Dodaj do ulubionych

Dlaczego Polonia olewa cieplym moczem wybory w Polsce ??

IP: *.wlfdle1.on.wave.home.com 23.09.01, 18:41
Oto co przeczytalem w Wirtualnej Polsce:

http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?z=Wybory&kat=3144&_WID=202293

"Nowa Zelandia: Polacy nie chcą głosować 2001-09-23 (11:31)

W Nowej Zelandii wybory zostały odwołane z powodu zbyt małego zainteresowania Polaków tam mieszkających.
Jak powiedział Wirtualnej Polsce radca Andrzej Sołtysiński, nie można było nawet powołać komisji wyborczych.
W wyborach prezydenckich w 2000 roku w dwu komisjach - w Wellington i Auckland - głosowało po około 100
osób.

A. Sołtysiński upatruje dwie przyczyny takiego braku zainteresowania wyborami w Polsce: zniechęcająca jest
szalenie skomplikowana procedura wyborcza: wielość partii i kandydatów jest dla Polaków w Nowej Zelandii
niezrozumiała i nieprzejrzysta, a za mało o nich wiedzą, by dokonać wyboru.

Wielu też rodaków uważa, że nie ma moralnego prawa do urządzania kraju z tak daleka. ......"

A OTO INNY ARTYKUL:

http://www.wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?z=Polonia&kat=952&_WID=201959

"Zniechęcenie do polskich partii politycznych oraz obawa przed zamachami terrorystycznymi to dwie główne
przyczyny niskiej frekwencji w wyborach parlamentarnych wśród Polonii w Toronto. Dla Wirtualnej Polski pisze o
tym Marek Popowicz-Watra:

Z tego co się orientuję to frekwencja będzie niższa, i to znacznie, od poprzednich wyborów. Powodem jest
oczywiście konieczność rejestrowania i z tego właśnie powodu na listę w Konsulacie Generalnym w Toronto
zapisało się li tylko około 1 600 obywateli polskich z ważnymi paszportami.

Wbrew wcześniejszym sugestiom Polskiego Radia Toronto konsulat nie otworzył większej liczby punktów
wyborczych, a odległości miejscowości, w których zamieszkują Polacy od konsulatu w Toronto wynoszą od 100
do 1000 km.

Tym nie mniej w Toronto i najbliższych okolicach mieszka ok. 400 tys. naszych rodaków, którzy te szczególnie
wybory totalnie lekceważą. Pierwszym, i najważniejszym, powodem jest oczywiście zniechęcenie do
wszystkich polskich partii politycznych i zawód jaki sprawił AWS.

Kolejną przyczyną niskiej frekwencji wyborczej w Toronto może być obawa ludzi przed pójściem do lokalu
publicznego. Panuje psychoza strachu przed zamachami terrorystycznymi. ....."

CIEKAWSKI: Panie Redaktorze, z ta psychoza to Pan pie....... Nie zauwazylem zadnej psychozy w Kanadzie. a
poza tym to Pan sadzisz, ze terrorysci wiedza, ze akurat w tym dniu sa jakies wybory w jakiejs tam Polsce ???

A nawet gdyby tak bylo, no to co ??? Na shoping malls sa TYSIACE ludzi kazdego dnia a terrorysci mieli by akurat
zrobic zamach na konsulat polski w ktorym w danym momencie bedzie - no ile ?? dwadziescia osob ??
Obserwuj wątek
    • Gość: Ciekawsk Re: Dlaczego Polonia olewa cieplym moczem wybory w Polsce ?? IP: *.wlfdle1.on.wave.home.com 23.09.01, 20:28
      Wlasnie podano wyniki glosowania w Toronto:

      "... W sumie głosowało 1 170 osób, ponad 400 mniej, niż się zarejestrowało...."

      Na kilkaset tysiecy PIERWSZEGO pokolenia ....

      Wlasnie podano wyniki glosowania w Australii:

      "... Ogólnie głosowało 457 osób ..."

      Wow, na kilkadziesiat tysiecy ....

      Wlasnie podano wyniki glosowania w "drugim co do ilosci mieszkancow miastem polskim":

      Uprawnionych do głosowania w Chicago było 4800 osób, głosowało około 4000. Oddano 3915 ważnych
      głosów.

      A w San Francisco:

      W wyborach uczestniczyło około 120 osób, oddano 114 ważnych głosów.
      • Gość: Ciekawsk Re: Dlaczego Polonia olewa cieplym moczem wybory w Polsce ?? IP: *.wlfdle1.on.wave.home.com 23.09.01, 20:52
        A oto z Francji:

        "Frekwencja była niższa niż się spodziewaliśmy - powiedział Wirtualnej Polsce konsul Andrzej Tarnawski z
        polskiego konsulatu w Paryżu. A Konsul Generalny skomentował krótko: cienko.

        Do 19.30 w lokalach w obwodach wyborczych w konsulacie i ambasadzie głosowało od pk. 1050 osób.
        .......
        Liczba Polonii francuskiej jest bardzo trudna do oszacowania. Według wyliczeń Konsula Generalnego RP wynosi
        ona ok. 350 tys. osób. Z tego mniej więcej połowa ma polskie obywatelstwo. ....."

        CIEKAWSKI: 350 : 2 = 175 tys. Zalozmy, ze 1/3 odpada, bo ma polskie obywatelstwo ale nie moze glosowac, bo
        niepelnoletni. Z tego ciagle wynika, ze PELNOLETNICH bylo ponad 100 tys - i to w olbrzymiej wiekszosci w i okolo
        Paryza.

        Rzeczywiscie CIENKO.
    • Gość: Piotr Re: Dlaczego Polonia olewa cieplym moczem wybory w Polsce ?? IP: *.ak.nz.asiaonline.net 24.09.01, 00:42
      Już wyjaśniam dlaczego nie głosowałem w tych wyborach:

      - Aby zagłosować w wyborach prezydenckich wystarczyło zadzwonić do konsulatu i
      się zarejestrować. Uczyniłem to i zagłosowałem. W końcu Prezydent reprezentuje
      za granicą kraj, którego ciągle jestem obywatelem, więc wypada mieć wpływ na
      jego wybór.

      - Aby zagłosować za granicą w tych wyborach trzeba było mieć zaświadczenie z
      URZĘDU GMINY właściwego dla miejsca zameldowania zezwalające na głosowanie
      poza okręgiem. Nie jest dziwne, że żaden Polak z Nowej Zelandii nie pofatygował
      się do wielce szacownego Urzędu Gminy w jakiejś pipidówce na drugim końcu
      Świata. Trochę daleko, dojazd dość drogi i męczący. Do tego wybory do Parlamentu
      w Polsce są jakby mniej istotne z tutejszego punktu widzenia. Jest to sprawa jakby
      bardziej lokalna dla Polski niż wybory prezydenckie. W Polsce nie mieszkamy i głupio
      się mieszać teraz do Polskiej, wewnętrznej polityki, szczególnie że wszystko się w
      niej tak popierniczyło, że trudno być z tym na bieżąco nawet mieszkając np. w Warszawie.
      Jak zechcę mieć wpływ na swoje lokalne sprawy zagłosuję w wyborach do
      Parlamentu nowozelandzkiego.

      - Tytułowe pytanie należałoby raczej postawić inaczej: "Kto nie chce aby Polonia
      uczestniczyła w wyborach w Polsce?". Konieczność przedstawienia papierka z
      URZĘDU GMINY, nawet jeśli da się to załatwić korespondencyjnie, wiele osób
      skutecznie zniechęciła. Ja, gdy się o tym dowiedziałem, popukałem się w czoło,
      nie sprawdzałem dalej i wybory, tytułowym ciepłym moczem olałem.

      - Patrzę sobie na wyniki wyborów i strasznie się cieszę, że jestem od Polski tak
      daleko, że dalej już się nie da.



      Piotr

      Auckland
      Nowa Zelandia
      • Gość: lynn jakim prawem? IP: *.proxy.aol.com 24.09.01, 02:54
        bardzo to dla mnie dziwne ze musial pan piec "papierek z gminy". ja glosowalam
        w usa i to nie bylo wymagane. to chyba nie mozliwe zeby prawo wyborcze roznilo
        sie tak w zaleznosci od kraju emigracji?

        nie tylko polonia olewa wybory, glosowalo tylko 40% polakow w kraju! to wstyd i
        skandal!
        • Gość: jacek Re: jakim prawem? IP: *.nyc.rr.com 24.09.01, 04:14
          Niestety Polacy sa tacy, ze jak jedna partia im z Polski nie zrobi Ameryki wciagu
          4 lat to od razu glosuja na przeciwna! Niestety to jeszcze potrwa wieki!


          Gość portalu: lynn napisał(a):

          > bardzo to dla mnie dziwne ze musial pan piec "papierek z gminy". ja glosowalam
          > w usa i to nie bylo wymagane. to chyba nie mozliwe zeby prawo wyborcze roznilo
          > sie tak w zaleznosci od kraju emigracji?
          >
          > nie tylko polonia olewa wybory, glosowalo tylko 40% polakow w kraju! to wstyd i
          >
          > skandal!

        • Gość: Piotr Re: jakim prawem? IP: *.ak.nz.asiaonline.net 24.09.01, 05:07
          Gość portalu: lynn napisał(a):

          > bardzo to dla mnie dziwne ze musial pan piec "papierek z gminy". ja glosowalam
          > w usa i to nie bylo wymagane. to chyba nie mozliwe zeby prawo wyborcze roznilo
          > sie tak w zaleznosci od kraju emigracji?
          >

          No dobra. Prawdopodobnie padłem ofiarą dezinformacji. O tym rejestrowaniu się
          w gminie czytałem w gazetach i zdaję się było też o tym w "Wiadomościach".
          Prawdopodobnie chodziło o ten kawałek dokumentu PKW:


          "Informacja
          o warunkach udziału w głosowaniu w wyborach do Sejmu
          i do Senatu zarządzonych na dzień 23 września 2001 r.
          w miejscu i poza miejscem stałego zamieszkania

          (...)

          5.Głosowanie za granicą.

          Wyborcy stale zamieszkali w kraju, wyjeżdżający za granicę, a zamierzający wziąć
          udział w głosowaniu, powinni zaopatrzyć się przed wyjazdem w zaświadczenie o prawie do
          głosowania, wydawanym w urzędzie gminy właściwym dla miejsca ich stałego zamieszkania."


          Koniec cytatu. Komuś musiał umknąć drugi, sensowniejszy kawałek:


          "Wyborcy przebywający za granicą, w tym także wyborcy którzy stale zamieszkują w
          kraju a nie posiadają zaświadczenia o prawie do głosowania, w celu wzięcia udziału w
          głosowaniu powinni najpóźniej do 18 września 2001 r. zgłosić właściwej terytorialnie
          placówce konsularnej, w której utworzono obwód głosowania wniosek o dopisanie do spisu
          wyborców. Wniosek można zgłosić ustnie, pisemnie, telefonicznie, telegraficznie bądź
          telefaksem z podaniem danych objętych spisem oraz numerem ważnego polskiego
          paszportu, a także miejscem i datą jego wydania."


          Koniec cytatu. Wygląda podobnie do wyborów prezydenckich. Moja wina, powinienem
          grzebać od razu po stronach PKW, a nie wierzyć gazetom i telewizji. W każdym razie
          informacja o konieczności rejestrowania się w gminie była tak idiotyczna, że wyglądała
          na prawdziwą. A że nie wymeldowałem się z pobytu stałego w Polsce przed wyjazdem
          i zdaję się nikt tego za mnie nie zrobił mógłbym podlegać pod pierwszy kawałek.


          Pozdrawiam

          Piotr
          • Gość: Doki Re: jakim prawem? IP: *.unknown.uunet.be 24.09.01, 08:39
            A dla mnie to byl powod: wydzwaniac do ambasady, (a nie
            zawsze latwo sie dodzwonic) podawac moj tutejszy adres
            (a po co?), w dodatku na co najmniej 5 dni przed
            wyborami. Ale byly jeszcze dwa inne: raz, ze sytuacja w
            Polsce jest dla mnie ostatnio jakby malo czytelna,
            wszyscy narzekaja, katastroficzne wizje... NIE WIEM co
            w tej sytuacji jest dobrym wyborem. Szale przewazyl abp
            Zycinski, jego list odczytano nam z ambony i... no
            comments. Juz dawno nie slyszalem z ust koscielnego
            przywodcy w Polsce takiej wstretnej, w dodatku
            mijajacej sie ze zdrowym rozsadkiem, agitki.
            • Gość: XYZ Re: Wybory IP: 63.83.144.* 24.09.01, 14:10
              Na szczescie tym tematem jest takie samo zainteresowanie jak wyborami.Polonia
              powoli dojrzewa!!!
            • polished Re: jakim prawem? 24.09.01, 17:53
              Gość portalu: Doki napisał(a):
              > A dla mnie to byl powod: wydzwaniac do ambasady, (a nie

              nie podali numeru faxu? ja wykorzystalem te metode w USA

              > zawsze latwo sie dodzwonic) podawac moj tutejszy adres

              skoro jestes taki tajny agent za granica i nie podajesz adresu to nie czuj sie
              obywatelem uprawnionym do glosowania. proste. to nie Afryka gdzie sie stempuje
              reke glosujacego.

              > w tej sytuacji jest dobrym wyborem. Szale przewazyl abp
              > Zycinski, jego list odczytano nam z ambony i... no

              nie sluchalem abpa ale nawet jesli powiedzial to co? 75% tzw. politykow mowilo
              rozne rzeczy czesto niemadre. A sam Zycinski nie kandydowal wiec na niego nie
              musiales glosowac.


              • Gość: Doki Re: jakim prawem? IP: *.unknown.uunet.be 24.09.01, 18:49
                polished napisał(a):

                >
                > nie podali numeru faxu? ja wykorzystalem te metode w USA

                Sam sobie moge znalezc ten numer, ale nie o to chodzi.
                Patrz nizej.

                > skoro jestes taki tajny agent za granica i nie podajesz
                adresu to nie czuj sie
                > obywatelem uprawnionym do glosowania. proste. to nie
                Afryka gdzie sie stempuje
                > reke glosujacego.
                >

                I tu sie, widzisz, roznimy. Prawdziwemu Panstwu Prawa nic
                do tego gdzie ja mieszkam. Jesli moge uniknac odpowiedzi
                na pytania o moje prywatne sprawy, to unikam. Legitymuje
                sie waznym dokumentem ze zdjeciem, ktory stwierdza
                tozsamosc osoby i obywatelstwo polskie i to powinno
                wystarczyc. Wladze nie musza uzywac wyborow do
                aktualizacji danych adresowych obywateli mieszkajacych za
                granica. Nawet im wlasciwie nie powinno byc wolno.
                Rozumiem, ze w kraju trudno byloby jeszcze stwierdzic czy
                nie glosuje podwojnie, ale za granica: nie widze problemu.


                > nie sluchalem abpa ale nawet jesli powiedzial to co?
                75% tzw. politykow mowilo
                > rozne rzeczy czesto niemadre. A sam Zycinski nie
                kandydowal wiec na niego nie
                > musiales glosowac.

                Tu sie zgodze, ze moja reakcja byla ciut emocjonalna i
                juz po wyjsciu z kosciola ochlonalem. Po prostu przez
                chwile rece mi opadly. Religie odpowiedzialne sa za wiele
                nieszczesc w historii... A agitacja wyborcza z ambony
                nigdy nie miescila sie w moim pojmowaniu religii.
                Rozdzial panstwa od kosciola potrzebny jest na wszystkich
                poziomach, takze jednostka powinna odrozniac sprawy
                relacji z panstwem (czyli obywatelskie, czyli takze
                publiczne) od relacji z religia (ktore sa intymne) i nie
                mieszac jednych z drugimi.
                • Gość: polshed Re: jakim prawem? IP: 134.113.71.* 24.09.01, 21:49
                  Gość portalu: Doki napisał(a):

                  > I tu sie, widzisz, roznimy. Prawdziwemu Panstwu Prawa nic
                  > do tego gdzie ja mieszkam. Jesli moge uniknac odpowiedzi
                  > na pytania o moje prywatne sprawy, to unikam. Legitymuje

                  Ja sie zgadzam ale po roku pobytu w USA - gdzie Twoj adres jest w normalnym
                  obrocie handlowym i kazda byle firma handlowa czy finansowa czuje sie
                  wlascicielem twoich danych i swobodnie je sprzedaje - pozbylem sie obaw do
                  podawania mojego adresu przynajmniej urzedom.

                  Po drugie, poniewaz po wyborach w USA wierze, ze _kazdy_ glos sie liczy, uznaje,
                  ze rejestracja wyborcow zabezpiecza przed podwojnym glosowaniem, tj. np sobote w
                  USA a w niedziele w Polsce.

                  Do nastepnego...
                  • Gość: Pucio Adres (wyborcy) IP: 216.94.245.* 24.09.01, 22:13


                    Pomieszkaj za granica 20 lat i wtedy napisz co sadzisz o spisywaniu Twojego adresu przez ambasade PR.
                    (Nie wspominam juz o durnym wymogu paszportowym)

                    Punkt widzenia zalezy od punktu (i czasu?) siedzenia...
                • Gość: Stary Re: jakim prawem? IP: *.clover.com.au 25.09.01, 03:17
                  Gość portalu: Doki napisał(a):

                  > I tu sie, widzisz, roznimy. Prawdziwemu Panstwu Prawa nic
                  > do tego gdzie ja mieszkam. Jesli moge uniknac odpowiedzi
                  > na pytania o moje prywatne sprawy, to unikam. Legitymuje
                  > sie waznym dokumentem ze zdjeciem, ktory stwierdza
                  > tozsamosc osoby i obywatelstwo polskie i to powinno
                  > wystarczyc. Wladze nie musza uzywac wyborow do
                  > aktualizacji danych adresowych obywateli mieszkajacych za
                  > granica. Nawet im wlasciwie nie powinno byc wolno.
                  > Rozumiem, ze w kraju trudno byloby jeszcze stwierdzic czy
                  > nie glosuje podwojnie, ale za granica: nie widze problemu.
                  >


                  Dokladnie tak. W Australii zreszta nie ma nawet osobistych dokumentow tozsamosci
                  ani ewidencji ludnosci, i bardzo mi to odpowiada.

                  To, ze ktos dysponuje niektorymi moimi danymi komercjalnie, nie przeszkadza mi
                  poniewaz istnieje element wyboru - nie musze u niego kupowac a tym samym
                  zapoznawac go z moimi (niektorymi) danymi. Natomiast panstwu gowno do tego gdzie
                  mieszkam i co robie. Podatki place, prawa nie naruszam, a jakbym przestal placic
                  albo zaczal naruszac, to urzad skarbowy i policja beda potrafili mnie znalezc bez
                  mojego wczesniejszego opowiadania sie panstwu, gdzie mieszkam i gdzie pracuje.

                  Rodakom zamieszkalym w kraju weszlo w krew, ze panstwo moze pytac o wszystko i
                  odpowiada mu sie z czapka w reku, w postawie zasadniczej. A ja juz nawyklem, ze
                  mozna policjantowi pytajacemu na ulicy o nazwisko i adres odpowiedziec uprzejmie,
                  ze zaden jego zasrany interes. U mnie, funkcjonariusz ma wtedy dylemat. Moze
                  odpowiedziec uprzejmie "dziekuje panu" i odejsc, albo moze aresztowac, ale wtedy
                  musi miec zarzut, a jak nie ma zarzutu i przynajmniej solidnych poszlak na jego
                  poparcie, to wtedy to jest bezprawne aresztowanie, czyli odszkodowanie dla
                  zatzrymanego od policji i postepowanie dyscyplinarne dla policjanta.

                  I miedzy innymi dlatego nie bede aktualizowal zadnych swoich danych w
                  konsulatach, gdzie dyplomatom RP sie wydaje, ze okreg konsularny to takie
                  wojewodztwo, a oni to wojewoda i tym wojewodztwem zarzadzaja.
                  • Gość: Doki Re: jakim prawem? IP: *.turboline.skynet.be 25.09.01, 17:19

                    > To, ze ktos dysponuje niektorymi moimi danymi komercjalnie, nie przeszkadza mi
                    > poniewaz istnieje element wyboru - nie musze u niego kupowac a tym samym
                    > zapoznawac go z moimi (niektorymi) danymi. Natomiast panstwu gowno do tego gdzi
                    > e
                    > mieszkam i co robie. Podatki place, prawa nie naruszam, a jakbym przestal placi
                    > c
                    > albo zaczal naruszac, to urzad skarbowy i policja beda potrafili mnie znalezc b
                    > ez
                    > mojego wczesniejszego opowiadania sie panstwu, gdzie mieszkam i gdzie pracuje.
                    >

                    No, nie, ja nie lubie gdy firmy maja moje dane i dlatego, gdzie sie da, np
                    rejestrujac software albo pregladajac niektore strony internetowe, wymagajace
                    rejestracji, takze wypelniajac ankiety, podaje dane bledne. Gdyby wiecej osob tak
                    postepowalo, moze oduczyloby to handlarzy wtykania nosa w nie swoje sprawy.
      • Gość: A-a Re: Dlaczego Polonia olewa cieplym moczem wybory w Polsce ?? IP: *.acn.waw.pl 24.09.01, 19:14
        Informuje uprzejmie, ze "w tych wyborach" wybieralismy poslow i senatorow, a
        nie prezydenta.
        • Gość: A-a Re: Dlaczego Polonia ...?? IP: *.acn.waw.pl 24.09.01, 19:18
          Już wyjaśniam dlaczego nie głosowałem w tych wyborach:
          Moja wczesniejsza wypowiedz byla wiadomoscia skierowana do ponizej cytowanej
          wypowiedzi Piotra.
          - Aby zagłosować w wyborach prezydenckich wystarczyło zadzwonić do
          konsulatu i
          się zarejestrować. Uczyniłem to i zagłosowałem. W końcu Prezydent
          reprezentuje
          za granicą kraj, którego ciągle jestem obywatelem, więc wypada mieć
          wpływ na
          jego wybór.
    • Gość: Alias Re: Dlaczego Polonia olewa cieplym moczem wybory w Polsce ?? IP: 216.94.44.* 26.09.01, 20:01
      Byc moze dlatego ze Polska olewa Polonie jeszcze cieplejszym. Nawet na Forum sa
      dyskusje w niektorych miastach wskazujace na fakt ze wiekszosc dyskutantow nie
      zyczy sobie obecnosci polonii w jakichkolwiek wyborach w Polsce (patrz np.
      forum krakowskie). Ogolnie percepcja n.t. Polonii zmienila sie diametralnie w
      ciagu ostatnich kilku lat. Wczesniej byl to bodajze jedyny sposob na
      odwiedziny, zwiedzenie jakiegos kraju czy na saksy. Poza tym przelicznik dolara
      byl inny. Teraz Polonia to ludzie ktorzy bez sensu haruja po 16 godzin na dobe,
      sa "niekulturni", cala percepcja Jackowa i Roncesvalles. A takie steerotypy sa
      bardzo popularne (patrz posty typu "Polonia to smieci) itp.
      Poza tym wydaje mi sie ze w tych wyborach za granica nie za bardzo trzymano
      sie konstytucji. Wystarczy spojrzec w paszport aby przeczytac ze ten dokument
      stwierdza ze jego wlasciciel jest obywatelem Polski. A co ma z tym wspolnego
      waznosc paszportu??? Moim zdaniem nie jest istotny czy paszport wydany zostal
      przez Slawoja, Bieruta czy Buzka (w przenosni, nawias dla "czepialskich") wazne
      jest natomiast to czy ta osoba jest w sensie prawnym obywatelem Polski. Czy
      jesli moj paszport jest niewazny to trace obywatelstwo?
      I wlasnie m.in. takie z roku na rok "umilanie" wyborow Polakom za granica
      owocuje spadkiem frekwencji wyborczej.
    • Gość: Witek Re: Dlaczego Polonia olewa cieplym moczem wybory w Polsce ?? IP: *.accesscable.net 02.10.01, 05:40
      A co wlasciwie Polonia ma do wyborow w Polsce? Mam na mysli ludzi ktorzy
      wyemigrowali, mieszkaja na stale za granica, i prawdopodobnie nie maja zamiaru
      wracac do Polski. Moze mialoby to sens w latach 50-tych, 60-tych kiedy wiele
      osob nie moglo wracac do Polski tyle ze wtedy wybory i tak byly parodia.

      Dzisiaj nie ma problemu, kazdy Polak moze wrocic do kraju i tam miec wplyw na
      bieg spraw polskich. Nie bardzo widze sens zeby ktos mieszkajacy na stale w
      USA, Kanadzie, Australii czy gdze indziej, byc moze nigdy nie jezdzacy do
      Polski czy kaleczacy jezyk polski, wybieral wladze polskie, decydujace o zyciu
      Polakow w Polsce.

      Wezmy dla przykladu prezydenta. Polacy mieszkajacy w Polsce wybrali
      Kwasniewskiego. Jakie byly wybory i frekwencja nie ma znaczenia. W efekcie
      koncowym Kwasniewski zostal prezydentem. Powiedzmy ze Polonia na calym swiecie
      miala prawo glosowac, wszyscy glosowali i kilka milionow wiecej glosow otzrymal
      Walesa w wyniku czego wlasnie Walesa zostalby prezydentem. Czy to mialoby sens?
      Czemu mieszkajacy za granica mieliby decydowac kto bedzie rzadzil ludzmi
      mieszkajacymi w kraju? Powinna byc mozliwosc do glosowania za granica ale tylko
      dla Polakow ktorzy przebywaja tam czasowo i maja staly adres zamieszkania w
      Polsce - turysci, studenci, pracownicy na kontraktach, delegacjach, itp.

      Byly glosy na forum ze Polacy nie chca zeby Polonia glosowala. Popieram w 100%.
      Dla scislosci - jestem Polonusem, mieszkam w Kanadzie. Czuje sie Polakiem, w
      domu istnieje tylko jezyk polski, Polska jest nam wszystkim bliska ale poniewaz
      mieszkam na stale w Kanadzie nie widze powodu zebym mial wybierac wladze
      Polakom w Polsce. Niech o wladzy decyduja ci ktorych ona dotyczy.
      • Gość: Polonia Re: Dlaczego Polonia olewa cieplym moczem wybory w Polsce ?? IP: *.proxy.aol.com 02.10.01, 21:00
        > Walesa w wyniku czego wlasnie Walesa zostalby prezydentem. Czy to mialoby sens?
        >
        Niestety nie zostalby, bo polonia poparla kwasniewskiego (!) w ostatnich wyborach.
        A ja wlalabym miec gdzie wracaz w razie czego i dlatego chce miec wplyw na to co
        dzieje sie w kraju, ktorego wciaz jestem obywatelem.
        • Gość: Pucio Re: Dlaczego Polonia olewa cieplym moczem wybory w Polsce ?? IP: 216.94.245.* 02.10.01, 21:14
          Gość portalu: Polonia napisał(a):

          > > Walesa w wyniku czego wlasnie Walesa zostalby prezydentem. Czy to mialoby
          > sens?
          > >
          > Niestety nie zostalby, bo polonia poparla kwasniewskiego (!) w ostatnich wybora
          > ch.
          > A ja wlalabym miec gdzie wracaz w razie czego i dlatego chce miec wplyw na to c
          > o
          > dzieje sie w kraju, ktorego wciaz jestem obywatelem.

          Przepraszam ale nie Polonia poparla Kwasniewskiego ale Polacy ktorzy czuja ze chca miec wplyw
          na to kto rzadzi w Polsce. Ci ktorym jest to obojetne lub nie czuja ze maja do tego prawo nie glosuja!
        • Gość: Witek Re: Dlaczego Polonia olewa cieplym moczem wybory w Polsce ?? IP: *.accesscable.net 03.10.01, 03:32
          Niepotrzebnie uzylem nazwisk Kwasniewskiego i Walesy bo nie to jest
          najwazniejsze kto kogo poparl. Mial to byc przyklad - powinienem napisac
          kandydat X i Y.

          Nie rozumie dlaczego ktos mieszkajacy NA STALE ZA GRANICA mialby wybierac rzad
          polski, rzadzacy w Polsce, wprowadzajacy prawo, uchwalajacy ustawy itp, itd
          dotyczace ludzi mieszkajacych na stale w Polsce. Pewne decyzje moga dotyczyc
          Polonii ale jest to przyslowiowa kropla w morzu.

          Mozna tak podejsc - chce miec wplyw na to co sie dzieje w Polsce bo moze kiedys
          tam wroce. Ale moze i nie wroce... Dla mnie jest to podejscie smieszne. Bo
          wlasciwie to co to jest - zle sie dzieje w Polsce to jade za granice. A jak w
          Polsce bedzie lepiej to moze sobie wroce. Niech inni sie mecza, przechodza
          przez kryzys a ja sobie przyjade na gotowe jak bedzie lepiej. A w miedzyczasie
          powiem im kto tam ma rzadzic zebym ewebtualnie mogl wrocic.

          Polska jest krajem otwartym, kazdy Polak moze wrocic w kazdej chwili. Moze nie
          ma za co, do czego, albo z czym - to inna sprawa ale moze wrocic w kazdej
          chwili. A jezeli ktos woli mieszkac na stale za granica to jego wybor ale z tym
          wiaze sie pewna cena.

          Jest wiele innych rzeczy bardzo podobnych. Znam przypadki Polonusow ktorzy przy
          okazji pobytu w Polsce na przyklad leczyli zeby, bo leczenie w Polsce bylo
          bezplatne. Wiec podejscie jest takie - mieszkam sobie w (na przyklad) Kanadzie
          ale do dentysty pojde w Polsce bo po co mam (na przyklad) placic 1000 dolarow.
          To nie wazne ze ludzie pracujacy w Polsce placa podatki z ktorych oplacany jest
          polski dentysta. Jestem Polakiem i mi sie nalezy... Nie wiem wlasciwie jak
          teraz jest z leczeniem w Polsce - gdy jade do Polski to po to zeby spedzic czas
          z rodzina i pokazac Polske dziecku. Nie jest tu wazny dentysta i 1000 dolarow
          to cena za powazniejsze leczenie w Kanadzie. Chodzi o przyklad ze Polonia nie
          powinna miec prawa do wszystkiego do czego ma prawo Polak mieszkajacy na stale
          w Polsce. Mamy prawa w kraju w ktorym mieszkamy na stale.

          Polska nie jest mi obojetna ale nie mieszkam tam na stale, wiem na biezaca co
          sie dzieje w kraju - ale z wiadomosci, prasy, czy telefonow. Jest to dalekie od
          rzeczywistosci zycia w kraju. Decyzje polskiego rzadu za bardzo mnie nie
          dotycza i nie widze powodu zeby Polonia w ogole miala prawo glosowania. Sprawa
          byla inna po wojnie kiedy na wielu czekal w Polsce wyrok smierci. Zmiana rzadu,
          gdyby byla mozliwa, umzliwilaby im powrot. ALe te czasy minely...
          Tak samo nie chce zeby Kanadyjczycy ktorzy wyjechali 10, 15 lat temu z Kanady i
          mieszkaja na stale gdzies w swiecie wybierali rzad Kanady ktorego decyzje beda
          dotyczyly w pierwszym rzedzie mnie.

          Szacuneczek

          Witek
    • Gość: joanna ambasada dala ciala! IP: 10.25.1.* / 165.21.83.* 02.10.01, 09:18
      chcialam pojsc na wybory w singapurze, zarejestrowalam sie na tydzien wczesniej i poprosilam pania po drugiej stronie sluchawki o liste wyborcow... i to byla wlasnie
      pomylka, jej odpowiedz to jak tekst z "misia"... cooooo? jaka lista? pani zartuje? tam sa SETKI nazwisk, chyba nie sadzi pani, ze ja pani przesle?

      pozostawiam bez komentarza
      • Gość: polished Re: ambasada dala ciala! IP: 134.113.71.* 02.10.01, 18:18
        Ja nie mysle, ze dala ciala. Czy ambasada jako przyszly punkt wyborczy mogla
        udostepniac listy wyborcze przed dniem wyborow? Mam wrazenie, ze nie, ale nie
        sprawdzalem w ordynacji. Ale samych list nie znalazlem nawet na stronach
        panstwowej komisji wyborczej.
        • Gość: Pucio Re: ambasada dala ciala! IP: 216.94.245.* 02.10.01, 18:56

          HA!HA! Przepraszam ale nie moge sie powstrzymac.
          Czy sugeruje pan/pani ze dopiero w budce wyborczej mozemy sie zapoznac na kogo mozemy glosowac???!

      • Gość: vvv Re: ambasada dala ciala! IP: *.physik.uni-ulm.de 03.10.01, 01:19
        Polonia nie olewa wyborow zadnym moczem. Obowiazek
        posiadania
        paszportu skutecznie odstrasza od jakiegokolwiek
        kontaktu z konsulatem. Przy okazji moze wyjsc na jaw,
        ze klamalem troche na
        podaniu o obywatelstwo USA bo datami ukrylem wyzsze
        wyksztalcenie, zeby mnie jakis ubek nie szantazowal
        kosztami.
        • Gość: XYZ Glos Polonii IP: 63.83.144.* 03.10.01, 14:14
          Podobnie jak Witek uwazam iz Polonia nie powinna miec prawa glosu w wyborach w
          Polsce./nie dotyczy czasowo zamieszkalych za granica/Mialem okazje obserwowac
          wybory mieszkajac w Niemczech Szwajcarii i obecnie w USA.Wniosek generalnie
          jeden,male zainteresowanie Polonii wylaczajac Polonie Szwajcarska lecz ta
          ogranicza sie do czerpania zyskow finansowych wykorzystujac zawirowania
          gospodarki/lata 1989-1991/wplacajac duze sumy zabierajac odsetki Balcerka.Dla
          nich ojczyzna byla miodem plynaca i rozwoj Polski ich NIE interesowal nie
          wspomne poczatki GIELDY POLSKICH ZLODZIEJI
          Z powazaniem dla Polonii XYZ
          • Gość: Arek Re: Glos Polonii IP: 216.126.91.* 03.10.01, 16:03
            Widze ze moi poprzednicy troche odstepuja od tematu podwarzajac nawet prawo do
            glosowani polonusow w wyborach do Sejmu i Senatu. Moja dygrasja; JEST TO PRAWO
            ZAGWARANTOWANE PRZEZ POLSKA KONSTYTUCJE. Pojecie narodu polskiego jest szerzej
            i modzej pojmowane przez polskiego prawodawce niz "ludnosc zamieszkala w
            granicach admistracyjnych Polski" Przypominam ze jest to twoje PRAWO a nie
            obowiazek. Jesli czujesz ze nie masz do tego praw to nie glosuj. Kropka.
            A wracajac do tematu przyczyn jest wiele;
            Utrudnienia techniczne (odleglosc, wazny paszport, 5 dni zarejstrowanie)
            Merytoryczne (brak zainteresowania i brak edukacji o waznosic wyborow - nawet
            poza granicami kraju)
            Pozdrowienia z Kanaday

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka