Dodaj do ulubionych

Umarłam ze śmiechu!!!!!

07.07.06, 12:02
> Na początku było miło i kulturalnie... a teraz jesteśmy prawie dwa lata po
ślubie i po czterech latach znajomości, i mój mąż potrafi:
> - Pierdnąć bez żenady - niby niechcący, ale wcześniej mu to się nie
zdarzało, a teraz bardzo często.
> - Dłubie cały czas w nosie - to już bez krępacji - muszę się drzeć na
niego, żeby przestał i to na chwilę pomaga, a jak tylko się nie patrzę,
dłubie znowu.
> - Miesza sobie w jajkach i drapie się po tyłku (długo i namiętnie).
> - Rano wącha skarpetki, czy się jeszcze nadają do włożenia.
> - Nie myje zębów wieczorem, tylko rano.
> - Rzadko się kąpie (ostatnio 2-3 razy w tygodniu, ale bywało że tylko raz
na tydzień).
> Nie wiem, czy mój facet jest jakimś wyjątkiem, czy wszyscy tak z czasem
mają, że przestają dbać o siebie i o to, czy są przyjemni dla otoczenia...
>
> *****
>
> Mój mąż:
> 1. Pierdzi cały czas, najbardziej wieczorem i w nocy pod kołdrą,
fuuuuujjjj, i ja musze spać w tym smrodzie.
> 2. W nosie dłubie też i potem te gile wyrzuca za łóżko (jak mu o tym mówię,
to się wypiera, aż raz mnie tak wku..ł, że mu pokazałam jego suszki i
kazałam je zamiatać, mimo ze zaraz i tak miałam zamiar odkurzać).
> 3. Brudne skarpetki zostawia gdzie popadnie.
> I w ogóle mnie wku..a od dłuższego czasu
>
> *****
>
> Udaje, że wyciera o mnie palec, którym wcześniej wydłubał sobie śpiochy z
oczu, a poza tym pierdzi non stop, no chyba, że wali śmierdzące, to wtedy
wychodzi z pokoju. Jak się irytuję i krzyczę na niego, że jest śmierdzielem,
to jeszcze bardziej go cieszy moja reakcja i wachluje np. poduszą tak, żeby
do mnie doleciało.
>
> *****
>
> Ja też mieszkałam ze śmierdzielem przed ślubem, ale wtedy tak nie grzał pod
kołdrą.
>
> *****
>
> Mój facet jest zabawnym luzakiem. Kiedy jesteśmy na zakupach w dużym
supermarkecie zdarza mu się takie zachowanie: Nagle zrywa się z wózkiem i
szepce do mnie: - Zwiewamy stąd, pierdnąłem.
>
> *****
>
> Kolega mojego faceta ma manię puszczania bąków zawsze i wszędzie. Ostatnio
wybraliśmy się do klubu z nim i jego dziewczyną, ale nie wpuścili nas, bo
impreza była zamknięta, to na odchodnym ów kolega odwrócił się i puścił
ochroniarzowi na pożegnanie baka, którego chyba słyszeli i poczuli wszyscy
ludzie w promieniu 10 metrów .
>
> *****
>
> A moje Kochanie ostatnio pierdnęło w ubikacji jak robiło siusiu. Ze zrobił
to bardzo głośno, to się uśmiałam, a on na to:
> - Prawdziwy facet jak sika, to pierdzi.
>
> *****
>
> Mój mąż to już w ogóle niezły talent.
> - Ślini się w nocy strasznie, wymieniałam już mu 3 poduszki.
> - Zostawia pod poduszka zaschnięte kozy, fuuuuj!
> - Śpi w koszulce, w której chodził cały dzień (rąbał drzewo, grzebał przy
aucie itp.). Rano go zrypałam o to, że się nie wykąpał i na dodatek poszedł
spać w tej koszulce. Często mu się to zdarza.
> - Jak ściąga skarpetki, to wygrzebuje nimi bród między paluchami.
> - Drapie się po głowie strzepując łupież z głowy.
> - Zapomina, do czego służy szczoteczka i pasta do zębów, często ma resztki
jedzenia na zębach i ten biały nalot.
> - Na tyłku ma dziury na slipkach, dość często muszę kupować nowe, chociaż
on woli te z dziurami.
> - Jak już idzie się wykapać, to zostawia po sobie dużo włosów i tych, i
tamtych.
> Jak sobie jeszcze coś przypomnę, to napiszę.
>
> *****
>
> Mój miał zwyczaj chować skarpetki pod fotel. Jak przychodzili znajomi,
zawsze cosik im waniało. Nie dawał się zreformować, w końcu ułożyłam jego
brudne skarpetki na klawiszach pianina i zamknęłam klapę. Właśnie przyszli
goście i poprosili o muzykę. Szybciej zamknął piano, niż je otwierał. Od tej
pory miałam spokój - wrzucał skarpetki za lóżko.
>
> *****
>
> Ja jestem mężatka od roku. ale jeszcze przed ślubem mój mąż zaczął sobie
bekać.
> Na jego brudne skarpetki porozrzucane po domu (na szczęście ich nie wącha)
znalazłam fajny sposób:
> Wrzucam mu je do aktówki i potem się musi wstydzić; zaczęło działać bo
coraz rzadziej je zostawia.
> Przyznam wam się, że mi też się czasem zdarza pierdnąć, tak jak jemu, ale
tylko sporadycznie i zawsze obracamy to w żart.
> A jak on nie umyje zębów to wtedy pozwalam mojemu psu wejść do lóżka i do
niego się przytulam. Jak on tego nie lubi!!! Zawsze wtedy wstaje i idzie umyć
zęby, no a ja muszę wyrzucać psa z łóżka.
>
> *****
>
> E tam. Przesadzacie szanowne Panie. Ja pierdzę, żona pierdzi. A od niedawna
mamy psa Labradora - samca i tez wali zdrowo. I nikt nie narzeka ani ja, ani
żona, ani pies. Wiec dajcie spokój. Swojski smrodek nie zaszkodzi. A nie
bądźcie zbyt wymagające, bo Enriqe Iglesias by nawet na was nie spojrzał.
Wiec cieszcie się waszymi pierdziszami i módlcie się, żeby nie zamienili was
na młodsze egzemplarze, bo zabiorą ze sobą kasę i będzie płacz i zgrzytanie
zębów.
>
> *****
>
> Ja przed każdym pierdem wsuwam sobie palec w okrężnice i sprawdzam czy jest
pusto, ostatnio chciałem puścić pierdka a puściłem kupacza.
>
> *****
>
> Mój niedoszły narzeczony poczęstował mnie herbatą w słoiku po dżemie, który
właśnie się skończył (!) Mamusia wyjechała i wszystkie naczynia były brudne w
zlewie. To mnie zmusiło do myślenia. A zaproponowałam, że może fajniej by
było, jakby ja wlał do jednej z puszek po piwie stojących licznie na stoliku.
Nic nie załapał. Po chwili zastanowienia powiedział, ze do puszki się kiepsko
nalewa...
>
> *****
>
> Mój mąż chodzi po domu w bokserkach i kiedy siada, przynajmniej połowa
klejnotów wypada mu z nogawki (bokserki są odpowiednio rozciągnięte).
> Wieczorem ma rewolucję w żołądku i odgłosy z jego trzewi nie pozwalają mi
zasnąć. Godzinami zajmuje
> WCet, musi czytać siedząc na tronie, jak zabiorę z kibelka wszystkie
gazety, to czyta naklejki na środkach czystości.
Obserwuj wątek
    • piegusie Umarłam z obrzydzenia!!!!! 07.07.06, 12:10
      ochydaaaaa, błeeeee, dobrze, ze moj mąż jest normalny, czysty, schludny i
      chigieniczny, z takimi obwiesiami, o których piszesz nie byla bym w stanie
      mieszkac i żyć.
      • lucerka Re: Umarłam z obrzydzenia!!!!! 07.07.06, 13:03
        moj maz chigieniczny nie jest, ale za to jest higieniczny wink
        • banaskiewiczj Re: Umarłam z obrzydzenia!!!!! 07.07.06, 13:23
          spoko. dobre.. myśle ze temat trzeba potraktować na luzie. ja sie ubawiłam. tez
          mnie wkurza jak mo maz sobie pryka. ale to fizjologia. nie bądżmy wiekszymi
          damulkami jak jestesmy. wiecej radości. i optymizmu. moze wkońcu te gazy ustaną.
    • blou1 Re: Umarłam ze śmiechu!!!!! 07.07.06, 15:23
      smile Gazy nie ustaną. Mój nie lepszy, no może z paroma wyjątkami. Pozostaje
      puszczać bąki jak delikwent, rozrzucać brudne rajsopy w najbliższej okolicy
      męża, waciki po demakijażu (te czarne z tuszu) zostawić na klawiaturze, suszyć
      włosy w pokoju, malować paznokcie roztaczająć aromat lakieru wokół ślubnego,
      pić kawę w łóżku, dla posiadaczy psów, zabrać psa samochodem (ukochanym przez
      męża zazwyczaj) najlepiej gdyby miał długą sierść i właśnie się lenił, pozwolić
      jeść dziecku czekoladę i chrupki w samochodzie, oglądać z wielkim
      zainteresowaniem głupie seriale w porze meczu (dla zdeterminowanych z jednym
      telewizorem), zostawić pod opieką męża, najlepiej conajmnie dwoje dzieci, w
      razie braku swoich zaprosić kuzynke z dziećmi na kilka dni itp itd.
      Potem, pozostawić mężowi czas na refleksję i zaproponować zaproszenie mamusi na
      kilka dni w celu pomocy w ogarnięciu domu (i tu powinien wyrazić chęć pomocy
      byleby nie gościć teściowej).
      • agastrusia Re: Umarłam ze śmiechu!!!!! 09.07.06, 19:50
        A co się dzieje w samochodzie gdy pies się leni? wink
    • maniolka05 Re: płakałam ze śmiechu !!!!!!!!!!!!! 07.07.06, 17:27
    • beta73 Re:ale sobie humor poprawiłam!!!!!! 09.07.06, 15:18
    • agastrusia Gdyby nie ten dech... 09.07.06, 19:48
      ...to by człowiek zdechł. wink
    • beta73 Re: znowu uśmiałam się do łez, może 01.10.06, 21:48
      ktoś doda cos od siebie...smile))
    • mama.igora Re: Umarłam ze śmiechu!!!!! 01.10.06, 22:40
      czytamy z mezem, on mowi ze baby to problemy maja.
      A w ogole to on nie chce pierdziec w domu, i nie chce zebym robila to ja. Tylko
      igor moze. Psa nie mamy.
      smile
      • astra161 Re: Umarłam ze śmiechu!!!!! 01.10.06, 22:52
        mama.igora napisała:

        > czytamy z mezem, on mowi ze baby to problemy maja.
        > A w ogole to on nie chce pierdziec w domu, i nie chce zebym robila to ja.
        Tylko
        >
        > igor moze. Psa nie mamy. ....A to gdzie przepraszam pierdzicie?na
        balkonie?? a w toalecie też nie mozna? w koncu to tez w domu.
    • dorcia72 Re: Umarłam ze śmiechu!!!!! 02.10.06, 00:02
      Zdrowo jest się tak posmiać przed snem. Dobranoc smile
    • mama-nesika :)))))))) 02.10.06, 14:42
      Nie mogłam przestać się smiaćsmile))), jeszcze nie mogęsmile)))
      • fify Re: :)))))))) 02.10.06, 14:50
        śmieszne to moze i jest, ale prawde mówiac, gdybym takiego miała w domu, to
        długo razem nie pożylibysmy sobie...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka