Moja przyjaciółka, która jest w ciązy kilka lat temu chorowała na anoreksję.
Od kilku lat ma normalną wagę (52 kg przy 168 wzrostu) i myslalam, ze jej
problemy "jedzeniowe" się skonczyły. Martwię się jednak jej zachowaniem w
ostatnich tygodniach. Zauważyłam, ze prawie nic nie je, uzywa podobno
jakiegoś takiego pasa uciskowego dla ciężarnych (ma on za zadanie maskować
rosnący brzuszek), cały czas powtarza, ze jest gruba i brzydka i że bardzo
przytyła (tak na oko to nie wiecej niż 2 kilogramy

Jest bardzo szczupła a mimo że to juz połowa 5-tego miesiąca brzuszka wogóle
nie widać. Tak wiec na zdrowy rozsądek powinna być super zadowolona ze
swojego wyglądu, a ona wpada w jakies depresje...
Jak ostatnio poszłyśmy razem na obiad to zjadła tylko sałatkę owocową
(zamówiła ją nawet bez sosu)...
Ja też jestem w ciązy (3 miesiąc) i wcale nie uważam, zeby trzeba było jesc
za dwoje (ja np: wcale nie jem wiecej niz przed ciążą, staram sie tylko
jeść "zdrowiej"), ale to co ona robi to juz przegiecie w drugą stronę -
głodzenie się w ciąży chyba nie jest normalne?
Co robic? Jak jej pomóc? Czy to moze być nawrót anoreksji? A moze to ja
jestem przeczulona i reaguje histerycznie?
Jagoda