Dodaj do ulubionych

Sposób Na Naukę....?

05.03.10, 12:47
podpowiedzcie mi jak motywujecie swoje dzieci do nauki-przede
wszystkim odrabianaia lekcji...
moj 10-cio letni syn jest jak kameleon-czasem odrabia 5 zadan w pol
godziny, a czasem jedno 5 godzin!!!
czasem brak mi sil i cierpliwosci. jest zdolny ale leniwy-to slysze
w szkole...
nie zalezy mi zeby byl szostkowym uczniem,ale ciagle minusy za
zapomniane prace i uwagi od wychowawczyni ze znowu nie dopilnowalam
dziecka spedzaja mi sen z powiek.
moze ktos z was mial podobny problem i sie z nim uporal?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Sposób Na Naukę....? 05.03.10, 12:53
      Miałam podobny problem trzykrotnie. Nie uporałam się.
      I nie bardzo wiem, czy to moje dzieci są felerne, czy system
      szkolny - dzieci, a szczególnie chłopaki w tym wieku są
      roztargnione - zapamietanie wszystkich lekcji, kiedy będzie
      sprawdzian, na kiedfy trzeba sie z czego przygotować, przeczytać
      lekturę - to sa dziesiątki rzecz, ktorych dorosły człowiek też nie
      zapamieta, chyba, ze ma sekretarkę. Dorosli zapisują to w
      kalendarzach, dziecko tego nie zrobi, nie ma na to w szkole czasu.
      Pewnie, ze są zorganizowane egzemplarze, ale to nie jest reguła.
      Ja bym zaczęłą od drugiej strony - zapytała w szkole, jak
      nauczyciele wyobrazają sobie pomoc dzieciom - czy nie mogliby np.
      pamiętacm o podyktowaniu pracy domowej i terminow klasówek do
      zeszytów, zamiast mówić, co jest zadane szybko, wychodzac już z
      klasy.
      • kadwa3 Re: Sposób Na Naukę....? 05.03.10, 13:01
        ....na wychowawczynie nie mam co liczyc...mialam wczesniej problemy
        z mlodym dotyczace zachowania w szkole, uporalismy sie sami z pomoca
        poradni....
        wychowawczyni na prosbe zeby czesciej chwalic kube powiedziala ze
        nie ma na to czasu, ale zeby mu 20 razy w ciagu lekcji zwracac uwage
        ma. a z lekcjami to mlody zaznacza tylko ze tak skacza po tych
        kartach ze nie zawsze znajdziemy wszystko a on nie pamieta i chyba
        pamietac nie chce.
        mam jeszcze mlodsza corke-to odwrotnosc kuby-tak sie fajnie ulozylo.
        • verdana Re: Sposób Na Naukę....? 05.03.10, 13:30
          To ciekawe, ja mam tak samosmile
          Jeśli bedzie to dla Ciebie pociechą - na studiach się wyrównało.
          Nieuczacy się syn jest na doktoranckich, a uczaca się - konczy drugi
          kierunek.

          Mops i kot

          img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
        • morekac Re: Sposób Na Naukę....? 05.03.10, 14:49
          Szukałysmy sposobu na w/w przypadłość u starszej córki przez trzy
          długie lata. Jedynek z matematyki z w/w powodu miała na pęczki -
          głównie z matematyką był problem...
          Przypadkiem pani nie zadaje prac domowych w trakcie dzwonka na
          przerwę? To akurat był problem u młodszej - matematyczka (ta sama!)
          dyktowała pracę domowa w trakcie dzwonka, potem zaś marudziła, ze
          lekcji nie odrabiają... Jak się pani poprawiła, to i liczba
          nieodrobionych prac domowych dramatycznie spadła...
          Pozostaje ci tylko staranne przeszukiwanie podręczników/ćwiczeń,
          zapisywanie prac domowych w zeszycie. Ale w sumie raczej sukcesów
          nie wróżę...
          • aka10 Re: Sposób Na Naukę....? 05.03.10, 15:15
            Sposob jest. Mail od wychowawcy co piatek do wszystkich rodzicow
            (dla tych, ktorzy nie maja komputera, wydrukowane na papierze).
            Ogolny opis, jak tydzien klasie minal plus wypisane, z jakich
            przedmiotow na drugi tydzien beda zadania i na kiedy maja byc gotowe
            plus zaplanowane klasowki itp.Jesli kilku nauczycieli uczy,
            przekazuja swoje wiadomosci wychowawcy.
            Oczywiscie oprocz tego ta sama informacja przekazana na lekcji
            dzieciom.
            U nas funkcjonowalo idealnie.
            • morekac Re: Sposób Na Naukę....? 05.03.10, 15:50
              Sposób byłby dobry - gdyby był realny w tym przypadku... Przecież
              pani NIE MA CZASU.
              • kadwa3 Re: Sposób Na Naukę....? 05.03.10, 16:18
                taka forma nie jest realna...prosilam o maile jak byly problemy z
                zachowaniem-wedlug pani jedyna forma komunikacji to wizyty w
                szkole...niestety pracuje od poniedzialku do piatku od 8.00 do
                17.00, z reszta gdybym nie pracowala to i tak taka forma nie wydaje
                mi sie dobra.
                • myelegans Re: Sposób Na Naukę....? 05.03.10, 18:55
                  Moze zrob mala sonde wsrod rodzicow i zorientuj sie, czy problem
                  systemowy, czy indywidualny. Jak wiekszosc ma
                  zapomniane/nieodrobione/nieprzyniesione, to cos z komunikacja nie
                  tego i moze pani zasugerowalaby, jak mozna ja poprawic, zeby nie
                  krzywdzic tych bardziej roztargnionych. BTW, jak sie maja niskie
                  oceny za nieprzyniesienie zeszytu, do merytorycznej oceny przedmiotu?

                  tez pamietam, te wykrzykiwane instrukcje i zadania, po dzwonku,
                  kiedy juz wszyscy wstawali, pakowali sie itd. Ci z przodu uslyszeli,
                  Ci z tylu juz nie. Pozniej byly zgadywanki i zabawa w gluchy
                  telefon.

                  U nas w szkole, zerowka, zadania sa wywieszane na stronie
                  internetowej szkoly, wchodze na strone szkoly, pozniej na klase i
                  tam w jednym zdaniu. np. cwiczenie 6 ze str. 13. Tak maja wszystkie
                  klasy. Tam sa tez ogloszenia.
                  Zajmuje to pani dokladnie minute.

                  pisze to z systemu, gdzie nauczyciele pracy papierkowo-
                  administracyjnej nie zwiazanej bezposrednio z lekcja maja full.
    • jaspers Re: Sposób Na Naukę....? 18.03.10, 14:25
      Na pociechę, u nas jest to samo. Lekcje robi tak średnio do 23-24. Siedzi nad
      zeszytem i tyle. Macha nogami, coś smaruje na kartce, podrzuca gumkę, gapi się
      przed siebie, chodzi po pokoju, wstaje od biurka bo siusiu, bo pić, bo musi
      wysmarkać nos, bo "musi cos zobaczyć", itd itp. Można go prosić do bólu, mówi -
      no dobra już siadam (oczywiście obrażonym głosem). No i siada. I historia
      zaczyna się od nowa. Jak się wrzaśnie to histeria, płacz i wyzywanie samego
      siebie od głupków i takich tam. Może i bym w to uwierzyła ale wiem że potrafi
      sam wszystko zrobić, gdyby tylko mu się łaskawie zechciało. No ale mu się nie
      chce i mówi to wprost. W jednym tygodniu przestałam się interesować jego
      lekcjami w końcu ma już 10 lat i to bardziej jego sprawa niż moja. No i tylko na
      to czekał - w ogóle przestał pisać na lekcji i odrabiać prace domowe. Pogadanki
      nic nie dają. Na wychowawczynię nie ma co liczyć, jest beznadziejna.
      To chyba taki wiek, wiem bo moja koleżanka też to przechodzi.
      Trzymam kciuki. Może im przejdzie.
    • kanna Re: Sposób Na Naukę....? 18.03.10, 17:10
      Moje dziecko (7 lat, zwykła szkoła rejonowa) robi lekcje w świetlicy.
      Tam tez - oraz na lekcji - uczy się różnych pisenek i wierszy co
      mają na pamięć. W domu sporadycznie, jakis zamek z papieru , album,
      czy cos takiego. Też samodzielnie.
      Ja się lekcjami nie interesuję. Czasem zapomni, trudno, jego problem.
      Przyuczyłam go tez przez te pół roku, że jak cos potrzebuje do
      szkoły, to ma mówić wieczorem, bo rano nie bede sie zajmowała
      szukaniem włóczki.
      Ja za to pilnuje kanapek, tego, czy ma majtki na w-f i zeszyt do
      religi (pakowania tornistra, generalnie).
      Dopytuje tez - czasem - czy ma lekcje odrobione, jak mu cos zostanie
      to robi w domu i póki nie skończy, to nie ma przywilei.

      Lekcje to problem dziecka, nie mój. Fakt, młody jest bystry, gdzyby
      wymagał pomocy przy kazdej pracy domowej pewnie bym obrała inną
      taktykę.
      • lolinka2 Re: Sposób Na Naukę....? 18.03.10, 17:56
        kanna, metoda super, tylko..... ja przy tej metodzie zaliczyłam
        zderzenie z rzeczywistością lekkie.

        Mianowicie zahaczyła mnie wychowawczyni mojego dziecka z prośbą o
        pilnowanie żeby N. odrabiała lekcje. Ja jej na to teorię, że to
        sprawa dziecka, i zasadniczo konsekwencje też... jest w świetlicy, a
        jak zapomnie i mnie nie powie, że coś jest to czego niby mam
        pilnować. Wychowawczyni: ale ona jest jeszcze mała i trzeba
        pilnować.... no i klops.

        Sęk w tym, że jeśli ją amnezja nie opadnie, to odrabia wszystko w try
        miga, osiągi cudne i równie cudna skleroza.... zapisywanie, notesiki,
        itp czasem (okresowo) po prostu zawodzą. Dla odmiany ma okresy
        (tyg/m-ce) kiedy pamięta o wszystkim i chodzi jak w zegarku.
        • kanna Re: Sposób Na Naukę....? 20.03.10, 18:18
          Odpowiedziała bym: Prosze rozmawiac z Młodym, lekcje to jego
          sprawa smile Ale tez zapewniłabym, że wzmoge kontrole.

          I bym codziennie sprawdzała, przez jakis czas.

          A teraz musze zrobic jajo na kiermasz.. brr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka