Dodaj do ulubionych

"grzeczna" pani przedszkolanka

31.01.05, 11:58
Witam,
jako mama 4,5 letniego chłopca, przedszkolaczka już 3 rok,k, chciałam
podzielić się pewnym spostrzeżeniem dotyczącym tzw. grzeczności.

Gdy odbieram synka z przedszkola, normalna rzecz, że z nim rozmawiam. Pytam,
jak minął dzień, co porabiał, jak,czym i z kim się bawił itd...
O jedzonko raczej nie pytam, bo mój maluch należy do tych jedzących i sam mi
opowiada ile dokładek prosił smile

Ale zauważyłam, że wiele mam zadaje pytanie typu: czy byłaś/byłeś dziś
grzeczny?
A ja najczęściej pytam synka, czy dobrze się bawił. I czasami pytam też, czy
jego pani była grzeczna. Co do tej grzeczności pani, synek nie widzi w
pytaniu nic dziwnego, odpowiada różnie, czasem pani (którą zresztą moje
dziecko bardzo lubi) zasługuje na pochwałę, a czasem nie bardzo...

Pani przedszkolanki pytanie nie dziwi, z uwagą wsłuchuje się w mikołajkowe
odpowiedzi. Ale za to zauważyłam rodziców, którzy nie tylko są zaskocznie
moim pytanie, ale wręcz oburzeni. Jak to, pytać dziecko, czy pani
była "grzeczna"? Dla nich niejest to ani żart, ani zabawa. Biorą to super
poważnie, oburzają się na mnie, twierdzą, że burzę autorytet przedszkolanek
itd. To dziecko ma być "grzeczne". A czym jest ta grzeczność? Najczęściej
bezwzględnym posłuszeństwem.

A jakiejest wasze zdanie w tej sprawie, czy widzicie coś złego w moim
postępowaniu?
Obserwuj wątek
    • jola_ep Re: "grzeczna" pani przedszkolanka 31.01.05, 13:26
      Osobiście pytanie, czy pani była grzeczna uważam za równie głupie, jak pytanie
      o to samo dziecka. Może nawet bardziej... I nie chodzi tu o podważanie
      autorytetu.

      Pozdrawiam
      Jola
    • granna Re: "grzeczna" pani przedszkolanka 31.01.05, 13:34
      TAA dziecko ma byc grzeczne i posluszne, siedziec cicho z rączkami na kolanach,
      jesc duzo i ładnie i nie psocic smile) Nie denerwowac dorosłych i zawsze robic co
      im sie powie smile)
      NO NIE smile)) ??
      A jak nie to trzeba dyscyplinowac na rózne sposoby smile) A od klapsa nikt jesscze
      nie umarł a jaki on wychowawczy ! Jak sie dziecku da w skóre od czasu do czasu
      to ono wie, gdize jego miejsce wink)
      NApisałas ten post a propo's tego o agresji wychowawczyn w przedszkolu?
      No cóz ja jeszcze niewiele moge sie od swojego dziecka dowiedziec, ale kiedy
      juz bede mogła to co prawda moze nie zadam tego pytanie w takiej formie, ale
      bardzo mnie bedzie interesowało co moje dziecko sądzi o swoich paniach smile))
      Choc widze, ze na pewno panie są raczej grzeczne smile)
      • nchyb Re: "grzeczna" pani przedszkolanka 31.01.05, 16:53
        Witaj granno, to nie całkiem tak.
        To konkretnie pytanie nie ma sprawdzić, jak zachowują się panie w przedszkolu.

        Jak napisałam w wyjaśnieniu poniżej, mnie do szału doprowadzają rodzice
        pytający dzień w dzień swoje dziecko, czy było grzeczne w przedszkolu. Ja nie
        wiem, może oni przyprowadzają swoje dzieci do przedszkola po to, by dziecko
        nauczyło się tej grzeczności (jak ja nie cierpię tego słowa!). A mój synek
        chodzi do przedszkola by poznawać nowych kolegów, uczyć się życia wśród innych
        dzieci, dobrze się bawić, nauczyć się nowych umiejętności.

        I ja oto głównie pytam synka, a nie o tę grzeczność. I przyznaję bez bicia,
        pytam synka przy tych własnie rodzicach o grzeczność pani, misia, lalki i
        samochodzika. I to tak, żeby właśnie ci rodzice słyszeli. I ja nie sądzę, by
        było to podważanie autorytetu (prawdziwego się nie podważy, sztucznego i bez
        tego nie zbuduje).

        A co do agesji w przedszkolu, starszy synek chodził wcześniej do innego
        przedszkola przez 2 lata, później do tego własnie, gdzie teraz chodzi młodszy.
        Za każdym raze dzieci były zadowolone, z agresją się nie zetknęliśmy (jeżeli
        już, to wśród rodziców, którzy pokrzykiwali na dzieci nie dość "grzeczne",
        dający klapsa płaczącym dzieciom i obiecujący, że jak dziecko nie przestanie,
        to je w przedszkolu zostawią - przy okazji to ci właśnie rodzice owej
        grzeczności wymagają i o nią się dopytują).

        Tak więc pytanie nie tego dotyczy. Co nie zmienia sprawy, że ja nie uważam
        całkowitego posłuszeństwa i owej grzeczności za zaletę. I nie uważam też za
        konieczne stałego podtrzymywania dogmatu o nieomylności dorosłych.
        Podrawiam
        • granna Re: "grzeczna" pani przedszkolanka 01.02.05, 11:36
          NCHYB
          Chyba pomyliłas posty !!!
          JA własnie podzielam Twoje zdanie a przede mna znalazł sie post, któ uznal
          Twoje zapytanie za głupie sad MOze nie dosc jasno sie wyrazałam, bo sarkazm
          zawarłam tylko w uśmieszkach na koncu zdania smile)
          • nchyb Re: "grzeczna" pani przedszkolanka 01.02.05, 12:23
            Granno,
            ja zauważyłam Twoje poparcie (jedyne!).
            Ale pytałaś też, czy moje pytania mają związek z wcześniejszymi, dotyczącymi
            agresji w przedszkolach. I nie, właśnie tego nie dotyczą, dotyczą tych głupich
            (nie waham sięnapisaćgłupich, bo tylko głupotą można tłumaczyć takie zachowania
            dorosłych), którzy dopytują się, czy aby dziecko ich w przedskolu było
            grzeczne. O rety, ale jakby ich zapytać po powrocie z pracy, czy byli grzeczni -
            to zaraz - święte oburzenie.

            Poczytaj granno dalsze wypowiedzi - moja reakcja na takie pytania innych
            rodziców jest uważana przez większość forumowiczów po prostu za głupią,
            niepotrzebną, wręcz burzącą ład świata. (jasne, uczmy dzieci że dorośli są
            wspniali,nieomylni, wręcz doskonali. Bo w ten sposób utrzymamy porządek świata.
            Inie myślmy na razie o tym, co będzie, jeżeli jednak dziecko przeżyje olbrzymi
            szok - odkrywając, że rzeczywistość nie jest aż tak jednoznaczna).

            Ja tak nie uważam, już się bałam, że tylko jednoosobowo, ale dzięki Tobie wiem,
            że nie tylko jedna osoba tak myśli.
            Przy okazji, czy byłaś wczoraj "grzeczna", bo ja nie całkiem smile))

            Pozdrawiam serdecznie
    • aleksandrynka Re: "grzeczna" pani przedszkolanka 31.01.05, 14:28
      Chyba wiem, o co Ci chodzi, ale skoro uważasz pytanie mam do dzieci, czy były
      grzeczne za niewłaściwe, to odwracająć pytanie "czy pani była grzeczna"
      utrwalasz jakiś sposób myslenia o zachowywaniu sie ludzi w ogóle.
      Ja bardzo nie lubię sformułowania "grzeczny". Bo co ono znaczy? Że dziecko
      ślepo się słucha, siedzi bez ruchu, wszysto zjada, nie zadaje kłopotliwych
      pytań, nie wymyśla szalonych zabaw... Skoro tak, to ja nie chcę, zeby moje
      dziecko było grzeczne. Chce, zeby jadło, to, co mu smakuje (o tym zaraz), żeby
      miało fajny kontakt zarówno z rówieśnikami, jak i z opiekunkami, żeby wybawiło
      się, oczywiście z uwzględnieniem jakichś zasad (bez bicia, szarpania, wyrywania
      zabawek), żeby wszystkim się fajnie w przedszkolu współpracowało.
      Bezbrzeżne zduwmienie budziły we mnie pytania mam, sąsiadek, znajomych: "czy
      jest grzeczny" o synku, który... Dopiero się urodził! Albo miał 2, 5, 9
      miesięcy. O co chodzi? Czy dziecko płaczące w nocy jest NIEGRZECZNE? To jakieś
      nieporozumienie chyba. Słowo "grzeczny" to jakiś wytrych, nadużywany i
      nieuzasadniony. Abstrachuję już od tego, ze wolę powiedzieć, ze ktoś się
      niegrzecznie zachował, niż ze jest niegrzeczny...
      Jakiej oczekujesz odpowiedzi po swoim pytaniu? Kiedy przedszkolanka jest
      grzeczna, a kiedy nie? Czy jest niegrzeczna, kiedy zabroniła skakania ze stołu?
      W oczach dziecka na pewno! A może była grzeczna, bo na podwórku rozmawiała
      sobie z drugą panią (i, na przykład, nie zauważuyła sypania piachem po oczach).
      To pytanie wydaje mi się niewłaściwe w stosunku do przedszkolaka. Mimo
      wszystko. Jest w nim pewna pułapka - jeśli pani jest niegrzeczna, to co,
      ukarzemy ją, postawimy w kącie? Mamo, była niegrzeczna, nie pozwoliła mazać się
      flamastrami! Jeśli spytasz raz czy dwa z przymróżeniem oka, to OK, ale ja bym
      się powstrzymywała przed codziennym sądowaniem w ten sposób. Lepiej spytać,
      jaki pani miała humor, co się działo ciekawego, jakie proponowała zabawy i jak
      one przebiegały.
      Co do jedzenia jeszcze - 2 razy spotkałam na podwórku babcię która odebrała z
      przedszkola wniuka i dwa razy maglowała go: "co dzisiaj było na obiad"? I
      dalej, czy wszystko zjadł (grzecznie, oczywiście. Czy gdyby zostawił
      znienawidzone pieczarki, to już by był niegrzeczny? I czy to rzeczywiście takie
      ważne?). Nie było nic o zabawach, o kolegach, tylko- jedzenie. Dla mnie to
      przykre.
      • verdana Re: "grzeczna" pani przedszkolanka 31.01.05, 14:37
        Zupełnie nie rozumiem, po co o to pytasz.
        Co masz na celu? Wyciągnięcie od dziecka, co Pani źle zrobiła? Czy używała
        brzydkich słów? Czy biła się z drugą panią? I zgadzam się, ze jesli nie chcesz
        stosować pojecia "grzeczne" do dziecka, tym bardziej nie można do Pani.
        Zresztą zadając to pytanie dajesz dziecku do zrozumienia, ze Pani bywa
        niegrzeczna, że czegos sie boisz, jeśli o to pytasz.
    • anek.anek Re: "grzeczna" pani przedszkolanka 31.01.05, 15:16
      Myślę, że oburzenie bierze się faktycznie ze sformułowania pytania. Ja swojego
      syna nie pytam czy osoba dorosła była "grzeczna", tylko czy była miła, czy się
      bawiła z synem itd. Bo słowo "grzeczna" faktycznie kojarzy mi się wyłącznie z
      dzieckiem. Ale to nie znaczy bezwlędnego posłuszeństwa, bo odmowa zrobienia
      czegoś też może być w grzecznej formiesmile
    • nchyb Krótkie wyjaśnienie 31.01.05, 15:58
      Przepraszam bardzo, źle sformułowałam swoją wypowiedź i pytanie.
      To nie jest tak, że przychodzę i pytam o ową grzeczność.

      Tyle tylko, że jak słyszę dziesiątego i kolejnego rodzica, który odbierając
      dziecko z przedszkola nie pyta o dobrą zabawę, o zajęcia, czy dziecko ciekawie
      spędziło czas w przedszkolu, ale wyłącznie o oto, czy dziecko było grzeczne
      (dokładnie w ten sposób formułuje pierwsze pytanie do dziecka chyba połowa
      rodziców) to ja w takim momencie (zapewne przez wrodzoną przekorę) odwracam
      pytanie.
      I własnie wtedy słyszę o swoim niepedagogicznym podejściu itd.

      A mnie dziwi co innego, wielu rodziców uważa, że owa grzeczność, to coś o co
      można zapytać dziecko, ale nie dorosłego. A ja w tym momencie nie tylko chcę
      zapytać, czy pani przedszkolanka była grzeczna (to jest forma żartu, którą na
      szczęście część dorosłych rozumie), ale mam też ochotę zapytać, czy ta mama i
      ten tata, którzy pytają dziecko o grzeczność, sami również byli ... no właśnie,
      grzeczni.
      A co to znaczy? A czy rodzice stawiający takie pytanie zastanawiają się nad
      tym? Grzeczni, czyli zapewne spełniający oczekiwania innych (dorosłych).
      Bo niestety wiele osób uważa, że jeżeli dziecko ma swoje zdanie, niekoniecznie
      pokrywające się z oczekiwaniem dorosłych, to nawet przedstawienie go w tzw.
      grzecznej formie nie jest tym czego oczekiwano po dziecku, czyli jest...
      niegrzecznością.

      Mam nadzieję, że nie zamąciłam, a troszeczkę rozjaśniłam intencje pierwszej
      wypowiedzi.
      Pozdrawiam
      • rosemary4 Re: Krótkie wyjaśnienie 01.02.05, 12:53
        Witaj
        Pomijając kwestię, kto był dziś grzeczny ...
        Zadajesz pytanie na przekór innym rodzicom,ale dlaczego "za pomocą" swojego
        dziecka?
        <to jest forma żartu, którą na szczęście część dorosłych rozumie> No dobrze
        część dorosłych zrozumie, a twoje dziecko.
        Ula
      • nadiativoli Re: Krótkie wyjaśnienie 01.02.05, 13:47
        "Tyle tylko, że jak słyszę dziesiątego i kolejnego rodzica, który odbierając
        dziecko z przedszkola nie pyta o dobrą zabawę, o zajęcia, czy dziecko ciekawie
        spędziło czas w przedszkolu, ale wyłącznie o oto, czy dziecko było grzeczne
        (dokładnie w ten sposób formułuje pierwsze pytanie do dziecka chyba połowa
        rodziców) to ja w takim momencie (zapewne przez wrodzoną przekorę) odwracam
        pytanie.
        I własnie wtedy słyszę o swoim niepedagogicznym podejściu itd."

        No bo pedagogiczne nie jest. Krytykujesz innych chyba nie za bardzo znajc ich
        intencje. Kiedy ja pytam swoja 2,5 letnia corke czy byla grzeczna mam na mysli
        nie jej slepe posluszenstwo i uleglosc wobec niani tylko to czy np. nie rzucala
        sie na pdloge w akcie protestu, albo czy nie probowala wymusic placzem czegos
        itp. Sa inne metody zeby odmowic zalozenia czerwonego sweterka czy poproszenia
        o lizaka. I tego chce nauczyc swoje dziecko. A jesli chce wiedziec czy
        opiekunka byla "grzeczna" to pytam mala co dzisiaj z ciocia robily, w co sie
        bawily, gdzie byly na spacerku, prosze zeby pokazala rysunki itd.
        Prawdopodobie ci rodzice maja na mysli to samo, przedszkole jest wlasnie po to
        zeby uczyc sie zachowan spolecznych i jezeli jedno dziecko np. bije drugie to
        dobrze by bylo zeby nauczyc to pierwsze ze tak nie wolno!
        Skoro tak bardzo nie cierpisz slowa "grzeczny" to po kiego grzyba uzywasz go
        wobec okreslania zachowania pani w przedkszolu (brak konsekwencji). Pani owa
        nie jest po to zeby byla grzeczna, ale mila, ciepla, troskliwa i opiekuncza.
        Wlasnie jestem na etapie wybierania przedszkola dla swojej corki i chce aby
        okreslalo ono jasno granice postepowania dziecka i je egzekwowalo bo sa pewne
        zasady spoleczne, ktorych nawet dziecko musi przestrzegac.
        Jesli jednak denerwuje Cie zadawnie pytania rodziców wobec dzieci (o
        grzecznocs) to wykaz sie asertywnosia i porozmawiaj z nimi a nie maipuluj
        dzieckiem (i to jescze swoim)! Ludzie dorosli tak robic nie powinni.
        Jezeli juz teraz stawia sie w jednym szeregu przedszkolaka i pania to coz
        dziwic sie torunskim licealistom ktorzy w okrutny sposob traktowali swojego
        nauczyciela angielskiego. Wlozyli mu kosz na smieci na glowe bo moze byl
        niegrzeczny?
    • roman.gawron Re: "grzeczna" pani przedszkolanka 31.01.05, 16:21
      nchyb napisała:

      > I czasami pytam też, czy jego pani była grzeczna. Co do tej grzeczności pani,
      > synek nie widzi w pytaniu nic dziwnego, odpowiada różnie, czasem pani (którą
      > zresztą moje dziecko bardzo lubi) zasługuje na pochwałę, a czasem nie
      > bardzo...

      Niezmiernie mnie interesuje, co konkretnie dziecko odpowiada na tak postawione
      pytanie...

      > Pani przedszkolanki pytanie nie dziwi

      Taaa...
      Co ma biedna zrobić? Wybrała taki zawód, pewnie z powołania, chyba nie mogła
      przypuszczać, że dożyje takich czasów.

      > Ale za to zauważyłam rodziców, którzy nie tylko są zaskocznie moim pytanie,
      > ale wręcz oburzeni.

      Też jestem - jako ojciec przedszkolaka - oburzony. Podważasz może nie autorytet
      pani, dla mnie podważasz cały porządek społeczny. Uważam też, że burzysz w
      dziecku poczucie bezpieczeństwa, którego wszechmocny i zawsze mający rację w
      oczach malucha dorosły jest gwarantem.

      > To dziecko ma być "grzeczne". A czym jest ta grzeczność? Najczęściej
      > bezwzględnym posłuszeństwem.

      Ogólnie rzecz biorąc, dla mnie dziecko ma być posłuszne dorosłym - w sensie
      zdrowego posłuszeństwa, nie ślepej uległości (problem w tym, że dziecko w tym
      wieku nie jest jeszcze w stanie rozróżnić tych dwu pojęć i uczenie go tego tak
      wcześnie nawet uważałbym za niewskazane). Z drugiej strony człowiek dorosły ma
      przecież być dla dziecka dobry, brać pod uwagę jego potrzeby, ale też nie może
      pozwalać mu na wszystko.
      Widzisz coś złego w tłumaczeniu dziecku, że ma być posłuszne wobec pani w
      przedszkolu, która jest dla niego dobra, której na nim zależy, która zastępuje
      mu w przedszkolu mamę i tatę, którą rodzice świadomie na jego opiekunkę
      wybrali, którą wreszcie - jak sama piszesz - lubi?

      > czy widzicie coś złego w moim postępowaniu?

      Tak.
      • nchyb Re: "grzeczna" pani przedszkolanka 31.01.05, 16:30
        mam prośbę romanie gawronie, przeczytaj post wyżej, gdyż w pierwszym troszeczkę
        źle sformułowałam treść.

        A co odpowiada dziecko, różnie. Np. dziś pani była grzeczna, bo czytała nam
        książeczkę gdy prosiliśmy.

        Albo, dziś pani niezbyt była grzeczna, bo nie dała mi pasty do ząbków i
        musiałem brać od Michała (pani zapomniała akurat jego pasty wyjąć z szafki -
        krótkie wyjaśnienie - przybory do mycia ząbków są w szafce u pani, w
        odpowiedniej porze pani je wyjmuje i ustawia w łazience).
        • roman.gawron Re: "grzeczna" pani przedszkolanka 01.02.05, 10:16
          nchyb napisała:

          > A co odpowiada dziecko, różnie. Np. dziś pani była grzeczna, bo czytała nam
          > książeczkę gdy prosiliśmy.
          > Albo, dziś pani niezbyt była grzeczna, bo nie dała mi pasty do ząbków i
          > musiałem brać od Michała (pani zapomniała akurat jego pasty wyjąć z szafki -
          > krótkie wyjaśnienie - przybory do mycia ząbków są w szafce u pani, w
          > odpowiedniej porze pani je wyjmuje i ustawia w łazience).

          Podtrzymuję za kimś powyżej, że słowo 'grzeczny' nie za bardzo tu pasuje.
          I nie chodzi mi tylko o proste słownikowe znaczenie pojęcia, chociaż także,
          chodzi mi przede wszystkim o błędny tzw. językowy obraz świata, jaki się w
          dziecku może ukształtować.

