Dodaj do ulubionych

Jak pękło mi serce...

25.05.09, 17:46
Jestem Bushko. Mam 39 lat. O dziecko starałam się 6 lat. Miałam laparoskopię,
2 inseminacje nieudane. Wreszcie kolejna stymulacja i udało się naturalnie....
Przez 2 miesiące byłam najszczęśliwszą kobietą na świecie... byłam Mamą.
Poszliśmy na usg, było serduszko. Cudnie. Następne usg... 10t6dni....i szok.
Obrzęk głowy i tułowia, dziecko maleńkie bo zaledwie 31mm, NT 6mm....
Pogodziłam się, że może być z. Downa... z z.D można żyć.... w końcu te dzieci
też zasługują na życie i kochających rodziców.... Niestety sprawdziła się
najbardziej przerażająca perspektywa, że dziecko umrze w ciągu 4 tygodni...
Minęły 2 tygodnie, zaczęłam się cieszyć, że może będzie ok, skoro nic się nie
dzieje.... W sobotę 23.05 nasiliły się bóle, pojawiło się plamienie...
pojechaliśmy do szpitala i na usg lekarz nie znalazł bijącego serduszka ;(
Ciąża była martwa. Odesłano nas do domu, bo plamienie było skąpe i brak
świeżej krwi... Miałam wrócić rano na wywołanie poronienia. W nocy poroniłam,
rano pojechałam do szpitala, zrobili mi łyżeczkowanie...
Widziałam swoje Dziecko, maleńkie, bezbronne, bez życia.... rączki jak
zapałeczki... wtedy pękło mi serce... to moje pierwsze dziecko... Oddałabym
wszystko, żeby moje Szczęście, mój Skarb do mnie wrócił... ;(

Bushko...
Obserwuj wątek
    • monika3411 Re: Jak pękło mi serce... 25.05.09, 19:41
      Mocno przytulam...
      Dla Twojego Aniołka (*)(*)(*)
      • laurka77 Re: Jak pękło mi serce... 26.05.09, 07:49
        Twojemu maleństwu (*)(*)(*)
    • i.gosia Re: Jak pękło mi serce... 26.05.09, 09:14
      witam naprawdę bardzo mi przykro..często zastanawiam się jakimi
      prawami rządzi się ten świat, dlaczego matki, które dałyby wszystko,
      by móc namacalnie kochać swoje dziecko tracą je..to bardzo boli i
      cięzko poukładać sobie to wszystko by żyć... trzymam kciuki, że może
      tobie się to uda...
      pozdrawiam..
      Dla naszych aniołków (*)
    • aramea Re: Jak pękło mi serce... 26.05.09, 17:44
      [']
      Bushko, wielu mysli o Tobie i Twoim dzieciatku,
      • chealsyka27 Re: Jak pękło mi serce... 26.05.09, 19:19
        Bushko, ja odkad sie dowiedzialam, tez ciagle mysle. tak bardzo mi
        przykro:(:(:(
      • niemasznicka Re: Jak pękło mi serce... 26.05.09, 21:03
        Bushko bardzo mi przykro.
        Skladam kondolencje i zapalam swieczke dla Maluszka [*].
        Przykro mi, ze TO wydarzylo sie w domu. Choc moze tak wolalas, co tez rozumiem.
    • agusiakrz Re: Jak pękło mi serce... 26.05.09, 19:23
      [*]
      • moni.qa1 Re: Jak pękło mi serce... 26.05.09, 19:53
        Bushko, i tu też jeszcze raz mocno Cię przytulam...
        ;(
        [*]
        • ziabolka Re: Jak pękło mi serce... 26.05.09, 20:37
          Bushko, myślę o Tobie i płaczę razem z Tobą...
          Przytulam mocno.
          • pola731 Re: Jak pękło mi serce... 26.05.09, 21:20
            Buszko (*)(*)(*)
            tak strasznie mi przykro...
            • bushko Re: Jak pękło mi serce... 30.05.09, 09:17
              Dzięki Dziewczyny....
              (*)
              (*)(*)(*)(*)(*)(*)
              Dla Naszych Aniołków....

              Bushko....
    • dag6004 Re: Jak pękło mi serce... 30.05.09, 12:01
      Cześć,mam na imię Dagmara i też staraliśmy się o dziecko długo,o rok
      krócej od Ciebie.Też były różne zabiegi i tony leków.W końcu zaszłam
      naturalnie w czasie kiedy miałam inne problemy,więc o tym nie
      myślałam.Cała ciąża przebiegała w miarę dobrze.Poród w terminie.Mała
      żyła 4h,miała ciężką wadę serca,żywą widziałam ją tylko
      chwilę,trzymałam na rękach i pogłaskałam po główce,mówiąc już dobrze
      słoneczko,ale nic nie było dobrze i nie jest do dziś ani dbrze ani
      lepiej.Minęło prawie pół roku i mam dosyć wahań nastrojów i życia od
      miesiączki do miesiączki licząc nie wiadomo na co.Jeszcze nie
      wiem,co zrobię ze sobą,czasem żałuję,że nie jestem sama,pewne
      decyzje byłyby na pewno dużo prostsze.Pozdrawiam.Nie wiem co więcej
      napisać.
    • dag6004 Re: Jak pękło mi serce... 30.05.09, 12:40
      Napisz proszę czy masz jakiś plan teraz.Będziesz się leczyć znowu
      czy sobie odpuszczasz,ja nie wiem co mam robić.Napisz cokolwiek.
      • bushko Re: Jak pękło mi serce... 30.05.09, 13:15
        Mam plan żeby próbować do skutku, do menopauzy.... z drugiej strony boję się,
        bardzo się boję, że sytuacja się powtórzy, albo, że już nie zajdę.... że to było
        moje jedyne i ostatnie dziecko..... równie dobrze mogłabym umrzeć razem z Kim
        (takie jest imię Kim Maria).... Nawet nie wiem kiedy można rozpocząć współżycie
        po łyżeczkowaniu..... od poczęcia nie było seksu bo się bałam, że możemy
        zaszkodzić, albo jakaś inf się wda, a teraz bardzo mi brak bliskości męża....
        • dag6004 Re: Jak pękło mi serce... 30.05.09, 15:16
          A myślałaś o invitro?bo ja zbieram już kasę,oczywiście ja myślę
          wtedy,kiedy mam siłę i jakiekolwiek chęci do życia.Chciałabym,żeby
          napisały w tym wątku dziewczyny które długo się starały ,miały
          problemy z zajściem,a potem dzieci im zmarły,czy dały radę walczyć
          latami o kolejne dziecko.Ja się boję,że rady nie dam.W związku z tym
          zastanawiam się nad adopcją i invitro.
          • bushko Re: Jak pękło mi serce... 30.05.09, 15:28
            Ja się zdobyłam jedynie na iui 2x, nieudane.... później o dziwo udało się
            naturalnie.... Co do ivf to chyba nie potrafię.... nie mogłam się zdobyć na
            amniopunkcję, żeby nie przyśpieszyć albo nie spowodować poronienia, a teraz....
            nie przeżyłabym nieudanego ivf... dla mnie te połączone komórki to już jest
            dziecko.... moje Dziecko.... nie potrafię myśleć inaczej... i nie chcę...
            zresztą udane ivf nie gwarantuje pomyślnego przebiegu ciąży.... a skoro udało
            się raz naturalnie to może uda się ponownie.... dla mnie każde nieudane ivf to
            jak poronienie.... to zbyt wiele bym mogła znieść.... Ponoć daje się radę
            walczyć latami i przeżywać kolejne porażki.... ale jak, ja tego nie wiem.... ;(
            (*)
            (*)

            Bushko...
            • bushko Re: Jak pękło mi serce... 30.05.09, 15:32
              Co do adopcji to myślałam o tym przed ciążą i poronieniem... teraz a właściwie
              dzień po zabiegu powiedziałam do M, że nie wiem czy potrafiłabym pokochać obce
              dziecko, wiedząc, że mojemu, (moje ciało i krew) nie dane było przeżyć....
              patrząc na to dziecko zastanawiałabym się dlaczego mojego nie ma z nami....
              pokręcone to wszystko....

              Bushko...
              • dag6004 Re: Jak pękło mi serce... 30.05.09, 15:45
                Niestety też tak czuję.Dziwne uczucie.Przed ciążą myślałam o
                adopcji,a teraz też boję się obcego dziecka,bardziej,że mu zrobię
                krzywdę nie potrafiąc go odpowiednio kochać,dlatego że miałam
                swoje,z drugiej strony nie wyobrażam sobie życia bez dzieci.Gdzie
                robiłaś te inseminacje?Jak te zabiegi wyglądają?Wiem co to
                inseminacja,ale zawsze zastanawiałam się jak to wygląda
                dokładnie.Przepraszam,że tak pytam.
                • bushko Re: Jak pękło mi serce... 30.05.09, 17:29
                  Nie przepraszaj, pytaj o wszystko... byle mysleć o czymś normalnym.....
                  Ja robiłam w Nowum u dr Starosławskiej w W-wie. Najpierw stymulacja, ja miałam
                  clo ale się zbuntowałam bo latami żarłam clo i nic, tylko endo coraz
                  szczuplejsze... Jedną iui miałam na clo, dostałam wtedy jeszcze estrofem, żeby
                  endo urosło.... oczywiście to się robi pod kontrolą usg... Sorry, może od
                  początku.... zaczynamy od 5dc-usg i clo, później chyba 11dc usg i ocena
                  wielkości jajeczek, czy są i jakie jest endo nast za 2 dni czy jak potrzeba
                  kolejne usg i ew. umawiamy się na nast dzień na iui, wtedy już musze przyjść na
                  odp godzinę z facetem, znaczy się przychodzimy godzinę przed iui i trzeba oddać
                  nasienie do lab, nast za godzinę czy trochę mniej idę do gin i sprawdza jak moje
                  pęcherzyki, a i poprzedniego dnia pregnyl. Potem idziemy do gabinetu obok lab,
                  najpierw w labie oglądamy plemniki pod mikroskopem, następnie p.dr pokazuje mi
                  probówkę z nasieniem, podpisaną, sprawdzam czy to M i idziemy do gabinetu obok.
                  Tam siadam na fotel i dr aplikuje mi nasienie za pomocą długiego cewnika/
                  strzykawki etc (nie potrafię tego nazwać) Nast 10 min leżenia i można iść do
                  domu... M był ze mną w czasie zabiegu i wcale nie czułam się odarta z godności
                  czy takie tam.... poczęcie następuje w jajowodzie jak przy normalnym
                  stosunku.... Drugą stymulację do iui miałam menopur i też iui nieudana... Do
                  trzeciej nie podeszliśmy, bo pomimo zmiany stymulacji na tamoxifen znowu miałam
                  owu po lewej stronie... A mój lewy jajowód jest zwężony a prawy ok, więc
                  czekaliśmy na owu po prawej stronie... nie doczekaliśmy sie bo właśnie wtedy
                  zaszłam w ciążę.... byłam tak zrezygnowana, zrozpaczona że znowu cykl do
                  tyłu.... i nagle 2 tyg później beta 45.... a za 2 dni 110.... ech to było
                  szczęście.... bałam się czy nie pozamaciczna, ale nie, odetchnęłam z ulgą,
                  później bałam się czy zobaczę serduszko... zobaczyłam... odetchnęłam z ulgą....
                  a miesiąc później.... rozpacz ;(

                  Bushko...
                  • dag6004 Re: Jak pękło mi serce... 31.05.09, 09:36
                    Dziękuję Ci za wyczerpujące informacje,myśmy tak daleko nie doszli w
                    swoich staraniach o dziecko.Były stymulacje i tony leków,ale to nic
                    nie dało.Też nie mogłam uwierzyć jak zobaczyłam 2 kreseczki i dalej
                    przez 9 m-cy co dzień sprawdzałam ,czy to prwada,rano już potem czy
                    ten brzuch naprawdę mi rośnie.Moja córka przy urodzeniu ważyła
                    prawie 4kg i dostała 10 pkt,a potem wszystko runęło.Teraz kiedy
                    myślę,o ponownym staraniu ,ciągłych testach i następnych latach
                    rozczarowań nie wiem co mam robić.Szczęśliwa już nie będę,to wiem na
                    pewno,staram się żyć w miarę normalnie,ale coraz gorzej mi to
                    wychodzi.Strasznie męczą mnie wahania nastrojów,nie wiem jak można w
                    ogóle na takiej huśtawce żyć.Pzdr
                    • bushko Re: Jak pękło mi serce... 31.05.09, 09:56
                      Przepraszam, że o to pytam, ale co było nie tak...? Dlaczego Twoja córeczka
                      umarła??? Urodziłaś o czasie, duże ładne dziecko, 10pkt... to co się stało???
                      Dla mnie taka strata jest nawet nie do ogarnięcia....

                      (*)
                      (*)
                      Bushko...
                      • dag6004 Re: Jak pękło mi serce... 31.05.09, 11:02
                        Daria miała wadę serca,dtga,przełożenie naczyń wielkich.Zyła 4h.Nie
                        miałam siły ,żeby iść ją zobaczyć.Tylko po porodzie chwilę ją
                        widziałam.Mąż był przy niej do końca.
                        • bushko Re: Jak pękło mi serce... 31.05.09, 22:59
                          Tak mi przykro kochana....
                          (*)
                          (*)

                          Bushko...
                          • bushko Re: Jak pękło mi serce... 05.06.09, 21:20
                            3 czerwca był pogrzeb mojego Synka.... myślałam sobie: byle wytrzymać do
                            pogrzebu... później będzie łatwiej, lżej, można dalej żyć... a tu jakoś nic.
                            Pustka, beznadzieja, smutek.... Czemu ten czas taki jest? Gdy jesteśmy
                            szczęśliwi biegnie tak prędko, a gdy boli wlecze się niemiłosiernie.... Ja
                            naprawdę nie widzę sensu życia bez dzieci.... dlaczego czas stoi w miejscu...
                            wieczność na mnie czeka i mój Syn....

                            Synku, tak bardzo za Tobą tęsknię.... ;(
                            (*)

                            Bushko...
                            • calibri Re: Jak pękło mi serce... 05.06.09, 22:38
                              Bushko,ogromnie mi przykro z powodu Twojej straty...
                              Myślę o Tobie i Twoim synku... Dużo ciepłych myśli Ci wysyłam... Nie jestem w
                              stanie pojąć sensu ogromu cierpienia, którego doświadczasz Ty, doświadczam ja i
                              wszyscy rodzice po stracie...
                              To co mi przynosi ulgę to nie walczenie z tym co przeżywam... dzisiaj mi to
                              pomagało... nie wiem co będzie jutro...
                              • bushko Re: Jak pękło mi serce... 22.06.09, 20:29
                                Wczoraj minął miesiąc od poronienia i zabiegu.... ;( a dzisiaj jest nasza 7
                                rocznica ślubu ;( Smutno mi...

                                Bushko...
                                • dag6004 Re: Jak pękło mi serce... 22.06.09, 22:20
                                  Ja cały czas się przyzwyczajam.Czasem się zapominam,zapominam o tym ,co się
                                  stało podczas codziennych zajęć,a wtedy wszystko wraca i jestem już na samym
                                  dole,na samym dnie i w takim miejscu,na pograniczu,że nie wiem czy mam żyć czy
                                  umierać.Czy to już depresja?Nie wiem.Rano czasem budzę się i dotykam brzucha w
                                  poszukiwaniu jednego dużego roztępu,pewnego znaku,że moja córka naprawdę
                                  istniała.Teraz jedynego śladu po niej.I już wtedy wiem ,że tego dnia nie
                                  wstanę.Nie jesteś sama.
                                • wolka.77 Re: Jak pękło mi serce... 22.06.09, 23:13
                                  Tak bardzo mi przykro. niestety też jestem mamą Aniołka 41tc, jest
                                  bardzo trudno. Bushko, nasza tragedia wydarzyła się w lutym tego
                                  roku,w którym minie nasza siódma rocznica ślubu. Po tym co piszesz
                                  to mam wrażenie, że ten 7. rok to jesy dla małżeństwa najgorszy, mam
                                  nadzieję, że los się odwróci i nie wiem, czy nie wierzyć w filozofię
                                  stoicką, zeby zachować umiar bez względu na to, co przyniesie los, a
                                  on ma to do siebie, że lubi się zmieniać. Po nieszczęściu zawsze
                                  przychodzi szczęście, dlatego w to wierzę, że jeszcze i dla nas
                                  przyjdą dni słoneczne. U nas minął czwarty miesiąc, nie mówię, że
                                  jest juz dobrze, nigdy nie będzie, ale jest inaczej niż wtedy. Ból
                                  jest, wraca falami, ale czas płynie i to jest jego zaleta. Myślę o
                                  Agatce codziennie, chodzę na cmentarz, rozmawiamy. Pracuję i staram
                                  się żyć normalnie, bo wierz mi, że tego chciałyby nasze dzieciaczki,
                                  chciałyby mamusie uśmiechnięte, które są zadbane i na które można z
                                  uśmiechem na twarzyczce z Nieba popatrzeć. Tego właśnie Tobie życzę,
                                  ale daj sobie czas na odbycie żałoby i to Ty zdecydujesz, jak długo
                                  ona będzie trwać. Musimy być silne, na pewno będzie lepiej. Uwierz w
                                  to!
                                  Wolka, mama Agatki(*)(14.02.09)i pięcioletniej Łucki
    • kasiu.l.inka Re: Jak pękło mi serce... 03.07.09, 11:21
      Bardzo bardzo mi przykro Bushko tule :(

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka