dori7
14.04.07, 13:19
Wieza kojarzy mi sie z wysokimi murami, wznoszonymi dla bezpieczenstwa. Sa
coraz wyzsze, coraz grubsze, coraz mocniejsze - wydaje sie, ze nikt i nic juz
ich nie zniszczy. Ale nagle okazuje sie, ze te mocne mury, ktore mialy
chronic, staly sie wiezieniem, a czlowiek nie ma sily, zeby sie z niego
wydostac i zrezygnowac ze swojego ciezko wypracowanego poczucia
bezpieczenstwa. Wtedy w Wieze trafia piorun, niszczac wznoszone w pocie czola
grube mury, przychodzi rozpacz i zalamanie - ale juz zaraz czeka niosaca
nadzieje Gwiazda. Katastrofa moze okazac sie wyzwoleniem, jesli zza ruin Wiezy
umie sie dostrzec Gwiazde.