Witam,
jako mama 4,5 letniego chłopca, przedszkolaczka już 3 rok,k, chciałam
podzielić się pewnym spostrzeżeniem dotyczącym tzw. grzeczności.
Gdy odbieram synka z przedszkola, normalna rzecz, że z nim rozmawiam. Pytam,
jak minął dzień, co porabiał, jak,czym i z kim się bawił itd...
O jedzonko raczej nie pytam, bo mój maluch należy do tych jedzących i sam mi
opowiada ile dokładek prosił
Ale zauważyłam, że wiele mam zadaje pytanie typu: czy byłaś/byłeś dziś
grzeczny?
A ja najczęściej pytam synka, czy dobrze się bawił. I czasami pytam też, czy
jego pani była grzeczna. Co do tej grzeczności pani, synek nie widzi w
pytaniu nic dziwnego, odpowiada różnie, czasem pani (którą zresztą moje
dziecko bardzo lubi) zasługuje na pochwałę, a czasem nie bardzo...
Pani przedszkolanki pytanie nie dziwi, z uwagą wsłuchuje się w mikołajkowe
odpowiedzi. Ale za to zauważyłam rodziców, którzy nie tylko są zaskocznie
moim pytanie, ale wręcz oburzeni. Jak to, pytać dziecko, czy pani
była "grzeczna"? Dla nich niejest to ani żart, ani zabawa. Biorą to super
poważnie, oburzają się na mnie, twierdzą, że burzę autorytet przedszkolanek
itd. To dziecko ma być "grzeczne". A czym jest ta grzeczność? Najczęściej
bezwzględnym posłuszeństwem.
A jakiejest wasze zdanie w tej sprawie, czy widzicie coś złego w moim
postępowaniu?