krasnoludek_zadyszek
21.05.05, 17:15
Witam po długiej nieobecności! Najpierw wpadłam w koniec roku maturzystów,
potem maturalny ciąg, w trakcie jakieś konferencje i artykuły do oddania na
wczoraj, a do tego - kłopoty z promotorem. Ze spotkania nici, tekst, który mu
dałam, trzyma zamiast czytać itd. - w rezultacie, za namowami przyjaciół
dojrzałam do poważnej rozmowy o rozwodzie. Ponieważ wreszcie udało mi się z
nim umówić, zebrałam się na odwagę i na końcu - jako że okazało się, że pan
prom. ma jednak inną wizję realizacji tematu niż ja - nakierowałam rozmowę na
kwestię zmiany go na kogoś innego, "bo pan jest tak bardzo zajęty, a ja nie
chcę panu zawracać głowy, a będę musiała skonsultować parę spraw". I sukces!
Muszę jeszcze napisać jedną rzecz, którą on wyśle pewnemu człowiekowi z
zagranicy i bazując na opinii tego człowieka napisze mi swoje sprawozdanie z
konczącego sie roku akademickiego - i jeśli z tym wszystko będze OK, nie będe
musiała więcej go oglądać, chodzić, prosić się i szarpać. Mam już kogoś, kto
przejmie mnie i moją pisaninę, i jest to normalna osoba - słowem, fajnie jest!
A kochany instytut, dokładniej kochana pani dyrektor o czułym serduszku,
wzruszona moimi kłopotami z promem, uruchomiła swoje BST i dała mi trochę kasy
na wakacyjną kwerendę biblioteczną - może jednak, mimo chwil zwątpienia,
lenistwa i złości, zostanę doktorem?
_______________________
Multo praestat dedolare sine amore quam amare, si non possis dedolare.