beba3
10.11.05, 22:06
Pisalam Wam juz wczesniej o cypelku ktory Pysi powstal od czestego zagryzania
wewnetrznej strony policzkow (nie wiem jak to inaczej opisac...;-))
Lekarka w CB stwierdzila, ze taka juz jej uroda i nic sie nie da z tym zrobic.
Po tym jak Pysia strasznie plakala w przedszkolu, rowniez kiedy sobie
zagryzala ten cypelek, zwrocilam sie do domowego. Pani nie wiedziala ale
skonsultowala sie z chirurgiem i okazalo sie, ze zostanie obejrzana. Dostalam
skierowanko i po odczekaniu w kolejce,jestesmy juz po wizycie. Domowy jeszcze
sugerowal, ze bedzie mozna cypelek usunac w znieczuleniu miejscowym. Od
chirurga dowiedzialam sie, ze miejscowe odpada bo dziecko jest za male i
trzeba bedzie uspic.
Przespalam sie juz z ta mysla i z panki wpaldlam w jakies spekulacje pt - a
co bedzie jesli sie Pyska nie wybudzi?...
Operacyjka nie wyglada na skaplikowana. To tylko wyciecie skorki wielkosci
ziarna fasoli ale ta narkoza mnie przeraza!
Kto przez cos takiego przechodzil? Z czym sie wiaze take znieczulenie?
Ciezko bylo podjac decyzje i na jakiej podstawie?