Dodaj do ulubionych

Paradoksy starych dni.

24.07.03, 03:28
Bylismy otoczeni ukladami i bezsensem. Nie nalezalem do bananowej mlodziezy i
aby miec wakacje, musialem myc wagony kolejowe w spoldzielni studenckiej.
Pamietam jednak, ze zarabialo sie tam tyle, ze co niektorzy dedykowali swoje
zycie permanentnym studiom, bo nigdzie indziej szans na takie zarobki nie
bylo - jeden z wielu paradoksow naszej mlodosci. A co Wam utkwilo w pamieci?
Obserwuj wątek
    • jej_maz Re: Paradoksy starych dni. 27.07.03, 04:23
      Czyzby nikt nie pamietal artykulu we francuskiej prasie o tym, ze aby zarobic
      na samochod w Polsce na ceny vs zarobki z 1978, trzeba pracawac 35o lat, ale za
      cholere nie mozna znalesc miejsca na parkingu?
    • rzepicha Re: Paradoksy starych dni. 27.07.03, 06:05

      poczytaj tu :www.ds2.pg.gda.pl/~victor/klimaty/klim.htm
    • kloosia Re: Paradoksy starych dni. 27.07.03, 08:02
      Jako świeżo upieczona mężatka ustawiłam się w kolejce po lodówkę, bo akurat
      rzucili "większą" dostawę do pobliskiego AGD. Byłam chyba 20 w kolejce, ale
      jak doszłam do lady, okazało się, że lodówek już nie ma, za to są zamrażarki.
      Kupiłam więc zamrażarkę i ani w głowie było mi narzekać - mogłam przcież
      utknąć w niej całego świniaka kupionego pokątnie gdzieś na wsi!
      Paradoks kolejek "za niczym" smile)
      • lablafox Re: Paradoksy starych dni. 27.07.03, 10:08
        Hahaha , 11 lat zbierałam na malucha , dostępnego w sprzedaży ratalnej.Raty z
        roku na rok rosły a ja płaciłam , płaciłam , płaciłam.... Wreszcie w 1992 padło
        na mój numerek , otrzymałam go , takiego jaki był do wzięcia . Szczęście moje
        niebotyczne. Przyjechali znajomi Holendrzy. Pokazuję im to moje cudo "całka
        dumna".Mówią ,że to nie auto , to ruksak- plecak. Odpowiadam ,że 11 lat
        czekałam . Oni patrząc na mnie w zdumieniu :"Magdalejna a coś ty się na niego
        TAK UPARŁA ? Dlaczego właśnie na nie , innych nie było ". I co im miałam
        tłumaczyc i tak by nie zrozumieli.
        • marialudwika Re: Paradoksy starych dni. 27.07.03, 11:21
          Wole nawet nie wspominac.Stan wojenny,zima,moj ojciec ciezko chory,umierajacy
          a tu brak ligniny w aptece,brak proszku do prania,brak jedzenia/nie mialam
          jeszcze namiarow na "babe z cielecina"/,brrrr.
          Pozdrawiam
          ml
          • kloosia Re: Paradoksy starych dni. 27.07.03, 16:50
            Bardzo Ci współczuję, naprawdę. Pamiętam z trudem zdobywane lekarstwa,
            szukanie znajomych znajomych, którzy akurat wyjeżdzali za granicę i mogli je
            przywieźć za tzw.dewizy. Koszmar.
    • rzepicha Re: Paradoksy starych dni. 27.07.03, 13:56
      Znajomy rencista "wystał" mi za jakąś opłatą pralkę. Ponieważ stale dorabiał do
      renty w ten sposób no i.....dał się dzielnym milicjantom przyłapać......
      ...stanełam przed sądem jako świadek w procesie "SPEKULANTA". Na szczęście
      dostał wyrok w zawieszeniu.
      • kloosia Re: Paradoksy starych dni. 27.07.03, 16:54
        Pewnie mało brakowało, a beknęłabyś za współudział jako zleceniodawca smile
        A mówiono wtedy, że przestępczość jest znikoma i prawie w 100% wykrywalna.
        Zresztą, czego nam wtedy nie mówiono...
        • rzepicha Re: Paradoksy starych dni. 27.07.03, 18:04
          kloosia napisał:

          > Pewnie mało brakowało, a beknęłabyś za współudział jako zleceniodawca smile
          > A mówiono wtedy, że przestępczość jest znikoma i prawie w 100% wykrywalna.
          > Zresztą, czego nam wtedy nie mówiono...

          O "zleceniodawczość" jakoś mnie nie oskarżono ale odczuwałam ....pewną nutkę
          wzgardy do mojej osoby - ze strony pana prokuratora.

          • kloosia Re: Paradoksy starych dni. 29.07.03, 09:07
            Bo jemu pewnie dowozili bez zleceń i dodatkowych opłat, po prostu w dowód
            wdzięczności.
      • glodn-y Re: Paradoksy starych dni. 27.07.03, 16:56
        A pamiętacie żolty ser i masło solone,
        z wpisem do książeczki zdrowia dziecka
        ps
        Mimo że mamy książeczkę,syn i tak uwaza,
        że go czarujemy
        Nie potrafi sobie czegos takiego wyobrazić
        Ja też się zastanawiam czy to nie był sen(ale jest książeczka)
        • rzepicha Re: Paradoksy starych dni. 27.07.03, 18:06
          glodn-y napisał:

          > A pamiętacie żolty ser i masło solone,
          > z wpisem do książeczki zdrowia dziecka
          > ps
          > Mimo że mamy książeczkę,syn i tak uwaza,
          > że go czarujemy
          > Nie potrafi sobie czegos takiego wyobrazić
          > Ja też się zastanawiam czy to nie był sen(ale jest książeczka)


          Doskonale pamiętam ten ser. Masło też pamiętam ale ser szczególnie bo...bardzo
          mi wtedy smakował. Dzieci go jeść nie chciały .....natomiast ja ....ile było.
          • kloosia Re: Paradoksy starych dni. 27.07.03, 18:12
            A bimberku nie pędziliście czasem?
            • rzepicha Re: Paradoksy starych dni. 27.07.03, 18:18
              kloosia napisał:

              > A bimberku nie pędziliście czasem?


              Kolega pędził i spożywało się, spożywało....hej.
    • ewelina10 Re: Paradoksy starych dni. 27.07.03, 17:39
      jej_maz napisał:

      > A co Wam utkwilo w pamięci?

      Papierosy na wagę dla pracowników. Niektóre miały więcej niż metr długości.
      Cięło się je na mniejsze odcinki. Roboty z tym było co nie miara. Od cięcia
      paluchy bolały smile)))))))))))
      Kartki: pół litra lub czekolada dla dziecka albo papierosy sad((((((

      Pamiętacie listy społeczne ? Zakup lodówki - moi starsi rodzice nocami w pogoni
      za lodówką dla mnie. Kilka razy musieli robić polowania. Pewnego razu patrol
      chciał ich aresztować, a ponieważ byli emerytami, to im się upiekło.
      • kloosia Re: Paradoksy starych dni. 27.07.03, 18:00
        I jeszcze buty na kartki smile Latało się potem, żeby się powymieniać.
      • kloosia Re: Paradoksy starych dni. 27.07.03, 18:04
        Co do papierosów: myślałam, że peknę kiedy mój mąż i teściowa, którzy zresztą
        nigdy nie palili, z dumą pokazali mi kiedyś stosy Sportów bez filtra
        gromadzone latami nie wiadomo po co. Bo jak dawali, to się brało, a co? smile

        ewelina10 napisała:
        > Papierosy na wagę dla pracowników. Niektóre miały więcej niż metr długości.
        > Cięło się je na mniejsze odcinki. Roboty z tym było co nie miara. Od cięcia
        > paluchy bolały smile)))))))))))
        > Kartki: pół litra lub czekolada dla dziecka albo papierosy sad((((((
      • marialudwika Re: Paradoksy starych dni. 27.07.03, 19:58
        Wymienianie kartek.Osobiscie wymienialam cukier na papierosy...
        pozdrawiam
        ml
        • glodn-y Re: Paradoksy starych dni.NIe bardzo śmiszne 27.07.03, 20:23
          Jakieś dwa lata temu zeszło sie kobiecie w naszym bloku.
          Znależli uniej 400 kg cukru
          ps
          To chyba pozostałści kartkowe
          • lablafox Re: Paradoksy starych dni.NIe bardzo śmiszne 27.07.03, 21:10
            A pamiętacie rozmowy kontrolowane?
            Myśmy zawsze witając się, pozdrawiali serdecznie "pana podsłuchiwacza", który
            regularnie zresztą nas rozłączał gdy rozmowa schodziła na najniewinniejszy
            temat.Kolega namówił nas na akwarium , był w tej dziedzinie specjalistą ,
            myśmy w niej raczkowali. Więc gdy tylko zaczynała rozmowa dotyczyć hodowli
            rybek, ilości , rozmnażania , dlaczego któraś zdechła itp. natychmiast telefon
            stawał sie głuchy. Kartki były koszmarne , ale pozwalały jakos przeżyć .
            • marialudwika Re: Paradoksy starych dni.NIe bardzo śmiszne 27.07.03, 21:19
              Zapomnialam o "kontrolowanych".Oj robilo sie rozne zgrywy by pdsluchiwacze sie
              ekscytowali,nawet w stanie wojennym miewalo sie poczucie humoru,ale generalnie
              wspominam ten okres jako KOSZMAR!
              ml
            • glodn-y Re: Paradoksy starych dni.NIe bardzo śmiszne 27.07.03, 21:23
              I tak byłś szczęściara mimo pdsłuchow
              Ja na telefon czekalem 16 lat
              ps
              teraz na te wszystki kmórki trzeba ciezko pracowac he smile
              • rzepicha Re: Paradoksy starych dni.NIe bardzo śmiszne 27.07.03, 21:34
                glodn-y napisał:

                > I tak byłś szczęściara mimo pdsłuchow
                > Ja na telefon czekalem 16 lat
                > ps
                > teraz na te wszystki kmórki trzeba ciezko pracowac he smile

                Nie wiem ile lat czekałam na telefon.....nie pamiętam. Ale mam go cztery lata
                (mówimy oczywiście o tym stacjonarnym z tepsy). Wcześniej.....do najbliższej
                budki jakieś... 500 m.....ot życie w małym mieście.


                • ewa977 Re: Paradoksy starych dni.NIe bardzo śmiszne 29.07.03, 14:14
                  12-13 grudnia mąż w wojsku, a w domu na tzw. lewiźnie (na 2 tygodnie przed
                  planowanym zakończeniem służby)! Gdy rankiem po upojnej nocy usłyszałam
                  komunikat, nie dowierzając, ze strachem budziłam ślubnego, który ze stoickim
                  spokojem odwracał się na drugi bok - do czasu! Kiedy do niego dotarło, co mu
                  grozi, bez śniadania pognał na dworzec. Potem długo nie było wiadomości, a
                  kiedy już zatelefonował (do pracy, bo w domu też jeszcze nie mieliśmy),
                  najpierw usłyszałam zaklęcie: "Rozmowa kontrolowana", potem że będzie
                  połączenie z (tu nazwa miejscowości), następnie męża, który poinformował mnie,
                  że niestety nie wolno mu mówić, skąd dzwoni smile A ja co? Oczywiście pochwaliłam
                  mu się, że wiem. Ale byłam odważna. To jednak drobiazg wobec tego, co małżonek
                  przeżył w wojsku. Pozdr.
                  • rzepicha Re: Rozmowy kontrolowane 30.07.03, 10:13
                    Dzwonię z biura do znajomej co to miała "dojście" do jajek.Rozmawiamy
                    chwilę ...ile tych jajek, po ile, kiedy itd.
                    Nagle w słuchawce męski głos .."proszę nie mówić szyfrem".
                    Długa cisza.....(obie ze znajomą osłupiałyśmy).. i ten sam głos "proszę się
                    rozłączyć, rozmowa nie jest na tematy służbowe "
                    • rubicon Re: Rozmowy kontrolowane 01.08.03, 18:58
                      no to faktycznie przegiecie, ale takie humorystyczne wiecej, szkoda ze nie
                      mialem dojscia do takich historii, bylbym je zamiescil w naszym biuletynie
                      podziemnym........hahaha..

                      Pozdrawiam
                      Rubikon
              • marialudwika Re: Paradoksy starych dni.NIe bardzo śmiszne 29.07.03, 10:11
                Czlowiek to dziwna istota,nie docenia tego co ma!
                ml
                • rubicon Re: Paradoksy starych dni.NIe bardzo śmiszne 01.08.03, 18:59
                  docenia, docenia, tylko ze to decenianie traci po jakims czasie uczucie......

                  Rubikon
    • wywrot53 Re: Paradoksy starych dni. 29.07.03, 10:51
      Czyżby wszyscy zapomnieli o wszechmocnym I sekretarzu ( POP, KP, KW itd)? To
      był paradoks smile)))
      • jej_maz Re: Paradoksy starych dni. 30.07.03, 02:12
        A tak z innej strony; kolonie letnie dla nas jako dzieci kosztowaly naszych
        rodzicow grosze (o ile nie za darmo). Darmowa calkowita opieka zdrowotna,
        darmowe szkolnictwo wyzsze... z mojego obecnego punktu widzenia brzmi to teraz
        nierealnie. Toz to musialo zbankrutowac.
        • kloosia Re: Paradoksy starych dni. 30.07.03, 05:52
          Czy naprawdę wierzysz, że to było za darmo?
          • rubicon Re: Paradoksy starych dni. 01.08.03, 19:01
            no ale bieda byla podzielona bardziej "sprawiedliwie" niz teraz......
        • ewa977 Re: Paradoksy starych dni. 30.07.03, 16:37
          No i rodzicom naszym było z nami pod tym względem łatwiej. Ech, gdyby nasze
          dzieci mogły choć namiastkę tego mieć!
          • millefiori Re: Paradoksy starych dni. 01.08.03, 19:37
            Wiecie co mi przyszlo do glowy, gdy patrze na obecne pokolenie 20. latkow? My
            bylismy zdecydowanie chudsi!!!
            Serdecznosci,
            Millefiori
            • jej_maz Re: Paradoksy starych dni. 02.08.03, 15:50
              Odpowiadajac Kloosi to uwazam, ze zdanie Rubikona w pelni odzwierciedla moja
              opinie. Mysle, ze generalnie ludzie wola mniej ale pewne. Pojde dalej; uwazam,
              ze wielu ludzi z naszego pokolenia i starszych, z tesknata oglada sie za
              siebie, wspominajac bezpieczenstwo komunistycznej opieki socjalnej a boi sie
              przyszlosci.
              • mammaja Re: Paradoksy starych dni. 02.08.03, 19:17
                jej_maz napisał:

                > Odpowiadajac Kloosi to uwazam, ze zdanie Rubikona w pelni odzwierciedla moja
                > opinie. Mysle, ze generalnie ludzie wola mniej ale pewne. Pojde dalej;
                uwazam,
                > ze wielu ludzi z naszego pokolenia i starszych, z tesknata oglada sie za
                > siebie, wspominajac bezpieczenstwo komunistycznej opieki socjalnej a boi sie
                > przyszlosci.
                Jakiej opieki?Pamietasz te nedze osrodkow zdrowia?I co?Nie dawalo sie lekarzom
                prezentow?A j ak moj synek mial wypadek (dostal kamieniem w oko) i
                przygotowywano go do operacji,to tylko jedna lekarka przez znajomych dala
                cynk,zeby go natychmiast zabrac z tego szpitala ,bo nie ma tam mikroskopu
                operacyjnego i nie ma szans,ale im nie wolno tego powiedziec!Rodzina w Londynie
                zalatwila operacje,a inni ze swiata sie dorzucili,bo my nie moglismy kupic
                legalnie dewiz.Oni juz pozapominali jak bylo.Pojedz do Polski poludnioej -
                jakie domy,miasteczka,jak to wszystko zadbane.W zeszlym roku bylam na Ukrainie
                (Lwow,Krzemieniec itp.).Dopiero mi sie przypomnialo...Ludzie ktorzy mieszkali w
                blokach w miescie (przyklad nauczycielki ) wracaja na wies do chalupy
                dziadkow,bo bloki sie sypia,kanalizacja nie dziala,woda jest 1 godz. dziennie.A
                na wsi studnia i wychodek caly dzien!W hotelu we Lwowie "etazna" (pilnujaca na
                pietrze)mowi:jest ciepla woda!Poszlam na kolacje.Wracam do pokoju - w prysznicu
                lodowato.Pytam etaznej-a ona"przeciez mowilam ze jest woda.Trzeba bylo sie
                wtedy myc!" To jest tylko maly fragmant tego co moglabym napisac!
                Na zakonczenie:w rogu ogrodu mam gustowne pomieszczenie ,przerobione z czesci
                barakowozu.Sluzy do przechowywania narzedzi,ale tak naprawde to byla
                wedzarenka,w ktorej w stanie wojenny kolega meza(syn masarza)wraz z mym
                malzonkiem robili wedliny z przywiezionych nielegalnie ze wsi swinek.Byly
                pyszne!
                • marialudwika Re: Paradoksy starych dni. 02.08.03, 23:42
                  A mnie dla chorego ciezko ojca przyjaciolka z Holandii przysylala leki,bo nie
                  bylo w W-wie.Do szpitala dostac sie mozna bylo przez znajomosci,leczenie w
                  ubezpieczalni bylo dla zdrowych,tylko ryba nie brala..etc
                  A,kupic mozna bylo spod lady a potem to i spod lady nie,a baby z cielecina....
                  Nasz kolega z Montrealu tego,na swoje szczescie nie doswiadczyl i mysle,ze
                  dlategomduzo optymistyczniej patrzy na zycie.
                  Do tej pory ciagle kupuje wszystkiego za duzo bo nie moge pozbyc sie
                  leku,ze "moze zabraknie'
                  pozdrawiam\ml
                  • jej_maz Re: Paradoksy starych dni. 03.08.03, 03:27
                    Doswiadczylem tez pewnych rzeczy, ale nie za duzo - bylo mi na prawde dobrze,
                    zyjac nawet w srednio uposazonej rodzinie. To zas, jedynie nasuwa pytanie, czy
                    srednio wtedy to to samo srednio co teraz? Pisalem o tym, jak na wakacjach
                    przyjezdzalem z jednego obozu i od razu jechalem na drugi i wiem ze nie bylo to
                    drogie. Zobaczylem i znam caly kraj i po prostu zastanawiam sie czy dzisiaj
                    dzieci w Polsce maja takie same mozliwosci. Nie pamietam zebrakow na naszych
                    ulicach, ani sytuacji ze komus wylaczyli prad, bo nie ma pieniedzy na oplate
                    rachunku. Slyszalem cos o wlasnie takiej sytuacji, a wynikala ona z tego, ze
                    przy 20% bezrobociu, dana osoba po prostu nie mogla znalesc pracy. Nie sadze
                    aby takie rzeczy mialy miejsce w czasach naszej mlodosci - to bezrobocie tez.
                    Mysle o Rubikon i jego opinii, ze bieda byla jednak sprawiedliwiej dzielona, a
                    jak ktos na dokladke mial ciocie w Anglii czy kolezanke w Holandii, to juz na
                    prawde mogl dac sobie rade w kazdej sytuacji. Nie bronie komuny, ale mysle, ze
                    wielu zostalo zaskoczonych kierunkiem zmian w kraju. Macie jednak racje; nie
                    znam sytuacji i nie czuje sie kompetentny do dyskisji na te tematy, aczkolwiek
                    chetnie poczytam.
                    • ewa977 Re: Paradoksy starych dni. 03.08.03, 11:34
                      jej_maz napisał:

                      > Doswiadczylem tez pewnych rzeczy, ale nie za duzo - bylo mi na prawde dobrze,
                      > zyjac nawet w srednio uposazonej rodzinie. To zas, jedynie nasuwa pytanie,
                      czy
                      > srednio wtedy to to samo srednio co teraz? Pisalem o tym, jak na wakacjach
                      > przyjezdzalem z jednego obozu i od razu jechalem na drugi i wiem ze nie bylo
                      to
                      >
                      > drogie. Zobaczylem i znam caly kraj i po prostu zastanawiam sie czy dzisiaj
                      > dzieci w Polsce maja takie same mozliwosci. Nie pamietam zebrakow na naszych
                      > ulicach, ani sytuacji ze komus wylaczyli prad, bo nie ma pieniedzy na oplate
                      > rachunku. Slyszalem cos o wlasnie takiej sytuacji, a wynikala ona z tego, ze
                      > przy 20% bezrobociu, dana osoba po prostu nie mogla znalesc pracy. Nie sadze
                      > aby takie rzeczy mialy miejsce w czasach naszej mlodosci - to bezrobocie tez.
                      > Mysle o Rubikon i jego opinii, ze bieda byla jednak sprawiedliwiej dzielona,
                      a
                      > jak ktos na dokladke mial ciocie w Anglii czy kolezanke w Holandii, to juz na
                      > prawde mogl dac sobie rade w kazdej sytuacji. Nie bronie komuny, ale mysle,
                      ze
                      > wielu zostalo zaskoczonych kierunkiem zmian w kraju.

                      Święte słowa, poszłabym jednak dalej, twierdząc, że nie wielu, a zdecydowana
                      większość (która tu się chyba rzadko wypowiada!) została zaskoczona tym
                      kierunkiem, nikt do tego nie przygotowywał merytorycznie, więc na głęboką wodę
                      i radźta sobie sami. 20% bezrobocie? Gdzie jest tak dobrze? A jeśli chodzi o
                      nostalgię za dawnymi czasy, może jej we mnie nie ma, bo nie mam powodów, aby
                      narzekać, ale z drugiej strony wiem, że dzisiaj mój start byłby dużo
                      trudniejszy. Chciałam się uczyć i nic nie mogło stanąć na przeszkodzie,
                      podobnie jak trojgu mojego rodzeństwa wychowywanego tylko przez matkę. Dodam -
                      bez sponsorów! Wiem, wiem, zaraz odezwą się głosy, że ktoś za to w końcu płacił.
                      Owszem było stypendium socjalne(ale też za wyniki w nauce), jednak za
                      podręczniki płaciłam, za akademik i obiady w stołówce też. Nie znam dzisiaj
                      rodziny, która w podobnej sytuacji mogłaby sobie na to pozwolić, przeciwnie,
                      znam kolegów moich synów(zdolnych), których rodziców zwyczajnie nie stać na
                      kształcenie. I co? Obserwuję, jak się staczają. Bez perspektyw na pracę.
                      Demoralizujące! Ale, czy ktoś się o to martwi? Chowamy głowę w piasek, niestety!
                      Wszystkim moim adwersarzom, co to mają mi za złe, że kiedyś dostawałam
                      stypendium socjalne, dodam, że dzisiaj spłacam dług, może z nawiązką smile
                      • marialudwika Re: Paradoksy starych dni. 03.08.03, 11:47
                        Wszyscy maja po trochu racje.Zebrakow rzeczywiscie nie bylo.Studia byly za
                        darmo,po politechnice byly nakazy pracy co prawda,ale to nie to co studia
                        platne.Na takie malo kogo stac,choc elita wysyla dzieci na studia do USA etc.
                        I teraz tak mysle,ze owczesna elita byla jednak "skromniejsza".Bo gdzie
                        porownac Stasie Gierkowa z p.Jolanta Kwasniewska?Co Wy na to? Odnosze
                        wrazenie,ze kiedys bonzowie troche sie wstydzili manifestowac swoja
                        uprzywilejowana pozycje a teraz wrecz przeciwnie.Wniosek z tego ze demokracja
                        niby jest,ale nie w strefie materialnej.Pozdrawiam
                        ml
                        • lablafox Re: Paradoksy starych dni. 03.08.03, 15:52
                          Znam osobiście p. Jolantę Kwaśniewską i wiem ,że jest to miła , wrażliwa ,
                          mądra , inteligentna a przy tym niesłychanie skromna kobieta. Zrobiła bardzo
                          dużo dobrego i robi nadal dla dzieci chorych , biednych , potrzebujących.
                          Bardzo ją cenię.
                          Pozdrawiam lablafox
                          • mammaja Re: Paradoksy starych dni. 03.08.03, 18:04
                            Tytul watku proponowal opisanie paradoksow.Nikt nie odmowi dobrych stron
                            tamtemu ustrojowi,tylko ze byly one kosztem zadluzenia zagranicznego i
                            calkowitego braku ekonomii.Przeciez nie bedziemy sobie tlumaczyc ,ze system
                            poprostu padl bo byl calkowicie niewydolny,A ze niektorzy zdazyli wczesniej
                            ustawic konfitury na gornej polce i dobrze sie niemi uraczyc to fakt.Nikogo nie
                            zachwyca do konca to co jest,ale jest wolnosc slowa,jak widac.A zebrakow mamy
                            najwiecej z importu.W N.Yorku czy Paryzu jest wiecej kloszardow czy bezdomnych
                            niz w Warszawie.A ze nie mamy spraw rozwiazanych systemowo,na co inne panstwa
                            pracowaly cale pokolenia,kiedy my....itd.To inna sprawa.I ze Sejm zjmuje sie
                            duperelami...itd.Ufff.Jak goracosmile)))))
                          • marialudwika Re: Paradoksy starych dni. 03.08.03, 18:51
                            Przepraszam,jesli urazilam!Ja znam tylko z Twojego Stylu itp a wiec
                            rauty,stroje,przyjecia i inne.Wiem o roznych dzialalnosciach
                            charytatywnych,ale sa tacy,ktorzy sadza.ze to PR.Nie jest wykluczone,ze moja
                            opinia,jako zlepek opinii innych/ nie mieszkam w Polsce/ nie jest obiektywna.
                            pozdrawiam
                            ml
    • zuzaankaa Re: Paradoksy starych dni. 13.03.04, 17:21
      Ten paradks bardzo mi sie podobał.
      Na początku lat 80 wzięliśmy b. duży kredyt na budowę domu. Mieliśmy spłatę
      rozpisaną na 30 lat. W wyniku rewaloryzacji wprowadzenia milionów i dziwnych
      przeliczeń procentowych, pewnego dnia okazało się, że do konca miesiaca możemy
      spłacić kredyt na starych nominalnych zasadach. No i spłaciliśmy, bo akurat
      byliśmy po wypłacie, nawet nam jeszcze trochę na życie zostało.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka