Gość: t0g
IP: 12.45.62.*
26.12.06, 21:44
Tu jest ciekawy portal internetowy, ktory pokazuje zapotrzebowanie i zużycie
energii z godziny na godzinę w bieżącym dniu w kilku rejonach USA:
currentenergy.lbl.gov
Na przykład, dane dla Kaliforni pokazane sa tu:
currentenergy.lbl.gov/ca/
Jak widać, minimum zużycia nastapiło ok. godziny 4 nad ranem i wyniosło ok.
19500 MW. Spodziwyany szczyt zużycia nastąpi we wczesnych godzinach
wieczornych (miedzy 17:00 i 18:00) i wyniesie, według przewidywań, nieznacznie
powyżej 30 000 MW.
Nawiasem mówiac - trochę to jest w sprzeczności z propaganda, którą nam tutaj
wciska Bonobo - mianowicie, że w nocy zapotrzebowanie na energie jest
nieznaczne. Wykres nie wydaje sie chyba tez mocnym argumentem na rzecz energii
słonecznej, bo najwyraźniej z niego wynika, że w Kalifornii trzeba móc
generowac 30 000 MW "niesłonecznie". Entuzjaści energii słonecznej mogą
zaproponować: "to generujmy 25 000 MW słonecznie wciagu dnia, a wieczoerem
przełączajmy sie na konwecjonalne metody i generujmy 30 000 MW tymi metodami".
Przypuszczam jednak, że z tym moga być trudności, bo konwencjonalnych
elektrowni nie uruchamia sie przez nacisniecie guzika. Jesli to sa
konwencjonalne elektrownie termiczne, to nie mozna ich wyłaczyc na kilka
godzin - jeśli one maja przejac na siebie cały ciężar zaspokojenia potrzeb
wieczorem, to trzeba palic pod kotłem i turbiny sie musza obracać w ciągu
dnia, i CO2 bedzie leciało do atmosfery.
Suma summarum, wychodzi na to, że Kalifornia musi posiadac mozliwości
wytwarzania 30 000 MW niezależnie od slońca i wiatru.
Szukam danych dotyczacych zasobów hydroelektrycznych Kaliforni. W Pacific
Northwest (stany Washington, Oregon, Idaho i kawałki Wyoming i Montany) 60%
energii wytwarzanej jest w hydroelktrowniach, ale Kalifornia chyba ma dużo
mniejsze zasoby, a za to pewnie ponad dwa razy tyle ludnosci, co Northwest.