Dodaj do ulubionych

dziecko a rozstanie

16.01.04, 16:18
nie bede pisal o tym co sie stalo bo to jest na emama ale mam do Was pytanie
o to na jakie zachowania dziecka ktorego rodzice sie rozstaja zwrocic
szczegolna uwage, co powinno nas zaniepokoic.

to ja wyprowadzam sie z domu ale jestesmy umowieni ze bedziemy dzielic czas
dla naszego syna po polowie. ja bede spedzal czas z Nim czesciowo w domu i
nie mam zamiaru zabierac Go na razie do siebie zeby nie stresowac Go jeszcze
bardziej obcym dla Niego miejscem.

Kosma ma 2,7 i jest dobrze rozwinietym chlopcem, otwartym i ciekawym swiata,
nie mial do tej pory zadnych przejawow histerycznych, agresywnych zachowan.

jedyne co nas niepokoi to ze nie jego mowa rozwija sie powoli, ale potrafi
sie z nami porozumiewac w "swoim jezykusmile"
Obserwuj wątek
    • amfenix Re: dziecko a rozstanie 17.01.04, 13:20
      Czytałam twój post na emamie.Współczuję ci i jednocześnie zazdroszczę twojej
      żonie.Wiesz czemu? bo mój mąż nawet nie wyjaśnił mi dlaczego odchodzi,co jest
      nie tak w naszym związku,nie chciał niczego naprawiac ani zastanawiac się nad
      niczym.Cisnął mnie i syna w kąt jak zepsute zabawki.I do kontaktów z synem też
      musze go namawiac ,przypominac, prosić...NIe wiem do końca na jakie zachowania
      musisz zwrócic uwage bo mój syn ma 9 lat a psychika 3 latka i dziwięciolatka
      jest zupełnie inna.Może jakięś mamy młodszych dzieci odpowiedzą ci
      dokładniej.Ja od początku chodze z synem do psychologa żeby zminimalizowac
      skutki naszej sytuacji.Wiem że pierwszą reakcja na odejście męża bylo
      całkowite zamknięcie się w sobie syna w domu i agresja w szkole.Moj mąż przez
      pierwsze dwa miesiące był u niego 2 razy raz na urodziny i raz spakować swoje
      rzeczy.NIe powiedział synowi że odchodzi, niczego mu nie wyjaśniał po prostu
      sobie poszedł.Syn nie pytał sie o nic,dlaczego go nie ma,czy wróci dlaczego
      odszedł.NIc! cisza !Zupełna cisza.Przyczaił się ,zamknął się w sobie.W szkole
      uwaga za uwaga.Ciągłe wezwania do szkoły.Drastyczne pogorszenie wyników w
      nauce.Ja musiałam zacząć z nim rozmawiac.On prosił mnie o nadzieje.Dawałam mu
      ja.Potem krzyczał na mnie że to moja wina że tata nie wraca,że się nie
      staram,że powinnam stanąc pod jego domem i stac tam dotąd aż on powie że wraca
      do nas.To było rok temu.Wynegocjowałam z mężem jakies kontakty z
      synem.Każdorazowo musze mu przypominac o tych wizytach.Często nie ma czasu,
      przekłada, zapomina.Syn szaleje ze szczęścia jak jedzie do taty.Wpada w
      rozpacz gdy tamten odwołuje spotkania.Kocha go mimo wszystko i z całych sił
      stara się zaakceptować i zrozumieć nową sytuacje.Nawet zaczął mnie namawiać
      żebym znalazła nowego tatę bo jak on dorośnie to zostanę sama a poza tym
      obiecałam mu przecież brata albo siostrę i nie dotrzymuje słowa....
      Myślę że najważniejsze jest to żebyś nie tracił kontaktu z dzieckiem,nie
      wchodził w konflikty z żona w jego obecności,dał mu mimo wszystko poczucie
      bezpieczeństwa, spokoju, normalności.Jest jeszcze mały.POwoli zaakceptuje
      sytuację.Zaakceptuje jeśli podejdziecie do tego normalnie.Wytłumaczycie
      stosownie do jego poziomu że tak też może byc.I że to iż nie mieszkacie razem
      absolutnie nie zmienia waszego stosunku do niego.MOjemu synowi bardzo pomogło
      pokazanie mu że nie jest w sytuacji wyjątkowej,że są tez inne takie dzieci w
      klasie, wśród znajomuych, że to się zdarza w życiu i wcale nie jest to koniec
      świata...Życzę ci wytrwałości i cierpliwości.Trzymaj się i poszukaj nsobie
      wątków na ten temat w archiwum juz sporo dziwczyn pisało jak radzic sobie w
      takich sytuacjach, jak zminimalizowac krzywdę dziecka.Ty na razie start masz
      całkiem dobry.
      • amfenix Re: dziecko a rozstanie 17.01.04, 13:22
        Jeszcze jedno.Mój syn do drugiego roku życia nie mówił nic choć żył w
        normalnej pełnej rodzinie.Każde dziecko rozwija się inaczej.
      • veerle Re: dziecko a rozstanie 19.01.04, 11:21
        anfemix dziekuje ze wsparcie. zastanawialem sie nad tym i przyznam ze nie
        rozumiem mezczyzn ktorzy uciekaja od swoich dzieci, tak jak rozumiem ze mozna
        uciec od partnerki/partnera, ze mozna przestac kochac, zakochac sie w kims
        innym to nie miesci mi sie w glowie zeby mozna bylo przestac kochac swoje
        dziecko. nie odbierz tego zle o nie jest atak tylko po prostu tego nie
        rozumiem.

