dr.rocco Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! 16.06.05, 00:12 Mialem bliskie spotkanie z dzieciakiem , jechal prosto na mnie , a ja nie mialem gdzie uciec przed bachorem , na szczescie wytracilem prawie cala predkosc. Link Zgłoś
keridwen Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! 16.06.05, 00:28 em, z dwoma hondami, ktore swojego czasu parszywie zajechaly mi droge.... fajnie lecialo sie przez kierownice, kolana sie troche zbliznily... ze slupem sygnalizacyjnym... stalam na przejsciu i malpowalam z rowerem, ryplam jak dluga w lewa strone... oj kolanko znow bolala, a jak ladnie opuchniete bylo... ze starym polonezem truckiem... cham zajechal mi droge... ja zdarlam mu troche rdzy z karoserii, on mnie stlukl wskazniki przerzutek i zlamal reke... cos jeszcze? chyba kiedys jakies krzaki zaliczylam, ale nie pamietam z jakiej to okazji... no i jak mialam 3 czy 4 latka i uczylam sie rowerkowac, to w piaskownice i laweczke zarabalam... wiecej grzechow nie pamietam... [a! w holandii samochodem kiedys ze skrzyzowania wjechalam na sciezke rowerowa.... bo taka ladna byla i myslalam, ze to ulica :P] Link Zgłoś
Gość: dominuskilerus Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 00:59 Niewiele mialem wypadkow w takim stylu Zalizylem lewe drzwi poloneza bagarznik peugeota 405 kilka drzew ale nigdy centralnie kilkarazy rower mi gdzies zostal a ja "pojechalem dalej" Link Zgłoś
Gość: Krzynobiker Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 10:17 Sporo miałem przygód na rowerze, a to ciekawsze; *Jechałem sobie ścieżyną i widząc pracującą na poboczu koparkę nie zastanowiłem się, gdzie operator wywala ziemię. Dowiedziałem się już po chwili, kiedy ramię koparki obróciło się o 180 stopni, a ja wyrżnąłen głową w czerpak. Wyjątkowo wtedy jechałem w kasku (zresztą później nadawał się do wywalenia)i właściwie nic mi się nie stało - oprócz pięknego i gwałtownego rozstania z rowerem oraz bólu w karku. *Było to 21 lat temu. Z kuzynem bawiliśmy się na dyskotece do 3 nad ranem z nowopoznanymi świetnymi laskami. Umówiliśmy się z nimi na następny dzień. Jadąc na miejsce spotkania wstąpiliśmy do knajpy aby nawodnić organizmy browarkiem (całkiem legalnie - mieliśmy po 18 lat). Trochę nam to czasu zajęło i aby się nie spóźnić kręciliśmy korbami ile sił w nogach. Jadąc obok siebie 38 km/h, dojeżdżamy do miejsca spotkania, a tu siedzą dwie dziewczyny z "łunami ognia" na głowie zamiast włosów. Szybka decyzja - ODWRÓT. Chcieliśmy dobrze, wyszło jak zawsze, czyli kuzyn skręcił w prawo, ja w lewo, no i spotkaliśmy się na środku drogi. Po 10-ciu minutach udało się dziewczynom uwolnić nas od naszych splątanych Wagantów. Po opatrzeniu ran, zaprzyjaźniliśmy się z "czerwonymi" siostrami na dłużej. Były super...:-) *Kiedyś jechałem za ciężarówką, która przewoziła olbrzymie rury na naczepie. Aby się znaleźć w "tunelu areodynamicznym" jechałem bardzo blisko i aby jeszcze bardziej obniżyć opór powietrza (V ok.40 km/h), pochyliłem się nisko nad kierownicą. Nagle zrobiło się ciemniej. Chcąc zobaczyć co to za chmura przysłania słoneczko, podnoszę głowę, uderzam nią w rury pod które niepostrzeżenie podjechałem kiedy samochód zwolnił...Na hamowanie było za późno - zaliczyłem glebę. Trochę się poobcierałem, dziury na łokciu i kolanie, ale rower ucierpiał znacznie mniej:-)) Pozdrawiam wszystkich bikerów - uważajcie na samochody!!! Link Zgłoś
Gość: monika Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 10:52 ja sę zderzyłam ze znakiem :| jechałam na rowerze i gadałm z kumpelą jadąca obok... no i nie zauwazyłam znaku "ograniczenie do 40km", który jakos dziwnie nisko było powieszony. Nie trafiłam w słupek tylką twarzą w ten znak :| Link Zgłoś
pasik Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! 16.06.05, 12:14 Na moim pierwszym góralu...postanowiłam zjechać z pięknie wyasfaltowanej górki na Pożegowie..oczywiście nie uzywając hamulców(do pewnego memontu) Niestety nie wyrobiłam na zakręcie wjeżdżąjąc najpierw z mega pokrzywy zatrzymując sie na akacji. Z dwa km cięgnełam rower do domu( przednia ósemka). Jechałam oczywiście w gatkach i krótkiej koszulce...najgorze były poparzenia po pokrzywach. W życiu takich nie miałam. Wracając do domu z czystego lenistwa nie podbilam przedniego koła na takim skośnym przejeździe kolejowym Koło idealnie trafiło między asfalt a szynę....a ja grzmotnęłam jak długa. Nawet jakiś uprzejmy pan podnosił mnie. Odpukac żadnych złamań, peknieć..tylko siakieś otarcia. A lubię szybko jeździć:-) Ostatnio zgubiłam dziecko...wracałam z przedszkola wsadziłam malucha na bagażnik Nie chciało mi się jechać to postawiłam nogę na pedał i sie mocno oddepchnęłam kilka razy. Nie wiziełam pod uwagę tego że rower dość znacznie się wtedy przechyla...a syn ewidentkie spadł głową w piasek. Ufff..co za paskudna matka ze mnie..długo go przepraszałam. Link Zgłoś
Gość: abc Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 13:07 a ja przede wszystkim walczyłabym z rowerzystami, którzy jeżdżą np. Al. Trzech Wieszczy. Albo niech jeżdżą ruchliwymi na wlasną odpowiedzialność (bo czasem nie pozwolą się nawet wyprzedzić) i jak ktoś takiego desperata stuknie, to niech przynajmniej nie ma problemu. Link Zgłoś
moped Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! 16.06.05, 20:44 Opis sceny widzianej na wlasne oczy w Krakowie, na chodniku/ulicy, w drodze do zwiedzania zamku krolewskiego na Wawelu. Widze mezczyzne (okolo 35 lat !!!) jadacego dosc predko po chodniku pelnym pieszych. Rower wyglada na ciezki, cos w rodzaju domowej roboty "mountain bicycle". Nagle, bez zadnego szacunku dla pieszych znajdujacych sie chodniku, od tylu wjechal w trzy idace kobiety (okolo 40 lat) oraz mezczyzne okolo 50 lat. Za niemowilem na widok kompletnego braku poszanowania dla pieszych!, nie mowiac o poturbowaniu czworga ludzi zaskoczonych trudnym do wypowiedzenia zachowaniem sie chyba trzezwego rowerzysty! Brak szacunku czy tez brak logiki? Bylem zaciekawiony jak dalej sprawa sie rozegra.... Oczywiscie kultura jezyka zostala przez obie strony swietnie wykorzystana. Moja rodzina, obserwatorzy tej ulicznej sceny z zycia miasta Krakowa, jeszcze do dnia dzisiejszego (ponad 7 lat) z nie dowierzaniem opowiadaja miedzy soba to wydarzenie. I tak powstaja anegdoty na temat madrosci narodu :)))) Link Zgłoś
Gość: yb Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! IP: *.smrw.lodz.pl / *.smrw.lodz.pl 16.06.05, 22:40 nie cierpię ulicochodnikow i ŚCIEŻEK ROWEROWYCH-getta dla cyklistow Link Zgłoś
Gość: wojtek A ja oberwalem bąkiem ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.05, 14:17 Droga Leszno Osieczna.Mala górka,prawie 40 km/h na liczniku i zobaczylem duzy czarny punkt przed soba. zdazylem zamknac oko na kilka chwil przed tym jak uderzyl w nie bąk , bolalo przez kilka dni ale na szczescie oko jest ok. Link Zgłoś
Gość: ziemovit Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! IP: *.chopin.edu.pl 16.11.05, 12:59 zdeżenie z tramwajem. Jadąć w nocy ulicą przy której biegły tory sprawdzałem przeżutkę i patrzyłem w dół na suport, zjechałem widocznie w prawo wprost pod nadjeżdżający z naprzeciwka tramwaj. Czaszka pęknięta, czoło powgniatane, naruszony kręgosłup szyjny - jednym słowem opatrznosć czuwała skoro to piszę dzisiaj. Link Zgłoś
Gość: yb Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! IP: *.smrw.lodz.pl / *.smrw.lodz.pl 16.06.05, 22:38 z jakimś chrząszczem. Przywalił mi prosto w otwarte oko. Niestety zapomniałem wtedy okularów... Link Zgłoś
Gość: kopytko Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! IP: 212.160.172.* 17.06.05, 08:39 ja pare drobnych rzeczy mam na koncie, ale wpadka na przyczepe samochodową to był szok! odziwo tylnie koło sie pogieło ( jechałem niemało tak więc porządnie przywaliłem) tylko lekarz który zakładał mi szfy na ucho (jakieś 7 ich było) dziwił się jak można się tak wpakować. Ja też nie mam pojecia. odstukać ostatnio nic nie zaliczyłem :) Link Zgłoś
krzysiek_dwadziesciapare Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! 17.06.05, 10:08 przygoda nie moja, lecz kumpla, którego miłość do 2 kółek przebijała tylko miłość do flaszki - słowem - trzeźwego go nigdy nie widziałem :) Spotykam go pewnego razu w parku, on - jak zawsze na rowerze, lekkim szlaczkiem, tylko facjata coś sushi przypomina. Co sie stało - pytam - a, nic - odpowiada ze śmiechem - człówkę z tirem miałem... co ty pier*** - odpowadam, po czołówce z tirem to by cie szmatką ścierali z asfaltu... potem śię dowiedziałem, że wracając napruty niczym dentka, przydzwoinił w zaparkowanego na poboczu TIRa :) Link Zgłoś
Gość: PND Obowiazkowe badania i OC dla rowerzystow IP: *.chello.pl 18.06.05, 04:21 Jak czytam niektore wypowiedzi, to jestem za jak najszybszym wprowadzeniem obowiazkowych badan psychologicznych dla rowerzystow. Nie kazdy jak widac ma predyspozycje do jazdy na rowerze. Takie osoby nalezy za wczasu eliminowac, bo stanowia zagrozenie na ulicy i chodniku. Jestem też za wprowadzeniem dla rowerzystow obowiazku ubezpieczenia od odpowiedzialnosci cywilnej. Skonczylby sie wtedy problemy z rowerzystami, ktorzy okazuja sie nagle niewyplacalni, gdy przychodzi placic za porysowany blotnik. Na takich najlepszym batem beda towarzystwa ubezpieczeniowe, ktore w nastepnym roku podniosa im skladke o 100 proc. Moze to pomoze. Kto jest za? Kto przeciw? Link Zgłoś
Gość: Alonzo Re: Obowiazkowe badania i OC dla rowerzystow IP: s2.l:* / *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.05, 10:17 Ja jestem za-by zamknięto cie w kaftan i odwieziono na długie i skuteczne leczenie farmakologiczne.Ja zacznę teraz moją pierwszą persfazyjną terapię poprzez wytłumaczenie: Kilka przykładów na początek- Kiedy byłem mały mojego kolegę porządnie drasneła wózeczkiem-samoróba kobiecina z ryneczku,strach pomyslec co by było gdyby drasneła wówczas merca jakiegoś nowobogackiego towariszcza. Kilka lat temu na Jurze paralotniarz niefortunnie wylądował na masce samochodu-uszkadzając ją. Pani Basia wczoraj manewrując wózkiem z dzieckiem pomiedzy samochodami które do granic oblepiły parking drasneła kaszlaka pana Wacława. Wniosek:Czy wobec jednostkowych przypadków trzeba od razu wszystkie te grupy ludzi obarczać płaceniem ubezpieczenia OC i nabijac kabzę pazernym ubezpieczycielom?? Ja wiem że ubezpieczenie nie byłoby złą rzeczą lecz w naszym państwie gdzie ceny jak na Zachodzie a zarobki najniższe w całej Unii a i ubezpieczyciele nie posiadają granic rozsądku takowe ubezpieczenie od roweru byłoby porządnym uszczupleniem portfela rowerzysty.Wiemy że rowerem jezdzą ludzie dla zdrowia,dla pasji,dla wiatru we włosachi adrenaliny lecz przede wszystkim by nie korzystać z czterokołowych pszek i marnej komunikacji miejskiej.Ogólnie rzecz biorąc-oszczedność jest pewnym istotnym czynnikiem dla czego jeździmy na rowerze a nie PKSem,MPK czy czymś innym,równie żenującym-po co zatem wprowadzać fiskalizm do tej sfery.A z tąd juz niedaleko do rejestracji rowerów,wożenia ze sobą oliku papierków,zbędnych dla zdroworozsądowych jednostek,no i krok do różnych głupich podatków typu-"łańcuchowy","korbowy"-na których uchwalenie stać naszych polityków. W zaistniałej sytuacji uważam to za totalny bezsens,rozrośnięcie niepotrzebne aparatu urzedniczego i kłopoty dla nas-rowerzystów(formalne i finansowe) bo nie ma co kierować się przypadkami skrajnymi.Wiadomo-każdy z nas raz w życiu przyliczył głupi wypadek lecz promilem jest jakas konkretna strata materialna wobec osób postronnych więc po co OC?? Link Zgłoś
kisielt OC dla rowerzystow 19.06.05, 18:13 Prosta sprawa... jeśli ktoś nie ma OC płaci za szkody z własnej kieszenie a to boli i to strasznie. Z tego co się orientowałem to prywatne OC to jest kwestia 50 czy 100zł na rok. Prywatna sprawa czy ktoś chce czy nie... zawsze to taniej jak lakierowanie jakiegoś samochodu za własną kasę. Link Zgłoś
donjuan Re: OC dla rowerzystow 21.06.05, 12:26 Rowerzysta w dowolnej sytuacji powinien podobnie jak kazdy przechodzen czy kierowca zachowywac zdrowy rozsadek i nie zaskakiwac innych uzytkownikow drogi poprzez gwaltowne ruchy , nadmierna predkosc lub przejezdzanie zbyt blisko obok pojazdow czy pieszych . Niejednokrotnie widzialem rowerzyste pedzacego po chodniku ocierajacego sie niemal o przechodniow lub ludzi stojacych na przystanku . Sam jezdze na rowerze od kilkudziesieciu lat i w takich sytuacjach na ogol nie schodze z roweru , gdyz prowadzac rower zajalbym wiecej miejsca ale jade wtedy z szybkoscia pieszego i jakos nie zdarzylo mi sie dotad aby piesi czy policjanci mieli do mnie pretensje o to ze jade po chodniku czy po pasach .Aczkolwiek za czasow PRL-u , gdy milicjantow bylo bardzo duzo i nudzili sie na sluzbie zdarzylo mi sie raz ze w miescie Zdunska Wola z powodu budowy kanalizacji ulica byla nieprzejezdna i na krotkim odcinku wjechalem na chodnik . Stal tam wlasnie milicjant , wylegitymowal mnie i nalozyl mandat karny . Z braku gotowki powinienem zglosic sie na komisariat MO. Gdy tego nie uczynilem nastepnego dnia widzialem karetke MO jezdzaca po wsi odleglej od miasta o 5 km i poszukujaca mnie . Na szczescie dla mnie w tej wsi bylo kilku mieszkancow noszacych to samo nazwisko i nie zostalem znaleziony .W tej samej Zdunskiej Woli w latach 50-tych w nocy milicja zaczajala sie na ludzi wychodzacych z fabryk i chwytala rowerzystow z nieoswietlonymi rowerami .Moj tato zabezpieczyl przednia lampe obwiazujac ja drutem . Przez pewien czas dojezdzalem tym rowerem rowniez i ja do liceum , ale gdy pewnego razu w szatni szkolnej ktos mocno sie trudzac rozkrecil ten drut aby ukrasc zarowke tato nie pozwolil mi wiecej uzywac tego roweru. A kupic czesci rowerowe bylo w tych czasach bardzo trudno. Jeszcze nie tak dawno bo w latach siedemdziesiatych bylem tez zatrzymywany podczas jazdy w lesie lagiewnickim w Lodzi . Milicjant argumentowal , ze to jest park a po parku nie wolno jezdzic na rowerze. A juz w oslawionej Zdunskiej Woli w koncu lat 90-tych wjechalem na chodnik i przejechalem 10 metrow aby podjechac do wejscia do bloku i natychmiast zostalem pouczony przez przechodzacych straznikow o zakazie jazdy po chodniku. I odnosnie tej jazdy po chodniku do dzis sytuacja prawna nie jest uregulowana i mozna narazic sie na mandat karny zaleznie od widzimisie policjanta. Sadze ze lobby rowerzystow powinno wywrzec nacisk na ustawodawcow aby sprecyzowac sytuacje i warunki jakie trzeba spelnic aby rowerzysta mogl wjechac na chodnik. Przeciez samochodom kiedys tez nie wolno bylo wjechac na chodnik a tym bardziej na nim parkowac . Link Zgłoś
pnd Re: Obowiazkowe badania i OC dla rowerzystow 20.06.05, 16:54 > Ja jestem za-by zamknięto cie w kaftan i odwieziono na długie i skuteczne > leczenie farmakologiczne.Ja zacznę teraz moją pierwszą persfazyjną terapię > poprzez wytłumaczenie: Powinienes chyba rzeczej zalozyc kaftan i zaordynowac terapie autorom niektorych wypowiedzi w tym watku... Czy zawsze jak bolszewik oponentow kierujesz na pocztaku dyskusji do lekarza? > ma co kierować się przypadkami skrajnymi.Wiadomo-każdy z nas raz w życiu > przyliczył głupi wypadek lecz promilem jest jakas konkretna strata materialna > wobec osób postronnych więc po co OC?? W porownaniu do liczby zarejstrowanych aut wypadki samochodowe w Polsce tez stanowia promil. Wiec po co OC?? Zebysmy sie dobrze zrozumieli: rowniez jestem przeciwnikiem panstwa, ktore ingeruje bez powodu w zycie obywateli. Niemniej jednak, jak czytam tutaj niektore historie to sadze, ze panstwo powinno chronic nasze mienie zdrowie przed skutkami spotkania z takimi pozal sie Boze "rowerzystami". Link Zgłoś
Gość: sgt_hicks Re: Obowiazkowe badania i OC dla rowerzystow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.05, 18:23 w pełni popieram - to że słoń uciekł z cyrku i spowodował wypadek na drodze nie może wywoływać od razu uchwalenia OC dla słoni... a zagrożenie stanowią również emeryci idący do kościołów lub na targi, odróżnic ich można jedynie na podstawie koloru beretu :-), są też nieprzewidywalni, albo złomiarze wożący stare wanny i lodówki na nieoświetlonych wózkach Link Zgłoś
Gość: Toku Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.05, 12:33 Co pamiętam: 1. Z glebą, po tym, jak wymijałem polem z górki bagnisty odcinek drogi i w połowie okazało się, że dzień wcześniej jakiś "inżynier" zrobił tam dren dla odpływu wody z tego bagnistego odcinka szutru. Przednie koło wpadło w dren, a mnie katapultowało twarzą prosto w ziemię. Rozwaliłem sobie świetne okulary z Love Parade 2001 w taki sposób, że ta część co jest za uchem oddzieliła się od reszty, ale pozostała na swoim miejscu, bo mi się metalowym zawiasem wbiła w głowę między okiem, a skronią. Dren zrobiony był tak świetnie, że kiedyś bagnisty odcinek drogi dało się wyminąć polem, a po jego budowie przez jakiś co najmniej rok na polu też był pas bota wzdłuż drenu. Droga jak była bagnista po deszczu tak jest. 2. Duzy kamień, taki polodowcowy, przy ścieżce rowerowej, jak musiałem wymijać pieszych na ścieżce. 3. Z pełną premedytacją kilka lusterek samochodowych, bo zastawili mi ścieżkę a odcinku z góry i musiałem hamować. Przyhamowałem i skrajem ścieżki tak przejechałem (fakt, że inaczej się nie dało, musiałbym zjechać na chodnik, a tam przecież nie powinno jeździć się rowerem), że lewą częśćią kierownicy zaliczyłem WSSZYSTKIE po koleji lusterka. Złamałem też sobie rączkę hamulca, ale było warto! Miasto dla rowerów! Link Zgłoś
Gość: karol Zdezylem sie szyna tramwajowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.05, 16:52 Zaczelo padac wiec przyspieszylem by szybciej dojechac do domu. Przejezdzalem przez asfaltowa ulice z torami tramwajowymi. Nie wystawaly ponad asfalt ale gdy na nie wjechalem przednim kolem pod malym kontem przod roweru uskoczył na bok, ja zszokowany poleciałem na asfalt. Byl to poczatek deszczu wiec asfalt byl bardzo sliski, pokryty cieniutka warstwa mokrego kurzu - przeslizgalem kilka metrow. Nie mialem sladow zadrapan. Szybko wsiadlem na rower i ucieklem bo wszyscy przechodnie sie gapili i bylo mi wstyd Link Zgłoś
Gość: malinka Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! IP: *.it-net.pl 19.06.05, 00:14 Świetny wątek, niektóre opisane zdarzenia proponuję na Forum Humorum przenieść;) Link Zgłoś
huann wlaśnie wróciłem z własnego wypadku ;) 12.07.05, 00:59 a było to tak: nie na żarty rozeźlony na życia ciemniejsze strony wyprułem przed 22, a więc już prawie po ciemku na swej meridzie ze swej łodzi w wioski. w 45 minut z tego rozeźlenia przejechałem 22 km i jak już mi złość zaczynała powoli przecgodzić, zawrocilem inną drogą na łodź. byla to szosa kutno-zgierz-łódź. mając z przodu i z tyłu światła i odblaskowe i na baterie, a dodatkowo na głowie czolówkę diodową petzla jechalem w stronę łodzi. z naprzeciwka długo nic nie jechało. w koncu pojawił się samochód na długich światłach. ponieważ droga prosta, to i było dość czasu żeby je zmienił na krótsze i nie oślepiał. niestety, mimo dawania czołówką znaków (np. opcja migająca) oślepiał mnie coraz bardziej, tak, że nim zdołałem stwierdzić, gdzie jest pobocze, a gdzie środek jezdni, był już prawie na wprost mnie i zasuwał jak gdyby nigdy nic. tu jeszcze nadmienię, że w prawej ręce mialem miotacz pieprzowy w postaci aerozolu, ponieważ wcześniej jechalem przez wsi, gdzie nie wszystkie mówią dobranoc psi. w momencie, gdy pirat w aucie mnie mijał zrobiłem odruchowe lekkie wahnięcie kierownicą w prawo, jednocześnie odrywając prawą rękę od kierownicy i pukając się oślepiony cokolwiek w czoło w kierunku mijającego mnie pędem auta. niestety, oślepiony nie zauważyłem dziury. a kierownicę trzymałem tylko lewym nadgarstkiem. efekt byl taki, że przy prędkości około 25 km/h kierownica roweru stanęła mi nagle w poprzek, a ja przeleciałem. tu dodam, że jeżdżę bez rękawiczek, kasku etc, ubrany w bojówki z odpiętymi w tym momencie nogawkami. jakoś w locie chyba jeszcze się przekręciłem tak, że wyrznąłem w asfalt plecami, prawym bokiem, prawym łokciem i kolanem prawym. co ciekawe, zdarłem sobie pol prawej dłoni od wewnątrz - ale tylko pół, gdyż trzymany w tej dłoni miotacz pieprzowy przyjął cały impet uderzenia i... spłaszcył się oraz rozleciał, co z jednej strony zamortyzowało zapewne nieco upadek na dłoń, lecz z drugiej strony płynna zawartość tegoż zmieszała się z krwią na obdarciu, co nie było bynajmniej przyjemne. upadając starałem się nie potłuc czolowki ani okularow optycznych (minus 10) - i udało się :) zaś to, że mialem plecaczek rowerowy 20 l na plecach spowodowało, że sie stosunkowo niedużo potłukłem na plecach a wlaściwie prawym boku. a cholerny pirat, mimo iż prawie na pewno widział co się dzieje pojechal sobie dalej jakby nigdy nic. i dobrze, że za mną nic nie jechało, bo by mnie rozjechało. pewnie jeżdżący bardziej wyczynowo mieli więcej takich zdarzeń i groźniejsze, ale ja jestem pod wrażeniem, więc relację powyższą zamieszczam. acha - rower. otóz meridka moja wyszła z calego zdarzenia wlaściwie nawet bez zadrapania! :D tyle, że przy gwałtownym skręcie kierownicą wyskoczył fragment licznika przy elektomagnesie, ale go wsunąlem, jak chwilę ochłonąlem i ostatnie 19 km do domu wrocilem już grzecznie, choć obolały :))) Link Zgłoś
yeti Re: z czym sie już zderzyliscie!!? 12.07.05, 12:44 W zeszłym roku. Przecinałem jednokierunkową ulicę, rower trzymałem jedną, lewą ręką (dlaczego, nie pamiętam). Widzę dziurę na końcu ulicy i myślę sobię, że muszę skręcić lub zahamować. Więc zacząłem hamowąć (dlaczego, nie wiem) ręką która trzymała kierownicę, czyli... przednim hamulcem. Zbliżając się do tej dziury byłem świadomy tego, że jak nie puszczę hamulca to się wyrócę. Wszystko to trwało może ze 2 sek. choć w głowie to była wieczność. Oczywiście wjechałem do dziury, oczywiście fiknąłem przez kierownicę, doszczętnie rozwaliłem ramę i widelec, parę obtarć mniejszych i większych - choć dłoń mnie bolała jeszcze 6 m- cy. Do tego parę wywrotek głównie przez żwir i piasek na zakrętach Link Zgłoś
koslinmann Re: z czym sie już zderzyliscie!!? 17.07.05, 09:17 Ja kiedyś jechalem na strasznym rzęchu typu Pelikan ale produkcji radzieckiej. Mniejsze to trochę od Wigier bylo. Jechalem w deszczu, w butach traperach, po Grotnikach, akurat do sklepu wyskoczylem na chwilę. Przedni blotnik ocieral o oponę, a że jechalem z kolegą to nie bylo czasu schodzićz roweru i kopnąlem parę razy butem w rzeczony blotnik wlaśnie. Jak kopnąlem tak trafilem czubkiem trapera między szprychy i wywinąlem salto przez kierownicę na szczęście nie lamiąc ale lekko tlucząc swój duży palec u nogi nagle wzięty w kleszcze szprycha-widelki ;-) Wsiadlem na rower i pojechaliśmy dalej. Kolega o nic nie pytal, ja się nie rozwodzilem (nad tematem, choć z kobietą też się nie rozwodzilem jeszcze i nie będę chyba bo na razie jest fajnie ;-P) A tak to jeszcze kiedyś mialem upadek kontrolowany: jechalem krótko po deszczu, w lewej ręce lód w wafelku, w prawej kierownica, 100 m do domu więc prędkość spora, przede mną znany na pamięć zakręt w prawo w osiedlowej uliczce ale nieznane wcześniej i nieoczekiwane dziecko lat 4 wyszlo z krzaków pod balkonem. No to dziecko albo ja. Wybralem dziecko :-) Nacisnąlem tylny hamulec i polożylem się w poślizgu kontrolowanym na prawy bok ocierając sobie tylko lekko kolano. Pewnie parę jeszcze mialem nietypowych zagrań ale na razie tyle pamiętam ;-) W każdym razie nie bylem nigdy poszkodowany przez jazdę. Czego i Wam życzę. Link Zgłoś
Gość: sgt_hicks Re: z czym sie już zderzyliscie!!? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.05, 18:36 miałem podobnie, z tym że mało co nie straciłem wielkiego palca u prawej stopy. rozpędziłem się na różowym wigry 3 [rocznik 1993] coś koło 30 parę a tu strzelił łańcuch - pękł zapinacz! ponieważ jechałęm w klapkach [mądrze bardzo] to prawa noga z pedału poszła prosto w szprychy, czego efektem był fikołek "via kierownica". nie wiem jakim cudem mam ten palec jeszcze :-) Link Zgłoś
Gość: Herr Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.05, 00:49 Trzeba patrzeć jak się jedzie... Link Zgłoś
Gość: tetetka5 Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 10.11.05, 10:47 zderzyłem się już z samochodem ,który wyjechał z podporządkowanej ulicy zaś jego kierowca wyraził zdziwienie iż ktoś jeździ rowerem o tej porze roku (był koniec grudnia).Jednak zdecydowane groźniejsze zderzenie miał mój rower.Pewnego pięknego dnia wybrałem sie na wycieczkę z Łodzi do Kalisza.W pewnym momencie zatrzymałem sie aby zjeść kanapkę zaś rower postawiłem na poboczu ,poza jezdnią .W pewnym momencie nadjechał ciągnik siodłowy z niskopodwoziową przyczepą do przewożenia koparek,ciągników itp sprzętu.Na końcu przyczepy miał drewniany podkład kolejowy służaćy prawdopodobnie do blokowania kół przewożonych pojazdów.Podkładem tym trafił w bagażnik mojego roweru niszcząc go całkowicie a przy okazji złamał uchwyt do linki.Rower przewrócił sie na szczęście do rowu a nie pod ostatnie koła przyczepy.Stanąłem jak skamieniały i zrobiło mi sie gorąco,gdy pomyślałem co stałoby sie gdyby w ten sam sposób wyminęła mnie ciężarówka w momencie gdy jadę.Powtorzę jeszcze raz ,że rower stał calkowicie poza jezdnia a z naprzeciwka nie jechał żaden pojazd ,który zmusilby kierowcę tej ciężarówki do zjechania na prawą stronę.Czasami myślę ,ze trzeba mieć duzo szczęścia aby przeżyć na drodze Link Zgłoś
Gość: Wojtek z trzema babciami ! IP: 82.160.253.* 12.11.05, 14:58 Witam ! Moj najdziwniejszy wypadek. zjezdzalem z gory polna droga do jakiejs wiochy.z przodu jechaly 3 babcie srodkiem drogi. krzyczec? balem sie je wystraszyc. wyprzedzilem je poboczem ale jedna sie wystraszyla,wjechala w kolezanke,odbila sie od niej,wpadla do rowu.kolezanka wpadla na trzecia i razem wpadly do drugiego rowu. zawrocilem,pomoglem wstac.przy okazji oberwalem torebka( co one nosza w tych torebkach ?) ale i tak bylo wesolo.no i dobrze ze kobiety sie nie polamaly ! Link Zgłoś
Gość: Wojtek sufit garażu IP: 82.160.253.* 15.11.05, 14:52 Witam. do garazu mam maly podjazd.zawsze wjezdzalem do srodka na stojaco goralem ,na podjezdzie hamujac przednim hamulcem tak aby chwile pojechac na przednim kole.goral jest w miare niski. ktoregos dnia chcialem wjechac podobnie na wyzszym skladaku. walnelem czolem w gorne mocowanie drzwi garazu,spadlem ale rower do garazu wjechal.a co ! . mam nadzieje ze od tego uderzenia glupszy nie bede:-) Link Zgłoś
Gość: sgt_hicks Re: sufit garażu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.05, 16:18 ha! robiliśmy coś podobnego na podwórku, choć może to nie był wypadek tylko inteligentna zabawa: ochotnik rozpędzał sie na rowerze marki Jubilat 2 i przejeżdżał pod szkieletem od huśtawki, wysokiej "na człowieka". wtedy puszczał kierownicę, łapał za drąg owej huśtawki i podciągał się - rower wyjeźdzał spod niego i leciał w krzaki bo nikomu nie chciało sie łapać 17kg pancernej stali. Link Zgłoś
szaszka Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! 17.11.05, 15:31 Z galęzią nad leśną ścieżką. :) Wlaśnie zaczynal się zjazd wąską leśną ścieżynką, więc z napięciem wpatrywalam się w trasę którą sunie moje przednie kolo, i nagle nastąpil potężny wstrząs, ktory zatrzymal mnie w miejscu i prawie urwal glowę. Nie zauważylam wiszącej nisko nad drogą solidnej galęzi. Nic mi się nie stalo, tylko moj kask od tej pory zdobi na czubku lekkie wgniecenie. :) Link Zgłoś
Gość: m Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.05, 22:31 z facetem na składaku bez ręki się zderzyłam o mały włos, to było przerazające. z dziadkiem co zaszedł mi drogę. a i słupek się zdarzył- było lądowanie na główkę;) Link Zgłoś
Gość: Alonzo Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! IP: s2.l:* / *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.05, 23:05 Kobiety-akrobatki:).Wczesne dzieciństwo,pożyczony rowerek z kółeczkami z boku i dziewicza jazda.Doświadczeni koledzy nauczyli pedałować a nie nauczyli skręcać.Pewien sił ruszyłem na rundkę dookoła bloku który postawiony był na zboczu wzgórza-z jedej strony płasko a z drugiej nasyp,dosć wysoki a potem chodnik,nasyp w dół i ruchliwa ulica.Więc wyskoczyłem zza bloku,pirwszy zakręt pokonałem lecz za bardzo się rozpędziłem i drugi zakręt nie wyszedł-poleciałem prosto,w sumie runąłem bo pochyłośc tego miejsca do dziś mnie napawa dreszczykiem emocji gdy z tamtąd zjeżdzam.No i jechałem na spotkanie ze smiercią gdy nagle ktoś mnie złapał za siodełko,jakieś okoliczne dziewcze młode której twarzy nie pamiętam,ja bym ją nazwał moim,wówczas jeszcze aktywnym,aniołem stróżem.Nie skończyło się spektakularnie choć mogło,tragicznie.Miałem wówczas może 3,4,góra 5 lat. Link Zgłoś
sgt_hicks Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! 23.12.05, 23:59 a więc 1 chwytem kierownicy trafiłem pewną niewiastę prosto w biust - nie nawiązaliśmy znajomości :-( [rower "Zuzanna"] 2 znów chwytem - w wystajacy na metr do tyłu plecak dzieciaka - podszedł tak że nie mogłem skręcić - rower "Meduza" 3 wjechałem w (_!_) jakiemuś kolesiowi pod szkołą bo na mój dzwonek zmienił kierunek marszu wprost pod moje 28-calowe koła [Zuzanna znowu] 4 na słup - chciałem przejechać między słupami od tablicy znaku drogowego, zawadziłem rączką,dźwignia hamulca zatrzasnęła się mi na dłoni a ja wyskoczyłem z siodła waląc głową w kant - kumpel jechał przodem i usłyszał nagle "BAAAAM!" z tyłu... 5 poza tym mało co nie zderzyłem się z pewną uroczą policjantką - nawet nie dostałem mandatu za nieostrożną jazdę!! Link Zgłoś
bh_evo Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! 28.12.05, 00:44 A ja ostatnio zderzyłem się z framugą wprowadzając rowe do garażu. Życzę wszystkim Forumowiczom jak najmniej urazów ----------------------------------- www.allegro.pl/my_page.php?uid=2426437 www.riksza.webpark.pl/oferta_pl.html Link Zgłoś
Gość: Demonic Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.01.06, 20:21 Ja,nie dalej jak tydzien temu,zderzylem sie czolowo z zielona skoda fabia. niestety zlamalem rame:(a ja caly i zdrowy...nawet siniaka nie nabilem... Pozdro w nowym roku... Link Zgłoś
mijake Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! 11.01.06, 12:23 z Dodgem Voyagerem....wymusił pierwszeństwo, dobrze ze miał pochyłą przednia szybę...przeleciałem przez niego do tyłu. dobrze upadłem: tylko bark wybity i łuk brwiowy rozciety, a jeździłem wtedy bez kasku :( Link Zgłoś