krzys52
20.05.05, 05:03
Ano dlatego, ze jest to banda oszustow, zlodziei oraz klamcow - od poczatku
przemian zainteresowana wylacznie wlasna pomyslnoscia. Jak i wczesniej.
Juz podczas ostatnich wyborow namawialem by na komune nie glosowac - z tych
samych co wyzej powodow. Nie podpowiadalem na kogo glosowac nalezy, gdyz sam
nie widze takiej partii w Polsce, ktora moglbym poprzec.
W skrocie, w polowie ub. dekady stalo sie dla mnie niemal jasne, ze komuna
przehandlowala spoleczenstwo klechom - w zamian za zapewnienie bezpieczenstwa
samym komuchom (powinni byli wisiec), bezpieczenstwa ich stanu posiadania,
bezpieczenstwa portfeli, miejsca przy zlobie. To dzieki ich wspolnym
wysilkom, kleru oraz czerwonych, nie doszlo do zadnej lustracji czy
dekomunizacji, wprawdzie, ale 4 X B zostalo osiagniete a kk dostal w zamian
tyle ze chyba sam w to uwierzyc nie mogl. Dostal w podarunku suto wywianowane
spoleczenstwo z gwarancjami na dlugie i obfite dojenie. Od dziesieciu lat doi
wiec ok. 5 miliardow dolcow rocznego udoju.
A komuna wisiec nie bedzie. Udalo sie jej - dzieki waszej glupocie Najmilsi.
W zamian macie ten wlasnie syf ktory macie, czyli wielkie osiagniecie papieza
polaka, znane takze pod nazwa "trzecia droga" badz "demokracja z Bogiem".
Mozna teraz powiedziec, ze w zasadzie rzady Millera zakonczyly okres ochrony
czlonkow wlasnej organizacji oraz ich majatkow. Juz nie zagrazaja im zadni
Macierewicze.
Dla oslody nieco lektury.
;;
Zbawienie przez zaniechanie
W ciągu czterech lat rządów lewica nie załatwiła żadnej, najdrobniejszej
nawet sprawy kolidującej z interesami lub ideologią Kościoła kat.
Różnego kalibru są to kwestie, ale wszystkie bądź wpisane były do programu
wyborczego SLD, bądź logicznie z niego wynikały. Jedne wymagają zmian
ustawowych, inne pozostają w gestii rządu, zatem zaniedbania ich nie można
tłumaczyć brakiem większości parlamentarnej. Jedne budzą olbrzymie emocje,
inne nie i przy odrobinie wysiłku dałoby się je przeforsować. Jedne miały
szanse tylko na początku kadencji, gdy Sojusz był silny, innymi można by się
zająć jeszcze dziś, gdyby ktoś był tym na serio zainteresowany. W niektórych
sprawach podjęto jakieś nieskuteczne działania, w innych tylko je pozorowano,
w pozostałych nie zrobiono nic. W żadnym przypadku, żadna z mutacji lewicy
nie starała się pozyskać opinii publicznej dla rozwiązania tych problemów ani
powalczyć o szersze poparcie społeczne.
1
Finanse Kościoła kat.
Zanotujmy ku pamięci wyborców, że już w styczniu 2002 r. senator Krystyna
Sienkiewicz zaproponowała ukrócenie kościelnych przywilejów finansowych:
zrównanie opłat za śluby cywilne i konkordatowe; uznanie nauczania religii za
sprawę wewnętrzną Kościoła finansowaną z jego kasy; odebranie państwowych
pensji kapelanom w państwowych instytucjach; zbadanie, czy produkcja
dewocjonaliów, prowadzenie aptek, szpitali, sierocińców, drukarni czy
wydawnictw to zwolniona z podatków działalność charytatywno-opiekuńcza czy
też biznes, który powinien być normalnie opodatkowany; zbadanie dochodów z
administrowania cmentarzami wyznaniowymi. Ponieważ działo się to w rozkwicie
milleryzmu, inicjatywę Sienkiewicz uznano za zbędną i szkodliwą. Do tych
pomysłów nikt już później nie wrócił – nawet chcący uchodzić za uzdrowicieli
finansów publicznych Belka i Hausner. (...)
3
Poselski projekt ustawy o świadomym rodzicielstwie.
Przedmiot najostrzejszej konfrontacji ideologicznej, papierek lakmusowy
władzy Kościoła w państwie. Projekt jest odważny i nowoczesny, przyznaje
kobiecie prawo do przerywania ciąży w pierwszych 12 tygodniach. Dystansowali
się wobec niego liderzy lewicy, a pan prezydent zapowiedział, że go zawetuje.
Wpłynął do Sejmu dopiero 2 kwietnia 2004 r., co odebrane zostało jako
koniunkturalna próba poprawy notowań przedwyborczych. Rząd Belki tchórzliwie
nie zajął stanowiska. 15 lutego 2005 r. Sejm skreślił pierwsze czytanie
projektu z porządku obrad, czyli odmówił jakiejkolwiek dyskusji na ten temat,
a marszałek Cimoszewicz zapowiedział, że następnych prób nie będzie.(...)
6
Senacki projekt ustawy o zniesieniu Funduszu Kościelnego.
Żeby uniknąć zarzutów działania po partyzancku, klub senacki Lewica Razem
zwołał konferencję „Czy biedne państwo powinno płacić bogatemu Kościołowi”,
na której tłum ekspertów udowodnił niezbicie, że powołany w roku 1950 Fundusz
Kościelny dawno stracił rację bytu. Miał on rekompensować Kościołowi
upaństwowienie jego majątków ziemskich, tzw. dóbr martwej ręki, obliczanych
na 89 tys. ha. Od roku 1989 zwrócono jednak czarnym więcej, niż zabrano – co
najmniej 94 tys. ha. Projekt ustawy wpłynął do Sejmu 29 lipca 2004 r. Trafił
do trzech komisji, w których będzie się kisił do końca kadencji. Kwaśniewski
z Belką postanowili bowiem poprosić o opinię Stolicę Apostolską (zgodnie z
deklaracją rządu RP z 28 lipca 1993 r. w sprawie wykładni przepisów
konkordatu przy regulowaniu kwestii finansowych strona państwowa ma zapoznać
się z opinią strony kościelnej – co nie znaczy, że musi tę opinię
uwzględnić!). Jaka będzie opinia Watykanu, łatwo przewidzieć. Ktokolwiek
kieruje Kościołem – Wojtyła czy Ratzinger – nie zrezygnuje dobrowolnie z
mniej więcej 100 mln zł rocznie.
7
Rządowy projekt ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.
Wpłynął 28 grudnia 2004 r. Na nieszczęście referowała go w Sejmie pełnomocnik
rządu ds. równego statusu dr Magdalena Środa, awansowana przez katoprawicę na
wroga publicznego nr 1. W żenującej dyskusji, czy wolno bić dzieci i czy
państwo może zakazać ich bicia, posłowie opozycji dowodzili, że baty
otrzymywane w dzieciństwie pomogły im wyrosnąć na ludzi. Maltretowane kobiety
natomiast mają cierpliwie znosić swój krzyż. Projekt skierowano do dwóch
komisji, gdzie utknął na dobre. (...)
Wychowanie seksualne w szkołach.
Obowiązek nauczania tego przedmiotu nakłada na szkołę publiczną obowiązująca
od 1993 r. ustawa antyaborcyjna. Jednak na lekcjach tzw. przygotowania do
życia w rodzinie wygłasza się głównie umoralniające pogadanki o czystości
przedmałżeńskiej. Pod rządami lewicy praktycznie nic się nie zmieniło.
Wycofano jeden durny katolicki podręcznik – zostały inne, w których roi się
od bredni o szkodliwości pigułki, prezerwatywy czy masturbacji. Nadal nie
jest to przedmiot obowiązkowy, traktowany na równi z innymi, tylko coś w
rodzaju kółka zainteresowań, na które uczęszcza się wyłącznie za zgodą
rodziców. Naucza stara kadra, wyszkolona w czasach Buzka na kościelnych i
przykościelnych kursach. (...)
Autor : Dorota Zielińska
;;
Oto LINK do calosci.