Dodaj do ulubionych

do kamilli, domali i innych zainteresowanych

20.11.03, 14:32
Jeżeli koniecznie chcecie prowadzic publiczna dyskusję to proszę o
rozpoczęcie nowego wątku. Co prawda nie jestem zwolennikiem takiego
upubliczniania sporów, ale to już wasza sprawa - dopóki oczywiście forma
wymiany zdań nie wyjdzie poza pewne ramy.
Dla jasności spraw poruszanych na tym forum, prosze o nie dopisywanie się w
wątku feliny.
(oczywiście to mkatarynka ma ostatnie zdanie)
danka
Obserwuj wątek
    • ulotna Re: do kamilli, domali i innych zainteresowanych 20.11.03, 14:41
      mamaadama4 napisała:

      > Jeżeli koniecznie chcecie prowadzic publiczna dyskusję to proszę o
      > rozpoczęcie nowego wątku. Co prawda nie jestem zwolennikiem takiego
      > upubliczniania sporów, ale to już wasza sprawa - dopóki oczywiście forma
      > wymiany zdań nie wyjdzie poza pewne ramy.
      > Dla jasności spraw poruszanych na tym forum, prosze o nie dopisywanie się w
      > wątku feliny.
      > (oczywiście to mkatarynka ma ostatnie zdanie)
      > danka

      Mamo Adama, podpisuję się pod Twą prośbą, żałuję że napisałam tam zanim
      przeczytałam Twój post.
      Pozdrawiam
    • oligarcha Re: do kamilli, domali i innych zainteresowanych 20.11.03, 15:00
      masz rację!!! to nie jest najlepsze miejsce na poruszanie takich tematów, ale
      to sie samo tak ... wink)) z drugiej jednak strony jezeli na forum publicznym
      ktos cos zadeklaruje, to później trudno mu sie z tego wycofać

      ku pokrzepieniu serc smile
      • naturella Re: do kamilli, domali i innych zainteresowanych 20.11.03, 16:37
        Niesamowita historia... I myślę sobie, że nie należy takich wątków hamować,
        wyrzucać, przenosić czy co tam jeszcze... Bo tak naprawdę jest to namacalna
        rzecz, która się dzieje dzięki forum, gdyby coś z tego wyniknęło, to byłoby
        świetnie...
        • kamila77 Re: do kamilli, domali i innych zainteresowanych 21.11.03, 08:36
          To co? To ja mam teraz relacjonowac ewentualne zdarzenia? To relacjonuje - na
          razie nic sie nie wydarzylo. Usychajacy z tesknoty tatus nadal sie nie odzywa.
          • oligarcha Re: do kamilli, domali i innych zainteresowanych 21.11.03, 08:59
            Jasne że tak... A gdzie ma dzwonic ??? do szkoły??? Tonu wypowiedzi sie
            czepiasz, a sama czym sie wykazałaś??? Szkoda mi czasu i energii na debate z
            tobą, bo ta jest ewidentnie jednostronna, jak wspomniałaś wcześniej "jałowa".
            Tylko zarzuty z twojej strony padają, a nie udzieliłas odpowiedzi na żaden z
            moich argumentów... Co ze spotkaniem z bliskimi na przykład??? Bo ty i twoja
            rodzina to nie cały swiat... Ale widać egoizm juz ci mysli i oczy zalewa...
            Wykazałaś jak dotąd mnóstwo dobrej woli... Gratuluję!!!!I nie zwalaj winy za
            swoje niepowodzenia na Dominikę, bo to, że wam sie nie udało to wyłącznie
            twoja i twojego eks wina... Nie znam nikogo kto rozwiódł się z żoną, którą
            kochał dla innej kobiety... Nie peka nic co nie ma skazy!!! Należało by sie w
            koncu uderzyc w pierś i powiedzieć, tak to również moja wina... Zbyszek juz to
            zrobił. i nigdy nie zwalał winy za rozpad waszego zwiazku wyłacznie na ciebie,
            nikomu nie przypina łatki idioty, kretyna, itp... Swoja drogą wzbudza moje
            ogromne zainetresowanie, czy i ty potrafisz sie przyznac do porażki
            • darcia73 Re: do kamilli, domali i innych zainteresowanych 21.11.03, 09:32
              oligarcha napisał:

              Nie znam nikogo kto rozwiódł się z żoną, którą
              > kochał dla innej kobiety... Nie peka nic co nie ma skazy!!!

              Taki facet, co rozwiódł się z zona dla innej kobiety wg mnie nie jest nic wart,
              i zawsze lepiej naprawić zwiazek niz go zniszczyć, niestety każdy dobry
              psycholog to powie. A jak cos peknie to zawsze można skleić, jest przeciez
              SUPERGLUE.
              Poza tym wszyscy pisza, ze Domali jest fajną osoba. Nie przeczę, bo wydaje sie
              być miła, ale Kamila też wydaje sie byc miła. Kazdy ma swoje racje.
              • domali Re: do kamilli, domali i innych zainteresowanych 21.11.03, 09:48
                Darcia, widzisz... tu oczywiście obie strony będą miały na temat przyczyn
                rozwodu inne poglądy...
                Oczywiście Kamila winę za rozpad jej małżeństwa próbuje zrzucić się na mnie,
                ale radziłabym jej przeczytać pozew rozwodowy po raz kolejny, bo przecież ona
                sama go pisała... Argumenty tam zawarte bardzo różnią się od tego, co pisze
                tutaj... I jeszcze uzasadnienie wyroku... Tam też jak wół stoi, że mój związek
                ze Zbyszkiem to efekt, a nie przyczyna rozpadu małżeństwa...
                Kolejna rzecz... nikt tu nie próbuje robić z Kamili niemiłe, niesympatycznej
                osoby... Tyle że może dobrze byłoby się zastanowić, jak pewne zachowania i
                postawy są odbierane...
              • oligarcha Re: do kamilli, domali i innych zainteresowanych 24.11.03, 09:29
                darcia73 napisała:

                > oligarcha napisał:
                >
                > Nie znam nikogo kto rozwiódł się z żoną, którą
                > > kochał dla innej kobiety... Nie peka nic co nie ma skazy!!!
                >
                > Taki facet, co rozwiódł się z zona dla innej kobiety wg mnie nie jest nic
                wart,
                >
                > i zawsze lepiej naprawić zwiazek niz go zniszczyć, niestety każdy dobry
                > psycholog to powie.

                Widzisz darcia nie każdy psycholog to powie... ludzie mają się pozabijać w
                ramach naprawy związku???


                >A jak cos peknie to zawsze można skleić, jest przeciez
                > SUPERGLUE.

                Bardzo lekko do tego podchodzisz... superglue to nie klej do wszystkiego...
                nawet butów nim nie skleisz, ale jak chcesz to życzę powodzenia...


                > Poza tym wszyscy pisza, ze Domali jest fajną osoba. Nie przeczę, bo wydaje
                sie
                > być miła, ale Kamila też wydaje sie byc miła. Kazdy ma swoje racje.

                Cieszę się że uważasz domali za miłą osobę.... i owszem każdy ma swoje racje...
            • kamila77 Do rzecznika forumowego mojego eksa 21.11.03, 10:00
              1. Gdzie ma dzwonić? Jasne, ze nie do szkoly, bo nie wie, do ktorej. Na razie
              nigdzie sie z malym nie wyprowadzilam, wiec nr telefonu domowego sie nie
              zmienil.

              2. Co masz na mysli, piszac "z bliskimi"? Bo dla mnie bliska osoba to ktos, kto
              wykazuje chocby sladowa troske i zainteresowanie. Rozmawialam z "dziadkami"
              Kuby we wrzesniu. Oczywiscie mowili, jak to oni o moim dziecku mysla, jak sie o
              niego troszcza. Tyle, ze jak zadalam proste pytanie, co z tej troski przez trzy
              lata zrobili, potrafili tylko zamilknac i wbic wzrok w podloge. Az mi sie ich
              zal zrobilo. Zrozum, to nie sa "bliscy" mojego dziecka. To sa ludzie, ktorzy
              nosza takie samo nazwisko jak on, ktorych kiedys odwiedzal, z ktorymi kiedys
              cos go laczylo. Ale teraz sa dla niego tylko nieznajomymi z fotografii.

              3. Ja nie zwalam na nikogo winy za nic, uwierz mi. To, ze nasze malzenstwo sie
              sypalo, wiedzieli wszyscy. Co nie zmienia faktu, ze pewnych rzeczy sie po
              prostu nie robi, prawda? I to nie on się ze mną rozwiodl, tylko ja z nim. Ale
              jakie to ma w tej chwili znaczenie? Przeciez nawet Dominice powiedzialam, ze
              jestem jej wdzieczna, ze sie pojawila. Sama bylam za slaba, zeby podjac decyzje
              o rozwodzie. Ale, na Boga, jakie w tej chwili to ma znaczenie?

              4. Jakie debaty, jakie klotnie? Co daje to bicie forumowej piany?
              Proste rzeczy powinny byc rozwiazywane w prosty sposob. Jak rozumiem Zbyszek
              chce odnowic (czy raczej - na nowo nawiazac) kontakty ze swoim starszym synem.
              No to moze niech to w koncu zrobi? Sprawa jego kontaktow z moim dzieckiem jest
              tu walkowana od bodajze sierpnia. Tyle czasu mu zajmuje wystukanie numeru
              telefonu? Ja rozumiem, ze to wszystko nie jest latwe - ani dla niego, ani dla
              Jakubka, ani dla mnie. Ale nawet najdluzsza droga zaczyna sie od pierwszego
              kroku. A deliberowanie w tej chwili nad tym, jakiez to potencjalne przeszkody
              moga na tej drodze wystapic, jest co najmniej przedwczesne.

              Pozdrawiam i zycze mniej zacietrzewienia.
              • ka.ga Re: Do Domali i Kamili 21.11.03, 10:32
                kamila77 napisała:

                Na razie
                > nigdzie sie z malym nie wyprowadzilam, wiec nr telefonu domowego sie nie
                > zmienil.
                >
                Ja rozumiem, ze to wszystko nie jest latwe - ani dla niego, ani dla
                > Jakubka, ani dla mnie. Ale nawet najdluzsza droga zaczyna sie od pierwszego
                > kroku. A deliberowanie w tej chwili nad tym, jakiez to potencjalne
                przeszkody
                > moga na tej drodze wystapic, jest co najmniej przedwczesne.


                I tego nalezy sie trzymac. Jak dla mnie jest to deklaracja ze strony Kamili,
                ze nie stanie na przeszkodzie kontaktu - na razie telefonicznego - pomiedzy
                Zbyszkiem a Kuba. I w tej chwili najtrudniejszy krok nalezy do Zbyszka -
                zadzwonic do synka. Kamila sama przyznala, ze dla nikogo z ich trojki latwe to
                nie bedzie. Trzymam jednak kciuki, zeby sie udalo.

                • mikawi Re: Do Domali i Kamili 21.11.03, 10:50
                  ja też, szczerze
                  mam nadzieję że uda się wyprostować między wami to, co było pokręcone - właśnie
                  dla Kuby
              • jayin Re: Do rzecznika forumowego mojego eksa 21.11.03, 12:16
                kamila77 napisała:

                > (...)i zycze mniej zacietrzewienia.

                dokładnie..
                czytam tak i czytam... i nie wnikam co gdzie i jak - bo ja sprawy nie znam, tak
                jak Kamila, Domali i Sam Zainteresowany.
                Nie wiem kto co jak ma rację, jak naprawdę było - to już wasza sprawa..smile
                Może to Kamila mija się z prawdą, w części większej lub mniejszej, może każda
                ze stron to inaczej widzi... I don`t know.

                Ale wiecie co? Podziwiam Was, dziewczynysmile Serio. Domali - za stoicki spokój i
                za "nie wtrącanie się" jakieś w kwestię, Kamilę - za to, że pisząc "na wrogim
                terenie" nie popada w jakieś ataki ślepe na Dominikę, tylko trzyma się tematu
                Eksa, bez furii, złości, na spokojnie. I obie robią to wprawdzie opozycjnie do
                siebie, ale z kulturą.
                I OK.
                Natomiast zgrzytam trochę na oligarchę...smile Po co tyle uszczypliwości w takim
                tonie? Nie można na spokojnie?smile A tu wyczuwam jakieś emocje olbrzymie i
                negatywne w tych wycieczkach osobistych...
                A to chyba bezcelowe. Tym bardziej na forum. Chociaż dobrze, że i taki kontakt
                chociaż ze sobą macie, bo wydaje się, że oligarcha ma BARDZO WIELE smile wspólnego
                z Samym Zainteresowanym Mężczyzną.

                pozdr. ciepło

                Joanna



                • mkatarynka.edziecko Re: Do rzecznika forumowego mojego eksa 21.11.03, 15:06
                  jayin napisała:

                  > dokładnie..
                  > czytam tak i czytam... i nie wnikam co gdzie i jak - bo ja sprawy nie znam,
                  > tak
                  > jak Kamila, Domali i Sam Zainteresowany.
                  > Nie wiem kto co jak ma rację, jak naprawdę było - to już wasza sprawa..smile
                  > Może to Kamila mija się z prawdą, w części większej lub mniejszej, może
                  każda
                  > ze stron to inaczej widzi... I don`t know.
                  >
                  > Ale wiecie co? Podziwiam Was, dziewczynysmile Serio. Domali - za stoicki spokój
                  i
                  > za "nie wtrącanie się" jakieś w kwestię, Kamilę - za to, że pisząc "na
                  wrogim
                  > terenie" nie popada w jakieś ataki ślepe na Dominikę, tylko trzyma się
                  tematu
                  > Eksa, bez furii, złości, na spokojnie. I obie robią to wprawdzie opozycjnie
                  do
                  > siebie, ale z kulturą.
                  > I OK.
                  > Natomiast zgrzytam trochę na oligarchę...smile Po co tyle uszczypliwości w
                  takim
                  > tonie? Nie można na spokojnie?smile A tu wyczuwam jakieś emocje olbrzymie i
                  > negatywne w tych wycieczkach osobistych...
                  > A to chyba bezcelowe. Tym bardziej na forum. Chociaż dobrze, że i taki
                  kontakt
                  > chociaż ze sobą macie, bo wydaje się, że oligarcha ma BARDZO WIELE smile
                  wspólnego
                  >
                  > z Samym Zainteresowanym Mężczyzną.


                  podpisuję się (jak zwykle pod postem jayin) wszystkimi czterema kończynami!!!

                  Życzę wszystkim zainteresowanym (a szczególnie Kubie) rychłego rozwiązania
                  problemu. Trzymajcie się ciepło. Od siebie dodam, że uważam, że w tej chwili
                  domaganie się oddania dziecka na święta (myślę tu o całym okresie świątecznym)
                  jest dość dyskusyjne. Kuba najpierw powinien jednak przypomnieć sobie tatę i
                  jego rodzinę w trakcie krótkich - kilkugodzinnych - wizyt czy w Wa-wie czy w
                  jego miejscu zamieszkania czy gdziekolwiek indziej. Wszyscy dorośli powinni
                  dołożyć wszelkich starań, żeby jak najszybciej te kontakty odnowić. A jak już
                  Kuba sobie przypomni to wtedy można mówić o dłuższym pobycie - być może
                  świątecznym - syna u ojca.
                  Dyskusja bardzo pouczająca i poruszająca. W jej kontekście (bez niego takżewink
                  kocham mojego męża za to, że jest takim fajnym tatą dla Oli i że Ona WIE o
                  tym, że tacie na niej zależy. I wiem róznież, że gdyby coś się między nami
                  popsuło to będzIe zawsze takim samym fajnym tatą dla moich dzieci smile))))
                • oligarcha Re: Do rzecznika forumowego mojego eksa 24.11.03, 09:42
                  Owszem jest wiele uszczypliwości w tym co pisze, ale takie budzą się we mnie
                  emocje... Nie potrafię spokojnie "przejść" obok wielu stwierdzeń, które tu
                  kamila zamieściła, bo jak ktoś sobie buzie zachlapał, to niech do wycierania
                  używa chusteczki(a nie osób). W jednym sie tylko nie mylisz... owszem mam
                  wiele wspólnego z samym zainteresowanym, ale trudno sie tego nie domyślić....
              • oligarcha Re: Do rzecznika forumowego mojego eksa 24.11.03, 09:56
                1. Jasne, że wie do której... bo nie jest trudno ustalic w której szkole
                dziecku wypada spedzić kawałek dnia...

                2. Owszem, nadal uwazam, ze to są jego bliscy, czy tobie sie to podoba, czy
                tez nie... I to, że zostali tych "odwiedzin" pozbawieni, to nie jest ich wina
                ani wybór... Ty przecież podpierałas sie wyrokiem, gdzie i kiedy maja sie
                odbywać spotkania kuby ze zbyszkiem.. ze zbyszkiem zaznaczam, bo nikt inny nie
                mógł nawet marzyc o spotkaniu... i nie wycieraj sobie "gęby" dziadkami... i o
                czy świadczy to nieznajomymi z fotografii... az tak długo mu ich nie
                pokazywałaś (fotografii), że dziecko zdążyło zapomnieć??? czy to nie
                potwierdza twierdzenia, że zalezało ci na odizolowaniu dziecka od drugiej
                czesci jego rodziny???

                3. To zbyszek kazał ci wypier... ze swojego życia po tym jak wyrzuciłas
                obraczkę przez okno samochodu... To ty prosiłas zeby nie odchodził... To on
                nie chciał waszego ponownego zejścia... i to nie ty się z nim rozwiodłaś, lecz
                zdążyłaś złożyć pozew rozwodowy przed nim, a to znaczna różnica...

                4. Jasne, że postara się odnowić te kontakty, tylko jak one bedą wyglądały
                zależy również w znacznej mierze od ciebie... Nie zapominaj o tym...
                • darcia73 Re: Do rzecznika forumowego mojego eksa 24.11.03, 10:38
                  oligarcha napisał:

                  3. To zbyszek kazał ci wypier... ze swojego życia po tym jak wyrzuciłas
                  > obraczkę przez okno samochodu... To ty prosiłas zeby nie odchodził... To on
                  > nie chciał waszego ponownego zejścia... i to nie ty się z nim rozwiodłaś,
                  lecz
                  > zdążyłaś złożyć pozew rozwodowy przed nim, a to znaczna różnica...
                  >
                  Domali, mogę napisać z całą odpowiedzialnością, ze czuję do Ciebie sympatię,
                  bo jak można żyć z takim człowiekiem jak Zbyszek? musisz być osoba ciepłą i
                  bezkonfliktową. I szczerze mówiąc na miejscu Kamili wolałabym żebyś była przy
                  kontaktach dziecka z ojcem, bo ten ojciec wydaje się być niezłym draniem i
                  cholerykiem. Kamila, musiała być naprawdę zdenerwowana, jeżeli wyrzuciła
                  obrączkę ale taki tekst ze strony Zbyszka świadczył niechęci do jakichkolwiek
                  rozwiązań kompromisowych. Ewidentnie wynika, ze to on rozbił rodzinę, bo Kamila
                  chciała, żeby do niej wrócił. Mógł dać jej te ostatnią szansę, poprowdzic
                  mediację rodzinna, wybrać się razem do poradni. Może Kamila pod wpływem widma
                  straty męża miałaby motywację, żeby coś zmienić w ich małżeństwie. Jednak on
                  nie skorzystał z takiego rozwiązania. Może oboje po jakimś czasie, w zgodzie
                  doszliby do wniosku, ze jednak do siebie nie pasują. Może nie byłoby tych
                  całych emocji i nerwowej atmosfery związanej z rozstaniem. I nie cierpiałoby na
                  tym dziecko.
                  • chalsia Re: Do rzecznika forumowego mojego eksa 24.11.03, 11:00
                    Oj Darcia,

                    chyba za daleko poszłaś w wyciąganiu wniosków i podsumowaniu. Sama napisałaś
                    może...., może......, może........, może......

                    Chalsia
                    • darcia73 Re: Do rzecznika forumowego mojego eksa do Chalsi 24.11.03, 11:25
                      Chalsiu, zazwyczaj rozpad związku wynika z niedojrzałości facetów. Nasza
                      cywilizacja zachodnia cierpi na tzw. kryzys męskości, czyli mężczyzna nie jest
                      już opowiedzialna głową rodziny a małym dzieckiem, które ucieka od wszelkich
                      kłopotów. W dzisiejszym świecie jest coraz więcej rozwodów. Ludzie w związkach
                      nie umieją już ze sobą rozmawiać, mężczyźni w wielu przypadkach w czasie
                      kłopotów uciekają w ramiona innej kobiety, myśląc, ze zmian taka coś zmieni w
                      ich życiu. Nie zawsze tak jest, ale niektórym duma nie pozwala się do tego
                      przyznać. Myślę, ze wyciągnęłam w miarę słuszne wnioski. Jestem osoba o dość
                      burzliwym temperamencie, ale nigdy w żadnej kłótni nie powiedzie łam do mojego
                      eksa żadnych wulgarnych słów. I mojego osobistego przypadku wiem, ze można w
                      ugodowy sposób dojść do jakiegoś konsensusu, zrozumieć, ze ludzie nie pasują do
                      siebie, ale na to trzeba czasu i dobrej woli jednej ze stron. Mój mąż nie
                      należy do aniołków, jest momentami wredny, zresztą jak każdy z ans. Zawsze był
                      negatywnie nastawiony wobec rożnych spraw, ale swoją ugodowością doprowadziłam
                      do takiego stanu, kiedy żyjemy w pełnej zgodzie. Chociaż oddzielnie.
                      Najmądrzejsza osoba na świecie powiedziała „O ile to od was zależy, ze
                      wszystkimi ludźmi żyjcie w zgodzie” (moja parafraza)moj adres: daruncia@wp.pl /
                      na "gazetowy" nic nie dochodzi sad
                      • chalsia Re: Do rzecznika forumowego mojego eksa do Chalsi 24.11.03, 11:49
                        Darciu,

                        Jayin napisała to samo co ja, tylko bardziej opisowo. Takie myślenie o
                        niedojrzałości facetów, zachodniej cywilizacji, nieumiejętności komunikacji
                        między ludźmi, etc (nawet jeśli się z tym zgadzam), nie przekłada sie na
                        natychmiastowe potępienie w czambuł jakiegoś faceta na podstawie 5 linijek
                        tekstu (i iluś tam postów na ten temat) oraz wyciąganie wniosków o jego
                        aktualnej partnerce.

                        Bardzo !!! impulsywna
                        Chalsia
                        • z.orz Re: Do rzecznika forumowego mojego eksa do Chalsi 24.11.03, 12:09
                          ciesze się bardzoo, że nie będzieszs mnie oceniała smile i potępiała.
                          że poczekasz z tym do momentu az mnie poznasz i bedziesz mogła wyrazić swoja
                          opinię na mój temat...

                          sam zainteresowany
                  • jayin Re: Do rzecznika forumowego mojego eksa 24.11.03, 11:25
                    darcia73 napisała:

                    > Domali, mogę napisać z całą odpowiedzialnością, ze czuję do Ciebie sympatię,
                    > bo jak można żyć z takim człowiekiem jak Zbyszek? musisz być osoba ciepłą i
                    > bezkonfliktową. I szczerze mówiąc na miejscu Kamili wolałabym żebyś była przy
                    > kontaktach dziecka z ojcem, bo ten ojciec wydaje się być niezłym draniem i
                    > cholerykiem.

                    darcia - ja widzę tylko dużo emocji, niepotrzebnych bo negatywnych i
                    gwałtownych. ale do choleryzmu to jeszcze daleko smile sama jestem diabelnie
                    impulsywna i też pewnie gdybym była "stroną bezpośrednio zaangażowaną" łatwo
                    mogłabym popaść w podobny sposób wypowiedzi. najlepiej jest się opanować i nie
                    dawac ponosic emocjom, ale to ciezkie bardzo czasami. dlatego tez ja krytykuje
                    takie "emocjonalne" uszczypliwe i impulsywne teksty, u siebie też to tępię -
                    ale całkowicie rozumiem, że ponieść człowieka mogą. i nie ZAWSZE świadczy to o
                    choleryźmie smile
                    co do draństwa - to się nie wypowiadam - nie znam osobiście, rozstania w takich
                    klimatach nie zawsze świadczą o draństwie którejś ze stron. trudno zachowywać
                    kamienny spokój i dobrą wolę naprawczą jeśli ludzie rozstają się z jakichś
                    negatywnych powodów. a samo słownictwo - to kwestia kultury i opanowania emocji.
                    mi też zdarzyło się kiedyś tak zrobić z facetem, w podobnej "samochodowej"
                    sytuacji. tylko bez obrączki i ślubu smile jestem babskim drrrrraniem?


                    > Kamila, musiała być naprawdę zdenerwowana, jeżeli wyrzuciła
                    > obrączkę ale taki tekst ze strony Zbyszka świadczył niechęci do jakichkolwiek
                    > rozwiązań kompromisowych.

                    jasne ze tak. widac miala powod do nerwow mocny. nie wiem jaki, ale czlowiek
                    bez powodu sie nie denerwuje. a taki tekst ze strony zbyszka swiadczyl TEZ o
                    tym ze byl zdenerwowany. zdolnosc do kompromisow nie jest wrodzona. a ja
                    przynajmniej nie wiem nic o tym, jak bylo przed tym zdarzeniem miedzy nimi.
                    moze probowali posrednio lub bezposrednio naprawiac?

                    > Ewidentnie wynika, ze to on rozbił rodzinę,

                    Ewidentnie? Do tego potrzeba dwóch conajmniej osób. Ten kto odchodzi - nie
                    odchodzi dla wlasnego widzimiesię nigdy. Widac nie czuje sie dobrze w tym co
                    ma, czyli w malzenstwie. Jasne, ze wtedy trzeba najpierw pogadac, powiedziec
                    sobie CZEGO BRAKUJE i wysondowac czy druga osoba moze jednak postarac sie i nam
                    to zapewnic. to jest takie wlasnie naprawianie. jestem za. bywa, ze stosunki
                    sie poprawiaja i ludzie na nowo odkrywaja ze jednak ten zwiazek jest w stanie
                    dac im calkowite spelnienie potrzeb fizycznych i psychicznych. ale czasem
                    sondaż wykazuje ze druga osoba nie da nam tego, czego nam brakuje. wtedy jest
                    rozstanie. i zazwyczaj szukanie osoby ktora bedzie dla nas odpowiedniejsza. lub
                    w odwrotnej kolejnosci.

                    draństwo to dla mnie jedynie okłamywanie drugiej osoby, mowienie jej ze jest
                    OK, a w glebi ducham owienie sobie ze jest do d... wtedy nie ma okazji do
                    rozmow o problemie, nie ma szansy na naprawę związku. czesto taki dran (albo
                    dran-icasmile - w domu zyje udajac zadowolonego/zadowoloną, a na boku asekurancko
                    szuka juz czegos, z czym sie lepiej poczuje (np. kogos innego). i
                    wszystkooficjalnie jest pieknie,ladnie i nagle krach. najczesciej wtedy jedna
                    osoba mowi drugiej - niczego nie podejrzewajacej po prostu, ze jest zle w
                    zwiazku (no bo skad? jak jej jest dobrze, a druga osoba nie mowi ze jest zle?)-
                    "sorry, odchodze.".
                    i to jest dranstwo dla mnie pełne. zero odwagi cywilnej zeby powiedziec o tym,
                    ze jest cos nie tak i zero prob chociazby sprawdzenia czy jednak da sie cos z
                    tym zrobic. takie pojscie na łatwiznę.

                    ja nie wiem jak to wyglądało u Kamili i Zbyszka. więc nie posuwam się do
                    oceniania skali draństwa meskiego, o ile takie zaistniało.

                    wina nigdy nie lezy po jednej stronie w calosci. w jakims procencie przyczynia
                    sie do tego ogol sytuacji i zachowan powodowanych przez parę.
                    nie mozna nikogo zatrzymywac pro forma, na sile, dla dobra innych.. to nie
                    zdaje egzaminu.

                    > bo Kamila
                    > chciała, żeby do niej wrócił. Mógł dać jej te ostatnią szansę, poprowdzic
                    > mediację rodzinna, wybrać się razem do poradni.

                    najpierw powinno się rozmawiać ze sobą. już wtedy można wywnioskowac o co
                    chodzi, jesli obie strony maja dobra wole do tego, zeby wyjasnic sobie swoje
                    potrzeby, braki i wizję związku, jaką mają obecnie. mediatorzy i poradnie
                    pozostaja dla tych,ktorzy nie dochodza w takich rozmowach do zadnych wnioskow,
                    albo nie potrafia juz ze soba rozmawiac. natomiast w przypadku gdy sami
                    wyciagna konkretne wnioski na spokojnie - jedna strona uzna,ze ta druga nie
                    jest juz w stanie jej dac tego czego potrzebuje,a ta druga uzna, ze faktycznie
                    nie da rady tego zrobic - sami podejmuja swiadomie decyzje o rozstaniu.

                    > Może Kamila pod wpływem widma
                    > straty męża miałaby motywację, żeby coś zmienić w ich małżeństwie.

                    Tego nie wiem. BYĆ MOŻE. Ale jeśli tylko drastyczne mozliwosci rozwiązan mają
                    wyzwalać w człowieku chęć zmiany i poprawy, to kiepsko uncertain

                    > Jednak on
                    > nie skorzystał z takiego rozwiązania.

                    Tego to nie wiem smile moze oboje probowali rozmawiac i zyc normalnie i dobrze? I
                    nie wyszlo mimo wszystko?

                    > Może oboje po jakimś czasie, w zgodzie
                    > doszliby do wniosku, ze jednak do siebie nie pasują. Może nie byłoby tych
                    > całych emocji i nerwowej atmosfery związanej z rozstaniem. I nie cierpiałoby
                    na tym dziecko.

                    a to tak. racja. i o tym myślę, pisząc o szczerosci w rozmowach oproblemie w
                    zwiazku - namierzenie problemu daje szanse na jego rozwiazanie. ale nie mozna
                    go rozwiazywac wiecznie, po kolejnych porazkach dajac kolejne szanse itd.
                    ciagle pisze, ze NIE WIEM jak to bylo w tym przypadku, ale skoro nastapilo
                    drastyczne zakonczenie - czyli rozstanie, to ten problem widocznie nie zostal
                    rozwiazany. a zeby w zgodzie i spokoju dojsc do tego, czy jest szansa na bycie
                    dalej razem, czy lepiej sie rozstac - musi byc dobra wola obu stron do takiego
                    dialogu. chec jednej strony nie wystarczy. a jesli druga strona nie ma ochoty
                    do tego, to juz jej sprawa - chociaz taka postawa moze byc zarowno krytykowana
                    (jesli z mety ktos mowi,ze nie chce rozmawiac i probowac naprawic) jak i
                    zrozumiala (jesli ktos chcial naprawiac, rozmawiac, a mimo to nie udawalo sie
                    nic polepszyc, to przy kolejnej takiej probie moze miec dosc "starania sie")

                    sorry, że tak roztrząsam prywatną sprawę osób mi nieznajomych, ale to głównie
                    moje poglady i teorie związane z sytuacjami OGÓLNIE, a nie personalnie!

                    pozdr.

                    Joanna
                  • oligarcha Re: Do rzecznika forumowego mojego eksa 24.11.03, 11:34
                    Nie bardzo rozumiem dokąd zmierza twoje rozumowanie... nie wiesz jak było w
                    ich małzeństwie, a to że nie działo sie dobrze napisała juz sama kamila we
                    wcześniejszym poście... To co ona zrobiła z obraczką, i co powiedział zbyszk
                    nastąpiło pod wpływem duzych emocji, ale była to ta kropelka, która
                    spowodowała prawdziwą powódź!!! Nie zgodze się na obarczanie winą za rozpad
                    zwiazku wyłącznie eksa, bo odpowiedzialnośc ponosza oni oboje!!! Nie rozumiem
                    również co masz na myśli mówiąc, że domali powinna być przy spotkaniach ojca z
                    dzieckiem??? Z tego co mi wiadomo oni nadal są małżenstwem i jak oboje mówią
                    kochają się i nie zamierzają niszczyc tego co im udało sie stworzyć...
                    i to może... może... może.... zbyt wiele chyba od nich by oczekiwano... Tej
                    rodziny nie udało by sie "skleić" bo jej poprostu nie było... a związek
                    istniał wyłącznie na papierze!!! owszem zbyt wiele w ich kontaktach jest
                    złości, ale jest to wynik ich wzajemnych kontaktów jeszcze z czasów
                    małzeństwa. a z wyzwiskami raczej proponuje sie wstrzymać... dobrze się
                    zastanów zanim kogoś nazwiesz draniem czy cholerykiem, zwłaszcza kiedy mówiesz
                    o kims kogo nie znasz!!!
                    • darcia73 Re: Do rzecznika forumowego mojego eksa 24.11.03, 11:40
                      Oligarcha ... czytaj uważniej sad
                      Niestety to Ty swoimi postami wprowadziłas duzo zamętu i nieprzyjaznej
                      atmosfery w całą tę sprawę, starasz się byc obiektywna, ale ci nie wychodzi, bo
                      emocjonalnie jestes związana z jedną ze stron. Wybacz, ze to napisze, ale
                      jestes troche wredna. Plus - bronisz zaciekle kogos na kim Ci zalezy. Musisz
                      byc bardzo impulsywna osobą...
                      • z.orz Re: Do rzecznika forumowego mojego eksa 24.11.03, 12:16
                        nonono widzę, że pani z tych kilku postów narysowała pani obraz całej mojej
                        osoby... gratuluję!!! jak pani to robi???
                        a tak poważniej, niech sie pani wstrzyma z wydawaniem sadów w moim temacie i
                        poprzestanie na wydawaniu takowych sadów w swoim, bo nie miałem tej jak dotąd
                        przyjemności poznania pani. I jako "choleryk" ograniczę sie jedynie do tej
                        prośby!!!

                        sam zainteresowany
                        • darcia73 Re: Do rzecznika forumowego mojego eksa 24.11.03, 12:40
                          Pewnie zabolały Cię słowa, króre napisałam, a moze jest w nich szczypta prawdy?
                          Z tego to piszesz, naprawde szybko sie denerwujesz i łatwo Cię wyprowadzić z
                          równowagi. Powinienes dziekowac Bogu za taką żone jak Domali, bo nie każda by z
                          Tobą wytrzymała. Niemniej każdy człowiek ma szansę na poprawę. Nie denerwuj się
                          tak, bo złość szkodzi zdrowiu. Naprawdę nie chciałam Cię urazić. Życzę Tobie i
                          Domali wszystkiego dobrego z całego serca, ale zrozum, masz gdzieś tam w
                          przeszłości niezałatwioną sprawę. Przyczyniłeś się do cierpienia innej osoby
                          tj. Kamili. I ona być może odgrywa się teraz na Tobie. Jeżeli uważasz się za
                          osobę pokrzywdzona, to bądź mądrzejszy niż Kamila, i bądź lepszy. Idź na
                          układy, nie kłóć się z nią, puszczaj mimo uszu złośliwe uwagi. Tylko taka
                          postawa możesz cos wygrać i mieć czyste sumienie.
                          --
                          moj adres: daruncia@wp.pl / na "gazetowy" nic nie dochodzi sad
                          • darcia73 Re: Do rzecznika .... jeszcze do zainteresowanego 24.11.03, 12:46
                            I nie pisze tego z zadnej złośliwości, bo nigdy żadna kłotnia nic nie da. Po
                            prostu chciałam wziać w obrone kamilę, która była zaszczuwana przez oligarchę,
                            jak widac z treści "wrednego" faceta wink Sama jestem na razie samotna mamą i
                            mogę się wczuć w jej sytuację. Czasami potrzeba odrobine empatii a nasze serca
                            bija zazwyczaj szybciej wtedy, kiedy ktos przezywa podobne problemy.
                            • z.orz Re: Do rzecznika .... jeszcze do zainteresowanego 24.11.03, 13:12
                              owszem wziełaś w obronę kamilę, ale skąd ty u diabła wiesz jakim facetem jest
                              oli..??? bo wziął kogoś w obrone... jesli tak to co mam powiedziec o tobie, ty
                              wziełas w obrone kamile i okreslasz mojego przyjaciela w sposób jego
                              krzywdzący. i dziekuję za to ze uwazasz dominike za przemiła osobe... dziekuję
                              w jej imieniu a także w swoim, bo to ja znią codziennie zasypiam...
                          • z.orz Re: Do rzecznika forumowego mojego eksa 24.11.03, 13:06
                            nie wiem czy ty darciu uwaznie czytasz, ale ja dopiero teraz sie właczyłem do
                            rozmowy.. i to co piszesz jest do oligarchy czy do mnie???
                          • domali Re: Do rzecznika forumowego mojego eksa 24.11.03, 13:50
                            Widzę że każdego mogą ponieść emocje... skoro przepraszasz...
                            Widzisz... znasz mnie z forum, a wyciągasz wnioski..
                            Oazą spokoju i opanowania na pewno nie jestem, ale tak się składa, że jestem
                            zeZbyszkiem i mimo kłótni nadal mam zamiar z nim być. Zbyszek we współżyciu
                            jest trudny, ale myślę że uczucie które mi daje wynagradza te wybuchy smile
                            Przyczynił się do cierpienia... mało wiesz na temat ich życia (ja zresztą też
                            niewiele, bo temat Kamili nie jest naszym ulubionym tematen rozmów)...
                            Może rozstanie nie było takie, jak powinno... ale ich wspólne życie też
                            dalekie było od poprawnego...
                            I skończyło się burzliwie, niestety. Najbardziej ucierpiał w ogólnym
                            rozrachunku Kuba, niestety. Ale sama Kamila przyznaje, że temat ich związku
                            jest sprawą zamknięta. Jedyną ich 'wspólną' sprawą jest dziecko... I może
                            niech tak zostanie...
                    • aagacia Re: Do rzecznika forumowego mojego eksa 24.11.03, 11:44
                      sluchajcie, przestanmy analizowac sytuacje kamili i zbyszka. z tego co wiemy
                      oni sprobuja sie dogadac a po co zaogniac sytuacje. po co analizowac kto i
                      dlaczego postanowil sie rozstac. to juz nieistotne. niech zainteresowani sami
                      sie ze soba dogaduja a forum nie jest po to zeby roztrzasac czyjes malzenskie
                      brudy.
                      uwazam ze na tym powinnismy zakonczyc.
                      • z.orz Re: Do rzecznika forumowego mojego eksa 24.11.03, 12:18
                        JESTEM JAK NAJBARDZIEJ ZA!!!

                        sam zainteresowany
                    • z.orz Re: Do rzecznika forumowego mojego eksa 24.11.03, 12:23
                      dzieki oli... chłopie.... a wszyscy myślą zes ty baba... ale numer

                      sam zaiteresowany
                      • jayin Re: Do rzecznika forumowego mojego eksa 24.11.03, 13:01
                        z.orz napisał:

                        > dzieki oli... chłopie.... a wszyscy myślą zes ty baba... ale numer
                        >
                        > sam zaiteresowany


                        uee, no smile jakie "WSZYSCY"?
                        zdaje się ze tylko darcia pisze w formie "żeńskiej".
                        zresztą sam nick oligarchy wskazuje na "chuopskość" i pewnie dziewczyny
                        też "chłopsko" gopojęły.
                        bo baba to chyba byłaby "oligarczyni","oligarchowa" ?smile)) ja nie wiem jak się
                        to to w żeńskiej formie odmienia...

                        pozdr.

                        Joanna
                        • z.orz Re: Do rzecznika forumowego mojego eksa 24.11.03, 13:16
                          przepraszam, jeśli uraziłem...

                          pozdrawiam ciepło
                          • jayin Re: Do rzecznika forumowego mojego eksa 24.11.03, 13:35
                            z.orz napisał:

                            > przepraszam, jeśli uraziłem...

                            ale skąd smile)
                            zero urażania! sprostowanie raczejsmile

                            > pozdrawiam ciepło

                            pozdrawiam również smile

                            Joanna
                            • z.orz Re: Do rzecznika forumowego mojego eksa 24.11.03, 14:43
                              smile)

                              i dziękuję za pare słów krytyki i parę słów "pocieszenia" zapamiętam i
                              postaram sie wyciagnąć wnioski
                  • domali Re: Do rzecznika forumowego mojego eksa 24.11.03, 13:41
                    Darcia, miło mi że mnie lubisz...
                    Ale nie musisz mi współczuć...
                    Zbyszek, owszem, jest cholerykiem, ja też smile, ale jestem z nim, bo chcę, bo
                    jest mi z nim dobrze...
                    Co do rozpadu małżeństwa Kamili i Zbyszka wypowiadać się już nie mam zamiaru,
                    jak było wiedzą osoby zainteresowane, a ja nie mam najmniejszej ochoty i nie
                    widzę sensu opisywać ze szczegółami tego tutaj.
                    Kamila sama napisała, że ich małżeństwo się waliło, że jest mi wdzięczna, bo
                    ułatwiłam jej decyzję o rozwodzie, czyli ta decyzja nie była spowodowana moją
                    osobą i na tym może koniec...
    • kamila77 Opery mydlanej c.d. 24.11.03, 11:47
      Dalej nic sie nie dzieje, nikt do mojego dziecka nie dzwoni itepe.
      • z.orz Re: Opery mydlanej c.d. 24.11.03, 12:21
        idem cie na czacie poszukac .... podobno często tam bywasz... tak na początek
        może w ten sposób pogadamy...

        sam zainteresowany
        • marzenabajbus Re: Opery mydlanej c.d. 24.11.03, 13:11
          Oli - jesteś żałosny..
          Ja czytajac wszytskie posty ni jak nie doczytałam się jak to było naprawdę,
          powody rozstania, itd., itd.. Towarzystwo bazuje tylko na domysłach albo Twoim
          opisie sytuacji - a raczej opisie Kamili, która przedstawiłeś, hmmm. bez
          komentarza.
          Jesli w zwiazku nie ma miłosci, ludzie rozchodza się i po sprawie, nigdy nie
          wracają do tematu, jeśli żadna ze stron nie czuje żalu.
          Mój mąż też odszedł do innej kobiety. Na początku powiedziałam że jest mi źle i
          trzeba coś zmienić, no to zmienił.. znalazł sobie inną - bo tak
          prościej..prawda? I tez ubiegłam go z pozwem,a potem dałam się namówić na pozew
          bez orzekania bo chciałam zachowac twarz. A potem on przez kilka lat ukłądał
          sobie życie zaglądając od Swięta do dziecka. Az nagle zjawił się po paru latach
          ustatkowany,bogaty i ustabilizowany no i on by chiał częściej.. Śmiechu warte..
          Skoro sami nie potraficie się dogadać dajcie sprawę w ręce odpowiednich
          instytucji. Moze wtedy chociaż tatuś będzie miał czas dla dziecka, jesli
          zostanie ten czas mu przyznany a nie podarowany..


          • domali Re: Opery mydlanej c.d. 24.11.03, 13:53
            marzenabajbus napisała:

            > Oli - jesteś żałosny..

            Od razu tak???

            > Ja czytajac wszytskie posty ni jak nie doczytałam się jak to było naprawdę,
            > powody rozstania, itd., itd.. Towarzystwo bazuje tylko na domysłach albo
            Twoim
            > opisie sytuacji - a raczej opisie Kamili, która przedstawiłeś, hmmm. bez
            > komentarza.

            Tak jak i wiele konkretów Oligarchy pozotało bez komentarza ze strony Kamili...

            > Jesli w zwiazku nie ma miłosci, ludzie rozchodza się i po sprawie, nigdy nie
            > wracają do tematu, jeśli żadna ze stron nie czuje żalu.

            No i nikt nie wracał... do czasu... i bynajmniej nie zrobił tego oli czy ja...
            • marzenabajbus Re: Opery mydlanej c.d. 24.11.03, 14:27
              Od razu tak >To był jedyny post jaki wywołał u mnie "agresję" a odebrałam jako
              atak na Kamilę. Nikogo z Was nie znam. Sytuacja tez jest dla mnie mało jasna.
              Odezwał sie tylko we mnie instynkt samoobrony, bo przypomniałam sobie pewne
              sytuacje z niedalekiej przeszłości..
              I już głosu nie zabieram w Waszej sprawie.
              Pozdrawiam
              • z.orz Re: Opery mydlanej c.d. 24.11.03, 14:48
                może i oli troszku momentami sie wnerwił, ale ta sprawa nie ciebie dotyczyła
                wiec dlaczego instynkt samoobrony??? tylko pytam nie atakuję!!!
                • marzenabajbus Re: Opery mydlanej c.d. 24.11.03, 14:58
                  ...bo przypomniałam sobie pewne
                  sytuacje z niedalekiej przeszłości..

                  czytać czytać dokładniej
                  a może tu chodzi o zwykłe bicie piany?
                  hmmm
              • darcia73 Re: Opery mydlanej c.d. 24.11.03, 15:11
                Potwierdzam, że przy tym wątku zagalopowałam za daleko przy ocenie czyjejś
                indywidualnej sytuacji. Ale to jest forum i na nim rządzą inne, brutalniejsze
                prawa. I pomimo wszystko, nie żałuję żadnej z moich wypowiedzi. W jakiś sposób
                określają moje poglądy, których się nie wstydzę. Nie musze być cudowną, słodką
                istota, która wszystkim przytakuje. Mam swoje wady i wielokrotnie kieruję się
                uprzedzeniami, chociaż nie powinnam. I chyba nigdy nie będę do końca obiektywna
                w sprawach zdrady i porzucenia. Jednak, może tej mój stronniczy głos kogoś
                uczuli na emocje eks żony/konkubiny. I jeszcze raz podkreślę, ze moja
                stronniczość dotyczy tylko sytuacji, w których facet porzuca żonę dla innej
                kobiety lub kobieta porzuca męża dla innego mężczyzny. Tak samo potępię eks
                żony za beztroskie dojenie byłych mężów z kasy, za zrzędliwość, zjadliwość i
                emocjonalny terror nad własnym dzieckiem. Mogę z cała odpowiedzialnością
                przyznać, ze zawsze starałam się postawić w sytuacji mojego prawie byłego męża.
                I dzięki temu żyjemy w zgodzie. Jednak dużo wody upłynęło, zanim wypracowaliśmy
                miedzy sobą obecne stosunki.
                A na koniec dodam, ze dzięki takim wątków forum "żyje", jest ciekae i pomaga
                nam w jakis psosob poznac się nazwajem.

                moj adres: daruncia@wp.pl / na "gazetowy" nic nie dochodzi sad
                • jayin Re: Opery mydlanej c.d. 24.11.03, 18:54
                  darcia73 napisała:

                  I pomimo wszystko, nie żałuję żadnej z moich wypowiedzi. W jakiś sposób
                  > określają moje poglądy, których się nie wstydzę. Nie musze być cudowną,
                  słodką
                  > istota, która wszystkim przytakuje.

                  no i tak ma być smile
                  nie musimy wszyscy mieć tego samego zdania, to byłoby trochę dziwne nawet
                  gdybyśmy mieli. subiektywizm czy obiektywizm - nieważne. emocje - niech będą.
                  byleby wszystko obracało się w jakichś w miarę kulturalnych ramach.
                  od tego są dyskusjesmile

                  pozdr.

                  Joanna
            • eremka Re: Opery mydlanej c.d. 24.11.03, 14:49
              Zalogowalam sie, moge zabrac glos bez przeszkod, jak widze... wiec zabieram.
              Mnie tez Oligarcha wydal sie ...czy zalosny?... jesli nie zalosny, to w kazdym
              razie agresywny, zajadly, napastliwy, etc.
              Dobrze, ze Kamila nie dala sie sprowokowac - pozdrowienia dla niej i dla synka!
              Mysle, ze Oligarcha to jej byly maz, a obecny maz Dominiki. I mysle, ze
              wszystkie panie (nie lubie slowa "macocha"), ktore tu pisza, takze sie
              zorientowaly w tym qui-pro-quo.
              Dla mnie wpisy Oligarchy ociekaly nienawiscia. Moze dobrze jednak, ze nie
              kontaktuje sie z synkiem...?
              • domali Re: Opery mydlanej c.d. 24.11.03, 14:57
                eremka napisała:


                > Dla mnie wpisy Oligarchy ociekaly nienawiscia. Moze dobrze jednak, ze nie
                > kontaktuje sie z synkiem...?

                Niezłe stwierdzenie... Gratuluję!
              • z.orz Re: Opery mydlanej c.d. 24.11.03, 15:00
                i znów to samo... o ile pamiętam to ja jestem mężem dominiki i eks kamili, ale
                może ktos nie doczytał... i do diaska co ma tu synek do roboty??? z nim mozna
                się dogadać w przeciwieństwie do kamili.. owszem nasze kontakty sa podszyte
                złością, ale to kontakty moje z kamilą, a nie z kubą... Najlepiej odizolować
                wszystkich eks od dzieci i wtedy bedze pani zadowolona, czy tak mam to
                rozumieć????
    • mikawi Re: do kamilli, domali i innych zainteresowanych 24.11.03, 15:18
      nie chcę się wtrącać, ale czy nie wydaje się wam że zastanawianie się kto jest
      kim na forum, kto kogo zostawił itp. nie ma większego sensu i celu? Może by tak
      przestać bić pianę i sprowadzić tę dyskusję do konkretów? czyli do:
      1. faktycznej, rzeczywistej próby kontaktu Zbyszka z Kubą
      2. wyciągniecia pomocnej dłoni przez Kamilę, żeby ten kontakt ułatwić (chodzi
      mi o życzliwą rozmowę z dzieckiem o ojcu i ułatwienie eksowi kontaktu od strony
      organizacyjno - logistycznej zamiast sztywnego trzymania się zapisów sądowych)
      3. powstrzymania sie przez obie strony od uszczypliwości i wyrzucania sobie
      wzajemnie kto bardziej zawinił

      może to pomoże rozwiązać problemy zamiast je zaogniać?
      • eremka Re: do kamilli, domali i innych zainteresowanych 24.11.03, 16:02
        Zgadzam sie w calej rozciaglosci smile))
        Moja wypowiedz nie miala na celu jatrzenia, ale jakby wsparcie pogladu Bajbusa,
        ktorej tez sie wpisy Oligarchy nie podobaly.
        Tylko tyle.
        Bede trzymala mocno kciuki za to, aby synek Kamili mogl spotykac sie z ojcem,
        bo jako matka syna doskonale zdaje sobie sprawe ze znaczenia tych nawet
        rzadkich spotkan, oczywiscie pod warunkiem, ze beda poswiecone synkowi i jego
        sprawom.
        Bede trzymala rownie mocno kciuki za to, aby oboje rodzice umieli zdusic w
        sobie wzajemne pretensje, choc na pewno maja do nich prawo, i staneli
        niejako "ponad podzialami" dla dobra synka.
        Oczywiscie, kibicuje tez Dominice, zeby jej dobre checi wytrzymaly probe.
        Pozdrawiam
        PS. Acha, nie jestem ani pierwsza ani druga, na razie jestem jedyna. Chociaz
        pewnie powinnam dodac (po lekturze tego forum i "samodzielnej mamy"), ze - tak
        mi sie przynajmniej wydaje.
        • kamila77 Soap opera - przełom w akcji ;-) 25.11.03, 08:40
          Uprzejmie donoszę Sz. Publiczności, że mój synek odbył wczoraj rozmowę
          telefoniczną ze swoim biologicznym ojcem.
          • naturella Re: Soap opera - przełom w akcji ;-) 25.11.03, 08:54
            Gratuluję!
            A tak z ciekawości - czy Twój synek ma innego ojca niż biologicznego?


            Uwaga! Mój nowy mail: naturella@mail.konto.pl

            Zapraszam na forum ślubne:

            www1.gazeta.pl/forum/790620,30353,790602.html?f=10678
          • mikawi Re: Soap opera - przełom w akcji ;-) 25.11.03, 09:01
            kamilo, mała prośba - daruj sobie w końcu ten sarkazm i ironię, którymi do
            niedawna obdarzałaś hojnie domali a teraz serwujesz nam. Zupełnie nie
            potrzebnie, no chyba że sama podchodzisz do kontaktów swojego dziecka z jego
            ojcem jak do brazylijskiej telenoweli.
          • z.orz Re: Soap opera - przełom w akcji ;-) 25.11.03, 09:24
            Owszem odbyła sie pogaducha i teraz nie wiem kiedy mówisz prawdę.... mam
            nadzieje, że twoje "donosy" (mam tu na mysli te wyssane z palca) na tym sie
            skonczą... bo jakoś nie chce mi sie wierzyć, że dziecko zapomniało po trzech
            dniach o tym, ze ma brata... podobno mu mówiłaś... i nawet trzy wiadra masła
            dziennie nie spowoduja aż takiej sklerozy.


            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=9219557
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=9219557&a=9292569
            • kamila77 Re: Soap opera - przełom w akcji ;-) 25.11.03, 09:34
              Taz ty mi wierzyc w nic nie musisz, wazne ze Kuba i ja wiemy jak bylo, prawda?
              • z.orz Re: Soap opera - przełom w akcji ;-) 25.11.03, 09:59
                nie będę tego komentował... ważne, że kuba teraz wie juz na pewno...
          • ka.ga Re: Soap opera - przełom w akcji ;-) 25.11.03, 09:33
            To ja bez zadnego sarkazmu i podtekstow napisze - bardzo sie ciesze. Oby bylo
            to zapowiedzia normalizacji kontaktow.
    • z.orz Re: do kamilli, domali i innych zainteresowanych 25.11.03, 09:29
      i mam nadzieję, ze na tym wszystkie te dywagacje sie skończą....
      życze wszystkim mamom i "macochom" też mamom wszystkiego dobrego!!!

      pozdrawiam
      sam zainteresowany
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka