tomek321w
16.09.06, 23:24
czytam te forum od dawna ale do tej pory sie nie odzywalem. chcialbym sie
podzielic z wami moim doswiadczeniem. historia znana i banalna, opisywana
tutaj setki razy. libido mojej zony po slubie i dziecku zmniejszylo sie dosc
znacznie moje nie i byl okres trwajacy okolo 1,5 roku powaznych spiec i klotni
na ten temat. ja chcialem kochac sie codziennie ona raz na tydzien. sex czesto
musial byc wyproszony co laczylo sie z upokorzeniem i wtedy byl raczej malo
namietny. czasami bywalo niezle ale rzadko i potegowalo to tylko frustracje. i
co ? i wszystko sie ulozylo, po prostu przestalo mi zalezec na sexie.
stopniowo uczylem sie wytrzymywac coraz dluzsze okresy bez sexu. potrzebe
fizjologiczna zaspakajalem i zaspakajam masturbacja i nauczylem sie korzystac
z tego czasu ktory mam dzieki temu ze o sexie nie musze myslec i nim sie
zajmowac. w koncu to tylko potrzeba fizjologiczna, i czym ona jest w
porownaniu np ze sluchaniem dobrej muzyki albo czytaniem interesujacej
ksiazki? potrzeby ciala sa zwierzece i w tej chwili do sexu czuje obrzydzenie
nawet. ostatnio jezeli sie kochamy ten raz w tygodniu bo to jeszcze zostalo to
nie moge wrecz skonczyc badz podniecenie mija i przychodzi obrzydzenie.
przeciez to tylko sex, poza tym moge sie sam zaspokoic i nic nie czuc. to
zreszta jest wspaniale to wolnosc ktora teraz czuje. moja zona jak kazda
kobieta wykorzystywala nasza rozbieznosc temperamentow i uzywala sexu jako
srodka przetargowego i srodka wladzy nade mna . teraz jestem wolny. moze
mowic co chce ja jestem zupelnie wolny i od nikogo i niczego nie zaleze.
polecam wam te spojrzenie na te kwestie. to by bylo na tyle. pozdrawiam