Dodaj do ulubionych

misja szarej gęsi

22.04.04, 19:17
Szare Gęsi spotyka się na każdym kroku.
Zadziwiający to fenomen: w gruncie rzeczy serce Szarej Gęsi jest szczerozłote.
I wszystko, co robi/mówi - wynika nie z czego innego, ale z tego właśnie
szczerozłotego serca. Jest o tym przekonana.

Nie potrafię zrozumieć, dlaczego z normalnego na pierwszy rzut oka człowieka
robi się Szara Gęś. Czy problem tkwi we mnie/mnie podobnych? Czy to niektóre
typy ludzi budzą w innych tkwiące w nich instynkty szarogęsie?
Czy też te instynkty tkwią w każdym człowieku?

Kiedyś męczyło mnie okrutnie, gdy jakaś Szara Gęś stwierdzała autorytatywnie,
że powinnam zmienić kolor ścian/kolor włosów/przestać chodzić do kina/zacząć
chodzić na dyskotekę/nie spotykać się z X/zacząć spotykać się z Y/myśleć
dobrze o Z/mówić źle o C/..../.
Cały czas miałam wrażenie, że powinnam się zmienić, bo przecież muszę być
idealna! wink Oczywiście idealna według Szarych Gęsi...
Zastanawiam się, czy zmiana w Szare Gęsi dotyczy tych samych osób w realu co w
necie?
Skąd bierze się chęć zmieniania ludzi, którzy nie odpowiadają wyobrażeniom
Szarej Gęsi o idealnym forum/idealnym mężu/żonie/przyjacielu/współtowarzyszu
podróży? Czy nie lepiej poszukać kogoś już w ten sposób ukształtowanego?

Przepraszam, że tak mi się dużo napisało, ale...własnie się zastanawiam,
jak sobie poradzić z kolejną Szarą Gęsią, tym razem w pracy wink
Obserwuj wątek
    • em_em Re: misja szarej gęsi 22.04.04, 19:45
      ja szara mysz - pi pi
      ja szara gęś - gę gę
      JA - szara eminencja!

      smile powodzenia
    • terem Re: misja szarej gęsi 22.04.04, 21:04
      Już miałam odpowiedzieć: omijać wielkim łukiem, ale doczytałam, że w pracy, to
      ja już w tym temacie głupia jestem.Bo mnie się w pracy nikt nie szarogęsi,
      pewnie dlatego, że ja tam jestem szefem.
      Ale w życiu? Najczęścij omijam, a jak się nie da, gdy nahalność duża, to walczę
      i z tego co wiem, to niespecjalnie przebieram w środkach (czytaj: słowach).Choć
      i w czynach również, wszystko zależy od stopnia szarogęsiowatści.Słowem, trzeba
      się bronić przed takimi osobnikami i tyle.
      • mammaja Re: misja szarej gęsi 22.04.04, 23:00
        Bepef napisala:
        Skąd bierze się chęć zmieniania ludzi, którzy nie odpowiadają wyobrażeniom
        Szarej Gęsi o idealnym forum/idealnym mężu/żonie/przyjacielu/współtowarzyszu
        podróży? Czy nie lepiej poszukać kogoś już w ten sposób ukształtowanego?
        Wydaje mi sie ,ze istota Szarej Gesi jest wlasnie ta chec zmieniania na swoje
        kopyto - nie ma mozliwosci znalezienia odpowiedniej osoby,bo natychmiast w niej
        tez nalezaloby cos zmieniac. Mam taka sasiadke - pelna dobrych rad co do
        wszystkiego: ogrodu,samochodu itp. Juz dawno nauczylam sie ,ze najleoiej jest
        jej orzytakiwac a nastepnie pozostawac przy swoim. Moze formuly typu:
        "musimy to rozwazyc" lub "napewno w przyszlosci tak zrobimy" sa jakas forma
        uspokojenia takiej osoby. Czego serdecznie zycze - acz nie wierze do konca w te
        mozliwosc smile
      • lablafox Re: misja szarej gęsi 22.04.04, 23:01
        Zabaw się w lustro szarej gęsi. Powtarzaj jej wywody i zalecenia , ale pod jej
        adresem ,z uśmiechem i czułą życzliwością, może zrozumie.
        Jeśli nie poskutkuje , dojdź do wniosku ,że masz kłopoty ze słuchem.
        • marialudwika Re: misja szarej gęsi 22.04.04, 23:45
          A najlepsze sa rady n.t. wychowywania dieci w stylu"Ja to....",wrrrr
          ml
          • ada296 Re: misja szarej gęsi 22.04.04, 23:58
            rady na temat wychowywania dzieci najchętniej wypowiadaja osoby bezdzietne
            wink
          • wywrot53 Re: misja szarej gęsi 22.04.04, 23:59
            Dość często tak myślę, ale rzadko mówię wink
            Jak widzę w sklepie małego histeryka na podłodze to mam ochote najpierw
            potrząsnąc mama a później dzieckiem smile
            Czasami koleżance mówie, ze ja bym nie dała 26 latkowi kasy, bo jemu się nie
            chce pracowac. Ale to na inny tematsmile
    • ada296 Re: misja szarej gęsi 23.04.04, 00:02
      zastanawiałam się nad tym
      nie wiem z czego to wynika ale nie spotykam się z takimi ludźmi
      może po prostu jestem uważana za zbyt zarozumiała by uraczyć mnie "dobrym
      słowem"
      może szare gęsi wolą mnie obgadać zamiast udzielić dobrej rady
      • instant Re: misja szarej gęsi 23.04.04, 00:48
        Pol biedy, kiedy taka szara gesia jest kolezanka z pracy, czy sasiadka, gorzej -
        kiedy wlasna matka, czy tesciowa. Moja przyjaciolka od lat szczeniecych miala
        dokladnie taki problem ze swoja mama. W mlodosci bylo to nieustanne "ja w twoim
        wieku nie robilam tego, czy tamtego, albo robilam to czy tamto", a
        pozniej "delikatne sugestie", co powinna zrobic ze swoim zyciem, od
        postepowania z mezem, poprzez zachowanie wobec przelozonych w pracy, az do
        rodzaju firanek w domu, czy dlugosci i koloru wlosow. Nie bylo to juz "ja w
        twoim wieku", tylko "ja na twoim miejscu", po czym padaly niezbite dowody z
        zyciorysu mamuski, ze wlasnie takie, a nie inne postepowanie jest jedynie
        sluszna droga do celu i sukcesu w kazdej dziedzinie. Kobita szarzala w oczach,
        wyplakiwala sie mezowi i przyjaciolkom, ale wciaz pozostawala pod presja
        mamuski, dopoki, nie stracila pracy, a dokladniej nie zostala z niej wygryziona
        przez osobe mniej kompetentna, lecz umiejaca sie lepiej sprzedac. Mamuska
        bowiem wbijala jej przez cale zycie zasade "siedz w kacie a znajda cie",
        podpierajac sie oczywiscie przykladem wlasnej, dlugoletniej pracy w panstwowej
        instytucji, gdzie byla szanowana i doceniana, chociaz zawsze byla skromna, nie
        chwalila sie swymi umiejetnosciami, nie wychylala sie itd.,itp.
        Jedynym sposobem na te rodzinna szara ges okazal sie sukces. Dziewczyna wziela
        sie w garsc, dzieki umiejetnej autoprezentacji znalazla sobie nowa prace, o
        ktorej niewiele juz opowiada mamie, maz i znajomi wyczuli, ze podczas wizyt
        starszej pani nalezy wyrazac szczegolne zachwyty pod adresem jej corki,
        urzadzanego przez nia domu, jej fryzury, gotowania, pomyslow etc. To skutecznie
        zamyka buzie wiecznej krytykantce i chyba powoli nawet uczy sie cieszyc z
        sukcesu corki, chociaz doszla do niego inna droga, niz jej rodzicielka.
    • ewelina10 Re: misja szarej gęsi 23.04.04, 06:42
      Misja Szarej gęsi polega na szarogęsieniu. One uwielbiają udzielać innym porad
      i narzucać swoje zdanie. Chcą naprawiać świat, sterując czyimś życiem.
      Niestety, brak im wobec siebie samokrytycyzmu i własnej praktyki ze stosowania
      w swoim życiu porad, jakie udzielają innym. Myślę, że to się bierze z przerostu
      ambicji nad treścią własnych możliwości.
      Rady Szarych gęsi czasami mogą być słuszne, ale kto chciałby sobie odmówić
      uczenia się na własnych błędach, a zwłaszcza, kiedy ktoś się "szarogęsi" wink
      • bodzio49 Re: misja szarej gęsi 23.04.04, 18:20
        To jest jedne z tych zabawnych lecz niestety powszechnych naszych wyobrażeń, że
        jesteśmy lepsi, mądrzejsi od innych.
        • verbena1 Re: misja szarej gęsi 23.04.04, 19:51
          W kazdym z nas siedzi odrobina takiej szarej gesi. Czasem ujawnia sie to dosyc
          pozno,jak np.u mnie w stosunku do corki. Mowie czasem - "ja jako matka mam
          wieksze doswiadczenie i wiem lepiej". Corka na szczescie jest odporna i robi
          swoje.
          Na probe ingerowania innych osob w moje zycie mam wyprobowana metode.
          Mowie wprost, nie, tego nie zmienie, nie to jest moje zdanie, nie to mi sie nie
          podoba. Dziala doskonale.
          • axsa Re: misja szarej gęsi 23.04.04, 20:47
            To jest bardzo dobra metoda, ale mój syn przez rok "dorastał" do zastosowania
            jej wobec teścia.
            Jego córka, a moja synowa "rozprawiła" się z nim grzecznie aczkolwiek
            stanowczo, kiedy próbował zadecydować o dacie poczęcia dziecka/.

            Ten człowiek krytykował wszystko co syn zrobił, podważał każdą decyzję i w
            kazdej sprawie miał swoją radę, nawet nas próbował "prostować".

            Wreszcie syn zebrał się w sobie i opwiedział, że chcieliby sami decydować o
            swoich sprawach, a jak będą potrzebowali rady, to się zwrócą o pomoc.

            Najpierw było niemal obrażanie się, a teraz jest dystans, no i rzadsze
            niezapowiedziane wizyty u młodszych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka