absztyfikant
16.06.08, 10:21
Ukraina szuka bohaterów w swojej historii
Wersja oryginalna Wersja oryginalna Ukraine rifles its history for heroes
Kiedy dyrektor generalny BBC Mark Thompson dowiedział się, że 77 ukraińskich
parlamentarzystów napisało do niego skargę na oszustwa przy liczeniu głosów we
wzorowanym na BBC konkursie na najważniejsze postaci historii Ukrainy, to –
jak podejrzewam – z trudem powstrzymywał wybuch wesołości, tej samej, jaką
budziły patriotyczne sceny w „Boracie”.
AFP
AFP
Mawia się, że potyczki w akademickiej polityce są tak zjadliwe, bo stawka jest
niska. Podobnie trudno się nie uśmiać z powodu bitwy o „historyczne” postaci,
o których mało kto poza Ukrainą w ogóle słyszał.
Ale historia bywa o wiele ważniejsza dla tych, z którymi się surowo obchodziła
– tak jak z Ukraińcami. Jak powiedział w maju na forum parlamentu
kanadyjskiego Wiktor Juszczenko - na którego drodze do władzy była między
innymi próba otrucia przypłacona oszpeceniem twarzy – Ukraina w ciągu
ostatnich 90 lat sześć razy ogłaszała niepodległość. Jego zaś zadaniem jest
zapewnienie, by najnowsza deklaracja z roku 1991 była zarazem ostatnią. Nawet
hymn narodowy ma smętne akcenty, jego pierwszy wiersz głosi: „Ukraina jeszcze
nie umarła”.
Po niemal dwudziestu latach niepodległości za pasem i dzięki kwitnącej
gospodarce Ukraińcy zaczynają się wyluzowywać. Do tego stopnia się integrują z
globalną gospodarką i kulturą, że mogą sobie kupować efekciarskie seriale
telewizyjne z BBC i adaptować je do lokalnej widowni. Tak było z trwającym
osiem miesięcy plebiscytem na największego Ukraińca w dziejach, skopiowanym z
programu „Wielcy Brytyjczycy”.
Wygrał dzięki głosom oddanym w ostatniej chwili Jarosław Mądry, XI-wieczny
książę Rusi Kijowskiej. Pokonał przywódcę zachodnioukraińskiej partyzantki
Stepana Banderę, który prowadził walki z nazistami i sowietami a potem został
w 1959 r. otruty na polecenie Moskwy. Kiedy redaktor programu zaczął mówić o
oszustwie, twierdząc, że zwolennicy Jarosława zalali system obliczeniowy
komputerowo generowanymi połączeniami, sprawa wzbudziła zaciekawienie za
granicą. Oszukane głosowania to istotny element ukraińskiej polityki –
wywołały m.in. pomarańczową rewolucję w 2004 r.
Spięcie to jest przedstawiane jako kolejny przykład podziału na zachodnią i
wschodnią część kraju (na wschodzie wciąż żywy jest obraz Bandery jako
zdrajcy). Niesłusznie. W rzeczywistości na Ukrainie doszło do zdumiewającego
zbliżenia wschodu i zachodu – zaczęło się ono w 1991 r., przyspieszyło zaś po
2004 r., kiedy wielki biznes uznał, iż opłaci mu się poprzeć niepodległość.
Większość moich przyjaciół na Ukrainie wzdycha z ulgą, że najnowszy skandal z
głosowaniem dotyczy wyboru największej postaci w dziejach, a nie prezydenta.
Oleksander Tkaczenko, szef odeskiego studia filmowego, mówi: „Bohaterowie
narodowi, w najlepszym sensie tego słowa, są bardzo ważni. Musimy ich tworzyć.
W epoce bezpłciowej globalizacji widok Ukraińców dyskutujących o wyższości
średniowiecznych książąt nad XIX-wiecznymi poetami ma pewien swoisty urok.
Świat może stał się płaski, ale okazuje się, że historia naszego konkretnego
zakątka wciąż jest ważna.
Autorka: Chrystia Freeland, Kanadyjka ukraińskiego pochodzenia
© The Financial Times Limited 2008