Dodaj do ulubionych

Operaacja ze znieczuleniem calkowitym

10.11.05, 22:06
Pisalam Wam juz wczesniej o cypelku ktory Pysi powstal od czestego zagryzania
wewnetrznej strony policzkow (nie wiem jak to inaczej opisac...;-))
Lekarka w CB stwierdzila, ze taka juz jej uroda i nic sie nie da z tym zrobic.
Po tym jak Pysia strasznie plakala w przedszkolu, rowniez kiedy sobie
zagryzala ten cypelek, zwrocilam sie do domowego. Pani nie wiedziala ale
skonsultowala sie z chirurgiem i okazalo sie, ze zostanie obejrzana. Dostalam
skierowanko i po odczekaniu w kolejce,jestesmy juz po wizycie. Domowy jeszcze
sugerowal, ze bedzie mozna cypelek usunac w znieczuleniu miejscowym. Od
chirurga dowiedzialam sie, ze miejscowe odpada bo dziecko jest za male i
trzeba bedzie uspic.
Przespalam sie juz z ta mysla i z panki wpaldlam w jakies spekulacje pt - a
co bedzie jesli sie Pyska nie wybudzi?...
Operacyjka nie wyglada na skaplikowana. To tylko wyciecie skorki wielkosci
ziarna fasoli ale ta narkoza mnie przeraza!
Kto przez cos takiego przechodzil? Z czym sie wiaze take znieczulenie?
Ciezko bylo podjac decyzje i na jakiej podstawie?
Obserwuj wątek
    • tijgertje Re: Operaacja ze znieczuleniem calkowitym 12.11.05, 14:39
      Beba, kilka tygodni temu kurczatko mialo usowany migdal nosowy pod narkoza.
      Radze sie dopytac w szpitalu, bo roznie to byla, czasem dziecko zostaje uspione
      bez mamy, mozesz je zobaczyc dopiero, jak ma wracac na oddzial dzieciecy,
      czasem dziecko zostaje przyjete na chirurgii, a nie nadzieciecym. Sporo jest
      takich szpitali jeszcze i do takiego absolutnie sie nie wybieraj! Jest to
      ogromny stres nie tylko dla ciebie, ale dla dziecka, przez to taki maluch moze
      sie nabawic trwalych lekow przed lekarzami, szpitalami itp. Zwlaszcza maluch,
      ktory nie wszystko rozumie po holendersku. Tuz przed kurczatkowa operacja
      widzialam w telewizji reportaz na ten temat i stresowalam sie okropnie. U nas
      bylo tak:
      Jak dziecko musi byc operowane, idziesz je zapisac w szpitalu,( przy okienku
      opname) gdzie zostaje umieszczone na liscie oczekujacych, tam tez dostaniesz
      wszystkie informacje. U nas co tydzien jest spotkanie informacyjne dla
      dzieci "migdalkowych", ale warto sie wybrac chocby ze wzgledu na informacje o
      przebiegu narkozy. Wszystko zostaje szczegolowo omowione, najpierw ze slajdami
      dla dzieci, potem dzieci ida obejrzec wszystkie "eksponaty": fartuch chirurga,
      maske do narkozy itp, a rodzice dostaja szczegolowe info o przygotowaniu do
      zabiegu, pobycie w szpitalu, ewentualnych komplikacjach i skutkach unbocznych
      narkozy itp. Spotkanie jest obowiazkowe dla rodzica, ktory pojdzie na blok
      operacyjny.
      W dniu zabiegu dziecko zostaje przyjete na oddzial dzieciecy, gdzie zostaje
      przygotowany, dostaje bransoletke z nazwiskiem, paracetamol (wazne! zabieg trwa
      krotko, wiec paracetamol dziala juz w momencie obudzenia)i jakis syrop
      konieczny do zrownowazenia efektow narkozy zwalniajacych akcje serca. Jedno z
      rodzicow jedzie z dzieckiem i pielegniarka na blok operacyjny, gdzie czeka sie
      w poczekalni (z zabawkami), pielegniarka z sali operacyjnej wola dziecko,
      zaprowadzasz je na sale (z mnostwem dzielonych ludzikow, dobrze, zeby dziecko
      wiedzialo o tym, bo moze sie przestraszyc). W zaleznosci od lekarza i wieku
      dziecka albo trzymasz je na kolanach, albo kladzie sie je od razu na stole,
      anestezjolog podale mu maske z narkoza, dzieci czesto wstrzymuja oddech, bo gaz
      troche smierdzi, ale jak zacznie oddychac, to po 3-5 glebszych oddechach
      dziecko spi. Wtedy dopiero rodzic wychodzi z powrotem do poczekalni, gdy
      dziecko jest na sali pooperacyjnej i zaczyna sie budzic, rodzic zostaje od razu
      zawolany. Ja wszystkich dosadnie uswiadomilam, ze kurczatko wpada w panike, jak
      budzi sie bez mamy i dlugo to odreagowywuje, wiec zarzadalam stanowczo, aby
      mnie zawolano, jak tylko bedzie na sali pooperacyjnej. Zanim doszlam, wlasnie
      zaczynal sie budzic. Jeszcze oczu nie otworzyl, nawet glowy nie mogl utrzymac,
      ale zaczynal plakac. Od razu wzielam go na rece i nawet sie nie zorientowal, ze
      mnie przy nium nie bylo. Byl w narkozie moze 3-4 minuty. Jak dziecko w miare
      dobrze sie wybudzi, wraca na oddzial, jak wszystko jest ok, to w ciagu godziny
      nawet moze wrocic do domu.
      U nas mozna wybrac, jezeli dziecko nie chce maski, to moze dostac narkoze
      dozylnie, raczka zostaje miejscowqo znieczulona i wbijaja motylka jeszcze na
      oddziale.
      Beba, ja ci naprawde dobrze radze, taki zabieg to wprawdzie wiecej paniki niz
      bolu, ale warto popytac w okolicznych szpitalach, jak to jest z dziecmi, bo
      czasem trzeba dziecko oddac jeszcze na oddziale, nie dostaje nic
      przeciwbolowego i z informacja jest kiepso. W szpoitalach nie obowiazuje
      rejonizacja, wiec mozesz wybrac szpital, ktory tobie odpowiada, nie musi byc
      ten najblizszy. Taki zabieg, to jakies pol dnia z domu w sumie. Narkoza to nic
      strasznego, sama ja przechodzilam i w sumie bylo cvalkiem fajnie, ale kazdy
      reaguje inaczej. Musisz sobie zdawac sprawe, ze nie jest to naturalny sen i
      dzicko moze wygladac okropnie, jak martwe, ale jest w dobrych rekach, caly czas
      jest badane jego tetno, oddech i cus tam jeszcze. Dziecko moze sie wzbraniac,
      robic jakies dziwne ruchy, po obudzeniu jest zdezorientowane, zmeczone i
      placzliwe, czasem ma mdlosci albo wymiotuje. Mlody byl operowany ok 8.30, ok.
      9.00 z powrotem na oddziale popil maminego meczka i wszystko zapomnial. Zaczal
      podrywac pielegniarki, wiec ok. 9.30 wygoniono nas do domu, gdzie najpierw
      upomnial sie o jedzenie, potem przespal kilka godzin z rzedu, a po poludniu
      brykal i rozrabial, jakby nigdy nic.
      Gdzies jest strona, na ktorej mozna porownac szpitale i lista szpitali
      przyjaznychj dziecku, ale nie pamiatam. W szpitalu na pewno maja mnostwo
      ulotek, gdzies powinien byc adres. Jak masz pytania, to pisz. Komp nadal mam
      padniety, jak chcesz, moge ci podac namiary i mozesz zadzwonic. No, ale przede
      wszystkim dopytaj sie w szpitalu, w razie co prawdopodobnie bedziesz musiala
      jeszcze raz odwiedzic chirurga, bo nie maja obowiazku przesylania teczek,
      mozesz tez sprobowac zebrac info przez swoje ubezpieczenie. Nie martw sie,
      Pyska pewnie lepiej to przejdzie niz ty:-)
      • beba3 Re: Operaacja ze znieczuleniem calkowitym 12.11.05, 16:43
        Tygrys!
        Dziekuje Ci goraco! Przeczytalam posta i jednoczesnie mnie uspokoilas i
        zaniepokoilas. Musze sie dowiedziec jak to dokladnie wyglada w nasztm szpitalu.
        Ulotki dostalam dwie ale nawet nie zerknelam bo ja czasmi cos zrozumiem a
        czasmi na opak. Czekam na kolezanke co mi to jasno wyluszczy....
        Nie wyobrazam sobie oddac Pysi, tylko tak jak bylo u Was, odejsc po uspieniu.
        Nie chce jej skrzywdzic przeciez!
        Czy ja dobrze zrozumialam, ze Kurczaczek spal tylko kilka minut?
        Dzieki wielkie Tygrys raz jeszcze! :-)
        • tijgertje Re: Operaacja ze znieczuleniem calkowitym 12.11.05, 19:19
          Dobrze zrozumialas. Zabieg trwal moze z minute, ledwo zdarzylam dojsc na
          poczekalnie i juz bieglam do niego spowrotem. Spal moze 3 minuty.
    • tijgertje Re: Operaacja ze znieczuleniem calkowitym 12.11.05, 20:30
      Znalazlam linka. Jak klikniesz na nazwe szpitala, to mozesz zobaczyc, czy
      mozesz byc przy narkozie czy nie.
      • tijgertje Re: Operaacja ze znieczuleniem calkowitym 12.11.05, 20:31
        Tylko nacisnelam nie to co trzeba... Link
        tu:www.kindenziekenhuis.nl/ziekenhuizen_tonen.asp
        • beba3 Re: Operaacja ze znieczuleniem calkowitym 15.11.05, 00:26
          Dzieki wielkie Tygrysio! :-)
          Zerknelam tam ale wyjasnij mi co znaczy "spreekuur"?
          • tijgertje Re: Operaacja ze znieczuleniem calkowitym 15.11.05, 15:10
            spreekuur, to tyle, co wizyta u lekarza. Chyba bylo cos o anestezjologu? Czasem
            przed operacja jest dodatkowe spotkanie z anestezjologiem, przy mniejszych
            zabiegach albo chirurg, albo pielegniarka uzupelnia dane. W ubieglym roku bylam
            operowana, w jednym szpitalu zaliczylam anestezjologa we wlasnej osobie, w
            drugim, gdzie w koncu szybko mnie zoperowali lekarz internista udzielal
            informacji i przeprowadzal wywiad.
            • beba3 Re: Operaacja ze znieczuleniem calkowitym 16.11.05, 22:17
              Zgadza sie. W naszym szpitalu nie ma spotkania z anestezjologiem.
              Dziekuje Tygrysie!
              Moja kolezanka nie mogla sie dzisiaj ze mna spotkac i nie mam przetlumaczonych
              ulotek. Musze poczekac tydzien. Jak jeszcze cos mnie zaniepoki to sie do Ciebie
              usmiechne o wyjasnienia. :-)
              • beba3 Re: Operaacja ze znieczuleniem calkowitym 19.01.06, 00:52
                Juz jutro operacja. A wlasiwie dzisiaj... Nie moge spac. Juz bym chciala aby
                bylo po wszystkim...
                Trzymajcie kciuki a kto sie modli, niech o Pysi nie zapomni... :-)
                • bibi1 Re: Operaacja ze znieczuleniem calkowitym 19.01.06, 07:18
                  Beba,ja trzymam kciuki!
                  I nie martw sie,musisz byc silniejsza od Pysi!

                  Kiedy moj Pawel mial niecale 2latka,mial wycinany kaszak
                  z policzka.Tez pod calkowita narkoza,bo byl jeszcze za maly.
                  Spedzilam w szpitalu caly dzien.Ale wszystko przebieglo dobrze.
                  I Wam zycze zeby operacja sprawnie przeszla i jak najmniej stresu.
                  Buziaki!Trzymaj sie z Mala!
                • martaj7 Re: Operaacja ze znieczuleniem calkowitym 19.01.06, 07:35
                  Ja nie zapomne beba:)
                  Usciski dla Pysiaka:)
                  • mona812 Re: Operaacja ze znieczuleniem calkowitym 19.01.06, 09:27
                    Bedzie dobrze beba , trzymam kiuki .
                    • nesla Re: Operaacja ze znieczuleniem calkowitym 19.01.06, 09:52
                      Trzymam kciuki, napisz juz PO, bedzie dobrze :-)
                      • emilanova Re: Operaacja ze znieczuleniem calkowitym 19.01.06, 11:04
                        Trzymajcie sie, napewno wszystko pojdzie dobrze. Trzymamy kciuki :)
                        • tere_tere Re: Operaacja ze znieczuleniem calkowitym 19.01.06, 12:45
                          beba, ja tez o was mysle... wszystko bedzie o.k.!
                          • zuzka71 Re: Operaacja ze znieczuleniem calkowitym 19.01.06, 14:39
                            beba mam nadziej ze wszystko poszlo jak po masle.3majcie sie.zuza
                            • anitax Re: Operaacja ze znieczuleniem calkowitym 19.01.06, 16:32
                              Beba, trzymam kciuki. Nie martw sie na zapas. Wszystko bedzie dobrze!
    • tijgertje Re: Operaacja ze znieczuleniem calkowitym 20.01.06, 19:23
      Beba, gdzie jestes? Wracaj tu natychmiast i opowiadaj co i jak?
      Daj mi sie wyspac troche:-)
    • mona812 Re:Czy ktos slyszal co u Beby ? 20.01.06, 21:17
      Nie odzywa sie ,mam nadzieje ze wszystko dobrze .
      • nesla Re:Czy ktos slyszal co u Beby ? 20.01.06, 22:10
        no wlasnie nic nie wiem
        • beba3 Re:Czy ktos slyszal co u Beby ? 21.01.06, 01:12
          Hej, hej! Jestem!
          Juz po wszystkim!:-) Dziekuje Wam serdecznie za trzymanie kciukow! :-D
          Bylo trudniej niz myslalam. Wyjechalismy z domu przed 10 a wrocilismy ok 19.
          Zabieg byl mniej wiecej o 15. Trwal podobno 5 minut!:-P Zieczulenie trzymalo
          Pyske jednak dluzej niz w przypadku Kurczaczka. Wybudzanie tez nie nalezalo do
          najprzyjemniejszych. Duzo stresu dla Pysi ale dzieki naszej obecnosci zostalo i
          tak bardzo zminimalizowane. W sumie chwalimy ale za duzo czasu spedzilismy w
          szpitalu przed zabiegiem, zupelnie niepotrzebnie. No i Pyska byla koszmarnie
          glodna i spragniona. Ostatni posilek jadla dnia poprzednego ok 19, 20.
          Nie polecam tego typu atrakcji i ciesze sie, ze jest juz po wszystkim. Ranka
          ladnie wyglada, jest kilka cienusienkich szwow. Kontrola za dwa tygodnie.
          Kamien spadl mi z serducha! :-D
          Pyska jest teraz bardzo przytulanska i spragniona okazywania jej uczuc.
          Mialysmy domowy, spokojny, zabawowy dzien (pomijajac wizyte nauczycielek ze
          szkoly Jagody ale to bylo milym urozmaiceniem).
          :-D
          • beba3 Re:Czy ktos slyszal co u Beby ? 21.01.06, 02:02
            Bibi!
            Co to jest ten kaszak? Jak wyglada takie cos?
            Pytam bo u Pyski nikt tego nie nazazwal. Wzieli do zbadania oczywiscie.
            • bibi1 Re:Czy ktos slyszal co u Beby ? 21.01.06, 14:18
              beba,to nie jest nic groznego.
              Ale problem w tym,ze sie powieksza.Po usunieciu
              zwykle powstaje nowy,w innym miejscu.
              U nas to rodzinne,wiec podchodze do tego spokojnie.
              Teraz nie moge pisac,bo mam gosci z PL.
              Ale jeszcze sie odezwe.

              A! Ten kaszak to po prostu taka grudka pod skora.
              • beba3 Re:Czy ktos slyszal co u Beby ? 21.01.06, 16:11
                U nas to chyba cos innego. Jesli znasz holenderska nazwe to napisz mi, prosze.
                Moze byc pozniej. Do kontroli mamy jeszcze dwa tyg to sie zapytam co oni
                dokladnie wycieli mojemu dziecku...;-)
                Baw sie dobrze z rodzinka czy znajomymi z Polski. :-D
                • nesla Re:Czy ktos slyszal co u Beby ? 21.01.06, 16:34
                  Beba :-D
                  • bibi1 Re:Czy ktos slyszal co u Beby ? 21.01.06, 16:56
                    Beba,nie wiem jaka to nazwa po holendersku.
                    Pawelek mial operacje w Polsce,szczerze mowiac
                    "po znajomosci".Ten sam lekarz usowal mi kaszaka
                    kiedy mialam 10 lat,potem kilka razy mojemu ojcu
                    i pozniej mialam taki zabieg w tym samym dniu,co Pawel,
                    tyle ze ze znieczuleniem miejscowym.
                    Te kaszaki tez czasem powstaja od ucisku(ja tak mialam na pepku)
                    lub przeksztalcaja sie ze zwyklej krostki.
                    Moj syn mial taka na policzku i ciagle ja rozdrapywal,
                    az zrobil sie z tego kaszak.
                    Byl niewielki,ale ze swojego doswiadczenia wiem,jakie z czasem rosna
                    ogromne,dlatego zawczasu zdecydowalam sie to usunac,zeby nie bylo duzej blizny
                    na twarzy.No i nie ma.

                    Nie wiem co jeszcze moge Ci powiedziec.
                    U Ciebie na pewno jest gorzej,bo mala miala to w buzi,wiec
                    pewnie jej teraz bardzo przeszkadza opatrunek,czy szwy.
                    A poza tym ,jak mowisz to moglo byc cos innego.
                    Jesli faktycznie cos innego,to pewnie wzieli probke do zbadania.
                    Zwykle na wyniki czeka sie ok.2tygodni.

                    Beab napisz jak sie czuje Twoja corka i jak sobie radzicie.
                    • beba3 Re:Czy ktos slyszal co u Beby ? 21.01.06, 23:33
                      Bibi!
                      Dziekuje za szczegolowa odpowiedz i troske! :-D
                      Pysia dochodzi do siebie szybko. Niestety okazlao sie, ze albo szwy jej
                      przeszkadzaja albo tem posilku czy sklad. Ja fanaberyjnie ale nie za malo.
                      Troche jej sie zoladek obkurczyl przez ta dobowa glodowke ale to moze i nie
                      najgorzej? ;-) Odmowila spozycia ulubionego makaroniku z delikatnym sosem
                      pomidorowym. Byl kupczy i moze dla _niej_ jednak za pikantny?
                      Szwy ma cieniusienkie i opuchlizna jej ladnie zeszla.
                      Az nie chce mi sie wierzyc, ze operacja trwala piec minut a cala otoczka sie
                      ciagnie ale teraz to juz relaks...;-D
                      • tijgertje Re:Czy ktos slyszal co u Beby ? 22.01.06, 01:24
                        Beba, rana musi sie zagoic, wiec to potrwa kilka dni, zanim Pysia bedzie chciala normalnie jesc. Ja bym jej nie dawala cieplych posilkow, raczej letnie i cos latwiejszego do polkniecia, zupy, kaszki itp i nie bardzo przyprawione. Do konca zycia nie zapomne, jak spadlam ze zjezdzalni, porozcinalam jezyk, a po kilku dniach uparlam sie na kanapke z moja ukochana musztarda. Potem przez kilka lat nie wzielam musztardy do ust. Szwy na pewno draznia, ale zanim sie obejrzysz, zapomnicie o problemie!
                        • beba3 Re:Czy ktos slyszal co u Beby ? 23.01.06, 10:31
                          He, he z musztarda? ;-)
                          Dobrze mowisz! Dzieki wielkie!
                          Staram sie jej podawac to co chce. Dziecieca intuicja... ;-)
                          Z tym sosem to byl niewypal....
                          • beba3 Kontrola 06.02.06, 20:36
                            Bylismy dzisiaj z Pysia na kontroli w szpitalu. Wizyta trwala pol minuty -
                            trzeba bylo podac sobie dlonie na powitanie i pozegnanie. ;-)
                            Blizenki prawie nie widac, wszystko sie ladnie zagoilo. Nie byo tez zmian w
                            pobranym wycinku. Slowem: wszystko juz za nami! :-D
                            Pysia tylko jak widziala lozka szpitane to sie trzesla ale na to juz mialam
                            newielki wplyw. Kilka cieplych slow i plan na przyszlosc: trzymac sie z daleka
                            od szpitala! ;-)
                            Dzieki dziewczyny za wsparcie! :-D
                            • mona812 Re: Kontrola 06.02.06, 21:27
                              No to super ze wszystko dobrze ,Pysia z czasem zapomni .Zycze wam zebyscie juz
                              wiecej nie musialy szpitala odwiedzac :))
                            • nesla Re: Kontrola 06.02.06, 22:34
                              no to super beba :-))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka