Dodaj do ulubionych

Veni, Vidi, idę spać ;-)

29.06.06, 22:12
No to nie było tak źle, choć przygód miałem bez liku.

Z Polski ostatecznie wyjechalem we wtorek, bo w poniedzialem zawitalem jeszcze
do znajomych harcerzy nad jeziorko (a zeby bylo smiesznie na stopa zabral mnie
kumpel ze studiow jadacy do pracy do Oslo wink )

We wtorek z parkingu 20 km od swiebodzina zabral mnie polski koles belgijskim
busem. Zryty troche byl, a ze w dodatku jakas cysterna sie rozlala i pod
magdeburgiem byl korek na 4,5 godziny to potem ja prowadzilem samochod a on
juz spal, bo wymiekl. W rezultacie tej nocy nic nie spalem wink

Potem nie bardzo nikt mnie nie chcial zabrac, ale byl korek (dla odmiany w
Holandii rozlala sie cysterna) wiec zagadalem do jakiegos polskiego TIRownika
i wzial mnie do Belgii (ale najpierw sobie razem postalismy w korku ze 2
godzinki niecałe...)

Potem byl straszny upał i nie chciało mi sie stac to zagadałem do jakichś
Polaków. Początkowo niechętni, ale jak sie rozwaliło koło i zawieszenie w
naczepie, to sie nawet ucieszyli, ze bylo komu im pomoc i zawiezli mnie az do
Dunkierki na prom, gdzie blyskawicznie zabralem sie z innym polskim TIRem. Na
przeprawie zalapalem sie na znizke na zarcie dla kierowcow oraz prysznic (po
lezeniu pod naczepa - bardzo przydatna rzecz wink )

Potem jeszcze nas straszliwie przetrzepali celnicy w Dover, wiec odstawilismy
mala przewalke na tachografie (ze niby po terminalu i promie to ja
manewrowalem a facet mial duza przerwe i odpoczal) i pojechalismy az do
Newcastle upon costam wink

Tam zabral mnie sympatyczny anglik. Mial on na naczepie kopareczkę wazaca 47
ton i szeroka na 3.5 metra wiec mu sie przydalem, bo byl korek a on nie mogl
sie przecisnac, bo jakies buce (z polski oczywiscie) zajmowaly pol autostrady.
Na szczescie mial wielozakresowe CB radio, wiec troche ich opierdzielilem i
przejechalismy. Ale i tak wszystkim kazali zjechac na parking.

Tam robilem za tlumacza - tlumaczylem Polakom co mowila angielska policja i
tlumaczylem anglikom co mowia Polacy na CB (wiecej Polakow jest na CB w Anglii
niz Anglikow tongue_out )

Potem sie okazalo, ze juz mozna jechac, ale moj pan Anglik z tym wielkim
ladunkiem nie moze, bo jest za szeroki. Ale zabral mnie sympatyczny polski pan
z synem jadacy do Aberdeen. Pogadalismy sobie, pobawilismy sie laptopem,
wymienilismy muzyka i wysadzil mnie przy zjezdzie na Edynburg, gdzie
blyskawicznie cos zlapalem.

Autobucem miejskim pelnym Polakow przyjechalem do domku, gdzie czekala na mnie
Beatka z obiadkiem. Teraz ona pocisnela do roboty, a ja sobie ide spac wink

Czas podrozy - 57 godzin (pierwsza noc nie spalem bo prowadziłem busa, druga
kimałem w ciężarówce (także na postoju wraz z kierowcą).

Przy czym - korki ponad 10 godzin
Prom 4.5
Naprawa naczepy niecałe 2.

W sumie gdyby nie to to byłby niewiele gorszy czas (42h) niż w zeszłym roku,
kiedy z Gorzowa do Glasgow (ze 200 km mniej...) zajechalem w 38 h.

Ale wtedy eurotunelem pociskalismy i osobowymi, a tutaj nie jechałem ani jedną
osobówką wink (no, 7 km tico jechalem, 4 km vanem i polonezem mnie harcerze
zwinęli na obóz gdzie jechałem. )

I niech mi ktos powie, ze sie nie oplaca jezdzic stopem:
- w tirze jest wygodniej niz w autokarze (pokazcie mi autkar, w ktorym
kierowca jedzie, a pasazerowie spia na lozeczkach tongue_out)
- w tirze jest ciekawiej, bo mozna sobie posluchac przez CB co tam mowia ludziki
- jako "drugi kierowca tira" mam 50% znizki na obiadek na promie
- mozna sie jeszcze przydac komus na cos
- mozna sie dowiedziec jakie sa mozliwosci pracy na ciezarowkach i jakie zarobki
- no a dodatkowo zaoszczedza sie kilkaset zlotych na biletach, a jedzie (w tym
moim przypadku, po odjeciu zdarzen losowych, ktore i autobusu moglyby dotyczyc
(korki, awarie) tylko kilka godzin dluzej (choc rok temu zajechalem SZYBCIEJ
niz autobus!)

Dobranoc smile
Obserwuj wątek
    • tukee Re: Veni, Vidi, idę spać ;-) 29.06.06, 22:19
      tomek, widze, ze nie zginales. cale szczescie. obiecuje , ze jutro przeczytam
      twoja dlugasna opowiesc. pozdrawiam i zycze milych wrazen.
    • aankaa miłych snów u kresu wędrówki 29.06.06, 22:50
      przypomniała mi się podróż poślubna - stopem do Paryża. Najfajniejszy był
      odcinek od granicy belgijskiej (w innym języku niż francuski żaden nie chciał
      gadać a szansą na złapanie stopa byłam ja - nieznająca tegoż)
    • typson tu jest streszczenie ;) 29.06.06, 23:06
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14718&w=44435170
    • kriss67 Re: Veni, Vidi, idę spać ;-) 30.06.06, 14:19
      Tomasz, prawdziwa podróz za jeden usmiechsmile Super przygoda. Kurcze, ja bym
      takiej odwagi jak Ty nie miał.
      Pozdrawiam serdeczniesmile
      Krzysztof
      • tomek854 Re: Veni, Vidi, idę spać ;-) 30.06.06, 21:35
        a do czego tu odwaga potrzebna? Wystarczy uwierzyć w to, że są jeszcze dobrzy
        ludzie na świecie. A że są - to już dalej będzie z górki wink
        • tomek854 Re: Veni, Vidi, idę spać ;-) 01.07.06, 01:05
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14718&w=44503797

          Założyłem sobie "bloga"

          Bo jestem podły i nie chce mi sie tego samego 100 razy opowiadac, wiec odwalam
          chałturę i piszę opowieść masowego rażenia smile

          Jak ktoś ciekaw, to zapraszam wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka