Dodaj do ulubionych

Urlop bez rodziny - jak to widzicie?

29.04.06, 00:03
Drodzy tatusiowie,
zastanawia mnie co sądzicie o urlopie bez żony i dzieci?
Jesteśmy małżeństwem od 5 lat i z pozoru wszystko wygląda normalnie. Ale
chyba tylko z pozoru... Kiedyś uwielbialiśmy wspólne wypady, jednak kiedy
pojawiają się w związku dzieci sytuacja robi się nieco inna. Oboje pracujemy,
godzinowo ja może nawet dwa razy tyle co mój mąż (nie licząc zajmowania się
domem, gotowania obiadków, sprzątania, itd). Wolne dni, pewnie jak u
większości z Was, nie zdarzają się nam zbyt często, jednak w tym roku weekend
majowy (bite 8 dni) oboje mamy wolne. Myślę, że każda kobieta spodziewałaby
się w tej sytuacji, że spędzimy go wreszcie razem, gdzieś pojedziemy,
pobędziemy z dziećmi, dla których na codzień mąż i tak ma mniej czasu niż ja,
bo przecież wszystcy wokoło potrzebują, zeby im w czymś pomócsad i wiecznie go
nie ma w domu. A tu mój mąż przychodzi któregoś dnia do domu i oświadcza, ze
wyjeżdża z kolegami na wycieczkę za granicę. Nie padło oczywiście ani jedno
pytanie, czy może moglibyśmy pojechac gdzieś razem z dziećmi. Po prostu
wyjeżdża na te 9 dni i już, a co my będziemy robic to już nasza sprawa. I
pojechał. Ja z dziećmi zostałam sama.
Czy waszym zdaniem to jest w porządku? Powiedział, że chce sobie pozwiedzać,
a z dziećmi to nie ma sensu. Nawet przez myśl mu nie przeszło, że dzieci
mogły pojechać do dziadków, u których spędzają zawsze wakacje, a my
moglibyśmy miec ten czas dla siebie i spędzić go jak za dawnych czasów.
Pmijam fakt, że bym się nie zgodziła, żeby wyjechać bez dzieci, bo im po
calym roku u boku zaganianych rodziców też nalezy się trochę uwagi i
rozrywki.
Tak czy inaczej cholernie mi przykro, bo czuję jakbyśmy byli dla niego piatym
kołem u wozu. Ale chętnie poznam opinie męzczyzn na ten temat. Prosze panowie
wytłumaczcie mi jego zachowanie, bo chyba zapłaczę sie przez te kilka dni...
Obserwuj wątek
    • debeo Re: Urlop bez rodziny - jak to widzicie? 11.05.06, 10:17
      Doświadczyłem prawie tego samego tylko z trochę innej strony. Moja żona po
      macierzyńskim drugi rok jest juz na urlopie wychowawczym. Ja przez cały ten czas
      pracuję. Córeczka się rozwija i rośnie. Nie jest lekko ale tez nie jest
      makabrycznie cięzko, a czasami wręcz wspaniale - jako to podczas wychowywania
      dzieci.
      W zeszłym roku przed swoim urlopem letnim Aga poinformowała mnie, że w momemcie
      kiedy będę juz na urlopie ona wyjeżdża sobie do kolezanki na drugi koniec polski
      na tydzień lub dwa... Zrobiło mi się trochę nieswojo bo ja rozumiem, że
      wychowanie dziecka to nie bułeczka z masłem ale ona nie rozumiała, że wychowanie
      dziecka po ośmiu godzinach pracy również nie należy do najlżejszych czynności.
      Nie wymagałem od żony aby w jakiś szczególny sposób do mnie podchodziła z powodu
      mojej pracy, prosiłem tylko o "normalność", szacunek do tego co robie na takich
      samych zasadach jak mój szacunek do tego co ona robi. Mogę zrozumieć zmęczenie
      monotonią i wyczerpanie psychiczne ale jesteśmy małżeństwem, a małżeństwo rządzi
      się pewnymi prawami, między innymi dążeniem i chęcią do ulżenia drugiej połowie,
      a nie wykorzystywaniu jej dla ulżenia sobie. Wszelkie odstępstwa od powyższego
      jak najbardziej na miejscu ale moim zdaniem raczej na drodze porozumienia, a nie
      narzucania.
      Do wyjazdu Agi nie doszło z różnych powodów. Niesmak niestety pozostał i kwestia
      tylko czy i w jaki sposób zostanie/zostaje zatarty.
    • your_and Re: Urlop bez rodziny - jak to widzicie? 11.05.06, 11:12
      aggis napisała:
      > Pmijam fakt, że bym się nie zgodziła, żeby wyjechać bez dzieci, bo im po
      > calym roku u boku zaganianych rodziców też nalezy się trochę uwagi i
      > rozrywki.

      Jak rodzice nie mają czasu pielegnować miłości między sobą jak mogą mieć
      umiejetnośc przekazywać tę miłośc swoim dzieciom? Każdy psycholog to ci powie że
      najwiekszym darem dla dzieci jest widzieć swoich rodziców kochających i
      szczęsliwych razem. W to też trzeba mieć cheć, czas i wytrwałość zainwestować...

      Zwidzanie z dziećmi nie ma sensu to fakt. Jak wie że i tak nie zgodziłabyś sie
      wyjechać bez dzieci moze nie widzi wyjścia. Bo jak pojedziecie z dziećmi to on
      sie bedzie czuł jak piąte koło u wozu i frustrację że ani pozwiedzać ani poczuć
      że jest się z żoną, znam to uczucie jako mąż. Ale może być też że zaplanował
      jedzie sam szukać zupełnie innych emocji których mu w małżeństwie brakuje...
    • aski68 Re: Urlop bez rodziny - jak to widzicie? 14.05.06, 09:10
      Ja jestem 11 lat po ślubie i przez te wszystkie lata chyba dwa razy spędzliśmy
      osobno urlop.
      Tzn. jego część.
      Raz wykupiłem wczasy żonie do Włoch i raz sam pojechałem w Tatry Wysokie.
      Ale zawsze i za każdym razem było to ustalane !
      Nie bardzo sobie wyobrażam inną sytuację.
      Na wszystkie wspólne wyjazdy zabieramy ze sobą dziecko.
      Rok temu , pierwszy raz byliśmy sami w Pradze a córka na Zielonej Szkole w tym
      samym czasie, a i tak najchętniej by była i w szkole i z nami.
      Jeździmy razem , zwiedzamy razem- kurcze, to normalne i fajne smile
      Czasem jadę na dzień, dwa, trzy dni pod namiot tylko z córką, żona w tym czasie
      pracuje i nie ma z tym problemu.
      Zresztą jak pisałem wszystko ustalamy razem smile
      Tak sobie wyobraziłem jak to ja bym przyszedł do domu i zakomunikował, że jadę
      sobie z kolegami , co by było smile
      -a Ty kochanie posiedź w domu ! smile

      Aggis... a rozmawiałaś o tym z mężem ? powiedziałaś co o tym myślisz ?

      pzdr
      • aggis Re: Urlop bez rodziny - jak to widzicie? 18.05.06, 16:21
        No cóż rozmawiałam, ale to była rozmowa bez sensucrying
        Dowiedziałam się, że nie mam prawa ograniczać go. przy okazji dowiedziałam się,
        że jestem beznadziejna i próbuję go dopasować do swoich wyobrażeń. no i że
        jestem złośliwa planując, że pojadę sama z dziećmi na wakacje (to przy okazji
        mojej decyzji, że skoro go ograniczamy, to same sobie zoragnizujemy lato) - bo
        on ostatecznie "może teraz, po tym jak już był z kolegami, pojechac z nami i
        POMARNOWAĆ czas nad basenem". Tak własnie powiedział.
        Cholernie mi przykro, że wspólny z nami czas to dla niego marnowanie czasu.
        Zresztą od jego powrotu jesteśmy jak obcy sobie ludzie. Długo by opowiadać..crying
        Powiedział mi też, że jestem mu coraz mniej potrzebna do podejmowania decyzji -
        to przy okazji, kiedy zwróciłam uwagę, że chyba trochę przesadził kupując
        chrześniakowi prezent na komunię za kilka tysięcy. Oczywiście na krechę, gdy
        tymczasem ja płacąc ostatnio rachunki zastanawiałam się, które są pilniejsze,
        bo na wszystkie mi nie wystarczyło. Ale to już go nie obchodzi... Najważniejsze
        żeby zabłysnąć przed obcymi - "zastaw się, a postaw się". Wkurza mnie to, bo
        pracuję po kilkanaście nawet godzin dziennie, a on od przypadku do przypadku (
        w zasadzie to większośc obowiązków w firmie spada na mnie, a jak trzeba
        popłacić jakieś zaległe faktury to wali do mnie, że potrzebne mu pieniądze. A
        ja głupia przez ostatnie lata zawsze w takich sytuacjach go "ratowałam". Poszły
        w ten sposób wszytkie moje oszczędności, które planowałam włożyć w remont
        naszego mieszkania (jest w opłakanym stanie). Co zarobię, to pompuję w tę jego
        firmę, a on w tym czasie bawi się w drogie prezenty, za które koniec końców i
        tak ja zapłacęcrying No, ale przecież, tak strasznie go ograniczam i wtrącam się w
        jego decyjze (np. co do prezentu)!
        Jestem już naprawdę na skraju wyczerpania psychicznego... Nie wiem jak mam z
        nim rozmawiać. Jestem bliska poddania się...
        • aski68 Re: Urlop bez rodziny - jak to widzicie? 06.06.06, 23:40
          Aggis... to troszkę jak równia pochyla sad
          znam podpbny schemat i nie skonczyl się szczęśliwie , kobieta splaca dlugi
          swojego bylego, czego Ci oczywiście nie życzę.
          Ale masz wszelkie oznaki "rozkladu", że tak brzydko powiem, coś zlego się dzieje
          Zostaw sobie jakąś furtkę, zabezpieczenie... tak na wszelki wypadek
          Pozdrawiam i szczęścia życzę smile
    • aquinus Re: Urlop bez rodziny - jak to widzicie? 19.05.06, 03:21
      Od czasu do czasu potrzebny!
      • rytr Re: Urlop bez rodziny - jak to widzicie? 23.05.06, 21:41
        Dwa razy spedzalismy czas na wakacjach osobno - ale bylo to zwiazane z
        praktykami studenckimi. Mimo to byly to fajne chwile i dla mojego meza (na jego
        obozie) i dla mnie (na moich praktykach). W czasie kiedy drugie bylo
        na "wakacjach" (w duzej mierze to byly wakacje) to pierwsze zajmowalo sie
        corka. Oprocz tego zawsze probujemy tak wykolowac, zeby miec kilka dni na
        wyjazd w gory tylko dla siebie. A reszte czasu spedzamy z corka iz e soba razem.
        Gdyby znowu sie tak zdarzylo, ze mielibysmy jakas chwile spedzic osobno na
        wakacjach - czemu nie? Mysle,ze wiekszy problem to FORMA w jakiej autorce watku
        maz przedsatwil sprawe.
        A zony czesto sa bardzo uzaleznione od mezow i nie potrafia sobie
        zagospodarowac czasu bez meza. Jak by moj maz zamarzyl sobie o wyjezdzie z
        kumplami na jakis czas - spoko. Ja w tym czasie jade z mloda w takim razie do
        kumpelismile
    • vega123 Re: Urlop bez rodziny - jak to widzicie? 12.06.06, 15:52
      ja bym tak nie zrobił
      albo z żona albo wcale

      pozdr
      Ciekawośc to pierwszy stopień do piekła

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka