kajuwo
11.05.06, 09:59
Cześć!
Mam synka który ma 2 lata i 2 miesiące i córeczkę która ma 4 tygodnie. Mimo źe
pomaga mi teraz mama na "cały etat" to mam wraźenie źe kiepsko sobie radzę.
Moja mama gotuje i sprzata - także nie muszę się tym przejmować,a i tak ledwo
sobie radzę z "obsługą" mojej dwójecki, czyli karmieniem, przewijaniem itd. Na
zabawę z Grzesiem ju praktycznie nie mam sił i czasu. Jak mi się uda raz
dzienie przez chwilę coś z nim zrobić to uważam to a sukces. Oczywiście staram
się aby nawet gdy jestem zajęta on dostawał swoją porcję czułości, ale na
zabawę naprawdę już nie udaje mi się wykroić czasu. Boję się też co będzie
kiedy moja mama odjedzie do domu (za miesiąc) bo nie mówiąc o gotowaniu i
sprzątaniu (mąż mi tu raczej nie pomoże. Po powrocie do domu przejmuje synka i
bawi się z nim, a ja wtedy zajmuję się córeczką, która wieczorami jest
bardziej wymagająca. Potem są kapiele i nagle robi się 23:00) to obawiam się
spacerów, czyli pilnowania i karmienia niemowlęcia przy równoczesnym baczeniu
na dwulatka który uwielbia galopować wprost przed siebie.
Mam więc prośbę do rodziców dieci w podobnym wieku: czy moglibyście mi
powiedzieć jak sobie radzicie? Może macie jakieś własne patenty na źycie sobie
taką dwójeczką? Bedę wdzięczna za wasze posty, może mnie trochę pocieszą, bo
mimo cudowności moich dzieciątek mam wraźenie ,źe jestem w coraz gorszej
formie psychicznej. Nie jestem zadowolona z tego jak sobie radzę i boję się
jak to będzie kiedy będę z nimi sama. A przecież to jest piękny czas i
chciałabym się z niego cieszyć...
Podrawiam, Justyna