Dodaj do ulubionych

p. Moniko, mamy: TAJNE MYKI NA LAKTACJĘ???

09.02.05, 08:50
karmię 6,5 m-ca. głównie odciągam i podaję butelką. od jakichś 2 tygodni
kranik wysycha... wczoraj i przedwczoraj próbowałam odciągać co godzinę -
efekt: 450 ml przez cały dzień i dziś rano, po nocy, NIC. w zamrażarce
zostało mi 250 ml mleka i jak czegoś nie zrobię, to młodzież będzie musiała
przejść na sztuczne. czy mogę jakoś pobudzić laktację, czy to już koniec?
póki co piję ziółka i karmi, masuję, odciągam. zaraz idę wypróbować kminek i
granulki homeopatyczne. właściwie nie stresuję się tą sytuacją, bo mała przez
pół roku piła wyłącznie moje mleko, ale jeśli udałoby się nie podawać jej
sztucznego do ukończenia roku, to bym się ucieszyła :)
a jeśli się nie uda, to jakie sztuczne?
Obserwuj wątek
    • natkam1 Re: p. Moniko, mamy: TAJNE MYKI NA LAKTACJĘ??? 09.02.05, 11:37
      Też szukam sposobu na pobudzenie produkcji mleka, ale jak do tej pory żadne
      herbatki nie pomagają. Napisz proszę czy granulki działają ijak ten kminek
      trzeba sobie aplikować-jeść?, zalewać wodą? czy co?A czy karmi nie jest
      szkodliwe dla maluszka?
      • driadea Re: p. Moniko, mamy: TAJNE MYKI NA LAKTACJĘ??? 09.02.05, 11:41
        Spróbujcie odciągac ręcznie, zaden laktator nie jest tak skuteczny, jak ręka!
        • zzz12 Re: p. Moniko, mamy: TAJNE MYKI NA LAKTACJĘ??? 09.02.05, 14:12
          ..ale najlepszym laktatorem jest dziecko... Nie ma lepszego i skuteczniejszego
          sposobu na pobudzenie laktacji, jak przystawianie dziecka do piersi jak
          najczesciej.
          • mama_debiutantka Re: p. Moniko, mamy: TAJNE MYKI NA LAKTACJĘ??? 09.02.05, 14:21
            super, ale u nas to nie działa. pokarm mi zanikał, jeśli nie odciągałam
            laktatorem, mimo że młodzież jadła kiedy chciała, jak długo chciała i ile
            chciała. a technikę ssania ma podobno rewelacyjną i modelową.
            a teraz, od kiedy mała dostaje coś poza moim mlekiem, to nie ma już szansy na
            przystawienie, bo z piersi nie leci... kaszka bananowa
        • mama_debiutantka Re: p. Moniko, mamy: TAJNE MYKI NA LAKTACJĘ??? 09.02.05, 14:18
          ale ręcznie to mi jakoś nie idzie. robię to tak, jak mi pokazywała położna, ale
          coś słabo. tylko sobie sińca nacinęłam :(
      • mama_debiutantka Re: p. Moniko, mamy: TAJNE MYKI NA LAKTACJĘ??? 09.02.05, 14:26
        granulki przy poprzednim kryzysie mi pomogły. co teraz nie wiem, bo biorę je od
        dzisiaj.
        karmi nie szkodzi dziecku, bo ma 0,5% alkoholu, więc teoretycznie już po 15
        minutach nie ma go we krwi (dla porównania normalne piwo ma ok. 5%). piję je od
        wczoraj (jak na razie 3 butelki) i rewelacji nie widzę. dla pewności najpierw
        próbuję ściągnąć pokarm, a po karmi robię 1,5 godziny przerwy.
        kminek "zażywam" na kanapkach - posypuję je po wierzchu. kupiłam mielony. to
        jedyny pomysł, jaki przyszedł mi do głowy, bo nigdzie nie znalazłam przepisu :)
        może p. Monika nam coś podpowie.
    • monika_oli Re: p. Moniko, mamy: TAJNE MYKI NA LAKTACJĘ??? 09.02.05, 13:33
      Proponuję zwiększyć ilość wypijanych płynów - szczególnie wody mineralnej -
      pomaga:)
      • mama_debiutantka Re: p. Moniko, mamy: TAJNE MYKI NA LAKTACJĘ??? 09.02.05, 14:17
        dzięki :) ale mimo najlepszych chęci więcej niż 12-14 szklanek nie wcinę :)
        oprócz tego jem zupy, piję te nieszczęsne herbatki i jem mnóstwo owoców - i
        biegam co pół godziny na siusiu ;)
        • natkam1 Re: p. Moniko, mamy: TAJNE MYKI NA LAKTACJĘ??? 09.02.05, 15:48
          Dziękuję za odpowiedź w sprawie granulek i kminku. Ja też próbowałam pić piwo
          karmi, ale mój synek dostał strasznej kolki-podobno z powodu drożdży zawartych
          w piwie, a może to był tylko przypadek, bo co chwila męczą go kolki. Mój
          bąbelek ma 6 tygodni, a od 3 go dokarmiam butlą, chociaż bardzo chciałam karmić
          tylko piersią. A wszystko z powodu choroby-nie chciał ssać, a jak wyzdrowiał
          apetyt mu się zwiększył a ja nie nadążałam za jego potrzebami. Ale ciągle nie
          tracę nadziei, że uda mi się wrócić do karmienia cycem.Tylko już za bardzo nie
          wiem jak :)
          a tak na marginesie-to czy pani Monika kiedykolwiek odpowiada?bo mi się jeszcze
          nie zdażyło, całe szczęście, że są na forum doświadczne mamy, które pomagają.
          • mama_debiutantka Re: p. Moniko, mamy: TAJNE MYKI NA LAKTACJĘ??? 09.02.05, 16:28
            odpowiada, tylko czasem trochę to trwa - cierpliwości :)
    • malmac Re: nadal aktualne (n/t) 10.02.05, 09:18
      witam i niestety dołączam sie do grupy. wczoraj odkryłam, że denerwowanie się
      mojego dziecka przy jedzieniu, płacz, puszczanie piersi...itd to po prostu mała
      ilośc pokarmu. Nie przyszło mi to wcześniej do głowy bo miałam raczej nadmiar
      (nawet zapalenie z powodu zastoju, którego nie "zdąrzyłam" ściągnąć). Wpadłam
      wczoraj w panikę bo Hania płakała głodna jak wilk a tu sucho (no powiedzmy
      jedna kropla). Wypiłam ze 4 litry wody, pojechałąm po granulki.. Zobaczymy. Ona
      ma dopiero 2,5 miesiąca więc licze że wszystko wróci do normy, bo ostatnio
      faktycznie bardzo mało piłam.
    • fizula Re: hop do góry (n/t) 10.02.05, 22:43
      Podstawowy myk na laktację to spokój i odprężenie. Tak więc każda mama może
      podać inny sposób, który podczas karmienia czy odciągania pozwoli jej się
      odprężyć. Jedna mama będzie w czasie karmienia\odciągania słuchała lubianej
      przez sibie (spokojnej!) muzyki, inna będzie oglądała coś ciekawego, inna
      będzie czytać itd. Dla każdego może to być coś innego, ważne żeby byo przyjemne
      i lubiane. A przede wszystkim, drogie mamy, zatroszczcie się o najwygodniejszą
      pozycję dla siebie: zgarbione, spięte, na twardym krzesełku będziecie mniej się
      w stanie rozluźnić i dać coś z siebie swojemu maluchowi. Nie ma jak
      uśmiechnięta mama(zadowolona z tego, co robi) dla swojego dziecka! Dla mamy
      karmiącej piersią, nieodciągającej o tyle jest to łatwiejsze, że może po prostu
      pójść spać ze swoim maluszkiem. Taki odpoczynek i niekoncentrowanie się na
      karmieniu robi swoje. Jak śpimy, jesteśmy najbardziej rozluźnione i nie
      blokujemy wypływu mleka. Spanie dziecka w łeczku i karmienie na siedząco lepiej
      zostawić na czas, gdy mleka będzie wystarczająco. Nie ma potrzeby picia zbyt
      dużej ilości płynów, lepiej się kierować swoim pragnieniem, pamiętając, że
      picie jest ważne. Acha, dobrze wpływa na karmienie\odciąganie, gdy będziecie
      miały możliwość napicia się, przekąszenia czegoś właśnie podczas karmienia.
      Polecam! Sprawdzone na mnie oraz na moich kochanych berbeciach (a ostatnio
      potwierdzone na kursie dot. laktacji, na który uczęszczam)!
    • betina1973 Re: p. Moniko, mamy: TAJNE MYKI NA LAKTACJĘ??? 11.02.05, 00:51
      Sama miałam kłopoty z laktacją i wiem co przechodzisz. U mnie trwało to ok. 10
      dni... horror. Nie sprawdziła się chyba żadna metoda... nie mówiąc już o
      pozytywnym myśleniu :-) Jak tu pozytywnie myśleć gdy dyśki flaki a młody drze
      się tak, że za chwilę zapuka policja, żeby sprawdzić czy przypadkiem nie katuję
      dzidzi. Więc ryczeliśmy razem: młody i ja. Pani pediatra powiedziła, że nie ma
      nic takiego jak kryzys laktacyjny, więc stwierdziłam, że już nic nie wiem bo co
      lekarz to inna opinia i... posłuchałam rady prababci (notabene kobieta wiekowa
      97 lat): "szklanka piwa po wieczornym karmieniu i za godzinę duś cycki, aż ci
      łzy będą lecieć... ale (jak to prababcia stwierdziła): nie te posłodzone siki
      co je smażonym cukrem przyprawiają tylko dobrego piwa jak to chłopy żłopią."
      Myślę sobie: w ciąży lekarz zalecał lampkę wina, po ciąży lampkę wina (nie
      piłam bo nie cierpię wina ) to i piwo nie powinno zaszkodzić. Wypiłam i...
      eureka, po godzinie ściągnęłam laktatorem w 15 minut 60 ml mleczka. Dziś
      ściągnęłam 120 ml (a i tak nie męczyłam dyśków za bardzo i zostało jeszcze co
      nie co) a w ciągu dnia mały się najadał. Na razie odstawię to piwko mając
      nadzieję, że kryzys już za nami.
      Jeśli nie jesteś przekonana do jakiegokolwiek alkoholu to oczywiście nie
      polecam mojej metody! Mi w każdym bądź razie pomogła... albo zadziałał efekt
      placebo :-)

      Trzymaj się dzielnie!
      Beata i Krzyś
    • krobka Re: p. Moniko, mamy: TAJNE MYKI NA LAKTACJĘ??? 11.02.05, 09:29
      O jakich granulkach piszecie?? JA tez mam podobny problem :(
      • mama_debiutantka Re: p. Moniko, mamy: TAJNE MYKI NA LAKTACJĘ??? 11.02.05, 12:06
        nazywają się "ricinus communis", firmy boiron. mąż mi to kupuje w aptece
    • mama_debiutantka dzięki, kochane :) wypróbowuję wszystkie rady (n/t 11.02.05, 12:06

    • mama_debiutantka Dziewczyny, dzięki za rady - pomogło 14.02.05, 19:43
      justro opowiem co i jak, może komuś się przyda :)
      • malmac Re: Dziewczyny, dzięki za rady - pomogło 14.02.05, 19:54
        słuchajcie, a swoją drogą, co to znaczy 'myki"? podejrzewam, że sposoby, tak?
        pozdrawiam
        m
      • natkam1 Re: Dziewczyny, dzięki za rady - pomogło 15.02.05, 13:44
        Opowiedz koniecznie-mi na pewno się przyda...Ja od kilku dni męczę piersi
        wypożyczonym odciągaczem elektrycznym-podobno ma to pobudzić je do zwiększonej
        produkcji...tylko trzeba poddać się strasznemu rygorowi odciągania 8 razy na
        dobę-a ja nie potrafię wstać w nocy, żeby włączyć tą machinę :)
    • monika_staszewska Re: p. Moniko, mamy: TAJNE MYKI NA LAKTACJĘ??? 15.02.05, 14:33
      Mam wrażenie, że już wszystkie ważne sprawy zostały poruszone i chyba nic
      nowego nie wymyślę. Pozwolę sobie tylko na kilka uwag po przeczytaniu całego
      wątku:
      - odpoczynek, spokój (choćby wspomagany) to jednak podstawa
      - same ziółka nie wystarczają do pobudzenia produkcji i zwykle nie da się
      uniknąć regularnego odciągania (czasem oczywiście odpoczynek od stałego rytmu,
      z czasami niestety potrzebne jest też wzmożenie częstotliwości odciągania)
      - jeśli trzeba by było uciec się do mieszanki to z ”2”
      - odciąganie nie może boleć, a już absolutnie nie powinno powodować sińców
      - mieszankę mlekopędną można sobie zrobić z sypkich ziół: dwie porcje owocu
      kminku, i po jednej porcji owocu anyżu, ziela kopru ogrodowego, ziela rutwicy i
      ziela bazylii; łyżkę mieszanki zalewamy wrzątkiem (półtorej szklanki) i
      zostawiamy na 30 minut pod przykryciem do zaparzenia
      - pić trzeba tyle na ile ma się ochotę pamiętając o własnych nerkach ( i całym
      organizmie), które lubią żeby było choć 1,5 litra płynów dziennie; naście
      szklanek wody czy czegokolwiek innego nie zwiększy produkcji, bo nie od picia
      ona zależy
      - zamiast ”kryzys laktacyjny” wolę jednak określenie ”skok apetytu”, bo on
      bardziej oddaje sedno sprawy
      Na razie to chyba wszystko. I jak zwykle zapraszam na telefoniczny dyżur w
      redakcji.
      pozdrawiam :)
      monika staszewska
      • malmac Re: p. Moniko, mamy: TAJNE MYKI NA LAKTACJĘ??? 15.02.05, 18:01
        co do ziól to osoby, które są z warszawy moga kupić zioła na zwiększenie
        laktacji w aptece bonifratrów na sapieżyńskiej. są skuteczne aczkolwiek tak
        ohydne, ze az trudno to opisać. w aptece zamawia sie je - szykuja mieszanke
        (ok10 min). kosztuja 15 zł. pozdrawiam
      • mama_debiutantka Re: p. Moniko, mamy: TAJNE MYKI NA LAKTACJĘ??? 18.02.05, 22:53
        > - zamiast ”kryzys laktacyjny” wolę jednak określenie ”skok apetytu”, bo on
        > bardziej oddaje sedno sprawy

        pewnie tak, ale u nas nie było skoku, tylko kranik wysychał - wiem co mówię, bo
        karmię butlą

        dziękuję za rady :)))
      • anetaszk Zioła: kminek, anyżek, kolendra, koper włoski 22.02.05, 17:29
        po jednej łyżeczce ziół wsypać do słoika, zalać 3/4 l. wody. Po zaparzeniu
        popijać - 1 "słoik" do południa, drugi po. W moim przypadku jedyne skutecznie
        zwiększające laktację (należę niestety do tych osób, które nie są w stanie
        wykarmić dziecka, mimo wielu zabiegów i niestety zostało to potwierdzone w
        pradni laktacyjnej)
    • bella011 Re: p. Moniko, mamy: TAJNE MYKI NA LAKTACJĘ??? 21.02.05, 10:43
      Witam,
      mam 4 miesięczną córke i czasem też mam "skok apetytu" lub "kryzys laktacyjny",
      nałogowo piję ziółka mlekopędne. Ale zauwazyłam, że po cieplej kąpieli i
      relaksie w wodzie to mam więcej pokarmu, wręcz nawał. Trwa to kilka dni i ilość
      pokarmu się stabilizuje, do następnego razu - kryzysu. Poza tym ciepłym
      prysznicem polewam co wieczór piersi. Jak do tej pory tak sobie z problemem
      radziłam, oby było tak dalej. pozdrawiam i życzę powodzenia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka