Dodaj do ulubionych

Gdyby kometa śmajtnęła ogonem i znikły Stany...

29.12.05, 14:41
Jaki miałoby to wpływ na stan świata w każdym, także naukowym aspekcie?
Zaryzykuję twierdzenie, że świat by tego po prostu nie zauważył
(byłoby to w istocie jedynie wydarzenie medialne - takie WTC do potęgi)
i wręcz... wziął głębszy oddech, a sam rozwój nabrał by wreszcie realnego
tempa.
Obserwuj wątek
    • llukiz Re: Gdyby kometa śmajtnęła ogonem i znikły Stany. 29.12.05, 17:09
      > i wręcz... wziął głębszy oddech,

      podobie było by po twoim zniknięciu
      • bonobo44 Re: Gdyby kometa śmajtnęła ogonem i znikły Stany. 29.11.06, 21:06
        bi.gazeta.pl/wykresynowe/waluty/USD_93_93_182x130.gif
        no i co? no i nic!
        euro też nic się nie stanie...
        nawet, gdy $ sleci do 1 złotego 8-)
    • madcio Re: Gdyby kometa śmajtnęła ogonem i znikły Stany. 29.12.05, 23:19
      Proponuję ci posadę religijnego rpzywódcy. Większosć predyspozycji (zwłaszcza
      stopień oderwania się od rzeczywistości
      ) już znakomicie spełniasz.
    • Gość: toczacy.sie.kamien Re: Gdyby kometa śmajtnęła ogonem i znikły Stany. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.05, 23:34
      Bonobo jak zwykle ma racje. W historii byly juz przypadki znikania imperiow i
      skonczyly sie dokladnie tak, jak przewiduje Bonobo. Kiedy upadlo imperium
      rzymskie, majace przewage we wszystkich dziedzinach zycia, swiat wyszedl
      wreszcie z mrokow sredniowiecza. Nastapil ogromny rozwoj nauki i kultury.

      Co? Czyzbym cos pokrecil? Bylo akurat na odwrot? Och, przepraszam... ;)
      • Gość: ; ) Re: Gdyby kometa śmajtnęła ogonem i znikły Stany. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.05, 03:12
        ; )
      • Gość: robak Re: Gdyby kometa śmajtnęła ogonem i znikły Stany. IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 30.12.05, 06:55
        > Co? Czyzbym cos pokrecil? Bylo akurat na odwrot? Och, przepraszam... ;)

        Tak, pokreciles i to niezle.

        najwiekszy rozwoj nuaki przypda na okres PRZED cesarstwem rzymskim (stara
        Greka), potem musisz czekac nastepne 1000 lat (po upadku cesarstwa) aby znow
        byl "rozkwit". Na twoim miejscu nie operowalbym przykladami z historii jak jej
        wogole nie znasz.
        • llukiz Re: Gdyby kometa śmajtnęła ogonem i znikły Stany. 30.12.05, 11:05
          > najwiekszy rozwoj nuaki przypda na okres PRZED cesarstwem rzymskim

          Tyle tylko że w chinach, ale co tam... W sumie to nie istotne.
        • Gość: toczacy.sie.kamien Re: Gdyby kometa śmajtnęła ogonem i znikły Stany. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.05, 18:24
          Gość portalu: robak napisał(a):

          > Tak, pokreciles i to niezle.
          >
          > najwiekszy rozwoj nuaki przypda na okres PRZED cesarstwem rzymskim (stara
          > Greka), potem musisz czekac nastepne 1000 lat (po upadku cesarstwa) aby znow
          > byl "rozkwit". Na twoim miejscu nie operowalbym przykladami z historii jak
          jej wogole nie znasz.

          Ja nie pisalem co sie dzialo PRZED powstaniem imperium rzymskiego, tylko co
          nastapilo zaraz PO (czyli upadek nauki i kultury). Na Twoim miejscu nie
          zabieralbym glosu na forum, jesli nie potrafisz zrozumiec najprostszego
          tekstu ;)
        • mariachi77 Re: Gdyby kometa śmajtnęła ogonem i znikły Stany. 24.02.06, 23:30
          Coś więcej prócz trygonometrii i geometrii euklidesowej? A tak, mnóstwo
          wynalazków napędzających postęp cywilizacyjny. Np. taran morski (pradziadek
          torpedy), oszczep (pradziadek pocisku podkalibrowego), greckie ognie
          (pradziadek napalmu)... O czymś zapomniałem?
      • maksimum Re: Gdyby kometa śmajtnęła ogonem i znikły Stany. 01.01.06, 00:43
        Gość portalu: toczacy.sie.kamien napisał(a):

        > Bonobo jak zwykle ma racje. W historii byly juz przypadki znikania imperiow i
        > skonczyly sie dokladnie tak, jak przewiduje Bonobo. Kiedy upadlo imperium
        > rzymskie, majace przewage we wszystkich dziedzinach zycia, swiat wyszedl
        > wreszcie z mrokow sredniowiecza. Nastapil ogromny rozwoj nauki i kultury.

        A jak to imperium rzymskie upadlo i kiedy,bo Copernicus jezdzil jeszcze w XV i
        XVI wieku do Wloch studiowac na najlepszych uczelniach na swiecie??

        fhh1.hamburg.de/fhh/aktuelle_meldungen/archiv_2002/mai/pe_2002_05_30_bwf_01.htm
        No i to:

        en.wikipedia.org/wiki/Copernicus
        > Co? Czyzbym cos pokrecil? Bylo akurat na odwrot? Och, przepraszam... ;)
    • pax777 Re: Gdyby kometa śmajtnęła ogonem i znikły Stany. 30.12.05, 06:58
      > Zaryzykuję twierdzenie, że świat by tego po prostu nie zauważył

      ty mozesz ryzykowac ile chcesz, jak dotad wykazujesz sie taka ignorancja we
      wszystkich tematach ktore poruszasz ze jeszcze jeden nie sprawia zadnej roznicy.
      • bonobo44 Tytan intelektu czy nowy KPax ? 30.12.05, 16:58
        pax777 napisał:

        > ty mozesz ryzykowac ile chcesz, jak dotad wykazujesz sie taka ignorancja we
        > wszystkich tematach ktore poruszasz ze jeszcze jeden nie sprawia zadnej
        > roznicy


        Tytan intelektu czy nowy KPax ?
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=20548353&a=20712365

        nagi to fakt - to boeing, a nie airbus spad
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=30845076&a=31054870

        co tu dużo kryć, KPax nie ma powodów do lubienia Panów z Panisc 8)


        Noworoczne pozdrowienia dla wszystkich 777 mieszkańców planety Prax, KPax 8)

        dla wszystkich mieszkańców tej zaoceanicznej wyspy - byłej kolonii bez
        większego dla tej prastarej cywilizacji znaczenia, coby was jednak nie
        szmajtnęła ;)

        no i rzecz jasna - siostrzane i braterskie dla wszystkich trzeźwo myśących
        obywatelek i obywateli Starego Świata

        wasz brat w rozumie, a zarazem najpośledniejsze z ostatnich 44-ch żyjących na
        swobodzie Panów Panisc, czyli

        8)bonobo44

        • saturn5 Re: Tytan intelektu czy nowy KPax ? 30.12.05, 22:56
          bonobo44:
          Niepotrzebny mi jest pax777 aby wiedziec ze jestes kompletnym dyletantem w
          sprawach kosmosu, aeronautyki i techniki wogole. Osmieszaj sie dalej - chciaz
          jest z czego sie smiac.
          • bonobo44 Re: Tytan intelektu czy nowy KPax ? 31.12.05, 01:36
            saturn5:
            nie wątpię, że jesteś prawdziwą wyrocznią w dziedzinie techniki ko(s)micznej 8)
            doprawdy trudno o więęększy autorytet przynajmniej co do gabarytów nicka - czy
            to przypadkiem nie efekt jakiejś kompensacji?
    • Gość: maj-a Re: Gdyby kometa śmajtnęła ogonem i znikły Stany. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.05, 11:08
      niepoprawny marzyciel
      • bonobo44 8) 31.12.05, 01:36
    • Gość: dziwak Re: Gdyby kometa śmajtnęła ogonem i znikły Stany. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.05, 00:39
      Sorry, ale czy Cesarstwo było potęgą naukową? Jakoś mi się wydaje, że nie. No bo
      słyszałem o Grekach, a kurczę, o Rzymianach jakoś nie. Jakieś twierdzenie
      Talesa? Czy ktoś słyszał o twierdzeniu kt. udowodnił obywatel rzymski? Jeśli
      tak, z radością wpiszemy go na forum.
    • Gość: sapiens-44 Re: Gdyby kometa śmajtnęła ogonem i znikły Stany. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.12.05, 14:25
      A jakieś argumenty, bonobo, na poparcie tezy? Czy tylko majtamy sobie ogonem?
      • bonobo44 Re: Gdyby kometa śmajtnęła ogonem i znikły Stany. 31.12.05, 20:55
        Jakoś nie widzę żadnych argumentów, mój drogi sapiensi, przeciwko tej mojej
        tezie?

        Wręcz przeciwnie - cała dyskusja zmierza w stronę ukazania paraleli
        Grecja vs. Imperium Romanum a Europa vs. Imperium Americana

        Zaryzukuję wzmocnienie swojego twierdzenia:
        dokładnie tak, jak wszystko, co można nazwać nauką w tym pierwszym Rzymianie
        zawdzięczali Grekom,
        tak wszystko, co najważniejsze w nauce tego drugiego, Amerykanie
        zawdzięczają myśli europejskiej, także analogicznemu, jak w czasach Imperium
        Romanum drenażowi mózgów...

        ostatnio dominantę zaczynają przy tym stanowić tam uczeni hinduskiej i
        chińskiej proweniencji, co dowodzi wyzwolenia się Europy spod dominacji
        imperium amerykańskiego... nareszcie !
        ami promują przy tym o rząd wielkości mniej inżynierów i Ph.D. niż owe kraje...

        Czy nie uważasz, że mówi to samo za siebie?

        • maksimum Re: Gdyby kometa śmajtnęła ogonem i znikły Stany. 01.01.06, 00:59
          To Osama z Saddamem juz by rzadzili EUropa.
          • bonobo44 Re: Gdyby kometa śmajtnęła ogonem i znikły Stany. 01.01.06, 03:08
            mylisz się, max...jedynym efektem byłoby to, że Irak przeszedłby spokojnie na
            rozliczenia w Euro...
            to tego właśnie nie mogli ścierpieć amisze...
            z tego też, a nie żadnego innego powodu gotowi są teraz zaatakować Iran, który
            szykuje się właśnie do podobnego "nietaktu"...
    • t0g Re: Ten temat kiepsko sie nadaje na Forum Nauka,.. 31.12.05, 21:56
      natomiast, moim zdaniem, idealnie by sie nadawal na temat do roztrzasan na
      jakiejs sesji naukawej (powtarzam: naukawej) nad rzeka Ob (czyli tzw. Ob-sesji).

      Autor watku z niezrownanym mistrzowstem dobiera argumenty podtrzymujace (wedlug
      niego) przedstawiona teze, zupelnie "zapominajac" o wszelkich faktach, ktore
      moga jej przeczyc. Zdecydowanie zakasowal w tej umiejetnosci dotychczasowego
      mistrza i rekordziste w tej dziedzinie, niejakiego Van Denikena.

      Zycze Autorowi, by w Nowym Roku swiat Go dostrzegl i wyniosl Go na piedestal, na
      jaki On zasluguje.

      Ameryka zas, kiedy dotra do niej slowa Autora, nieuchronnie sie psychicznie
      zalamie.
      • bonobo44 Czy ten temat istotnie nie nadaje się na FNauka? 01.01.06, 03:01
        Zacznijmy od tego, że samo "szmajtnięcie" kometą czy nawet małą planetką jest
        obecnie poważnie rozpatrywane jako realne zagrożenie naturalne, które może
        dotknąć dowolny obszar globu, a zatem i terytorium USA. To tyle tytułem tematu
        wątku. Przejdźmy do "niepowetowanych" strat, jakich zdaniem t0g doświadczyć by
        miała w obliczu podobnego naturalnego zdarzenia światowa nauka (pomińmy tu
        rzeczywiście niepowetowaną dla nas na tym Forum, aczkolwiek szczęśliwie li
        tylko czysto hipotetyczną stratę w osobie samego t0g, któremu (dla pewności) -
        przy okazji Nowego 2006 Roku - wraz z całą resztą rezydentów owej przerośniętej
        zaoceanicznej wyspy życzę długich lat życia pełnych sukcesów naukowych
        najwyższej miary, a przynajmniej takich, jakich nie powstydziłby się żaden
        Europejczyk ;).

        t0g napisał:

        > Autor watku z niezrownanym mistrzowstem dobiera argumenty podtrzymujace
        > (wedlug niego) przedstawiona teze, zupelnie "zapominajac" o wszelkich
        > faktach, ktore moga jej przeczyc.

        i to pisze jeden z ostatnich wydrenowanych przez amich z Europy mózgów?
        słucham Cię, t0g, wymień 3 takie fakty z dziejów nauki i techniki amich,
        podwalin pod które nie położyliby Europejczycy...

        BTW, jak sądzisz, kto wynalazł - dajmy na to - taki np. telegraf przewodowy?


        • t0g Re: To pytanie jest nonsensem 01.01.06, 03:54
          > i to pisze jeden z ostatnich wydrenowanych przez amich z Europy mózgów?
          > słucham Cię, t0g, wymień 3 takie fakty z dziejów nauki i techniki amich,
          > podwalin pod które nie położyliby Europejczycy...
          >
          >

          Poniewaz jakikolwiek wynalazek lub odkrycie wymienie, Ty to wywiedziesz od
          Pitagorasa.
          Tym bardziej to pytanie jest nonsensem w dzisiejszej dobie, czyli dobie, gdy
          cala nauka i technologia dziala na zasadzie wysilku zbiorowego.

          A wymien mi Ty z kolei jakies 3 wazne fakty z dziejow nauki z ostatniego
          polwiecza, w ktorych maczali by palce wylacznie Europejczycy, bez udzialu
          Amerykanow?

          Dyskutujemy o dniu dzisiejszym, wiec cofac sie do staroci nie powinnismy.
          Co do drenowania mozgow: a zastanowiles sie kiedy, dlaczego ci "wydrenowani"
          woleli pojechac do USA, a nie do Europy, czy pozostac w Europie? Przeciez skoro
          Europa jest lepsza, to ambitny inzynier czy naukowiec powinien ja wybrac, nie?


          A propos wydarzenia, pod ktore fundamentow NIE podlozyli Europejczycy: Linux!
          (hi, hi, kazdy pomysli, zem idiota - a to prawda!)
          • t0g Re: Bonobciu, nota bene, ty jednak chyba 01.01.06, 05:15
            masz obsesje na punkcie tej Ameryki.

            Ja nie kloce sie z Toba z tego powodu, ze jestem "amerykanskim neofita" - ja i w
            Ameryce i Europie czuje sie dobrze, obywatwelstwo polskie (a wiec - niech Ci juz
            bedzie - europejskiego kraju) posiadam, ponadto mam polski dowod osobisty, stale
            zameldowanie w Warszawie i nawet mieszkanie, w ktorym mam mnostwo ksiazek,
            duperleli i odziezy - nie musze brac duzo bagazu przyjezdzajkjac do Polski, bo
            wszystko jest na miejscu. Jak dociagne do emerytury, od ktorej dzieli mnie nie
            tyle znow lat, to zamierzam pol czasu spedzac w USA, a drugie pol w Polsce.
            I wykorzystywac wtedy Polske m. in. jako baze wypadowa do turystyki po Europie.
            Uwielbiam Paryz, Polnocne Wlochy, Bawarie, Norwegie... Mam tez mase znajomych po
            linii zawodowej i towarzyskiej w calej Europie i mam z nimi doskonale stosunki.
            I na dodatek mam kupe rodziny i krewnych w wielu europejskich krajach (w samej
            Belgii zyje ok. 300 osob, ktore wywodza sie od tego samego przodka, co ja)...

            Zatem do obu czesci swiata, Europy i Ameryki, mam pozytywny stosunek i nie mam
            specjalnych powodow do "stronniczosci" i nielubienia Europy. Nie lubie jednak
            potepiania w czambul wszystkiego, co amerykanskie, tylko dlatego, ze jest
            amerykanskie - natomiast, jak mi sie wydaje, to ostatnie dla Ciebie jest juz
            wystarczajacym powodem, by natychmiast sie nastawic skrajnie negatywnie. Innymi
            slowy, reprezentujesz cos w rodzaju "skrajnego euroszowinizmu".

            Zreszta, nie jestes bynajmniej pierwszym "Polakiem skrajnym euroszowinista", z
            ktorym sie stykam. Ze zjawiskem potepiania w czambul USA przez niektorych
            Polakow zetknalem sie od razu po przyjezdzie tutaj i od tamtej pory co rusz
            spotykam kogos nowego o tym "profilu mentalnym". W latach 80-tych trudno bylo o
            Polsce jeszcze mowic, ze byla krajem europejskim - geograficznie tak, ale poza
            geografia, to nasza ukochana Ojczyzna jeszcze byla zdecydowabnie bardziej Azja,
            niz Europa. Wiec mysmy wtedy z zona mowili zartem o takich
            Polakach-euroszowinistach "podstawieniowi Europejczycy".


            Postawa polegajaca na potepianiu w czambul Ameryki i wszystkiego, co
            amerykanskie wydaje mi sie malo licujaca z umyslowoscia intelektualisty -
            dlatego ja sie od dawna Tobie troche dziwie. Jestes facetem o ogromnej wiedzy,
            czyli czlowiek by sie spodziewal, ze zawsze posilkujesz sie glownie rozumem -
            tymczasem, Twoje reakcje na Ameryke to bez zadnej watpliwosci procesy podkorowe,
            czyli instynkty i odruchy.

            Nasza suczka Penny, wielki czarny potwor, ma taki odruch, ze jak uslyszy dzwonek
            do drzwi, to leci do nich z wielkim ujadaniem. Jest to wylacznie odruch u tego
            zwierzaka. Dowod? Ano, taki, ze jesli ona jest NA ZEWNATRZ i uslyszy dzwonek, to
            tez leci z wielkim ujadaniem do drzwi, choc to jest kompletnie pozbawione
            sensu i logiki.

            Podobnie, Bonobciu, wydaje mi sie, ze jak Ty uslyszysz "Ameryka" - obojetnie,
            czy w pozytywnym, czy negatywnym kontekscie - to tez masz taki odruch, ze
            natychmiast musisz powiedziec cos negatywnego.

            Mnie to specjalnie nie przeraza, bo Ameryka od Twojego gadania nie ucierpi znow
            tak specjalnie. Wiec mysle, ze nie warto sie wdawac w klotnie z Toba, zeby jej
            "bronic". Ja od czasu do czasu wdaje sie w dyskurs z Toba, bo Ty mnie raczej
            fascynujesz jako zjawisko. Prawdopodobnie nie tylko mnie ciekawi fakt, ze u
            innych ludzi tory myslowe czy wnioski wyciagane z tych samych faktow, etc., moga
            byc skrajnie odmienne od moich wlasnych.
            • bonobo44 t0g, nota bonobo, błądzisz jako intelektualista 01.01.06, 14:15
              Mylisz się t0g, nie jestem z gruntu antyamerykański
              mam natomiast obsesję na punkcie wszelkich idiotyzmów.
              A za takie uważam rozniecanie pożaru terrorystycznego
              na całym świecie i mydlenie nam nim oczu w celu li tylko utrzymania
              obecnego chorego status quo siłą (pozycji $ i dostępu do darmowych
              źródeł energii).

              Tak samo jak z idiotyzmem amerykańskiego ślepego militaryzmu walczę
              z idiotyzmem eksterminacji milionów młodych fok przez cywilizowanych
              skądinąd i stojących w zdrowej opozycji do tej militarystycznej
              polityki USA Kanady.

              Tak samo jak idiotyzm amerykańskiego ślepego militaryzmu tępię
              sposób myślenia "wyrafinowanych" inaczej Europejczyków, którym nie
              przeszkadza "bush meat" z mięsa moich pobratymców na ich chorych stołach.

              Rolą intelektualisty nie jest też moim zdaniem wspomaganie klakierów
              chorych systemów, a wręcz przeciwnie - przeciwstawianie się im
              słowem i myślą wszędzie tam, gdzie to tylko możliwe, a gdzie
              system taki najchętniej chciałby widzieć jedynie bezmyślną tłuszczę,
              nadającą się w sam raz jak znalazł do realizacji jego chorych celów.

              Dlatego tępię wokół siebie postawy "lgnięcia" do tej chorej Ameryki
              przez głośna większość bałwochwalczo zapatrzonych w nich moich ziomków.
              Czyniłem to już wówczas, gdy milcząca większość zwyczajnie bała się
              nagłego chamstwa, którym emanowała owa mniejszość i wolała nie wchodzić
              z nimi w dyskusje.

              Wierzę, że to ja także przyczyniłem się do tego, że sytuacja ta uległa
              dramatycznej zmianie, a świadomość Europejczyka zaczyna u nas dominować
              nad świadomością podległego sługusa ZŁEJ sprawy.
              • Gość: sapiens-44 Re: t0g, nota bonobo, błądzisz jako intelektualis IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.01.06, 14:31
                > Wierzę, że to ja także przyczyniłem się do tego, że sytuacja ta uległa
                > dramatycznej zmianie, a świadomość Europejczyka zaczyna u nas dominować
                > nad świadomością podległego sługusa ZŁEJ sprawy

                Niedziela jest, to może do jakiegoś kościoła idź, co? :) bo jak ci brakuje
                rzeczowej argumentacji, to niby jakiś guru księgi natchnione zaczynasz tu pisać :P

                Świadomość Eurppejczyka... od kiedy Europejczycy myślą podobnie?
                Obrażasz porządne małpy podszywając się pod nie swoim nickiem...
                • Gość: p. Wojna ekonomiczna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.01.06, 16:48
                  Gość portalu: sapiens-44 napisał(a):

                  > > Wierzę, że to ja także przyczyniłem się do tego, że sytuacja ta uległa
                  > > dramatycznej zmianie, a świadomość Europejczyka zaczyna u nas dominować
                  > > nad świadomością podległego sługusa ZŁEJ sprawy
                  >
                  > Niedziela jest, to może do jakiegoś kościoła idź, co? :) bo jak ci brakuje
                  > rzeczowej argumentacji, to niby jakiś guru księgi natchnione zaczynasz tu
                  > pisać :P
                  >
                  > Świadomość Eurppejczyka... od kiedy Europejczycy myślą podobnie?
                  > Obrażasz porządne małpy podszywając się pod nie swoim nickiem...

                  Tylko pogratulowac t0g intelektualnego sojusznika ;-)

                  Argumenty na poziomie IQ-44 ;-)
                  Nawet nie dostrzegles jak t0g gryzie sumienie skoro
                  wysmazyl tak obszerny post by sie w nim przedstawic
                  jako czlowiek szanowany i lubiany przez ludzi ze srodowiska.

                  Wedle prostej zasady ze najlepsza obrona jest atak.
                  Wiec atakuje naszego bonobo44 zarzucajac mu iz cierpi na jakies
                  obsesje. I czyni to systematycznie od dlugiego juz czasu.

                  Jesli ktos tu ma powod do cierpienia za wlasne zachowanie
                  to z pewnoscia nie jest nim bonobo44.

                  Jesli strata dla swiata bylaby tak oczywista jak to sugerujecie
                  to podajcie bilans strat jakie z tego powodu poniosla by WIEKSZOSC
                  ludzkosci.

                  Przeciez USA czy nawet UE sa w stanie permanentnej wojny ekoomicznej
                  z krajami trzeciego swiata.
                  Roznica miedzy nimi polega na strategii w jaki sposob ta wojne prowadza
                  i w sile wlasnego oddzialywania.
                  To dlatego w UE istnieja doplaty do rolnictwa.
                  By zanizyc ceny produktow rolnych na rynku swiatowym.

                  Stany prowadza jeszcze bardziej agresywna polityke ekonomiczna
                  w stosunku do reszty swiata niz UE, wiec znikniecie z mapy
                  ekonomicznej najwieksego agresora nie byloby dla takich krajow
                  jak chocby Brazylia czy Argentyna jakims ciezkim i dlugookresowym ciosem.

                  O wiele latwiej byloby w takich krajach prowadzic
                  badania nad opracowaniem i wdrozeniami nowych technologii
                  niz obecnie gdzie najbogatsi dlawia rozwoj nauki w krajach
                  ubogich rozbudowanym do granic absurdu systemem patentowym.

                  Skoro USA sa naszym sojusznikiem to coz ten nasz sojusznik
                  zrobil po 89roku dobrego dla polskiej nauki ?
                  Dlaczego nauka w Polsce jest tak bardzo deficytowa ???
                  jesli mamy tak poteznego sojusznika ?

                  Gdyby nagle USA znikly, wtedy koszty prowadzenia badan by
                  spadly a takze ryzyko, ze konkurencja osiagnie to szybciej
                  i wczesniej opatentuje.

                  • Gość: sapiens-44 Re: Wojna ekonomiczna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.01.06, 17:02
                    Kolego, mnie nie gryzie sumienie. Ja chcę dyskutować rzeczowo. Rozmowa była o
                    nauce, zaczął ją bonobo, dygresja o katastrofie także ekonomicznej w przypadku
                    przez niego podanym jest tylko marginesem.
                    Ja, w przeciwieństwie do innych dyskutantów, nie gloryfikuję USA, dorabiasz mi
                    gębę. Ale nauka europejska ma się kiepsko, czy tego chcesz, czy nie. Weź
                    rywalizacje ESA z NASA. Dopiero ostatnio coś po europejsku drgnęło, i to
                    dlatego, że NASA osłabła, a nie, że ESA silniejsza.
                    Astronomia? Wolszczan i paru innych najlepszych polskich astrono0mów siedzi w
                    USA, bo ma tam wieksze możliwości rozwoju i prowadzenia badań.
                    Noble? Zajrzałeś do statystyk? Tylko w literaturze Europa jest lepsza :)
                    Informatyka? Jakiego to europejskiego sprzętu używasz? A może oprogramowanie?

                    Kolego, zamiast wyzywać ludzi albo pisać "niech się stanie światło", lepiej
                    zastanów się, dlaczego Europa tę walkę przegrywa.

                    PS. Większość ludzkości? Nie gniewaj się, ale to nie wiekszość jest motorem
                    postępu - i tak jest od czasów pierwszych pięściaków co najmniej. Mniejszośc
                    wytycza kierunek. Garstka...
                    • Gość: p. Re: Wojna ekonomiczna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.01.06, 17:28
                      Gość portalu: sapiens-44 napisał(a):

                      > Kolego, mnie nie gryzie sumienie. Ja chcę dyskutować rzeczowo.

                      Zaiste bardzo rzeczowo ja rozpoczales ze swej strony.

                      > Rozmowa była o
                      > nauce, zaczął ją bonobo, dygresja o katastrofie także ekonomicznej w przypadku
                      > przez niego podanym jest tylko marginesem.

                      Nie jest marginesem, bo nauka rozwija sie tam
                      gdzie jest zdrowa/rynkowa i rozwinieta gospodarka.

                      > Ja, w przeciwieństwie do innych dyskutantów, nie gloryfikuję USA, dorabiasz mi
                      > gębę. Ale nauka europejska ma się kiepsko, czy tego chcesz, czy nie. Weź
                      > rywalizacje ESA z NASA. Dopiero ostatnio coś po europejsku drgnęło, i to
                      > dlatego, że NASA osłabła, a nie, że ESA silniejsza.

                      No to punkt dla Bonobo, bo dgyby NASA calkiem znikla a nie tylko
                      oslabla wtedy pozycja ESA wzrosla by o wiele bardziej.

                      > Astronomia? Wolszczan i paru innych najlepszych polskich astrono0mów siedzi w
                      > USA, bo ma tam wieksze możliwości rozwoju i prowadzenia badań.
                      > Noble? Zajrzałeś do statystyk? Tylko w literaturze Europa jest lepsza :)
                      > Informatyka? Jakiego to europejskiego sprzętu używasz? A może oprogramowanie?
                      >
                      > Kolego, zamiast wyzywać ludzi albo pisać "niech się stanie światło", lepiej
                      > zastanów się, dlaczego Europa tę walkę przegrywa.

                      No wlasnie to zaczal Bonobo w dosyc przekorny sposob.
                      Za co spotkal sie z twojej strony z zenujacym atakiem.

                      Europa te walke przegrywa miedzy innymi dlatego ze nie wydaje rocznie
                      KILKUSET miliardow dolarow na program militarnego podboju swiata.

                      > PS. Większość ludzkości? Nie gniewaj się, ale to nie wiekszość jest motorem
                      > postępu - i tak jest od czasów pierwszych pięściaków co najmniej.

                      A coz to niby jest ten postep wg. ciebie ??

                      > Mniejszośc wytycza kierunek. Garstka...

                      Czy masz tu na mysli interes ekonomiczny tej garstki ?

                      Ja w takim razie serdecznie dziekuje ci i twoim kolegom za ten
                      postep razem z ta nic nie warta wiekszoscia.
                      • Gość: sapiens-44 Re: Wojna ekonomiczna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.01.06, 17:38
                        Kolega p. nap... pisał :
                        > > Ja, w przeciwieństwie do innych dyskutantów, nie gloryfikuję USA, dorabia
                        > sz mi
                        > > gębę. Ale nauka europejska ma się kiepsko, czy tego chcesz, czy nie. Weź
                        > > rywalizacje ESA z NASA. Dopiero ostatnio coś po europejsku drgnęło, i to
                        > > dlatego, że NASA osłabła, a nie, że ESA silniejsza.
                        >
                        > No to punkt dla Bonobo, bo dgyby NASA calkiem znikla a nie tylko
                        > oslabla wtedy pozycja ESA wzrosla by o wiele bardziej.

                        Szkoda z kolegą dyskutować, skoro elementarnej logiki nie przestrzega. Więc
                        tylko jeszcze wyjaśnię koledze, że ESA powstała wyłącznie w odpowiedzi na NASA,
                        a co do wygłoszonej tezy kolegi - to jest to twierdzenie nieudowadnialne przy
                        obecnym stanie rzeczy, więc póki kolega nie przestanie pisać w tonie życzeniowym
                        "niech tę Amerykę szlag trafi, a wtedy nam się poprawi" - to przynajmniej ja już
                        koledze odpisywać nie będę, bo przekonania to nie rzeczowe argumenty i
                        wypadałoby to wiedzieć.

                        Niemniej, zdrowia i szczęścia życzę :)
                        • Gość: p. Re: Wojna ekonomiczna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.01.06, 18:22
                          Gość portalu: sapiens-44 napisał(a):

                          > Kolega p. nap... pisał :
                          ...
                          > > No to punkt dla Bonobo, bo dgyby NASA calkiem znikla a nie tylko
                          > > oslabla wtedy pozycja ESA wzrosla by o wiele bardziej.
                          >
                          > Szkoda z kolegą dyskutować, skoro elementarnej logiki nie przestrzega.

                          Czuje sie doglebnie upokorzony.

                          > Więc
                          > tylko jeszcze wyjaśnię koledze, że ESA powstała wyłącznie w odpowiedzi na
                          > NASA,
                          > a co do wygłoszonej tezy kolegi - to jest to twierdzenie nieudowadnialne przy
                          > obecnym stanie rzeczy,

                          Ja bym byl na miesjcu kolegi nieco ostrozniejszy
                          w wyglaszaniu tak kategorycznych sadow.
                          A w jakimze to stanie rzeczy to twierdzenie byloby mozliwe
                          do rozstrzygniecia ?
                          Gdyby istotnie USA odparowaly ?

                          > więc póki kolega nie przestanie pisać w tonie życzeniowym
                          > "niech tę Amerykę szlag trafi, a wtedy nam się poprawi" - to przynajmniej ja
                          > już
                          > koledze odpisywać nie będę, bo przekonania to nie rzeczowe argumenty i
                          > wypadałoby to wiedzieć.

                          Jak to milo sie sklada, ze kolega raczyl nam to objawic.
                          Kilka miesiecy temu staralem sie mniej wiecej to samo
                          wyjasnic amerykanskiemu profesorowi o szerokich kontaktach
                          w Europie i po uporczywej wymianie postow cel osiagnalem.
                          Moze juz kolega sie domysla o kogo chodzi ?

                          > Niemniej, zdrowia i szczęścia życzę :)

                          Ja ze swej strony zycze lepszego rozrozniania tonow.
                          Np. tonu zyczeniowego od tonu eksperymentu myslowego.
                          Bo cos mi kolega nie wyglada na wirtuoza w tym wzgledzie ;-)
                      • madcio Re: Wojna ekonomiczna 01.01.06, 18:59
                        > > Weź rywalizacje ESA z NASA. Dopiero ostatnio coś po europejsku drgnęło,
                        > > i to dlatego, że NASA osłabła, a nie, że ESA silniejsza.
                        > No to punkt dla Bonobo, bo dgyby NASA calkiem znikla a nie tylko
                        > oslabla wtedy pozycja ESA wzrosla by o wiele bardziej.
                        Ta, a gdyby USA znikł 20 lat temu, to radziecka gospodarka byłaby najlepsza na
                        świecie. :)))))

                        > A coz to niby jest ten postep wg. ciebie ??
                        Ta, zmieniajmy jeszcze definicję "postępu", by Ameryka żadnych zasług za to nie
                        dostała. Obydwaj z bonobo44 macie ideoloklapki na oczach, aż "i śmieszno, i
                        straszno" patrzeć na was.
                        • Gość: p. Re: Wojna ekonomiczna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.01.06, 19:48
                          madcio napisał:

                          > > > Weź rywalizacje ESA z NASA. Dopiero ostatnio coś po europejsku drgn
                          > ęło,
                          > > > i to dlatego, że NASA osłabła, a nie, że ESA silniejsza.
                          > > No to punkt dla Bonobo, bo dgyby NASA calkiem znikla a nie tylko
                          > > oslabla wtedy pozycja ESA wzrosla by o wiele bardziej.
                          > Ta, a gdyby USA znikł 20 lat temu, to radziecka gospodarka byłaby najlepsza na
                          > świecie. :)))))

                          A kto twierdzi ze bylaby najlepsza ?
                          Rowniez musialaby sie przeksztalcic na skutek konkurencji
                          ze strony gospodarek Japonii UE czy Chin.
                          Tyle ze to przeksztalcenie nie musialoby by byc tak gwaltowne
                          i bolesne dla wiekszosci spoleczenstwa jak mialo miejsce w latach 90-tych.

                          Byc moze wtedy swiatowe centrum programistyczne rozlozylo by sie gdzies
                          miedzy Rosje, Ukraine i Rumunie.
                          A i w Polsce ten przemysl rozwijalby sie duzo bardziej dynamicznie
                          niz obecnie.

                          > > A coz to niby jest ten postep wg. ciebie ??
                          > Ta, zmieniajmy jeszcze definicję "postępu", by Ameryka żadnych zasług za to
                          > nie dostała.

                          Alez ja niczego nie chce zmieniac.
                          Ja chcialem sie dowiedziec co on rozumie pod pojeciem postep.

                          Jezeli postep polega na prowadzeniu wojny ekonomicznej z ubogimi
                          krajami to USA maja spore zaslugi na tym polu.
                          Zbudowaly bardzo silna koalicje krajow postepowych.

                          W Polsce dzieki temu postepowi dzieci gloduja w szkolach
                          a ludzie nie maja dostepu do lekarza.

                          Ja tej garstce ktora wytyczyla taki kierunek postepu
                          nie zamierzam ujmowac zaslug.

                          > Obydwaj z bonobo44 macie ideoloklapki na oczach, aż "i śmieszno, i
                          > straszno" patrzeć na was.

                          Bardziej smieszno i straszno powinno ci byc gdybys popatrzyl
                          na "wzrost" zamoznosci obywateli w tym najbardziej postepowym
                          kraju swiata.
                          Ciekawe jak by sie ta ich zamoznosc "powiekszala" gdyby nie
                          niskie ceny surowcow utrzymywane na rynkach swiatowych
                          pod grozba agresji militarnej i dzieki podtrzymywaniu
                          sojuszniczych rezimow jak chocby w Chile czy Arabii Saudyjskiej.

                          • t0g Re: P: 01.01.06, 23:06
                            Jak tutaj slusznie przypomniales, Bonobo kilka miesiecy temu "rozniosl w
                            strzepy" moje argumenty podajace w watpliwosc uzycie "bomby N" przez Amerykanow
                            w czasie ataku na lotnisko w Bagdadzie w kwietniu roku 2003. Ponioslem wtedy,
                            przyznaje, calkowita porazke.

                            No i co z tego? Co Bonobo osiagnal? Czy ktokolwiek na swiecie, poza paroma
                            brudasami w zapadlych zakatkach swiata, uwierzyl kiedykolwiek w te historie z
                            bomba N? Nie tylko nie uwierzyl - nikt rozsadny chyba nawet nie uznal, ze warto
                            tej historyjce w ogole poswiecac jakakolwiek uwage.



                            • Gość: xxyyzz Re: P: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.06, 23:16
                              Taaaaak, pamiętam te historię z bombą. Ale potraktowałem ja - niestety -
                              humorystycznie.
                              • t0g Re: P: 01.01.06, 23:32
                                Gość portalu: xxyyzz napisał(a):

                                > Taaaaak, pamiętam te historię z bombą. Ale potraktowałem ja - niestety -
                                > humorystycznie.

                                Niestety? Wlasnie tak nalezalo... To ja zrobilem, niestety, ten blad, ze NIE
                                potraktowalem jej humorystycznie.
                            • bonobo44 Re: N 02.01.06, 09:46
                              t0g napisał:

                              > Jak tutaj slusznie przypomniales, Bonobo kilka miesiecy temu "rozniosl w
                              > strzepy" moje argumenty podajace w watpliwosc uzycie "bomby N" przez
                              Amerykanow
                              > w czasie ataku na lotnisko w Bagdadzie w kwietniu roku 2003. Ponioslem wtedy,
                              > przyznaje, calkowita porazke.

                              Pomimo ostrego przekąsu zawartego w tej wypowiedzi t0g, istotnie nie zabłysnął
                              on - jako specjalista w końcu - w podnoszeniu kolejnych argumentów przeciwko
                              temu wysoce moim zdaniem prawdopodobnemu zdarzeniu.

                              Tytułem porządku, dla niezorientowanych a zainteresowanych przytaczam główny
                              adres odnośnej dyskusji:
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=24400230&a=24400230

                              Panadto nic się tu nie zmieniło w kwestii następującej przesłanki:
                              Jak dotąd, Amerykanie w żaden sposób nie spróbowali dowieść, że zdarzenie takie
                              nie miało miejsca, uniemożliwiając zarazem skutecznie sprawdzenie stanu rzeczy
                              stronom niezależnym. Zgodnie z logiką działania administracji GWBushaJr, dla
                              której analogiczne przesłanki o "100% pewności" wystarczyły w zupełności do
                              zaatakowania suwerennego kraju "całą potęgą militarną" pozostającą do jej
                              dyspozycji, należałoby przyjąć, że zdarzenie to również miało na 100% miejsce.
                              • Gość: sapiens-44 Re: N IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.06, 09:57
                                O bombie N
                                Czyli jak nie można wykluczyć, że coś się nie zdarzyło, to oznacza, że zdarzyło
                                się _na pewno_?
                                Bobobo, załóż nowy gatunek.
                                • bonobo44 Re: N 02.01.06, 10:21
                                  gorzej, Sapiens:
                                  wg rzeczonej administracji, dopóki się (będąc zajączkiem a nie niedźwiedziem)
                                  nie dowiodło własnej niewinności (np. braku BMR), obowiązuje zasada nie tyle
                                  domniemania winy (owej BMR posiadania), co wręcz nawet przyjęcia 100% pewności
                                  i skazania w wyniku tego domniemania (tudzież sfabrykowanych dowodów) zajączka
                                  na rozjechanie przez czołg przez takiego niedźwiedzia prowadzony
                              • t0g Re: Argument dosc kuriozalny 02.01.06, 23:15
                                z tym wymaganiem "dowiedzenia niewinnosci".

                                Dlaczego Amerykanie mieliby dowodzic swojej niewinnosci w sprawie "bomby N",
                                skoro NIKT (slownie: NIKT) nie oskarzyl ich o uzycie takowej broni? (paru
                                brudasow z egzotycznych krajow to nadal jest nikt).

                                Podobnie Pan Kowalski nie ma obowiazku przychodzic do sadu i przekonywac
                                sedziego, ze jest niewinnym
                                • Gość: p. Istotnie kuriozalny ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.06, 00:29
                                  t0g napisał:

                                  > z tym wymaganiem "dowiedzenia niewinnosci".
                                  >
                                  > Dlaczego Amerykanie mieliby dowodzic swojej niewinnosci w sprawie "bomby N",
                                  > skoro NIKT (slownie: NIKT) nie oskarzyl ich o uzycie takowej broni? (paru
                                  > brudasow z egzotycznych krajow to nadal jest nikt).

                                  Retoryka godna amerykanskiego profesora ;-)

                                  ...
                                  > Ja sie istotnie nie popisalem jako ekspert - ale czy latwo byc ekspertem od
                                  > walki z bujna fantazja?

                                  Bajecznie latwo ;-)
                                  Wystarczy dyplom inzyniera zrobiony zaocznie
                                  jak sie mogles na wlasnej skorze przekonac ;-)

                                  pzdr
                                  • t0g Re: Istotnie kuriozalny ... Drogi P, 03.01.06, 01:25
                                    Czy moglbys mi wskazac jeszcze kogos, oprocz Ciebie i Bonobo, ktorzy wierza w te
                                    cala historie z "Bomba N"? Wskazac, przytaczajac jakies powazne zrodla?

                                    Ameryce zarzucono wszystko, co mozna w zwiazku z Irakiem - z wyjatkiem moze
                                    tylko worka na glowe - ale jakos dziwnie z zadnych powaznych ust nie padlo
                                    oskarzenie o owa "bombe N".

                                    A Bonobo, jak ktos to slusznie tutaj podkreslil, cala swoja argumentacje oparl
                                    na schemacie rozumowania: "Nie ma dostatecznych dowodow na to, ze wydarzenie nie
                                    nastapilo, co niezbicie dowodzi, ze nastapilo". Jest to rozumowanie niepoprawne.


                                    Ja ponioslem porazke jako ekspert, zgoda, ale jako ekspert w dziedzinie psychiatrii


                                    • Gość: p. Re: Istotnie kuriozalny ... Drogi t0g, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.06, 02:19
                                      t0g napisał:

                                      > Czy moglbys mi wskazac jeszcze kogos, oprocz Ciebie i Bonobo, ktorzy wierza w
                                      > te
                                      > cala historie z "Bomba N"? Wskazac, przytaczajac jakies powazne zrodla?


                                      A moglbys wskazac z czego wnosisz iz ja wierze w cala ta historie ?
                                      Wierze ze warta jest wiekszej uwagi jesli idzie o scislosc.
                                      • t0g Re: Istotnie kuriozalny ... Drogi Peciaku: 03.01.06, 03:02
                                        Perzyszlo mi do glowy, ze po co mamy sie klocic - wszyscy jestesmy dyletantami
                                        na dobra sprawe. Lepiej zrobie, pomyslalem, zwrociwszy sie do fachowcow.
                                        Najlepiej do samego glownego fachowca, czyli "ojca" bomby N, niejakiego Sama
                                        Cohena. Cohen to juz starszy pan, ma chyba teraz 86 lat. Moze nie bedzie chcial
                                        ze mna sam gadac, ale przypuszczam, ze moze mi wskazac jakis innych dobrych
                                        fachowcow.

                                        Co do Cohena, to tylko wiem w przyblizeniu, gdzie on mieszka - ale sprobuje sie
                                        skontaktowac z facetem, z ktorym on czesto pisuje artykuly na temat broni
                                        nuklearnej i moze mi pomoc nawiazac kontakt z samym Cohenem. Istnieje szansa, ze
                                        ten facet sam cos bedzie mogl na ten temat powiedziec. To kompetentny gosc, jak
                                        sie mozna zorientowac z jego CV.

                                        Jesli uda mi sie do tych ludzi dobic, to zapytam, czy mogliby mi pomoc w
                                        znalezieniu jakis przekonywujacych argumentow, ze Stany NIE UZYLY broni jadrowej
                                        na lotnisku w Bagdadzie.

                                        To moze troche potrwac, bo nawet do tego wspolpracownika Cohena bede sie musial
                                        dobijac nie bezposrednio, a proszac o posrednictwo redakcje czasopisma, w ktorym
                                        on publikuje swoje artykuly. Bezposredniego adresu e-mailowego do niego nie
                                        znalazlem, prawdopodobnie facet nie chce, by mu za bardzo zawracano glowe. Ale
                                        jak ja napisze z pracy na swoim oficjalnym "e-mailowym papierze firmowym" to to
                                        moze pomoc.

                                        Jezeli Ty uwazasz, ze sprawa jest warta wiekszej uwagi, to moze tez pomyslisz o
                                        znalezieniu jakis fachowcow?

                                        A propos broni N, to USA gdzies w 1992 czy cos kolo tego szumnie zadeklarowaly,
                                        ze casle zapasy broni N zlikwidowaly (przedtem przyznawaly sie do posiadania,
                                        np. 380 sztuk glowic typu W70 Mod 3 o mocy 1 kt, jak i paru innych).

                                        Jezeli powstalo by wiec uzasadnione podejrzenie, ze USA uzyly bomby neutronowej,
                                        choc "oficjalnie" takiej bomby nie mialy - to by sie zrobila duza afera i szum
                                        na swiecie, bo to by oznaczalo, ze Stany oszukuja. Tymczasem process powolnego
                                        "jadrowego rozbrajania sie" jest oparty w ogromnej mierze na wzajemnym zaufaniu
                                        wszystkich stron bioracych udzial w tym procesie. Niewatpliwie znaczace
                                        swiatowe figury polityczne by zabraly glos i to by bylo odzwierciedlone w
                                        czolowych mediach na calym swiecie.

                                        Tymczasem o tej calej Bombie N na lotnisku w Bagdadzie mozna znalezc informacje
                                        wylacznie w jakis blogach internetowych i jakis tam bardzo podejrzanej konduity
                                        portalach. W zasadzie nic o wierygodnosci wiekszej, niz Agencja JPP (czyli:
                                        Jedna Pani Powiedziala).

                                        Ja osobiscie w zyciu nie uwierze, ze jesli bylyby uzasadnione podejrzenia o te
                                        bombe, to wszyscy liczni na swiecie wrogowie USA i krytycy polityki Busha w
                                        rodzaju Chiraca et consortes by to potraktowali tak, jakby to bylo pierdniecie
                                        na eleganckim przyjeciu w salonie (pierdniecie w salonie: kazdy udaje, ze
                                        niczego nie slyszal).
                                        • Gość: p. Powodzenia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.06, 03:46
                                          > Jezeli Ty uwazasz, ze sprawa jest warta wiekszej uwagi, to moze tez pomyslisz
                                          > o znalezieniu jakis fachowcow?

                                          Moze Cie rozczaruje, ale dla mnie osobiscie teraz sprawa
                                          ktora mnie owiele bardziej zajmuje jest prozaiczna czynnosc
                                          zarabiania na chleb.
                                          Nawet gdybym jednak bardzo chcial cos zrobic ze swej strony
                                          w tym wzgledzie to i tak skonczylo by sie to tylko na checiach
                                          ze wzgledu na brak odpowiednich kontaktow.

                                          Milo jednak przeczytac ze zamiast z gory zarzucac
                                          komus ze produkuje niedorzecznosci zdecudowales sie
                                          podjac jakies rzeczowe kroki.

                                          Nie jestem tylko pewien czy bedzie to gra warta swieczki
                                          z Twojego punktu widzenia.
                                          Bo jesli udowodnisz niezbicie ze to nie mialo miejsca
                                          to nie zmieni to nic do czego juz jestes przekonany
                                          i do czego inni zdrowo myslay Twoim zdaniem byc winni.

                                          Jesli zas sie okaze ze sprawa po dokladniejszym zbadaniu
                                          pozostanie dalej conajmniej niejasna to tym bardziej
                                          nie osiagniesz satysfakcjonujacego Cie celu.

                                          Tym bardziej Ci sie chwali takie konstruktywne podejscie.
                                          Zawsze to bedzie bardziej pouczajace dla wszystkich
                                          niz obrzucanie sie niesprawdzonymi diagnozami ;-)

                                          pzdr
                                        • madcio Re: Istotnie kuriozalny ... Drogi Peciaku: 03.01.06, 22:40
                                          > Ja osobiscie w zyciu nie uwierze, ze jesli bylyby uzasadnione podejrzenia o te
                                          > bombe, to wszyscy liczni na swiecie wrogowie USA i krytycy polityki Busha w
                                          > rodzaju Chiraca et consortes by to potraktowali tak, jakby to bylo pierdniecie
                                          > na eleganckim przyjeciu w salonie (pierdniecie w salonie: kazdy udaje, ze
                                          > niczego nie slyszal).

                                          To jedna z powszechnych wad teorii spiskowych. Użyję porównania, które powinno
                                          być dla bonobo44 zrozumiałe, gdyż on zdaje się nie ma wątów co do faktu
                                          lądownaia USA na Księżycu:

                                          Teoria spiskowa o sfałszowanym lądowaniu na Księżycu cierpi na to samo. Gdyby
                                          istniał najlżejszy cień podejrzenia o sfałszowanie tego (nie mówiąc o rzekomych
                                          tonach "dowodów", które można zobaczyć podobno na własne oczęta podług wyznawców
                                          teorii spiskowych) wyczynu, jako pierwsi ponieśliby wrzask ruscy, a za nim
                                          chórem wszyscy ówcześni wrogowie USA.
                                          • bonobo44 "najlżejszy cień podejrzenia" 03.01.06, 23:52
                                            "najlżejszy [a nawet nieco (możliwe, że nawet dużo 8) cięższy] cień
                                            podejrzenia" to stanowczo nazbyt mało, ażeby zaryzykować własny autorytet
                                            (polityka, fizyka - bez względu na rangę), a co dopiero - będąc politykiem o
                                            krytycznej (w sensie przejscia fazowego drugiego rodzaju pomiędzy politykiem
                                            znaczącym i bez znaczenia) pozycji - oficjalnie zaryzykować autorytet własnego
                                            państwa
                                            • madcio Re: "najlżejszy cień podejrzenia" 07.01.06, 15:41
                                              Taki argument m. in. wysuwają konspiracjoniści w obronie teorii o sfałszowanym
                                              locie amerykanów na Księżyc. Że i tak to była zmowa miedzy Ami i Ruskimi, a
                                              reszta bała się nawet pisnąć. :)))
                                              • Gość: p. Re: "najlżejszy cień podejrzenia" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.06, 17:43
                                                madcio napisał:

                                                > Taki argument m. in. wysuwają konspiracjoniści w obronie teorii o sfałszowanym
                                                > locie amerykanów na Księżyc. Że i tak to była zmowa miedzy Ami i Ruskimi, a
                                                > reszta bała się nawet pisnąć. :)))

                                                Trzy dni nad tym myslales i tylko tyle zdolales wymyslic ?;-)

                                                Na pocieszenie niech Ci zostanie ze
                                                amerykanski profesor tez nie wymyslil wiele choc rownie dlugo
                                                nad tym myslal jesli nie dluzej ;-)

                                                Faktycznie miedzy lotem na Ksiezyc a agresja wojskowa istnieje
                                                bardzo wielka zbieznosc okolicznosci ;-)
                                                Zwalaszcza podobny poziom dostepnosci do dokumentacji
                                                obu przedsiewziec ;-)
                                                • madcio Re: "najlżejszy cień podejrzenia" 08.01.06, 22:19
                                                  > Trzy dni nad tym myslales i tylko tyle zdolales wymyslic ?;-)
                                                  Zapłać mi, to będę na forum 24 h na dobę. Na początek stówa złociszy za godzinę.
                                                  Może być?

                                                  > Faktycznie miedzy lotem na Ksiezyc a agresja wojskowa istnieje
                                                  > bardzo wielka zbieznosc okolicznosci ;-)
                                                  Chciałeś chyba napisać "między teorią o sfałszowanym locie na księżyc a teorią
                                                  na temat użycia bomby N istnieje wiele podobieństw, które uzasadniają ich
                                                  porównywanie pod względem ich podobieństwa do tzw. teorii spiskowych". :>

                                                  > Zwalaszcza podobny poziom dostepnosci do dokumentacji
                                                  > obu przedsiewziec ;-)
                                                  A nie mówiłem, brak dowodów na spisek to najlepszy dowód na spisek. Jak miło, że
                                                  potwierdzasz moje słowa z innego postu z tego wątku.
                                                  • Gość: p. Re: "najlżejszy cień podejrzenia" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.06, 01:50
                                                    madcio napisał:

                                                    > > Trzy dni nad tym myslales i tylko tyle zdolales wymyslic ?;-)
                                                    > Zapłać mi, to będę na forum 24 h na dobę. Na początek stówa złociszy za
                                                    godzinę
                                                    > .
                                                    > Może być?

                                                    Jak na poczatek to masz skromne wymagania ;-)

                                                    > > Faktycznie miedzy lotem na Ksiezyc a agresja wojskowa istnieje
                                                    > > bardzo wielka zbieznosc okolicznosci ;-)
                                                    > Chciałeś chyba napisać "między teorią o sfałszowanym locie na księżyc a teorią
                                                    > na temat użycia bomby N istnieje wiele podobieństw, które uzasadniają ich
                                                    > porównywanie pod względem ich podobieństwa do tzw. teorii spiskowych". :>

                                                    To co chcialem to napisalem.
                                                    Jesli masz problemy ze zrozumieniem to potrenuj
                                                    jeszcze czytanie ;-)

                                                    > > Zwalaszcza podobny poziom dostepnosci do dokumentacji
                                                    > > obu przedsiewziec ;-)
                                                    > A nie mówiłem, brak dowodów na spisek to najlepszy dowód na spisek. Jak miło,
                                                    > że potwierdzasz moje słowa z innego postu z tego wątku.

                                                    Z takim poziomem zrozumienia i wnioskowania
                                                    to 100 starych zlotych na godzine nie wart jest twoj wysilek ;-)
                                                  • madcio Re: "najlżejszy cień podejrzenia" 10.01.06, 20:58
                                                    > > > Faktycznie miedzy lotem na Ksiezyc a agresja wojskowa istnieje
                                                    > > > bardzo wielka zbieznosc okolicznosci ;-)
                                                    > > Chciałeś chyba napisać "między teorią o sfałszowanym locie na księżyc a
                                                    > > teorią na temat użycia bomby N istnieje wiele podobieństw, które
                                                    > > uzasadniają ich porównywanie pod względem ich podobieństwa do tzw.
                                                    > > teorii spiskowych".
                                                    > To co chcialem to napisalem.
                                                    Tym, co JA napisałem, chciałem ci pokazać, co mogą mieć one z sobą wspólnego. A
                                                    co TY chciałeś powiedzieć poza małą manipulacyjką słowną, to ja nie wiem.

                                                    > > > Zwalaszcza podobny poziom dostepnosci do dokumentacji
                                                    > > > obu przedsiewziec ;-)
                                                    > > A nie mówiłem, brak dowodów na spisek to najlepszy dowód na spisek. Jak
                                                    > > miło, że potwierdzasz moje słowa z innego postu z tego wątku.
                                                    > Z takim poziomem zrozumienia i wnioskowania
                                                    Brak dostępnych materiałów (zapewnie za 50 czy 100 lat odtajnią, i co w tym
                                                    dziwnego?) na temat Iraku ma czego właściwie dowodzić?
                                                  • Gość: p. przyklad z matematyki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.06, 07:49
                                                    madcio napisał:

                                                    > > > > Faktycznie miedzy lotem na Ksiezyc a agresja wojskowa
                                                    > > > > istnieje bardzo wielka zbieznosc okolicznosci ;-)
                                                    > > > Chciałeś chyba napisać "między teorią o sfałszowanym locie na
                                                    > > > księżyca
                                                    > > > teorią na temat użycia bomby N istnieje wiele podobieństw, które
                                                    > > > uzasadniają ich porównywanie pod względem ich podobieństwa do tzw.
                                                    > > > teorii spiskowych".
                                                    > > To co chcialem to napisalem.
                                                    > Tym, co JA napisałem, chciałem ci pokazać, co mogą mieć one z sobą wspólnego.
                                                    > A
                                                    > co TY chciałeś powiedzieć poza małą manipulacyjką słowną, to ja nie wiem.

                                                    Juz spiesze Ci wyjasnic.
                                                    To co chciales mi pokazac jest tak pozbawione sensu ze tylko
                                                    wzbudza we mnie smiech.
                                                    Zeby ulatwic Ci zrozumienie dlaczego podam Ci porownanie
                                                    o matematycznym rodowodzie:
                                                    Ze wzgledu na dostepnosc do dokumentacji
                                                    teorie o sfalszowanym locie na Ksiezyc mozna by porownac do
                                                    teorii ze 2*2 nie rowna sie 4.
                                                    Natomiast teorie o uzyciu bomby N porownac do badania kilkuset
                                                    cyfrowej liczby na okolicznosc czy jest ona liczba pierwsza czy tez nie.

                                                    To co zrobil bonobo44 to odpowiadaloby mniej wiecej serii
                                                    testow z ktorych zaden nie wykluczalby mozliwosci iz badana liczba
                                                    jest liczba pierwsza.
                                                    Na podstawie owych testow doszedl on do przekonania ze badana liczba
                                                    jest wlasnie liczba pierwsza.
                                                    Dla Ciebie to juz jest teoria spiskowa.
                                                    Bez wzgledu czy on sie myli czy tez nie to okolicznosci/(testy
                                                    w tym przykladzie) nakazuja zdrowo myslacej osobie powaznie
                                                    myslec o takiej mozliwosci.
                                                    Ty zas chcialbys nas przekonac ze dopoki nie sprawdzimy
                                                    WSZYSTKICH mozliwych podzielnikow to nie mozemy miec
                                                    podejrzen ze badana liczba jest liczba pierwsza, bo w przeciwnym
                                                    przypadku tworzymy spikowa teorie.
                                                    Dla matematykow to nie sa teorie spiskowe to czesc teorii liczb.

                                                    > > > > Zwalaszcza podobny poziom dostepnosci do dokumentacji
                                                    > > > > obu przedsiewziec ;-)
                                                    > > > A nie mówiłem, brak dowodów na spisek to najlepszy dowód na spisek.
                                                    > Jak
                                                    > > > miło, że potwierdzasz moje słowa z innego postu z tego wątku.
                                                    > > Z takim poziomem zrozumienia i wnioskowania
                                                    > Brak dostępnych materiałów (zapewnie za 50 czy 100 lat odtajnią, i co w tym
                                                    > dziwnego?) na temat Iraku ma czego właściwie dowodzić?

                                                    Ma dowodzic tego ze podane przez Ciebie porownanie
                                                    do przykladu w ktorym dowody mamy na tacy jest
                                                    conajmniej bezsensowne i smiechu warte.

                                                    Jesli jeszcze tego nie rozumiesz to popros t0g
                                                    o wytlumaczenie. On ma zapewne wieksze zdolonosci
                                                    perswazyjno-dydaktyczne niz ja.
                                                    On juz zrozumial ze w tym temacie o wiele latwiej
                                                    znalezc okolicznosci obciazajace/ testy niewykluczajace
                                                    niz okolicznosci czyniace mozliwosc zajscia zdarzenia
                                                    wielce nieprawdopodobnym lub zupelnie niemozliwym/test
                                                    wykluczajacy.

                                                    Poniewaz zdal sobie z tego sprawe to zaczal bonobo44
                                                    zarzucac jakies problemy z psychika jakby byl ekspertem.
                                                    Mniej wiece tym samym tropem idziesz Ty czy sapiens-44.
                                                    Czy sie to wam podoba czy tez nie
                                                    - raczej sie wam to mocno nie podoba - to niestety dla was
                                                    w sprawie istnieje wiele poszlak obciazajacych, ktore
                                                    choc niczego absolutnie nie przesadzaja to jednakowoz kaza
                                                    sprawnej intelektualnie jednostce bardzo powaznie rozwazac
                                                    mozliwosc zajscia takiego scenariusza jaki nakreslil bonobo44.

                                                    Z prawnego punktu widzenia to mozemy sobie mowic
                                                    o niewinnosci, ale matematyka kaze myslec jednak cos
                                                    zupelnie innego bez wzgledu na to jaka jest PRAWDA.

                                                    Dla mniej spiskowa teoria to w najwiekszym skrocie taka
                                                    ktora dziala wbrew matematyce.
                                                  • madcio Przykłady sobie odpuść. 14.01.06, 18:06
                                                    Facet, ty mi nie mieszaj mateamtyki do teorii spiskowych, bo to jest śmiechu warte.

                                                    Jeśli uważasz, że nie można porównywać dwóch teorii - o nielądowaniu Amich na
                                                    Księżycu i o użyciu bomby N, bo jedna traktuje o lotach kosmicznych, a druga o
                                                    agresji wojskowej - to nie mamy o czym gadać. :))))

                                                    > Ze wzgledu na dostepnosc do dokumentacji
                                                    > teorie o sfalszowanym locie na Ksiezyc mozna by porownac do
                                                    > teorii ze 2*2 nie rowna sie 4.
                                                    > Natomiast teorie o uzyciu bomby N porownac do badania kilkuset
                                                    > cyfrowej liczby na okolicznosc czy jest ona liczba pierwsza czy tez nie.
                                                    Nie widzę związku między dostępnością dokumentacji a porównywaniem obydwóch
                                                    teorii do jakichś tam matematycznych wzorów czy twierdzeń. Manipulujesz.

                                                    Równie dobrze mogę dać teorii bomby N równanie matematyczne 2*2 != 4, a teoria o
                                                    nielądowaniu na księżycu porównać do badania, czy liczba jest pierwsza. I co mi
                                                    zrobisz?
                                    • Gość: p. Re: Istotnie kuriozalny ... Drogi t0g, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.06, 02:39
                                      t0g napisał:
                                      ...
                                      > Ameryce zarzucono wszystko, co mozna w zwiazku z Irakiem - z wyjatkiem moze
                                      > tylko worka na glowe - ale jakos dziwnie z zadnych powaznych ust nie padlo
                                      > oskarzenie o owa "bombe N".

                                      worki na glowach tez byly

                                      ale zanim wyszly na swiatlo dzienne to rowniez nikt
                                      kogo gotow jestes uznac za powaznych nie otworzyl ust.
                                      Dla mnie to nie jest bynajmniej dziwne.


                                      > A Bonobo, jak ktos to slusznie tutaj podkreslil, cala swoja argumentacje oparl
                                      > na schemacie rozumowania: "Nie ma dostatecznych dowodow na to, ze wydarzenie
                                      > nie
                                      > nastapilo, co niezbicie dowodzi, ze nastapilo". Jest to rozumowanie
                                      > niepoprawne.

                                      Z przeslania Bonobo w watku o bombie N nie wynikalo bynajmniej
                                      ze jest on w 100% przekonany, ani ze posiada niezbite dowody.
                                      A jedynie ze to co skojarzyl bardzo do niego przemawia.
                                      I trudno mu tu zarzucic niepoprawnosc rozumowania.

                                      > Ja ponioslem porazke jako ekspert, zgoda, ale jako ekspert w dziedzinie
                                      > psychiatrii

                                      Jako ekspert z fizyki wylozyles sie paskudnie.
                                      Co do psychiatrii to nie mnie sie wypowiadac.

                                      Jednak biorac pod uwage z jaka intensywnoscia
                                      zarzucasz Bonobo dysfunkcje tej natury,
                                      to zaczynaja mnie nachodzic watpliwosci czy aby
                                      nie pomylila Ci sie rola eksperta z rola pacjenta.
                              • madcio O bosz... 03.01.06, 22:35
                                A ten znów swoje. :) W sumie wzruszam ramionami - jedna więcej teoria spiskowa
                                nie zrobi różnicy, tyle już tych bredni jest na tym paranoicznym świecie.
                                • bonobo44 Kiedy teoria staje się spiskową? Jakies kryteria? 04.01.06, 00:06
                                  madcio napisał:

                                  > jedna więcej teoria spiskowa
                                  > nie zrobi różnicy, tyle już tych bredni jest na tym paranoicznym świecie.


                                  nie sądzisz, że tak łatwo szufladkując:
                                  "to teoria spiskowa, a ta niespiskowa"
                                  może ci łatwo umknąć i ta najbardziej kluczowa?

                                  dzis wystarczy mniej lub bardziej oficjalnie ogłosić jakąkolwiek hipotezę
                                  za efekt teorii spiskowej, by... umarła ona smiercią cywilną...
                                  zabawny mechanizm, prawda?
                                  ot, taka sobie wspólczesna mini(?)-inkwizycja 8)44
                                  • madcio Re: Kiedy teoria staje się spiskową? Jakies kryte 07.01.06, 16:25
                                    Co to jest teoria spiskowa?
                                    en.wikipedia.org/wiki/Conspiracy_theory
                                    Kilka interesujących cech teorii spiskowych:
                                    1. Przeciwnicy i złe charaktery mają niemal boskie moce: żaden z wielu tysięcy
                                    ludzi pracujących przy projekcie Apollo nie pisnął nigdy ani słowa o oszustwie,
                                    a nawet najzacieklejsi wrogowie USA ani nie ośmielą się pisnąć w sprawie bomby N.
                                    1a. Oczywiście, interesującym przypadkiem taka moc nie dotyczy grupek wyznawców
                                    teorii spiskowych.

                                    2. Wyznawcy teorii spiskowych są zawsze na marginesie, ponadto wiele z nich ma
                                    poważne dziury nie tylko w logice, ale i nauce - przywołując jako wyjaśnienie
                                    swoich tez nieznane technologie, moce paranormalne, kosmitów itp.
                                    2a. Sam fakt bycia na marginesie nie jest jeszcze dowodem, ale z pewnością dobrą
                                    przesłanką. Rzeczywiste spiski (choćby ten leżący u podstaw przejęcia władzy
                                    przez faszystów czy bolszewików, albo zaplanowany zamach na WTC) są dobrze
                                    opisane i powszechnie znane. Oczywiście, często rzeczywiste spiski są podstawą
                                    do snucia teorii spiskowych, tak jak w wypadku WTC.
                                    2b. Oczywiście, sam fakt bycia na marginesie jest tłumaczony spiskiem przeciwko
                                    wyznawcom spisków. Innymi słowy, brak jakichkolwiek dowodów na spisek jest
                                    najlepszym dowodem na spisek.

                                    3. Nie istnieją sposóby, by wykazać, ze teoria spiskowa jest błędna.
                                    Sprzeczności zarówno logiczne, jaki i naukowe są ignorowane lub tłumaczone coraz
                                    to bardziej wyszukanymi wersjami zdarzeń, które same w sobie stają się spiskami.

                                    4. Same spiski jako takie są nienaturalnie potężne. Trwają często setki lat i
                                    maczają łapska w wszystkich waznych wydarzeniach historycznych w danym okresie.
                                    Rzeczywiste spiski są zwykle kilkuosobowe i krótko żyjące, gdyż wraz z większą
                                    liczbą osób i czasem ryzyko wyjścia na wierzch wzrasta radykalnie.

                                    5. Najważniejsza cecha: świat jest, przy wszystkich zawiłościach teorii
                                    spiskowych, PROSTY. Spisek wszystko wyjaśnia. Oni kontra my. Złe charaktery
                                    kontra dobre. Wredna ameryka kontra niejaki bonobo44.
                                    • bonobo44 Re: Kiedy teoria staje się spiskową? Kryteria ? 09.01.06, 10:54
                                      madcio napisał:

                                      > 1. Przeciwnicy i złe charaktery mają niemal boskie moce

                                      A gdzie tu ta "boska moc"? A moze wg ciebie sama bomba N ma w sobie "boski"
                                      pierwiastek?

                                      > 2. Wyznawcy teorii spiskowych są zawsze na marginesie,

                                      Stwierdzenie, które można sprawdzić wyłącznie a posteriori...
                                      każda nowa hipoteza znajduje się początkowo "na marginesie".

                                      Ponadto, wiele hipotez dotyczących historii nigdy nie zostało wyjaśnionych
                                      do końca (ze względu na zatarcie śladów) i mają one marginalną ilość
                                      zwolenników. Czy istotnie wszystkie sklasyfikowałbyś jako teorie spiskowe?

                                      > ponadto wiele z nich ma poważne dziury nie tylko w logice, ale i nauce

                                      Mimo dużych wysiłków t0g na tym gruncie nie udało mu się wykazać mi braków
                                      ani w jednym ani w drugim - wręcz przeciwnie, że tak powiem ;)

                                      > 3. Nie istnieją sposóby, by wykazać, ze teoria spiskowa jest błędna.

                                      W tym wypadku jak najbardziej istnieje taki sposób - nadal jeszcze wystarczy
                                      przeprowadzić niezależne badania radiometryczne terenu lotniska.

                                      > 4. Same spiski jako takie są nienaturalnie potężne.

                                      Tu bynajmniej nie mamy do czynienia z czymkolwiek podobnym...
                                      chyba, że prawdopodobne wypróbowanie broni N przez najpotężniejsze
                                      supermocarstwo na praktycznie bezbronnym kraju uznamy za przejaw jakiejś
                                      "nienaturalnie" potężnej siły...

                                      > 5. Najważniejsza cecha: świat jest, przy wszystkich zawiłościach teorii
                                      spiskowych, PROSTY. Spisek wszystko wyjaśnia.

                                      A co właściwie twoim zdaniem miałoby wyjaśniać generalnie uczynienie z innego
                                      kraju poligonu doświadczalnego dla swojego sprzętu wojskowego (w tym zapewne i
                                      N)?
                                      Jakiż to nowy element rzeczywistości staje się dla ciebie przez to bardziej
                                      oczywisty?
                                      • Gość: sapiens-44 Re: Kiedy teoria staje się spiskową? Kryteria ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.06, 11:18
                                        bonobo pobredził:

                                        > Tu bynajmniej nie mamy do czynienia z czymkolwiek podobnym...
                                        > chyba, że prawdopodobne wypróbowanie broni N przez najpotężniejsze
                                        > supermocarstwo na praktycznie bezbronnym kraju uznamy za przejaw jakiejś
                                        > "nienaturalnie" potężnej siły...

                                        Bonobo, to może bez tych retorycznych sztuczek, w których się zamotałeś. Skoro
                                        napisałeś "prawodpodobne", to ma oznaczać że twoim zdaniem ta bomba została
                                        użyta, czy tylko coś w duchu "prawdopdoobnie kometa może śmajtnąc ogonem, tylko
                                        nie wiadomo kiedy?"
                                        Bo się bawisz w retorykę, a może tak prosto napisz, jak to było twoim zdaniem.
                                        To znaczy, jak to oceniasz :) bo dowody to inna sprawa. Odrzucasz spiskowe
                                        teorie, no to masz okazje wyjasnić krótko i zdecydowanie swoje stanowisko.


                                        • bonobo44 Czy i jak wysoce prawdopodobne było użycie N ? 09.01.06, 11:35
                                          Gość portalu: sapiens-44 napisał(a):

                                          > To znaczy, jak to oceniasz :) bo dowody to inna sprawa.

                                          Tak, jak następuje:
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=24400230&a=25690288
                                      • madcio Re: Kiedy teoria staje się spiskową? Kryteria ? 10.01.06, 21:20
                                        > > 1. Przeciwnicy i złe charaktery mają niemal boskie moce
                                        > A gdzie tu ta "boska moc"? A moze wg ciebie sama bomba N ma w sobie "boski"
                                        > pierwiastek?
                                        Ameryka. Wielka, mroczna, groźna i zdolna do wszystkiego, włącznie z zbrodnią, o
                                        której by krzyczał cały świat, gdyby nie... no właśnie, gdyby nie co?...

                                        > > 2. Wyznawcy teorii spiskowych są zawsze na marginesie,
                                        > Stwierdzenie, które można sprawdzić wyłącznie a posteriori...
                                        > każda nowa hipoteza znajduje się początkowo "na marginesie".
                                        Hipoteza bomby N ma już ładne parę lat za sobą i wciąż jest domeną wyłaącznie
                                        twoją, kilku arabskich fanatyków, których nikt poważnie nie bierze pod uwagę,
                                        oraz jednego wątpliwego bloga.

                                        > > ponadto wiele z nich ma poważne dziury nie tylko w logice, ale i nauce
                                        > Mimo dużych wysiłków t0g na tym gruncie nie udało mu się wykazać mi braków
                                        > ani w jednym ani w drugim - wręcz przeciwnie, że tak powiem ;)
                                        Ja nie wnikam w naukowe dysputy - argumentowałem wtedy i teraz przeciw teorii o
                                        bombie N z innych pozycji.

                                        > > 3. Nie istnieją sposóby, by wykazać, ze teoria spiskowa jest błędna.
                                        > W tym wypadku jak najbardziej istnieje taki sposób - nadal jeszcze wystarczy
                                        > przeprowadzić niezależne badania radiometryczne terenu lotniska.
                                        Wiesz dobrze, ze nierealne byłoby przeprowwadzenie rpzez ciebie takich badań.
                                        Świat zażądałby takich badań, oczywiście, gdyby ta zbrodnia USA wyjrzała na
                                        światło dzienne. Ale czemuż to tylko o miej szepczą po kątach i podejrzanej
                                        prowienencji stronach www, no czemuż?

                                        > > 4. Same spiski jako takie są nienaturalnie potężne.
                                        > Tu bynajmniej nie mamy do czynienia z czymkolwiek podobnym...
                                        A milczenie wszystkich w tej sprawie, to co? Betka, drobiażdżek? Że żaden z
                                        zaprzysięgłych wrogów i konkurentów USA nie podchwycił sprawy o TAKIM kalibru i
                                        nie rozgłosił ją przy chórze potępienia na cały świat? Dla mnie umiejętność
                                        zamknięcia wszystkim mordy jest przejawem nienaturalnej potęgi.

                                        > > 5. Najważniejsza cecha: świat jest, przy wszystkich zawiłościach teorii
                                        > spiskowych, PROSTY. Spisek wszystko wyjaśnia.
                                        > A co właściwie twoim zdaniem miałoby wyjaśniać (..)?
                                        Że Ameryka jest be. To przecież jestt czarno-białe i proste, wręcz prostackie.
                                        To przecież w kółko wykazujesz tutaj, wyciagając wszystkie prawdziwe i rzekome
                                        zbrodnie USA oraz piętnując na każdym kroku ich dokonania w dziedzinie podboju
                                        kosmosu.
                                    • bonobo44 Re: Kiedy teoria staje się spiskową? Za Wikipedią 09.01.06, 11:30
                                      "Teoria spiskowa to pogląd na dowolny temat, zakładający, że pewna grupa ludzi
                                      świadomie i w utajnieniu działa (spiskuje) na szkodę reszty społeczeństwa."
                                      pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_spiskowa

                                      Tu akurat grupa ludzi działa na korzyść spoleczeństwa, nie próbując
                                      rozdmuchiwać tej sprawy (jeśli istotnie miała miejsce). Już jakiś czas temu
                                      doszedłem do wniosku, że w szeroko pojętym interesie społecznym jest nie
                                      czynienie "normalki" z uzycia broni N.
                                      Tu pozwalam sobie na niejakie zadęcie, bo cokolwiek bym napisał, to i tak
                                      znakomita większość pozostanie nastawiona sceptycznie.
                                      Jest to na tym formum N zatem jedynie sztuka dla sztuki... prowadzenia sporów.

                                      Ponadto, kto miałby stanowić taką grupę?

                                      "Wyznawcy teorii spiskowych zazwyczaj uważają, że tą grupą jest rząd,
                                      przedstawiciele tajnych organizacji (także wyimaginowanych), jednej
                                      lub wielu działających wspólnie korporacji lub przedstawiciele określonych
                                      narodów, czasem - obce cywilizacje."

                                      Rząd USA? On (wtajemniczeni w sprawy "bezpieczeństwa ktraju" jego członkowie)
                                      co najwyżej byłby zainteresowany przeprowadzeniem takiej próby z bronią N w
                                      sposób możliwie "zakamuflowany".
                                      CIA, FBI, DoD? Ich rola (odpowiednich ich sekcji) mogła jedynie polegać na
                                      operacjach "kamuflażu" i późniejszej dezinformacji.
                                      W sumie ma to wszelkie znamiona typowej tajnej operacji, której skutki udało
                                      się utrzymać w tajemnicy m.in. poprzez głośne zakwalifikowanie ich do
                                      grupy "teorii spiskowych".

                                      "jednej lub wielu działających wspólnie korporacji lub przedstawiciele
                                      określonych narodów"

                                      no cóż, tu możemy w zupełności poprzestać na samodzielnych skoordynowanych
                                      operacjach kilku oddziałów specjalnych, oddelegowanych do realizacji zadania
                                      przez jedną tylko stronę konfliktu;

                                      "czasem - obce cywilizacje."

                                      przynajmniej tego nie sposób mi tu zarzucić ponad wszelką wątpliwość; no chyba,
                                      że broń N została Pentagonowi "podarowana" przez kosmitów właśnie,
                                      a jej użycie "zagluszone" przez statki "obcych" 8)


                                      "Czasami teorie spiskowe są ujawniane jako faktyczne zdarzenia i działania
                                      grup, przybierając formę potwierdzonych spisków, np. afera Watergate.
                                      Inny często podawany przez zwolenników spisków przykład to [Operacja
                                      Northwood], z 1962, w której CIA planowało dokonać sfingowanych ataków
                                      Kubańskich na bazę USA, w celu usprawiedliwienia i przekonania opinii
                                      publicznej do konieczności wojny z Kubą[1]. Operacja ta ostatecznie nie została
                                      przeprowadzona."

                                      Ciekawe ;) nieprawdaż?

                                      "Najczęściej brak przekonywających dowodów potwierdzających lub
                                      zaprzeczających, często można jednak mówić o różnego rodzaju poszlakach czy
                                      możliwościach."

                                      Zwracam uwagę na kategorie "najczęściej" i "często", które chwalebnie
                                      dopuszczają wyjątki ;)
                                      • bonobo44 Re: Kiedy teoria staje się spiskową? Za "WiŻyciem" 27.06.06, 16:36
                                        "Samo pojęcie teorii spiskowej jest w gruncie rzeczy neutralne i oznacza
                                        charakter hipotezy."
                                        www.wiz.pl/index.php?id=teoria
                                        dlatego

                                        "niektóre teorie spiskowe okazują się prawdą"


                                        "Do rangi "prawdopodobnych" pretendują też liczne spekulacje na temat
                                        zaangażowania CIA w zagraniczne zamachy stanu, operacja Northwood..."


                                        na ile hipoteza N jest "prawdopodobna" to rzecz wtórna
                                        wobec faktu, że nie dopuszczajac do siebie i takiej
                                        możliwosci rozwoju wypadków skazujemy się z góry na
                                        bezkrytyczny stereotyp, który:

                                        "prowadzi nie tylko do ogólnego zakłamania społecznego,
                                        ale też rozleniwienia karmionych gotowymi informacjami umysłów"

                                        podobnie zresztą jak bezkrytycznie przyjęta za pewnik
                                        "teoria spiskowa" (vide dla wielu "hoax" z lądowaniem na Księżycu)
                          • madcio Re: Wojna ekonomiczna 03.01.06, 22:34
                            Brudne sprawki USA przeszłe, teraźniejsze i przyszłe to jedna sprawa. Skutki dla
                            świata zniknięcia USA to zupełnie inna sprawa.

                            Rozumiem iście rewolucyjne marzenie bonobo44, by zmieść toto z drogi i stworzyć
                            nowy raj na Ziemi, ale spóźnił się, biedaczek. Już kilku smutnych, mniej lub
                            bardziej brodatych i wąsikowatych panów w różnych kolorach (dominująca głównie
                            czerwień przemieszana z brunatem) próbowało tej sztuki w nowożytniej historii. Z
                            dość kiepskim skutkiem.
                      • mariachi77 Re: Wojna ekonomiczna 24.02.06, 23:49
                        Wytłumacz mi dlaczego silnik diesla nazywa się silnikiem diesla, anie silnikiem
                        dużej ilości zwolenników używania silnika wysokoprężnego? Dlaczego twierdzenie
                        Pitagorasa jest twierdzeniem Pitagorasa, a nie twierdzeniem tłumu uważającego,
                        że kwadrat przyprostokątnych równa się kwadratowi przeciwprostokątnej.
                    • bonobo44 Czy to już rzeczywiście rywalizacja ESA z NASA ? 02.01.06, 01:45
                      Gość portalu: sapiens-44 napisał(a):

                      > Weź rywalizacje ESA z NASA. Dopiero ostatnio coś po europejsku drgnęło,
                      > i to dlatego, że NASA osłabła, a nie, że ESA silniejsza.

                      W tym akurat przypadku nader schlebiasz Europie.

                      ESA powstała w 1973 i w swej istocie bazowała na wcześniejszym dorobku jednego
                      tylko kraju europejskiego - Francji...

                      NASA powstała w 1958

                      W 2005 budżet ESA stanowił mniej niż 3 mlr €
                      (4x mniej na głowę niż NASA w dziedzinie wyłącznie działalności cywilnej w
                      kosmosie)

                      ESA wysłała pierwszą sondę międzyplanetarną w 2003 roku (udany orbiter Marsa)
                      a 14 stycznia minie pierwsza rocznica pierwszego udanego lądowania (po jednej
                      nieudanej próbie) na innym ciele niebieskim; w drodze jest europejski orbiter
                      Wenus
                      (wszystko to w ciągu ostatnich 3-ch lat - na tyle datować można początek
                      europejskich lotów kosmicznych poza orbitę Ziemi)

                      NASA wysłała pierwszą sondę międzyplanetarną w 1959 roku
                      a w 7 lat później (w 1966) posadziła coś miękko na Księżycu

                      ESA oderwała się od ziemskich orbit 3 lata temu
                      NASA pół wieku temu

                      a Ty mówisz już o rywalizacji?
                      nie, mój drogi, rywalizacja dopiero przed nami
                      i - jak sądzę - wyjdzie ona obu agencjom, ale zwłaszcza tej
                      starszej "osłabionej" bidulce na dobre

                      8)44
              • t0g Re: Bonobo, stales sie ekwiwalentem Remkka na FN 01.01.06, 22:42
                Na FS i troche rzadziej na FK produkuje sie forumowicz o nicku Remekk. Czlowiek
                ten, co jest wodoczne golym okiem, obsesyjnie nie znosi Zydow i w kazdym swoim
                poscie usiluje im "dopiec", nie tylko przy pomocy argumentow, ale i roznych
                zawolalowanych obelg, jak np. przez pisanie slowa "obrzydliwy" jako "ob-zyd-liwy"
                (z z kropka), i tym podobnymi srodkami. Widac, ze tego czlowieka po prostu
                obsesja na punkcie Zydow roznosi i on MUSI kazdego dna Zydowi "przysrac".

                Ty moze tego nie dostrzegasz, ale stales sie takim "Remkkiem od Ameryki" na FN.
                Remekk atakuje Zydow, a Ty - USA, ale poza ta jedna roznica jestescie bardzo do
                siebie podobni.

                Co do merytorycznej czesci - o wzajemnej pozycji USA i Europy w sprawach nauki i
                technologii akurat ostatnio bardzo duzo sie dyskutuje na forach duzo
                powazniejszych, niz Forum Nauka Gazety Wyborczej. Ze zrodel powszechnie
                dostepnych, to duzo ta sprawa zajmowal sie w ostatnich miesiacach "The
                Economist". Polecam lekture tego materialu - mozesz sobie sprawdzic, czy
                "Economist" podziela Twoje poglady.

                Sytuacja jest, jaka jest, i do jakich wnioskow i zgody czy niezgody dojdziemy w
                wyniku klotni na Forum Nauka, to nic to na nia nie wplynie. Podobny sens ma
                dyskusja na temat przewagi Swiat Bozego Narodzenia nad Swietami Wielkiej Nocy.


                Mnie dane bylo kiedys spedzic bez mala dwa lata w bylym ZSRR, w Dubnej, no i tam
                musialem bez przerwy wysluchiwac rozwazan na temat wyzszosci systemu
                sowieckiego nad systemem amerykanskim - agitacja byla tak nachalna, ze po prostu
                nie bylo zadnego sposobu, zeby sie przed nia ukryc. Wiec ja uwazam, ze swoja
                "zyciowa norme" na wysluchiwanie roztrzasan o wyzszosci czegos nad czyms juz mam
                w 100% wyrobiona i dalsze sluchanie pogadanek z tego samego cyklu mnie juz nie
                bawi - a tym bardziej juz udzialu w takich roztrzasaniach stanowczo brac nie
                chce. Zabralem tutaj glos glownie z tym zamiarem, by przedstawic swoja opinie
                bezsensownosci tego rodzaju dyskusji.
                • bonobo44 naród amerykański nowym narodem wybranym? 02.01.06, 02:04
                  rozumiem, t0g, że porównanie mnie do antysemity
                  ma na celu nie tylko (a może nawet nie tyle) zdyskredytowanie mojej osoby,
                  ale również umocnienie na piedestale niezmiennie jaśniejącej gwiazdy
                  Nowego Wybranego Narodu,
                  który ośmielam się tu krytykować za niektóre jego nader niecne
                  w mojej opinii posunięcia, zamiast skulić ogon pod siebie
                  i przyjąć to, co on w swej "łaskawości" światu niesie
                  Z CAŁYM "DOBRODZIEJSTWEM" INWENTARZA ?

                  dodajmy jedynie, że ów NWN sam się ostatnimi czasy "wybrał" i nawet wbrew
                  naszej woli "zatwierdził" na owego "niekwestionowanego" "dobroczyńcę"...
                  • t0g Re: Boh trojcu ljubit... 02.01.06, 09:37
                    Dwa Narody Wybrane juz sa (Zydzi i Polacy), to moze i trzeci by sie istotnie
                    przydal? Bo trojka to przeciez ladna liczba...

                    Co do krytyki - alez krytykuj, krytykuj za wszelakie niecne posuniecia! Pozwol
                    jednak innym tez wyrazac krytyczne opinie.

                    Wiec w skrocie, co ja probuje skrytykowac: mianowicie, odnosze wrazenie, ze dla
                    Ciebie "niektore niecne posuniecia USA" i "wszystkie posuniecia USA" to pojecia
                    tozsame. Tylko tyle. Oczywiscie, w zadnym wypadku Cie nie namawiam, bys sie ta
                    krytyka przejmowal. Na Forum ma obowiazywac pelna wolnosc, zarowno wypowiedzi
                    jak i przejmowania sie wypowiedziami innych.
                    • bonobo44 8) 02.01.06, 11:28
                      t0g napisał:

                      > odnosze wrazenie, ze dla Ciebie "niektore niecne posuniecia USA"
                      > i "wszystkie posuniecia USA" to pojecia tozsame.


                      żartujesz, prawda?

                      1) lądowanie na Księżycu, Hubble, ISS-1, MER-A i -B, Cassini etc. etc.
                      2) zaprowadzenie porządku w Jugosławii (w ramach wspólnej akcji NATO)
                      3) obrona Europy przed faszyzmem

                      i parę innych...
                      to jednak posunięcia zdecydowanie odmienne od,
                      by również wymienić najbardziej "spektakularne":

                      1) wojny w Iraku (niewykluczone, że połączonej nawet z testami broni N w
                      Bagdadzie)
                      2) wojny w Wietnamie
                      3) zrzucenia bomb atomowych na Hiroshimę i Nagasaki

                      i szeregu innych...
        • Gość: sapiens-44 Re: Czy ten temat istotnie nie nadaje się na FNau IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.01.06, 11:13
          > słucham Cię, t0g, wymień 3 takie fakty z dziejów nauki i techniki amich,
          > podwalin pod które nie położyliby Europejczycy...
          >
          > BTW, jak sądzisz, kto wynalazł - dajmy na to - taki np. telegraf przewodowy?

          Bonobo, a może zamiast sięgać do przeszłości, zastanów sie, gdzie i kto zbudował
          i upowszechnił komputer osobisty, na którym piszesz te brednie?
          Zręcznie rzuciłeś tezę i za pomocą taniego chwytu retorycznego każesz
          dyskutantom udowadniać, że ma wady. Ale w rzeczyistości obowiązek przedtawienia
          argumentacji spoczywa na tobie :)

          Ale że nie przedstawisz, bo - jak napisał 10g - prosty z ciebie antyamerykanin -
          to innym czytelnikom wątku podrzucę myśl taką: co znaczy Europa w badaniu
          kosmosu? Co znaczy we _wdrażaniu_ różnych odkryć w życie?

          I jeszcze jedno, bo to mnie rozbawiło u bonobo najbardziej: kometa śmajtnie i po
          Ameryce... jaka to piękna myśl.
          Jakby bobobo miał pojęcie o gospodarce światowej, to by wiedział, że katastrofa
          dotknęłaby nie tylko tę podłą Amerykę :)
          • bonobo44 Re: Czy ten temat istotnie nie nadaje się na FN 02.01.06, 02:35
            Gość portalu: sapiens-44 napisał(a):

            > katastrofa dotknęłaby nie tylko tę podłą Amerykę :)

            bawi Cię to? mnie bynajmniej - jest to wyidealizowany eksperyment myślowy i
            katastrofa tej miary fizycznie objąć by musiała zgubnymi konsekwencjami
            fizycznymi cały nasz glob (najprawdopodobniej nie przetrwałby jej ani gatunek
            Homo ani tym bardziej praktycznie już unicestwieni przez ten ostatni Panowie)

            nie zgodzę się natomiast z tym, że (w owej wyidealizowanej sytuacji) byłaby to
            także katastrofa gospodarcza... owszem spowodowałoby to przejściowy światowy
            kryzys ekonomiczny, jednak jego efekty nie byłyby ani trochę poważniejsze, niż
            efekty tego, w stronę którego nieubłaganie pociąga nas obecny stan gospodarki
            USA...

            zapewne okazałoby się to nawet w skutkach znacznie łagodniejsze...

            natomiast, gdy ten olbrzym zacznie się walić (a właśnie zaczął, czego wielu
            zwyczajnie woli nie widzieć, w mysl zasady "co z oczu, to z serca"), miotając
            się przygniecie jeszcze wiele gospodarek, a co najgorsze - spowoduje fizyczne
            wyniszczenie wielu narodów w pożodze wojennej, niosąc którą pod byle fałszywym
            pretekstem będzie starał się za każdą cenę przedłużyć swą włąsną agonię...

            $ jako pieniądz światowy jest już przeżytkiem, przeżytkiem, który będzie
            zawzięcie broniony przez to imperium do końca, jako "należną" mu - jego
            zdaniem - i pobieraną rok w rok od dawna daninę ze strony reszty świata...

            i to daninę niewąską, bo wynoszącą rocznie $2000 bezzwrotnego kredytu na każdą
            amerykańską głowę - od niemowlęcia aż do starca nad grobem; po 50 latach takiej
            polityki stanowi to okrągłą sumkę $100.000 na głowę;

            wszyscy się im na to złożyliśmy i wciąż składamy... nic zatem dziwnego, że to
            ich stać na nakłady na niepewne badania naukowe (łatwo przyszło - łatwo
            poszło), a nas nie, a szkoda - ja również od czasu do czasu chciałbym dostać
            grant na badania, a nie wyłącznie na gotowe i sprawdzone wcześniej (bardziej
            niż mniej gratis) rozwiązania...

            (BTW, ekonomia to nie tylko sztuka gry giełdowej, ale również nauka, zatem sam
            temat zyskuje w mojej opinii dodatkowe obywatelstwo na FN)
          • bonobo44 Kto zbudował komputer osobisty? 09.01.06, 12:43
            gość sapiens-44 napisał(a):

            > i kto zbudował [komputer osobisty]

            Europejczycy?

            abakus z 440 p.n.e. to niewątpliwie najstarszy komputer osobisty

            Charles Babbage (Anglik)

            Leonardo Torres y Qeuvedo (Hiszpan)

            Alan Turing (Anglik)

            János Lajos Neumann (Węgier)


            > i upowszechnił [PC]

            Azjaci?

            Wygląda na to, że cała zasługa Amich sprowadza się do wpakowania czego się da
            do jednego scalaka, no i... wymyślenia przedimka "Personal" ;)
            • bonobo44 Re: Kto zbudował komputer osobisty? 09.01.06, 13:04
              > abakus z 440 p.n.e. to niewątpliwie najstarszy komputer osobisty

              sprostowanie:

              "Pierwszym wynalazkiem ułatwiającym wykonywanie prostych obliczeń było
              wynalezienie liczydeł przez ludy sumeryjskie ok. 3000 lat p.n.e. Była to
              gliniana tabliczka z wyżłobionymi rowkami, w których umieszczano kamienie. 2600
              lat p.n.e. Tabliczka Sumerów została udoskonalona przez Chińczyków. Wykonano ją
              z drewna i podzielono na kolumny. Każda kolumna oznaczała jedną pozycję
              cyfrową: pierwsza jednostki, druga setki, trzecia tysiące itd."
              ck.wsb-nlu.edu.pl/doc/historia_komputera/
            • Gość: sapiens-44 Re: Kto zbudował komputer osobisty? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.06, 13:26
              Bobono, to jest tak żałosna sztuczka, że aż się roześmiałem ;-P

              Przecież dobrze wiesz, bo wynika to z kontekstu, że pisałem o biurkowym PC.

              No, ale dzięki twoim wywodom przynajmniej wiemy, gdzi sie zatrzymałeś w rozwoju
              ;-D dobre i to.

              Swoją drogą, podziwiam: wygrzebujesz moje stare posty, a najnowszego, z prośbą o
              jasne opowiedzenie się w sprawie tej bomby N, czy ją twoim zdaniem zrzucili, czy
              nie, to robisz unik jak jakaś brodata koza przed pastuchem :)

              Fajny jesteś :) miło sie rzuca ten groch o ścianę :)
              • bonobo44 ? 10.01.06, 17:32
                Gość portalu: sapiens-44 napisał(a):

                > Przecież dobrze wiesz, bo wynika to z kontekstu, że pisałem o biurkowym PC.

                8) pal diabli PC-ta, ale...

                > a najnowszego, z prośbą o jasne opowiedzenie się w sprawie tej bomby N,
                > czy ją twoim zdaniem zrzucili, czy nie, to robisz unik...

                nie rozumiem... nic się nie zmieniło jeśli chodzi o moją opinię w kwestii,
                o którą pytasz:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=34113901&a=34654174
                • Gość: sapiens-44 Re: ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.06, 18:03
                  bonobo44 napisał:

                  > Gość portalu: sapiens-44 napisał(a):
                  > > Przecież dobrze wiesz, bo wynika to z kontekstu, że pisałem o biurkowym P
                  > C.
                  > 8) pal diabli PC-ta, ale...

                  Dlaczego diabli? Dopisujesz mi rzeczy, których nie powiedziałem, w zamian
                  karmiąc opowieściami w duchu... "A starożytni Rzymianie..."


                  > > a najnowszego, z prośbą o jasne opowiedzenie się w sprawie tej bomby N,
                  > > czy ją twoim zdaniem zrzucili, czy nie, to robisz unik...
                  >
                  > nie rozumiem... nic się nie zmieniło jeśli chodzi o moją opinię w kwestii,
                  > o którą pytasz:
                  > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=34113901&a=34654174

                  OK. Nie jestem w stanie czytać wszystkiego, ale przyznaję w ramach uczciwej
                  dyskusji, że pomimo szeregu zastrzeżeń, napisałeś, że twoim zdaniem Amerykanie
                  zdetonowali tę bombę.

                  No to fajnie. To wróćmy do prostego zagadnienia: dlaczego świat, a w
                  szczególności ich wrogowie, wyciągają przeciw nim jakieś bzdety, a nie coś tak
                  koszmarnego?

                  • bonobo44 sapienzi się to zwyczajnie w głowie nie miesci... 11.01.06, 15:16
                    Gość portalu: sapiens-44 napisał(a):

                    > No to fajnie. To wróćmy do prostego zagadnienia: dlaczego świat, a w
                    > szczególności ich wrogowie, wyciągają przeciw nim jakieś bzdety, a nie coś tak
                    > koszmarnego?

                    To proste - ludziom się to zwyczajnie w głowie nie miesci...

                    Ponadto, nikt ze swiadków nie ma pojęcia co na dobrą sprawę widział...

                    Weź siebie... widziałes kiedys wybuch N ? Nie !
                    Potrafisz go sobie wyobrazić? Szczerze wątpię.
                    Podsumowując:
                    Jestes pewien, ze gdybys ujrzał cos takiego, wiedziałbys z czym masz do
                    czynienia?

                    Reszta to rutynowe zabiegi: sprzątanie, dezinformacja,
                    a wczesniej działania maskujące (późna noc, połączenie z ciężkimi
                    bombardowaniami - wyscióbiłbys w takich warunkach nos z piwnicy (?), zadbanie
                    o "okna" obcych satelitów szpiegowskich, skuteczne wystraszenie niezależnych
                    dziennikarzy - ostrzelanie z czołgów hotelu
                    połączone z zabiciem i ranieniem paru z nich... także pozbycie się Ruskich w
                    analogiczny sposób).

                    Teraz wyobraź sobie, ze zdobywasz nawet tasme ze zdjęciami ofiar tego zdarzenia
                    (podobno kursowały takie w owych dniach na bazarach... nota bonobo, ciekaw
                    jestem, czemu żadna z nich nie ujrzała swiatła dziennego na Zachodzie?)
                    Skąd wiesz, co widzisz? Może to tylko efekt użycia napalmu na broniących
                    lotniska? Słuchasz, co ci ludzie mają do powiedzenia? Bynajmniej... podobnie
                    jak t0g, uważasz, że opinia tych "smierdzacych brudasów" jest pozbawiona
                    znaczenia, podobnie jak opinia zaledwie garstki ludzi, którzy wyrobili ją sobie
                    w oparciu o takie poszlaki i swiadectwa,
                    wbrew wymownemu pukaniu się w czoło znakomitej większosci, która zwyczajnie
                    jest uprzedzona i nastawiona na usankcjonowanie każdej formy
                    dokopania "brudasom".

                    Ponadto, liczący się ludzie, którzy mogliby wyrazić taki pogląd (narażając się
                    na smierć cywilną jako politycy czy uczeni) dochodzą w mojej opinii szybko do
                    przekonania, które stało się i moim udziałem:
                    Rozdmuchiwanie tego "incydentu" niczemu dobremu nie służy, bo gdy tylko swiat -
                    po chwilowej wrzawie - oswoi się z tym, ami już bez dalszych przeszkód będą
                    używać tej broni, gdzie popadnie.
                    A tak, może (o naiwnosci 8( ) przestraszą się skutków, z którymi - jak na to
                    wiele wskazuje - mieli do czynienia i dadzą sobie z nią spokój raz na zawsze.

                    Innymi słowy - nawet wrogowie obecnej polityki USA nie mają ŻADNEGO interesu w
                    tym, żeby sprawę taką nagłasniać, a wręcz przeciwnie.

                    Co innego takie np. tortury. To niestety obecnie "normalka" na swiecie i warto
                    w tym miejscu jak najbardziej przyłożyć tej swiatowej "ostoi dobra,
                    humanitaryzmu i cywilizacji wszelakiej", pokazując, że nie są bynajmniej w
                    niczym lepsi, od tych, których sami do niedawna głosno piętnowali z pozycji
                    własnej "wyższosci".
                    • Gość: sapiens-44 Re: sapienzi się to zwyczajnie w głowie nie miesc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.06, 15:50
                      Nie kupuję tych wyjaśnień odnośnie N. Nie będę się odnosić do poszczególnych
                      wątków, zwrócę ci globalnie uwagę, że jedziesz po bandzie, bo rzecz nie w tym,
                      czy ja, ty, albo ktoś tam uwierzy, tylko w tym, czy są na to DOWODY. Sprawa jest
                      prosta: póki nie ma dowodów, nie ma nic ponad spiskową teorię. Nie bierz tego do
                      siebie, ale taki tok rozumowania jest identyczny z tym, jakim posługują się np.
                      zwolennicy istnienia potwora z Loch Ness.
                      W tej sprawie nie ma co dyskutować więcej, ale na koniec podam Ci argument a
                      propos tego, że nikomu nie opłaca się ujawnic tej sprawy. Otóż opłaca się. Iran
                      byłby zachwycony, mogąc powiedzieć na forum ONZ, że skoro Amerykanie użyli bomby
                      N w kraju sąsiadującym z Iranem, to oni muszą się zbroić. Wywiad irański jest
                      dobry. Skoro tego nie wywlekli, to wszelkie dowodzenia, jakich dokonujesz, są
                      sztuczkami retorycznymi :)
                      • bonobo44 Re: sapienzi się to zwyczajnie w głowie nie miesc 11.01.06, 17:49
                        Gość portalu: sapiens-44 napisał(a):

                        > póki nie ma dowodów, nie ma nic ponad spiskową teorię.

                        niech ci będzie ;)

                        > Otóż opłaca się. Iran byłby zachwycony, mogąc powiedzieć na forum ONZ,
                        > że skoro Amerykanie użyli bomby N w kraju sąsiadującym z Iranem, to oni muszą
                        się zbroić.


                        Chyba żartujesz? Taka deklaracja najzupełniej nic by im nie dała.
                        Wręcz przeciwnie. Gdyby wykazali kawa na ławę, że ami uzyli N w Bagdadzie, ci
                        ostatni trzymaliby ich w jeszcze większym szachu niż obecnie samą możliwoscią
                        prewencyjnej "powtórki z rozrywki". Nic by ich już przed tym nie mogło
                        powstrzymać (jedna N więcej czy mniej, co za różnica?).

                        > Wywiad irański jest dobry. Skoro tego nie wywlekli, to wszelkie
                        > dowodzenia, jakich dokonujesz, są sztuczkami retorycznymi :)

                        taaak... a amich najlepszy... stąd spreparowane "dowody" o BMR w Iraku
                        i preparowane co i rusz (srednio raz w miesiacu) "dowody" na owej BMR odkrycie
                        po inwazji...

                        wiedza/niewiedza o czyms - dowody/"dowody" - a jej/ich wykorzystanie lub nie -
                        to trzy różne pary kaloszy...

                        szczerze wątpię w "potęgę" wywiadu irańskiego - to już raczej taka opinia co do
                        niego zakrawa mi na teorię spiskową...


                        na koniec jeszcze jedna uwaga "v polzu" moich przypuszczeń, która łatwo mogła
                        umknąć uwadze wielu:
                        opór iracki załamał się zdecydowanie po odzyskaniu przez amich lotniska
                        im.SH(i bynajmniej nie w wyniku rajdu czołgów przez centrum Bagdadu, co niczemu
                        nie służyło poza jednym... odwróceniem uwagi)...

                        użycie N doslownie podcięło skrzydła reżimowi SH (dokładnie tak, jak użycie
                        bomb atomowych w Japonii)...
                        odpowiedz mi teraz, dlaczego owe władze - mając swiadomość tego, co tam
                        się stało, nie obtrąbiły tego na cały swiat, a w gruncie rzeczy odtrąbiły...
                        koniec zmagań wojennych?

                        otóż - przynajmniej moim zdaniem - każdy opór natychmiast by wygasł, a oni
                        potrzebowali czasu i liczyli na to, co do czego się niestety nie przeliczyli -
                        na kontynuację wojny partyzanckiej...

                        w tym kontekscie pytanie powinno być zatem postawione inaczej, a mianowicie:
                        dlaczegóż to sami ami nie ogłosili użycia broni N na lotnisku?

                        odpowiedź może być tylko jedna: wojna ta od początku była skalkulowana jako
                        wojna niesprawiedliwa,

                        obliczona li tylko na zdyskontowanie całego szeregu korzysci polityczno-
                        ekonomicznych (utrzymanie kontroli $ nad strefą; odzyskanie źródła darmowej
                        ropy z tego kraju; wyprztykanie się z nagromadzonych zasobów przestarzałych
                        broni i zwolnienie miejsca dla swieżej produkcji przemysłu zbrojeniowego -
                        tradycyjny sposób nie tylko amich na gospodarki ożywianie; a z politycznych -
                        już samo zdyskredytowanie ONZ było dla USA wiecej warte niz skłócenie z UE, z
                        którą zwyczajnie - od czasu wprowadzenie Euro - Stany są w fazie cichej wojny
                        finansowo-ekonomicznej);

                        jako się rzekło, nie była to zatem bynajmniej "wojna sprawiedliwa" jak ta z
                        Japonią, a i cholerne "brudasy" nie chciały się "podłożyć" z żadną BMR, co -
                        jak ami wczesniej ogłosili - miało sie spotkac z natychmiastową adekwatną
                        (czytaj: atomową) reakcją z ich strony...

                        zwróć uwagę na to, że - w związku z tym ostatnim - musieli oni być logistycznie
                        w pełni przygotowani do uzycia broni N...adal Cię dziwi, że gdy napotkali na
                        pierwsze (w istocie bardzo) poważne problemy, najwyraźniej zwyczajnie jej użyli?
                        • madcio Re: sapienzi się to zwyczajnie w głowie nie miesc 14.01.06, 18:16
                          > (jedna N więcej czy mniej, co za różnica?)
                          Halo? Halo? Tutaj Ziemia, tutaj Rzeczywistość. Proszę wrócić.

                          > szczerze wątpię w "potęgę" wywiadu irańskiego - to już raczej taka opinia co
                          > do niego zakrawa mi na teorię spiskową...
                          Ale to, że ami są zdolni do zamknięcia ryja wszystkim na świecie - to już wcale
                          nie jest teorią spiskową????? :)))

                          (a ściślej mówiąc, istotnym elementem tego rodzaju teorii, zakładające
                          nadnaturalne moce u "tych złych" w celu wytłumaczenia, dlaczego ONI byli w
                          stanie zrobić to, co zrobili)

                          > nadal Cię dziwi, że gdy napotkali na pierwsze (w istocie bardzo) poważne
                          > problemy, najwyraźniej zwyczajnie jej użyli?
                          To amerykańcy mieli jakieś problemy z atakiem na Irak? Za dużo się nasłuchałeś
                          irackiego ministra propagandy. :))))

                          Z czysto militarnego punktu widzneia irakjczycy nie mieli żadnych, najmniejszych
                          szans - za duża różnica siły i ognia. Amerykańcy mają problem z Irakiem, ale nie
                          mający nic wspólnego z militariami.
                    • madcio Ideolobredni bonobusia ciąg dalszy... 14.01.06, 17:57
                      > To proste - ludziom się to zwyczajnie w głowie nie miesci...
                      Holocaust też się nie mieścił. Jednak istniejące dowody, nagrania, fotografie,
                      zeznania, historyczne pozostałości, masowe groby, piece, infrastruktura Obozów
                      Zagłady etc etc nie pozostawiają żadnych wątpliwości (pomijając oczywiście
                      rewizjonistów Holocaustu, czyli inny odłam spiskologów) co do prawdziwości i
                      faktu wystąpienia takiego wydarzenia.

                      Tutaj nie ma czegoś takiego. I wcale nie dlatego, byśmy traktowali kilku arabów
                      jako "brudasów". Mają oni niską wiarygodność z zupełnie innych powodów.

                      > Rozdmuchiwanie tego "incydentu" niczemu dobremu nie służy, bo gdy tylko swiat
                      > po chwilowej wrzawie - oswoi się z tym, ami już bez dalszych przeszkód będą
                      > używać tej broni, gdzie popadnie.

                      Każdy normalnie myślacy człowiek dojdzie do przeciwnego wniosku - brak wrzawy
                      wokół takiej sprawy tylko zachęci do popełniania dalszych takich zbrodni.

                      Zaś międzynarodowy skandal, miażdżąca krytyka ze strony całego świata,
                      wielomiliardowe odszkodowania dla Iraku i przypominanie o tym "incydencie" tak
                      długo, jak długo bedzie istnieć USA skutecznie zniechęci do odpalania kolejnych
                      takich zabawek.

                      No ale nie od dziś wiemy, że wyznawcy teorii spiskowych mają inne...
                      rozumowanie... niż reszta z nas. Gdyby mieli takie same, nie byliby spiskologami
                      z definicji.

                      > A tak, może (o naiwnosci 8( ) przestraszą się skutków, z którymi - jak na to
                      > wiele wskazuje - mieli do czynienia i dadzą sobie z nią spokój raz na zawsze.
                      Twoje rozumowanie jest tak pokrętne i oderwane od rzeczywistości, że można tylko
                      z grozą i podziwem patrzyć na twoje wyczyny.

                      Czekam z niecierpliwością na chwilę (choć to może jeszcze lata potrwać), kiedy
                      dojdziesz to wniosku, że ci wszawi Jankesi nie mogli żadną miarą wylądowac na
                      księżycu.
                      • bonobo44 Francja może odpowiedzieć atakiem nuklearnym ...8( 19.01.06, 21:49
                        ... na zamach terrorystyczny


                        <<Paryż jest gotowy do niekonwencjonalnej, a więc także nuklearnej odpowiedzi
                        na każdy atak terrorystyczny na Francję - oświadczył w czwartek Jacques Chirac.
                        Prezydent poinformował, że francuski arsenał jądrowy został przystosowany do
                        nowych zagrożeń takich jak terroryzm. Na okrętach podwodnych, w których bazie
                        przemawiał francuski prezydent, zredukowano liczbę głowic nuklearnych - zamiast
                        zmasowanego ataku będą mogły przeprowadzić ataki na wybrane cele w państwach,
                        które np. dokonałyby ataku terrorystycznego na terytorium Francji.>>
                        pasz 19-01-2006, ostatnia aktualizacja 19-01-2006 17:38
                        serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34174,3121132.html

                        oto jak działa eskalacja, której się tak obawiałem 8(

                        -> Bush gotów był odparować Bagdad w odpowiedzi na użycie jakiejkolwiek broni
                        masowego rażenia przeciwko jego wojskom...

                        -> "miłująca pokój" "tolerancyjna" Francja obniża poprzeczkę do... zera !!!
                        ("na każdy atak terrorystyczny")

                        -> odtąd każdy, kto ma, może już grozić każdemu (zwłaszcza) kto nie ma tym
                        samym pod byle pretekstem...


                        to było także a propos tego, co madcio napisał:

                        > Każdy normalnie myślacy człowiek dojdzie do przeciwnego wniosku - brak wrzawy
                        > wokół takiej sprawy tylko zachęci do popełniania dalszych takich zbrodni.

                        > Zaś międzynarodowy skandal, miażdżąca krytyka ze strony całego świata,
                        > wielomiliardowe odszkodowania dla Iraku i przypominanie o tym "incydencie" tak
                        > długo, jak długo bedzie istnieć USA skutecznie zniechęci do odpalania
                        > kolejnych takich zabawek.
                        • madcio Re: Francja może odpowiedzieć atakiem nuklearnym 20.01.06, 00:37
                          Ta.... nic tylko przypomnieć serię antyfrancuskich dowcipów (w stylu "czemu
                          francuskie czołgi mają jeden bieg do przodu i 5 wstecznych? Bo przeciwnik moze
                          zaatakować od tyłu!).

                          Tak przy okazji - gadać i straszyć każdy może, a rzeczywiste użycie broni
                          jądrowej to zupełnie inna bajka. Widać, ze franca cię akurat skutecznie nastraszyła.

                          > to było także a propos tego, co madcio napisał:
                          Zejdź w końcu na Ziemię.
                          • bonobo44 O nieokreśloności funkcji falowej bomby atomowej: 09.02.06, 17:04
                            O nieokreśloności funkcji falowej bomby atomowej:
                            ================================================

                            Zebrał wielki wódz indiański "Siedzący za Krzakami Byk" całe swoje plemię na
                            naradę wojenną:
                            - Czerwonoskórzy! Jesteśmy wielkim narodem?
                            - Taaaaak!
                            - To dlaczego nie mamy jeszcze własnej rakiety z ładunkiem nuklearnym?
                            - Taaaa... Zbudujemy? Huurraaa!!!
                            Ścięli tomahawkami największą sekwoję w okolicy, wydrążyli ją w trudzie i
                            znoju, według starej, indiańskiej recepty wyprodukowali proch, napchali
                            do wydrążonego pnia, zapletli linę z lian i jako lont wyprowadzili na
                            zewnątrz rakiety.
                            - Gdzie ją wystrzelimy?
                            - Na Teheran!
                            - A dlaczego na Teheran?
                            - A znacie jakie inne nie zburzone jeszcze miasto Blisko na Wschodzie?
                            Napisali na rakiecie "Na Teheran", zbili się w gromadę i podpalili lont.
                            Jak nie pizzzłoo!!!
                            Prawdziwy Armagedon! Dym, swąd, wszystkich rozrzuciło w promieniu
                            44-ch metrów... Wódz bez nogi, bez ręki otrzepuje się z kurzu i
                            mówi:
                            - Ja fanzolę !!! Wyobrażacie sobie, co się dzieje w Teheranie ???


                            Historia alternatywna albo noblesse oblige
                            ==========================================

                            Siedziba dowództwa wojsk rakietowych ZSRR. Noc. Przychodzi babuszka -
                            sprzątaczka i zaczyna odkurzanie. Niestety, potyka sie i przypadkowo naciska
                            jeden z przycisków na pilpicie, przy którym dyżuruje major.
                            Major: - J.. twoju mat! Poszła w p....u!!
                            Babuszka: - Towariszcz major, no kakże tak, ja żenszczina a wy oficer
                            i tak do mnie? Major: - Nie wy, nie wy. Kalafiornia.

                            --
                            Z serii: 44 parafrazy zasłyszanych 8)

                          • bonobo44 Czy Bush szykuje nuklearny holokaust dla świata ? 24.02.06, 17:46
                            madcio napisał:

                            > Tak przy okazji - gadać i straszyć każdy może, a rzeczywiste użycie broni
                            > jądrowej to zupełnie inna bajka.

                            Czy to też tylko eskalacja strategii straszenia?
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=37408462&v=2&s=0
                            --
                            "the first atomic bomb was dropped on Hiroshima a military base"
                            (President Harry S. Truman in a radio speech to the Nation, August 9, 1945)
                            www.gandhitoday.org/hiroshima.html
                            • bonobo44 Uwaga! Nowa amerykańska doktryna nuklearna ! 24.02.06, 18:50

                              <<All the safeguards of the Cold War era, which categorized the nuclear bomb
                              as "a weapon of last resort" have been scrapped. "Offensive" military actions
                              using nuclear warheads are now described as acts of "self-defense".
                              The distinction between tactical nuclear weapons and the conventional
                              battlefield arsenal has been blurred. America's new nuclear doctrine is based
                              on "a mix of strike capabilities". The latter, which specifically applies to
                              the Pentagon's planned aerial bombing of Iran, envisages the use of nukes in
                              combination with conventional weapons.
                              As in the case of the first atomic bomb, which in the words of President Harry
                              Truman "was dropped on Hiroshima, a military base", today's "mini-nukes" are
                              heralded as "safe for the surrounding civilian population".>>
                              www.globalresearch.ca/index.php?context=viewArticle&code=20060222&articleId=2032

                              "safe for the surrounding civilian population"?
                              Skąd Bush to wie? Sprawdził w Bagdadzie?

                              <<As part of this European stockpiling, Turkey, which is a partner of the US-
                              led coalition against Iran along with Israel, possesses some 90 thermonuclear
                              B61 bunker buster bombs at the Incirlik nuclear air base. (National Resources
                              Defense Council, Nuclear Weapons in Europe , February 2005)>>

                              <<The stockpiled weapons are B61 thermonuclear bombs. All the weapons are
                              gravity bombs of the B61-3, -4, and -10 types.2 .>>

                              Oznacza to, że bomby burzące (bunker buster bombs) B-61 są niczym innym jak -
                              coraz mniej wykluczone, że już przetestowanymi w Bagdadzie - głowicami N !

                              --
                              "the first atomic bomb was dropped on Hiroshima a military base"
                              (President Harry S. Truman in a radio speech to the Nation, August 9, 1945)
                              www.gandhitoday.org/hiroshima.html
                              • maureen2 Re: Uwaga! Nowa amerykańska doktryna nuklearna ! 24.02.06, 19:22
                                wydaje mi się,że bomby termonuklearne raczej grzeją,palą i burzą-fala uderze-
                                niowa,niż traktują neutronami,ktore niczego nie palą i nie burzą.
                                • bonobo44 Dzielą nas tygodnie od nuklearnego Armageddonu ? 24.02.06, 21:56
                                  Poniższe to już nie głodny kawałek politycznej sensacyjnej fikcji.
                                  Przypuszczenie to (w prztypadku autora blogu - graniczące z pewnością)
                                  wynika z obecnej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego USA
                                  i z tego, że trwają właśnie aktywne przygotowania do jego realizacji.
                                  Atak został już przygotowany, dokładnie tak samo, jak przygotowania do wojny
                                  w Iraku trwały już przed 11.09.
                                  chimesofreedom.blogspot.com/
                                  Z czym Wam się kojarzy ten emblemat?
                                  photos1.blogger.com/blogger/5195/1311/320/neocon%20eagle.gif

                                  Najwyraźniej jest już za późno. Dokładnie tak samo, jak w 1940 za późno było
                                  po ataku na Polskę (Irak). Teraz kolej na Anglię (Iran). Światowa wojna
                                  jądrowa staje się faktem i to po bezbolesnym pozbyciu się przez świat
                                  poprzedniej epoki najwyższego (wydawać by się wówczas mogło) nią zagrożenia.

                                  --
                                  "the first atomic bomb was dropped on Hiroshima a military base"
                                  (President Harry S. Truman in a radio speech to the Nation, August 9, 1945)
                                  www.gandhitoday.org/hiroshima.html
                      • bonobo44 Re: Ideolobredni bonobusia ciąg dalszy... ? N ? 24.02.06, 21:19
                        "RADIATION detectors in Britain recorded a fourfold increase in uranium levels
                        in the atmosphere after the “shock and awe” bombing campaign against Iraq,
                        according to a report.
                        (...)
                        Government officials, however, say the sharp rise in uranium detected by
                        radiation monitors in Berkshire was a coincidence and probably came from local
                        sources.
                        (...)
                        Brian Spratt, who chaired the Royal Society’s report, cast doubt on depleted
                        uranium as a source but said it could have come from natural uranium in the
                        massive amounts of soil kicked up by shock and awe.
                        (...)
                        A MoD spokesman said the uranium was of a “natural origin” and there was no
                        evidence that depleted uranium had reached Britain from Iraq.>>
                        www.timesonline.co.uk/article/0%2C%2C2087-2047373%2C00.html

                        najbardziej interesujące informacje to te... dementowane...

                        "the sharp rise in uranium detected by radiation monitors"
                        świadczyć może moim zdaniem ponownie na rzecz użycia
                        znacznie silniejszych "źródeł" uranu niż "depleted" U238 w amunicji
                        przeciwczołgowej... nietrudno zgadnąć, jaką konstrukcję mają
                        termojądrowe bomby burzące (bunker buster bombs) B-61
                        i czym różnią się od typowych bomb neutronowych N:
                        przypuszczam, że działają jak pocisk reakcyjno-kumulacyjny
                        napędzany kilotonową siłą wybuchu N (z zapalnikiem z 0,5 kg U235 do odpalenia
                        reakcji syntezy termojądrowej, której energia ukierunkowana jest w
                        wystarczającej części na ca. tonę mateiału U238, która pełni rolę pocisku
                        przebijajacego się przez 10-ki metrów ziemi i zbrojonego betonu, niczym zwykły
                        pocisk kumulacyjny przez pancerz czołgu).

                        • maureen2 Re: Ideolobredni bonobusia ciąg dalszy... ? N ? 24.02.06, 22:08
                          ja rozumiem,żę ta ogromna energia wyzwolona w zapalniku zawierjącym tonę ura-
                          nu a nawet pól kilo,po to by odpalić niewiadomo co tą skumulowaną energią w
                          celu zburzenia bunkra, może oszołomić.
                          • bonobo44 ? N ? 24.02.06, 23:34
                            a dokładniej, to co dla Ciebie nie jest jasne w zasadzie działania
                            pocisku reakcyjno-kumulacyjnego?

                            a jeśli w tym wszystko rozumiesz, to w którym miejscu zasada ta Twoim zdaniem
                            nie przystaje do działania zbudowanego per analogiam N-bunker-bustera?

                            może zacznij od policzenia ciśnienia, jakim zadziała fala uderzeniowa
                            wodorowego mini-nuc w punkcie zero na taki tonowy grot pocisku z 'depleted
                            uranium' U238 (jak myślisz jaką ma objętość "grot" pocisku wykonany z tony tego
                            materiału?), wyznacz energię kinetyczną tego ostatniego, a potem zastanów się
                            przez ile metrów żelbetonu jest w stanie przejść on jak ołów przez masło?

                            masz problemy z ułamkami mikrosekund? wątpię, aby w "zwykłej" "enhanced" bombie
                            wodorowej o zapalniku z U235, wojskowi fizycy nie mogli mieć z nimi większych
                            problemów, niż w tym rozwiązaniu...

                            masz problem z termiką? nawet jeśli połowa U238 z grotu odparuje i opadnie nad
                            Anglią, druga połowa zrobi swoje...

                            masz problemy z 'enhanced' wybuchem otoczki z U238? tu nie ma otoczki - jest
                            stożek-grot w dolnej części bomby; izoluj go od właściwego "materiału
                            wybuchowego" kilkunastoma cm ołowiu, który również odparuje, ale zanim to
                            zrobi, spełni swoją funkcję izolatora (tłumika) "grotu" przed strumieniem
                            szybkich neutronów...

                            chcesz sobie zbudować amatorskiego N(H)-bunker-bustera? sama rusz głową...
                          • bonobo44 Re: Ideolobredni bonobusia ciąg dalszy... ? tło ? 24.02.06, 23:56
                            ? tło polityczno-ekonomiczne ?

                            polityczne
                            ==========
                            analogiczne jak w przeddzień IIWŚ:
                            urabia się ideologią faszystowską własną opinię publiczną p-ko "największemu
                            złu" i przyczynom "wszelakiego zła", jakim jest "ten pomiot żydowski"
                            ("ten pomiot arabski")

                            gospodarcze
                            ===========
                            tenże "pomiot" zaczyna upominać się o swoje i ośmiela się wykupywać całe
                            połacie "wiodącej" gospodarki "wiodącego" Nation
                            (jak najnowsze zakupy przez UAE /Zjednoczone Emiraty Arabskie/ całej baterii
                            portów na Wschodnim Wybrzeżu: Baltimore, Philadelphia, Miami i trzy razy New
                            (York, Orlean & Jersey)... można odnieść wrażenie, że Bush jest im w
                            stanie "sprzedać" nawet Biały Dom z Pentagonem w przeddzień szykowanej
                            ostatecznej rozprawy, która przywróci "wolnemu światu" "należny" mu ład
                            ekonomiczny...
                            • bonobo44 ? tło ? 25.02.06, 00:02
                              militarne
                              =========

                              nie należy zapominać, że ogromnym kosztem całe siły konwencjonalne zaangażowane
                              są (uziemione) na froncie wschodnim (Irak)... nie ma już rezerw dla otwarcia
                              analogicznego /jak w IIWŚ/ frontu na zachodzie (Iran)...
                              zatem od czego dysponuje się jako supermocarstwo najnowocześniejszą i
                              najbardziej efektywną ekonomicznie bronią?
                              zatem mamy przesłanki militarno-ekonomiczne analogiczne do tych, które
                              posłużyły do uzasadnienia akcji niżej:
                  • bonobo44 PC 11.01.06, 15:31
                    Gość portalu: sapiens-44 napisał(a):

                    > pisałem o biurkowym PC.

                    OK 8) Jedna z niewielu rzeczy, która się amim udała samodzielnie to scalaki i
                    ich sublimacja - mikroprocesory, a w dalszej przyszlosci zapewne cale PC-tory
                    zalane w jednej poręcznej kosci...

                    zauważ jednak, że jest to w istocie niewiele ponadto... tzn. sam pomysł stanowi
                    niewiele poza zalaniem gotowego układu elektronicznego w jedną kostkę, z której
                    wystają kabelki wiadomego przeznaczenia...

                    rozwązanie narzucające się samo przez się wraz z dalszą miniaturyzacją
                    elektroniki... innymi słowy - nie byliby oni - byliby inni... nawet gdyby
                    kometa szmajtnęła przed 1958, zabierając z powierzchni tej planety Kilby'ego
                    wraz z całym Texas Instruments, ba z całym Texasem i jego bliższą i dalszą
                    okolicą ;)
                    • Gość: sapiens-44 Re: PC IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.06, 15:53
                      > OK 8) Jedna z niewielu rzeczy, która się amim udała samodzielnie to scalaki i
                      > ich sublimacja - mikroprocesory, a w dalszej przyszlosci zapewne cale PC-tory
                      > zalane w jednej poręcznej kosci...
                      >
                      > zauważ jednak, że jest to w istocie niewiele ponadto... tzn. sam pomysł
                      stanowi niewiele poza zalaniem gotowego układu elektronicznego w jedną kostkę, z
                      której wystają kabelki wiadomego przeznaczenia...
                      >
                      > rozwązanie narzucające się samo przez się wraz z dalszą miniaturyzacją
                      > elektroniki... innymi słowy - nie byliby oni - byliby inni... nawet gdyby
                      > kometa szmajtnęła przed 1958, zabierając z powierzchni tej planety Kilby'ego
                      > wraz z całym Texas Instruments, ba z całym Texasem i jego bliższą i dalszą
                      > okolicą ;)

                      Kawalarz z ciebie :) goły fakt jest taki, że parę rzeczy się Amerykanom udało.
                      Poza tym, ja mówiłem nie tylko o konstrukcji, ale i o wdrożeniu. Może ktoś
                      wymyślił coś lepszego, ale to nie ma znaczenia...
                      • Gość: p. Re: PC IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.06, 16:09
                        Gość portalu: sapiens-44 napisał(a):
                        ...
                        > Poza tym, ja mówiłem nie tylko o konstrukcji, ale i o wdrożeniu. Może ktoś
                        > wymyślił coś lepszego, ale to nie ma znaczenia...

                        O ile tym kims nie byli amerykanie ;-))
                        • Gość: sapiens-44 Re: PC IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.06, 16:20
                          Gość portalu: p. napisał(a):

                          > Gość portalu: sapiens-44 napisał(a):
                          > ...
                          > > Poza tym, ja mówiłem nie tylko o konstrukcji, ale i o wdrożeniu. Może ktoś
                          wymyślił coś lepszego, ale to nie ma znaczenia...
                          >
                          > O ile tym kims nie byli amerykanie ;-))

                          Wiesz, to jest żenujący wpis, wybacz. Idź sobie do piaskownicy z tym prymitywnym
                          antyamerykanizmem.
                          Ja się posługuję faktami, nie ideologią. Stąd wiem, że nie zawsze wygrywają
                          wynalazki najlepsze, ale te najskuteczniej wdrażane. Jak tego nie rozumiesz, do
                          piaskownicy, albo palić amerykańską flagę przed ambasadą USA.
                          • Gość: p. Re: PC IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.06, 16:49
                            Gość portalu: sapiens-44 napisał(a):

                            > Gość portalu: p. napisał(a):
                            >
                            > > Gość portalu: sapiens-44 napisał(a):
                            > > ...
                            > > > Poza tym, ja mówiłem nie tylko o konstrukcji, ale i o wdrożeniu. Mo
                            > że ktoś
                            > wymyślił coś lepszego, ale to nie ma znaczenia...
                            > >
                            > > O ile tym kims nie byli amerykanie ;-))
                            >
                            > Wiesz, to jest żenujący wpis, wybacz. Idź sobie do piaskownicy z tym
                            > prymitywnym antyamerykanizmem.
                            > Ja się posługuję faktami, nie ideologią. Stąd wiem, że nie zawsze wygrywają
                            > wynalazki najlepsze, ale te najskuteczniej wdrażane. Jak tego nie rozumiesz,
                            > do piaskownicy, albo palić amerykańską flagę przed ambasadą USA

                            Jak sie okupuje ekonomicznie ponad polowe swiata i wydaje
                            kilkaset miliardow dorarow rocznie na agresywna militarystyczna
                            polityke ekspansji to nietrudno skutecznie wdrazac wynalazki
                            nawet te nie najlepsze ;-)
                            A nawiasem mowiac kto wymislil Linuza i wolne oprogramowanie ?;-))
                            • Gość: sapiens-44 [...] IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.06, 17:05
                              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                              • Gość: p. Postaraj sie ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.06, 17:17
                                odpowiediec zachowujac minimum kultury
                                bo
                                poprzedniej odpowiedzi nie zdazylem
                                przeczytac przed eraster ;-)
                                • Gość: sapiens-44 Re: Postaraj sie ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.06, 18:15
                                  To skąd wiesz, że była niekulturalna? :)

                                  Zapewne szło o wydźwięk. Tak, uważam, że piszesz ***, to znaczy antyamerykanizm
                                  przesłania Ci świat.
                            • Gość: sapiens-44 Re: PC IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.06, 18:13
                              To miłe, że moja odpowiedź została usunięta. To napiszę inaczej:

                              p. Związek Radziecki zachowywał się, jak piszesz:
                              > Jak sie okupuje ekonomicznie ponad polowe swiata i wydaje
                              > kilkaset miliardow dorarow rocznie na agresywna militarystyczna
                              > polityke ekspansji to nietrudno skutecznie wdrazac wynalazki
                              > nawet te nie najlepsze ;-)

                              I coś kiepsko z tymi wdrożeniami, prawda?

                              Sama ideologia nie wystarczy.
                              • bonobo44 Re: PC 11.01.06, 18:26
                                > Sama ideologia nie wystarczy.

                                Co nie przeszkadza, że przez spory okres czasu oba supermocarstwa szły łeb w
                                łeb ;)

                                Oczywiscie padł mniej wydolny, bo skazany od początku na rosnący bierny opór
                                swoich własnych obywateli...

                                Przyjrzyj się teraz temu, które samo pozostało na placu boju.
                                Bierny opór jego obywateli zdaje sie narastać, w miarę, gdy rosną... mury,
                                jakimi próbuje się ono odgrodzić od reszty swiata i odciąc od swych pro publico
                                bono demokratycznych korzeni...
                                • Gość: sapiens-44 Re: PC IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.06, 20:11
                                  bonobo44 napisał:

                                  > > Sama ideologia nie wystarczy.
                                  >
                                  > Co nie przeszkadza, że przez spory okres czasu oba supermocarstwa szły łeb w
                                  > łeb ;)

                                  Po pierwsze: co to ma wspólnego z tematem rozmowy?
                                  Po drugie: bardzo zalezy w jakich dziedzinach. Potrafię w miarę obiektywnie
                                  podać te, w których dane mocarstwo górowało. Właśnie dlatego machanie mi jakąs
                                  ideologiczną flagą i wmawianie, że kocham Amerykę, jest... no, niezbyt aktowane,
                                  tak powiedzmy.

                                  > Oczywiscie padł mniej wydolny, bo skazany od początku na rosnący bierny opór
                                  > swoich własnych obywateli...

                                  Byłby to całkiem inny wątyek rozmowy, więc go nie podejmę, poza stwierdzeniem,
                                  że tak bardzo upraszczasz, iż właściwie mijasz się z prawdą :) za ten pad
                                  odpowiada cała masa czynników ważniejszych niż opór obywateli.

                                  > Przyjrzyj się teraz temu, które samo pozostało na placu boju.

                                  Przyglądam się. Nadal uważam, że nie jest takie, jakim je widzisz, ale byłbym
                                  głupi, gdybym je gloryfikował, co mi p. usiłuje wmówić.

                                  > Bierny opór jego obywateli zdaje sie narastać, w miarę, gdy rosną... mury,
                                  > jakimi próbuje się ono odgrodzić od reszty swiata i odciąc od swych pro
                                  publico bono demokratycznych korzeni...

                                  To znów inna kwestia. Nie masz wrażenia, że demokracja zawsze była tylko wygodna
                                  fasadą? Takim słowem-wytrychem?

                                  Ale na zimno patrząc, wolę Stany od Rosji. Idę o zakład, że gdybyś musial
                                  emigrować, i miał tylko taki wybór, też nie wybrałbyś Rosji :P
                                  • bonobo44 Czy demokracja w USA to tylko wygodna fasada? 11.01.06, 21:30
                                    > Nie masz wrażenia, że demokracja zawsze była tylko wygodna
                                    > fasadą? Takim słowem-wytrychem?

                                    Nie po raz pierwszy w ostatnim okresie spotykam się z taką opinią myślących
                                    ludzi w kontekście Ameryki 8(
                                    To, co się za nią kryje, przenika moje bonobie kości dziwnym chłodem (widać nie
                                    dość właściwy wizerunek Ameryki sobie przez lata budowałem, podobnie jak
                                    większośc moich rodaków).

                                    Jednak dominujący obecnie Republikanie i ich poczynania, każą się bliżej
                                    zastanowić nad faktycznym dzisiejszym ustrojem USA. Dziś coraz bardziej
                                    przypomina on republikę rzymską tuż przed epoką cezarów. A
                                    współcześni "Rzymianie" zdają się zaczynać istotnie posługiwać pojęciem
                                    republiki w sposób w coraz większym stopniu fasadowo-demokratyczny, dążąc do
                                    osiągnięcia dokładnie analogicznego stanu, jaki miał miejsce za
                                    czasów "świetności" Imperium Romanum.

                                    Czy znaczy to, ze wkrótce cała władza wpadnie w ręce... boskiego Cezara? 8( A
                                    może w istocie jesteśmy już tego świadkami? Czyż taki GW, czerpiący natchnienie
                                    z ust samego B.ga, nie może kojarzyć się nam już z... boskim Kaligulą?)


                                    To, co pozostaje, to nadzieja w demokratycznej mniejszości...

                                    I... może wciąż jeszcze nie wyzbyłem się złudzeń, ale także stare demokracje i
                                    republiki europejskie nie jawią mi się bynajmniej jako fasadowe...
                                    • Gość: sapiens-44 Re: Czy demokracja w USA to tylko wygodna fasada? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.06, 21:48
                                      Nienienienie!

                                      Bonobo, ja mam na myśli również europejskie demokracje. Już pomijając, jaka
                                      naprawdę była ta demokracja w starożytności, to utożsamianie jej dzisiaj ze
                                      "sprawiedliwością" czy "uwzględnianiem głosu obywateli" jest iluzją. A Europa
                                      nie jest tu lepsza od Ameryki, uprawia tę samą hipokryzję i poezję słowną,
                                      mającą ukryć niewygodne treści.
                              • Gość: p. Re: PC IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.06, 18:30
                                Gość portalu: sapiens-44 napisał(a):
                                ...
                                > Sama ideologia nie wystarczy.

                                I dlatego maja jeszcze CIA
                                ;-))
                                • Gość: sapiens-44 Re: PC IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.06, 20:14
                                  Gość portalu: p. napisał(a):

                                  > Gość portalu: sapiens-44 napisał(a):
                                  > ...
                                  > > Sama ideologia nie wystarczy.
                                  >
                                  > I dlatego maja jeszcze CIA ;-))

                                  Tak. A oprócz tego najstraszliwszego pośród straszliwych, Hollywooda ;-P
    • Gość: xxxyyyzzz Re: Gdyby kometa śmajtnęła ogonem i znikły Stany. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.06, 17:12
      Och gdyby znikły Stany... Ilu tu frustratów występuje na naszych forach, a każdy
      marzy "by tym Amerykańcom się popie******". Bonobo twierdzi, że świat nie
      zauważyłby zniknięcia USA. Wyborne!!!!!
      • bonobo44 Re: Gdyby kometa śmajtnęła ogonem i znikły Stany. 11.01.06, 18:06
        Gość portalu: xxxyyyzzz napisał(a):

        > Bonobo twierdzi, że świat nie
        > zauważyłby zniknięcia USA. Wyborne!!!!!

        Zauważyłby, zauważył! Świat żyłby tym przez następny tydzień lub dwa, po czym z
        namaszczeniem i w charakterystycznej dla Europejczyków podniosłej atmosferze
        corocznie obchodził przeniesiony na pamiątkę tego dnia... Halloween.

        A generalnie poczułby dobroczynne skutki zaraz po wybrnięciu z przejsciowego
        swiatowego kryzysu finansowego (kryzysu - powtarzam - nie krachu!). Po raz
        pierwszy na swiatowych rynkach zagosciłaby stabilna ilosc pieniądza swiatowego
        (nie pompowana w sposob sztuczny do granic mozliwego absurdu przez czerpiącą z
        tego tytułu niczym nieuzasadnione zyski gospodarkę jednego tylko kraju), który
        byłby stopniowo wycofywany i zastępowany koszykiem realnych walorów.

        Sądzę, ze przyspieszyłoby to radykalnie proces integracji swiata wokół UE
        połączony z postępującycm równie szybko zastępowaniem walut narodowych przez
        Euro.
    • Gość: wypełnionopoleauto Re: Gdyby kometa śmajtnęła ogonem i znikły Stany. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.06, 17:21
      Mały Kazio powiedział: gdyby zniknął ten spod czwórki, to ja wtedy byłbym panem
      na klatce schodowej! Kaziu, byłbys dalej tym kim jesteś dziś.
      Swoja drogą to cudne: niektórzy marzą o kometach, kt. zniszczą USA. Niestety,
      komety nie uczynia Was lepszymi. Nie do komet się zwracać w tej sprawie.
    • madcio Mieliśmy wersję superultramikro-demo śmajtnięcia 01.01.06, 19:27
      ...czyli oczywiście WTC.

      Zginęło kilka tysięcy ludzi - tyle co nic w porównaniu z całością populacji.
      Straty (bezpośrednie, w wyniku czysto fizycznej destrukcji wieżowców, okolicy,
      dwóch samolotów oraz koszta sprzątania tego burdelniku) na ileśtamset miliardów
      dolarów - też tyle co pryszcz przy wartości wszystkiego, co nabudowano,
      nawytworzono i naprodukowano w całym USA. Innymi słowy, odpowiednik nagłego,
      ostrego, ale krótkiego rozbolenia zęba u człowieka.

      Reakcja światowej gospodarki, giełd papierowych, towarowych, paliwowych etc
      pouczająca. Nie tylko zresztą gospodarki - w polityce, militariach etc też.

      Miłej zabawy w dalszym twierdzeniu, że nagła destrukcja USA nie tylko nie
      miałaby negatywnego wpływu, ale przeciwnie - dobroczynny wpływ na resztę świata.
      Chętnie się temu przypatrzę - rzadko mam okazję oglądać na żywo taki przykład
      oderwania się od rzeczywistości w stopniu podobnym do omamienia religijnego
      ciemnego kultu prosto z Gujany czy ogłupienia para-rewelacjami od kosmitów z
      Zeta Reticuli.
    • w_ojciech Re: Gdyby kometa śmajtnęła ogonem i znikły Stany. 01.01.06, 23:03
      USA szczególnie przez 20 stulecie była azylem dla wolnych idei
      i pozwalała rozwinąć skrzydła tym którzy nie rozwinęliby
      ich gdzie indziej.

      Chwała Ci za to Ameryko!

      Teraz przychodzi czas próby i mroczne czasy.
      Wiek 21 to czas obudzonej z letargu Europy.
      • t0g Re: Gdyby kometa śmajtnęła ogonem i znikły Stany. 01.01.06, 23:30
        w_ojciech napisał:


        > Wiek 21 to czas obudzonej z letargu Europy.

        No i bardzo dobrze! Rywalizacja, konkurencja - byle tylko odbywala sie na
        zdrowych zasadach - moze przyniesc wszystkim rywalizujacym stronom tylko korzysc.

        W tej dziedzinie fizyki, w ktorej ja pracuje - nosi ona nazwe "neutron
        scattering", czyli po polsku "rozpraszanie neutronow" lub "neutronografia" -
        Europa jest akurat niekwestionowanym liderem. Laboratoriow specjalizujacych sie
        w tej tematyce badawczej jest w Europie KILKAKROTNIE wiecej, niz w USA. No i
        wplyw tego faktu na amerykanska neutronografie jest ze wszech miar pozytywny,
        bardzo duzo sie robi, by istniejacy dystans w stosunku do Europy zmniejszyc. W
        tym roku ruszy w Oak Ridge nowe, potezne akceleratorowe zrodlo neutronow - ten
        wariant zrodla wybrano w wielkiej mierze dzieki nader pozytynym doswiadczeniom z
        takich zrodel istniejacych od dosc dawna w Wielkiej Brytanii i Szwajcarii. No i
        wszyscy neutronowcy w USA bardzo na tym skorzystaja.

        Europa, z drugiej strony, moze sie bardzo duzo tez nauczyc od Ameryki. Jednym z
        powaznych "hamulcow" opozniajacych wdrazanie nowych technologii w Europie sa
        powody ekonomiczne - mianowicie, znacznie dluzsze "cykle inwestycyjne" i zbytnia
        ostroznosc przy angazowaniu finansow w projekty, w przypadku ktorych nie ma z
        gory gwarancji na sukces. Ameryka mniej sie boi takich przedsiewziec i czesto na
        tym wygrywa.
    • Gość: Carmen Sandiego Re: Gdyby kometa śmajtnęła ogonem i znikły Stany. IP: *.dyn.centurytel.net 02.01.06, 04:21
      Ja ci to bonobo wytlumacze naukowo.

      Jakby tak smignela ogonem kometa i zniknely Stany (plus Kanada bo to tez
      anglosaski pomiot), to znaczy zapadlyby sie do poziomu dna oceanicznego, to
      ilosc wody wlana w to miejsce spowodowalaby obnizenie sie poziomu morza o ok
      250 metrow.

      1. Z Baltyku zostaly by dwa male jeziora, co na pewno by ucieszylo Putina bo
      gazociag moglby przeprowadzic po ladzie.

      2. Anglia stalaby sie polwyspem i tunel pod La Manche nie mialby racji bytu.

      3. El Paso staloby sie portem morskim.

      4. Ale prad zatokowy przestaby ogrzewac Europe bo nie mialby gdzie powstawac.
      Na polwyspie brytyjskim zapanowalyby mrozy jak w centralnej azji, tez we
      Francji wiec do widzenia wino.

      5. Z Kuby moznaby przejsc sucha stopa do Wenezueli dzieki czemu Chavez i Castro
      podali by sobie wreszcie rece na wspolnej granicy.

      6. Kanal Panamski stracilby racje bytu, a Sueski trzeba by poglebic o bagatela
      250 m.

      7. Skonczylby sie tani import z Chin bo nagle pozbawionoby ten kraj portow
      morskich.

      8. Forum Gazety Wyborczej straciloby 50 % piszacych merytorycznie.

      9. Rezerwy dewizowe panstwa by spadly bardziej niz dlugi = katastrofa.

      10. Policja warszawska stracilaby etaty pilnujac kolejek na Pieknej, a w Lomzy
      by nie zbudowano nowych stodol.

      11. t0g znalazby sie 2000 km od najblizszego ladu i bez komputera.

      12. Przerzucilbys sie na Polo-Cokte bo tajny sklad Coca-Coli zapadlby sie pod
      wode.

      13. i tak dalej....

      Milosciwie pominelam efekty wywolane samym zapadaniem czyli wielki chlup...

      Ale wielki szatan nadawalby dalej z pokladu AirForce 1, polowe czasu
      poswiecajac na klatwe bonobo ktora ten stan rzeczy wywolala.
      • bonobo44 8) 02.01.06, 09:22
      • maksimum Re: Gdyby kometa śmajtnęła ogonem i znikły Stany. 03.01.06, 03:55

        > 8. Forum Gazety Wyborczej straciloby 50 % piszacych merytorycznie.

        90% !!!
        • maksimum Re: Gdyby kometa śmajtnęła ogonem i znikły Stany. 04.01.06, 04:43
          maksimum napisał:

          >
          > > 8. Forum Gazety Wyborczej straciloby 50 % piszacych merytorycznie.
          >
          > 90% !!!

          Moze nawet wiecej!
          • bonobo44 100% maksimum-merytoryk 05.01.06, 15:28
            rozumiem, że ta niepowetowana strata dotknęłaby to naukowe forum-humorum
            w wypadku szmajtnięcia przy okazji tego jedynego 100-procentowego-merytoryka,
            jakim jest twoja szacowna osoba...
            dbaj o siebie max i noś parasol nawet przy pogodzie, bo inaczej nawet
            pojedynczy kamyk z kosmosu może się dla tego naszego forum okazać prawdziwym
            gromem z jasnego nieba 8)
    • bonobo44 Gdyby kometa śmajtnęła ogonem i znikły Stany... 03.01.06, 18:09
      ------------------------------------------------
      Gdyby kometa śmajtnęła ogonem i znikły Stany...
      Czy Ami zamknęliby taką kometę na Guantanamo?
      Zrobiliby to przed, czy po owym szmajtnięciu?
      I jak by ją przesłuchiwali w wielkim napięciu?

      Bo no bo jak też mógłby sobie to wytłumaczyć
      ten, co czerpie polecenia ze strony Najwyższego
      niczym "Krzew gorejący na pustyni" w imię Jego
      i czy ów "akt terrorystyczny" zechciałby Mu wybaczyć?
      A może w swych kazamatach samego B-ga też zechciałby stracić?
      -------------------------------------------------------------
    • Gość: dziwakX A gdyby kometa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 17:11
      A gdyby kometa śmajtnęła ogonkiem tak, że ocalałyby tylko USA, Izrael, Polska i
      Nowa Zelandia? No, co wtedy by się stało ?
      • Gość: p. Re: A gdyby kometa... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.06, 17:53
        Gość portalu: dziwakX napisał(a):

        > A gdyby kometa śmajtnęła ogonkiem tak, że ocalałyby tylko USA, Izrael, Polska
        > i Nowa Zelandia? No, co wtedy by się stało ?

        Wtedy Izrael oskarzylby Polske przed amerykanskim trybunalem
        o zwrot wszystkiego co bylo w posiadaniu zydow do 20 pokolenia wstecz
        wraz z odsetkami i jedynym wyjsciem dla Polakow bylaby emigracja do
        Nowej Zelandii, o ile wczesniej nie zajeli by jej zydzi albo
        amerykanie ;-)
      • bonobo44 "Idiots !" 19.02.06, 12:36
        Co by się stało, gdyby kometa śmajtnęła ogonem tak, że ocalałyby tylko USA i te
        wszystkie mądre inaczej kraje, które - jak Polska - poparły
        niesławną "interwencję" w Iraku?

        To proste - zniknęłyby z pamiętnej mapy świata - te wszystkie kraje, które
        jakiś satyryk w przeddzień owej "interwencji" oznakował napisami: "Idiots!"
        • maureen2 Re: "Idiots !" 19.02.06, 13:38
          czy zniknęły oznacza zniknięcie kontynentów,czy ludzi.Jeżeli ludzi,to było by to
          dobre rozwiązanie wielu problemow, a także podstawą nowego ładu.
          • madcio Re: "Idiots !" 20.02.06, 01:26
            > czy zniknęły oznacza zniknięcie kontynentów,czy ludzi.
            > Jeżeli ludzi,to było by to
            > dobre rozwiązanie wielu problemow, a także podstawą nowego ładu.

            Bonobo44, fajnych sobie koleżków znalazłeś. Ściągnij jeszcze paru i będziesz
            mógł się zabawić w Pol Pota czy inny Skok Kulturalny vel Kulturny.
            • Gość: alek Re: "Idiots !" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.06, 02:21
              czy ktoś oczekuje na wyłącznie poprawne politycznie i bardzo humanitarne wypo-
              wiedzi i apele ? Spadniecie komety czy meteoru nie powoduje skutków jak fajer-
              werk noworoczny.
              • madcio Re: "Idiots !" 20.02.06, 10:26
                Ja tam oczekuję - bez większej nadziei - że ktoś przestanie tu pisać głupoty z
                zalanymi ideologią oczkami.
                • Gość: p. Bylo nie bylo ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.06, 07:52
                  madcio napisał:

                  > Ja tam oczekuję - bez większej nadziei - że ktoś przestanie tu pisać głupoty z
                  > zalanymi ideologią oczkami.

                  ... znasz w koncu wlasne przyzwyczajenia ;-)
                  • madcio Re: Bylo nie bylo ... 21.02.06, 13:55
                    No i tyle, jeśli chodzi o moje oczekiwania...

                    No nie mów, że marzysz, by kometa śmajtnęła USA. :> Wiem, że sekundujesz
                    bonobo44, ale chyba aż takiego kretynizmu intelektualnego nie będziesz popierać?
                    • Gość: p. Re: Bylo nie bylo ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.06, 15:25
                      madcio napisał:

                      > No i tyle, jeśli chodzi o moje oczekiwania...
                      >
                      > No nie mów, że marzysz, by kometa śmajtnęła USA. :> Wiem, że sekundujesz
                      > bonobo44, ale chyba aż takiego kretynizmu intelektualnego nie będziesz
                      > popierać ?

                      ... staram sie mu dawac stanowczy odpor.

                      I dlatego przylaczam sie w tym celu do Ciebie.
                      Tym razem ;-)
    • Gość: antykometa Re: Gdyby kometa śmajtnęła ogonem i znikły Stany. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.06, 02:01
      Kometa nie śmajntie ogonem. Stany nie znikną. Stany zostaną. Kometa zniknie. Sorry.
      • bonobo44 Re: Gdyby kometa śmajtnęła ogonem i znikły Stany. 20.02.06, 10:22
        Gość portalu: antykometa napisał(a):

        > Kometa nie śmajntie ogonem. Stany nie znikną. Stany zostaną. Kometa zniknie. S
        > orry.

        No tak, zapomniałem - Stany mają przecież Chucka Norrisa 8)
        Mogą zniknąć wszyscy inni "Idiots!"... ale Stany !???
    • bonobo44 Zasady wiosennego ciążenia powszechnego 8) 21.02.06, 18:09
      Już za miesiąc wiosna 8)

      Z tej to okazji ponawiam najlepsze życzenia dla wszystkich mieszkańców tej
      zagrożonej szmajtnięciem planety, w tym również tej przerośniętej zaoceanicznej
      wyspy - byłej kolonii bez większego dla tej tu prastarej cywilizacji znaczenia,
      coby ich również nie szmajtnęła ;)

      i na wyjście jeszcze tylko zasada wiosennego ciążenia powszechnego:

      Wiosną w szale miłości ginie kwadrat odległości 8)

      aaa... co mi tam, jeszcze parę praw fizycznych:

      Im wyżej od kolana, tym bardziej opór maleje a napięcie rośnie. (prawo Ohma 8)

      Jak nie posmarujesz, to nie pojedziesz. (ruch z tarciem 8)

      Jak ma coś źle pójść, to pójdzie. (II zasada termodynamiki 8)

      a i od wszelkiego groma,
      drugie prawo Ohma:
      Nie chodź z jedną tylko z dwoma 8)

      no i na koniec dla publiki, znane powszechnie zasady dynamiki:

      I. Ciało raz wprawione w ruch puszcza się dalej samo.

      II. Siła oddziaływania mediów na masy jest odwrotnie
      proporcjonalna do przyśpieszenia nakładów na ich edukację?

      III. Ciało przyparte do muru (lub rzucone na łoże) nie stawia oporu.

      i w wersji dla deistów

      III. Jak ty Bogu, tak Bóg Tobie 8)

      całuski 102, co złego to nie ja ;)

      8)bo44
      • maureen2 Re: Zasady wiosennego ciążenia powszechnego 8) 21.02.06, 18:32
        dziękuję za życzenia wiosenne i objawy ożywienia wiosennego.
        Zaciekawiło mnie prawo,że ciało raz puszczone w ruch puszcza dalej się samo,na-
        leży dodać,że z wydzielaniem ciepła na skutek tarcia,w przeciwnym przypadku było
        by to perpetum mobile,chociaż włściwie jedno nie wyklucza dugiego
      • madcio Re: Zasady wiosennego ciążenia powszechnego 8) 22.02.06, 13:20
        > w tym również tej przerośniętej zaoceanicznej wyspy - byłej kolonii
        > bez większego dla tej tu prastarej cywilizacji znaczenia,
        Chciałbyś, oj chciałbyś... :>
    • Gość: gość_dziwak kometa/USA/ forum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 19:42
      zejdźcie już z tego forum, błagam. Załóżcie nowe: "antyamerykanizm i inne
      frustracje".
    • Gość: Ech,rozmażyłem się Re: Gdyby kometa śmajtnęła ogonem i znikły Stany. IP: *.acn.waw.pl 01.03.06, 18:04
      a jakby tak nie trafiła w Stany i śmajtneła w kraje arabskie.
      Czy mogłoby byc lepiej? Nie ma islamu i kłópotów i została po nich ropa.
      To przecież największy dorobek cywilizacji muzułamańskiej.Koniecznie musi
      zostać jako nawóz dla innych cywilizacji.
      Rozmażyłem się.
      • bonobo44 Re: Gdyby kometa śmajtnęła ogonem i znikły Stany. 01.03.06, 18:12
        dobrze ci radzę - nie rozmnarzaj się 8)
    • bonobo44 Gdyby kometa Schwassmann-Wachmann... 09.05.06, 15:25
      "Nie będzie gigantycznych fal tsunami, ogromnych pożarów oraz wymierania
      gatunków" - napisała w czwartek w niecodziennym oświadczeniu NASA. Do
      przewidywania tego, czego "nie będzie", skłoniły poważnych w końcu astronomów z
      amerykańskiej agencji kosmicznej pojawiające się w internecie obawy przed
      nadlatującą kometą Schwassmann-Wachmann 3. Pokawałkowane przez siły
      grawitacyjne Układu Słonecznego ciało minie nas w odległości niecałych 9 mln
      kilometrów - to ponad 20 razy dalej niż odległość Ziemia - Księżyc.

      Czyli wiele hałasu o nic? Wcale nie - będzie na co popatrzeć.

      Tajemnicze i piękne

      (...)

      Dzięki temu komety to jedne z najpiękniejszych ciał niebieskich naszego układu.
      Ilekroć nawiedzają okolice Ziemi i są widoczne gołym okiem, wzbudzają ogromne
      emocje. Jedni podziwiają je za urodę. Inni doszukują się w nich zwiastunów
      niezwykłych wydarzeń lub wojen. Niektórzy w końcu się boją, że jeśli kometa
      zbliży się za bardzo, spadnie nam na głowę. Te obawy nie są do końca pozbawione
      podstaw. W 1994 r. w Jowisza uderzyła rozerwana wcześniej przez siłę ciążenia
      gazowego giganta kometa Shoemaker-Levy 9. Warto jednak pamiętać, że Jowisz jest
      bardzo "atrakcyjny" dla komet, meteorów i różnych kosmicznych śmieci. Jest
      największą planetą obiegającą nasze Słońce, ma masę ponad 300 razy większą od
      naszej planety.

      Rozmienia się na drobne

      Komecie Schwassmann-Wachmann 3 upadek na Ziemię nie grozi - minie naszą planetę
      w zbyt wielkiej odległości.

      Obiekt odkryło w 1930 r. dwóch astronomów z Niemiec - Arnold Schwassmann i
      Arthur Arno Wachmann. Od tego czasu kometa odwiedzała nas 15 razy - co 5,4 roku.

      W 1995 r. obserwatorzy nieba spostrzegli, że blask komety wzrósł tysiąckrotnie!
      Okazało się, że Schwassmann-Wachmann 3 pękła na cztery kawałki. Astronomowie
      nazwali je A, B, C i D. W tym roku dzięki wyjątkowo dobrym warunkom do
      obserwacji z Ziemi, a także zdjęciom zrobionym przez kosmiczny Teleskop
      Hubble'a, okazało się, że Schwassmann-Wachmann 3 podzieliła się już na ponad 40
      kawałków, oznaczone kolejnymi literami alfabetu, rozciągają się na niebie na
      szerokości kilku stopni (dla porównania Księżyc w pełni zajmuje ok. pół
      stopnia).

      Ta kosmiczna wataha zbliży się do nas pomiędzy 12 a 28 maja. Największy z
      fragmentów - oznaczony jako C - 12 maja znajdzie się 11,7 mln km od nas. Całość
      będzie można oglądać za pomocą teleskopów na granicy gwiazdozbiorów Liska,
      Delfina i Pegaza.

      Spektakularny koniec

      Na ten kosmiczny spektakl czekają nie tylko astronomowie amatorzy, ale także
      naukowcy. Rozbite na kawałki jądro komety to dla nich ogromna szansa, żeby
      przyjrzeć się jego wnętrzu. Uczeni sądzą, że komety to resztki pierwotnej
      materii, która tworzyła Układ Słoneczny, dlatego obiekty te stały się ostatnio
      celem wielu misji badawczych. Na początku tego roku z wyprawy powróciła sonda
      Stardust, która złapała odrobinę pyłu z warkocza komety Wild 2. W zeszłym roku
      sonda Deep Impact wybiła krater w jądrze komety Tempel 1 - wyrzuconą w kosmos
      chmurę pyłu zbadały wtedy instrumenty naukowe i teleskopy astronomów. W 2014 r.
      do komety Czuriumow-Gierasimienko dotrze wystrzelona dwa lata temu europejska
      sonda Rosetta.

      A co czeka zbliżającą się do nas kometę Schwassmann-Wachmann 3? Obiekt cały
      czas dzieli się i być może, zbliżając się do Słońca, rozpadnie się i zniknie. -
      Przypuszczam, że większość komet kończy w taki sposób - mówi astronom Hal
      Weaver z Johns Hopkins University w USA. >>


      Wynika z powyższego, że Ami ani nas ani siebie nie są w stanie na dziś obronić
      przed podobnym Armageddonem.
      Może czas pomyśleć i w tym zakątku Europy nad tym zagrożeniem, zamiast
      zajmować się podchlebianiem się Amim w charakterze tarcz antyrakietowych?
    • dokowski Bez ryzyka pomyłki twierdzę, że byłaby to ... 10.05.06, 11:48
      bonobo44 napisał:

      > Zaryzykuję twierdzenie, że świat by tego po prostu nie zauważył

      ... katastrofa odczuwalna bardzo silnie przez całą ludzkość

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka