych czytelników" to tekst wyjątkowy, stanowiący faktograficzny i emocjonalny zapis doświadczenia czasu Zagłady. Wspomnienia Symchy Binema Motyla (1909-1973) dają pełny obraz losów Żydów warszawskich od wybuchu wojny, poprzezżycie codzienne w getcie, szmugiel, akcję likwidacyjną, powstanie kwietniowe, ukrywanie się po aryjskiej stronie, aż do Hotelu Polskiego, obozu w Bergen-Belsen i wyzwolenia. Tekst ten jest świadectwem człowieka wtłoczonego w tryby historii, który za wszelką cenę próbuje ocalić siebie i swoją rodzinę. Postać autora jawi się tutaj jako figura everymana, który nagle staje przed niebezpieczeństwem śmierci i próbuje uniknąć tragicznego, losu wykorzystując spryt, odwagę, znajomości i sploty okoliczności. We wspomnieniach widać jego przemianę z przeciętnego, żyjącego dość wygodnie urzędnika-inteligenta w szmuglera-cwaniaka, adaptującego się do sytuacji wojennej i wykorzystującego każdą okazję, by zabezpieczyć byt swojej rodziny. Dzięki talentowi literackiemu, niezwykle plastycznym opisowi i niezwykłemu zmysłowi obserwacji przeżycia Symchy Binema Motyla sprawiają, że czarno-biały obraz czasu wojny staje się kolorowy. Odpowiedz Link
jutta_t Re: TAK TO SOBIE 06.05.18, 03:14 Z końcem kwietnia świat obiegła wiadomość, którą propagatorzy ruchu #metoo z pewnością odebrali jako sukces: Bill Cosby został skazany na 30 lat więzienia za molestowanie seksualne. Przy tej okazji wrócił temat oskarżeń dotyczących Romana Polańskiego, który przed laty miał zgwałcić nieletnią Samanthę Geimer. Naciski na Akademię Filmową przyniosły skutek i w czwartek dowiedzieliśmy się, że razem z Cosbym z jej szeregów wyrzucono Polańskiego. Decyzja wywołała ogromne emocje wśród obserwatorów środowiska filmowego i fanów polskiego reżysera. Podczas gdy część osób jest zdania, że Polańskiego słusznie ukarano wydaleniem go z Akademii, wielu internautów pisze o "żałosności" i "hipokryzji" Akademii. W obronie męża stanęła Emmanuelle Seigner, która na Instagramie opublikowała symboliczny film, taki sam z resztą jak córka reżysera. Nagranie uwiecznia moment, w którym Polański otrzymał Oscara w 2003 roku za Pianistę. Akademia gratuluje Romanowi Polańskiemu - podpisały film Morgan i Emmanuelle. Aktorka nie pokusiła się co prawda o większy komentarz, ale przypomnienie, że 2003 roku Akademia nagradzała osiągnięcia artystyczne reżysera i stawiane Polańskiemu zarzuty wówczas członkom instytucji nie przeszkadzały, można interpretować jako obronę męża. Wiadomo już, że reżyser będzie odwoływał się od decyzji o pozbawieniu go członkostwa w Amerykańskiej Akademii Filmowej. Roman Polański uważa, że decyzja jest niesprawiedliwa - powiedział mecenas Jan Olszewski. Odpowiedz Link
jutta_t Re: TAK TO SOBIE 06.05.18, 14:47 Za godzinę ze znanym piłkarzem zarobiła 1200 zł. "Zrobił swoje i pojechał na spotkanie" Spotkania z ekskluzywnymi prostytutkami w warszawskich hotelach kosztowały 2 tys. zł za maksymalnie 3 godziny przyjemności. Jeśli klient uwinął się w mniej niż godzinę, mógł liczyć na promocyjną cenę. Odpowiedz Link
jutta_t Re: TAK TO SOBIE 06.05.18, 14:49 360 2879278 Dzięki uprzejmości wydawnictwa Deadline publikujemy fragment książki Piotra Krysiaka "Dziewczyny z Dubaju". Klienci Kim są klienci ekskluzywnych prostytutek i dlaczego z nich korzystają? Czego brakuje im w rodzinie? Czy może są samotni? Te pytania najczęściej zadawały mi osoby, które wiedziały, o czym będzie ta książka. W tej seksaferze występują bogaci kolekcjonerzy damskich trofeów, znudzeni biznesmeni, artyści poszukujący inspiracji, sportowcy i przypadkowi klienci. Pisząc „przypadkowi”, mam na myśli tych, którzy organizując na przykład wieczór kawalerski najlepszemu kumplowi, sami korzystali z usług prostytutek. Czytając ich zeznania, odniosłem wrażenie, że w tej całej aferze klienci zachowali się najbardziej honorowo. Wyjątkiem byli tylko pewni siebie biznesmeni, którzy kłamali jak najęci. Artyści, sportowcy czy ci „przypadkowi” bez zbędnych szczegółów potwierdzali (lub zaprzeczali) zdobyte przez policjantów informacje. Pewnie czasami nie mieli wyjścia, bo w nie których przypadkach funkcjonariusze dysponowali podsłuchami lub esemesami między klientami a sutenerkami. Nie było więc sensu niczego ukrywać. Jeszcze inni zdawali sobie sprawę, że nie zrobili nic złego i nawet jeśli policjant „złapał ich za rękę”, to bezczelnie mówili, że to nie ich ręka. Bali się, że dowiedzą się ich żony? Znany polski piłkarz Emilię P. poznał w 2006 lub 2007 roku. Doskonale wiedział, czym ona się zajmuje. Za pierwszym razem zamówił dziewczyny telefonicznie. Zawsze to on wybierał miejsce spotkania. Najczęściej odbywały się one w warszawskich hotelach: Sheratonie, Sobieskim czy Marriotcie. "Zamawiałem u Emilki dziewczyny na wieczory od jednej do trzech godzin. Ona po dawała kwoty i za każdym razem były to kwoty dwa tysiące złotych za taki wieczór z dziewczyną z seksem. Całą kwotę płaciłem w złotówkach w gotówce. Większość płaciłem dziewczynie, choć mogło się zdarzyć, że raz zapłaciłem Emilce osobiście, bo była taka sytuacja, że gdzieś ją poznałem osobiście” – zeznawał Rafał F., były reprezentant Polski. Odpowiedz Link
jutta_t Re: TAK TO SOBIE 06.05.18, 14:52 Kamila od razu zadzwoniła do Emilii P. – No już po wszystkim. Śpieszyło mu się, bo miał jakieś ważne spotkanie. – Wracasz do chaty? – spytała Emilia P. – Nie. No właśnie poczekam teraz na Michała, bo chciał się ze mną spotkać. – Dał kasę bez problemu? – Słucham? – pyta Kamila, której przeszkadza gwar na ulicy i hałas przejeżdżających samochodów. – Dał kasę bez problemu? Nic nie mówił? – Wiesz co, kurwa, wielką pretensję do mnie miał, bo mówi „a masz gumkę”? a ja mówię „nie”. Jak się wkurwił, jaki debil, co? No i się wkurzył. Ja mówię: „sorry, skąd miałam wiedzieć, że nie masz” – żali się prostytutka. – Nie pierdolił nic więcej? – Nie. Nie pierdolił. – Ale ładny jest, nie? – zmienia temat burdelmenedżerka. – Ładny. Kurwa, Izka to by się z nim bzyknęła za darmo. Dał tysiąc siedemset, dla ciebie pięć, tak? – No tak, no to dobrze. No to bardzo fajnie, bo mi się kiedyś wpierdolił do chaty. Chciał się ze mną bzykać, bo ja się obraziłam na Mateusza. A jak tam byłam z nim i się wkurwiłam, i poszłam z imprezy, i Rafał starał się mnie pocieszyć, ale ja nie wiedziałam, że on takim chujem jest. To ja mówię, dobra, przyjedź do mnie. Przyjechał z szampanem i pierwsze co, to mi się prawie rozbiera. – Nie... – dziwi się Kamila. – No. Mówię: „Coś ci się pojebało” – chętnie opowiada Emilia P. – Powiedziałam mu, że znam cię od miesiąca i po wiedziałam mu, że jestem nowa – wyznaje Kamila. – No dobra, dobra. To sobie spuścił z krzyża, a ty do chaty i na spotkanie. Wszyscy są zadowoleni - podsumowuje Emilia P. – Co? – Wszyscy są zadowoleni – powtarza. – No. Tak, wszyscy są zadowoleni – potwierdza Kamila. – No to dobrze. To buzia, pa. – Buzia, pa. Prostytutka i klient, czy żona i imprezowicz? Źródło: 123RF Popularny artysta Joannę B. poznał około 2004 roku. Według kolorowej prasy poznała go z nią jedna z najbardziej kontrowersyjnych piosenkarek muzyki pop. Daniel L. natychmiast się zorientował, że Joanna B. obraca się w towarzystwie modelek i że zajmuje się stręczycielstwem. Wtedy szybko się za przyjaźnili, a wkrótce artysta został jednym z najlepszych klientów Joanny B. W ciągu kilku lat zamówił u niej – jak sam twierdzi – ponad sto dziewczyn. Z tych najlepszych korzystał po kilka razy. „Na przestrzeni tych pięciu lat za wszystkie spotkania płaciłem Asi różne kwoty, od pięciuset do tysiąca pięciuset złotych. Nie wiem, ile łącznie, ale gdybym miał policzyć, to z pewnością byłoby to około stu tysięcy złotych” – zeznawał Daniel L. „Wysyłałem pieniądze na konta, które mi podawała. Z dziewczynami od Asi spotykałem się w różnych miejscach, od hoteli począwszy, na mieszkaniach skończywszy. Wszystkie spotkania miały miejsce w Polsce. Głównie w Warszawie, ale zdarzało się tak, że były też miejsca związane z moją pracą. Nie potrafię podać tych miejsc, bo było ich za dużo”. Daniel L. ożenił się w 2012 roku z inną sutenerką, Ewą W., która także była zamieszana w tę aferę. Wielokrotnie miała czerpać korzyści z nierządu. Jej proces do dziś toczy się przed warszawskim sądem. Kobieta nie przyznaje się do winy. Odpowiedz Link
jutta_t Re: TAK TO SOBIE 06.05.18, 15:38 Tonka to jedna z odmian fasoli. Ma charakterystyczny i bardzo intensywny smak. Spożywana w nadmiarze może jednak być zagrożeniem dla naszego życia. Odpowiedz Link
jutta_t Re: TAK TO SOBIE 06.05.18, 16:09 Książka, która oficjalną premierę miała pod koniec kwietnia, jest zwieńczeniem kilku lat ogromnej pracy grupy historyków pod redakcją Barbary Engelking i Jana Grabowskiego - chyba najbardziej uznanych badaczy Holokaustu w Polsce. Jest to publikacja wyjątkowa, bo po raz pierwszy podejmująca próbę kompleksowego udokumentowania przebiegu zagłady Żydów na polskiej prowincji. Dotychczas bowiem badania historyków koncentrowały się przede wszystkim na dużych ośrodkach miejskich - gettach w Warszawie, Łodzi, Lwowie czy Krakowie. Natomiast losy ludności żydowskiej zamieszkującej małe miasteczka i wsie do dziś były znane słabo lub prawie wcale. Odpowiedz Link
jutta_t Re: TAK TO SOBIE 07.05.18, 00:52 Z netu.. Dyskretnie podpowiem Wam Drodzy ( około 100 bliskim znajomym ? ) , jak można przedłużyć młodość ,zachować zdrowie . 1. Oprócz spaceru , gimnastyki ciała ( stosuję starą szwedzką szkołę !!!) z koordynowanianiem oddechu ( naciąganie mięśni bezprzyrządowe i taniec ( nawet przy kompie ! ) . 2.Na dobre samopoczucie ,oczyszczenie organizmu z toksyn : Mniszek lekarski -oczyszcza wątrobę ,wywala żółć , ma wapń . ( Na bolące stawy -Rdest Ptasi ) 3. Zapobiega stenozie ,czyli zwężenia rdzenia kręgosłupa - Ziemia Okrzemkowa amorficzna ,Diatomit (( pić codziennie ! 3 - ce.) Vit. B-17 ,psetki moreli. 4. Stosowałam Guanabanę Graviola - owoc jej ( obok kwaszonej kapusty ) zwalcza raka !! 5. Witamina K 2 D3 ,na tkankę kostną , prawidłowe krzepnięcie krwi 6.Na "dobrego kopa " ...! Ashwagandha ( firmy -Swanson ). 7. Kelp - naturalne żródło jodu ,sole magnezowe fosforany ,celuloza., 8.Damana. przywraca metabolizm,kontrole ciała ,kondycj ę psychiczną itd 9.Aloes A-Z eliksir młodości 10. Nie bedziesz mieć zmarszczek , wiec rób "miny" naciągając mieśnie twarzy a..potem smaruj swą piekną buzię naparem z Anyżu ( 1 -łyżeczka na szklanę, podgotuj 3 -min. ) i smaruj 3 razy dziennie ! Na bank działa !!! Jedz czarny ryż ( tarczyca bajkalska !!) ,popijaj winem ryżowym a bedziesz żył 250 -lat .... Nie będę pisać o buraczkach kwaszonych ,sokach z marchwi ,czosnku ...imbirze ,kurkumie itd..bo sami lepiej wiecie . Stosując tych naturalnych specyfików przy Waszej pogodnej aurze ,zachowacie jasny umysł ,percepcje do 105 roku życia ,jak moja ciocia z Zamku z Rappersville . <3 <3 Wtedy ..można sie pieknie wolno zestarzać.. Odpowiedz Link