          W dużym skrócie chodzi o to, że każde słowo (językoznawca powiedziałby: każdy
          leksem) ma określone pole znaczeniowe, do którego należą inne leksemy, mogące
          się z nimi łączyć w jakikolwiek sposób. Do pola znaczeniowego
          leksemu 'grzeczny' z pewnością nie należy słowo 'Pani", czy też
          słowo 'przedszkolanka'.

          Inny aspekt sprawy:
          Każde pojęcie (również 'Pani') ma określony stereotypowy językowy obraz.
          Stereotyp ten może być pozytywny, negatywny lub mieszany. Na przykład dla
          przeciętnego człowieka 'gwiazda' to nie jest wcale, jak podają słowniki, "ciało
          niebieskie złożone z gazów, o określonej masie, gęstości...", ale "coś miłego,
          co pojawia się nocą na niebie, mruga, pokazuje wędrowcom drogę, układa się w
          konstelacje wyznaczające ludzki los..." - i tak dalej.

          Jako ojciec zawsze będę dążył do tego, aby w umyśle moich dzieci wykształcił
          się pozytywny stereotypowy obraz pojęć 'tata', 'mama' - również 'Pani' (ktoś
          dobry, przyjazny, kto zastępuje rodziców, dużo wie, ma prawo wyznaczać granice,
          oceniać zachowanie dziecka, reagować na niegrzeczne zachowanie, może obronić
          przed niebezpieczeństwem... itd.).
          Dla mnie w stereotypowym obrazie leksemu 'Pani' nie ma w umyśle dziecka miejsca
          dla oceny tej osoby w kategoriach grzeczny-niegrzeczny.

          Jeżeli "Pani" byłaby w mojej ocenie "niegrzeczna", to ją zmienię, ale małego
          dziecka w niuanse tej decyzji, w proces oceny "Pani" wtajemniczać nie mam
          zamiaru.
          • regata7 Re: "grzeczna" pani przedszkolanka 01.02.05, 13:40
            roman.gawron napisał:



            > Jeżeli "Pani" byłaby w mojej ocenie "niegrzeczna", to ją zmienię, ale małego
            > dziecka w niuanse tej decyzji, w proces oceny "Pani" wtajemniczać nie mam
            > zamiaru.
            >
            a na jakiej podstawie ocenisz, czy Pani była niegrzeczna?

            Jak tam uważam, że pytanie dziecka o zachowanie dorosłych jest bardzo dobre!
            Szczególnie w obecnych czasach. Chcę wiedzieć od dziecka czy nie czuje się
            krzywdzone, czy krzywdzone nie jest.
            Gdybym wykształciła w dziecku bezwarunkowy szacunek do dorosłych, tylko
            dlatego, że są dorosłymi, to zapewnie nie dowiedziałabym się, że syn został
            przez panią uderzony i ciągnięty za ucho! (pani potwierdziła później, że
            rzeczywiście bije dzieci, bo "co ma robić, jak się nie słuchają!")
            Nie dowiedziałabym się zapewne, że inna pani krzyczy na dzieci, jak chcą iść
            np. zrobić kupę w czasie zabawy w ogródku (a potem ma pretensje, jeśli któreś
            boi się powiedzieć i w końcu zrobi w majtki!).
            Nie dowiedziałabym się, że pan od wuefu na chłopców krzyczy, a dziewczynki
            bierze na kolanka i przytula...

            Ileż dzieci jest molestowanych np. przez wujka czy ojczyma, krzywdzonych przez
            nauczycieli, i nie mówi o tym nikomu, bo słowo "Pani", "wujek" czy "ksiądz"
            oznaczaosobę, o której nie wolno nic złego powiedzieć.

            Dziecko ma mieć zaufanie przede wszystkim do rodziców! I musi wiedzieć, że może
            im powiedzieć o wszystkim, bez ryzyka kary za powiedzenie prawdy!

            Oczywiście, informacje, które usłyszę od dziecka, sprawdzam w miarę możliwości,
            i nie komentuję przy nim. Czasem, zanim sprawę wyjaśnię mówię np "może Pani nie
            jest niesłowna, tylko zapomniała, bo miała dużo pracy?" i bywa, że syn sam
            odpowie "to możliwe, bo Pani teraz sprawdza dużo klasówek ze wszystkich klas",
            albo "Pani dziecko chorowało".
            Dowiaduję się też o dobrych rzeczach - pytanie o "grzeczność", choć u mnie
            zadawane w innej formie, pozwala też dowiedzieć się o pozytywach, nie tylko
            wpadkach dorosłych smile

            Jeszcze jedno - autorka wątku, pozwalając dziecku mówić bez skrępowania o
            dorosłych i nie karcąc go za negatywne odczucia, sprawia, że jej dziecko zawsze
            przyjdzie do niej i powie o ważnych wydarzeniach, że będzie miało do NIEJ
            największe zaufanie.
            Dziecko też ma prawo do negatywnych uczuć wobec dorosłych (choćby dlatego, że
            dorośli byłają bardzo źli), i trzeba to razem z nim wyjaśnić, a nie tłamsić.
    • grrrrw Re: "grzeczna" pani przedszkolanka 31.01.05, 17:16
      Uczysz dziecko, ze niegrzeczny jest ten, kto czegos zapomniał zrobic ?
      Przeciez to bezsens.
      • nchyb Re: "grzeczna" pani przedszkolanka 31.01.05, 17:28
        Witaj grrrrw,
        Nie uczę zieci, że zapomnienie o czymś jest niegrzecznością. Uczę, że to się
        zdarza, trzeba jednak pilnować, by jak najrzadziej o ważnych sprawach
        zapominać. To nie jest niegrzeczność, a po prostu zapomnienie i o tym później
        rozmawiamy.

        Moje dzieci uczę również tego, że nie ma ludzi nieomylnych i błędów nie
        popełniają tylko ci, którzy nic nie robią. A zarówno dzieciom, jak i dorosłym
        (i znajomym i obcym i rodzicom też), zdarza się popełniać błędy. I dla mnie nie
        jest to rozpatrywanie w kategorii grzeczny lub nie. Dorośli nie są nieomylni,
        mogą czegoś nie wiedzieć lub coś zrobić źle. Ale nie złośliwie lub celowo. Bo
        tu już dochodzmy do... bycia niegrzecznym.

        I dlatego, gdy słyszę rodziców, mówiących że dzieci są niegrzeczne, bo np. nie
        zjadły buraczków, nie spały w porze leżaczkowania (tylko leżały, gdy miały
        spać) lub pokolorowały rysunek nie w takim kolorze jak rodzice uważają że
        trzeba, to przekonuję moje dzieci, że takie akurat zachowanie nie jest związane
        z grzecznością.

        Aha, to moje dziecko stwierdziło, że pani była tak sobie grzeczna, bo zrobiła
        tak i tak. Ja nie potwierdzałam, że to że zapomniała o wyjęciu pasty było
        niegrzeczne. Za to wiem, że dla wielu rodziców fakt iż ich dziecko o czymś
        zapomniało, świadczy już o niegrzeczności.
        A przecież niegrzeczność to celowe zrobienie czegoś, czego się robić nie
        powinno i o tym się wie. Tak uważam i ja i moje dzieci tak uczę.

        Ale się post grzeczno-niegrzeczny zrobił. A ja naprawdę tego określenia nie
        cierpię.
        Pozdrawiam
    • wierzba_b Cytat ku pamięci i rozważaniu ;) 31.01.05, 22:07
      czyli grzeczności definicja niegdysiejsza wink

      "Sędzia, z boku rzuciwszy wzrok na Tadeusza
      I poprawiwszy nieco wylotów kontusza,
      Nalał węgrzyna i rzekł: "Dziś, nowym zwyczajem,
      My na naukę młodzież do stolicy dajem,
      I nie przeczym, że nasi synowie i wnuki
      Mają od starych więcej książkowej nauki;
      Ale co dzień postrzegam, jak młódź cierpi na tem,
      Że nie ma szkół uczących żyć z ludźmi i światem;
      Dawniej na dwory pańskie jechał szlachcic młody,
      Ja sam lat dziesięć byłem dworskim Wojewody
      (...)
      Przynajmniej tom skorzystał, że mi w moim domu
      Nikt nie zarzuci, bym uchybił komu
      W uczciwości, w grzeczności; a ja powiem śmiało:
      Grzeczność nie jest nauką łatwą ani małą.
      Niełatwą, bo nie na tym kończy się, jak nogą
      Zręcznie wierzgnąć, z uśmiechem witac lada kogo;
      Bo taka grzeczność zda mi się kupiecka,
      Ale nie staropolska ani też szlachecka.
      Grzeczność wszystkim należy, lecz każdemu inna;
      Bo nie jest bez grzeczności i miłość dziecinna,
      I wzgląd męża dla żony przy ludziach, i pana
      Dla sług swoich, a w każdej jest pewna odmiana.
      Trzeba się długo uczyć, ażeby nie zbłądzić
      I każdemu powinną uczciwość wyrządzić.
      I starzy się uczyli: u panów rozmowa
      Była to historyja żyjąca krajowa,
      A między szlachtą dzieje domowe powiatu.
      Dawano przez to poznać szlachcicowi bratu,
      Że wszyscy o nim wiedzą, lekce go nie ważą;
      Więc szlachcic obyczje swe trzymał pod strażą."
      • anek.anek Re: Cytat ku pamięci i rozważaniu ;) 01.02.05, 13:12
        Nadal twierdze, że sformułowanie "grzeczna" nie pasuje do sytuacji i osoby
        dorosłej w tak postawionym pytaniu.
        Pytając się swojego dziecka czy było grzeczne, pytam tak naprawdę o to, czy
        przypadkiem nie ciągnęlo przez pół podwórka swojej koleżanki Marysi, albo nie
        zabierało jej zabawek. I dziecko mi odpowiada (jak jest niegrzeczne, to mówi co
        zrobiło i dalej o tym dyskutujemy).
        Nie widzę nic złego w tym, żeby dziecko oceniało dorosłych. Ono i tak to robi,
        tyle, że częśto podświadomie! Ono ma prawo powiedzieć czy przedszklanka była
        dzisiaj miła i uśmiechnięta, czy może nakrzyczała (to może znaczyć
        ową "niegrzeczność")na mluchy bo były za głośno, albo niezjadły buraczków.
        To nie jest żadne podważanie autorytetu!
        Na przyszłość jednak zmieniłabym formę. Pytając czy było miło, przyjemnie, bądź
        bardziej szczególowo czy pani się bawiła z dziecmi itd, można dowiedzieć się
        tego samego. W sytuacji o której piszesz, bardziej może chcesz wychoać innych
        rodziców (w sumie nie dziwię się, że wkurza Cię zniżanie dziecka do poziomu
        bezwgldnie posłusznego zwierzaka) ale robisz to trochę kosztem dziecka -
        kosztem, bo używasz chyba nieprawidłowych sformułowań. Pytanie czy ktoś był
        grzeczny mogłam zadać góra 2 latkowi, teraz ma na tyle poszerzoną zdolność
        percepcji o rozumienie pojęć, że używamy innych określeń. Nie wiem, czy dobrze
        wyjasniłam o co mi chodzisad
        • odalie Re: Cytat ku pamięci i rozważaniu ;) 01.02.05, 14:40
          "Grzeczność" to puste słowo, czy raczej słowo-worek.

          Gdy moja córka była mniejsza, przed np. wyjściem do sklepu upewniałam się, czy
          będzie grzeczna, owszem, ale zaraz po jej "tak" dopytywałam się, "a co to
          znaczy 'grzeczna' w supermarkecie? powiedz mi, jak trzeba się tam zachować/
          czego nie robimy w sklepie". Córka pod moim dyskretnym kierownictwem
          dopowiadała, że np. nie ściągamy z półek tego, czego nie ma na liście zakupów,
          nie stękamy w celu wymuszenia zakupy nieplanowanej zabawki/słodyczy, że
          oglądamy przede wszystkim towar oczyma, a nie macając jak leci, że trzymamy się
          blisko wózka/za łapkę.

          I tak dalej. "Grzeczny" - zalezy jak i gdzie.
    • agam11 Re: "grzeczna" pani przedszkolanka 05.02.05, 09:34
      Witam,
      przeczytalam wszystkie wypowiedzi na temat 'grzecznosci' pani "przedszkolanki"
      i zastanawiam sie co takiego bulwersujacego jest w tym pytaniu i skad takie
      oburzenie?
      Jestem nauczycielką pracujaca w jednym z warszawskich przedszkoli i moge smialo
      powiedziec, ze pytanie mamy jest jak najbardziej na miejscu... jak inaczej
      mozemy dowiedziec sie od malucha czy ktos go nie skrzywdzil, ja sama ucze
      dzieci czym sa ich prawa i ze takowe maja - oczywiscie w sposob dzieciom
      przystepny i powiem Wam ze odpowiedz malucha na tak postawione pytanie jest
      informacja zwrotna dla nauczycielki (moze gdzies nieswiadomie popelnila blad,
      moze jest cos co robi zle czego dzieci nie akceptuja a o tym nie wie). wiem ze
      zaraz zostane zaatakowana tak jak autorka tego postu, ale to moja opinia jako
      nauczyciela i ja chcialabym wiedziec czy jestem "grzeczna" w pracy z dziecmi.
      Ale mam jedna uwage do rodziców - nie wiem skad sie bierze sformulowanie "pani
      przedszkolanka" - jesli maly chlopiec to przedszkolak to przedszkolanka jest
      dziewczynka w wieku 3-6 lat chodzaca do przedszkola. A my osoby pracujace z
      waszymi pociechami jestesmy "NAUCZYCIELAMI" a nie opiekunkami, przedszkolankami
      itp. moze zdziwi Was to co napisalam ale czasami wydaje mi sie ze utarl sie
      taki stereotyp - siedzi sobie pani przedszkolanka przy biurku pije kawke i
      pilnuje zeby sobie dzieci krzywdy nie zrobily... i to wlasnie dla nas jest
      bardzo przykre... no coz zmykam juz stad bo wlasnie wybieram sie na kolejny
      kurs podnoszacy moje umiejetnosci pracy z dzieckiem w wieku przedszkolym...
      pozdrawiam wszystkich rodzicow i przypominam ze w tym roku rekrutacja do
      przedszkoli zaczyna sie w polowie lutego...
      • aleksandrynka Re: "grzeczna" pani przedszkolanka 05.02.05, 12:27
        nie wiem skad sie bierze sformulowanie "pani
        > przedszkolanka" - jesli maly chlopiec to przedszkolak to przedszkolanka jest
        > dziewczynka w wieku 3-6 lat chodzaca do przedszkola. A my osoby pracujace z
        > waszymi pociechami jestesmy "NAUCZYCIELAMI" a nie opiekunkami, przedszkolanka

        ja na przykład jestem tego świadoma, ale przedszkolanka pisze się szybciej niż
        nauczyciel przedszkolny (czy jakoś tak) smile Nawet ostatnio w jakiejś gazecie
        osoba związana ze środowiskiem zawodowym użyła takiego określenia. Pewnie
        wydaje Ci się to deprecjonujące Twój zawód, ale myślę, ze nie trzeba
        wszystkiego tak brać do siebie. Tak się po prostu utarło, nie chodzi tu o
        umniejszenie Pani wiedzy czy autorytetu. smile
        Pozdrawiam!
    • przedszkole2 Re: "grzeczna" pani przedszkolanka 06.02.05, 14:44
      Czy uważasz, że 5 letnie dziecko wie co znaczy grzeczna pani? Raczej kojarzy to
      ze swoimi zachowaniami w obrębie stwierdzenia grzeczny czy nie. Poza tym co
      daje ci to pytanie? Można zapytać co pani dzisiaj robila i jeśli chcesz to
      powiedzieć " O, to było bardzo miłe, czy to było trochę niegrzeczne". Często
      dzieci o swoich oprawcach nie potrafią powiedzieć, że są niegrzeczni ( to tak
      na marginesie ). Zastanów się po co ci takie inrofmacje i co one ci dają?
      Lepiej mówić o czynach i faktach. Zresztą istotne jest to, że człowiek nie może
      być grzeczny lub nie grzeczny - to szuladkowanie. Czlowiek jest jaki jest, a
      może postępować grzecznie bądź nie grzecznie. Tak jak z dzieckiem, nie oceniamy
      go tylko zachowanie - to po to żeby nie obniżać jego wartości i samooceny.
      Pozdrawiam.
    • marcelino1 Re: "grzeczna" pani przedszkolanka 06.02.05, 23:07
      Moim zdaniem pytanie "czy pani była grzeczna?" jest dziwne w takiej sytuacji i
      reakcja pozostałych rodziców jest jak najbardziej zrozumiała. Ja słysząc coś
      takiego pomyślałabym, że w tym przedszkolu dzieje się coś złego o czym nie wiem
      i panie bywają tu "niegrzeczne". Polecam inny sposób "wywiedzenia się" jak
      dziecku jest w przedszkolu - zabawa lalkami, misiami. Jedna lalka to pani, a
      pozostałe to dzieci w przedszkolu. Dziecko bawi się "lalką panią", a my
      użyczamy głosu "misiom dzieciom". Jeśli "lalka pani" notorycznie karci i
      okłada "lalki dzieci" to coś jest nie tak. W zabawie dziecko spontanicznie
      ujawni to co dzieje się w przedszkolu.
      • nchyb Re: "grzeczna" pani przedszkolanka 06.02.05, 23:14
        >Ja słysząc coś takiego pomyślałabym, że w tym przedszkolu dzieje się coś złego
        o czym nie wiem i panie bywają tu "niegrzeczne".

        To działa również w drugą stronę, słysząc codziennie, z ust tych samych
        rodziców pytanie do dziecka, czy było grzeczne, mam prawo zastanowić się, czy
        to dziecko nadaje się do tego przedszkola, bo skoro stale trzeba je o to pytać,
        to może coś z dzieciem jest nie tak smile))
        • marcelino1 Re: "grzeczna" pani przedszkolanka 06.02.05, 23:44
          No tak ale swoje dziecko znasz i wiesz czy nadaje się do przedszkola czy nie.
          Nie interesujesz się tym czy inne dzieci się nadają czy nie - one maja swoich
          rodziców, którzy to powinni wiedzieć najlepiej. Dla mnie i Ciebie najwazniejsze
          jest - własne dziecko i kompetentna opieka w przedszkolu.
          • nchyb Re: "grzeczna" pani przedszkolanka 06.02.05, 23:53
            Masz rację, dla mnie najważniejsze są moje dzieci! I stąd właśnie moje pytania
            o ich samopoczucie, o sposób spędzania czasu w szkole i przedszkolu, o zabawy i
            zajęcia, kolegów i koleżanki, panie nauczycielki wychowania przedszkolnego i
            pozostały personel przedszkoli i szkół. A także o smak jedzonka, kształt
            zabawek, miejsce spacerów, wielkość grządek z własnoręcznie posianymi kwiatkami
            i nowe słówka z angielskiego i jeszcze wiele, wiele innych spraw.
            Ale nie pytam i nie pytałam moich dzieci, o to czy były grzeczne w przedszkolu.
            Bo one nie chodziły tam za karę i po to by być tylko grzeczne. Do przedszkola
            prowadziłam je całkiem po co innego. I właśnie to COŚ INEGO to jest to, o czym
            zdaje się wielu rodziców zapominać.
            Pozdrawiam
          • nchyb Re: "grzeczna" pani przedszkolanka 06.02.05, 23:57
            > Nie interesujesz się tym czy inne dzieci się nadają czy nie

            Ależ powinnam się tym interesować. o jeżeli ma np krwiożercze instynkty, to kto
            wie, czym może skończyć się spotkanie takiego dziecka z moim?
            Jeżeli ciągle te dzieci są pytane o grzeczność, to może ciągle są niegrzeczne
            (cokolwiek by to nie znaczyło) i wpólny pobyt w jednym miejscu może jest
            niebezpieczny dla mojego dziecka?
            Tak więc nie do końca jest tak, jak piszesz
            • marcelino1 Re: "grzeczna" pani przedszkolanka 07.02.05, 00:15
              To wsztstko o czym piszesz jest absolutnie najażniejsze. Ja też uważm, że nie
              po to posyłam małą do przedszkola żeby była tam przestraszonym aniołkiem. Wręcz
              nawet wolę - niech się wyszumi, będzie spokojniejsza w domu smile. W końcu płacę
              całkiem niemale pieniądze za tę instytucję (ale to tak zupełnie w nawiasie -
              żebyś nie pomyślała, że materialistka ze mnie).
              Ale może jednak takie głośne wypytywanie w szatni o zachowanie pani jest trochę
              nie na miejscu. Można wypytać w domu, w tramwaju, na spacerze. A inni rodzice
              nie muszą tego słyszeć. Zaraz napiszesz, że Ty też nie musisz słuchać ich
              pytań "czy dzieci były grzeczne" smile. Podsumowując to zgadzam się z Tobą i sama
              tak robię ale tak jak pisałam wcześniej - bawię się w domu w przedszkole i
              uważnie słucham czy czasami pani lalka nie jest "niegrzeczna". Jak do tej pory
              wszystko ok.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka