Dodaj do ulubionych

sex nie jest taki wazny

16.09.06, 23:24
czytam te forum od dawna ale do tej pory sie nie odzywalem. chcialbym sie
podzielic z wami moim doswiadczeniem. historia znana i banalna, opisywana
tutaj setki razy. libido mojej zony po slubie i dziecku zmniejszylo sie dosc
znacznie moje nie i byl okres trwajacy okolo 1,5 roku powaznych spiec i klotni
na ten temat. ja chcialem kochac sie codziennie ona raz na tydzien. sex czesto
musial byc wyproszony co laczylo sie z upokorzeniem i wtedy byl raczej malo
namietny. czasami bywalo niezle ale rzadko i potegowalo to tylko frustracje. i
co ? i wszystko sie ulozylo, po prostu przestalo mi zalezec na sexie.
stopniowo uczylem sie wytrzymywac coraz dluzsze okresy bez sexu. potrzebe
fizjologiczna zaspakajalem i zaspakajam masturbacja i nauczylem sie korzystac
z tego czasu ktory mam dzieki temu ze o sexie nie musze myslec i nim sie
zajmowac. w koncu to tylko potrzeba fizjologiczna, i czym ona jest w
porownaniu np ze sluchaniem dobrej muzyki albo czytaniem interesujacej
ksiazki? potrzeby ciala sa zwierzece i w tej chwili do sexu czuje obrzydzenie
nawet. ostatnio jezeli sie kochamy ten raz w tygodniu bo to jeszcze zostalo to
nie moge wrecz skonczyc badz podniecenie mija i przychodzi obrzydzenie.
przeciez to tylko sex, poza tym moge sie sam zaspokoic i nic nie czuc. to
zreszta jest wspaniale to wolnosc ktora teraz czuje. moja zona jak kazda
kobieta wykorzystywala nasza rozbieznosc temperamentow i uzywala sexu jako
srodka przetargowego i srodka wladzy nade mna . teraz jestem wolny. moze
mowic co chce ja jestem zupelnie wolny i od nikogo i niczego nie zaleze.
polecam wam te spojrzenie na te kwestie. to by bylo na tyle. pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • zdzichu-nr1 Re: sex nie jest taki wazny 17.09.06, 01:24
      Żal mi Ciebie. Wykastruj się, będziesz jeszcze bardziej wolny...
      • ich7 Re: sex nie jest taki wazny 20.09.06, 08:11
        Wykastruj się, będziesz jeszcze bardziej wolny...
        Zdzichu, to nie jest smieszne co napisales!!!!!!!!!!
        • zdzichu-nr1 Re: sex nie jest taki wazny 08.10.06, 23:50
          No to co miałem napisać? Przeciez autor usiłuje nas przekonać że patologia jest
          ok! Jakby się wykastrował, to już nawet gruchy by nie musiał walić...

          Trzeba iść do seksuologa, a nie się bezwolnie poddawać. W ostateczności zmienić
          żonę - ja nie wyobrażam sobie życia bez udanego seksu. Może jestem egoistą, ale
          w takiej sytuacji pier.dolę to, że szanowna małzonka ma zmienione priorytety w
          łóżku. Nie takiej Pani ślubowałem
          • wypasior ha ha ha 12.10.06, 00:25
            od jutra uwalniam się od niewoli krwistych befsztyków (uwielbiam) na rzecz zupek
            błyskawicznych yum-yum
    • erkaplus Re: sex nie jest taki wazny 17.09.06, 01:27
      Nie jesteś wyjątkiem mój przyjacielu. Mi również po latach 'migren' seks
      kojarzy się z raczej krępującą 'zwierzęcą' stroną mojego ja. Co dziwne,
      również zauważam, że mam kłopot ze skończeniem. Podniecenie mija mi w trakcie.
      Uraz po-traumatyczny? Wolność, tak smakuje wolność..
    • yvona73pol Re: sex nie jest taki wazny 17.09.06, 06:53
      tomek321w napisał:

      moja zona jak kazda
      > kobieta wykorzystywala nasza rozbieznosc temperamentow i uzywala sexu jako
      > srodka przetargowego i srodka wladzy nade mna .

      no, tu troche kolego przeholowales.... moze ja mapisze: moj facet jak kazdy
      facet nie liczy sie z potrzebami partnerki i zaspokaja wylacznie swoje...

      kazdy, wszyscy, zawsze, nigdy - nie ma czerni-bieli w zwiazkach miedzyludzkich
      i skoro czytasz to forum, to jak mniemam zauwazasz, ze wiekszosc pan tutaj
      jednak ma potrzeby i jak w takim razie widzisz ich manipulacje? w koncu sa
      to "kazde kobiety"....
    • misssaigon Re: sex nie jest taki wazny 17.09.06, 07:43
      tomek, pomimo pozornego pogodzenia sie z sytuacja - jest rozgoryczony - dlatego
      formuluje takie kategoryczne opinie "kazda kobieta ..itp" - narazie probuje
      rozladowac frustracje na forum...ale wydaje sie, ze w jego przypadku to bomba z
      opoznionym zaplonem...
      trudno mi na przyklad wyobrazic sobie jak bedzie wychowywal swoje dziecko i
      uswiadamial je skoro podobno nabral obrzydzenia do seksu - w jakim swietle ukaze
      mu te sfere zycia?
      skoro nabaral obrzydzenia do seksu z zona to czy jeszcze pozostalo jakies
      uczucie do niej...
      wg mnie Tomek wybral najgorsze rozwiazanie z mozliwych - zamiast starac sie
      rozwiazac problem odepchnal go od siebie i zdeprecjonowal jego znaczenie...
    • anais_nin666 Re: sex nie jest taki wazny 17.09.06, 10:59
      Cholernie gorzki list Tomku. Tym bardziej gorzki, że czuć w nim, iż mimo prób
      racjonalizacji problemu gdzieś w Tobie nadal jest ogromne poczucie krzywdy,
      rozżalenie.
      Piszesz swobodnie, tak jakbys pogodził się z brakiem seksu, ale ... przez Twoje
      słowa przebija taki smutek...
      Nie pogodziłeś się z problemem, Ty go jedynie odrzuciłeś, a w zasadzie starasz
      sie to zrobić.
      Tomku, czy lubiąc seks mozna go od siebie odsunąć? Odsunąć na tyle skutecznie,
      by nie chcieć zbliżeń z kobietą? Na serio? Czy mozna jedynie sobie to wmawiać,
      by nie czuc więcej bólu odrzucenia...?

      Dawno na tym forum nie było równie gorzkiego listu.

      Życzę Ci Tomek byś któregos dnia poczuł gwałtowną potrzebę seksu i byś miał
      koło siebie kobietę, która będzie chciała dzielić tę potrzebę z Tobą ...
      • matwitr Re: sex nie jest taki wazny 17.09.06, 11:24
        Wydaje mi sie, ze Tomek wcale nie jest odosobniony, takich przypadkow /mezczyzni
        nie lubia sie nimi chwalic/ jest bardzo duzo choc oczywiscie jestem daleki od
        uogolnien i przejaskrawien typu obrzydzenie, wolnosc. Znam wiele malzenstw, dzie
        po wspanialym stracie, zwykle po urodzeniu pierwszego dziecka kobieta traci chec
        do seksu i traktuje to jako zlo konieczne lub jak pisze Tomek jako karte przetargowa
        • maja5952 Re: sex nie jest taki wazny 18.09.06, 08:19
          Nigdy nie zrozumiem jak urodzenie dziecka może wpłynąć na zmniejszenie potrzeb
          seksualnych kobiety. Moim zdaniem wiążą się z tym inne problemy. W moim
          przypadku też tak było przez kilka miesięcy po porodzie, ale może ktoś spróbuje
          przejść przez ciężki poród, dać się naciąć, pozszywać, a potem ochoczo wskoczyć
          partnerowi do łóżka :-) Potem przyszedł natłok obowiązków, a przede wszystkim
          nieprzespane noce. Dla kogoś takiego jak ja, tzn. kochającego wylegiwanie się w
          łóżku :-) to był koszmar. Często nie potrafiłam utrzymać się na nogach i
          zasypiałam na krześle w kuchni. Wystarczyło jednak trochę organizacji, pomocy i
          miłości męża aby wszystko wróciło do normy: również seks.

          A jeśli chodzi o Tomka to tak jak ktoś tu już napisał, mam wrażenie że to bomba
          z opóźnionym zapłonem. Jest rozgoryczony i próbuje jakoś usprawiedliwić się
          przed samym sobą. Sam siebie okłamuje. Wybrał najgorsze moim zdaniem
          rozwiązanie: pozostawił problem bez rozwiązania. Porozumienie między partnerami
          mającymi dalece różne temperamenty seksualne musi być trudne ale trzeba
          próbować. Może się okazać, że te temperamenty nie są aż tak różne jak mogłoby
          się wydawać.
          Pozdrawiam
          • roza556 Re: sex nie jest taki wazny 08.10.06, 22:44
            Może.Kobieta po urodzeniu dziecka karmi piersią co spowodowane jest wzrostem
            prolaktyny.I własnie często wiele kobiet nie ma otrzeb w tym zakresie a jak
            jeszcze dolożyć zmęczenie i nieprzespane noce.... Wiem coś na ten temat, bo
            ostatnio okazało sie ,ze mam podwyższoną prolaktynę i przez pewien czas seks
            nie mial dla mnie zadnego znaczenia.bylo to bardzo dziwne,bo raczej zawsze
            miałam wysokie libido.teraz biore leki i czuję ,że wszystko wraca do normy.

            u mojej koleżanki tak było.ciągłe kłotnie..przestala karmić wrócił okres
            hormionki sie wyrównały i jest ok.
      • yogi.net Re: sex nie jest taki wazny 17.09.06, 18:25
        Hej ;)

        > Tomku, czy lubiąc seks mozna go od siebie odsunąć? Odsunąć na tyle
        > skutecznie, by nie chcieć zbliżeń z kobietą? Na serio? Czy mozna
        > jedynie sobie to wmawiać, by nie czuc więcej bólu odrzucenia...?

        To jest przejsciowe. Przyjdzie czas że pomyśłimy ależ byliśmy głupi odrzucając
        seks i uważając go za odruch zwierzęcy.
        Pozdr.
    • dismutase_and_catalase Re: sex nie jest taki wazny 18.09.06, 10:03
      Są takie osoby, które np na imprezie nie wezmą alkoholu do ust, ale nie z powodu
      wcześniejszego alkoholizmu, są cały czas opanowane i super profesjonalne. Ale
      raczej nie piją, bo boją się własnych gwałtownych emocji, że zrobią coś nie tak,
      że stracą kontrolę. U Ciebie jest chyba podobnie z seksem, który może się stać
      zarówno używką jak i czymś niby niepotrzebnym, śmiesznym, brudnym. Seks wyzwala
      emocje, boisz się emocji? Ja też czuję się wolnym, ale nie dlatego, że seks jest
      dla mnie zupełnie nieważny, raczej dlatego, że nie muszę nim leczyć swoich
      kompleksów ani poprawiać nim sobie samopoczucia. Seks jest szczyptą soli, która
      nadaje życiu smak :)
      • groszek_73 Re: sex nie jest taki wazny 18.09.06, 13:38
        trudno się dziwić, że tomek ma takie podejście do seksu...to bardzo smutne
        • tomek321w Re: sex nie jest taki wazny 19.09.06, 23:44
          Dopiero dzisiaj mialem chwile zeby zajrzec na forum i przeczytac wasze
          wypowiedzi. dominuje w nich jak widze rodzaj wspolczucia dla mnie, ktore jak
          przypuszczam wyplywa z zyczliwosci wiec podziekuje za nie, lecz zapewniam ze nie
          jest ono w najmniejszej mierze potrzebne. jak napisalem czuje sie dobrze, nawet
          bardzo dobrze, ani zal ani smutek nie sa moim udzialem. postaram sie po krotce
          odpowiedziec na wasze konkluzje. po pierwsze : dla mnie osobiscie przez cale
          zycie najwazniejsza byla wolnosc duchowa niezaleznosc. milosc do mojej zony, bo
          nie zaprzeczam ze kiedys byla to milosc, silna, namietna, otchlanna wrecz,
          wytracila mnie na swoj sposob z wygodnej i harmonijnej egzystencji ktora
          prowadzilem do czasu jej poznania. sex w tym okresie tez postrzegalem przez
          pryzmat tego uczucia. i to wlasnie chcialem wam przekazac ze nie sam sex jest
          waszym problemem tylko brak czulosci milosci i tego co jest z sexem zwiazane,
          poczucia przynaleznosci do innej osoby itp. sam sex jak to widze teraz i jak to
          widzialem wczesniej zanim ja poznalem i gdy nie znalem kobiety w ogole (moja
          zona jest i bedzie jedyna moja kobieta) traktowalem po prostu jak czynnosc
          fizjologiczna prowadzaca do rozladowania napiecia to wszystko bo tym on jest w
          istocie. sexu w tym sensie nie moze brakowac bo kazdy moze sie sam zaspokoic -
          mi np wystarczy jedna masturbacja dziennie czasem dwie i nie czuje absolutnie
          zadnego pociagu do kobiet, a mam z nimi na co dzien kontakt w pracy i to z
          ladnymi i mlodymi bo jestem nauczycielem. uswiadomienie sobie natomiast ze
          milosc jest iluzja i smieszna dziecinada pozwala przywrocic te wlasciwe
          proporcje samemu sexowi - dostrzec ze tak naprawde pragniemy nie orgazmu, bo ten
          samemu mozna osiagnac, ani uczucia blogiego zmeczenia bo to daje nam sport tylko
          poczucia kobiecosci i meskosci, czyli tego ze sie podobamy ze potrafimy
          doprowadzic inna osobe do rozkoszy, upojenia ta swoista wladza- sex to wladza w
          duzej mierze. i tu wracamy do punktu wyjscia - dopoki dazycia do sexu z inna
          osoba jestescie niewolnikami tej zadzy druga strona to wykorzysta bez wzgledu na
          plec. przeciez nie namawiam nikogo do celibatu po prostu satysfakcje
          fizjologiczna mozna osiagnac samemu jak pisze a satysfakcja psychiczna nie
          powinna moim zdaniem zalezec od innej osoby, bo to niewola, zaleznosc lecz
          powinnismy cenic sie na tyle i miec jakies pasje duchowe by nie obchodzily nas
          opinie innych osob na nasz temat. wiem ze trudno to bedzie zrozumiec kobietom
          zwlaszcza dla ktorych kokieteria jest czyms wrodzonym i instynktownym, wiem to z
          doswiadzczen w szkole gdzie juz 13latki choc o sexie nic nie wiedza juz staraja
          sie przyciagnac chlopcow. to wszystko. dodam jeszcze ze ja nie mowie tego z
          frustracji 15letniej i rozgoryczenia - jestem mlody nie mam jeszcze trzydziestki
          nawet, a brak sexu nie byl jak ktos z was wspomnial spowodowany przejsciowymi
          problemami po porodzie, bo po pierwsze to sie zaczelo juz po slubie a po
          porodzie bezposrednio to przez pewien czas bylo nawet wiecej sexu, do tego zonie
          pomagam jak moge dzieki mojej pracy moge sobie na to pozwolic, wiec spi dlugo i
          nie musi zajmowac sie dzieckiem i domem caly dzien. to tyle pozdrawiam
          • anula36 Re: sex nie jest taki wazny 19.09.06, 23:49
            ciekawe jak wygladalby post twojej zony na ten sam temat, bardzo ciekawe...
          • movisz Re: sex nie jest taki wazny 20.09.06, 00:11
            Bardzo szczera, dojrzala wypowiedz.
            Absolutnie zgadzam sie z tym co napisales. Seks uzaleznia nas od partnera.
            I teraz czy wolimy wolnosc czy seks to jest indywidualny wybor.
            Niech zyje wolnosc!
            • anula36 Re: sex nie jest taki wazny 20.09.06, 00:17
              jesli chce sie byc takim wolnym po co w ogole zawracac komus glowe i d...?
              Zostac zapylajacym od przypadku do przypadku samotnym i wolnym radykalista -
              onanista.
          • groszek_73 Re: sex nie jest taki wazny 22.09.06, 14:44
            tomek, wyraziłeś w 100% to co zrozumiałem dopiero niedawno :)
            • groszek_73 Re: sex nie jest taki wazny 22.09.06, 14:54
              po napisaniu komentarza wcześniej przeczytalem kilka waszyxch komentarzy - i już
              myślałem że coś źle zrozumiałem. ale nie, zrozumiałem doskonale. seks sam w
              sobie jest niczym poza fizjologią i można to robić albo nie. samemu albo z kimś.
              seks połączony z miłością jest czymś mistycznym - i to jest tak naprawdę to
              czego nam brakuje.
              • remax2 Re: sex nie jest taki wazny 22.09.06, 15:27
                bardzo trafne podsumowanie
    • misssaigon Re: sex nie jest taki wazny 20.09.06, 07:10
      tomek - dziecinnie przeciwstawiasz pojecia milosc i wolnosc - tak jakby nie
      mogly współistniec w zwiazku...otoz moga..wolnosc to stan umyslu i milosc nie
      wymaga aby ja w calosci dawac w ofierze...milosc niewolnicz jest chora przede
      wszystkim dlatego ze ten, ktory ja ofiarowuje nie potrafi byc wolnym i korzystac
      z wolnosci - kiedy jego milosc zostanie odrzucona zaczyna zapzreczac jej istocie
      nie szukajac przyczym w sobie tylkotworzac cyniczna wizje swiata, w ktorej
      czlowiek odrzucajacy miłosc jest naprawde wolny...
      smutne, smieszne, przygnebiajacei bez przyszlosci
      poczytaj sobie ksiazki Philipa Rotha - przez cale swoje zycie (swoim zyciem
      rowniez) staral sie udowdnic, ze aby byc prawdziwie wolnym nalezy sie wyzbyc
      milosci ...teraz , pod koniec swojego zycia, przyznal, ze mylil sie zasadniczo...
      • cyklista6 Re: sex nie jest taki wazny 20.09.06, 11:05
        W tym przeciwstawieniu jednak chyba coś jest. Absolutnie wolny może być tylko
        ten, kto nie ma żadnych zobowiązań a miłość przecież oznacza więzy. Inaczej nie
        nazwiemy jej miłością.

        Tyle, że to misssaigon ma w sumie rację - miłość jest ważniejsza niż tak
        anarchicznie rozumiana wolność. A Tomek (jak mniemam) wszedł w związek licząc na
        to, że te więzy będą bardziej słodkie niż dotkliwe, tyle że mu się nie ułożyło.
        A że poczuł się wykorzystywany poprzez seks, to odpowiedział ograniczając swoje
        potrzeby. No i to smutne, bo seks z kimś kogo się kocha i przez kogo się jest
        kochanym jest piękny i pożądany.

        Z jednej strony to historia pouczająca dla kobiet, które usiłują wykorzystywać
        seks jako nagrodę/karę. Z drugiej, mogę Tomkowi tylko życzyć aby ta jego
        skorupka pękła i aby nie był samotny (bo to po prostu jest samotność).
    • ecar03 Re: sex nie jest taki wazny 20.09.06, 11:20
      Rzadko wypowiadam sie na forum, ale teraz to juz musze..... W ogole tresci
      innych listow...Faceci, co sie z wami do cholery dzieje!! Libido po slubie
      zmniejszylo sie, po porodzie nie ma ochoty na seks, ktory z reszta muci byc
      wyproszony.
      Ja to widze tak-kobieta po porodzie musi odpoczac, nie macie pojecia co to
      ciaza i porod, bo nigdy nie doswiadczyliscie :)nawet po zszyciu ona i tak nic
      nie czuje oprocz bolu. Duzo tez zalezy od faceta. Ja nie wiem, jak to jest z
      proba ukarania goscia za cos brakiem seksu, bo np. boli mnie glowa. Nigdy tego
      nie robilam, i nawet do glowy by mi to nie przyszlo. Warto wiec sie chyba
      zastanowic, dlaczego panie boli glowa. Nie wierze tez, ze pojawiaja sie takie
      wymowki po slubie albo porodzie nagle. Chyba wczesniej wiedzieliscie z kim sie
      zenicie.....
      • anula36 Re: sex nie jest taki wazny 20.09.06, 11:28
        ja mam wrazenie ze nasz bohater zawsze mial do seksu obrzydzenie, a teraz jak
        sie juz zmusil, ale tylko z jedna kobieta,zeby sie nie trzeba bylo przelamywac
        za bardzo i rozmnozyl,moze sobie spokojnie dorabiac teorie o wyzszosci onanizmu
        literatury i muzyki nad bliskosc z drugim czlowiekiem.
        Wciaz bardzo jestem ciekawa jak potrzega ta cala sytuacje zona naszego bohatera.
        • tomek321w Re: sex nie jest taki wazny 20.09.06, 22:34
          witam. jeszcze kilka sprostowan ktore jak widze są konieczne. po pierwsze : moja
          zona jest szczesliwa, choc mam nadzieje ze to nie zabrzmialo zbyt zarozumiale.
          mowi mi 20 razy dziennie ze mnie kocha, stara sie w domu, wspaniale gotuje, jest
          dobra matką, a w sexie tez sie stara na swoj sposob, bo jak pisalem ona moglaby
          sie kochac 2 razy w miesiacu albo i raz i jej to wystarcza autentycznie, wiec
          ten raz w tygodniu to jest dla mnie raczej nie dla niej. wiem ze mnie kocha to
          widac po prostu. ona oczywiscie o niczym nie wie tj o stanie mojego ducha i sie
          nigdy nie dowie wiec niestety nie bedziecie mogli poznac jej opinii na ten
          temat. zreszta zawsze mowila ze jestem prawie doskonaly procz tej jednej wady ze
          ciagle natretnie namawiam ja na sex. teraz jak to sie zmienilo to ona jest
          szczesliwa calkowicie i wniebowzieta. po drugie : ja tez jestem szczesliwy
          przeciez o tym pisalem, zalozylem rodzine z milosci, ale mimo ze milosc zniknela
          to rodzina jest racjonalnym i wygodnym rozwiazaniem wielu kwestii zycia
          codziennego, wspolnie jest latwiej po prostu zyc. po trzecie : mamy dziecko a
          kazdy kto je ma wie ze rozbicie rodziny to zbrodnia dziecko czesto jest
          okaleczone na cale zycie< ja tego nie zrobie na pewno a juz tym bardziej z
          powodu zbyt malej ilosci sexu : to jest dopiero obrzydliwe przedkladac sex nad
          szczescie innej istoty i to w dodatku dziecka> po czwarte : nie mialem nigdy
          obrzydzenia do kobiet raczej bylem tylko niesmialy i mialem inne zajecia np
          studia i dlatego dlugo nie mialem kobiety to zadna mizoginia ani ukryty
          homoseksualizm zapewniam. sex lubilem bardzo i z racji wieku i fantazji
          kochalismy sie kiedys z zona godzinami na wszystkie sposoby we wszelkich
          miejscach, wiec to nie chodzi o moja ozieblosc czy wrodzona niehcec do sexu.
          mowie to wszystko po to by pokazac wam ze moj przypadek to nie jest jakas
          aberracja. jestem mlodym zdrowym mezczyzna bez nalogow i gdybym chcial moglbym
          miec kochanke bez trudu i tez mloda i ladniejsza od mojej zony, ale nie chce
          gdyz uwazam ze sex jest tylko przyjemnoscia zmyslowa wobec ktorej rozkosz
          duchowa wynikajaca ze swiadomosci zycia w wiernosci i cnocie mimo zachowania
          mojej zony jest nieporownywalnie nizsza, jest prawie niczym. to tyle pa
          • aska372 Re: sex nie jest taki wazny 20.09.06, 22:42
            Zaparło mi dech w piersiach.Chylę czoła przed taka postawą.
            Pzdr
          • misssaigon hmmmmm,,,,, 21.09.06, 07:18
            postawa szlachetna, ale czy do konca szczera?
          • dixia Sex nie jest taki wazny - zgadzam się!!! 21.09.06, 09:13
            Przeczytałem wypowiedzi Tomka oraz wszystkie komentarze i widzę, że sporo osób
            nie rozumie istoty sprawy. Widzimy postawę Tomka, który uznał, że seks wraz z
            miłością (tu raczej używł bym słowa zauroczenie) był OK. Później stał się raczej
            potrzebą fizjologiczną. Nie potrafimy zrozumieć jak to jest, że facet w pełni
            sił witalnych uznał, że seks nie jest najważniejszy...
            Uważam, że można to bardzo łatwo zrozumieć jeśli przyjmie się inną filozofię
            oraz inny punkt widzenia. Gros wypowiedzi opiera się na podstawie filozofii
            helleńskiej i rzymskiej, gdzie człowiek jest postawiony w centrum uwagi. Jego
            namiętności oraz wręcz hedonistyczne nastawienie do życia. Do czerpania z niego
            i wykorzystywania maksymalnie czasu jaki jest dany w myśl zasady "raz się żyje".
            W myśleniu Tomka widzę odbicie (albo słyszę echo) filozofii hinduistycznej.
            Poczucie wolności, harmonii wewnętrznej, pokoju i spokoju, które On ceni
            najwyżej. Oddaje się namiętnościom zmysłowym - przypomina to szukanie drogi,
            swojego wewnętrznego bóstwa. To co nas otacza to "mayan" - zwiewne, nic nie
            warte, nierzeczywiste i nic nie wnoszące omamy, które nas odwodzą od poznania i
            odkrycia w sobie Boga. Tu nie jest ważne, że jest jedno życie - ponieważ jest
            reinkarnacja naszej duszy i posiadanie wielu "żyć". Celem jest zespolenie z
            Brahmanem.
            Dlatego rozumiem jego postawę. Sam przez wiele lat myślałem podobnie. Seks i
            przywiązanie do cielesności traktowałem (i nadal tak traktuję w różnych
            aspektach) jako zaburzenie spokoju wewnętrznego. Jako coś co mnie odciąga od
            rzeczy naprawdę ciekawych, wartych poznania... Dlatego rozumiem jego poczucie
            wolności - ponieważ wyrwał się z błędnego koła: nagroda/kara - seks. Teraz
            dopiero po wyjściu na zewnątrz, nabraniu dystansu - potrafi zobaczyć i dostrzec
            inny wymiar miłości, związku i relacji z żoną!
            _____________
            A chyba nikt nie wątpi w to, że po kilku, kilkunastu czy wręcz kilkudziesięciu
            latach spędzonych razem z żoną/mężem - nasza miłość jest taka sama jak na
            początku związku czy w pierwszych jego latach. Wszak miłość i związek to pojęcie
            dynamiczne a nie statyczne. Zmienia się wszystko, wszystko płynie - dlaczego
            wiec nie potrafimy tego również dostrzec (i docenić) jeśli chodzi o miłość do
            naszego życiowego partnera????
            • your_and Re: Sex nie jest taki wazny - Otóż jest ważny 21.09.06, 10:42
              Nie wiem czy zrozumiełem istotę ale wyczułem dużo goryczy.
              Myślisz że ta gorycz nie wlewa sie na zwiazek, partnera, dziecko?
              Ze nie wpłynie na jego przyszłe życie i relacje?
              Mogą się starać ale to bomba z opóźnionym zapłonem.
              Uświadomienie sobie manipulowania wydzielania seksu przez małżonkę to no
              coments, każdy psycholog piszę ze to zabójstwo dla relacji w związku. Dobrze że
              sobie to uświadomił i nie daje się manipulować.
              Ale mechaniczny seks i codzienność to nie wszystko. Miłość pary musi opierać sie
              częsciowo na namietności. Innaczej nie jest pełna, rodzi sie gorycz, żal
              niespełnienia który zatruwa całą resztę (polecam Wojcieszke)
              Nie wspomnę gdy jeśli jest tak idalny to wcześniej czy póżniej zainteresuje sie
              nim jakaś samotna, użyje zalotności, seksapilu i żal i gorycz zamieni sie w
              euforię odkrycia że świat potrafi być całkiem inny...
              Namietność naturalnie wygasa, trzeba umieć o nią dbać, pielegnować inwestować,
              nie bać sie i umieć subelnie odkrywać siebie swoje marzenia i fantazje.
              A nie skwitować ze to nie jest ważne. Jest ważne.
              • dixia Re: Sex nie jest taki wazny - Otóż jest ważny 21.09.06, 11:11
                W mojej wypowiedzi nie było goryczy. Podobnie też zapewniał autor wątku! Ja nie
                twierdzę, że nie jest ważny. Może powinieniem napisać nie jest AŻ taki ważny.
                Poza tym zwróciłem uwagę na kwestię filozofii życiowej w ujęciu religii oraz jej
                korzeni i zupełnie innych imponderabiliów.
                Jak kiedyś wspominałeś - Hindusi czy Chińczycy nie mają pewnych problemów
                seksualnych czy psychologicznych w przeciweieństwie do Europejczyków - tak tez
                właśnie na tej kanwie oparłem swoją wypowiedź. Tomka charakteryzuje inna
                filozofia życiowa, inne wzorce i inne priorytety.
                To wszystko.
                • dismutase_and_catalase Re: Sex nie jest taki wazny - Otóż jest ważny 21.09.06, 12:03
                  Gdy przeczytałem inne wypowiedzi Tomka, to miałem ochotę zawołać "Buddo,
                  nauczaj!", ale chwilunia, on pisze między innymi coś takiego "mi np wystarczy
                  jedna masturbacja dziennie czasem dwie i nie czuje absolutnie
                  żadnego pociągu do kobiet". I z Buddy zrobił się budyń. Spróbujcie żyć bez
                  masturbacji, zachowując jednocześnie czysty umysł i spokój, i żyjąc obok
                  pociągającej, aczkolwiek nieco aseksualnej żonki czy innej sparing partnerki.
                  Wtedy założymy forum dla takich mężów i partnerów i będziemy nauczać o radości
                  życia bez seksu. Ja będę pierwszym adeptem, a zanim powstanie takie forum być
                  może już jego mentorem...
                  • dixia Re: Sex nie jest taki wazny - Otóż jest ważny 21.09.06, 12:09
                    No własnie! Zauważyłeś więc to odchylenie orientalne. I masz rację, że kwestia
                    codziennej masturbacji jest sprzeczna z tamtą filozofią :o))) Niemniej jednak
                    można to zrzucić na karb europejskich korzeni oraz kruchości ludzkiej :o)))
            • justyna.ada Re: Sex nie jest taki wazny - zgadzam się!!! 21.09.06, 12:14
              . Teraz
              > dopiero po wyjściu na zewnątrz, nabraniu dystansu - potrafi zobaczyć i
              dostrzec
              > inny wymiar miłości, związku i relacji z żoną!

              No ale z jego wypowiedzi wynika, że ta miłość wygasła. Była i się zmyła. A to
              co teraz jest, nazywa różnymi nazwami, ale nie miłością.
              • dixia Re: Sex nie jest taki wazny - zgadzam się!!! 21.09.06, 12:20
                No dobrze... Masz rację! To przyzwyczajenie, koleżeństwo, przyjaźń, partnerstwo,
                spółka, związek jakich wiele, świadome rodzicielstwo, wspólnota majątkowa,
                prowadzenie domu, wspólne rozliczanie PIT (albo oddzielne), współlokatorstwo itp.
                Czy nazwanie tego innym wymiarem miłości jest tak wielkim nadużyciem i
                nieporozumieniem?
                • your_and Re: Sex nie jest taki wazny - zgadzam się!!! 21.09.06, 12:26
                  > Czy nazwanie tego innym wymiarem miłości jest tak wielkim nadużyciem i
                  > nieporozumieniem?

                  Poniekąd. Gdzieś pisali że to związek typu spółka.
                  Spółka celów i interesów codziennych w odróżnieniu od wspólnoty ciał i dusz.
                • justyna.ada Re: Sex nie jest taki wazny - zgadzam się!!! 21.09.06, 12:50
                  He he... Oczywiście że w związku te wszystkie rzeczy są na swoim miejscu.
                  Ja nie jestem jasnowidzem i nie wiem jak jest u Tomka321, i wszyscy możemy się
                  mylić - natomiast z jego postów wieje taką grozą że aż mi zimno.

                  Przychodzi mi do głowy w trakcie takich dysput zawsze ten znany kawałek:
                  "niech mówią, że to nie jest miłość" z jego świetnym tekstem.
              • your_and Re: Sex nie jest taki wazny - zgadzam się!!! 21.09.06, 12:22
                >A to co teraz jest, nazywa różnymi nazwami, ale nie miłością.

                Właśnie.
                Daleko do definicji miłości pary... źródła szcześcia i spełnienia. Po prostu
                przyzwyczajenie...
                pl.wikipedia.org/wiki/Mi%C5%82o%C5%9B%C4%87
                • dixia Re: Sex nie jest taki wazny - zgadzam się!!! 21.09.06, 12:25
                  No właśnie - to kolejna faza miłości...
                  wg podanego modelu R. J. Sternberga
                  • your_and Re: Sex nie jest taki wazny - zgadzam się!!! 21.09.06, 12:29
                    > No właśnie - to kolejna faza miłości...
                    > wg podanego modelu R. J. Sternberga

                    Jak już weszli teraz w tą fazę to jakim cudem dojadą do siedemdziesiątki gdzie
                    naturalne jej miejsce?
                    • your_and Re: Sex nie jest taki wazny - zgadzam się!!! 21.09.06, 12:32
                      > > No właśnie - to kolejna faza miłości...
                      > > wg podanego modelu R. J. Sternberga

                      Jeśli za wcześnie wejdziesz w tą fazę to zaliczysz 2 następne etapy z tej teorii:

                      5. Faza związku pustego

                      Charakteryzuje się jedynie zaangażowaniem, które jest jedynym składnikiem
                      podtrzymującym go. (...) Jeżeli dochodzi do tej fazy najcześciej związek
                      przechodzi w fazę szóstą.

                      6. Rozpad związku
                      • aska372 Re: Sex nie jest taki wazny - zgadzam się!!! 21.09.06, 12:44
                        Czarnowidztwo tu jakies uprawiacie chłopaki,czy co?
                        A moze zrobia psikusa wszelkim teoriom i odkryja sex po 60?;)
                        • your_and Re: Sex nie jest taki wazny - zgadzam się!!! 21.09.06, 12:51
                          aska372 napisała:
                          > Czarnowidztwo tu jakies uprawiacie chłopaki,czy co?
                          > A moze zrobia psikusa wszelkim teoriom i odkryja sex po 60?;)

                          Jak bedą mieli świadomość do czego pozostawienie problemu samemu sobie prowadzi
                          i bedą chcieli coś z tym zrobić to na pewno mają szanse :-)
                          • aska372 Re: Sex nie jest taki wazny - zgadzam się!!! 21.09.06, 13:01
                            Wiesz Your_End może czasem nie jest zle pozostawic problem(zdefiniowany
                            oczywiście)w spokoju?Jak człowiek zacznie go rozwiązywac to sie zrobi problem.
                            • your_and Re: Sex nie jest taki wazny - zgadzam się!!! 22.09.06, 10:00
                              Cuda się zdarzają, ale lepiej im w tym pomagać a nie czekać z założonymi rękami.
                              • aska372 Re: Sex nie jest taki wazny - zgadzam się!!! 22.09.06, 11:34
                                Cuda moze sie i zdarzają.W zyciu osobistym nazwałabym je raczej kompromisami.
                      • dixia Re: Sex nie jest taki wazny - zgadzam się!!! 21.09.06, 12:53
                        Wszystko pięknie!!!
                        Ale czy gdziekolwiek w tej przytoczonej definicji jest mowa o tym ile
                        poszczególna faza trwa? Czy nawrót faz jest niemożliwy? Skąd wiemy, że faza, w
                        której aktualnie sa (jeśli nasze antycypacje sa słuszne) nie potrwa do 80'tki?
      • maja5952 Re: sex nie jest taki wazny 22.09.06, 15:07
        Z ust mi to wyjęłaś ecar03. Ciągle tylko generalizowanie i narzekanie. A może
        każdy powinien zacząć od siebie?
      • groszek_73 Re: sex nie jest taki wazny 22.09.06, 15:10
        ecar03 napisała:
        >Duzo tez zalezy od faceta. Ja nie wiem, jak to jest z
        > proba ukarania goscia za cos brakiem seksu, bo np. boli mnie glowa. Nigdy tego
        > nie robilam, i nawet do glowy by mi to nie przyszlo. Warto wiec sie chyba
        > zastanowic, dlaczego panie boli glowa. Nie wierze tez, ze pojawiaja sie takie
        > wymowki po slubie albo porodzie nagle. Chyba wczesniej wiedzieliscie z kim sie
        > zenicie.....

        już pisałem na innym forum. Po urodzeniu dziecka całe libido zabiera maluszek.
        wszystkie uczucia też. My próbujemy to przetrwać, ale to niełatwe. Nie każdemu
        się udaje. A potem jest pokłosie tego...

        • maja5952 Re: sex nie jest taki wazny 22.09.06, 15:19
          Maluszek nie zabiera całego libido - generalizujesz - nie można książkowymi
          wywodami tłumaczyć sobie wszelkich życiowych porażek. Jeśli kobieta traktuje
          seks jak kartę przetargową to ja również uważam, że to ochydne ale wina zawsze
          leży po obu stronach. Jednak aby się posunąć do tego typu zagrywek faktycznie
          trzeba mieć charakterek..
          • groszek_73 Re: sex nie jest taki wazny 22.09.06, 15:23
            maja5952 napisała:
            > Maluszek nie zabiera całego libido - generalizujesz - nie można książkowymi
            > wywodami tłumaczyć sobie wszelkich życiowych porażek.

            to z życia nie z książki. na miłość boską, przynajmniej bądź szczera. na jakiś
            czas facet totalnie przestaje się liczyć jako samiec, seksowny facet.
            • maja5952 Re: sex nie jest taki wazny 22.09.06, 15:32
              To jest forum, nie znasz mnie i nie mam powodów być nieszczera. Mój facet był
              dla mnie cholernie pociągający nawet od razu po urodzeniu dziecka. Po dwóch
              miesiącach mojej "rekonwalescencji" :-) seks znowu był super. A niepociągający
              był dla mnie przez pewien czas gdzieś w okolicach skończenia przez moją pociechę
              1,5 roczku. I wiem doskonale dlaczego. Z winy mojej, jego, zaskoczenia nadmiarem
              obowiązków. Wtedy były między nami zgrzyty i posucha seksualna. Ale nie był to
              koniec świata :-)
    • 40latek1 Re: sex nie jest taki wazny 22.09.06, 13:10
      U mnie jest dokladnie tak samo. Ona jest zadowolona bo wreszcie nikt jej nie
      truje o seksie, ja też mam spokój bo się nie poniżam proszeniem. I już. Aha,
      oczywiście o niczym nie wiem, mysli, że z wiekiem wreszcie mi przeszło.
      • remax2 Re: sex nie jest taki wazny 22.09.06, 13:38
        No to witam w klubie 40-latków, którzy sobie "dali spokój". A może jest nas tu
        jeszcze więcej ? Chętnie powymieniam opinie z tymi, którzy już jakiś czas temu
        wrzucili na luz.
        • aska372 Re: sex nie jest taki wazny 22.09.06, 13:58
          Jezeli wasze smutne posty miały na celu wzruszyc lub przynajmniej zmusic do
          myslenia zdystansowaną partnerkę- to w moim przypadku cel osiagnęliscie:D.
          Zastanawiam sie....
          • tomek321w Re: sex nie jest taki wazny 29.09.06, 14:49
            przejrzalem wasze posty i widze ze dyskusja wlasciwie sie zakonczyla a nikt nie
            odniosl sie do mojej podstawowej tezy, ze w tym forum nie chodzi o brak sexu w
            malzenstwie czy zwiazku ale o brak milosci raczej i czulosci a nie sexu, gdyz
            sexualnie kazdy moze sie zaspokoic ile razy chce dziennie az do znudzenia za
            pomoca wlasnej reki. takze wszyscy w gruncie rzeczy piszecie o milosci a nie o
            sexie. moja druga teza zas brzmi : milosc to bzdura i strata czasu, oznacza
            uzalenienie od innej osoby i utrate spokoju wewnetrzego, ktory jest warunkiem
            szczescia. chcecie upojenia, uniesienia rozkoszy : czyz jest wieksza rozkosz niz
            czytanie horacego w orginale do muzyki mozarta, albo sluchac erica dolphego czy
            obcowac z hipnotycznym talentem powiedzmy cronenberga ? jak mawial anatola
            france czym jest kobieta w porownaniu z papirusem aleksandryjskim ? oczywiscie
            pisze to do ludzi duchowych a nie do zwierząt dla ktorych idealne zycie to
            jedzenie, spanie i bzykanie plus ladne mieszkanie i gril raz na tydzien. pozdrawiam
            • maja5952 Re: sex nie jest taki wazny 29.09.06, 15:05
              Jeżeli ludzie "duchowi" są tacy jak opisujesz to wolę być tym zwierzęciem o
              którym wspominasz. Z tą jednak różnicą, że mam w życiu znacznie więcej niż
              "jedzenie, spanie i bzykanie plus ladne mieszkanie i gril raz na tydzien".
              Udanego życia życzę. Obyś za kilkanaście lat niczego nie żałował..
              • anula36 Re: sex nie jest taki wazny 29.09.06, 16:48
                poza tym niektorzy wola inne narzady niz wlasna reka :)
                Dla mnie tacy bezemocjonalni onanisci to zwykli duchowi kalecy.
                W sumie dobrze ze trafiles na oziebla kobiete - nie bedzie sie przy tobie
                bardzo meczyc.
                • jacusslavus Re: sex nie jest taki wazny 05.10.06, 02:35
                  anula36 napisała:

                  > poza tym niektorzy wola inne narzady niz wlasna reka :)
                  > Dla mnie tacy bezemocjonalni onanisci to zwykli duchowi kalecy.
                  > W sumie dobrze ze trafiles na oziebla kobiete - nie bedzie sie przy tobie
                  > bardzo meczyc.
                  boze jaki to prymitywny poglad.
            • groszek_73 Re: sex nie jest taki wazny 06.10.06, 12:34
              tomku, czytaj moje posty :)
            • yvona73pol Re: sex nie jest taki wazny 09.10.06, 06:48
              duchowy tomku...jak juz jestes taki uduchowiony i wyksztalcony to powinienes
              wiedziec, ze nie ma czegos takiego jak orginalny (no, chyba, ze to pomylka
              freudowska i chodzi o orgie ;)))) a oryginalny; nie bylo rowniez kogos takiego
              jak Anatola France, bo to facet byl - Anatol.... no, ale o czym ja tu....
    • kozel5 Re: sex nie jest taki wazny 06.10.06, 14:52
      seks nie jest wazny, popieram. jak wykazuja badania przytlaczajaca wiekszosc
      kobiet w posce ma niski temperament. wplyw na to ma wychowanie, katolicyzm,
      brak edukacji seksualnej, fetyszyzacja problemow dot. seksu, srodowisko, czyli
      trudy zycia w polsce. kwestia polega na tym, by nauczyc sie z tym zyc.
      autoseksualizm jest jednym z wyjsc (jesli jest taka potrzeba), zainteresowania,
      sport, czy nawet zwiazki bez sfery intymnej. to idealne uklady. w dobie aids i
      innych chorob, w dobie trudnosci z zmiana miejsac zamieszkania (nie kazdy moze
      sie wyprowadzic od zony do kupionego nowego m.). malzenstwa bez seksu nie sa
      ani dobre, ani zle. to najnowoczesniejsza formula zycia spolecznego. to
      przyszlosc. te wszystkie panie na takich forach placzace, ze ich mezowie nie
      moga, to tylko wyjatki od reguly. dlatego sa m.in. na forach. placza, bo traca
      jedno z narzedzi wplywu na mezczyzn, szantazu. tak drogie panie macie coscie
      chcialy. zadawalajcie sie same, jesli to wam potrzebne. zgadzam sie, ze seks
      nie jest wazny.
      • abdulian Re: sex nie jest taki wazny 06.10.06, 15:26
        Absolutnie się nie zgadzam, seks jest jak najbardziej ważny. Nie jest
        fundamentem związku, ale ważną jego częścią.

        A jak piszesz o płaczacych paniach na forach, o tym że rozwiązaniem jest
        mastrubacja, to żal mi Ciebie chłopie. Jesteś po prostu mięczakiem, który
        wybiera łatwiejsze rozwiązanie i to prawdopodobnie ze strachu przed porażką. A
        badania odnośnie kobiet to masz chyba z pewnej znanej toruńskiej rozgłośni radiowej.
        ----
        Nic od kobiety człowiek nie wymaga - może być naga.
        • kozel5 Re: sex nie jest taki wazny 06.10.06, 15:32
          smiesza mnie troche te placze nt braku seksu. od tego mamy "musk" zeby umiec
          sie dostosowac a nie gnac za byle dupa... wez sie za sport, rabanie drewna albo
          ganiaj za kieckami a nie wypisuj o sferze intymnej na forum. moze cie to
          kreci...
          • abdulian Re: sex nie jest taki wazny 06.10.06, 15:36
            A mnie śmieszy to co piszesz.

            Mózg mam od tego żeby myśleć a nie wypisywać takei głupoty. Dużo pracuję,
            roziwjam się i mam z tego faktu bardzo dużo satysfakcji. Uprawiam sport, jestem
            bardzo, bardzo aktywnym facetem i nie widzę związku w alternatywie weź się za
            sport (rąbanie drewna, cokolwiek) albo ganiaj za kieckami.

            Może to sprecyzujesz, czy to zbyt trudne dla Twojego "musku"?
            ----
            Nic od kobiety człowiek nie wymaga - może być naga.
            • kozel5 Re: sex nie jest taki wazny 06.10.06, 15:44
              jestes niewolnikien neandertalskiego wizerunku mezczyzny. nie kazdy facet zrobi
              wszystko dla doznan z kobieta. sa tacy, jak ja, ktorzy nie robia z tego
              problemu. i tyle. do tego nie trzeba specjalnie uzywac musku.
              • abdulian Re: sex nie jest taki wazny 06.10.06, 16:06
                Wiesz, akurat uważam, że nie jestem niewolnikiem żadnego wizerunku, a już z
                pewnością nie tego, o którym piszesz.

                A czy ja robię jakikolwiek problem? Czy pisże o tym, że moim zyciowym celem jest
                uganianie się za spódniczkami? Że to co chcę w życiu robić to uprawiać seks i
                nic więcej mnie nie obchodzi?

                Nie chcesz to się nie uganiaj, ale nie pisz o tym, że faceci lubiący seks i
                mający w tym zakresie są troglodytami, a kobiety mające potrzeby to płacząca
                część Polek, która jest mniejsza niż błąd statystyczny. Nie narażaj się na
                śmieszność.


                ----
                Nic od kobiety człowiek nie wymaga - może być naga.
            • divide1 Re: sex nie jest taki wazny 06.10.06, 15:48
              A ja uważam, że seks w związku dwoja kochających się i szanujących ludzi jest
              bardzo ważny - uwaga: jestem kobietą:). Dla mnie zbliżenia są dopełnieniem
              miłości. Mam wrażenie, że mnóstwo osób nie docenia jak wielki wpływ seks ma
              emocjonalność związku.
              Nie rozumiem również, jak można szantażowac partnera/ partnerkę seksem?
              Przecież cała idea miłości, kochania i bycia z kimś polega na dawaniu siebie, a
              nie tylko braniu. Widząc, że kogoś uszczęśliwiam sprawia mi ogromną frajdę. A
              może jestem idealistką???
              Autor wątku mnie zadziwia. Z jednej strony pisze, że seks nie jest dla niego
              ważny, że to tylko potrzeba fizjologiczna i odniosłam wrażenie, że jest dla
              niego czymś "brudnym". To dlaczego masturbuje się dwa razy w tygodniu? Jak dla
              mnie cała teoria nie trzyma się kupy.
              • nie_alicja Re: sex nie jest taki wazny 09.10.06, 02:45
                divide - nie dwa razy w tygodniu, tylko dwa razy dziennie ;-)
                autor jest książkowym przykładem psychologicznego zjawiska racjonalizacji - nie
                udało mi się, to sobie wytłumaczę, że tak właśnie chciałem...

                wolnoć Tomku w swoim domku, ale daruj sobie te ideologie... chociaż nie,
                właściwie trzymaj się ich ile się da, będzie ci mniej smutno.
                • tomek321w Re: sex nie jest taki wazny 09.10.06, 12:56
                  widze ze ta dyskusja jest raczej beznadziejna bo nikt nie uzywa argumentow a
                  wszyscy wyrazaja tylko swoje oburzenie. po pierwsze ja nie uwazam sexu za cos
                  zlego nieczystego - gdyby tak bylo zostalbym ksiedzem i zyl sobie w celibacie.
                  uznaje sex za naturalna i silna potrzebe fizjologiczna ktora jednak jak
                  powiedzialem mozna zaspokoic samemu całkowicie. to wszystko to zadna ideologia.
                  orgazm to orgazm i tyle. napisalem tez ze po wprowadzeniu w zycie tego podejscia
                  do sexu, uzyskalem wiecej czasu, spokoju i godnosci, bo prosby o sex byly
                  upokarzajace i wprowadzaly w moje zycie niepokoj, ktorego teraz nie odczuwam.
                  napisalem tez ze w dazeniu do sexu z inna osoba nie dazymy jedynie do
                  zapokojenia potrzeby fizjologicznej lecz ulegamy zludzeniom i wytwarzamy
                  sztucznie inne potrzeby, ktore wcale konieczne nie sa np. potrzeba uznania przez
                  inna osobe naszej wartosci, potrzeba poczucia władzy i wiele innych to tyle
                  wyjasnien i chyba wiecej nic nie napisze bo wy i tak zaraz o czyms innym
                  bedziecie pisac pa
                  • groszek_73 Re: sex nie jest taki wazny 09.10.06, 13:59
                    czy naprawdę uważacie, że chodzi wam o sam sex ??? Nie o uczucia z nim związane ?
                    • niezapominajka333 Re: sex nie jest taki wazny 12.10.06, 08:48
                      Tomek ma rację i nie ma racji.
                      Z jednej strony ma rację, bo takie podejście funkcjonuje w wielu zwiazkach, w
                      których dochodzi do sytuacji, gdy partner nie budzi już takiego pożądania jak
                      kiedyś i druga strona zaczyna unikac seksu. Nie powie wprost jaka jest
                      przyczyna, bo to niesie za soba ryzyko rozpadu zwiazku, ale bedzie szukał
                      wymówek. Takie osoby zamiast zdrady (wzgledy religijne, moralne, obawa przed
                      konsekwencjami, albo zwykła wygoda) rozładowują podniecenie samodzielnie.
                      Dostęp do internetu i filmów porno wybitnie ułatwia takie rozwiązanie.
                      Jeśli partner nie ma ochoty na seks, to no problem. Małżeństwo funkcjonuje
                      sobie znakomicie, dorabiaja się, wychowują dzieci, wspierają i nikt nie jest
                      poszkodowany.
                      Takie osoby nie pisują na tym forum, bo dla nich to wygodny układ.
                      Gorzej z tymi, których partnerzy wolą sami niż we dwoje. Tu do przeczytania
                      wątki typu "Dlaczego on woli to robic sam niż ze mną"
                      Byc moze Tomek też należy do tych osób, choc osiągnął taki stan nie z powodu
                      znudzenia sie żoną, tylko na skutek braku seksu. Co wcale nie znaczy, ze nie
                      doszedłby do tego etapu, gdyby potrzeby zony były równe jego potrzebom.

                      Jak to już kilka osób napisało, Tomek zracjonalizował swój problem
                      Czy to jest złe? W jego przypadku nie bardzo.
                      Byc moze jest to najlepsze wyjscie z możliwych, przynajmniej na razie.
                      Musiał pogodzic sie z pewnymi ograniczeniami i udało mu się dorobic do nich
                      odpowiednia ideologię, która pomaga mu łatwiej znieśc te ograniczenia.

                      I jak każdy neofita dzieli się z nami odkryciem, które sprowadza się do
                      stwierdzenia, że po okresie posuchy udało mu się wreszcie osiągnąc stan, w
                      którym zaakceptował niewielkie potrzeby swojej żony, a masturbacja zamiast
                      seksu z żoną nie przynosi mu już cierpienia. W zwiazku z tym wyeliminował
                      frustrację z powodu ciągłego odmawiania zony, odzyskał poczucie wolności(nie
                      prosi, nie naraża sie na odmowę), poprawił mu się nastrój, zamiast "ona nie
                      chce" jest "ja nie potrzebuję" - nie ma poczucia odrzucenia i nieatrakcyjności.
                      Czas, jaki na tym zyskał przeznaczył na inne przyjemności innej natury, co dało
                      mu przekonanie, ze stał się człowiekiem duchowym, a nie zwierzęciem, którego
                      prymitywne życie sprowadza sie tylko do jedzenia, spania, radosnego bzykania i
                      kilku innych przyjemności niższego rzędu.

                      Gdyby porównac seks do jedzenia, to Tomek z konieczności jest na diecie, ale
                      zamiast płakac i użalac sie z tego powodu nauczył sie ten stan akceptowac,
                      polubił dietetyczne posiłki, bo przecież chodzi o to, zeby zaspokoic głód, a
                      nie o to, żeby oddawac się rozkoszom podniebienia. Odkad sprowadził jedzenie do
                      właściwej roli, dieta nie sprawia mu już przykrości, a zyskał wiecej czasu na
                      inne przyjemności i poczucie wolności.

                      Gdy czytałam pierwszy post Tomka, odebrałam mimo wszystko wiele rozgoryczenia i
                      jakby poczucie zemsty...
                      Po dziecku potrzeby zony zmniejszyły się, albo prawie zanikły. Po okresie
                      kłótni, spięc, upokorzeń, Tomek nauczył się wytrzymywac bez seksu z żoną. Coraz
                      dłuższe przerwy, rozładowywanie napięcia poprzez masturbację, zmiana
                      nastawienia, poczucie satysfakcji z tego, że nie jest już stroną prosząca i
                      odrzucaną, że żona nie moze już użyc seksu jako karty przetargowej czyli zero
                      manipulacji.
                      Odkrył pewien sposób radzenia sobie z odrzuceniem. Nie jak rozbudzic żonę, co
                      zrobic, żeby zona chciała częściej, tylko jak (nie zdradzając) poradzic sobie z
                      tym, że zona nie potrzebuje tyle seksu co on.
                      Jego pierwszy post odebrałam jako swego rodzaju memento.
                      Uważajcie wy wszyscy, którzy odmawiacie! Uważajcie, bo wasza przewaga jest
                      złudna! Jest sposób, aby uniezależnic się od waszego widzimisię i nie jest to
                      zdrada ani rozwód. Można sprawic, że już nie będziemy od was zależni, że juz
                      nie będziemy potrzebowali seksu z wami, a nawet będzie budził w nas
                      obrzydzenie. Mozemy stac sie samowystarczalni. Możemy odkryc inne przyjemności
                      i życ szczęśliwie, a wy nie będziecie już miec nad nami władzy.

                      • 3monthsinkorea Re: sex nie jest taki wazny 14.10.06, 20:43
                        Duuuużo prawdy w tym, co piszesz!
                        Jestem PRZEKONANA, że pewnego dnia nasz uduchowiony Tomuś natknie się zupełnie
                        przypadkiem na "ciasteczko z kremem" - spróbuje, może też przypadkiem, może
                        ciasteczko samo zahaczy o jego kubki smakowe... - i nagle całą filozofię szlag
                        trafi.

                        Ja osobiście uwielbiam rozkoszować się dobrym jedzeniem i dobrym seksem - próba
                        kontrolowania swoich popędów poprzez całkowite wyeliminowanie obu tych
                        przyjemności to nie wolność, to masochizm! ;)
                        • aneta756 Re: sex nie jest taki wazny 17.10.06, 10:47
                          Pilnie poszukuję osób, które żyją bez seksu z różnych powodów i chciałyby o tym
                          opowiedzieć na łamach jednego z najpopularniejszych polskich miesięczników.
                          Wypowiedź ta będzie oczywiście anonimowa i bez zdjęć. Chętnych proszę o kontakt
                          na adres mailowy: aneta756@op.pl
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka