Dodaj do ulubionych

A ja czy poszedłbym? - plakaty powstańcze Rafał...

IP: *.acn.pl 18.07.04, 22:59
Ja bym poszedł. Dlatego, że ma dla mnie wartość nasze godło, flaga i hymn.
Dlatego, że ma dla mnie wartość nasz język ojczysty. I nasza historia.
Dlatego, że wierzę w człowieka i jego prawo do godnego, bezpiecznego i wolnego
życia. To tkwi we mnie. To moja tożsamość.

Dziękuję Powstańcom za ich czyn i ofiarę, często tę najwyższą, jaką wielu z
nich poniosło w obronie wartości, które są dla mnie najcenniejsze.

Poszedłbym bez wahania. I wierzę, że poszłoby wielu innych młodych ludzi.
Obserwuj wątek
    • Gość: pawo A ja nie wiem, moze tak moze nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 00:52
      ale nie chcialbym sie jakos o tym przekonac
      • Gość: yarek Re: A ja nie wiem, moze tak moze nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 00:50
        W sparwie Powstania Warszawskiego trzeba rozróznić dwie sprawy po pierwsze
        bochatersto detrminację i olbrzymia ofiarę ajka ponieśli Powstańcy.
        Po drugie policztyny cynizm kurestwo jakim wykazały się władze lodyńskie
        wzywając do podstania. Ludzie którzy w 39 uciekali przez Zaleszczyki w imie
        policznych racji poswięcli zycie 150.000 młdych ludzi i obrócli miasto w perzynę
        • slon2002 nie każdy jest tak głupi, aby walczyć za "ojczyznę 20.07.04, 08:24
          Najlepiej pójśc do muzeum wojska lub na cmentarz aby zobaczyć "osiągnięcia"
          tych, co zginęli za ojczyznę.
          "Ojczyzna" to bardzo wyświechtane słowo.
          LEPIEJ DLA NIEJ PRACOWAĆ NIŻ GINĄĆ.
          TEGO NALEZ SIĘ NAUCZYĆ, DRODZY RODACY.
          • Gość: stolicznyj Aleś mundry... IP: *.acn.pl 20.07.04, 08:42
            Coś ci powiem, mądralo.

            Aby zobaczyć osiągnięcia tych, co ginęli za Polskę, to wystarczy abyśmy my
            wszyscy, żyjący w wolnym kraju i mówiący po polsku a nie po niemiecku czy
            rosyjsku, i mieszkający w Polsce, a nie np. w tajdze syberyjskiej czy w
            niemieckim obozie pracy niewolniczej, spojrzeli w lustro.

            To jest właśnie największe osiągnięcie tych, co zginęli za ojczyznę, i o to
            właśnie im chodziło, gdy walczyli i oddawali swoje życie.

            Choć w twoim przypadku słowo "osiągnięcie" faktycznie należałoby wziąć w nawias.
            • Gość: WojTek Wcale nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 14:19
              To wcale nie musi być tak. Ja znam dobrze niemiecki, francuski i polski i wcale
              mi nie zależy na polskiej ziemi, fladze i godle. Mieszkam czasami we Francji,
              czasami w Polsce, a czasem jeżdżę do Niemiec. Wcale bym się nie buntował gdyby
              jeden z tych krajów chciał podbić inny. Nie interesuje mnie wojna. Przeczekałbym
              te zawiruchy w innym kraju, a potem pojechał tam gdzie jest najlepiej.
              Patriotyzm najbardziej służy politykom, wladcom, bo to im się dzieje krzywda, bo
              im się odbiera władzę i przywileje. To czy mówię po niemiecku, czy po polsku ma
              dla mnie drugorzędne znaczenie. Mój dziadek był niemcem, jedna babcia francuzką.
              Naprawdę są mi obojętne te kolorowe prostokąty zwane flagami i orły czy też inne
              emblematy. To domena narodowców, katolików itp. Fanatyzm jest mi obcy i po
              prostu omijam go z daleka. Wolę dbać o swoją rodzinę, dzieci i ich spokojne życie.
              • Gość: qwas Re: Wcale nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 14:38
                I przyjedzie Al ..coś tam coś tam*
                i zgodnie ze swoimi poglądami,
                zupełnie odmiennymi od Twoich
                utnie ci łeb

                *lub dowolny inny gość
              • Gość: komuch [...] IP: *.regionline.fi 20.07.04, 16:08
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • Gość: http://pamietamy.t Re: i po co walczyc z antysyjonizmem, przeczekaj IP: *.cegs.itesm.mx 20.07.04, 17:51
                w innym kraju

                pamietamy.tripod.com
              • Gość: Jozef Re: Wcale nie IP: *.ne.client2.attbi.com 20.07.04, 18:31
                Wojtku, powiem tobie tylko jedna osoba ktora nie dba o swoj kraj rodzinny nie
                mozna nazwac siebie dobrym rodzicem dbajacym o swoja rodzine. Jakby nie bylo to
                wlasnie twoj kraj, twoja ojczyzna to jest twoja rodzina. Spojrz do dlownika
                jezyka polskiego, oryginalne znaczenie slowa "ojczyzna", dotyczylo tylko
                najblizszego otoczenia lub tak zwanej "ojcowizny", ziemi nalezacej do ojca. Ty
                twierdzisz ze jestem dobrym ojcem, ale porzucilbys dorobek swojego ojca i
                poszedl do obcych zyc "na laskawym chlebie"?. Ja wyjechalem za granice 17 lat
                temu, ale dopiero kilka lat przyjalem obywatelstwo kraju gdzie zyje, chociaz i
                tak bym nie utracil (i nie utracilem) obywatelstwa polskiego. Nie przyjmowalem
                obcego obywatelstwa, bo w dalszym ciagu czuje sie obywatelem Polski, i w
                dalszym ciagu wymagam od moich dzieci znajomosc jezyka polskiego, bo o n i s
                a i b e d a P O L A K A M I .
                • Gość: mikus Re: Wcale nie IP: *.cise.ufl.edu 21.07.04, 00:55
                  Zgadzam sie...Wojtek przedstawia bardzo cyniczny i jednoczesnie oportunistyczny
                  poglad na zycie. Opisuje siebie jako kosmopolite, a zapomina przy tym fakt ze
                  to nie tylko on, ale nowo wybrane panstwo i otaczajace spoleczenstwo musi go,
                  jako imigranta zaakceptowac. To ze wojtek postanowi przefarbowac sie np. na
                  Francuza, niczego nie zmieni (wrecz przeciwnie). We Francji, czy gdzie kolwiek
                  indziej, zawsze bedzie postregany jako Polak. Takze niezaleznie gdzie by Wojtek
                  nie wyemigrowal, wszedzie bedzie zmuszony mieszkac pod jakas flaga i otoczony
                  ludzmi ktorzy te flage szanuja i beda o nia walczyli...tak jest na czalym
                  swiecie.
              • Gość: korado@wp.pl Re: Wcale nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.04, 09:17
                A murzynowi Twoja stara nie dała, miałbyś jeszcze jako bonus oliwkową karnację.
                Wiesz co, sraj ty sobie na Polskę, ale daj jej już spokój i sp......
              • Gość: madzis Re: Wcale nie IP: 82.160.30.* 01.08.04, 19:12
                zastanów się chłopcze, czy gdyby inny kraj podbił Polskę miał byś takie same
                prawa jak tu w wolnym kraju, czy traktowano by Cię tak samo? Zastanów sie w
                jakiej sytuacjii to mówisz. Tobie nie zalezy na godle, hymnie- jestes
                kosmopolitą, ale moze Twój komentarz czytają ludzie dla których to śa ogromne
                wartości, którzy walczyli o to żebyś mógł żyć w wolnym demokratycznym kraju, a
                nie pod okupacją faszystowskich wówczas Niemiec. Nie wszyscy muszą miec takie
                poglądy jak Ty
              • Gość: Mateusz Birkut Wcale nie, czyli pochwała wazeliny IP: *.intranet.opi / *.opi.org.pl 02.08.04, 11:48
                Takich "apolitycznych światowców" hitlerowcy bądź przymuszali do służenia (von
                Pappen, von Bloomberg), albo umieszczali w obozach pracy jako niepewnych
                politycznie. W ZSRR posiadanie kosmopolitycznych stosunków rodzinnych było
                biletem do gułagów dla całych rodzin. Kompletnie nie masz wyobrażenia o
                realiach życia w systemach totalitarnych. Stanie na uboczu i szukanie swojego
                prywatnego cichego szczęścia w obliczu wszechoragniającej państwowej
                indoktrynacji, bądź faszystowskiej, bądź sowieckiej to utopia.
                Zawsze znajdzie się paragraf by zrobić z Ciebie wroga państwa, bo jesteś z
                pochodzenia: niemcem, francuzem, polakiem, żydem, ukraińcem, cyganem bo
                wyznajesz katolicyzm, protestantyzm, islam, bo masz ciemne włosy, niebieskie
                oczy, albo nie masz skośnych oczu, bo nie podzielasz poglądów przywódców
                narodu, kościoła, organizacji itd.
                Nie można całe życie uciekać z miejsca na miejsce, trzeba umieć walczyć o
                swoje, o wolność, o godność, o prawo do życia takiego jakiego się pragnie, o
                ile nie godzi to w wolność innych.
                Jeśli tego nie pojmujesz to nie ma dla Ciebie i Twojej rodziny miejsca na
                świecie. Wszędzie dopadną Cibie i Twoich bliskich: huligani, bandyci,
                złodzieje, kapłani, ideolodzy i ich sługusi, politycy, którzy powiedzą Ci jak
                masz żyć Ty i Twoja rodzina, by ich zadowolić. Spotka Cię to pod
                każdym "prostokatem zwanym flagą, orłem czy innym emblematem". Fanatycy nie
                zapominają o spokojnych ludziach i nie pozwalają omijać się z daleka.
          • Gość: PunktWidzeniaŻydów ZWŁASZCZA GDY TO NIE JEGO OJCZYZNA....... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 10:14
            Nie warto ginąć za cudzą ojczyznę. Polacy nie walczcie w Iraku w obronie
            Israelskich interesów.
          • Gość: madzis z jednej strony masz rację,ale... IP: 82.160.30.* 01.08.04, 19:02
            gdyby Ci wszycy ludzie nie poniesli ofiary, nie miał byś dla kogo praocować bo
            nie byłoby Polski, zastanów się nad tym, ale z jedenj strony masz rację- my
            Polacy mobilizujemy się tylko w tarapatach, gdy jestesmy wolni nie zabardzo
            potrafimy pracowac dla dobra ojczyzny...
          • Gość: melon007 Re: nie każdy jest tak głupi, aby walczyć za "ojc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.04, 20:20
            rzygać mi się chce na te twoje wywody, wolisz pracowac dla obcych niż dla
            swojego kraju, żeby zrozumieć słowo OJCZYZNA trzeba dorostac w wychowaniu
            patriotycznym i wyssac z mlekiem matki ale tobie to juz nie grozi.
        • Gość: eof Re: A ja nie wiem, moze tak moze nie IP: *.argo.grey.com.pl 20.07.04, 12:00
          Gość portalu: yarek napisał(a):

          > W sparwie Powstania Warszawskiego trzeba rozróznić dwie sprawy po pierwsze
          > bochatersto detrminację i olbrzymia ofiarę ajka ponieśli Powstańcy.
          > Po drugie policztyny cynizm kurestwo jakim wykazały się władze lodyńskie
          > wzywając do podstania. Ludzie którzy w 39 uciekali przez Zaleszczyki w imie
          > policznych racji poswięcli zycie 150.000 młdych ludzi i obrócli miasto w perzyn
          > ę

          twoja znajomość historii jest równa znajomości zasad posługiwania się językiem
          polskim.
        • Gość: polonus Re: A ja nie wiem, moze tak moze nie IP: *.proxy.aol.com 21.07.04, 01:36
          Tych wszystkich idiotow co wywolali powstanie to nalezaloby powiesic jak
          kryminalistow. 200.000 ludzi zginelo bez sensu! Miasto doszczetnie zrujnowane!
          Wscieklosc Rosjan na Polakow!
          • Gość: Katoda Re: A ja nie wiem, moze tak moze nie IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 01.08.04, 15:21
            Tak, ale oni nie przewidywali takiego rozwoju wypadków. Powstanie miało trwać
            maksymalnie jeden miesiąc a nie aż 63 dni - na taką długą walkę Armia Krajowa
            nie była przygotowana. Młodzież tamtych czasów niespokojnie oczekiwała rozkazu
            do otwartej walki z Niemcami. Ja bym poszedł bez wahania, chociażby po to, by
            inne osoby mogły żyć w wolnej, niepodległej Polsce.
          • rivo Re: A ja nie wiem, moze tak moze nie 02.08.04, 14:29
            Ty idioto!!!
            Gdyby nie odwaga i poswiecenie tych ludzi rzeczywiscie moze ocalaloby miasto i
            nie byloby tylu ofiar. Ale twoj ograniczony mozg nie jest w stanie pojac co to
            jest byc przez 5 lat pod okupacja hitlerowska. I dzieki miedzy innymi tym
            ludziom raczej ty nigdy tego nie doswiadczysz. I ciesz sie z tego.
        • Gość: alec za tą ojczyzne to IP: *.icpnet.pl 02.08.04, 11:26
          za tą ojczyzne to bym nie poszedł,ale jakbym zobaczył że ktos wrzuca niemowlaki
          do ognia to bym się długo nie zastanawiał.
    • sceptyk Re: A ja czy poszedłbym? - plakaty powstańcze Raf 19.07.04, 01:18
      Nie daj Bóg aby mlodziez znow musiala kiedykolwiek przed takimi dylematami
      stawac.

      Ale i dzisiaj patriotyzm tez mozna wykazac. I pozostac zywym.
    • Gość: srac na pokomune tylko idioci walcza za "ojczyzne" IP: *.client.comcast.net 19.07.04, 06:38
      walczy sie tylko w obronie wlasnego zycia i zycia ludzi na ktorych nam zalezy.
      Walczyc za "ojczyzne"? wy glupie burki komunistyczne,srac na was.
      • Gość: . Nie prowokuj, smarkaczu...Nie z nami te numery. IP: *.range81-156.btcentralplus.com 20.07.04, 00:42
      • Gość: tutejsza Re: tylko idioci walcza za "ojczyzne" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 07:54
        Gość portalu: srac na pokomune napisał(a):

        > walczy sie tylko w obronie wlasnego zycia i zycia ludzi na ktorych nam zalezy.
        > Walczyc za "ojczyzne"? wy glupie burki komunistyczne,srac na was.

        siedź gówno cicho, bo sie ciebie spusci
      • Gość: kaśka No naprawdę.............! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 18:10
        Zanim coś napiszesz to się zastanów!!! Moję życie jest w Polsce, wśród Polaków!
        I za takie życie bym walczyła!!! Choćby miało to być ostatnie moje chwile!!!
        Umrzeć wśród Polaków, za Polaków, za Polskę!!! Lepsze to niż żyć potem wśród
        niemców albo ruskich. To byś wolał??? Takie życie??? Bo ja bym podziękowała i
        sama strzeliła sobie w łeb. Ni emusiał by za mnie robić tego Szwab! A swoją
        drogą.., ładny masz szacunek dla tych, którzy sie poświęcili dla nas. Jak masz
        to gdzieś to won za Odrę do kolegów niemców- bardzo do nich
        pasujesz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: W Re: A ja czy poszedłbym? - plakaty powstańcze Raf IP: *.chello.pl 19.07.04, 07:35
      Ty byś poszedł, ja bym poszedł, może jeszcze trochę osób też. Ale czytając
      następne posty widać, że większość by się spytała: ZA ILE lub CO JA Z TEGO BĘDĘ
      MIAŁ?
      Niestety 15 lat pseudodemokracji pozbawiły nas patriotyzmu i kochania naszej
      Ojczyzny - POLSKI. A podejrzewam, że będzie jeszcze gorzej.
      Pozdrawiam prawdziwych patriotów. W - 29 lat
      • chaladia Re: A ja czy poszedłbym? - plakaty powstańcze Raf 19.07.04, 22:59
        Ci ludzie, co poszli walczyć w Powstaniu, MIELI ZA CO WALCZYĆ I WIEDZIELI, ŻE
        JEŚLI WYGRAJĄ TO BĘDĄ Z TEGO COŚ MIEĆ. Wierzyli, że będzie tak, jak w 2RP,
        która Legionistom, a już zwłaszcza wybrańcom z 1KK zapewniła naprawdę solidnie
        omaszczony panis bene meritum. Nie wiedzieli, że w Jałcie już ich sprzedano
        wraz z resztą Narodu.
        Myślę, że gdyby to wiedzieli, dobrze by się zastanowili, bo wątpię, by chodziło
        im o zamienienie ich własnego miasta w kupę gruzów i jeden wielki cmentarz.

        Ale myślę też, że dziś, po lekcji Jałty i Poczdamu, po 15 latach obserwowania
        tego, co nasi politycy wyrabiają, mało kto dałby się nabrać na wezwania do
        poświęcania swego życia wimię jakichś-tam haseł, w które nie wierzą zwłaszcza
        ich głosiciele...
        • Gość: stolicznyj Znowu wypisujesz bzdury, Chaladio. IP: *.acn.pl 20.07.04, 07:53
          > Ci ludzie, co poszli walczyć w Powstaniu, MIELI ZA CO WALCZYĆ I WIEDZIELI, ŻE
          > JEŚLI WYGRAJĄ TO BĘDĄ Z TEGO COŚ MIEĆ.

          CHALADIO: To "COŚ" to była wolna Polska i Warszawa. Twego pragnęli Powstańcy i
          wszyscy Warszawiacy. Ot, takie "COŚ".

          Wierzyli, że będzie tak, jak w 2RP,
          > która Legionistom, a już zwłaszcza wybrańcom z 1KK zapewniła naprawdę
          solidnie
          > omaszczony panis bene meritum.

          CHALADIO: Gros sił powstańczych to nie byli żadni zasłużeni legioniści
          Piłsudskiego czy jacyś syci dygnitarze II RP, tylko bardzo młodzi ludzie,
          chłopcy i dziewczęta, których podczas tzw. czynu legionowego (podczas I wojny
          światowej) w ogóle nie było jeszcze na świecie. Przywoływanie przez Ciebie
          łacińskiego powiedzonka mającego świadczyć, że chodziło im o "chleb dobrze
          zasłużonych" (czyli majątki nadawane tak jak w dawnej Polsce za zasługi
          publiczne), gdy zaatakowali wroga 1 sierpnia 1944, jest OBRAŹLIWE DLA
          POWSTAŃCÓW, Chaladio.
          A tak na marginesie: prawidłowa wersja przywołanego przez Ciebie określenia
          to "panis bene merentium". Popraw swoją łacinę, jeśli chcesz się nią tutaj
          popisywać. Bo inaczej, będziesz się tylko dalej ośmieszał.

          Nie wiedzieli, że w Jałcie już ich sprzedano
          > wraz z resztą Narodu.

          CHALADIO: nic dziwnego, że nie wiedzieli o tym, skoro Powstanie Warszawskie
          wybuchło 1 sierpnia i zakończyło się 2 października 1944 roku, a konferencja
          jałtańska (na której przywódcy wielkich mocarstw zadecydowali o przyszłości
          Polski), odbyła się w dniach 4 - 11 lutego 1945 roku, a więc bez mała cztery
          miesiące PÓŹNIEJ.

          > Ale myślę też, że dziś, po lekcji Jałty i Poczdamu, po 15 latach obserwowania
          > tego, co nasi politycy wyrabiają, mało kto dałby się nabrać na wezwania do
          > poświęcania swego życia wimię jakichś-tam haseł, w które nie wierzą zwłaszcza
          > ich głosiciele...

          CHALADIO: A co to ma wspólnego z Powstaniem Warszawskim i jego przesłaniem dla
          przyszłych pokoleń, polegającym z grubsza na tym, że idea walki z wrogiem,
          zagrażającym istnieniu całego narodu, jest godna narażenia życia? Co to ma
          wspólnego z tym, co "nasi politycy [obecnie] wyrabiają"? Twoja wypowiedź
          trywializuje dziedzictwo i sens Powstania, i jest (znowu) OBRAŹLIWA DLA TYCH,
          CO WALCZYLI.

          CHALADIO - może byś na tym forum poopowiadał o postępach na budowie wspaniałego
          wieżowca Rondo 1, w której masz swój udział? Na pewno napiszesz o tym
          kompetentnie i mądrze. Bo niestety, gdy podejmujesz inne tematy, to wypisujesz
          same głupoty i kompromitujesz się niewiedzą, Inżynierze.
          • agentcooper Re: Znowu wypisujesz bzdury, Chaladio. 20.07.04, 08:53
            Gość portalu: stolicznyj napisał(a): > CHALADIO: nic dziwnego, że nie
            wiedzieli o tym, skoro Powstanie Warszawskie
            > wybuchło 1 sierpnia i zakończyło się 2 października 1944 roku, a konferencja
            > jałtańska (na której przywódcy wielkich mocarstw zadecydowali o przyszłości
            > Polski), odbyła się w dniach 4 - 11 lutego 1945 roku, a więc bez mała cztery
            > miesiące PÓŹNIEJ.
            >

            z tym ze pierwsze ustalenia dot. powojennego porzadku (w tym obciecie granic PL
            na wschodzie i dostanie sie naszego kraju pod okupacje rosyjska) mialy miejsce
            miejsce w Teheranie 1943.
            • Gość: stolicznyj Re: konferencja w Teheranie 1943. IP: *.acn.pl 20.07.04, 09:45
              > z tym ze pierwsze ustalenia dot. powojennego porzadku (w tym obciecie granic
              PL
              >
              > na wschodzie i dostanie sie naszego kraju pod okupacje rosyjska) mialy
              miejsce
              > miejsce w Teheranie 1943.

              Owszem, Stalin, Churchill i Roosevelt podjęli tam wstępne ustalenie, że
              wschodnie ziemie II RP (tereny, gdzie ludność polska stanowiła etniczną
              mniejszość), przypadną ZSRR. Postawiono jednak również, że Polska uzyska
              rekompensatę terytorialną na zachodzie, kosztem Niemiec. Trzeba to powiedzieć
              dla pełnego obrazu, skoro mówimy o ustaleniach granicznych z Teheranu.

              Nie bardzo wiem, w jaki sposób ustalono "dostanie się naszego kraju pod
              okupację rosyjską"? O ile wiem, stwierdzono tylko ogólnie, że w kolejnych
              wyzwalanych spod niemieckiej okupacji krajach władzę będzie tymczasowo
              sprawować administracja wojskowa państw, których wojska zajmowały dany kraj.
              (Inna kwestia, że rozwój sytuacji na frontach już wtedy wskazywał, że Polska
              znajdzie się w strefie działań armii sowieckiej). Nie mam informacji o jakimś
              politycznym podziale stref wpływów, postanowionym w Teheranie. Zresztą, głównym
              tematem konferencji była kwestia drugiego frontu w Europie i losu Niemiec, a
              także - Iranu, a nie sprawy polskie. Popraw mnie, jeśli się mylę.
              • Gość: AgentCooper Re: konferencja w Teheranie 1943. IP: 5.5R2D* / *.pg.com 20.07.04, 11:08
                zgadza sie - w Tehranie ustalono jak piszesz iz administracja na terenach
                wyzwalanych bedzie sprawowana "tymczasowo" przez panstwa ktorych wojska zajmuja
                dany teren z tym ze bylo to wlasciwie jednoznaczne z dostaniem sie w strefe
                wplywow tych krajow co dla nas oznaczalo dostanie sie pod okupacje sowiecka.
                Rowniez w Teheranie o ile sie nie myle Stalin zaczal podwazac prawomocnos
                polskiego rzadu w Londynei, majac w planie zainstalowanie na polskich ziemiach
                przywiezionych z Rosji polskich komunistow. Efektem tego byla poznijesza wizyta
                poksiej delegacji w Moskwie ale bylo to juz wowczas musztarda po obiedzie.
                A co do samego Powstania - piekny, typowo polski zryw, ktory niestety nie
                przyniosl zadnych korzysci militarno-politycznych, a jedynie wyniszczenie
                kwiatu polskiej inteligencji, masakre ludnosci i calkowite zniszczenie pieknego
                miasta jakim byla przed wojna Warszawa. Inna sprawa ze gdyby go nie bylo to i
                tak pewno Wwa byla by zniszczona w ramach bitwy radziecko-niemieckiej o stolice
                ale to juz tylko gdybanie.
                • Gość: stolicznyj Re: konferencja w Teheranie 1943 i Powstanie. IP: *.acn.pl 20.07.04, 11:49
                  > zgadza sie - w Tehranie ustalono jak piszesz iz administracja na terenach
                  > wyzwalanych bedzie sprawowana "tymczasowo" przez panstwa ktorych wojska
                  zajmuja
                  > dany teren z tym ze bylo to wlasciwie jednoznaczne z dostaniem sie w strefe
                  > wplywow tych krajow co dla nas oznaczalo dostanie sie pod okupacje sowiecka.
                  > Rowniez w Teheranie o ile sie nie myle Stalin zaczal podwazac prawomocnos
                  > polskiego rzadu w Londynei, majac w planie zainstalowanie na polskich
                  ziemiach
                  > przywiezionych z Rosji polskich komunistow. Efektem tego byla poznijesza
                  wizyta
                  > poksiej delegacji w Moskwie ale bylo to juz wowczas musztarda po obiedzie.

                  AGENTCOOPERze: Ja nie bardzo wiem, co innego miano w Teheranie postanowić,
                  jeśli chodzi o administrowanie terenami zajętymi przez postepujące naprzód
                  wojska Sprzymierzonych. Usankcjonowanie sowieckiej tymczasowej administracji na
                  ziemiach polskich było stwierdzeniem wojennej konieczności, analogicznej do
                  sytuacji w strefie działań aliantów zachodnich. To, że Sowieci od początku
                  traktowali ją jako narzędzie do zaprowadzenia własnych porządków politycznych w
                  Polsce, to druga kwestia, która de facto została w pewien sposób usankcjonowana
                  w Jałcie (choć też nie do końca). Ale to już inny temat, tutaj rozmawiamy o
                  Teheranie. A prawomocność rządu londyńskiego Stalin zaczął podważać chyba już
                  wcześniej, choćby wtedy, gdy zerwał z nim stosunki dyplomatyczne (w kwietniu
                  1943 roku), prawda?


                  > A co do samego Powstania - piekny, typowo polski zryw, ktory niestety nie
                  > przyniosl zadnych korzysci militarno-politycznych, a jedynie wyniszczenie
                  > kwiatu polskiej inteligencji, masakre ludnosci i calkowite zniszczenie
                  pieknego
                  > miasta jakim byla przed wojna Warszawa. Inna sprawa ze gdyby go nie bylo to i
                  > tak pewno Wwa byla by zniszczona w ramach bitwy radziecko-niemieckiej o
                  stolice
                  > ale to juz tylko gdybanie.

                  AGENTCOOPERze: Zdecydowanie sprzeciwiam się pozornie życzliwemu, a faktycznie
                  lekceważącemu spojrzeniu na Powstanie, jako na "piękny, typowo polski zryw".
                  Jest to pogląd bardzo rozpowszechniony na Zachodzie, utrwalający stereotyp
                  Polaków jako sympatycznych, jednak - powiedzmy - niezbyt rozgarniętych
                  romantyków. Podobnie zresztą wypowiedziała się wczoraj Erika Steinbach, gdy
                  nazwała Powstanie "rozpaczliwym zrywem".

                  A tymczasem, Powstanie nie było ani jednym, ani drugim: było zaplanowanym
                  projektem militarno-politycznym o konkretnych celach, podjętym w chwili, która
                  jego inicjatorom wydawała się korzystna. Że się mylili, to staram się wykazać w
                  wątku "18.07.-05.08.1944 - Front sowiecki a Powstanie", poczytaj sobie, co tam
                  piszę. Moim zdaniem, członkowie KG AK popełnili poważne błędy w ocenie
                  sytuacji. Jednak ich decyzja rozpoczęcia Powstania w dniu 1 sierpnia 1944 roku
                  wynikała ni tyle z ich niepoprawnego polskiego romantyzmu, co z ich oceny
                  sytuacji bieżącej, która wskazywała, że Powstanie ma szanse powodzenia
                  militarnego, i choćby częściowego osiągnięcia swojego celu politycznego.

                  Powtarzam: wg mnie, wówczas (31 lipca 1944) dowódcy AK pomylili się. Ale to już
                  osobna kwestia.

                  Nie rozumiem, dlaczego np. o powstaniu w Paryżu w sierpniu 1944 nikt nie mówi,
                  że było przejawem (nierozumnego) romantyzmu? A przecież Hitler kazał spalić
                  Paryż, co nie zostało wykonane tylko dlatego, że tamtejszy komendant niemiecki
                  tego rozkazu nie wykonał, bojąc się historycznej odpowiedzialności za
                  zniszczenie pięknej stolicy Francji.

                  Niemcy w Warszawie nie mieli, niestety, takich zahamowań.

                  Nawiasem mówiąc - zupełnie nie wiem, skąd się bierze dość powszechne
                  przekonanie, że Warszawa zostałaby tak samo zniszczona, gdyby Powstanie nie
                  wybuchło (w wyniku walk niemiecko-sowieckich). Budapeszt nie został zniszczony
                  w stopniu porównywalnym z Warszawą, mimo, że był oblegany przez armię sowiecką
                  przez ponad dwa miesiące, podczas których trwały ciągłe, zaciekłe walki w
                  mieście. Także w Warszawie, zniszczenia w 1944 roku spowodowane faktem, że
                  miasto przez 4 miesiące przecinała linia frontu (na Wiśle) były minimalne, w
                  porównaniu do zniszczeń spowodowanych walkami powstańczymi, a także celowym
                  niszczeniem miasta przez Niemców, już po Powstaniu. Warto też pamiętać, że
                  kiedy Sowieci w końcu podjęli generalne natarcie na Warszawę w styczniu 1945,
                  to miasto zostało zajęte praktycznie bez walki.

                  Argument, że Powstanie należało wywołać bez względu na wszystko DLATEGO, że
                  Warszawa "i tak i tak" zostałaby całkowicie zniszczona, jest dla mnie nie do
                  przyjęcia. Uważam za to, że były INNE poważne powody, by AK wyzwoliła stolicę
                  własnymi siłami, przed wejściem Rosjan. Tyle, że wg mnie, dzień 1 sierpnia 1944
                  był terminem PRZEDWCZESNYM na rozpoczcie boju o miasto, co staram się wykazać
                  we wspomnianym wątku o sytuacji na froncie niemiecko-sowieckim w rejonie
                  Warszawy w okresie, gdy Powstanie się rozpoczęło.
                  • agentcooper Re: konferencja w Teheranie 1943 i Powstanie. 20.07.04, 12:10
                    Gość portalu: stolicznyj napisał(a):

                    > AGENTCOOPERze: Ja nie bardzo wiem, co innego miano w Teheranie postanowić,
                    > jeśli chodzi o administrowanie terenami zajętymi przez postepujące naprzód
                    > wojska Sprzymierzonych. Usankcjonowanie sowieckiej tymczasowej administracji
                    na
                    >
                    > ziemiach polskich było stwierdzeniem wojennej konieczności, analogicznej do
                    > sytuacji w strefie działań aliantów zachodnich. To, że Sowieci od początku
                    > traktowali ją jako narzędzie do zaprowadzenia własnych porządków politycznych
                    w
                    >
                    > Polsce, to druga kwestia, która de facto została w pewien sposób
                    usankcjonowana
                    >
                    > w Jałcie (choć też nie do końca). Ale to już inny temat, tutaj rozmawiamy o
                    > Teheranie. A prawomocność rządu londyńskiego Stalin zaczął podważać chyba już
                    > wcześniej, choćby wtedy, gdy zerwał z nim stosunki dyplomatyczne (w kwietniu
                    > 1943 roku), prawda?

                    PRzeciez to wlasnie napisalem u gory.....


                    > AGENTCOOPERze: Zdecydowanie sprzeciwiam się pozornie życzliwemu, a faktycznie
                    > lekceważącemu spojrzeniu na Powstanie, jako na "piękny, typowo polski zryw".
                    > Jest to pogląd bardzo rozpowszechniony na Zachodzie, utrwalający stereotyp
                    > Polaków jako sympatycznych, jednak - powiedzmy - niezbyt rozgarniętych
                    > romantyków. Podobnie zresztą wypowiedziała się wczoraj Erika Steinbach, gdy
                    > nazwała Powstanie "rozpaczliwym zrywem".

                    Bynajmniej nie mam lekcewazacego stosunku do Powstania. Zarowno Powstaniu jak i
                    poswtancow nalezy sie szacunek i czesc, natomiast pisze ze ptu widzenia
                    korzysci militarnych czy politycznych nie udalo sie dzieki neimu osignac
                    zadnych. Ani nie wyzwolilismy miasta z wojsk niemieckich ani tym bardziej nei
                    przywitalismy Sowietow w stolicy jako gospodarze co bylo drugim glownym celem
                    Powstania. Nie podlega tez dyskusji ze elita intelektualna ktora moglaby (?) w
                    jakims stopniu walczyc ze stalinizmem w latach 40 i 50 zginela w Powstaniu.
                    dosc przypomniec nazwiska Baczynskiego czy KRahelskiej.
                    >
                    > A tymczasem, Powstanie nie było ani jednym, ani drugim: było zaplanowanym
                    > projektem militarno-politycznym o konkretnych celach, podjętym w chwili,
                    która
                    > jego inicjatorom wydawała się korzystna. Że się mylili, to staram się wykazać
                    w
                    >
                    > wątku "18.07.-05.08.1944 - Front sowiecki a Powstanie", poczytaj sobie, co
                    tam
                    > piszę. Moim zdaniem, członkowie KG AK popełnili poważne błędy w ocenie
                    > sytuacji. Jednak ich decyzja rozpoczęcia Powstania w dniu 1 sierpnia 1944
                    roku
                    > wynikała ni tyle z ich niepoprawnego polskiego romantyzmu, co z ich oceny
                    > sytuacji bieżącej, która wskazywała, że Powstanie ma szanse powodzenia
                    > militarnego, i choćby częściowego osiągnięcia swojego celu politycznego.
                    >
                    > Powtarzam: wg mnie, wówczas (31 lipca 1944) dowódcy AK pomylili się. Ale to
                    już
                    >
                    > osobna kwestia.

                    Wiec to samo chyba gdzies tam napislaem u gory - Powstanie to w sumie
                    romantyczny zryw, odpowiedz na 5 lat okupacji, zniewolenia, PAwiaka itd. co nie
                    zmienia faktu ze decyzja o wybuchu byla jak piszesz podjeta przedwczesnie albo
                    jesli sie zastanowic wogole moglo jej nie byc - dlaczego bo powstanie od
                    poczatku nie mialo szans - jego powodzenie bylo nie na reke Stalinowi co
                    powinno byc jednak wiadome polskiemu rzadowi w Londynie. Brak zgody Stalina
                    m.in. na pomoc aliantow w duzje mierze przesadzil o jego klesce (zeby nie
                    wspomniec o zatrzymaniu ofensywy na Pradze)


                    na reszte odpowiem pozniej bo musze chwilowo konczyc. Pozdrawiam
                    • Gość: stolicznyj Re: już tylko o Powstaniu. IP: *.acn.pl 21.07.04, 09:06
                      Bynajmniej nie mam lekcewazacego stosunku do Powstania. Zarowno Powstaniu jak i
                      > poswtancow nalezy sie szacunek i czesc

                      AGENTCOOPERZE: Nigdzie nie napisałem, że lekceważysz bohaterstwo powstańców.
                      Twierdzę tylko i aż, że teza o Powstaniu jako o "romantycznym, typowo polskim
                      zrywie" sugeruje, że Polacy w swoich decyzjach kierują się wyłącznie sercem a
                      nie rozumem, i że taka była właśnie decyzja o Powstaniu - romantyczna i całkiem
                      NIEROZUMNA.

                      Powtarzam: wg mnie, Powstanie było zaplanowanym, wykalkulowanym militarnie i
                      politycznie posunięciem (a nie "romantycznym, rozpaczliwym zrywem"), mającym
                      określone cele, rozpoczętym w chwili, która wydawała się korzystną w kontekście
                      militarnego celu głównego, jakim było wyrzucenie Niemców ze stolicy.

                      Politycznym celem głównym było powitanie Sowietów w Warszawie przez siły
                      podległe rządowi londyńskiemu. Można domniemywać, że Sowieci takiej władzy by
                      nie uznali, oddziały AK w Warszawie by rozbroili, a dowódców AK i delegatów
                      londyńskich - aresztowali. A następnie zainstalowaliby w stolicy komunistów.
                      Rząd londyński i KG AK wiedzieli jednak, że w przypadku niepodjęcia walki w
                      Warszawie stałoby się dokładnie to samo, z tą istotną różnicą, że komuniści
                      zyskaliby potężną broń propagandową, w postaci potwierdzenia ich tezy, że AK
                      nie chciała walczyć z Niemcami.

                      W sumie więc - tak źle, a tak - jeszcze gorzej. Podjęto decyzję, którą uważano
                      ZA MNIEJSZE ZŁO, dającą jakieś tam, choćby nikłe szanse na uratowanie
                      czegokolwiek dla sprawy polskiej w oczach świata. Gdzie tu "romantyzm"?
                      Gdzie "rozpacz"? To była polityczna kalkulacja.

                      poswtancow nalezy sie szacunek i czesc, natomiast pisze ze ptu widzenia
                      > korzysci militarnych czy politycznych nie udalo sie dzieki neimu osignac
                      > zadnych. Ani nie wyzwolilismy miasta z wojsk niemieckich ani tym bardziej nei
                      > przywitalismy Sowietow w stolicy jako gospodarze co bylo drugim glownym celem
                      > Powstania. Nie podlega tez dyskusji ze elita intelektualna ktora moglaby (?)
                      w
                      > jakims stopniu walczyc ze stalinizmem w latach 40 i 50 zginela w Powstaniu.
                      > dosc przypomniec nazwiska Baczynskiego czy KRahelskiej.

                      AGENTCOOPERZE:
                      A czy ja gdzieś napisałem, że Powstanie zakończyło się sukcesem???
                      Koszty klęski były ogromne. Jednak gen. Bór-Komorowski nie zakładał klęski
                      militarnej, gdy 31 lipca 1944 wydał decyzję. Zakładał, że Niemcy opuszczą
                      miasto w ciągu 4-5 dni. Pomylił się, to inna sprawa.


                      > zmienia faktu ze decyzja o wybuchu byla jak piszesz podjeta przedwczesnie
                      albo
                      > jesli sie zastanowic wogole moglo jej nie byc - dlaczego bo powstanie od
                      > poczatku nie mialo szans -

                      AGENTCOOPERZE: po pierwsze, dowódcy AK nie mogli wiedzieć w lipcu 1944 roku, że
                      Rosjanie w ogóle nie podejmą natarcia na miasto podczas Powstania! Nie
                      wymagajmy od nich (wstecz) aż takiej wiedzy! Nie byli przecież jasnowidzami.

                      Powtarzam - wg mnie, były poważne powody, aby Warszawa została wyzwolona siłami
                      AK. Powyżej pisałem o tym. Popieram ideę Powstania, krytykuję natomiast wybór
                      jego terminu.


                      > poczatku nie mialo szans - jego powodzenie bylo nie na reke Stalinowi

                      AGENTCOOPERZE: kto mógł przewidzieć w lipcu 1944 roku, że do wejścia Sowietów
                      pozostawało jeszcze PÓŁ ROKU prawie??? Cały świat oczekiwał rychłego wejścia
                      Rosjan do Warszawy, gdy ich czołówki pancerne dotarły na odległość 20 km od
                      centrum miasta. Poczytaj ówczesną prasę międzynarodową!

                      Powtarzam - inną kwestią jest to, co by Sowieci zrobili, będąc już w Warszawie.
                      Zapewne pierwsza rzecz to byłoby aresztowanie dowódców AK. Ale sęk w tym, że
                      AKOWCY LICZYLI SIĘ Z TYM! Poczytaj ich wspomnienia! To było wkalkulowane
                      ryzyko. Uznali, że warto było je podjąć w imię wyższego celu politycznego.


                      > Brak zgody Stalina
                      > m.in. na pomoc aliantow w duzje mierze przesadzil o jego klesce (zeby nie
                      > wspomniec o zatrzymaniu ofensywy na Pradze)

                      AGENTCOOPERZE: nie rozmawialiśmy tutaj o faktycznym, historycznym rozwoju
                      sytuacji militarnej w trakcie trwania Powstania, wykraczasz poza temat tej
                      rozmowy.
                      I stwierdzasz rzecz oczywistą - że brak pomocy Sowietów, a zwłaszcza
                      zrezygnowanie przez nich z generalnego natarcia na Warszawę, przesądził o
                      upadku Powstania. Nie wiem tylko, po co w tym miejscu to napisałeś, tzn. co
                      chciałeś tym wykazać. To nastąpiło już w trakcie trwania Powstania, co to ma
                      wspólnego z kontekstem decyzji KG AK z 31 lipca 1944 roku?
                    • Gość: Gloria Victis Re: konferencja w Teheranie 1943 i Powstanie. IP: *.torun.mm.pl 02.08.04, 22:32
                      agentcooper napisał:

                      >Nie podlega tez dyskusji ze elita intelektualna ktora moglaby (?) w
                      > jakims stopniu walczyc ze stalinizmem w latach 40 i 50 zginela w Powstaniu.
                      > dosc przypomniec nazwiska Baczynskiego czy KRahelskiej.

                      Owszem, elita mogłaby zginąć w więzieniach, łagrach albo kopalniach jak 50 tys.
                      Akowców zakatowanych i zamordowanych w latach 1945-1953.
                      Tuż po wojnie, kiedy ocalałe wiersze K.K.Baczyńskiego stawały się znane,
                      przyszła po niego UB. Gdyby nie zginął w Powstaniu, miałby szansę jako "zapluty
                      karzeł reakcji" zostać kolejną ofiarą rozstrzelaną nocą w piwnicach ubecji,
                      gdzieś w lesie, albo zamordowaną w "procesie sądowym".
                      • Gość: stolicznyj Re: śmierć elity intelektualnej w Powstaniu. IP: *.acn.pl 03.08.04, 09:18
                        Do czego zmierzasz ?

                        Chodzi ci o to, że to lepiej że Baczyński i inni zginęli w Powstaniu, skoro
                        mogli stracić życie po wojnie z rąk komunistów ?
                  • agentcooper Re: konferencja w Teheranie 1943 i Powstanie. 20.07.04, 13:36
                    Gość portalu: stolicznyj napisał(a):

                    > Nawiasem mówiąc - zupełnie nie wiem, skąd się bierze dość powszechne
                    > przekonanie, że Warszawa zostałaby tak samo zniszczona, gdyby Powstanie nie
                    > wybuchło (w wyniku walk niemiecko-sowieckich). Budapeszt nie został
                    zniszczony
                    > w stopniu porównywalnym z Warszawą, mimo, że był oblegany przez armię
                    sowiecką
                    > przez ponad dwa miesiące, podczas których trwały ciągłe, zaciekłe walki w
                    > mieście. Także w Warszawie, zniszczenia w 1944 roku spowodowane faktem, że
                    > miasto przez 4 miesiące przecinała linia frontu (na Wiśle) były minimalne, w
                    > porównaniu do zniszczeń spowodowanych walkami powstańczymi, a także celowym
                    > niszczeniem miasta przez Niemców, już po Powstaniu. Warto też pamiętać, że
                    > kiedy Sowieci w końcu podjęli generalne natarcie na Warszawę w styczniu 1945,
                    > to miasto zostało zajęte praktycznie bez walki.
                    >
                    > Argument, że Powstanie należało wywołać bez względu na wszystko DLATEGO, że
                    > Warszawa "i tak i tak" zostałaby całkowicie zniszczona, jest dla mnie nie do
                    > przyjęcia. Uważam za to, że były INNE poważne powody, by AK wyzwoliła stolicę
                    > własnymi siłami, przed wejściem Rosjan. Tyle, że wg mnie, dzień 1 sierpnia
                    1944
                    >
                    > był terminem PRZEDWCZESNYM na rozpoczcie boju o miasto, co staram się wykazać
                    > we wspomnianym wątku o sytuacji na froncie niemiecko-sowieckim w rejonie
                    > Warszawy w okresie, gdy Powstanie się rozpoczęło.

                    Warszawa bylaby zniszcona gdyz Niemcy planowali zamienic ja w KL Warschau czyli
                    twierdze ktora zatrzymalaby ofensywe sowiecka. Do dzis mozna w miescie znalezc
                    takie betowe wiezyczki ktore mialy byc punktami oporu ogniowego.
                    Mowienie ze Wwe przecinala linia frontu tez jest do pewnego stopnia naduzyciem -
                    Rosjanie stali na drugim brzegu Wisly i na tym ich aktywnosc sie skonczyla.
                    Wchodzac do miasta w styczniu praktycznie nie napotkali oposru bo Niemcow tu
                    juz nie bylo.

                    A co do daty 1 sierpnia jako przedwczesnej jak piszesz. Wydaje mi sie ze jaka
                    data by to nie byla to Powstanie niestety nie mialo szans - dlaczego ? Ano
                    dlatego ze los Polski zostal przez moznych przesadzony juz wczesniej - Polska
                    miala sie dostac w radziecka strefe wplywow i tak sie stalo. Ani Churchill ani
                    tym bardziej Roosevelt nie wykazali praktycznie zadnej woli zeby naciskac na
                    Stalina gdy byly jakies minimalne szanse na wygrana. Pierwsze ( i jedyne)
                    zrzuty lotnicze mialy miejsce gdy powstanie bylo juz przegrane a miasto lezalo
                    w gruzach. Dlatego tez oddajac hold Powstancom jak i ludnosci cywilnej (m.in.
                    masakra na Woli) trzeba krytycznie ocenic decyzje o jego wybuchu podjeta przez
                    Rzad na Uchodzstwie.
                    ps. odpowiadajac na pytanie tytulowe - dysponujac taka wiedza jak powstancy
                    mysle ze na pewno wzialbym udzial w powstaniu (wierzac ze walcze o wolna
                    Polske), majac wiedze o decyzjach ktore juz nas skazaly na kolejna niewole
                    (komunizm) robilbym wszystko zeby do niego nie dopuscic
                    • Gość: stolicznyj Re: już tylko o Powstaniu cz. 2. IP: *.acn.pl 21.07.04, 09:20
                      Warszawa bylaby zniszcona gdyz Niemcy planowali zamienic ja w KL Warschau czyli
                      >
                      > twierdze ktora zatrzymalaby ofensywe sowiecka. Do dzis mozna w miescie
                      znalezc
                      > takie betowe wiezyczki ktore mialy byc punktami oporu ogniowego.

                      AGENTCOOPERZE: po pierwsze - gdy piszesz KL Warschau, to chyba chodzi ci o
                      Festung Warschau. Miała zatrzymać ofensywę sowiecką, ale nie zatrzymała. A
                      więc, o co ci chodzi w tym miejscu?


                      > Mowienie ze Wwe przecinala linia frontu tez jest do pewnego stopnia
                      naduzyciem
                      > -
                      > Rosjanie stali na drugim brzegu Wisly i na tym ich aktywnosc sie skonczyla.

                      AGENTCOOPERZE: teraz już nic nie rozumiem. Linia frontu niemiecko-sowieckiego
                      nie stała na Wiśle w Warszawie od 14 września 1944 roku do 17 stycznia 1945???
                      A to rewelacja... To co to było pomiędzy Pragą a lewobrzeżną Warszawą? Festyn
                      przyjaźni? Integracja europejska???

                      Fakt, Rosjanie nie byli wówczas aktywni na tym odcinku frontu. Na warszawskim
                      odcinku frontu trwała przerwa operacyjna, działania ograniczały się do wypadów
                      patroli i sporadycznej wymiany ognia artyleryjskiego. I co z tego? Co chciałeś
                      w tym punkcie wykazać?


                      > Wchodzac do miasta w styczniu praktycznie nie napotkali oposru bo Niemcow tu
                      > juz nie bylo.

                      AGENTCOOPERZE:
                      JA DOBRZE WIEM, DLACZEGO WARSZAWA ZOSTAŁA ZAJĘTA W STYCZNIU 1945 ROKU PRAWIE
                      BEZ WALKI, NIE PISAŁEM O TYM SZCZEGÓŁOWO, BO TO NIE JEST TEMAT DZISIEJSZEJ
                      DYSKUSJI.
                      Chodziło mi o to, że twoja teza, że Warszawa niechybnie uległaby zniszczeniu w
                      wyniku zaciętych walk niemiecko-sowieckich o miasto, w rzeczywistoścvi
                      historycznej nie znajduje żadnego potwierdzenia.
                      A co Tobie chodziło, gdy napisałeś że Sowieci nie napotkali oporu bo Niemców
                      już nie było? Co chciałeś udowodnić i wykazać? Nie rozumiem.


                      A co do daty 1 sierpnia jako przedwczesnej jak piszesz. Wydaje mi sie ze jaka
                      > data by to nie byla to Powstanie niestety nie mialo szans - dlaczego ? Ano
                      > dlatego ze los Polski zostal przez moznych przesadzony juz wczesniej - Polska
                      > miala sie dostac w radziecka strefe wplywow i tak sie stalo. Ani Churchill
                      ani
                      > tym bardziej Roosevelt nie wykazali praktycznie zadnej woli zeby naciskac na
                      > Stalina gdy byly jakies minimalne szanse na wygrana. Pierwsze ( i jedyne)
                      > zrzuty lotnicze mialy miejsce gdy powstanie bylo juz przegrane a miasto
                      lezalo
                      > w gruzach. Dlatego tez oddajac hold Powstancom jak i ludnosci cywilnej (m.in.
                      > masakra na Woli) trzeba krytycznie ocenic decyzje o jego wybuchu podjeta
                      przez
                      > Rzad na Uchodzstwie.

                      AGENTCOOPERZE: Moim zdaniem, to wszystko NIE NEGUJE SENSU POWSTANIA JAKO
                      TAKIEGO.
                      Dlaczego tak sądzę, to tłumaczyłem wcześniej, nie będę tego wszystkiego
                      powtarzał. Poczytaj uważnie całą naszą dyskusję, bo mam wrażenie, że niestety
                      robisz to pobieżnie.
                      • agentcooper Re: już tylko o Powstaniu cz. 2. 27.07.04, 09:34
                        pozno bo pozno ale odpowiadam: zdaje sie ze na temat zasadniczy mamy ten sam pt
                        widzenia z tym ze nie rozumiemy sie w szczegolach -

                        1. linia frontu - oczywiscie ze byla Wisla byla miedzy wrzesniem a styczniem
                        linia frontu, ale frontu martwego. Praktycznie nie dzialy sie to zadne
                        dzialania operacyjne. Sowieci zajeli sie w tym czasie poludniem Europy -
                        dowodztwo Powstania powinno (w rzad w szczegolnosci) przewidziec taki rozwoj
                        wypadkow. Decyzja o wybuchu zapadla w oparciu o niesprawdzone informacje ze
                        ruscy sa gdzies na Pradze - a 31/07 Niemcy rozpoczynali kontrofensywe ktora
                        sprowadzala do zera mozliwosc ataku Rosjan na lewobrzezna Wwe w ciagu
                        najblizszych paru dni (nawetjesli byla by wola polityczna). To jest ewidentny
                        blad

                        2. Piszesz - "Chodziło mi o to, że twoja teza, że Warszawa niechybnie uległaby
                        zniszczeniu w
                        wyniku zaciętych walk niemiecko-sowieckich o miasto, w rzeczywistoścvi
                        historycznej nie znajduje żadnego potwierdzenia" - polecam wczorajszy artykul w
                        magazynie GW - Norman Davis pisze wyraznie ze jesli nie byloby powstania o
                        Warszawe rozegralaby sie bitwa ktora doprowadzila by rowniez do zniszczenia
                        miasta. As simple as that.
                        • Gość: stolicznyj Re: już tylko o Powstaniu cz. 2. IP: *.acn.pl 27.07.04, 10:25
                          > 1. linia frontu - oczywiscie ze byla Wisla byla miedzy wrzesniem a styczniem
                          > linia frontu, ale frontu martwego. Praktycznie nie dzialy sie to zadne
                          > dzialania operacyjne. Sowieci zajeli sie w tym czasie poludniem Europy -
                          > dowodztwo Powstania powinno (w rzad w szczegolnosci) przewidziec taki rozwoj
                          > wypadkow.

                          AGENTCOOPERZE: uważam, że decyzja o rozpoczęciu walki 1 sierpnia 1944 roku była
                          przedwczesna. Ponownie namawiam do lektury wątku "18.07.-05.08.1944 - front
                          sowiecki a Powstanie", gdzie tłumaczę, dlaczego tak uważam.

                          A Twoje stwierdzenie, że W KAŻDYM WYPADKU, niezależnie od tego czy Powstanie by
                          wybuchło czy nie i w jakim terminie, późniejsze działania sowieckie potoczyłyby
                          się tak, jak się potoczyły, jest tylko i wyłącznie AHISTORYCZNĄ SPEKULACJĄ,
                          ponieważ wydarzenia historyczne kształtują się pod wpływem wydarzeń, które je
                          poprzedzały. Wojska sowieckie zajęły Pragę dopiero, gdy Powstanie weszło już w
                          etap końcowy. Nikt nie wie, jak zareagowaliby Rosjanie, gdyby W TYM MOMENCIE
                          POWSTANIE DOPIERO SIĘ ROZPOCZĘŁO!

                          A jeśli chodzi o sowiecką bezczynność na froncie warszawskim w okresie
                          popowstaniowym (trwającą do 14 stycznia 1945 roku), to doprawdy trudno dociec,
                          co to ma wspólnego z omawianym tematem??? Ostatni okres wojennych dziejów
                          Warszawy, znany jako "Festung Warschau", zwany też "100 dniami Warszawy",
                          należy już do okresu NASTĘPNEGO, POPOWSTANIOWEGO, i zupełnie nie wiadomo, co
                          jego rozważanie ma wspólnego z szansami Powstania, które upadło 2 października
                          1944 roku, a miasto już w kilka dni później było puste (nie licząc niemieckiego
                          garnizonu, naturalnie).

                          Gdyby Rosjanie w lokalnej operacji zajęli Warszawę np. 15 października 1944
                          (zamiast 17 stycznia 1945), to w militarnej czy politycznej sytuacji powstania
                          kompletnie nic by to nie zmieniło, bo przecież upadło ono wcześniej! Stalin
                          wkroczył do Warszawy dopiero w ramach ofensywy styczniowej 1945 roku, bo pewnie
                          uznał, że nie ma wystarczającego powodu, aby się pofatygować i ruszyć swoje
                          wojska wcześniej, po to aby zająć puste ruiny. I tyle. Nie mam pojęcia, co ma
                          wspólnego z Powstaniem kwestia rosyjskiej bierności operacyjnej na froncie
                          warszawskim po jego upadku??? Nie wiem, po co przywołujesz tutaj tę kwestię.

                          > Decyzja o wybuchu zapadla w oparciu o niesprawdzone informacje ze
                          > ruscy sa gdzies na Pradze - a 31/07 Niemcy rozpoczynali kontrofensywe ktora
                          > sprowadzala do zera mozliwosc ataku Rosjan na lewobrzezna Wwe w ciagu
                          > najblizszych paru dni (nawetjesli byla by wola polityczna). To jest ewidentny
                          > blad

                          AGENTCOOPERZE: szkoda, że ignorujesz tamten wątek, bo inaczej chyba byś
                          powyższego fragmentu nie napisał, przecież to jest dokładnie MOJA TEZA, tyle,
                          że piszę o niej bardziej szczegółowo i faktograficznie. Jeszcze raz apeluję do
                          Ciebie, abyś przeczytał, co tam napisałem, to oszczędzisz sobie czasu i wysiłku
                          włożonego w pisanie takich uwag jak powyższe.


                          > polecam wczorajszy artykul > w magazynie GW - Norman Davis pisze wyraznie ze
                          jesli nie byloby powstania o
                          > Warszawe rozegralaby sie bitwa ktora doprowadzila by rowniez do zniszczenia
                          > miasta. As simple as that.

                          AGENTCOOPERZE: Gdybyś czytał wspomniany wątek, to byś wiedział, że znam wywiad
                          z Daviesem, na który się powołujesz. Niestety, kłopot polega na tym, że Davies
                          niczego takiego nie powiedział - TO JEST TWOJA NADINTERPRETACJA JEGO SŁÓW,
                          wynikająca z tego, że nie dość uważnie czytałeś jego wypowiedzi, co
                          spowodowało, że nieprawidłowo zrozumiałeś ich sens. Jak widać, Twoje widoczne
                          gołym okiem rozkojarzenie wypacza Twój pogląd na opinie nie tylko moje, ale
                          także Daviesa.

                          Cytuję odnośny fragment wywiadu:

                          PYTANIE: "Czy w ogóle można było powstania uniknąć?"

                          ODPOWIEDŹ: "Nie, chyba nie.(...) Zgodnie doszli do wniosku [przywódcy AK], że
                          jeśli Armia Krajowa nie wyjdzie na ulice, będą się dziać straszne rzeczy."

                          PYTANIE: "Jakie?"

                          ODPOWIEDŹ: "Argumentem pierwszym [przywódców Podziemia, nie Daviesa!] była
                          obawa, że Niemcy zamienią Warszawę w fortecę i w zaciekłych walkach frontowych
                          stolica zmieni się w kupę gruzów(...)".

                          PYTANIE: "Słaby argument. Jeśliby Rosjanie weszli do Warszawy i wsparli
                          powstańców, czekałaby nas w stolicy powtórka Stalingradu".

                          ODPOWIEDŹ: "NIE [podkreślenie moje - stolicznyj], bo istotna była sytuacja w
                          szerszej skali. Sowieci mieli już przyczółki na lewym brzegu i pozbawienie
                          Niemców ważnego węzła komunikacyjnego w centrum tej strefy znacznie zwiększało
                          szanse szybkiego zajęcia centralnego sektora frontu przez Armię Czerwoną".
                          KONIEC CYTATU.

                          A WIĘC, CO WŁAŚCIWIE POWIEDZIAŁ DAVIES...?

                          Otóż, powiedział dwie rzeczy:

                          1) Stwierdził, że argument o nieuchronnym zniszczeniu stolicy, gdyby Powstania
                          nie było, był argumentem DOWÓDZTWA AK, który Davies TYLKO PREZENTUJE. NIE
                          WYPOWIEDZIAŁ SIĘ W TYM WYWIADZIE, CZY UWAŻA GO ZA SŁUSZNY!

                          2) Stwierdził, że Powstanie ZNACZNIE UŁATWIŁOBY ROSJANOM ZAJĘCIE MIASTA (w
                          domyśle: GDYBY ROSJANIE W OGÓLE CHCIELI JE ZAJĄĆ PRZED UPADKIEM POWSTANIA)!

                          Trudno się nie zgodzić z dwiema powyższymi tezami Daviesa. Nie można jednak na
                          podstawie tych wypowiedzi przypisać JEMU opinii, jakoby zniszczenie Warszawy
                          było w każdym wypadku nieuchronne. Powiedział tylko, że tak uznało dowództwo
                          AK.

                          Moim zdaniem, nie miało ku temu podstaw. Dlaczego tak uważam, pisałem już w
                          innych moich komentarzach. As simple as that.
                        • Gość: stolicznyj Re: bezczynność Sowietów po Powstaniu. IP: *.acn.pl 27.07.04, 11:21
                          Skoro tak Cię zajmuje temat przerwy operacyjnej na froncie warszawskim w
                          okresie po Powstaniu, to naturalnie można spekulować na temat jego przyczyn,
                          tzn. dlaczego Stalin nie zajął Warszawy np. w październiku 1944, zamiast w
                          styczniu 1945.

                          Osobiście myślę, że mógł też zaistnieć powód polityczny tej zwłoki. Otóż
                          Warszawa musiałaby zostać zajęta w wyniku lokalnej operacji, a to oznaczałoby,
                          że po wkroczeniu Sowietów miasto pozostawałoby przez dłuższy czas w strefie
                          przyfrontowej.

                          Mimo to, Stalin prawdopodobnie znalazłby się jednak pod polityczną presją, aby
                          zgodzić się na przenosiny swoich polskich komunistycznych marionetek z Lublina
                          do Warszawy. A po co miał doprowadzać do takiej sytuacji, skoro z Lublina
                          zainstalowanym tam polskim władzom komunistycznym i NKWD było wystarczająco
                          wygodnie pacyfikować zajęte po wschodniej stronie Wisły tereny,
                          tzn. "unieszkodliwiać" AK i władze rządu londyńskiego na Lubelszczyźnie,
                          Podlasiu i we wschodniej Małopolsce. A Warszawa zajęta w wyniku lokalnej
                          operacji nie przyniosłaby Stalinowi żadnych dodatkowych korzyści w jego
                          działaniach na rzecz sowietyzacji Polski, ponieważ reszta zachodniej części
                          kraju dalej pozostawałaby przecież pod niemiecką okupacją. Tak więc,
                          zainstalowani w stolicy polscy komuniści i tak nie mieliby możliwości
                          oddziaływania w tamtym kierunku (aż do czasu rozpoczęcia generalnego natarcia z
                          linii Wisły). W dodatku front byłby blisko, co stwarzałoby różnorakie
                          niedogodności.

                          Warszawa w oczach Stalina zapewne nabierała znaczenia jako centrum politycznej
                          sowietyzacji Polski dopiero wtedy, gdy zostałaby zajęta przez Armię Czerwoną w
                          ramach generalnej ofensywy na zachód, gdy to "na porządku dnia" stanęłaby
                          kwestia sowietyzacji terenów polskich na zachód od Wisły.

                          Krótko mówiąc: Stalin nie miał żadnego interesu politycznego, aby się spieszyć
                          z zajęciem Warszawy, nawet po tym, gdy Powstanie już upadło. Odwrotnie, szybkie
                          wkroczenie do Warszawy mogłoby się dla niego okazać politycznie kłopotliwe i
                          niewygodne.

                          Takie uwarunkowania tłumaczyłyby zarówno fakt całkowitej bezczynności Sowietów
                          na froncie warszawskim w okresie od upadku Powstania aż do stycznia 1945
                          (pomijając lokalną operację zajęcia Legionowa w końcu października 1944), jak i
                          nagłe ich dążenie do zajęcia Warszawy jak najszybciej, gdy już tzw. ofensywa
                          styczniowa była w toku. Jak wiemy, udało im się to wtedy błyskawicznie, co
                          stanowi jeszcze jedno potwierdzenie, że Warszawa wcale nie musiała stać się
                          sceną wielkiej bitwy niemiecko-sowieckiej, całkowicie niszczącej miasto (a
                          przecież KG AK była pewna, że była ona nieuchronna).

                          Zaznaczyć trzeba jeszcze raz, że powyższe rozważania należą do etapu następnego
                          w historii Warszawy, nie mającego żadnego związku z szansami Powstania, ani też
                          z jego faktycznym przebiegiem.
                  • rivo Re: konferencja w Teheranie 1943 i Powstanie. 02.08.04, 14:49
                    Ale gdyby AK nie rozpoczelo powstania to rozpoczeloby je AL. Bierut byl w tym
                    czasie w w-wie. I wtedy ruskie od razu by im pomogli. Bylaby dziwna sytuacja.
                    Walki na pewno bylyby nie mniej zajadle. A sytuacja polityczna jeszcze bardziej
                    zagmatwana. Ludnosc warszawska byla juz tak podminowana ze poszlaby zarowno za
                    AL jak i AK.
        • Gość: Polak po prostu Re: A ja czy poszedłbym? - plakaty powstańcze Raf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 09:41
          ja bym poszedł,mam nadzieje że Ty byś stał po drugiej stronie,byłbyś pierwszym
          moim celem..jeden strzał...jeden trup..a ile szczęścia dla Polaków....bo
          robaków to my nie chcemy...dość zgnilizny ..
          • Gość: Polak po prostu Re: A ja czy poszedłbym? - plakaty powstańcze Raf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 09:46
            gdyby ktoś miał wątpliwośći to moja wypowiedż dotyczyła CHALADIO
      • Gość: . A CO ma demokracja do upadku patriotyzmu? Recze ci IP: *.range81-156.btcentralplus.com 20.07.04, 00:47
        ze bardzo niewiele. To juz raczej komuna - wyrzniecie czy wygnanie klas
        wyzszych i bardziej ideowych i postawienie na zwyklego chama i jego " a co ja z
        tego bede mial", na zera, ktore dowartosciowuja sie nie BYCIEM, a POSIADANIEM,
        bo na bycie brak im osobowosci, charakteru, ba...dobrej krwi, czy genow, jak
        sie to dzis mowi.
      • Gość: Kaśka72 Re: A ja czy poszedłbym? - plakaty powstańcze Raf IP: *.waw.pl 20.07.04, 10:50
        Myślę, że gdybyśmy przeżyli 5 lat okupacji, to nie zastanawialibyśmy nad tym czy
        walczyć czy nie. Bez wahania chwycilibyśmy za broń, tak jak to zrobili
        powstańcy, tak jak zrobił to mój tata, choć miał 19 lat.I zawsze mi to
        powtarzał, ze dla nich to było oczywiste, że tylko czekali na sygnał, by pomścić
        wszystkie krzywdy, jakich doznali oni i ich rodziny. My teraz, z perspektywy 60
        lat, po analizach historyków, możemy poddawać w wątpliwość sens tej walki ale
        dla powstańców(i sądze, ze dla nas w ich sytuacji również)walka była rzeczą
        oczywistą.Pozdrawiam
    • Gość: Eli Re: A ja czy poszedłbym? - plakaty powstańcze Raf IP: *.slp.pl 19.07.04, 08:59
      Raczej nie. Walczyć należy ale to nie była walka tylko masakra. Co otrzymaliśmy
      w efekcie ? Całkowicie zburzoną stolicę i tysiące zabitych. Nic wiecej. Tego
      świata to nie interesuje. Na wyjazdy jeżdzą do Pragi która poddała sie
      błyskawicznie.
      Pytanie czy ja bym poszedł najlepiej skierować do tych którzy umarli. Jeżeli by
      odpowiedzieli to odpowiedzi wcale nie byłbym pewiem.
      • Gość: Kasia Re: A ja czy poszedłbym? - plakaty powstańcze Raf IP: *.centrala.kbsa / *.kredytbank.pl 20.07.04, 08:25
        Ci którzy zgineli chyba nie mysleli o takiej Polsce jaką dzisiaj mamy. Zginęło
        tylu ludzi po to żeby ich dzieci, wnuki cieszyły się lepszym życiem. A co
        Polska im zafunfundowała? Najpierw komuna, teraz bieda, bezrobocie, korupcja
        itp. Nie o to przypuszczam walczyli Ci ludzie. Ja oczywiście za taką ojczyznę
        nie poszłabym walczyć i tak zamierzam stąd uciec, bo dłużej nie da się tak
        żyć.
    • Gość: ab Głupie pytanie IP: *.crowley.pl 19.07.04, 10:18
      Zastanawiam się, że może tego rodzaju pytanie nie powinno być stawiane. Należy
      pytać, co robimy (co zrobimy), byśmy nie musieli iść. Zastanawiam się też, czy
      jeśli będziemy musieli iść, to nie będzie oznaczało, że nie przyłożyliśmy się
      do odpowiedniej pracy, kiedy był na to czas i czy w tej sytuacji będzie sens
      iść i dać się zabić. Należy pamiętać o najgorszych scenariuszach, ale nie
      należy zastanawiać się, co będzie, kiedy one zrealizują się, ale co robić, aby
      nie zrealizowały się. Myślę, że jeśli będziemy działać w tym kierunku, to nie
      będzie problemu z patriotyzmem, który może wykształcić się (i okazywać się) w
      ten sposób, a niekoniecznie w zabijaniu, choćby dla najszczytniejszych idei.
    • Gość: ab Nie rozumiem IP: *.crowley.pl 19.07.04, 10:26
      Nie do końca rozumiem pomysł walki za państwo, a tym bardziej za biało-czerwone
      paski. Walczy się za ludzi z którymi żyje się, a nie za jakieś umowne symbole,
      które są tylko czymś wtrórnym, a nie żadnymi wartościami. Paiętajmy, że dziś
      żyją na świecie Polacy (którym tego miana nie wolno odmówić), dla których biało-
      czerwone barwy nic nie znaczą i z niczym nie kojarzą się. To pokazuje, że flaga
      i godło nie są wartościami. Wartością (być może) może być to, co one
      symbolizują.
      • Gość: stolicznyj Re: Nie rozumiem IP: *.acn.pl 19.07.04, 10:38
        Warszawiacy w 1944 roku walczyli nie tyle za abstrakcyjnie pojęte "państwo",
        tylko za siebie, swoje rodziny i przyjaciół, za całą wspólnotę której wspólnym
        mianownikiem była przynależność do narodu polskiego, a która była przez szereg
        lat poddana terrorowi okupanta-wroga, którego celem była eksterminacja warstwy
        przywódczej tejże wspólnoty, oraz zamiana reszty jej członków w uległych
        niewolników. Owe "biało-czerwone paski", jak je pogardliwie określasz, były
        symbolem tejże wspólnoty. I nadal nim są.

        Czy teraz więcej rozumiesz?
        • Gość: anka Re: Nie rozumiem IP: *.acn.waw.pl 19.07.04, 11:13
          Wiadomo,że pytanie -jakiekolwiek-o powstanie zaraz wywołuje dyskusje o sens
          powstania.
          Ile się można dowiedzieć o swoich rodakach.Aż się chce powiedzieć-po co ci
          dzielni powstańcy walczyli?Dla kogo??
          To nie 15 lat demokracji,to 50 lat komunizmu zabrało nam odruchy patriotyzmu.

          Te biało-czerwone paski to nie 2 przypadkowe kolory,to symbol tych
          przyjaciół,znajomych,rodziny,wspólnego języka,kraju.
          Takie tam dydymały -dla młodzieżny na Barze chowanej-pustej,hedonistycznej i do
          bólu egoistycznej.

          Czy bym poszła?
          Gdybym żyła wtedy-na pewno.BO WTEDY NIE MIAŁO SIĘ TAKICH DYLEMATÓW.Po prostu
          się szło.Było poczucie wspólnoty,zasad,podstawowych wartości.
          Gdybym miała wybrać dzisiaj-chyba nie-dla kogo?
          Coś pękło i tego nie ma.Już nie.
        • Gość: Jac. Re: Nie rozumiem IP: 148.81.119.* 19.07.04, 11:33
          Powstanie warszawskie było elementem szerszego planu "Burza", który miał
          skoordynować akcje zbrojne Armii Krajowej wobec wycofujących sie Niemców i by w
          ten sposób móc "przywitać" wkraczająca armię sowiecką jako przedstawiciele
          prawowitego rządu polskiego(na emigracji). Szczególnie było to istotne wobec
          coraz jawniejszych przykładów na to, że sowieci na zajmowanych terenech chcą
          zainstalować swoich aparatczyków i przekształcić Polskę w swą kolejną
          republikę. Taki zamysł przyświecał dowódcom AK, którzy decyzję o powstaniu
          podjęli w nadziei, że będzie ono trwało zaledwie kilka dni do momentu
          wkroczenia Rosjan. Jak było, wszyscy wiemy. Ci, co podważają sens powstania
          byli, moim zdaniem, zbyt pilnymi uczniami na lekcjach historii w PRL-u.
          Chwała bohaterom.
          • Gość: ab Nie przypominam sobie IP: *.crowley.pl 19.07.04, 18:52
            Nie przypominam sobie, żeby zanegował sens powstania, jeśli to uwaga do mnie.
            Myślę, że decyzja o rozpoczęciu powstania była jak w klasycznej tragedii
            antycznej, gdzie każda decyzja będzie w pewien sposób tragiczna, nieszczęśliwa,
            nie do końca trafna, a jednocześnie trzeba jakąś decyzję podjąć, choć (co
            istotne dla tragedii) przyniesie się śmierć nie wrogowi, ale nieumyślnie swoim
            bliskim. Być może można dziś dyskutować o tym jakie cele były ważniejsze: życie
            ludzi, czy może honor i pozycja wobec ZSRR... W tym momencie można rozważać, co
            by było, gdyby powstania nie było i co zrobiłby Stalin (z tymi, którzy poszli
            do powstania i w nim zginęli), ale gdybanie nie do końca ma sens.
          • Gość: stara Re: Nie rozumiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 08:05
            Gość portalu: Jac. napisał(a):

            > Powstanie warszawskie było elementem szerszego planu "Burza", który miał
            > skoordynować akcje zbrojne Armii Krajowej wobec wycofujących sie Niemców i by
            w ten sposób móc "przywitać" wkraczająca armię sowiecką jako przedstawiciele
            > prawowitego rządu polskiego(na emigracji). Szczególnie było to istotne wobec
            > coraz jawniejszych przykładów na to, że sowieci na zajmowanych terenech chcą
            > zainstalować swoich aparatczyków i przekształcić Polskę w swą kolejną
            > republikę. Taki zamysł przyświecał dowódcom AK, którzy decyzję o powstaniu
            > podjęli w nadziei, że będzie ono trwało zaledwie kilka dni do momentu
            > wkroczenia Rosjan.
            (...)
            Było jednak trochę inaczej - plan "Burza" został przygotowany wcześniej niż
            dało się zaobserwować "coraz jawniejsze", jak piszesz, przykłady zamierzeń
            sowietów, mimo że faktycznie, zgodnie z tym planem, powstanie miało być
            krótkie, zwycięskie i pokazać, kto tu naprawdę rządzi.
          • tom_aszek Plan Burza a Warszawa 20.07.04, 10:40
            Dla ścisłości: Początkowo plan Burza nie obejmował Warszawy, ponieważ z powodu
            dużego nagromadzenia ludności cywilnej oraz koncentracji oddziałów niemieckich
            w W-wie uważano zwycięstwo tutaj za niemożliwe. Jeszcze wiosną 1944 podziemie
            wycofywało broń z magazynów do oddziałów partyzanckich na wschodzie.
            M. in. z tego powodu podziemie warszawskie był źle przygotowane do walk i to
            sobie trzeba szczerze powiedzieć. Zreszta okoliczności rozpoczecia powstania
            opisywano już tyle razy, że nie ma co tego powtarzać.

            Czy bym poszedł? Myślę, że tak. Ale... czy ktos z nas może uczciwie
            odpowiedzieć na to pytanie? Uważam, że dopiero w sytuacji ekstremalnej możemy
            okreslić swoją reakcje. Wcześniejsze "poszedłbym" albo "nie poszedłbym" nie
            bedzie do końca wiarygodne, mimo naszych dobrych chęci.

            Jeśli podważa się sens powstania, to trzeba szukac odpowiedzi na pytanie "co by
            było gdyby powstanie nie wybuchło?" a to już historia alternatywna. Moim
            zdaniem W-wa jako punkt obrony i ażny węzel transportowy i tak zostałaby
            zniszczona.
            • Gość: stolicznyj Re: Plan Burza a Warszawa IP: *.acn.pl 21.07.04, 09:26
              >Moim zdaniem W-wa jako punkt obrony i ażny węzel transportowy i tak zostałaby
              zniszczona.

              Nie ma żadnych faktograficznych podstaw ani odnośnej historycznej analogii,
              która wskazywałaby, że gdyby Powstania nie było, to Warszawa zostałaby
              zniszczona w tak ogromnym stopniu, w jakim to się w rzeczywistości stało.
              Przeciwnie - żadne wielkie miasto, o które toczyły się zaciekłe, nawet
              długotrwałe walki w końcowym etapie wojny (np. Berlin, Budapeszt) nie zostało
              zniszczone w stopniu porównywalnym do Warszawy.
        • Gość: ab Chyba wciżąż nie do końca IP: *.crowley.pl 19.07.04, 18:45
          Chyba wciąż nie do końca rozumiem, bo owe biało-czerwone paski są tylko
          symbolami. Nie walczy się za nie, ale za to, co symbolizują, czyli ludzi między
          którymi żyje się. Jeszcze raz chcę zauważyć, że żyją dziś jeszcze Polacy
          (którym tego miana nie wolno odmawiać), dla których biało-czerwona barwa nic
          nie znaczy. Dziś jest to dla na tu romawiających jakiś symbol, kiedyś nie był i
          może w przyszłości też nie będzie, więc opowiadanie o walce za flagę i godło
          jest raczej poetyzowaniem. To za co warto walczyć to ludzie, z którymi się żyje
          bez względu na to kim są i jakie kolory biorą za swoje symbole. Myślę, że to
          subtelna, ale istotna różnica.
          • Gość: . A wiesz, dziecko, co to symbol? W czysto IP: *.range81-156.btcentralplus.com 20.07.04, 00:55
            semiotyczno-logicznym ujeciu, na zimno, nie w jakims tam tkliwo-humanistyczno-
            fenomenologicznym? I co to przezroczystosc semantyczna znaku? Gdybys wiedzial,
            to bys glupio nie watpil w nosnik wyzszych wartosci i gleboko ludzkich tresci.
            Rany Julek, jak fatalnie dzis w szkolach ucza!
            • Gość: ab ? IP: *.crowley.pl 20.07.04, 01:02
              Chętnie poznam odpowiedź na te pytania. Wydawało mi się jednak, że symbol -
              ujmujący, eprezentujacy, pewne wartości, nie jest tymi wartościami.
              • Gość: . Przezroczystosc semantyczna znaku - znajdz chocby IP: *.range81-156.btcentralplus.com 20.07.04, 01:06
                w encyklopedii. A i ja tez wyraznie mowie o NOSNIKU!!! Gadaj do slupa, a
                slup...niedouczony
                • Gość: ab !? IP: *.crowley.pl 21.07.04, 00:30
                  A myślałem, że dowiem się czegoś. Jednak mój rozmówca postanowił nie wykraczać
                  poza osobiste wycieczki pod moim adresem raczej, niż tego, co napisałem.
      • Gość: cd Re: Nie rozumiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.04, 16:30
        Wlasnie. Co one teraz symbolizuja? Kwacha, Millera, korupcje?. Nie wspominajac
        o takich forumowych jackach i innych podobnych oszolomach. Niech sami sobie
        walcza za siebie.
        • Gość: panwojtek Re: Nie rozumiem IP: *.netcologne.de 20.07.04, 02:40
          CD- ty rzeczywiscie niedouczony, za duzo pod budka wystawales. Kwasniewski i
          Miller odejda, nasteoni tez, a co zostanie? Te glupie dwa paski jak mowisz,
          obys niedoczekal tych czasow
          • Gość: cd Re: Nie rozumiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 16:35
            Oni odejda, akurat jak ja odejde. A ich dzieci zadbaja, aby tylko im bylo
            dobrze.

            A Ty skad piszesz?? Z niemiec?? Dlaczego nie budujesz "lepszej Polski", tylko
            "lepsze Niemcy"???

            Zawsze tak bylo, ze najchetniej za kraj chciala umierac polonia - problem w
            tym, ze tylko "wirtualnie". Takie dzialania z terenu obcych panstw nazwal bym
            co najwyzej "podjudzaniem", a nie patriotyzmem.
      • Gość: W Re: Nie rozumiem IP: *.chello.pl 20.07.04, 00:37
        Drogi małolacie. Jeżeli dla ciebie nic nie znaczy Biało-Czerwona i Orzeł to
        albo jesteś Świadkiem Jechowy albo nie jesteś Polakiem.
        Pomimo tego że trochę już żyję na tym świecie zawsze jak grają Hymn to mam łzy
        w oczach.
        • Gość: ab ! IP: *.crowley.pl 20.07.04, 01:00
          Mimo wszystko, zastanawiam się, czy nazwanie mnie małolatem nie schlebia mi.
          Nie jestem Świadkiem Jehowy i jestem Polakiem. Dlaczego, kiedy brak argumentów,
          to odsądza się ludzi od czci i wiary, i posądza albo o zdradę, albo o
          antypolonizm, albo wyklucza z grona Polaków? Jakim prawem? Kto dał to prawo?
          Kto ma prawo mówić mi, czy jestem Polakiem, czy nie? I kto potrafi podać
          wyczerpującą listę warunków polskości, która nikogo nie będzie krzywdziła. (A
          tak, zapomniałem. Dmowski, który był Polakiem, więc miał obowiązki polskie. I
          nie szkodzi, że formuła ta to masło maślane - jestem Polakiem, więc mam
          obowiązki polskie - mam obowiązki polskie i uznaje je, więc jestem Polakiem.
          Ale kto ma prawo decydować, co jest polskim obowiązkiem? Kto może zdecydować,
          jeśli będzie to decyzja wyraźnie autorytatywna, z tendencją do wykluczania?)
          Na Syberii jest polska wieś - Wierszyna. Jedna z wycieczek, która wybrała się
          tam z Polski na tamtejszym cmentarzu na grobach z polsko brzmiącymi nazwiskami
          przywiązała biało-czerwone wstążki. Miejscowi Polacy nie skojarzyli tych
          wstążek z Polską, ale z wierzeniami miejscowego narodu syberyjskiego, według
          których kolory te wiążą się z pewnym rodzajem duchów. A teraz zagadka (z całym
          szcunkiem dla mieszkańców Wierszyny), czy są oni świadkami Jehowy, czy może
          (mimo polskich przodków i polskiego języka, którym posługują się do dziś i z
          którego są znani wśród okolicznych nacji) nie są Polakami?
          • Gość: . Ja ci zarzucam konkretna niewiedze z abecadla IP: *.range81-156.btcentralplus.com 20.07.04, 01:01
            LOGIKI!!!
            • Gość: ab ? IP: *.crowley.pl 20.07.04, 01:04
              A konkretnie?
              • Gość: . Przezroczystosc semantyczna znaku - jak wyzej IP: *.range81-156.btcentralplus.com 20.07.04, 01:06
          • Gość: W Re: ! IP: *.chello.pl 20.07.04, 07:15
            Nie brak argumentów, tylko wiem że Swiadkowie nie uznają czczenia Godła, Flagi
            itd.
            A na Syberii to może to była polska wioska, ale Stalin zrobił swoje i jak widać
            z twojego opisu - skutecznie.
            • Gość: ab Re: ! IP: *.crowley.pl 21.07.04, 00:35
              Tak się składa, że Stalin nie miał wiele do rzeczy. Jeśli chodzi o ścisłość, to
              przodkowie wspomnianych Polaków z Syberii wyjechali z ziem polskich na tyle
              dawno, że biel i czerwień nie były powszechnie uznawane za symbole narodowe. A
              jeśli chodzi o Stalina to należy sądzić, że rozprawiłby się z językiem polskim,
              który zachował się tam wyjątkwo dobrze.
              Pytam dla jasności, co (rozmówco!) rozumiesz przez czczenie godła i flagi.
    • niech A Kowalska by poszla? 19.07.04, 11:22
      Wydaje mi sie ze dziennikarze geesu maja inne wartosci za najwazniejsze. Kaska,
      znajomosci, nirwana bezkarnosci - czy oni by gdzies poszli? Przeciez nawet w
      okolicy Czerstwej nie ma zadnej knajpy - oni nie wychodza z murow
      michnikolandu. I to oni maja nas rozliczac z naszego morale? Smiech mnie
      ogarnia.
      PS. Sorki, wiekszosc z was jest spoza W-wy, nie wiecie wiec o co mi chodzi.
      • Gość: x Re: A Kowalska by poszla? IP: *.pap / 217.153.186.* 20.07.04, 13:10
        1. ul. Czerska
        2. d. sielanka
        3. lotos - bar+restauracja
        4. wenecja
        5. blue cactus
        5. i parę innych
        • kompresssor Re: A Kowalska by poszla? 20.07.04, 14:01
          Lotos to speluna. Żuli tam więcej niż czegokolwiek innego. Przynajmniej w barze. W Blue Cactus ostatnio znów jakieś porachunki mafijne. Ten rejon to jednak knajpiana pustynia..
    • mooj Re: A ja czy poszedłbym? - plakaty powstańcze Raf 19.07.04, 11:26
      a na co miałbym czekać?
      mając (wtedy) bliskie wspomnienia z likwidacji getta?
      aż wywiozą i zamordują 99% populacji Warszawy?
      przed 1 sierpnia zarządzenia były analogicznie jak w pzrypadku żydów -stawic
      się do pracy -transport i praca na rzecz Rzeszy (mniejsze znaczenie czy kopanie
      rowów czy inne)
      dlaczego nikt tego nie dostrzega?
      fałszywie stawiana altenratywa -zostać w domu!
      nie było takiej możliwości
      albo 'na roboty' (co wtedy było wątpliwe -teraz wydaje nam sie nieprawdopodobne
      że mozna by było wymordowac kilkaset tysięcy ludzi ale wtedy ? nie tak długo po
      likwidacji getta?) albo broń do ręki
      zresztą..w kilku innych miastach się powiodło..co czerwoni zrobili po wejsciu-
      inna sprawa choć bezpośrednio związana
      ale generalnie pzrekazanie przejętego miasta wiązało się z o wile mniejszymi
      stratami
      dla tych którzy chcieliby zoponowac "przecież hitlerowcy Żydów
      traktowali "specjalnie" przypominam że np "akcja AB" w Krakowie była długo
      przed morderstwami Żydów...prawdopodobieństwo fizycznej likwidacji Warzawiaków
      pomimo braku Powstania istniało..realne..
      a tamtych okoliznościach zapewne było wyolbrzymione

      a dziś? dzisiaj nie wiem, ale wydaje mi się, ze po kilku latach okupacji,
      wywózek, łapanek, morderstw...
      TAK
      • alex.4 Re: A ja czy poszedłbym? - plakaty powstańcze Raf 19.07.04, 15:23
        Każda decyzja podejmowana jest w konkretnym czasie i miejscu. Pamiętajmy, ze
        przed powstaniem warszawskim jeśli nie liczyć stłumienia powstania w gettcie i
        losu jego mieszkańców (którzy nawiasem mówiąc spotkali się z zupełna
        obojetnościa wiekszości Polaków. relacje Żydów którzy się ukrywali po stronie
        aryjskiej, a którzy w czasie powstania w gettcie opuścili swoje kryjówki są
        dosyć jednoznaczne - Polacy alnbo byli obojetni, albo wręcz cieszyli się z
        tragedii getta) ofiarami terroru hitlerowskiego było 30 tys Polaków straconych
        w samej Warszawie,. nienawiśc wobec Niemców za upokorzenia była wielka. W
        takich warunkach dosyć łatwo jest ponieść gniewowi i chwycić za broń
        pozdr
        • Gość: anka Re:do alexa IP: *.acn.waw.pl 19.07.04, 16:25
          Dziecko drogie,
          nie pisz bzdur o ludziach,
          ktorzy żyli wtedy.Pojęcia nie masz-
          czym powstanie w getcie żydowskim było dla Polaków i w jaki sposób reagowali.
          Stwierdzenie,że byli obojętni(a co mieli według Ciebie zrobić?albo,że się
          cieszyli-nie jest głupotą nawet,jest kurewstwem (dobrze napisałam?bo to mój
          debiut pisany z tym słowem,ale nie umiem inaczej określić tego co napisałeś)

          Jak byśmy tak dalej w ten temat weszli,to okazałaoby się,że sami Żydzi nie byli
          dla siebie zbyt "mili".
          BO TAK SIĘ ZACHOWUJE KAŻDY CZŁOWIEK NA TEJ PLANECIE<KTÓRY ZNAJDUJE SIĘ W
          SYTUACJI EKSTREMALNEJ.
          A wiem jak się zachowywali niektórzy z pierwszej ręki,od osoby,która pracowała
          na terenie getta.
          Jeśli myślisz,że to co się działo w getcie i w powstaniu warszawskim pozostało
          bez echa w sercach Polaków to jesteś głupkiem,który nie powinien zabierać głosu
          w tej sprawie.
          Kalasz pamięc osób,które bezinteresownie,heroicznie pomogła Żydom narażając
          ŻYCIE SWOJE I SWOICH BLISKICH.Rozumiesz to????
          Potrafiłbyś dla drugiego-obcego człowieka narazić życie najbliższych?
          Wątpię.
          Więc nie mów już nic.


          ps.Poczytaj trochę o Żegocie na przykład.
          • niech Re:do alexa 19.07.04, 17:16
            Aleks pisze o slynnym powstaniu bialostockim.
          • Gość: kasia_blond Re:do ani IP: *.chello.pl 19.07.04, 22:54
            myśl, a nie wrzeszcz histerycznie.
            • niech Re:do ani 19.07.04, 23:40
              Tylko tyle? Myslalem ze blondynke stac na wiecej.
            • Gość: . Kociol garnkowi... IP: *.range81-156.btcentralplus.com 20.07.04, 00:59
              • alex.4 Re: Kociol garnkowi... 20.07.04, 13:24
                niech nie masz nic do powiedzenia to po co się odzywasz
                • Gość: . Bo zal mi wziac Ciebie bardziej ostro pod fleki. IP: *.range81-156.btcentralplus.com 20.07.04, 14:52
        • Gość: wiecie kto alex Re: A ja czy poszedłbym? - plakaty powstańcze Raf IP: 212.122.214.* 20.07.04, 13:00
          Każda decyzja podejmowana jest w konkretnym czasie i miejscu. Pamiętajmy, ze
          przed powstaniem warszawskim jeśli nie liczyć stłumienia powstania w gettcie i
          losu jego mieszkańców (którzy nawiasem mówiąc spotkali się z zupełna
          obojetnościa wiekszości Polaków. relacje Żydów którzy się ukrywali po stronie
          aryjskiej, a którzy w czasie powstania w gettcie opuścili swoje kryjówki są
          dosyć jednoznaczne - Polacy alnbo byli obojetni, albo wręcz cieszyli się z
          tragedii getta) ofiarami terroru hitlerowskiego było 30 tys Polaków straconych
          w samej Warszawie,. nienawiśc wobec Niemców za upokorzenia była wielka. W
          takich warunkach dosyć łatwo jest ponieść gniewowi i chwycić za broń
          pozdr

          "Polacy" tacy jak ty z pewnoscią cieszyli się z załady żydów...wtedy milczeli a
          teraz głosno wyzywają Polaków ze mordowlai zydów...stuknioj się w łepek
          osozłomie
    • Gość: ewa Re: A ja czy poszedłbym? - plakaty powstańcze Raf IP: *.optimedia.com.pl 19.07.04, 15:16
      jestem warszawianka dopiero od 3 lat. jak ide do pracy, czy poprostu spaceruje
      po ulicach warszawy to ciagle pamietam, ze tam pod plytami chodnika byly kiedys
      inne ulice, sa gruzy, pozostalości po miescie, ktore zniszczono. czuje
      momentami sie troche jakbym popelniala swietokradztwo, bo depcze po grobach. i
      chyba o tym trzeba pamietac, ze stapamy po miejscach wykapanych w krwi
      mieszkancow i zolnierzy warszawy. czesto o tym mysle i dlatego wiem, ze
      poszlabym.
      • Gość: Boskazuzanna Re: A ja czy poszedłbym? - plakaty powstańcze Raf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 17:38
        Bardzo Ci się chwali taka postawa. W większości przyjezdnych nie trapią takie
        problemy,są zaganiani i nastawieni na utrzymanie się w tym mieście. Z resztą
        tak zwani rodowici też często nie zastanawiaja sie nad przeszłością Warszawy.
        • Gość: . Zuza, rodowici maja to we krwi. Historia tego IP: *.range81-156.btcentralplus.com 20.07.04, 01:03
          miasta to i zarazem ich rodzinna saga
    • Gość: matik Re: A ja czy poszedłbym? - plakaty powstańcze Raf IP: *.prenet.pl 19.07.04, 22:47
      Walczyć kiedyś to była godność... dzisiaj ?? za kogo ?? to co człowiek słyszy w jakim poważaniu jest jego los...wartości patriotyczne zostają właśnie w cieniu godła, historii, ale nie tych którzy reprezentują "nAS" wszem i wobec...dawniej rząd i naród stanowił jedność - międzylecie wojenne, teraz...każdy własne sprawy załatwia...nie ważne pod czyją banderą...<nie>
      • Gość: . A wiec walczylbys dla cudzej opinii o sobie? tego IP: *.range81-156.btcentralplus.com 20.07.04, 01:09
        to ja naprawde nie pojmuje. I krzywienia sie na reprezentantow, ktorych
        przeciez nie krasnoludki wam tam w starym kraju wybraly...
        • Gość: http://pamietamy.t Re: a kto busha wybral, propaganda propaganda IP: *.cegs.itesm.mx 20.07.04, 18:15
          tylko ze w ameryce stac ludzi na prowdzenie akcji
          informacyjnej za wiele milionow dolarow

          pamietamy.tripod.com
    • Gość: HUGUZ Nie tylko w Warszawie było powstanie IP: *.gl.digi.pl / *.gl.digi.pl 19.07.04, 22:55
      Strasznie się widze wszyscy podniecają powstaniem Warszawskim, nie widze jednak takiej wrzawy wokół rocznic POWSTAŃ ŚLĄSKICH, chyba dlatego że krajowe media mają siedzibe w warszawie, Kochani dziennikarze DOCENICIE TRUD I WALKĘ również innych, Ślązacy walczyli rok za rokiem mimo niepowodzeń,nikt im nie pomagał nawet SIŁY Polski.
      Dopieli swego. Dziś po latach najważniejsze jest to jednak co sało się w Stolicy a nie na śląsku . Ciekaw jestem jak by wyglądała dziś Polska bez piędziesięcioletniej eksploatacji i niszczenia Śląskiej Ziemi.
      NIEDOCENIENI NIGDY
    • avalonka Re: A ja czy poszedłbym? - plakaty powstańcze Raf 19.07.04, 23:13
      Tak, poszłabym.
      Nie za "kwacha" "milera" itp. Nie za nich i nie dla nich. Dla siebie i
      bliskich. Nie nam na tym forum dyskutowac o sensie powstania. Nie macie prawa o
      tym decydowac. Kazdy z nas powinien spedzic czas z osobami ktore walczyly w tym
      powstaniu. Uczmy sie od nich bezinteresownosci, odwagi, i oddania innej wyzszej
      sprawie.
      Pozdrawiam wszystkich tych ktorzy poszliby bez wachania
      A-21
      • Gość: Wojtek Re: A ja czy poszedłbym? - plakaty powstańcze Raf IP: *.daminet.pl 19.07.04, 23:24
        Tak.Albo my albo Niemcy.
      • im13 Re: A ja czy poszedłbym? - plakaty powstańcze Raf 20.07.04, 13:14
        Tak. i Avalonka najpełniej i najprościej to wyraziła.
        Uczmy się od tych, którzy poszli, dopóki jeszcze żyją. Może odbudujemy od
        podstaw poczucie wspólnoty i braterstwa. Nie zrobią tego żadni mityczni "oni".
        My teraz jesteśmy winni to i Powstańcom Warszawy i Śląska, i wszystkim, którzy
        zginęli, żebyśmy mogli żyć i wiedzieć, co oznaczają te "dwa paski". choć dla
        niektórych nie oznaczają nic, to i tak wierzę, że nazbierałoby się nas całkiem
        sporo. (pewnie też czytamy więcej niż przepis na opakowaniu "gorącego kubka").
        Pozdrowienia... dla tych, którzy wierzą, że warto byłoby iść...
    • Gość: Adam 22 Re: A ja czy poszedłbym? - plakaty powstańcze Raf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 23:22
      Kurcze poszedłbym walczyć za nasz kraj.... jedank strawiam sobie nowe pytania dlaczego "tutaj" u nas na naszej ziemi jest coraz więcej firm z zagranicy, dlaczego się dzieje w polityce tak jak się dzieje?? Czy to juz jakas przepowiednia końca świata a moze jednak nie. HYMMM i tu sięzasytanawiam ile jeszcze jest takich osób, które mio tego wsyztkiego są w stanie poświęcić zycie i odważyć się walczyć za nasz kraj!!!!!!!!!!
      • Gość: foks Re: A ja czy poszedłbym? - plakaty powstańcze Raf IP: *.arcor-ip.net 19.07.04, 23:40
        Chlopie.W co ty wierzysz i jakimi ideami zyjesz?.Szukasz sprawiedliwosci na
        swiecie ? Chyba zartujesz.Albo jeszcze jesstes bardzo mlody albo po prostu
        pojebany.
        • Gość: . Moze i ideami, ale ZYJE, CZUJE. Chamstwo zas IP: *.range81-156.btcentralplus.com 20.07.04, 01:13
          glownie ZUJE. I wegetuje, jak spasna swinia...
    • Gość: santiago Wyborcza jak zwykle płacze nad rozlanym mlekiem IP: 212.122.214.* 19.07.04, 23:39
      przez 15 lat ośmiesza naród polski, zwalcza bohaterów narodwoych promując
      bandytów (vide Kiszczak) i teraz się dziwi że młodzieżnie zna historii
      • Gość: trzeźwy Polak To powstanie nie miało sensu... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.04, 23:51
        W odróżnieniu od np. powstań śląskich czy wielkopolskich. Jako przedstawiciel
        młodego pokolenia mam pretensje do tych staruszków-kombatantów, że rzucili się
        z motyką na słońce i pozwolili hitlerowcom zrównać Warszawę z ziemią. To
        powstanie było prezentem dla Stalina. Batiuszka Stalin mógł powtórzyć za
        Napoleonem: Laissez le faire aux Polonais! - zostawcie to do zrobienia
        Polakom...
      • sceptyk Trafna uwaga 19.07.04, 23:54
        To srodowisko Wybiórczej przyczynilo sie w duzej mierze do tego, ze ludzi
        mowiacych w III RP o patriotyzmie, bohaterach narodowych itp. zaczeto
        powszechnie postrzegac jako oszolomow, nawiedzonych i "prawdziwych Polakow". Na
        ich miejsce redaktorzy Gazetowi zaproponowali nam jedyne czci godne pozytywne
        wzorce - swoich kolesiow takich jak kiszczaki, jaruzele, jurki urbany i podobna
        swolocz nihilistyczno-komunistyczna.
        • Gość: . A CZEMU ta niby polska mlodziez wierzy w Wybiorcza IP: *.range81-156.btcentralplus.com 20.07.04, 01:15
          jak w Biblie? Ma ta mlodziez rozum czy nie? Ksiazek w bibliotelach i dokumentow
          w archiwach przeciez nie spalono, przynajmniej nie do konca spalono...
        • Gość: polak Re: czyżby? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 20.07.04, 17:47
          gdyby nie "środowisko wyborczej", której tak nie lubisz, co nie przeszkadza ci
          ją pilnie czytać, mieszkałbyś teraz w polsce model białoruś. wiem ze są wakacje
          i dzieci nie chodzą już do szkoły, ale w końcu jest lato, ciepło, i lepiej idz
          na plażę, jezioro, do parku na trawę - lepiej ci to zrobi niż ślęczenie przy
          komputerze z wypiekami na twarzy
          • Gość: http://pamietamy.t Re: bleble bleble IP: *.cegs.itesm.mx 20.07.04, 18:18
            pamietamy.tripod.com
          • sceptyk Re: czyżby? 21.07.04, 00:30
            Gość portalu: polak napisał(a):

            > gdyby nie "środowisko wyborczej", której tak nie lubisz, co nie przeszkadza ci
            > ją pilnie czytać, mieszkałbyś teraz w polsce model białoruś. wiem ze są
            wakacje
            > i dzieci nie chodzą już do szkoły, ale w końcu jest lato, ciepło, i lepiej idz
            > na plażę, jezioro, do parku na trawę - lepiej ci to zrobi niż ślęczenie przy
            > komputerze z wypiekami na twarzy

            Po pierwsze, Gazety Wyborczej nie czytuje. Choc, przyznam sie, dostaje emailem
            jej serwis warszawski.

            Po drugie, nie negujac zaslug paru ludzi z tej gazety dla doprowadzenia do
            Okraglego Stolu, widze jasno i wyraznie, ze potem cos im, a zwlaszcza Adasiowi,
            sie pokickalo w glowach. A przed Okraglym Stolem byla rewolucja Solidarnosci, w
            ktorej obok Michnika braly udzial miliony ludzi.

            Po trzecie, skoro wspomniales o wypiekach, to chcialem Cie poinformowac, ze
            moja prawnuczka robi tak pyszne kruche ciasteczka, ze paluszki lizac. Zajadam
            sie nimi lezac sobie na trawie, nad jeziorem, z notebookiem podlaczonym droga
            radiowa do sieci. Nucac przy okazji piesni patriotyczne.

            A w tym samym czasie pijany Kiszczak z ubzdryngolonym Jaruzelem rycza,
            falszujac, Miedzynarodowke. Adas im przyklaskuje, przytupujac raz po raz. A
            Urban tanczy kozaka, wachlujac sie uszami bo lato i goraco.
            • Gość: Agent_Michnika NIEPOLAK BĘDZIE ZNIESŁAWIAŁ POWSTANIE !....... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 10:09
    • Gość: sw Re: A ja czy poszedłbym? - plakaty powstańcze Raf IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 19.07.04, 23:42
      Poszedłbym dziś, ale nie poszedłbym wtedy, gdybym wiedział wtedy, że naszą przyszłość już ustalili inni.
    • Gość: Stefan Re: A ja czy poszedłbym? - plakaty powstańcze Raf IP: *.motorola.com 19.07.04, 23:43
      Rozumowo - oczywiscie, ze szalenstwo. Emocjonalnie - po tylu upokorzeniach i
      otarciu sie o tyle zbrodni w czasie okupacji - nie mozna bylo nie pojsc do
      Powstania. Na rozum to nalezy zbic sie w mocny gang I ZANIM KTOS PRZYNIESIE CI
      WOJNE - ZANIESC MU JA SAMEMU. To sie nazywa wojna prewencyjna. Produkowac i
      sprzedawac bron i uwazac, ze to moralna dzialalnosc ekonomiczna. Placic za
      zabijanie innych ludzi w postaci fundowania stypendiow na studia biedniejszej
      czesci mlodziezy. Tak ukazywac tym mlodym obraz swiata "za plotem czy oceanem"
      aby uwazali sie za nadludzi i z duma rozgniatali inne istoty jak karaluchy. Bo
      pan taki to a taki kazal im a on z pewnoscia wie lepiej bo ma wladze i duzo
      pieniedzy...Wtedy najmlodsze slady po pociskach na elewacjach budynkow beda
      mialy 140 lat a i to nie beda to pociski obce tylko wlasne. Tak jak w kazdej
      statystyce, przypadki calkowicie skrajne (WTC9/11) mozna odrzucic, bo jak w
      wypadkach drogowych ginie 14 razy wiecj ludzi rocznie to co tam te 3
      tys. "strat wojenych" znaczy. Jak Ci czlowieku to odpowiada to juz wiadomo, jak
      zyc. Nie trzeba niczego wymyslac, tylko kopiowac. Prusy w XVIII i XIX tez nie
      byly wielkim panstwem a do czego doszly m.in. dyscyplina sploeczna i
      militaryzmem. Nawet przegranie 2 wojen swiatowych im nie zaszkodzilo. A jak sie
      marzy bycie romantykiem i branie sie do bijatyki dopiero jak banda gangsterow
      opadla Ciebie i Twoich bliskich - to mamy Polske i mamy nas - Polakow. Albo
      zatem bedzie sie zylo moralnie i uczciwie i zdrowo bralo w dupe od czasu do
      czasu albo bedzie sie bogatym, tlustym skurwysynem, ktoremu wlos z glowy nie
      spadnie tak dlugo, jak bedzie on zabijal naokolo Swiata w imie swojego
      bezpieczenstwa fizycznego i ekonomicznego. Chyba proste?
      • Gość: http://pamietamy.t Re: proste prostota syjonisty ubeka i kazdego lajd IP: *.cegs.itesm.mx 20.07.04, 18:21
        pamietamy.tripod.com
    • Gość: Asyt Jak można świętować taki kretynizm? IP: 217.153.47.* 19.07.04, 23:52
      Czy powstancy, którzy przezli te dramatyczne chwile mogli by w końcu powiedzieć
      po co było to powstanie?
      Garska ludzi przeciwko takiej potędzie spowodowała, to co można było
      przewidzieć jedno wielki zniszczenie warszawy. Dzięki nim pożegnaliśmy
      definitywnie resztki Warszawy, które przetrwały bombardowania. O ile można
      jeszcze zapomnieć o zniszczeniach, to istotne pytanie o ludzi, którzy dzięki
      nim w ramach odwetu zostali rozstrzelani.
      Warto wspomnieć o faktach wojska radzieckie zbliżające się od lewej strony
      wisły miały za zadanie zająć warszawę co uczyniły nie bacząc na powstańców i
      ich dziecine zagrywki.
      Więc gratuluje świetnego pomysłu powstańców. Ich święta oraz orderów
      splamionych krwią niewinnych ludzi, którzy zgneli własnie nim. Niech cieszą się
      z tego powodu, że przeżyli. Choć za te czyny należy im się zupełnie inne
      nagrody niż gloryfikacja.

      • avalonka Re: Jak można świętować taki kretynizm? 20.07.04, 00:23
        Gość portalu: Asyt napisał(a):

        > Czy powstancy, którzy przezli te dramatyczne chwile mogli by w końcu
        powiedzieć
        >
        > po co było to powstanie?
        > Garska ludzi przeciwko takiej potędzie spowodowała, to co można było
        > przewidzieć jedno wielki zniszczenie warszawy. Dzięki nim pożegnaliśmy
        > definitywnie resztki Warszawy, które przetrwały bombardowania. O ile można
        > jeszcze zapomnieć o zniszczeniach, to istotne pytanie o ludzi, którzy dzięki
        > nim w ramach odwetu zostali rozstrzelani.

        Mam nadzieje i wiare ze ci co zostali rozstrzelani inaczej patrzyli na to co
        sie dzialo. Wiem ze niektorzy z nich godnie umierali cieszac sie ze taka
        garstka warszawiakow (powstancow) tak dokopala niemcom ze musieli innych
        rozstrzelac w odwecie. ->to sparafrazowane slowa jednego z walczacych gdy jako
        jeniec patrzyl na smierc swojej rodziny...

        Powstanie mialo byc symbolem. pokazaniem ze mimo upokorzen, poniewierania,
        zaborow itp. mlode panstwo bedzie walczylo o swoja wolnosc. Powstancy pokazali
        ze mimo niklych szans sa gotowi polozyc to co najcenniejsze w obronie wlasnego
        kraju, nie tego na mapie ale tego w sercach.

        ale ty tego juz nie rozumiesz...
        • Gość: MG Re: Jak można świętować taki kretynizm? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 13:44
          Krotko:
          BZDURA

          Powstanie bylo samobojstwem w imie wydumanych zasad i patriotycznych bredni...

          Martyrdom... is the only way in which a man can become famous without ability.
          George Bernard Shaw, The Devil's Disciple (1901) act 3
        • alex.4 Re: Jak można świętować taki kretynizm? 23.07.04, 10:46
          1 Cywile na terenach Warszawy, które powstańcy opuszczali, gdyż nie byli w
          stanie sie tam bronić raczej reagowali nie wiwatowali na cześć powstańców.
          Wiedzieli, że za brawurę innych moga ponieść śmierć. Powstańcy mieli olbrzymie
          poparcie na początku powstania, gdy wydawało sie, że jest pieknie i wystrzela
          się Niemców. z każdym dniem te poparcie jednak malało
          2 Po drugie powstanie było zaplanowana propagandową akcją. Nie wybuchło by
          gdyby nie chciano uzyskać celu w gruncie rzeczy propagandowego. Oczywiściew
          dowódcy AK chcieli niepodległej Polski. Ale w imie tego rzucili na smierć
          dzieciaki, które nie zdawały sobie sprawy z tego co robią. Głupich gówniarzy
          dla których wojna była tylko fajna zabawą.
          Gdyby bym w tamtym czasie w Warszawie wziąłbym udział w powstaniu. Ale raczej z
          goryczą, gdyż wojna wiadomo było, że skończy się dla Akowców źle. Nie wiem czy
          zdawałbym sobie sprawę jak bardzo szalonym jest to pomysłem. Pewnie jak inni
          oczekiwałnbym że Armia czerwona jednak po kilku dniach wkroczy. To był zły czas
          dla Polski. Polacy miotali się i dokonywali złych wyborów. Jedynie co robili to
          powiększali tragedię.
          pozdr

      • Gość: . Kretynizmem jest twa interpretacja faktow: wojska IP: *.range81-156.btcentralplus.com 20.07.04, 01:19
        sowieckie wlasnie NIE ZAJELY Warszawy, czego oczekiwano. Tylko staly na prawym
        brzegu Wisly przez pare miesiecy...
      • agentcooper Re: Jak można świętować taki kretynizm? 20.07.04, 09:14
        Asyt, sam tytul twojego posta swiadczy o tym ze ty jestes kretynem dla ktorego
        slowa takie jak patriotyzm czy ojczyzna to nic nieznaczace rzeczowniki. Lepiej
        sie nie wypowiadaj bo sie jedynie osmieszasz.
    • Gość: magpej Re: A ja czy poszedłbym? - plakaty powstańcze Raf IP: *.kosson.com 20.07.04, 00:07
      Pójść to bym chciała, ale bym stchórzyła....
    • jelon_p Re: A ja czy poszedłbym? - plakaty powstańcze Raf 20.07.04, 00:22
      Czy podjąłbym się?.... Gdybym żył w tamtych czasach, być może - trudno
      powiedzieć. W dzisiejszych na pewno nie. Dzisiejsza Polska nie jest nawet warta
      skaleczenia się w mały palec.
      • Gość: . Bo dzisiejsza Polska to i TY, czlowieku! I w tym IP: *.range81-156.btcentralplus.com 20.07.04, 01:22
        caly problem...
        • jelon_p Re: Bo dzisiejsza Polska to i TY, czlowieku! I w 20.07.04, 13:52
          Nie bardzo rozumiem o co Ci człowieku chodzi. Ja jestem człowiekem uczciwym -
          niczego nie ukradłem, nikogo nie oszukałem. Nie rozumiem zatem o co chodzi.
          Prawdą jest, że jestem częścią tego kraju i co z tego? Twierdzisz, że jestem
          współwinny jego stanu? Na jakiej podstawie?

          PS Zawsze mnie fascynowali uczestnicy forum, którzy z zagranicy mieli zawsze
          najlepszy pogląd na sprawy kraju...
          • Gość: . Bo outsider widzi LEPIEJ - stara prawda IP: *.range81-156.btcentralplus.com 20.07.04, 14:57
            socjologoczna. Tak, wspolodpowiadasz za ksztalt swego kraju, grzeszysz widac
            biernoscia, zgoda na qrestwo, choc MASZ WOLNY GLOS. Przekleci uczciwi i
            milczacy - oni to zrodzili Hitlera.
            • jelon_p Re: Bo outsider widzi LEPIEJ - stara prawda 20.07.04, 15:24
              Hmmm, znam się troche na socjologii a o takiej prawdzie nie słyszalem... Jak
              głosi powszechnie znana zasada - są trzy rodzaje prawd. Prawda, święta prawda i
              g.... prawda. I to jest właśnie ta trzecia.
              Owszem mam wolny głos i z niego korzystam, nie jestem wcale bierny i wcale nie
              zgadzam sie na kurestwo. Nie wiem na jakej podstawie wysnuwasz takie wnioski...

              PS Do furii mnie doprowadzają osobiste ataki na osoby których sią nie zna i w
              życiu się nie widziało na oczy, dajesz w ten sposob swiadectwo swojego
              wychowania i kultury. Nie opanowałeś/aś niesety trudnej sztuki prowadzenia dyskusji.
              • Gość: . Swieta prawda, ze g...znasz sie na socjologii IP: *.range81-156.btcentralplus.com 20.07.04, 18:17
                • jelon_p Re: Swieta prawda, ze g...znasz sie na socjologii 20.07.04, 19:51
                  Uwielbiam po prostu takich ludzi...
                  • Gość: TERAZ_NASTĘPNE POWSTANIE BYŁO POTRZEBNE I JEST POTRZEBNE.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 09:51
                    Bo ta konstrukcja Żydokomuny, którą zainstalowano w Polsce jest nieakceptowalna.
                    Podział społeczeństwa na sprytnych cwaniaków i krzywdzonych coraz bardziej się
                    utrwala. Jeśli nie pojawi się delegacja społeczna, która podsumuje rumianych
                    nierobów i nie będzie dążyć w kierunku wyrównania krzywd, to nowe powstanie
                    może mieć miejsce.
      • Gość: Maanam Re: A ja czy poszedłbym? - plakaty powstańcze Raf IP: *.acn.pl 20.07.04, 01:28
        A mnie jest po prostu wstyd. Wstydzę sie za tych, którzy właśnie teraz piszą o
        korupcji, "biało-czerwonych paskach", Polsce teraz, Millerach, Jarruzellach...
        itp. WARSZAWIACY! Zbliża się 1 sierpnia... 1944. Po blisko pięciu latach
        upokorzeń, męczarni, zbrodni, gwałtów, tortur... zbliża się godzina W! Zbliża
        sie godzina odwetu za śmierć naszych dzieci, zamęczonych w Pawiaku, na Szucha,
        skatowanych i wywiezionych do Auschwitz, rozstrzelanych na naszych oczach w
        bramach naszych kamienic, pod naszymi oknami, zamordowanych za spacer po 21-
        wszej, za głośny śmiech w parku, za podróż tramwajem na miejscach "Nur fur
        Deutch", za chęć do nauki, za miłość do ukochanej, za grę w piłkę, za muzykę,
        za brak muzyki, za uśmiech i za skrzywioną minę... i za... za...za... Czy warto
        dodać coś jeszcze? Nie warto. IDŹ A JA PÓJDĘ Z TOBĄ. CHOĆ ZGINIEMY... POMŚCIMY!
        WARTO!
        • Gość: ja Re: A ja czy poszedłbym? - plakaty powstańcze Raf IP: *.radom.cvx.ppp.tpnet.pl 20.07.04, 03:20
          "Miłujcie nieprzyjacioły swoje" i "Ojcze, wybacz im, bo nie wiedzą co
          czynią"...Pamiętasz?
      • Gość: cysorz Re: A ja czy poszedłbym? - plakaty powstańcze Raf IP: *.chem.cornell.edu 20.07.04, 01:50
        Moi Drodzy, po co ta dyskusja. Gdyby nie Wojna "jaruzelska", gdyby weszli
        rosjanie, wszyscy mlodzi polecieliby z koktajlami Molotowa na nich, bez
        ogladania sie na koszty osobiste...
        • Gość: Nilf TAK JEST!!! IP: *.proxy.aol.com 20.07.04, 02:47
          Wszyscy, ktorzy opluwaja powstanie, powinni przeczytac powyzszy post!

          Mam 28 lat, i nie wiem czy kwalifikuje sie na bycie 'mlodym'. Ale jezeli w
          latach 80tych ruscy by weszli, to bez watpienia bym sie stawil.
          • Gość: http://pamietamy.t Re: Tno jakos cie zabraklo na wujku IP: *.cegs.itesm.mx 20.07.04, 18:26
            a nawet teraz wybierajac byc moze ferajne janika do wladzy
            z roku na ro tych samych

            jutro wybiora mullera na prezydenta tego tworu okraglego stolu
            zwanego IIIRP

            pamietamy.tripod.com
    • Gość: Piotr F Szczecin Re: A ja czy poszedłbym? - plakaty powstańcze Raf IP: *.pl / 213.199.233.* 20.07.04, 01:53
      ... dziś mam 43 lata, ale od przynajmniej lat dwudziestu czytam książki o
      Powstaniu Warszawskim i ich kilka w swoim księgozbiorze, czy dziś, czy
      dwadzieścia lat wstecz poszedłbym, ale wielu młodych 15-20, a nawet moich
      rówieśników zapewne by nie poszło, bo dziś liczy się dla nich tylko kasa,
      niezła laska i fura, a ojczyzna? może jakoś obroni się sama, oni przeżyją
      sprzedając ojczyznę, matkę i ojca, przykre ...
    • Gość: Joanna niesamowita kampania IP: *.access.uk.tiscali.com 20.07.04, 01:56
      jestem pod wrazeniem! super! az chce sie isc walczyc :)
      a tak serio to mysle, ze my - mlodzi- tez jestemy zdolni do tak ogromnego
      poswiecenia. wydaje mi sie, ze potrafilibysmy razem walczyc, gdybysmy staneli
      przed ogromnym zagrozeniem. troszke to patetycznie zabrzmialo.. chcialabym zeby
      tak bylo. a jezscze bardziej chcialabym nigdy nie dokonywac takiego wyboru,
      nie musiec.

    • Gość: kriss_33 Re: A ja czy poszedłbym? - plakaty powstańcze Raf IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.04, 07:00
      >walczy sie tylko w obronie wlasnego zycia i zycia ludzi na ktorych nam zalezy.
      >Walczyc za "ojczyzne"? wy glupie burki komunistyczne,srac na was.

      Czy komunista nie może być patriotom??
    • Gość: nieWars Walczyć trzeba z głową na karku, a nie z polityką IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.07.04, 07:18
      ... na plecach!!! Myślę, że dzisiejsza młodzież wyciągneła stosowne wnioski.
      Nie warto ginąć za Londyn, Waszyngton czy Moskwę. Ale warto systematycznie
      dążyć do celu i niszczyć wroga/okupanta wszelkimi możliwymi sposobami. Zginąć
      można zawsze, tylko po co???
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka