Dodaj do ulubionych

Największa oszczędność życia...

16.05.06, 16:34
...to w moim przypadku -rzucenie palenia.I żebym nie była gołosłowna: nie palę
od pięciu lat, czyli 1825 dni po ok 3zł mniej (liczę te najtańsze papierosy i
to jedną paczkę dziennie, a każdy palacz wie, ze często spala się więcej i to
tych droższych)=5475 złotych...a to już jest sumka nie do pogardzenia.Plus nie
inwestuję już w pasty wybielające dla palaczy, dentystę (od momentu rzucenia
palenia zdecydowanie polepszył mi sie stan i koloryt uzębienia),odpuściłam
sobie drogie kosmetyki niwelujace skutki palenia (w tej chwili, przy tych
podstawowych, za 10-20 złotych cera nie wygląda żle), no i trzeba doliczyć
zyski nieprzeliczalne na pieniądze: ogólene polepszenie kondycji
psycho-fizycznej,pachnące ubranie i włosy, brak żółtych plam na palcach,
świeży zapach w domu, więcej miejsca w toerbcewink...Pozdrawiam i trzymam kciuki
za wszystkich rzucających palenie, bo naprawdę warto!
Obserwuj wątek
    • grey-pippin Re: Największa oszczędność życia... 16.05.06, 16:41
      dzieki za te wyliczenia !
      nie pale od niemal 2 lat, ja tez sobie kiedys wyliczylam tak z grubsza ze przez
      lata puscilam z dymem sredniej klasy samochod
      • dorwoj1 Re: Największa oszczędność życia... 16.05.06, 16:54
        NO, ale minie parę latek i dzięki papierosom, a raczej z powodu ich braku,tym
        razem już zarobisz na kolejny samochódwinkI wtedy już człowiek będzie naprawdę do
        przodu. JA optymistycznie policzyłam to, co zyskałam dzieki rzuceniu palenia,
        nie wgłębiałam się w obliczenia, ile przez papierosy straciłam (a bylo tego
        ok.10 lat... o kurcze!)...No trudno, ale i tak uważam, że jestem do przodu i ze
        to była naprawde największa oszcżędność mojego życia (nie mówiąc już o cudzym
        życiu, które przy okazji też oszczędzamsmile)))
        • lorienn1 Re: Największa oszczędność życia... 16.05.06, 17:37
          Gratuluję !!!
          • dama-kanaliowa Re: Największa oszczędność życia... 16.05.06, 20:18
            No to ja oszczedzam od listopada 1997. Przez kilka pierwszych miesiecy
            przeznaczalam te forse na pomoc w sprzataniu - 2 razy w miesiacu, pozniej
            zafundowalam sobie abonament na silownie - 6 miesiecy i wczasy odchudzajace.
            Teraz mam poprostu wiecej pieniazkow i chyba zdrowia i wage tez ok.
            • dorwoj1 Re: Największa oszczędność życia... 16.05.06, 23:14
              Ale przyznajcie, satysfakcja moralną swoją drogą, ale jak się policzy (in plus-
              ile się zyskało rzucając, a nie in minus - ile się straciło, paląc), to i
              satysfakcja finansowa też jest niemała.Trochę żałuję, ze nie przeznaczałam tych
              zaoszczędzonych pieniędzy na jakiś specjalny cel (nawet do skarbonki, albo na
              lokatę), bo wtedy dopiero bym była zadowolona (że ho, ho)smile))Swoją drogą, to
              byłby niezły pomysł marketingowy - proponować takie specjalne lokaty (dobrze
              oprocentowane) dla rzucających palenie (min. wpłata dzienna 3,50, albo
              miesięczna 30x3,50). Myślę, że dużo ludzi by się skusiło (efekt psychologicznego
              "dopieszczenia" murowany).I pewnie, choć nałóg dawałby we znaki, trochę trudniej
              byloby wyszarpać z domowego budżetu następne 150-200 (lub więcej) złotych...
              • grey-pippin Re: Największa oszczędność życia... 17.05.06, 02:09
                to fantastyczny pomysl ! podoba mi sie tez spozytkowanie tych pieniedzy na
                konkretny cel, na razie z braku laku bede sobie wrzucac do skarbonki, i za pare
                lat spelnie swoje marzenie rok po roku 3 wyprawy na 3 kontynenty smile
                • reni_78 Re: Największa oszczędność życia... 16.07.07, 13:19
                  minął ponad rok...
                  ile było w skarbonce w trakcie jej likwidacji ????

                  osobiście nie znam nikogo, kto by wytrzymał systematyczne popapierosowe
                  oszczędności dłużej jak miesiąc...
    • izzunia Re: Największa oszczędność życia... 18.05.06, 09:25
      kupowalismy samochod. ale na wszelki wypadek zrobilismy przeglad sprzedazowy w
      pobliskim salonie. przeglad kosztowal 300pln, natomiast po przegladzie gosciu
      opuscil cene jakies 3kpln smile
      • dorwoj1 Re: Największa oszczędność życia... 18.05.06, 10:53
        To się nazywa wolny rynek! To rozumiemsmile))
    • d_o_o_r Re: Największa oszczędność życia... 19.05.06, 15:13
      My z mezem najwiecej zaoszczedzilismy nie placac przez kilka lat alimentow na
      jego byla corke. Wprawdzie pozniej trzeba bylo to splacac, ale i tak wtedy
      dzieki temu jakos udalo nam sie przezyc i zalatac dziury w budzecie.

      Oszczedzamy tez dzieki temu, ze jestem jeszcze studentka i dzieki temu wszyscy w
      trojke (lacznie z 36 letnim mezem, ktory ledwo zdal mature i studentem nigdy nie
      byl) mieszkamy od kilku lat w akademiku. Stwarza to pewne dlsze mozliwosci, bo
      wiadomo, ze w akademiku oszczedzamy na chemii, srodkaCH do sprzatania, nie
      placimy za prad, wode itp.

      W razie potrzeby zawsze znajdzie sie tez ktos, kto gratis zajmie sie synkiem,
      wiec oszczedzamy tez na opiekunce. Czasami ktos nas czyms poczestuje, co
      generuje dalsze oszczednosci.

      W czasie wakacji oszczedzamy wysylajac dziecko na dwa miesiaca do dziadkow
      mieszkajacych na kaszubach. Sami tez spedzamy u nich urlop i wtedy nie musimy
      placic praktycznie za nic.

      Zakupy spozywcze robie w Biedronce lub Tesco(polecam marke tesco). Maz nie jest
      wybredny, wiec jak czasem zostaje jakies stare jedzenie, robie mu z tego jakas
      zapiekanke (patent z emamy).

      A przede wszystkim dostosowuje wydatki do mozliwosci, o czym wielu zdaje sie
      zapominac.
      • agusia516 Re: Największa oszczędność życia... 19.05.06, 16:41
        BYŁĄ CÓRKĘ POWIADASZ-hm ciekawe.
        • zaga25 Re: Największa oszczędność życia... 19.05.06, 20:04
          Toż to skąpstwo a nie oszczędzanie. A z tą córką to przegięcie.
      • olamka1 Wstrętne jest to twoje oszczędzanie :( 19.05.06, 21:21
        Brrrrrrrrrr....
        Nie płacił na własne dziecko...
        Ciekawe jak ty byś się czuła jak by nie płacił za twoje... . a może cie to
        spotkać jeśli to taki typ... . I jakaś tak wykorzystywaczka z ciebie... tu ktoś
        ZA DARMO posiedzi z dzieckiem, tu czymś GRATIS poczęstuje... . Jakoś nie
        spodobało mi się to twoje OS|ZCĘDZANIE... brrrrrrrrrr sad
        • dorwoj1 To podpucha 20.05.06, 12:02
          ...nie wierze , że są tacy ludzie. Poza tym, bujasz z tym oszczędzaniem - jeśli
          twój mąż nie był nigdy studentem, to albo płaci 200% za akademik, albo waletuje.
          A poza tym, naprawdę, nie ma się co chwalić takim oszczędzaniem: nie przyszło
          wam nigdy do głowy, że tamto dziecko nie miało co jeść?I nie wiadomo, czy ktos
          je wtedy chciał poczęstować czymś GRATIS?MAm nadzieję, ze nas podpuszczasz. Nie
          wierzę,żeby świat był taki podły.
          • d_o_o_r Re: To podpucha 20.05.06, 14:58
            Nie ob z nas potworow. Oczywiscie, ze tamto dziecko mialo co jesc - w koncu
            mialo jeszcze mame i dziadkow. Z glodu nie umarlo. A my musielismy zadbac o to,
            zeby takze nasze mialo co jesc. A teraz oczywiscie splacamy w miare mozliwosci
            dlugi zaciagniete w FA. Wprawdzie troche kombinujemy z fakturami i wystawiamy je
            z opoznieniem (pomysl meza smile), ale generalnie komornik o tym wie i rozumie
            nasza sytuacje. Gdyby nie zlosliwosc eksi nie musielibysmy tego robic.
            • olamka1 Eeeeeeeeeeeeeee.... 20.05.06, 20:50
              Dalej mi się nie podobacie sad
              To forum ludzi, którzy sobie fajnie kombinują z małą kasą ale NIE OSZUSTÓW i
              KRĘTACZY... . Niestety, Twój post wywołał we mnie wrogie uczucia. Nic nie
              wniosłaś do forum poza niesmakiem, że tak jakoś kręcicie... .
            • olamka1 Tamto dziecko i NASZE :( 20.05.06, 20:52
              Tamto dziecko to TAKŻE dziecko ojca Twojego dziecka. Brrrrrrrrrrr.... Piszesz
              tak jakby twój facet NIE był PODWÓJNYM ojcem i NIE miał OBOWIĄZKU w stosunku do
              DWÓCH dzieci - obojętnie jak wrdna by nie była owa eksi.
              Buuuuuuuuuuuuuuuuu.....
              Wspólczuję takiego tatuśka sad
            • agab51 Re: To podpucha 21.05.06, 10:31
              d_o_o_r, to co opisałaś jest mocno podszyte krętactwem. współczuję waszym
              dzieciom. współczuję, bowiem są w rodzinach, gdzie nie liczy się nikt poza nim
              samym, czy ktos taki będzie dobrą matką, dobrym ojcem, dobrym wychowawcą? mam
              wątpliwosci...zastanówcie się, jaki dajecie przykład.
              • zelda1971 Re: To podpucha 21.05.06, 23:55
                D_o_o_r a pierwsza żona nie ciągała was po sądzie?
                Bo jednak, co to za oszczędności jak w końcu komornik was złapie? i płacicie
                komornikowi drugie tyle. za mądre to to nie jest...
                • d_o_o_r Re: To podpucha 22.05.06, 10:41
                  Ciagala. To wlasnie ona naslala na nas komornika wiedzac o naszej nienajlepszej
                  sytuacji materialnej (w trojke musielismy wyzyc z niepewnej pensji meza, ktory
                  pracuje jako akwizytor


                  > Bo jednak, co to za oszczędności jak w końcu komornik was złapie? i płacicie
                  > komornikowi drugie tyle. za mądre to to nie jest...

                  I w tym szalenstwie jest metoda. My wprawdzie nie zaoszczedzimy w ten sposob, bo
                  za bledy mlodosci niestety trzeba placic sad, ale za to eks dostanie kase z
                  opoznieniem. Skoro tak bardzo chciala komornika, to teraz konsekwentnie ma co
                  chciala. Moze to ja oduczy zlosliwosci.
                  • grey-pippin Re: To podpucha 22.05.06, 12:58
                    Ty natomiast nie masza zamiaru niczego sie nauczyc ???
                  • ewab2507 no nie... bo szlag mnie trafi... 25.05.06, 14:58
                    "nasłała komornika"? "oduczy złośliwości"?... wolne żarty, że też ktoś ma
                    czelność w ogóle pisać w ten sposób. to katastrofa, że takie chwasty w ogóle
                    żyją.

                    mam nadzieję... nie... ja życzę tego tobie d_o_o_r żebyś kiedyś też bujała się
                    alimentami i ktoś ciebie w taki sposób "oduczał złośliwości". ten gość, z
                    którym żyjesz i ty jesteście obrzydliwi, a wasze formy "oszczędzania"
                    zdecydowanie nazwałabym raczej "pasożytnictwem".

                    takiego łajdaka, jak ten twoj facet wysłałabym na roboty przymusowe do jakiegoś
                    obozu pracy. a ty d_o_o_r jesteś jeszcze gorsza, bo sprawiasz wrażenie, jakbyś
                    puszyła się i chwaliła swoim ohydnym postępowaniem.

                    jedna z najbliższych mi osób, moja mama, często mawia, że to jak człowiek
                    postępuje w życiu wobec innych ludzie, będzie "zwróconym chlebem". myślę, że
                    kiedyś oboje dowiecie się co to znaczy.
                  • kreatywni Re: To podpucha 07.07.07, 19:14
                    Normalnie jak czytam bzdury króre wypisuje door, to nóż się w kieszeni otwiera.
            • madzia1708 Re: To podpucha 22.05.06, 13:49
              Mężczyna zmieniający kobietę musi sie liczyć z tym, ze dziecko nadal jest Jego
              mimo, ze nie mieszka juz z matką dziecka
              Ohydne jest to, co robicie, Twój mąz łaski nie robi, w końcu to JEgo dziecko i
              ma wobec tego dziecka obowiązki i nie ma tu znaczenia, czy matka tego dziecka
              jest w dobrej czy w złej sytuacji materialnej.


              kończę, bo sie tylko zdenerwuję

              że takich ludzi świat nosi....kurestwo normalnie!!
              • dorwoj1 Ale nie trzeba było tak walczyć... 23.05.06, 11:54
                ...wystarczyło wykazać się dobrą wolą, nie oszukiwać. MAm znajomego,który miał
                podobną sytuacje - alimenty go ścigały, a on mial problemy ze znalezieniem
                paracy.Ale jak tylko coś miał, wysyłał swojej byłej żonie:niedużo, po
                dwadzieścia, czasami trzydzieści złotych. I komornik go nie ścigał i sąd widział
                jakąś dobrą wolę...JA wiem, ze to nie rozwiązuje problemu alimentów (bo co to z
                alimentu- 30 zł, w sam raz na chleb bez omasty i mleko dla dziecka), ale można
                się dogadać między sobą po rozwodzie - to jest najważniejsze. Jak z góry się
                zaparliście , to i była żona zaczęła walczyć. Co miała zrobić, jak dziecko musi
                jeść?A teraz...Nie dość, ze wszyscy dostali po dupie (łącznie z dziećmi), to dwa
                razy więcej do płacenia...D_o_o_r, wszyscy, którzy zaglądają na to forum wiedzą,
                ze życie jest ciężkie i że czasami rozpacz bierze, z powodu braku pieniędzy i
                tzw. perespektyw. Ale mistrzostwo świata polega tu na tym, coby nie dac się
                zgnieśc tej sytuacji, być zaradnym, mądrym...ale nie cwanym i żyć kosztem
                innych. Nie wiem, może tak niechcący Ci wyszło.POmyśl tylko o tym całym
                problemie z drugiej strony,nic nie usprawiedliwia braku serca, czysto ludzkiego
                zresztą odruchu...Też masz dziecko, wiem, ze może nie raz było Ci cięzko,
                ale...chciałabyś mieć kiedyś takie problemy z alimentami,jak była żona twojego
                męża?NIeważne, jak się zachowywała, nie mściła się przeciez, tylko usiłowała,
                tak samo,jak Ty zapewnić (jak najlepszy) byt swojemu dziecku. Naprawdę,może
                warto zawczasu szukać innych rozwiązań, niż walka. To też oszczędza wszystkim
                nerwów, zdrowia i -suma sumarum- pieniędzy. Nie myślę, o Tobie źle, chciałabym
                żeby ułożyło Wam się jak najlepiej, życze Ci tego z całego serca.Dużo by
                pisać...Myślę, że uwierzysz kiedyś w to, ze nie tylko sprytem się wygrywa i
                dochodzi do swojego. POzdrawiam.
      • khaldum Re: Największa oszczędność życia... 21.06.06, 17:01
        studiuję, ale nie mieszkam w akademiku, właśnie jest u córeczki jej tata, z
        którym nie zyją, ale troszczy się o nią i łoży na jej utrzymanie bez problemów

        przeczytałam mu Twoją wypowiedź d_o_o_r i jego reakcja była taka:

        to ,cwiczenie na ezgamin z patologii społecznych ???

        To co piszesz, wasze zachowanie to pasożytnictwo społeczne, to patologia,
        należy to LECZYĆ!

        nie wiem jak można się czymś takim chwalić....

        odrażające
      • rena.ndg Re: Największa oszczędność życia... 23.06.06, 00:20
        To jest obrzydliwe.Moja córka też nie miała z czego utrzymać dziecka bo jej
        były i jego obecna stwierdzili,że przeciez mataka dziecka ma rodziców.Było nam
        bardzo ciężko,nie mieliśmy z czego opłacać mieszkania,prądu itp a i na
        przysłowiowy chleb często brakowało bo przecież nie moglismy zostawić naszego
        dziecka i wnuczki bez pomocy.A ty śmiesz się chwalić takim obrzydliwym
        postępowaniem.I śmiesz to nazywać oszczędzaniem.Jest to zwykłe pasożytnictwo bo
        inaczej nie można chyba tego nazwać.Nie zyczę ci abyś tego doświadczyła ale
        pamiętaj,że co posiejesz to zbierzesz.
      • hindi2 Re: Największa oszczędność życia... 23.07.06, 23:00
        ha ha ha za nieplacenie alimentów są odsetki, zyjecie starsznie, jak facet 36
        lat może spoko mieszkać w akademiku, a ty masz jeszcze powód do dumy? Masz
        dziwny sposób myslenia
      • taje Re: Największa oszczędność życia... 25.07.06, 04:25
        Wstretne to co piszesz. Dziecko to dziecko - nie miesci mi sie w glowie, ze
        mozna pochwalac u partnera oszczedzanie na wlasnym dziecku. Bardzo mi Ciebie zal
        - gdybym byla religijna, modlilabym sie, zeby Bog Ci serce otworzyl.
      • magdallena_lavinia Nie lekceważ tej rady!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 03.08.06, 21:09
        Dziewczyno!!!!!!!!!!
        Nie lekcewaz tej rady i jak najszybciej, zamiast latać po Tesco zacznij
        naciagać chłopa na kupno złotej biżuterii!
        Jeśli nie rozumiesz-już tłumaczę, gdy pojdzie w cholere (chlop) - bedzie jak
        znalazl, aby sprzedac i wyzywic BYLEGO juz wtedy syna. Nie badz glupia, gąsko.
      • e-milia44 Re: Największa oszczędność życia... 05.07.07, 02:03
        To jest gównozjadztwo nie oszczędność.
    • milou8 Przyjemny i sprawdzony sposób!!! 21.06.06, 12:19
      1) Urodzić się w bogatej rodzinie = zostanie nam w dalekiej przyszłości willa
      po rodzicach, a na bieżące potrzeby dadzą nam w prezencie mieszkanie
      2) Wpaść z bogatym facetem i ożenić się z nim jak najszybciej (żeby się nie
      rozmyślił) = dostaniemy willę od teściów, mieszkanie sprzedamy, będzie na
      odpowiednie urządzenie willi, no i jest pewność, że facet jest płodny =
      zaoszczędzimy nawet do kilkuset tysięcy na leczeniu niepłodności
      3) Namówić seniora rodu, żeby jednak zmienił testament i zapisał go z korzyścią
      dla nas, bo tak byśmy chcieli, a nie możemy doczekać się drugiego potomka. Po
      czym po zmianie testamentu i pogrzebie seniora, zajść w ciążę dwa tygodnie
      później = świeży zastrzyk na wydatki bieżące i dobrą trawkę z Amsterdamu
      Przykład wzięty z życia, niestety, nie z mojego. Ale działa!
    • martina.15 Boże! 21.06.06, 16:36
      boze! ja teraz walcze o alimenty i rzygac mi sie chce przy okazji tego co
      napisala d_o_o_r! co z tego ze moja corka ma mame i dziadkow i ze z glodu nie
      umiera, teraz jest malutka, a potem? co za chamstwo! przeciez to jest tak samo
      jego dziecko jak i to wasze wspolne! ciekawe jak ty bys sie czula jakbys kilka
      lat musiala utrzymywac dziecko z nie wiadomo czego bo tatusiowi- doslownie-nie
      chce sie placic alimentow!
      nie dosyc ze dziecko nie ma ojca, nie ma POLOWY rodziny to jeszcze takie cos, w
      glowie mi sie nie miesci!

      oszczednosc! jak w ogole smiesz nazywac to w ten sposob?!

      nie zastanowilas sie jaka moze miec posade matka tej biednej dziewczynki? moze
      tez taka niepewna? oj, wy biedni, wszyscy sie na was uwzieli, tacy wszyscy
      zlosliwi sa, a wy tacy w porzadku jestescie... to jest okropne...
      • mamatoomaszka Ludzie, nie dajcie sie wkręcać!!!!! To prowokacja! 21.06.06, 17:04
        Zdradzilo ja to , ze napisala o Kaszubach, ze ktores z nich ma tam rodzicow,
        nie do pomyslenia, zeby Kaszub byl taki podly i cwany!! Podpuszcza, was,
        wkreca, prowokuje, bo jej nudno z goraca. Pozdro!! smile
    • nisar Moja - rozwód. 21.06.06, 17:58
      Jakkolwiek po 12 latach zabrałam prócz osobistych rzeczy wyłącznie pralkę i
      kamerę wideo.
      Niemniej mój eks był człowiekiem, którego pieniądze piekły w ręce. Rozwalał tak
      niemiłosierne pieniądze, że naprawdę więcej dorobiłam się przez ostatnie cztery
      lata niż przez poprzednie 12.
    • ulapod Re: Największa oszczędność życia... 24.06.06, 02:47
      No to zarobiłaś na:

      wakacje.pl/o_info2.phtml?id_oferty=107976&id_terminy=3047625
      Pakuj się smile
    • chceoszczedzac Wy tu o oszczędności ... 15.11.06, 11:51
      Wy tu o oszczędności życia, to ja dla odmiany o "porażce życia" Wam wkleję:
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3736058.html
      I co Wy na to???
      • iberia.pl Re: Wy tu o oszczędności ... 07.07.07, 17:55
        jak to mowia?Chytry dwa razy traci? big_grinDDDD dobrze mu tak!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka