turhotel
03.08.04, 11:17
Ayvalik to takie fajne, ciche miasteczko portowe, skąd wypływają codziennie
bardzo fajne rejsiki po okolicznych wysepkach (super sprawa, tylko 6E), oraz
promy na pobliska Grecka wyspe Lesbos. Niestety w Ayvaliku nie ma plazy, wiec
hotele i pensjonaty zaczeto budowac w odleglosci ok.6-8 km od miasta. I tak
powstalo Sarimsakli, miasteczko z cala masa hoteli, restauracji i dyskotek i
z baaa..rdzo duza plaza, niestety w sezonie mocno zatloczona.
Hotel Kalif znajduje sie wlasnie tam.
Polozony jest 50m. od plazy, w drugim rzedzie tuz za hotelami bezposrednio
przy plazy. Sarimsakli ma swoje malutkie centrum, gdzie jest poczta, meczet i
niedaleko supermarkecik. Do "centrum" z hotelu Kalif jest 5 min. spacerkiem.
Centrum jest bardzo waznym miejscem, bo spod poczty odchodza dolmusze,
ktorymi za 1 mln TL dojezdzamy do Ayvaliku, albo w przeciwna strone, gdzie
koncowy przystanek jest przy SUPER plazy, duzo mniej zatloczonej i
ciekawszej, ktora nazywa sie Bodun czy jakos tak ;). Trzeba sobie kupic ew.
zabrac z Polski parasol, bo na tej plazy ich nie ma.
Dolmusze podjezdzaja tez pod prawie sam hotel, ale zanim sie pozna miasteczko
lepiej sie przejsc do centrum, zeby kierunkow nie pomylic. Jak juz wiemy
gdzie co jest i gdzie chcemy jechac, lapiemy dolmusza na uliczce 20 m. od
hotelu.
Sam hotel polozony jest na niewielkiej dzialce, wiec jest jakby "wcisniety"
miedzy inne budynki, ale dotyczy to wiekszosci hoteli na Sarimsakli. Niedawno
dobudowano cale jedno skrzydlo hotelu (6 pieter) i w tej czesci pokoje sa
nowiutkie, kibelki blyszcza nowoscia, i jak na standard *** jest super. Meble
tez prosto ze sklepu. Starsza czesc hotelu - ta blizej wejscia i recepcji -
nie jest taka nowa, ale tez jest OK. Czesc osob z naszej wycieczki mieszkalo
w tym skrzydle i byli zadowoleni.
Sprzatano w pokojach co 2 dni, klima indywidualna, sterowana pilotem, ale
zamki w pokojach elektroniczne i nie da sie zostawic wlaczonej klimy podczas
gdy nikogo w pokoju nie ma. Ale to typowe. Slyszalem, jak ktos narzekal ze w
starej czesci hotelu klima slabo dzialala i pilot byl zuzyty, bo w sumie
sprzet ma kilka lat. W nowej czesci wszystko jest nowiutkie, ale za to TV nie
zdazyli jeszcze wstawic. "Stare" pokoje maja TV.
Mozna do pokoju wstawic sobie lodowke (barek) ale to odplatnie - chyba 3E za
dobe.
Z okien hotelu zwlaszcza tych na nizszych pietrach, widac raczej sasiednie
budynki i ew. basen, z wyzszych pieter widac panorame Sarimsakli i w
zaleznosci od lokalizacji pokoju - morze. Ja musialem sie z balkonu wychylic,
zeby morze bylo widac ;). Balkony roznej wielkosci. Od malutkich, ze sie
krzeselka nie da postawic, az po duze, narozne. Zalezy jak sie trafi. Warto
wziac ze soba sznurek i klamerki do bielizny, zeby moc reczniki i kapielowki
wysuszyc.
W piwnicy hotelu jest pingpong, podobno sauna i jakis fitnes, ale nie wiem bo
nie korzystalem, kto by mial na to czas ;)
Na parterze stolowka. Jedzenie bardzo dobre, chociaz jak to w hotelach - po
kilku dniach moze sie znudzic i kazdy zateskni za schabowym.
Na sniadania oprocz chlebka tureckiego swierzutkie, pyszne buleczki, do tego
te wszystkie maselka, dzemiki i wedlinki jak to zwykle bywa, na cieplo sa
jajka gotowane i parowki. Kawa, herbata i soczki takie sobie.
Obiadokolacje bardzo urozmaicone. Po danie gorace podchodzi sie z kolejki do
kucharza, mozna brac dokladki, rozne salatki i przekaski sa w formie
szwedzkiego stolu. Owocow niewiele, glownie arbuz pokrojony, czasem melon.
Na uwage zasluguje "stoisko" ze slodyczami. Szczerze polecam :)))
Ogolnie wyzywienie na mocne 3 gwiazdki z duzym + . Mozna sie najesc.
W hotelu jest basen, sredniej wielkosci, max 1,70 m. gleboki. Nie
korzystalem, chociaz wygladal zachecajaco. Ale wole morze ;)
Obok basenu barek. Ceny bardzo przystepne, takie jak w okolicznych
sklepikach. Nie wiem, dlaczego, podobno kiedys w Kalifie ceny za napoje byly
bardzo wysokie, jak to w hotelach, ale widocznie nikt nie kupowal wiec
obnizyli do rozsadnego poziomu. Za piwo placilem 1,5 mln, soczek 1 mln, woda
mala-duza 0,5 mln-1,5 mln. Nie oplaca sie wiec chodzic na piwo do lokali, bo
w hotelu jest taniej, minimalnie drozej niz w sklepikach przy plazy. Ale
ogolnie sarimsakli jest drogie, wiec i ceny w sklepach sa wieksze niz gdzie
indziej.
W pokojach sa telefony, bron Boze nie dzwonimy do Polski, bo bankructwo, w
ogole lepiej nigdzie nie dzwonic poza wewnetrznymi.
Na recepcji mozna wymienic $ i E. Kurs minimalnie gorszy niz na poczcie, ale
bez prowizji. Najlepiej bylo wymienic kase w sklepie dwie uliczki dalej,
wlasciciel mowi po polsku. Kurs mial taki sam jak w Ayvaliku, troszke lepszy
niz na poczcie, wiec nie oplaca sie nigdzie dalej szukac, z reszta roznice i
tak niewielkie.
Na dole stal jakis komputer, byc moze mozna bylo skorzystac, ale nie pytalem.
Obok hotelu jest kafejka internetowa, ale tez nie bylem w srodku, widzialem
raczej dzieciaki grajace w gierki, ale sprzet niezly wiec powinni miec
wszystko co potrzeba.
Ogolnie BARDZO polecam, wycieczka byla z biura Rego-Bis z Katowic jestem
zadowolony, wszystko bylo OK.
W razie pytan - artec@o2.pl ale niezbyt czesto zagladam
Art