ksywa
06.07.07, 18:20
Tam zanim zdecydujesz się przejść na drugą stronę ulicy, to spisujesz
testament i żegnasz się czule z rodziną:-/ Od kilku dni, byc może kumuluje
sie frustracja kierowców od tych korków i pogody, ale jako pieszy obserwuję
prawdziwy survival. Samochody z zielonej strzałki wjeżdżają w pieszych coraz
gwałtowniej, z impetem, no bo jak już może ruszyć, to rusza z kopyta, nie
patrząc na nic, a wręcz trąbiąc na pieszych! Przecież ja do k. nędzy jestem
na pasach i mam zielone! Odczekałam, odstałam swoje na deszczu nie po to,
żeby ladować na czyjejś masce. Wczoraj taki numer to nawet autko straży
miejskiej wykonało na mnie. Co się żesz dzieje? Trudne warunki dzicz z
kierowców robią? Wystarczy deszcz i korek, zeby wyszło bydło, które może się
naprawdę nieciekawie, również dla kierowcy skończyć. No fakt, nie zginie, ale
życie i tak spaprane. Moze warto o tym pomysleć, że jednak nie tylko pieszy w
zderzeniu ucierpi, co?
Tak, wiem, mam sobie kupić autko i po bólu. Otóż nie. I tak czasem trzeba
wysiąść i na tę drugą strone przejść.