        trzymam sie nawet niezle ale sa momenty gdy nie potrafie poradzic sobie z
        poczuciem straty, przychodzi i lapie za serce tak ze ech... wiem ze potrzeba
        czasu zeby sie z tym pogodzic ale na razie jest bol... i zal do siebie ze nie
        bylem dosc uwazny ze bylem skoncentrowany na sobie i stracilem Ja i jej
        potrzeby z oczu. a teraz Ona znalazla to wszystko w innym mezczyznie. wiem ze
        nie jestem gorszy, jestem inny ale widze swoje bledy i cholera mnie bierze ze
        nie widzialem ich wczesniej kiedy jeszcze mozna bylo cos zrobic.

        druga sprawa to ciekawi mnie Wasz opinia jak z punktu widzenia dziecka i jego
        dobra powinna budowac sie relacja z kolejnym mezczyzna. teraz jest tak ze On
        przyjezdza do niej do domu kazdej nocy kiedy dziecko juz spi i wychodzi o
        swicie. niepokoi mnie co sie stanie jesli dziecko wstanie w nocy i nie bedzie
        wolac mama tylko pojdzie do duzego lozka i zastanie w nim obcego pana.
        powiedzelismy Mu ze ja bede mieszkal w swoim domu i ze bede do Niego
        przyjezdzal, ze tak zdecydowalismy razem ze bardzo Go kochamy i nadal sie
        lubimy. przyjal to jak sie mozna bylo spodziewac dosc spokojnie bo dla Niego
        to jest abstrakcja, pokazal ze jest niezadowolony ale to dobrze bo nie ma
        oporow okazywania swoich emocji. minal tydzien dzielonej opieki nad Nim a
        wczoraj spedzil dzien z mama i P. nie wiem czy to nie za wczesnie, co myslicie
        o tym ze utrwali mu sie obrazek ze tata zostal zamieniony na innego pana?

        pozdrawiam i zycze milego tygodnia
        • chalsia Re: dziecko a rozstanie 19.01.04, 23:55
          Czytałam Twój post na emamie. Przykro mi, że tak się ułożyło.
          Okazuje się, że są jednak wrażliwi, myslący, i wyciągający wnioski faceci.
          Szkoda, że mój eks do nich nie należy.

          Uważam, że powinieneś z matką dziecka porozmawiać nt. jej faceta. Według mnie
          to za dużo zmian dla takiego malucha na raz. Ciebie nie ma w domu, raczej się z
          matką małego mijasz, a tu jeszcze jakis nowy ktoś obok, który pojawia się przy
          mamie a tu akurat tata "zniknął" (wyprowadził się).
          Ona powinna odczekać z układaniem sobie swojego życia - dla własnego dobra
          również (bo dziecko może skojarzyć, że nowy pan "wyparł" tatę i znielubić go).

          Zastanów się też, czy rzeczywiście za np. 3 lata, gdy ona będzie już z tym
          facetem tworzyć nową rodzinę a i Ty będziesz miał kogoś, będziecie w stanie
          stosować opiekę naprzemienną. Czy Ty będziesz w stanie spędzać tyle czasu w JEJ
          i jej faceta domu? Czy ona tego będzie chciała (ja bym nie chciała). W związku
          z tym, że uważasz, że zabieranie np 6-ciolatka na 50% czasu z domu mamy do domu
          taty (gdzie też juz jest jakaś kobieta) jest dobre. Nie jestem o tym
          przekonana. A i ta Twoja przyszła partnerka może tez nie być z tego powodu
          szczęśliwa. Więc jeśli nie masz 100% pewności co do utrzymania opieki
          naprzemiennej za te przykładowe 3 lata, to nie ma co chyba do tego dziecka
          przyzwyczajać i lepiej ustalić inny zakres (nazwijmy go "bardziej standardowy").

          Pozdrawiam,
          Chalsia
          • veerle Re: dziecko a rozstanie 20.01.04, 00:45
            chalsia, dziekuje ze napsalas, czytalem Twoja historie i strasznie mi przykro.
            znalazlem Twoj post o wizycie u psychologa i mam pytanie czy po czasie
            potwierdzasz wnioski plynace z tej rozmowy?

            moim zdaniem to zdecydowanie za duzo zmian na raz jak dla takiego malucha i
            jest prawdziwy argument o skojarzeniu odejscia taty z pojawieniem sie nowego
            pana. wiem ze takie zrozumienie jest potrzebne. probowalem o tym delikatnie
            wspomniec tylko to jest trudne bo odbierane jest jako atak na Nia i Jej
            decyzje, no i juz nie ma kontaktu. wychodzi wszystko od wtracania sie w Jej
            zycie do wykorzystywania dziecka jako narzedzia do wplywana na ksztalt Jej
            relacji z nowym partnerem. i dupa.

            oczywiste jest ze nie bedzie chciala zebym spedzal czas w Ich domu, tylko
            prawda jest taka ze Ona mniej sie nad tym zastanawia, choc moze bredze mysli o
            tym i jest to dla niej duze zrodlo stresu bo wie ze dziecku jest potrzebny
            tata i nikt nowy go nie zastapi. a widzenie sie z dzieckiem raz w tygodniu w
            weekend to dramat, bo jak mozna budowac w ten sposob wiez. moze panikuje ale
            teraz tak to widze. wiem ze trzeba sie zastanawiac jak to wszystko bedzie
            wygladac za 3, 5 lat ale tak na swiezo to jest bardzo trudne. i bardzo trudno
            o tym rozmawiac, ale wiem ze trzeba i musze takie proby podejmowac. ech
            popieprzone to wszystko... mysle ze na razie warto utrzymac taki model jaki
            ustalismy po to zeby Kosmie zlagodzic fakt mojego wyprowadzenia. ale kiedy
            bedzie juz wiadomo kiedy nowy partner sie wprowadza to na pewien czas przedtem
            ten model trzeba bedzie modyfikowac. mam tego swiadomosc i to cholernie boli.
            chce byc z moim synem, chce razem z Nim przezywac dobre i zle dni, patrzec Mu
            w oczy jak sie budzi i byc przy nim jak zasypia czy to naprawde tak wiele???
            boje sie tego ze za jakis czas Oni beda mieli dziecko i byc moze moje zycie te
            sie ulozy i bede mial drugie dziecko i Kosma bedzie zawieszony pomiedzy dwoma
            rodzinami nie majac wlasnej i kiedys zapyta mnie "dlaczego tato?" chce mi sie
            plakac.

            pa!
            • chalsia Re: dziecko a rozstanie 20.01.04, 23:12
              Widzisz, kosekwencje negatywne dotyczą dalszej przyszłości. Niekoniecznie to
              widać w ciągu 3 miesięcy. Zwłaszcza, jeśłi dziecko jest niepłaczliwe.
              Zachowania synka po jakimś czasie się zmieniły - np. płakał po obudzeniu się z
              drzemki dziennej w tygodniu po nocowaniu w sobotę u ojca. Ja mogę to ogólnie
              ocenić tak, że jak jeżdził do ojca w co drugą sobotę (a co drugi weekiend był
              ze mną) to taka ilość zmian była jeszcze do zaakceptowania (patrząc na jego
              zachowanie). Ale wyjazdy co sobotę i nocowanie w co drugą, to była już za duża
              ilość zmian (ilość czasu beze mnie oraz inne miejsce spania).
              Tak, mały ewidentnie więcej mnie potrzebował, a będąc samotną mamą i pracując
              nie jestem w stanie zaspokoić tej zwiekszonej potrzeby mojej osoby. Wtedy też
              rodzi się poczucie odrzucenia.

              Niestety, Kosma będzie zawieszony między dwoma domami i rodzinami. On już nigdy
              nie będzie miał "normalnej" rodziny.

              Pozdrawiam,
              Chalsia
    • pabloha Re: dziecko a rozstanie 19.01.04, 22:35
      Witaj, mój Synek ma teraz 2 lata i 4 mies. Postanowiłam o rozstaniu się z Jego
      ojcem, gdy Synek miał roczek. Mieszkalismy wspólnie 5 miesięcy. Od tamtego
      czasu widział Syna tylko raz na godzinnym spacerze. Nie chce utrzymywać
      kontaktów.
      Mój Syn tez porozumiewa sie w swoim języku, yważaj, żeby nie zmylił Was co do
      małego rozumku. Kosma rozumie na pewno b. dużo, nie potrafi tego jedynie
      wyrazić naszymi słowami. Mam rade: nie rozmawiajcie o problemach przy Kosmie.
      Musisz Mu powiedzieć, ze nie będziesz mieszkać z nimi, o tym, jak będziesz
      przychodzic do niego, i ze Go kochasz. Pamietaj tez o tym, ze przychodzac do
      Kosmy, zabierajac Go gzies, nie rób Mu z tych chwil świąt: a wiec na siłe nie
      wymyslaj super atrakcji, tylko zyj z Nim normalnym zyciem. Bardziej doceni
      wspólne zrobienie obiadu, czy bawienie sie starymi klockami od wyjscia nie-
      wiadomo-gdzie.
      Pozdrawiam smile
      • veerle Re: dziecko a rozstanie 20.01.04, 00:18
        witam, przykro mi ze ojciec Twojego dziecka nie chce utrzymywac z Nim
        kontaktow. moze z jakis cza to sie zmieni tylko wtedy bedzie trudniej
        odbudowac wiez ale jesli bedzie wola to wierze ze jest to mozliwe.

        wiem ze Kosma rozumie bardzo duzo, bardzo sie staramy zeby nie wchodzic na
        pole minowe rozmawiajac przy Nim, choc przyznam ze nie zawsze nam sie to
        udaje sad ale najwazniejsze to miec tego swiadomosc i sie starac. ustalilismy
        ze bedziemy mu przekazywali komuniat ze wspolnie zdecydowalismy sie rozstac,
        ze mama i tata Go kochaja i ze sie lubia (bo to w sumie prawda tylko
        przytlumiona przez wzajemne poczucie zalu...) uwazam na to zeby nie robic Mu
        swieta z okazji mojej wizyty, datego miedzy innymi spedzam czas u Nich w domu,
        zeby nie bylo tak ze przychodzi tata i jest dzien pelen wrazen emocji a
        pozniej wraca do domu i tu czekaja obowiazki kapiel, mycie zebow smile i spac.
        dlatego jesli jestem z Nim to klade Go spac. wiem ze to nie bedzie trwalo
        dlugo ale mysle ze na teraz to jest dobre. troche jest tak ze to Jego mama
        stara Mu sie wynagrodzic to co sie stalo (nowe zabawki, super wyjscia, etc.)
        musze z Nia o tym porozmawiac.

        pozdrawiam serdecznie!
        • pabloha Re: dziecko a rozstanie 20.01.04, 23:44
          Cieszę się, ze tak to wygląda, pomimo całego smutku i bólu skoro taki był Wasz
          wybór. Ja, niestety, przygotowywuję się do oswajania mojego Synka ze swiatem
          bez ojca. Znalazłam na forum kilka ksiązek, może podsuną mi pewne pomysły.
          Chociaż naczytałam sie juz wiele o facetach, którzy byli wychowywani przez
          samotne matki. Nawet taka opinia, że jeśli facet zostawia syna, on bedzie taki
          sam w przyszłosci.
          Jestem przekonana o słusznosci rozstania, ale nie rozumiem podejścia do Syna.
          Widać, nie było zadnego uczucia, do nikogo z nas. Cierpię za mojego Jo.
          pozdrawiam
          • veerle Re: dziecko a rozstanie 21.01.04, 01:05
            to nie byl nasz wybor. bylo zle ale mysle ze jezeli jest dziecko to nalezy z
            odpowiedzialnosci za Nie podjac jeszcze jedna probe i rozmawiac, rozmawiac,
            rozmawiac, tego nam zabraklo. rozpoczelismy terapie ale bylo juz za pozno bo
            pojawil sie ten trzeci. Moja parterka znalazla milosc jej zycia jak teraz o
            tym mowi. mowie ze sie rozstalismy bo to jest rozstanie nawet jesli tylko
            jedna strona mowi nie kocham Cie i nie chce z Toba byc. Cholernie smutne jest
            to ze nie sprobowalismy jeszcze raz nawet jesli to mialoby byc tylko dla
            Kosmy, byc moze po to by na koncu stwierdzic ze nie mozemy byc ze soba. Bo tak
            jak uwazam ze nie mozna byc ze soba tylko ze wzgledu na "dobro" dziecka to
            jednoczesnie uwazam ze troska o to by dziecko mialo normalna rodzine jest
            dobra motywacja zeby naprawic zwiazek, bo mogloby sie udac porozumiec i
            odbudowac. Gdyby nie pojawil sie P. to zrobilibysmy to przynajmniej
            sprobowalibysmy. a tak...
            • chalsia Re: dziecko a rozstanie 21.01.04, 01:15
              To co tu napisałeś, mogłabym napisać ja i tylko zmienić "veerle" na "ja"
              i "ona" na "on". W 90%, bo u mnie nie doszło do terapii, bo on odmówił.

              Pozdrawiam,
              Chalsia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka