Dodaj do ulubionych

Dwójka dzieci. Ciężkie początki.

11.05.06, 09:59
Cześć!
Mam synka który ma 2 lata i 2 miesiące i córeczkę która ma 4 tygodnie. Mimo źe
pomaga mi teraz mama na "cały etat" to mam wraźenie źe kiepsko sobie radzę.
Moja mama gotuje i sprzata - także nie muszę się tym przejmować,a i tak ledwo
sobie radzę z "obsługą" mojej dwójecki, czyli karmieniem, przewijaniem itd. Na
zabawę z Grzesiem ju praktycznie nie mam sił i czasu. Jak mi się uda raz
dzienie przez chwilę coś z nim zrobić to uważam to a sukces. Oczywiście staram
się aby nawet gdy jestem zajęta on dostawał swoją porcję czułości, ale na
zabawę naprawdę już nie udaje mi się wykroić czasu. Boję się też co będzie
kiedy moja mama odjedzie do domu (za miesiąc) bo nie mówiąc o gotowaniu i
sprzątaniu (mąż mi tu raczej nie pomoże. Po powrocie do domu przejmuje synka i
bawi się z nim, a ja wtedy zajmuję się córeczką, która wieczorami jest
bardziej wymagająca. Potem są kapiele i nagle robi się 23:00) to obawiam się
spacerów, czyli pilnowania i karmienia niemowlęcia przy równoczesnym baczeniu
na dwulatka który uwielbia galopować wprost przed siebie.
Mam więc prośbę do rodziców dieci w podobnym wieku: czy moglibyście mi
powiedzieć jak sobie radzicie? Może macie jakieś własne patenty na źycie sobie
taką dwójeczką? Bedę wdzięczna za wasze posty, może mnie trochę pocieszą, bo
mimo cudowności moich dzieciątek mam wraźenie ,źe jestem w coraz gorszej
formie psychicznej. Nie jestem zadowolona z tego jak sobie radzę i boję się
jak to będzie kiedy będę z nimi sama. A przecież to jest piękny czas i
chciałabym się z niego cieszyć...
Podrawiam, Justyna
Obserwuj wątek
    • kate8025 Re: Dwójka dzieci. Ciężkie początki. 11.05.06, 10:18
      witaj
      Doradzić Ci nie doradze, bo mam na razie jedno dziecko w wieku trzech lat i przy tym jednym czasem wymiekam smile teraz bardziej niż jak była malutka.
      ale chciałabym dodac Ci trochę otuchy. Córeczka jest malutka jeszcze, dopiero uczy się życia na tym świecie, to się troche zmieni, karmienia się unormuja, synek też się przyzwyczai i jakoś z czasem na pewno sobie zycie ułozycie, będziesz wiedziała cop kiedy robic itd, żeby maxymalnie czas wykorzystywać.

      Pozwodzenia Ci życzę tzrymaj się smile
      • mkostki Re: Dwójka dzieci. Ciężkie początki. 11.05.06, 10:39
        Hej
        Ja mam dwóch facetów 22 i 4 miesiące. Poradzić ci nie potrafię niestety, bo
        samam sobie kompletnie nie radzę. Pomaga mi mama, głównie gotuje i trochę
        zajmuje się jednym facetem, ale generalnie dzieci są na mojej głowie,bo moja
        mama jest niepełnosprawna.
        Cóż,spaceru z dwójką na raz nie polecam, chyba że w dwuosobowym wózku,inaczej
        to jest po prostu niewykonalne, przynajmniej w moim przypadku,bo starszy po
        prostu ucieka nie bacząc na nic. Próbowałam jedynie na terenie osiedla, na
        otwartą przestrzeń za skarby bym nie wyszłasmile A może by tak smycz?
        Jedyna rada, jaka mi się nasuwa, to mniej się przejmować, nastawić na to, że w
        domu będzie sajgon i egzekwować prawo do swojego zycia poza dziećmi,to chociaż
        odsapniesz. Wiem,wiem,mnie samej trudno przychodzi stosowanie się do tych rad.
        A jesli możesz sobie na to pozwolić - weź kogośdo pomocy, chociaż na kilka
        godzin.
        Aha, my starszego posyłamy od czasu do czasu do przedszkola na godziny (1-2
        godz.). Jesli jest taka placówka w poblizu twojego miejsca zamieszkania,to
        polecam, mojemu Antkowi to bardzo dobrze robi.
        I trzymaj się, nie tylko Ty tak masz.
        Pozdrawiam
        Magda
        PS.zajrzyj na forum "rodzeństwo-dwa lata różnicy"
        Mój synek jako maleństwo
        i trochę większy
        • mimka21 Re: Dwójka dzieci. Ciężkie początki. 11.05.06, 11:19
          Czesc, moje dzieci juz nieco starsze (mlody 13 mies, corka 2 lata i 8 mies.), ale pamietam poczatki i
          wiem, ze jest trudno. U nas sprwadzil sie podwojny wozek (tzw. dla rodzenstwa). Uzywamy go do dzis i
          jest niezastapiony. Pamietam - a bylo to rok temu, ze duzo spacerowalismy smile Glownie na pobliski plac
          zabaw, gdzie corka mogla sie pobawic w miare bezpieczny sposob i gdzie ne musialam interweniowac
          co chwile. Poza tym starsza corka rano wedrowala do niani (miedzy 9 a 13) i ja wtedy moglam cos
          zrobic. Daruj sobie gotowanie i sprzatanie w znanym ci wymiarze, jeszcze nadejdzie ten moment, ze
          bedzie tak, jak to sobie wyobrazasz, ze byc powinno. Na razie rob tyle ile zdazysz - chcesz. Przyjmuj
          wszelkie oferty pomocy - to jest dobry moment na wizyty tesciow i rodzicow, o ile deklaruja taka
          pomoc. No i przetrzymaj jakos ten pierwszy czas, u nas jest juz calkiem fajnie smile
          pozdrawiam
          monika
    • rycerzowa Re: Dwójka dzieci. Ciężkie początki. 11.05.06, 12:32
      Oj znam to, znam - mam troje dzieci.
      Przede wszystkim często powtarzaj sobie, że masz dwójkę zdrowych, cudownych
      dzieciaków i ze każdy by tak chciał! (No, prawie kazdy).
      Rozumiem,że martwi cię fakt, że nie możesz każdemu maluszkowi poświęcić tyle
      czasu i uwagi, ile bys chciała.
      Otóż prawda jest taka,że dzieci wcale nie potrzebują, aby ktoś się nimi cały
      czas zajmował. Dziecko może zająć się czymś samo. Rolą dorosłego jest mu taką
      aktywność zorganizować.
      Dwuletni chłopczyk jest w stanie bawić się czymś tylko kilka minut.
      Stale trzeba wymyślać mu jakieś inne zajęcie, teraz zabawa klockami, potem
      oglądanie książeczki, następnie budowa pociągu z krzeseł, rysowanie, zabawa masą
      solną lub plasteliną, skakanie z tapczanu. Oczywiscie nie masz czasu bawić się z
      nim, ale trzeba zacząć, potem poradzić powinien sobie sam.

      Pierwsze tygodnie z niemowlakiem są trudne dla starszego brata.Zewsząd słyszysz
      rady, ze właśnie teraz nalezy mu poświęcić duzo uwagi i serca. Ale kiedy i jak?
      Najlepiej poprzez "gadanie".
      Pielegnujac maleństwo cały czas opowiadaj o tym, jak to było, gdy on był
      mały,jak się wtedy zachowywał, jak się pięknie rozwijał, jak się nim
      cieszyliście.Dla małej córeczki jest wtedy tylko twój ciepły ton gosu, bo cała
      treść jest dla starszego. Oczywiście podkreślaj, że on był we wszystkim
      grzeczniejszy.Zachęcaj małego do wymyślania przyszłych zabaw. Teraz też mógłby
      np. zbudować z klocków dom dla lalek.
      No i niech ci w miarę swoich mozliwości pomaga, poda pieluszkę, smoczek itp.

      Gdy karmisz córeczkę, trzymaj go zawsze blisko siebie, czytaj książeczkę lub
      opowiadaj bajkę.

      Nie przejmuj się za bardzo, gdy malutka chwilę pomarudzi, bo ty akurat musisz
      coś wymyślić dla starszego.
      Każde dziecko trzeba uczyć, by umiało bawić się samo, wymyśleć sobie i innym
      ciekawe zajęcie.

      Gdy mała bedzie juz umiała obserwować otoczenie , przenoś ją tam, gdzie bawi się
      starszy brat, niech się przygląda.

      Jednego pilnuj - by nie zajmować małego telewizją.
    • lhotse71 Re: Dwójka dzieci. Ciężkie początki. 11.05.06, 13:46
      Cześć !!! Mam dwie dziewczyny - różnica wieku to 1 rok i 10 miesięcy !!!
      Doskonale wiem, co teraz przeżywasz. My już zdążyłyśmy się do siebie
      przyzwyczaić i nauczyć się żyć razem - czas płynie szybko i Ty też za
      kilkanaście miesięcy będziesz zdziwiona, że Twój maluch zaczyna już mówić ...
      Moje sposoby na utrzymanie względnego zdrowia psychiczne mamy to:

      - nie próbuj robić WSZYSTKIEGO !!! sprzątanie i prasowanie może poczekać
      - nie odmawiaj sobie drobnych przyjemności !!! wypad do sklepu, fryzjer albo
      inne takie tam zajęcia poza domem - koniecznie poza domem !!! (mąż może
      przypilnować bąków przez godzinkę, zwłaszcza kiedy młodsze ucięło sobie drzemkę)
      - nie zadręczaj się, że poświęcasz za mało czasu któremuś dziecku !!! to bez
      sensu, naprawdę - mają Cię dla siebie zwłaszcza teraz, kiedy jesteś z nimi w
      domu, często wyatarczy, że jesteś obok a nie uczestniczysz czynnie w wojnie na
      bańki mydlane wink
      - kiedy idziesz na spacer z maluszkiem, zostaw synka z babcią a Ty zabierz ze
      sobą ulubioną książkę lub jakąs kolorową gazetę i koniecznie coś słodkiego !!!
      (ja mogłam wcinać chałwę - polecam dobry sposób na doły wszelakie!)
      - masz dostęp do netu - cudownie !!! - poszperaj trochę i znajdziesz tysiące
      sposobów na zajęcia dla synka - ja tam wynalazłam jakieś wycinanki, przepisy na
      masę solną (super polecam gorąco - roboty na 3 minuty, koszty prawie żadne a
      zabawa jak ta lala smile są gotowe wzory, można kolorować, można wycinać, układać
      i bawić się godzinami - to kopalnia pomysłów - także tych mądrych i
      rozwijających dziecko
      - pozwól sobie na odrobinę luskusu - nie wiem, ja tam kupiłam sobie jakiś
      cudownie pachnący olejek do kąpieli i wieczorem, kiedy padałam ze zmęczenia,
      właziłam do wanny pachnęcej i cudownie się pieniącej aby odprężyć się i
      pomyśleć o tym wszystkim, co mi się przytrafiło ....

      ...bo tak przytrafiło się nam tak wiele dobrego, cudnie zdrowe dzieci, dach nad
      głową i bezpieczeństwo o któym inni mogą tylko pomarzyć. Mamy dla kogo żyć i o
      kogo się troszczyć, mamy wokół siebie kochające osoby, mamy siebie i tyle
      rzeczy których robić nie musimy już !!!

      Bardzo Was mocno ściskam i życzę Ci, żebyś nie była dla siebie zbyt surowa,
      kiedy będziesz miała okazję rozpieszczaj się do granic możliwości - zobaczysz
      ile radości dadzą Ci Twoje dzieci za jakiś czas - ja często śmieję się do
      rozpuki, kiedy razem coś kombinują lub się bawią (bez prowadzenia wojny,
      wrzasków i krzyków) - rodzeństwo to najlepsza rzecz jaka się mogła Twojemu
      synkowi przytrafić - uwierz mi - widzę to patrząc na swoje dziewczyny (sama
      jestem jedynakiem i strasznie jest mi z tym źle)

      Ania z Jagódką i Kalisią
    • deotyma11 Re: Dwójka dzieci. Ciężkie początki. 11.05.06, 15:21
      Między moimi dziewczynkami jest 20 miesięcy różnicy, a młodsza ma teraz prawie
      3 miesiące. Początek jest rzeczywiście trudny, ale później jest coraz łatwiej.
      Wszystko to kwestia organizacji i darowania sobie zakupów (to może zrobić mąż),
      dokładnego sprzątania, czy codziennego gotowania (obiady można gotować na dwa
      dni, albo jednego dnia dwa obiady równocześniesmile. Przez pierwsze dwa tygodnie
      mąż miał zwolnienie, a później jeszcze przez tydzień przychodziła moja mama.
      Teraz już radzę sobie sama i jest nieźle. Wyśpię się pewnie za jakieś dwa
      lata smile Na spacery polecam podwójny wózek i jak dla mnie spacery to zbawienie.
      Przede wszystkim można wyjść z domu, zajęcie dla starszego dziecka organizuje
      się samo, można pogadać z innymi dorosłymi. Starsza córcia szybko dosyć
      nauczyła się sama znajdować sobie zajęcie, chociaż wcale jej do tego nie
      namawiałam.

      Ja stosuję pewną zasadę, którą wszystkim serdecznie polecam: maluchowi nic sie
      nie stanie jak sobie trochę popłacze, a potrzeby starszaka są równie ważne co
      młodszego dziecka.
    • sylwia-wesola1 Re: Dwójka dzieci. Ciężkie początki. 11.05.06, 17:54
      Witaj!
      Poprzednie posty są naprawdę wyczerpujące.
      Nie będę się więc powtarzać, ale chcę Cię pocieszyć na przyszłość.
      Moje dzieci są już starsze, ale różnica między nimi to 19 miesięcy.
      Synek ma 6,5 a córeczka już prawie 5 latek. I teraz z całą szczęśliwością mogę
      powiedzieć, że taka różnica w granicach 1,5 do 2,5 roku jest najlepsza z
      możliwych! Odkąd najmłodsza skończyła 2 latka przestałam mieć problem z ciągłym
      wołaniem mnie do zabawy. Dzieci zaczęły sie bawić razem i z upływem czasu jest
      tylko lepiej. Właśnie w ostatni długi weekend zdałam sobie sprawę jak mam
      fajnie: w ciągu dnia nagle nie mam co robić, a dzieci wcale nie chcą zebym sie z
      nimi bawiła! Spokojnie mogę sobie poczytać książkę, poleżeć we wannie. Nie muszę
      ciągle myśleć o tym, ze pora coś zrobić do jedzenia, nakarmić itp. Same jedzą,
      same wyniosą po sobie, coś tam posprzątają smile Nie muszę mieć już wszystkiego na
      głowie. I dopiero właśnie niedawno odczułam taki psychiczny luz i uświadomiłam
      sobie, że właściwie dzieci mam już odchowane smile
      Dla Ciebie to jeszcze odległa przyszłość, ale zleci zobaczysz smile
      A teraz przede wszystkim nie zadręczaj się wyrzutami sumienia, że któremuś z
      dzieci poświęcasz sie za mało. To dla mnie było najgorsze chyba i wciągało mnie
      w depresję na początku. Ja niestety miałam mamę tylko przez tydzień i męża na
      3-zmianowej pracy. Ale jakoś przeszło. Tak jak już pisano wyżej, korzystaj z
      każdej proponowanej pomocy, a i sama o nią proś jak masz kogo. Ale dawaj sobie
      tez prawo do złego humoru, smutków czy łez. To trudny czas i bywa, że tylko w
      taki sposób można pozbyć się jakiegoś cieżaru z duszy czy złych emocji. Jeśli
      nie da się męża "przeszkolić" w gotowaniu (mojego się nie dało) to w sprzątaniu
      na pewno trochę się uda smile Pewnie jak zostaniecie sami to mąż sam dostrzeże, że
      musi zwiększyć zakres swoich obowiązków domowych smile
      Życzę Ci dużo siły, wytrwałości, cierpliwości. Ciesz się z drobnych rzeczy!
      Powodzenia

      Sylwia
    • allija Re: Dwójka dzieci. Ciężkie początki. 11.05.06, 18:27
      Moje dzieci maja taka sama różnicę wiekową, w dodatku nikt nie pomagał mi w
      domu, jedynie mąż robił zakupy a cała reszta byla na mojej głowie. Męża w
      zasadzie nigdy w domu nie było bo pracował na dwa etaty zarabiając na wieksze
      mieszkanie /mieszkalismy w 1 pokoju z kuchnią/.
      Owszem, było ciężko ale przecież nie tragicznie, nie moge powiedzieć, ze
      zupełnie sobie nie radziłam. Niemowlaki dużo sypiaja przeciez wiec ten czas
      mazna poswięcić na cos innego, na gotowanie, sprzatanie, drugie dziecko.
      Wszelkie prace domowe robiłam wspólnie ze starszym synkiem, kiedy ja gotowałam
      to on robił jakieś tam kluseczki w kuchni, "kroił" warzywa a jesli mu sie
      znudziło to np. rysował przy kuchennym stole czy lepił plasteliną. Albo
      gralismy w jakies słowne gry, zgadywanki podczas kiedy ja miałam zajete ręce
      czyms zupełnie innym i bardziej potrzebnym. Trzeba tu sie wykazac troche
      wyobraźnia ale przeciez nie musisz wcale poswiecać wyłącznie osobnego czasu na
      zabawe ze starszym dzieckiem.
      Spacery także nie były problemem, maluch spał w wózeczku a starszy w
      piaskownicy. Dziecko starsze musi nauczyc sie dyscypliny, nie moze galopowac,
      musisz to wytłumaczyc i reagowac zdecydowanie na podobne ekscesy, u mnie nie
      bylo takiego problemu.
      Poza tym musisz wybierac co jest ważniejsze. U nas drugie dziecko nie było
      kapane codziennie /w przeciwieństwie do pierwszego/, nie miało zawsze
      gotowanych i prasowanych ubranek /w przeciwieństwie do pierwszego/, obiady były
      gotowane pod kątem starszego dziecka tak, że nie bylo potrzeby robic tego
      osobno itp.
      Zapewniam cie, że teraz kiedy maluszek przesypia wiekszość doby jest duzo
      prosciej niz kiedy bedziesz miała dwa ruchliwe szkraby na głowie czyli gdzies
      tak za rok.
    • kajuwo Re: Dwójka dzieci. Ciężkie początki. 12.05.06, 00:08
      Dziękuję Wam bardzo za odpowiedzi. Naprawdę mnie pokrzepiły a z rad też
      skorzystam. Oczywiście życzę wszystkim życia rodzinnego jak najbardiej
      zbliżonego do ideału...ale dobrze jest wiedzieć, że w pewnych sytuacjach brak
      tej idealności jest normą. W każdym razie dzisiaj wasze listy były mi naprawdę
      potrzebne - nie tylko jako źródło informacji ale po prostu pocieszenie. Życzę
      Wam i waszym małym ludzikom wszystkiego dobrego.
      Justyna
      • maksimum Re: Dwójka dzieci. Ciężkie początki. 12.05.06, 01:11
        kajuwo napisała:

        > Cześć!
        > Mam synka który ma 2 lata i 2 miesiące i córeczkę która ma 4 tygodnie. Mimo źe

        > Może macie jakieś własne patenty na źycie sobie
        > taką dwójeczką? Bedę wdzięczna za wasze posty, może mnie trochę pocieszą, bo
        > mimo cudowności moich dzieciątek mam wraźenie ,źe jestem w coraz gorszej
        > formie psychicznej.

        Forma psychiczna siada jesli caly czas robi sie to samo i konca nie widac.
        Musisz przynajmniej na weekendy zupelnie wyizolowac sie z kierata i spotkac ze
        znajomymi lub isc do kina.Dziecmi niech sie wtedy maz zajmie lub tesciowa czy
        mama.
        Ok 2,5 roku dzieci przestaja robic w pieluchy,czyli za 3 miesiace bedziesz
        miala mniej pracy z jednym.

        > Nie jestem zadowolona z tego jak sobie radzę i boję się
        > jak to będzie kiedy będę z nimi sama.

        Rob tylko rzeczy najwazniejsze i pamietaj o czasie wylacznie dla siebie.

        > A przecież to jest piękny czas i chciałabym się z niego cieszyć...

        Bo to jest piekny czas i nie przejmuj sie na zapas.
        Zyj TYLKO dniem dzisiejszym,bo nikt nie jest w stanie przewidziec,co stanie sie
        jutro,wiec martwienie sie na zapas jest bez sensu.

        > Podrawiam, Justyna
    • jusytka Na poczatku jest ciężko, ale potem sam lukierek ;) 14.05.06, 11:34
      Tak jak teraz, moje chłopaki są najlepszymi przyjaciółmi, mają wspólne
      zainteresowania i wspólnie się bawią. Z czasem upodobnili się nawet do siebie i
      nawet wizualnie wyglądaja jak bliźniaki.
      Zdecydownaie polecam małą róznice wieku u rodzeństwa smile
      • ennkaa Re: Na poczatku jest ciężko, ale potem sam lukier 15.05.06, 14:40
        Mam podobną różnicą wieku i chętnie ci poradzę...Nie chcę Cię irytować, ani się
        chwalić, ale całkiem nieźle sobie radziłam! (piszę to,żebyś wiedziała, że to
        możliwesmile ). Przesyłam przy okazji życzenia dużo siły i trzymam kciuki za
        zmaganiasmile
        Oczywiście pierwsza rzecz : robiłam to co najwazniejsze, o myciu okien
        dwudaniowych obiadach moim zdaniem zapomnij na długosmile Sprzątanie i pranie
        ograniczam do minimum ( z tym drugim to ciężko przy dwójce bo pralka chodzi na
        okrągło, ale oczywiście prasowanie odpada).
        Co do spacerów u mnie błogosławieństwem okazał się rowerek. Nie wiem czy twój
        sobie już poradzi, ale spróbuj. Córcia na spacerach spała aż miło, a ja się
        wtedy wyszalałam z synkiem. Wózek dla bliźniaków to też dobre rozwiązanie.
        Wszystko robiliśmy razem. Mateusz przewijał ze mną nikolę, podawał
        pieluszki,patrzył jak pije mleczko i ...zasypywał mnie pytaniami. To na co nie
        miałam czasu w dzień, robiłam w nocy (wiem z tym ciężko). OCzywiście nie
        oszukujmy się, nie było to wszystko łatwe i nie byłam super wypoczęta, ale dało
        się to jakoś pogodzić. Na pociechę Ci powiem ,że dziewczyny mają racjęsmile z dnia
        na dzień jest coraz lepiej. teraz już się maluchy razem bawią, mateusz uwielbia
        siostrzyczkę a ona się najpiękniej śmieje do niego. Oczyiście czasem są walki
        ale to chyba normasmile
        Nie wiem czy coś pomogłam, ale taki był mój zamiar. Trzymaj się dzielnie!
    • gopio1 Zapraszam Cię serdecznie... 15.05.06, 15:12
      ... na forum:
      Rodzeństwo - 2 lata różnicy
      znajdziesz tam wiele przemiłych osób, które albo już przeszły te trudne początki bycia mamą dwójki
      albo własnie przechodzą.
      Uśmiechnij - najgorsze jeszcze przed Tobą. Wiem, co piszę... wink))
    • yoyo11 Re: Dwójka dzieci. Ciężkie początki. 16.05.06, 13:22
      Może radykalne, ale na 100% zapewniam, że skuteczne smile

      Poproś mamę by wyjechała wcześniej, a nie za miesiąc smile Gdy zostaniesz sama z
      dziećmi i będziesz przez dużą część dnia musiała liczyć tylko na siebie,
      zobaczysz będziesz miała czas na obowiązki pielęgnacyjne, gotowanie, pranie,
      zabawę z dziećmi, a wieczorami na coś dla siebie smileMamy tendencję do
      rozpuszczania się i to normalne.

      Jak to wyglądało u nas?
      Moje drugie dziecko przyszło na świat gdy pierwsze miało 11 miesięcy i dopiero
      zaczynało chodzić. Mój mąż ma pracę, która wymaga od niego 4dniowej absencji w
      domu. Mimo, że planowałam przed porodem jak będzie wyglądał mój dobowy rozkład
      jazdy, życie mnie zaskoczyło, ale na szczęście nie przerosło smile
      Od pierwszego dnia pobytu w domu drugiego bobo (a miał wtedy dwie doby)
      wszystko co miałam zrobić z maluchem robiłam ze starszym dzieckiem, które w
      ciągu miesiaca znalazło wielką radość w "pomocy" przy noworodku.
      Schemat był mniej więcej taki:
      Poranek
      starsze budziło się pierwsze, kąpiel, ubieranie, szybciutko by zdążyć przed
      pobudką drugiego. To samo z drugim.
      Wspólne śniadanie, starsze jadło w miarę samodzielnie, drugie z butla na
      kolanach.
      Zabawy w trójkę w miejscach gdzie było płasko i nie wysoko: na dużym łóżku lub
      na podłodze(najczęściej to miejsce) - mogłam machać czymś przed oczami
      młodszemu, a przy okazji czytać ksiażeczkę starszemu.
      Gotowanie obiadu podczas 1 drzemki młodszego - oczywiście wspólne gotowanie ze
      starszą, obieranie ważyw i inne konieczne duperele by obiad powstał.
      Do wieczora schemat z rana powtarzał się cyklicznie.

      Kąpiel - wyzwanie.
      Starsze w wannie, młodsze w nosidełku na podłodze, potem ubieranie i zmiana,
      starsze przy wanience ustawionej na taboretach już w piżamce - uwielbiało myć
      paluszki u nóg młodszemu smile Ubieranie i do kolacji. Wtedy oboje jeszcze pili
      mleko. Jedno i drugie butla. Młodsze między moimi nogami, starsze obok mnie.
      Potem do swoich łóżeczek i chwila dla mnie smileczyli sprzątanie, pranie i tym
      podobne smile
      Najgorszy był 1 miesiac, kiedy starsze przyzwyczajało się do tego, że mam dwie
      przytulanki smile. Pamiętam łzy, które lały mi się z oczu gdy na przykład oboje
      rozdzielali twarze bo jedno chciało spać, a drugie jeszcze pić, albo jedno
      chciało na ręce i drugie na ręce, a żadne nie było wzięte. Po skończeniu przez
      młodszego ~6 tygodni wszystko się stabilizowało. Wszystko się z sobą jakoś
      pogodziło i uzupełniło. Miałam tylko jedną zasadę: wszystko co miałam zrobić
      zawsze robiłam z dziećmi - jeśli mieli na to ochotę, nigdy nie odsyłałam ich do
      taty czy babci.
      teraz gdy jedno ma 1,5 roku a drugie 2,4 roku mogę powiedzieć, że warto było
      padać na pysk przez te pierwsze kilka miesięcy bytności młodszego na świecie
      (do momentu kiedy sam nie zaczeło siedzieć) - bąble nie są zaborcze, bawią się
      razem tzn rozrabiają cichaczem, razem się budzą, razem chodzą spać, razem
      chodzą na spacery trzymając mnie za ręce, jedno bez drugiego żyć nie może,
      młodsze naśladuje starsze we wszystkim co oprócz niekontrolowanych stłuczek
      głowy, kolan przynosi tylko same plusy.

      Kajuwo zbierz się w sobie Słońce, zreorganizuj się - potrafisz, jestem pewna,
      że potrafisz smile
    • oliwiaen Re: Dwójka dzieci. Ciężkie początki. 17.05.06, 23:46
      Kurczę, to mówisz, że naprawdę tak ciężko? Bo mnie w lipcu spotka ta sama
      sytuacja - na drugie urodziny synka urodzi mu się braciszek. I jak też się
      obawiam, jak sobie dam radę, a teraz to już naprawdę się podłamałam... Mamusie
      dwójki z różnicą wieku 2 lat - napiszcie coś optymistycznego!
      • oliwiaen Re: Dwójka dzieci. Ciężkie początki. 17.05.06, 23:53
        Hihi, międyz przeczytaniem postu a wpisaniem i wysłaniem odpowiedzi minęło
        trochę czasu i nawet nie zauważyłam, ile tu w międzyczasie popłynęło
        optymistycznych stwierdzeń! Dzięki dziewczyny za podniesienie na duchu - trochę
        mniej czarno patrzę na niedaleką przyszłość smile))
        • kajuwo Re: Dwójka dzieci. Ciężkie początki. 19.05.06, 00:29
          Droga Oliwiaen!
          No właśnie... jak sama widzisz jednak nie jest tak źle...Muszę przyznać, że od
          kiedy otrzymałam odpowiedzi od dziewczyn na swój post, żyje mi się coraz lepiej.
          Gdy go pisałam, to akurat miałam gorszą chwilę. A takie się zdarzają regularnie,
          sama wiesz.
          Odpowiedzi dziewczyn naprawdę mnie pokrzepiły - i swoją treścią i dlatego, źe
          ktoś chciał mnie wesprzeć. Naprawdę jestem wdzięczna za nawet całkiem długie
          opisy doświadczeń bycia mamą x 2.
          Odtąd rzeczywiście staram się żyć dniem dzisiejszym i korzystać z pomysłów, do
          których moźe bym i samam doszła, ale potrzebowałam pozytywnej motywacji aby
          wcielić je w życie.
          Poczułam się też znacznie lepiej po tym jak podjęłam sama "najgorsze" wyzwanie:
          poszłam z nimi sama na spacer (na mały, zamknięty plac zabaw) i nie tylko
          przeżyliśmy, ale i było b. fajnie.
          Dobrze jest też utwierdzić się co jakiś czas- np. dzięki korespondencji takiej
          jak ta - w przekonaniu, że jednak nie trzeba być wcale mamą idealną (który to
          ideał i tak nie istnieje, ale większość z nas odczuwa wewnętrzny przymus bycia
          nim).
          Pozdrawiam serdecznie i jak to powiediał J. Stuhr w jednym z ostatnich swoich
          filmów: "Jest radość! Jest radość!"
    • ogonato Re: Dwójka dzieci. Ciężkie początki. 20.05.06, 00:26
      Zawsze mnie zastanawialo, gdzie kobiety mialy glowe jak robily drugie dziecko,
      podczas gdy pierwsze jest tak male???? Przecierz to jest koszmar dla wszystkich
      - pal licho z twoim zmeczeniem, przejdzie, ale nie boisz sie ze starsze skonczy
      z jakimis zaburzeniami psychicznymi, bo mamusia postanowila sobie sprawic drugie
      dziecko, niemyslac jak to bedzie gdy w domu bedzie dwoje malych , nic nie
      potrafiacych przy sobie zrobic dzieci?? Jak zamierzasz wytlumaczyc takiemu
      malcowi ze nie porzucasz go na rzecz mlodszego rodzenstwa??? Juz widze jak sie
      popiszesz cierpliwoscia gdy starsze bedzie ciagnac za nogawke, bo akurat cos
      chce, a mlodsze bedzie sie darlo na twoich rekach, zasikane. Po co ci to bylo?
      Czemu wlasnemu dziecku cos takiego zafundowalas??? bo wygodnie odchowac za
      "jednym rzutem" niz po paru latach znow sie bawic w pieluchy???
      Twoj post niech bedzie przestroga dla wszytskich mlodych mam, myslacych kroczem
      zamiast o dziecku ktore juz jest na swiecie.
      • wieloszka Re: Dwójka dzieci. Ciężkie początki. 20.05.06, 11:30
        hahaha moce słowa ogonato, rozbawiłaś mnie tym postem seriosmile do wszystkich
        podwójnych mam wypowiadających się w wątku powiem, że wcale nie uważam jakoby
        brak całkowitej skupionej uwagi na starszym dziecku skrzywiło je na całe życie,
        co więcej, myślę że dobrze tylko mu zrobi, pozdrawiamsmile
      • deotyma11 Re: Dwójka dzieci. Ciężkie początki. 20.05.06, 14:50
        Ogonato! Ty to chyba jednak masz coś z głową, albo cierpisz bo ciebie rodzice
        zaniedbywali? Żeby byc niedopieszczonym i zaniedbanym wcale nie trzeba mieć
        starszego rodzeństwa. Wystarczą niekochający rodzice.

        No i dlaczego twierdzisz, że decyzja o drugim dziecku u każdej z nas została
        podjęta bezmyślnie czy też za pomocą krocza. Chwile słabości i załamania to
        odczucia bardzo ludzkie i zdażają się nie tylko podwójnym mamom, ale tym z
        jednym dzieckiem i kobietom bezdzietnym też.

        Swoją drogą nie wiedziałam że kroczem można myśleć. Zawsze mi się wydawało, że
        od myślenia jest głowa
      • bajdus ogonato 22.05.06, 10:59
        ogonato - bez komentarza, żal mi Cię i Twojego obecnego lub przyszłego dziecka
        też.
        • ogonato Re: ogonato 22.05.06, 13:33
          Heh to raczej mi zal twoich dzieci, i potomstwa pozostalych kobiet z tego watku
          - jedyne co mysla to o sobie : nie zaluj sobie drobnych przyjemnosci itp itd...
          Jak sie bezmyslnie zaszlo majac juz jedno malutkie dziecko, to psim obowiazkiem
          jest nim sie zajmowac rownolegle wychowujac starsze ktore nie ma odpoczynku od
          tego okropnego dla niego stanu... tak, jak same pewnie zauwazylyscie starsze
          dziecko zachwycone rodzenstwem nie jest i nie bedzie pewnie dlugo. Ono nie moze
          sobie zafundowac ucieczki od tego syfu ktore mu zafundowalyscie.. jakbyscie
          poczekac pare lat niemogly do jakiegos sensownego wieku (5-6 lat) oczywiscie ze
          starsze zawsze bedzie zazdrosne ale 5 latkowi jednak latwiej cos wytlumaczyc niz
          nic nie rozumiejacemu 2 latkowi. Przeczytajcie byle ksiazke o psychologi ( ale
          prawdziwa ksiazke o psychologi a nie durny poradnik) to same sie dowiecie jakie
          fajne zaburzenia moga czekac wasze dziecko, dzieki obdarowaniu go za wczesnie
          rodzenstwem. Najzabawniejsze jest to ze rozwoj dziecka psychofizyczny jest znany
          i opisywany w niejednej ksiazce, wystarczyloby posadzic swoje 4 litery i
          poczytac zamiast rozkladac nogi..
          I wszystkie idiotyczne rady wychowawcze typu : zostaw niemowle samo jak ryczy
          niech sie wyplacze , czy nienalezy za duzo brac na rece bo sie przyzwyczai
          wszystko jest napisane ze nienalezy tak robic. Kochajace mamusie ktore teraz
          funduja swoim malutkim dzieciom rodzenstwo, i sluchaja rad typu: znajdz czas dla
          siebie, za pare lat zaczna zbierac owoce takich zchowan: najpierw bedzie bilo
          inne dzieci w przedszkolu, potem nieuczylo sie w szkole, nastepnie uciekalo ze
          szkoly, bedac nastolatkiem dziecko zaliczy polowe nielegalnych uzywek, a z
          mamusia polowe psychologow w miescie - i czemu?? Bo mamusia niemyslala i
          postanowila sobie zafundowac dzidzie majac juz jedna - i od tego czasu zaczelo
          sie w malym mozgu kielbasic. Nie lepiej bylo poczekac z drugim dzieckiem, przez
          te pare lat ponosic dziecko na rekach i biegac na kazde jekniecie???
          Najwidoczniej tez niemyslicie o tym ze fundujecie chora rywalizacje o uczuczia
          najwazniejszych osob - rodzicow - malenkiemu dziecku. W imie czego?? Bo zycie
          jest ciezkie? Kazdy sie zdazy tego dowiedziec, nie trzeba wczesnie nikogo
          uswiadamiac. Wyrosnie egoista ?? egoisci rosna od bledow wychowawczych, a nie od
          bycia jedynakiem/6 lat starszym bratem/siostra.
          Niemowiac juz o tym ze nigdy nie przeczytalam tu zeby ktorakolwiek mamusia
          planujac dziecko, pomyslala o tym dziecku ktore juz ma. "Super" powody ktore
          zwykle sie slyszy: bo po co sie bawic w pieluchy znow za pare lat a teraz mozna
          w jednym ciagu, bo ja chce ( poprostu zaj... powod JA CHCE ), bo mama i tesciowa
          mowia ze tak najlepiej, jedno po drugim ( widac juz niepamietaja tego horroru
          albo swiadomie chca ciebie wpedzic w ten syf na zasadzie - ja sie meczylam ona
          niech sie tez pomeczy ), bo niechce zeby dziecko bylo same gdy nas zabraknie (
          wydawaloby sie ze to jest myslenie o dziecku - ale nie jest tak, poniewaz za 50
          lat gdy juz umrzecie waszemu dziecku nie bedzie robic roznicy czy rodzenstwo
          jest 2 lata mlodsze czy 6), bo chce zeby mialo sie z kim bawic ( a co to
          podworek nie ma? przedszkole zamkneli??? najbardziej wydumany powod ze
          wszystkich )itp itd.
          Oczywiscie, robicie co chcecie, to wasze zycie, wasze dzieci.
          Opowiadajacie sobie dalej bajki jak to wasze dzieci kochaja sie nawzajem i nigdy
          nie bija itp itd. A wy jestescie szczesliwe majac jedno na reku a drugie upiete
          spodnicy.
          A ze przypadkiem dzieci sa chorobliwie niesmiale albo maja napady chorej
          agresji.. Tak, to wszystko wina telewizji, gier i tych niedobrych dzieciakow
          sasiadow.
          Autorka tego watku najwyrazniej byla tumaniona pieknymi wizjami slicznych
          zgodnych szczesliwych malenkich dzieci, i najwyrazniej sie ta wizja nie spelnila.

          Ja tez planuje miec dzieci, z ta roznica ze najpierw sie dowiem z dobrego zrodla
          jak je wychowac, a nie pojde po najmniejszej lini oporu, myslac o wlasnej
          wygodzie. Dziecko nie jest dla rodzica - to rodzic jest dla dziecka, jak ten
          rodzic je wychowa tak ono bedzie cale zycie funkcjonowac. Pomyslcie o tym
          czasami, bo przerazenie bierze jak sie czyta wasze wypowiedzi. Wy nie
          wychowywujecie, wy hodujecie dzieciaki, tasmowo produkujac - w koncu ciaza to
          cudowny stan...
          • bajdus ogonato - przestań nas obrażać 22.05.06, 13:51
            aż trudno było mi do końca przeczytać ten twój bełkot.
            Mam tylko nadzieję, że nie mieszkasz w moim mieście i że moje dzieci nigdy nie
            spotkają twojego dziecka
          • deotyma11 Re: ogonato 22.05.06, 14:58
            Bzdury piszesz. Zastanów się choć trochę nad doborem podręczników jakie
            czytasz, bo dotyczą tylko zaburzeń i patologii. I nie sądzę, żeby jakiekolwiek
            podręczniki, czy internet były "dobrym źródłem" wiedzy o wychowaniu dzieci.
            Każde dziecko i jego mama to przypadki wyjątkowe i nie da się znaleźć jedynie
            słusznej recepty na problemy i jedynie słusznego sposobu wychowywania dla
            wszystkich. Teoria nie zawsze ma odniesienie do rzeczywistości. W podręcznikach
            tego nie wyczytałaś jeszcze?
            • ogonato Re: ogonato 22.05.06, 15:15
              Owszem nie ma jednej recepty na wszystko, ale my tu nie mowimy o drobnych
              roznicach w preferencjach pomiedzy poszczegolnymi jednostkami, ale o karygodnych
              bledach. Dla uproszczenia - ja nie mowie ze zywienie dziecka warzywami jest
              lepsze od zywienia owocami - bo i to i to jest zdrowie , a co kto woli, jego
              sprawa. Ja tu mowie o zywieniu nawet juz nie fast foodem a proszkiem do prania -
              jawne dzialanie wbrew zdrowiu dziecka. Tyle ze po proszku czlowiek sie
              przekreci, a ze zlym wychowaniem sie czlowiek meczy do konca zycia.

              Bajdus: nasze dzieci naszczescie sie nie beda razem bawic, chocby z racji tego
              ze dzieci wychowane przez zdrowa na psychice osobe o normalnych pogladach ( to o
              mnie a nie o tobie) nie beda sie zadawaly z dziecmi majacymi problemy natury
              psychicznej , bo ich matka jest rozhisteryzowana egoistka (to juz o tobie).
              Twoje zachowanie mozna okreslic tak: uderz w stol, odezwa sie nozyce - widac
              nikt sie tak nie identyfikuje z tym co pisalam , jak ty. Wspolczuje Ci i
              zwlaszcza twojemu potomstwu.
              A ze swoj do swojego ciagnie, twoje dzieci beda pewnie sie bawic z marysia ktora
              ojciec bije kablem, z jasiem ktorego mamusia przyprowadza dziwnych wujkow na noc
              , i z krzysiem ktorego rodzice pija denaturat w bramie ( zbieznosc imion
              przypadkowa hehe)

              Pozdrawiam i zycze troche mniej wsciekania sie a wiecej myslenia smile
              • deotyma11 Re: ogonato 22.05.06, 21:21
                Ogonatu! Bardzo wybiórczo traktujesz wiedzę zdobytą w podręcznikach do
                psychologii. A może pominęłaś niektóre rozdziały? Poczytaj sobie jakie
                zaburzenia mają dzieci 5-6 letnie, czy nawet starsze gdy zjawi im się młodsze
                rodzeństwo na świecie. Moczenie nocne, zaburzenia koncentracji, histeria,
                kurczowe trzymanie się maminej spódnicy gdy ta musi zająć się maluchem,
                opuszczenie się w nauce, chęć pozbycia się malucha - to tylko niektóre ze
                spotykanych zaburzeń u tych z większą różnicą wieku. I tylko wydaje ci się, że
                pięciolatkowi da się wszystko wytłumaczyć. Nieraz właśnie z dwulatkiem jest
                prościej, bo zadaje mniej pytań i przyjmuje rzeczywistość taką jaka jest. Bez
                względu na to ile dziecko ma lat kiedy rodzi się młodsze rodzeństwo, to jak
                dziecko przystosuje sie do nowej sytuacji zależy głównie od rodziców.
                Niewątpliwym faktem jest, że przy większej różnicy wieku między dziećmi jest
                łatwiej, ale nie dzieciom - rodzicom.

                Ogonato, nie chcę się z tobą kłócić. Początkowo bardzo mnie twoja wypowiedź
                zdenerwowała, ale myślę, że jesteś teoretykiem z dobrymi intencjami, tylko
                twoja szczerość balansuje na granicy bezczelności i chamstwa. Postaraj się
                przemyśleć to co napisałam i nie podchodzić wrogo. Pamiętaj, że tylko krowa nie
                zmienia poglądów i nie ma ludzi nieomylnych.
              • haganna Re: ogonato 22.05.06, 21:43
                Ogonato, mało tego, że jesteś wulgarna, chamska i wprost bezczelna, to jeszcze
                piszesz jakieś niesamowite bzdury!
                Jakich poradników się naczytałaś? Kto ci takiego g... do głowy nakładł? Miałaś
                trudne dzieciństwo?
                Do głowy Ci nie przyszło, że są kobiety, które PLANUJĄ mieć dzieci z ok.
                dwuletnią różnicą wieku? Uważasz to za patologię? (!?!).
                Jeszcze jedna uwaga - popracuj nad ortografią, Twoje posty aż roją się od
                błędów.
                • ogonato Re: ogonato 23.05.06, 00:06
                  Haganna, jedyna osoba ktora jest chamska to jestes ty, kolejna odzywajaca sie na
                  zasadzie : uderz w stol odezwa sie nozyce..
                  Tak, sa kobiety ktore planuja dzieci z 2 letnia roznica, i tak, to jest
                  patologia, podobnie jak inne "madre", swiadomie podejmowane decyzje typu : bicie
                  dzieci, odchudzanie sie az do bycia szkieletem, zarcie sterydow by miec miesnie
                  jak pudzian, wachanie kleju, palenie papierosow tez samemu sie wybiera i tez
                  jest to glupi pomysl bo to ze tysiace ludzi tak robi niezmienia faktu ze sa to
                  chore czy zwyczajnie glupie zachowania.
                  Brzydko mowiac to troche takie: "jedzcie g... miliony much nie moga sie mylic"
                  Ale to jest juz nie moja sprawa, co kto uwaza za normalne a co nie. Tak jak we
                  wczesniejszych postach napisalam, rozwoj psychiczny dziecka jest dobrze poznany.
                  [chcecie przykladu: miedzy 6 miesiacem a 1 rokiem zycia dziecka wyksztalca mu
                  sie poczucie bezpieczenstwa, i jezeli jego potrzeby nie beda w tym okresie
                  odpowiednio zaspokajane ( min. jezeli nie bedzie sie reagowalo na jego wolania
                  "cwiczac" je nauka samouspokajania sie, i ogolnie nie bedzie sie mu okazywalo
                  duzo czulosci itp ) to dziecko to potem do konca zycia bedzie sie czulo
                  niekochane. Do konca zycia bedzie mialo w sobie poczucie bycia niekochanym, bo
                  mamusia uslyszala ze dzieciak nie moze terroryzowac jej, i ze ma prawo miec czas
                  dla siebie by odpoczac od tej tyrady... ]
                  Nie wiem dlaczego nie ma jakis kursow dla rodzicow ,z jakimis podstawami rozwoju
                  psychologicznego, jak wychowywac aby dzieci wyrastaly na szczesliwych ludzi, ale
                  jest to totalna abstrakcja bo u nas w kraju czolowi politycy uwazaja ze bez
                  bicia normalnego czlowieka sie niewychowa. I jest to calkowicie idiotyczne
                  podejscie ze kazdy ma prawo wychowywac swoje dzieci jak chce - nie powinno tak
                  byc, poniewaz ludzie o wychowywaniu nie maja zadnego pojecia. Kiedys odbywalo
                  sie to intuicyjnie a dzis ta intuicja znikla jakos, moze od nadmiaru tv moze od
                  zmian w ukladzie rodziny, w kazdym razie nie umieja ludzie juz wychowywac swoich
                  dzieci niekrzywdzac ich. Stad wysyp zaburzen zachowan, ADHD i innych. Pewnie to
                  ze z polowa ciaz lub wiecej jest "pedzona" na chemi, a kazdy noworodek ratowany
                  - czyli negatywna selekcja genow w populacji, tez swoje doklada do wzrostu
                  przypadkow zaburzen i chorob psychicznych ( i innych chorob tez )

                  Deotyma11, napisalas ze dzieci we starszym wieku "gorzej" reaguja bo sie mocza
                  itp. Wlasnie to jest lepsza reakcja IMHO bo uzewnetrzniaja to co sie w nich
                  dzieje - zle uczucia maja jakies to ujscie, i zawsze powoduja tez reakcje
                  rodzicow - zwrocenie wiekszej uwagi na starsze dziecko. Dwulatek nie umie
                  uzewnetrznic ogromu strasznych uczuc jakie w nim pojawienie sie rodzenstwa
                  powoduje, dlatego moze mu to wykrzywic psychike. To ze nie umie zareagowac jak
                  starsze dziecko nie znaczy ze nic w nim sie nie dzieje.

                  I znow do haganna: bledy ortograficzne to argument osoby nie majacej nic do
                  powiedzienia - widac calosc wypowiedzi przerasta twoj poziom i jedyne co mozesz,
                  to napisac jadowite uwagi plus uwage dot ortografii. Faktycznie, ortografia
                  stanowi bardzo wazny element mojej wypowiedzi - czyzby zboczene zawodowe??
                  jestes nauczycielka?? to by wyjasnialo jad.
                  • haganna Re: ogonato 23.05.06, 11:50
                    Ogonato,
                    po pierwsze- jak się ma planowanie dwójki dzieci w odstępie dwóch lat do tych
                    wszystkich zaburzeń psychicznych, które tu wypisujesz? Nijak!
                    po drugie - Twoje przykłady co do rozwoju dziecka są banalne i wie o tym każdy
                    rodzic. A te kategoryczne opinie "do końca życia będzie się czuło niekochane"
                    są śmieszne;
                    po trzecie - nie jestem nauczycielką i nigdy nią nie byłam. Przypuszczam, że
                    moje wykształcenie jest hmmm, znacznie wyższe od Twojego. Jadowite uwagi?
                    Przeczytaj to, co napisałaś - to nawet nie jest jad, tylko język ulicy.
                    Masz jakieś problemy z psychiką, wiesz. Mój szwagier jest psychiatrą - dać Ci
                    namiary na priv, może Ci pomóc?
                  • zielona_mama Re: ogonato 23.05.06, 15:34
                    ogonato napisała:


                    > Tak, sa kobiety ktore planuja dzieci z 2 letnia roznica, i tak, to jest
                    > patologia, podobnie jak inne "madre", swiadomie podejmowane decyzje typu : bici
                    > e
                    > dzieci, odchudzanie sie az do bycia szkieletem, zarcie sterydow by miec miesnie
                    > jak pudzian, wachanie kleju, palenie papierosow tez samemu sie wybiera i tez
                    > jest to glupi pomysl bo to ze tysiace ludzi tak robi niezmienia faktu ze sa to
                    > chore czy zwyczajnie glupie zachowania.
                    > Brzydko mowiac to troche takie: "jedzcie g... miliony much nie moga sie mylic"

                    Bez komentarza....



                    Tak jak we
                    > wczesniejszych postach napisalam, rozwoj psychiczny dziecka jest dobrze poznany
                    > .
                    > [chcecie przykladu: miedzy 6 miesiacem a 1 rokiem zycia dziecka wyksztalca mu
                    > sie poczucie bezpieczenstwa, i jezeli jego potrzeby nie beda w tym okresie
                    > odpowiednio zaspokajane ( min. jezeli nie bedzie sie reagowalo na jego wolania
                    > "cwiczac" je nauka samouspokajania sie, i ogolnie nie bedzie sie mu okazywalo
                    > duzo czulosci itp ) to dziecko to potem do konca zycia bedzie sie czulo
                    > niekochane. Do konca zycia bedzie mialo w sobie poczucie bycia niekochanym, bo
                    > mamusia uslyszala ze dzieciak nie moze terroryzowac jej, i ze ma prawo miec cza
                    > s
                    > dla siebie by odpoczac od tej tyrady... ]

                    Przecież nikt nie "radził" aby zostawiać płaczące niemowlę i zajmować się
                    jakimiś głupotami. Każdy kto ma dzieci wie, kiedy dziecko płacze bo mu coś
                    dolega, a kiedy marudzi i nic mu się złego nie dzieje. Można wtedy dokończyć
                    rozpoczętą czynność wyjaśniając maluchowi że zaraz do niego się przyjdzie.



                    >
                    > Deotyma11, napisalas ze dzieci we starszym wieku "gorzej" reaguja bo sie mocza
                    > itp. Wlasnie to jest lepsza reakcja IMHO bo uzewnetrzniaja to co sie w nich
                    > dzieje - zle uczucia maja jakies to ujscie, i zawsze powoduja tez reakcje
                    > rodzicow - zwrocenie wiekszej uwagi na starsze dziecko. Dwulatek nie umie
                    > uzewnetrznic ogromu strasznych uczuc jakie w nim pojawienie sie rodzenstwa
                    > powoduje, dlatego moze mu to wykrzywic psychike. To ze nie umie zareagowac jak
                    > starsze dziecko nie znaczy ze nic w nim sie nie dzieje.

                    Młodsze dzieci też pokazują swoje frustracje - mama która zna swoje starsze
                    dziecko wyłapie zmiany w zachowaniu starszaka. Taki dwulatek nie będzie krzyczał
                    że nienawidzi braciszka czy siostrzyczki, ale np. pogorszy mu się apetyt, czy
                    nie będzie chciał spać w swoim łóżeczku itp.

                    Poza tym twoje posty były bardzo niesympatyczne. Wszystko to o czym piszesz
                    można było "podać" w grzeczniejszej formie.

                • pati7724 Re: ogonato 26.05.06, 15:13
                  Nie zwracajcie uwagi na ogonato, to jedna z tych zakompleksionych dziewczynek
                  szukających szukających rewanżu w postach, wystarczy wpisać w
                  wyszukiwarkę "ogonato" i zobaczycie, że nie tylko z Wami miała zatragi... Ona
                  musi być głupia i brzydka jak stary sklapciały but... Szkoda mi jej i jej
                  dzieci...
              • bajdus Re: ogonato 23.05.06, 09:41
                Znowu stek bzdur - aż się niedobrze robi.
                A co do twojego zdrowia psychicznego, to nie mam wątpliwości - wymagasz
                leczenia!
                • ogonato Re: ogonato 23.05.06, 23:02
                  Bajdus, czytajac ciebie rece opadaja smile))) Prezentujesz poziom dziewczyny, ktora
                  zaliczyla wpadke w wieku 16 lat przez co jej edukacja zakonczyla sie na tej
                  marnej 1 klasie szkoly zawodowej , widac to chocby po tym ze uzywasz "jezyka
                  ulicy" jak sama sie pochwalilas - tez sie masz czym chwalic suspicious ,musze przeprosic
                  za posadzanie ciebie o bycie nauczycielka - zeby byc nauczycielka nalezy
                  skonczyc studia ( tak, studia, to cos po liceum do ktorego sie nigdy nie
                  dostalas ) smile
                  Masz straszne kompleksy wiesz?? Lepiej zrob cos z tym, bo to tez niekorzystnie
                  wplywa na rozwoj dzieci smile
                  Skoro tak polecasz psychologa, to widac mialas juz z paroma doczynienia, polec
                  mi jakiegos poza szwagrem, bo to zadna rekomendacja ( pomoge ci zebys sie nie
                  trudzila, w koncu w jezyku ulicznym podstawowe 500 wyrazow tylko funkcjonuje:
                  portalwiedzy.onet.pl/polszczyzna.html?qs=rekomendacja&tr=pol-all&ch=1&x=0&y=0
                  ) choc z drugiej strony, widac ze niepomogli ci zbytnio smile
                  W sumie to lepiej strzelac jadem na jakims forum niz wyladowywac frustracje z
                  bycia szczesliwa mamusia dwojki maluchow na samych zródłach tego szczescia, wiec
                  jak musisz to strzelaj, na zdrowie smile

                  Do zielona_mama, chyba musze sie z toba zgodzic, faktycznie moj post byl troche
                  hmmm ostry, ale sens zostaje -> dziecko po dziecku jest conajmniej zlym pomyslem
                  IMHO, ale jak kto robi to juz jego sprawa smile

                  Pozdrawiam smile

                  • ogonato Re: ogonato 23.05.06, 23:13
                    hehe sama sie pomylilam kierujac slowa o "jezyku ulicy" - zwracam honor bajdus
                    smileto inna madralinska jest taka zdolna smile))
                    I tak podsumowujac temat - to juz nie ma co mowic o tym czy jest sens miec
                    dzieciaka po dzieciaku, czy nie - w waszym wpadku to troche po fakcie. Polecam
                    mniej myslenia o sobie a wiecej o dobrze obydwojga dzieci (kom. do rad typu
                    zadbaj o siebie, sprzedaj starszaka dziadkom zeby miec swiety spokoj itp.) i
                    wytrwalosci! Same to na siebie sprowadzilyscie, wiec nie jeczcie ;pp

                    Pozdrawiam smile
          • amfs ogonato-troll 25.05.06, 16:31
            Ogonato jesteś po prostu Ż A Ł O S N A smile))
            • amfs Re: ogonato-troll 25.05.06, 16:39
              za szybko się wysłało więc jeszcze raz napiszę

              Ogonato jesteś ŻAŁOSNA smile)) taki zwykły, arogancki trolek
              miotający się i stroszący.

              Wypowiadasz się na temat wychowania a gdzie indziej doradzasz komuś skrobankę
              lub oddanie do adopcji jeśli pierwsza opcja jest już niemożliwa
              (forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=38853816&a=39051065), nazywasz
              swojego kota swoim synkiem (forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
              f=384&w=42156941&a=42420818) - jestem pewna, że nie tylko nie masz dzieci ale
              nawet męża a wymądrzasz się jakbyś wszystkie rozumy pozjadała, wielka zakichana
              autokratka smile)) pogadamy za parę lat jak będziesz na takim etapie jak pozostałe
              osoby czyli będziesz miała rodzinę smile)) a nie masę chorych teorii na jej
              temat smile

              Dziewczyny na takiego trola to zwyczajnie szkoda czasu, nie odpisujcie jej
              dla mnie wątki oganato to już EOT smile))
    • ania.silenter Kajuwo! 22.05.06, 10:02
      Mam 2 córeczki: starsza - 2 lata i 4 miesiące i młodsza - 13 miesięcy. I wiesz
      co? Na początku tzn. do 5 miesięcy życia Ady było ciężko - Adunia miała
      straszne kolki i bez przerwy płakała. Gdyby nie pomoc mojej mamy byłabym
      baardzo zmęczona. A teraz jest rewelacyjnie - dziewczynki bawią się razem, mają
      super kontakt. Ada jest coraz bardziej samodzielna, więc mogę więcej czasu
      poświęcać Oleńce, która przez to, że ma młodszą siostrę zrobiła się bardziej
      samodzielna - potrafi oddać zabawkę Adzie, sama je, sama się chwilę pobawi. Ada
      mimo, że młodsza jest straszną gadułą i Ola, która z kolei nie lubi mówić, od
      kiedy Adka zaczęła nawijać też więcej mówi. Jeśli chodzi o zajmowanie się
      dziećmi - jest nas z mężem dwoje. On zajmuje się jedną sztuką a ja drugąwink.
      pozdrawiam
    • rene1311 Re: Dwójka dzieci. Ciężkie początki. 22.05.06, 13:29
      Witam wszystkie mamy.Ja ma dwie córki, jedna ma 20 miesiecy a druga 6.Nikt mi
      całymi dniami nie pomaga bo mąż pracuje a mama i teściowa nie mieszkają w
      naszym mieście. Jest ciężko i czasem trace całą radość macierzyństwa bo
      zmeczenie i rozdrażnienie biorą góre. Początki były straszne i czasem płakałam
      razem z moimi dziewczynami bo nie mogłam tego wszystkiego opanować. Maleństwo
      było bardzo wymagające, miało kolki i ciągle trzeba było sie nią
      zajmować.Czasem miałam ochote wyjść i nie wracać.Całymi tygodniami nie
      wychodziłam z domu, bo o spacerze z dwójką małych dzieci w zimie nie było mowy,
      czasem traciłam poczucie czasu i wydawało mi się że życie toczy sie gdzieś obok
      a ja żyje w jakimś innym świecie.Nieprzespane noce, zero odpoczynu z dzień
      doprowadzało mnie do szału. Ale minęło 6 miesiecy i jest o wiele lepiej.Inga(6
      miesięcy)jest teraz pogodnym i spokojnym dzieckiem i jest strasznie zapatrzona
      w swoja starszą siostre Karolinke.Karolka bardzo lubi sie bawić z Ingusią,
      przynosi jej zabawki, stara sie ją rozsmieszać, całuje, przytula.Dziewczynki
      łapią ze sobą świetny kontakt a ja jestem coraz bardziej szczęśliwa. I nie
      zgadzam sie z opinią, że w jakikolwiek sposób negatywnie wpłynęło na moją córke
      to, że pojawiła się jej siostra.Przeciwnie,nauczyła się dzielić, i nie
      koncentrować sie tylko na sobie, a teraz widze jaka jest dumna z tego że jest
      starszą siostrą i może uczyć czegoś małą dzidzie. Oczywiście to też wymagało
      ode mnie poświęcania jej maksimum czasu jaki miałam i angażowania jej w pomoc
      aby nie czuła się odrzucona.Ciagle powtarzaliśmy jej z męzem jak bardzo ją
      kochamy i nigdy nie lekceważyliśmy tego co do nas mówiła.Najgorsze minęło, choć
      wiem, że jak mała bedzie sie uczyć chodzć to też bedzie ciężko.Na spacery też
      wychodzimy codziennie dzięki podwójnemu wózkowi, takiemu dla dzieci rok po roku
      w układzie jeden za drugim.Jest bardzo wygodny i super sie sprawdza.Tak że
      głowa do góry, myśle że każda kochająca mama ma w sobie takie pokłady siły że
      jest w stanie poradzić sobie ze wszystkim dla szczęścia swoich dzieci i swojej
      rodziny.
    • zielona_mama Re: Dwójka dzieci. Ciężkie początki. 23.05.06, 14:50
      Mam dwójkę dzieci gdzie różnica wieku jest równo dwa lata.
      Polecam ci:
      -dokupienie do wózka deskorolki (deski na kółkach doczepianej do ośki wózka) -
      wtedy możesz wypuszczać się spokojnie na spacer, czy zakupy nie dzwigając
      starszego smyka
      -chusta do noszenia młodszego smyka (możesz wtedy bawić się ze starszakiem i być
      blisko maleństwa)
      -póki masz mamę w domu dopieszczaj starszaka i czasami bądz tylko dla niego (np.
      spacery, maluszek jest z mamą w domu, a ty ze starszym dzieckiem)
      -kładz dzieci wcześniej do łóżek - ja ten czas od 20:30 czy 21:00 poświęcam na
      gotowanie, sprzątanie, prasowanie, ale mam też zasadę że od 22 mogę się polenić
      -symultaniczne mycie smyków (jeden w małej wanience, a drugi moczy się w dużej
      wannie)
      Jak mi coś wpadnie jeszcze do głowy to napiszę. Generalnie należy wyluzować -
      nie wszystko musi być pomyte, odkurzone, wyprasowane, nie każdego dnia musisz
      być super mamą.
      • karolinanna Re: Dwójka dzieci. Ciężkie początki. 25.05.06, 00:11
        ja proponuję wynająć pomoc.Np. mnie. za skromne wynagrodzenie 5zł za godzinę
        moge bawić się z Twoim starszym synkiem wtedy trochę opdoczniesz przez
        najbliższe miesiące.kontakt:665199803
        • ninkacelinka1 Re: Dwójka dzieci. Ciężkie początki. 25.05.06, 16:02
          ogonato, zycze udanych dzieci i wiecej tolerancji na przyszlosc. Bardzo
          zainteresowaly mnie zrodla, z ktorych czerpiesz dane (na temat zaburzen
          psychologicznych itd.). Moze jakies podasz, mamom pod rozwage?
          francuski guru pedopsychologii prof. Rufo twierdzi, na podstawie swoich badan,
          ze istnieja dwa przedzialy czasowe, kiedy dzieciom najlatwiej jest przejsc do
          porzadku dziennego nad pojawieniem sie rodzenstwa: wiek do 18 miesiecy i po 7
          latach zycia. Ciekawe jak to wytlumaczysz?
    • igielka6 Re: Dwójka dzieci. Ciężkie początki. 26.05.06, 09:36
      Nic nie jest z Tobą nie tak. Ja również mam 2 maluszków. Synek ma 21 miesięcy,
      a córeczka 6. Teraz już jakoś w miarę daję radę, ale wcześniej byłam
      przerażona, że nie ogarniam wszystkiego. Po porodzie pomagała mi teściowa przez
      2 miesiące. I może zabbrzmi to dziwnie, ale odkąd wjechała, radzimy sobie
      znacznie lepiej. Sama wiem, co trzeba zrobić i jak. Nie tracę czasu na
      tłumaczenie i omawianie. Ostatecznie nie raz okazywało się, że ja byłam pewna,
      że ona o czymś wie i zrobiła, a ona czekała, że ja jej przypomnę i np. o 11
      okazywało się, że nikt nie ugotował zupki dla małego.
      Fakt, że moje mniejsze maleństwo jest starsze od Twojego. Nie ma już kolek, śpi
      i je w miarę regularnie. Potrafi też zabawić się sama przez ok 30 min. Mogę
      więc mniej więcej przewidzieć, kiedy będzie trzeba jej poświęcić uwagę, a kiedy
      mogę zająć się pracami domowymi. A starszy synek robi wszystko ze mną i chyba
      uznaje to za świetną zabawę. Wrzuca pranie do pralki, włącza zmywarkę itd. Nie
      musimy budwać z klocków, żeby miał moją uwagę i zainteresowanie.
      A kiedy przychodzi taki dzień, że dzieci robią niespodzienki i nie śpią, jak
      zwykle i marudzą na zmianę, lub jednocześnie, to na obiad zamawiamy z mężem KFC
      lub pizzę, dla małego ma zawsze min jedną zupkę w słoiczku właśnie na taką
      awaryjną sytuację. Jak pranie piętrzy się w łazience a stos garów w kuchni, to
      omijam je szerokim łukiem, żeby mnie nie drażniły. Jak tylko nie przewracamy
      się na bałaganie, to jest ok. Trzeba mieć dla siebie i dzieci wyrozumiałość.
      Nie jesteśmy przecież robotami. A jak mi mama zwraca uwagę, że bałagan, to jej
      mówię, że jeżeli bardzo jej to przeszkasza, to może to za mnie posprzątać, bo
      sobie dziś nie poleżałam. Nie będę oczywiście zaprzeczać, że komentarze są
      niewybredne, ale staram się mieć to w nosie.
      Jednym słowem, nie wymagaj od siebie zbyt wiele. Nie da się pewnych rzeczy
      przeskoczyć. Można się starać, ale nie można oczekiwać, żeby przy 2 maluszków
      mieć wszystko zapięte na ostatni guzik. Są sprawy ważniejsze i takie, które
      mogą poczekać. Nasza maleńka np od wczoraj wieczór nosi pieluszki o 2 rozmiary
      większe, porzyczając od starszego brata, bo po prostu nie zdążyłam pójść do
      supermarketu i jej kupić. I wcale jej to nie przeszkadza, że sięgają jej po
      pachy.
      Więcej luzu !!! A swoją drogą, jak mąż kilka razy nie będzie miał czystych
      skarpetek, czy wyprasowanej koszuli to tez nie umrze, a może doceni Twoje
      wysiłki sapiąc nad żelazkiem.
      powodzenia!!!
      • rene1311 Re: Dwójka dzieci. Ciężkie początki. 30.05.06, 12:28
        Bardzo mi sie podoba Twoje podejście do sprawy i taki luz, na który mi czasem
        trudno się zdobyć. Chyba za bardzo się przejmuje wszystkim i potem jestem
        kłębkiem nerwów a to odbija się na dzieciach i mężu. Zawsze staram sie mieć
        obiad, posprzątane, wyprasowane ale odbywa się to dużym kosztem bo czasem po
        prostu padam z nóg i jestem nie do życia.Chyba czas troche odpuścić. Dzięki za
        Twój optymizm, udzielił mi się.Pozdrawiam!!!
    • 0golone_jajka koszmar, makabra 30.05.06, 17:22
      U mnie było to samo, tylko nieco mniejsza różnica wieku. Przerąbane. Serdecznie współczuję. Wiem co to znaczy. Pierwszy rok to koszmar, potem już tylko makabra.
    • cyborgus Re: Dwójka dzieci. Ciężkie początki. 30.05.06, 17:34
      mam wprawdzie jedno na razie, ale z obserwacji polecam nosidelka dla maluchow -
      moje znajome z dwojka dzieci tak chadzaja na plac zabaw - starsze biega, a
      mlodsze spi na piersi przytulone do mamy. Dzieki temu jestes w stanie nadazyc
      za starszym, masz wolne obie rece, a z wozkiem bylabys rozdarta. oczywiscie na
      dluzszy spacer potrzebny podwojny wozek.
    • blecku Re: Dwójka dzieci. Ciężkie początki. 01.06.06, 11:35
      Mam cóeczkę w wieku 2 lat i synka 2 tygodniowego. W pierwszym dniu po powrocie
      ze szpitala, płkałam jak bóbr z rozpaczy że nie dam sobie rady sama w domu jak
      mąż będzie w pracy. Na drugi dzień zupełnie mi przeszło, w końcu trzeba sobie
      jakoś radzić. Jaj synek śpi bawie się z córeczką, przy pielęgnaji maluszka Wiki
      pilnie się przygląda, podaje mi pieluszki, husteczki, kremik, ubranka. Jest
      zadowolona bo pozwalam jej pomagać przy maluszku. A gotuje i sprzatam kiedy
      oboje popołudniu śpią.
      Osobiście uażam że różnica wielu dwóch lat jest idealna. Trzeba myśleć
      pozytywnie.
      Pozdrawiam...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka