Dodaj do ulubionych

Pajdokracja - jestem na NIE!

04.07.07, 13:00
Czy wymagam zbyt wiele? Jeśli proszę wielokrotnie, najpierw rozbrykanego
czterolatka, następnie (głosem lagodnym jak u gołębicy)zwracam uwage rodzicom
młodzieńca, żeby ów młodzieniec nie wyciągał z wózka mojego dziecka
pieluszek? Zero reakcji...
Po kolejnej próbie zanurkowania do wózka, kładę dłoń na rączce dziecka i
mówię NIE WOLNO. Juz stanowczo i bez uśmiechu. Maly uderza w ryk. No i
zaczyna się korowód, że jak to, jak śmię, oni swoje dziecko to bezstresowo,
że niech biega, że dziecko ciekawe świata... Słowem, mogłabym tu wkleić
któryś z postów, jak to: "Wydarłam sie na babsztyla w poczekalni, bo dotknął
mojego synka i zwrócił mu uwagę".
Miłe moje eMamy, jeśli spotkacie na swojej drodze babsztyla, który zwraca
uwagę Waszym dzieciom, że przekracza granice, a nie bedzie się wdawał z Wami
w pyskówki, to być może będe ja, zebra51.
Obserwuj wątek
    • patssi z uczciwą kontrolą - jestem na TAK!! 04.07.07, 13:05
    • molowiak Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 13:09
      otóż to "wolność twojej pięści kończy się wraz z czubkiem mojego nosa" nie
      obchodzi mnie co robią cudze dzieci, dopuki cudze dzieci nie naruszają mojego
      "terytorim"
    • edycia_s Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 13:17
      > Miłe moje eMamy, jeśli spotkacie na swojej drodze babsztyla, który zwraca
      > uwagę Waszym dzieciom, że przekracza granice, a nie bedzie się wdawał z Wami
      > w pyskówki, to być może będe ja, zebra51.

      Mila zebro, wolalabym zebys wdawala sie w dyskusje ze mna a nie z moimi dziecmi.
      Ja jestem od ich wychowywania a jesli popelniam bledy, to ze mna nalezy je omawiac.
      • nisar Edyciu. 04.07.07, 13:23
        Nie ze wszystkimi mamami jest sens wdawać się w dyskusje.
        I niestety, jeśli kilkakrotnie proszę, by obce dziecko czegoś nie robiło, ono
        robi to dalej, a mamunia gapi się na scenkę z maślanym rozczuleniem w tępych
        ślepkach, to z taką mamą nie mam także ochoty wdawać się w dyskusję.
        Co nie znaczy, że jej dziecku pozwolę robić to, co ono chce, a ja nie chcę.
        Trudno.
        • edycia_s Re: Edyciu. 04.07.07, 13:37
          ano kicha smile

          Ale te maslane oczy to nie ja.
          Natomiast faktem jest ze sie zapieniam jak ktos obcy moim dzieciom, a nie mi,
          uwage zwraca.
          • soemi Re: Edyciu. 04.07.07, 14:08
            I tu sie zgodzę. Ale wszystko są pewne granice, i jak zwracam uwagę raz, drugi
            rodzicom a oni nic to nie pozowlę by dzieciak grzebał w moich rzeczach.
            Zachowałabym się tak samo jak Ty. Przemocy fizycznej nie zastosowałaś, a
            wychowanie bezstresowe nie polega na wtykaniu rąk dzieci w cudze rzeczy!
          • nangaparbat3 Re: Edyciu. 07.07.07, 14:41
            edycia_s napisała:

            > ano kicha smile
            >
            > Ale te maslane oczy to nie ja.
            > Natomiast faktem jest ze sie zapieniam jak ktos obcy moim dzieciom, a nie mi,
            > uwage zwraca.
            >
            To nie tak. Powiedzenie dziecku, ze nie wolno wtykac lapy do cudzego wozka nie
            jest zadnym zwracaniem mu uwagi, tylko postawieniem granicy, co trzeba robic
            natychmiast, stanowczo i łagodnie, ale bez ociagania sie. W takim przypadku jak
            ten gadke z mamusia uwazam za absolutnie zbedna.
      • zebra51 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 13:30
        Z dziećmi też w dyskusje nie wchodzę, dwa ostrzeżenia z usmiechem, za trzecim
        mars na twarzy. To, że jestem stanowcza nie równa się temu, że moge być
        krzykliwa lub agresywna. Zdecydowanie jestem oszczędna w gestach i słowach.
      • hexella Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 13:31
        ale autorka wątku zgłaszała problem rodzicom i została olana.
        w takiej sytuacji miała pełne prawo zwrócić sie bezpośrednio do dzieciaka i
        ustawić go do pionu.
        • edycia_s Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 13:39
          4-latka nie da sie ustawic do pionu.
          Ja raczej w takiej sytuacji robie odwrot, ale nie straszylabym dziecka minami
          czy podniesionym glosem. I bez tego wierze ze jestem od niego silniejsza i wieksza.
          • zebra51 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 13:45
            Ale ja nie chcę straszyć. I jak wcześniej wspomniałam, nie podnosze głosu. Chce
            wyznaczyc granice, która według mnie nie powinna byc przekraczana.
            Tylko, powiedz, proszę, w jaki sposób dotrzeć do rodziców? A z poczekalni u
            lekarza ciężko robic odwrót, z resztą średnia metoda, czy w taki sposób nie
            daje dziecku komunikatu "moge zrobic, co chcę?"
            • edycia_s Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 13:56
              zebra51 napisała:

              > Ale ja nie chcę straszyć.
              Aaaa, to cale szczescie smile)

              > Chce
              > wyznaczyc granice, która według mnie nie powinna byc przekraczana.
              IMO sama nie wyznaczysz. To zadanie rodzicow.

              > Tylko, powiedz, proszę, w jaki sposób dotrzeć do rodziców?
              Jakos, szczerze mowiac, nie wyobrazam sobie sytuacji, nie bylam w takiej, ze
              moje dzieci nie reaguja na moje upomnienia w miejscu publicznym ani w takiej, ze
              jakies dziecko bylo upierdliwe do tego stopnia ze musialam odwolac sie do rodzicow.
              Jesli juz byly to takie ze wystaczylo ze kucalam do poziomu 'obcego dziecka' i
              zaczynalam rozmowe - odwracalam jego uwage od 'pzredmiotu spornego'.
              Nie posunelam sie do tego, zeby upominac czyjes dzieci.
              • asia_i_p Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 17:15
                Edycia, ale ona nie wyznacza granic temu dziecku - od tego rzeczywiście są
                rodzice. Ona określa swoje granice - i zwraca uwagę każdemu, kto je przekracza,
                nawet jeśli to jest dziecko. Jak dla mnie - rozsądnie i w porządku.
          • hexella Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 13:47
            edycia_s napisała:

            > 4-latka nie da sie ustawic do pionu.

            no proszę Cię! Czterolatek to już całkiem kumaty człowiek! Powinien znać
            podstawowe zasady współżycia z ludźmi. Jeśli jego rodzice nie czują potrzeby
            nauczyć go tego, to może powinien zrobić to ktoś inny.

            > Ja raczej w takiej sytuacji robie odwrot, ale nie straszylabym dziecka minami
            > czy podniesionym glosem. I bez tego wierze ze jestem od niego silniejsza i
            wiek sza.

            A ja nie sądzę, żeby umykanie przed dzieckiem było dobrym pomysłem. Ugruntowało
            by w nim poczucie, że wszystko mu wolno.
            • edycia_s Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 13:51
              > A ja nie sądzę, żeby umykanie przed dzieckiem było dobrym pomysłem. Ugruntowało
              > by w nim poczucie, że wszystko mu wolno.
              Nie, nie napisalam ze umykam, tylko robie odwrot, tzn. odwracam sie tylem, robie
              kilka krokow w tyl albo przestaje zwracac uwage, no roznie.
              Mysle, ze wieksza przykrosc mu sprawie jak przestane na niego zwracac uwage niz
              jak zwroce uwage.
              • hexella Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 13:54
                Edyciu, ale Zebra pisze, że on jej tam coś z wózka wyciągał!
                No nie migła kobita pozwolić, żeby ją obrabowałsmile

                A rodzice swawolnego dyzia radośnie nie widzieli problemu.
                • edycia_s Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 13:57
                  No tak, chcial ja z pieluszki obrabowac!
                  Ja bym mu ta pieluszke dala, skoro mial potrzebe.
                  smile)
                  • hexella Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 14:02
                    no czterolatek to juz potrzeby bez pieluszki powinien załatwiaćbig_grinD

                    ja bym mu tej pieluszki nie dała, nie tylko dla tego żem uparta i złośliwawinkale
                    dlatego, że próbował to wymóc, a nie poprosił.
                  • lola211 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 14:05
                    I czego nauczysz to dziecko? Ze moze tak bez pardonu wszedzie wleźc i wszystko
                    ruszac?
                    Jak dziecko jest niewychowane to trzeba mu pomoc poznac zasady.
                    • edycia_s Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 14:07
                      lola211 napisała:

                      > I czego nauczysz to dziecko?
                      Wcale, ale to wcale, nie mam zamiaru wychowywac cudzych dzieci. To staram sie w
                      moim postach przekazac.
                      I spodziewam sie wzajemnosci.
                      • lola211 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 14:16
                        Czyli jak taki 4 latek podejdzie i uderzy twoje piescia w nos to oczywiscie
                        fakt ten zignorujesz.
                        Dasz sie terroryzowac jakiemus smarkaczowi, zeby trzymac sie jakiejs dziwnej
                        teorii.
                        Nie wtracac sie jest rzecza sluszna, dopoki nasze terytorium nie jest
                        naruszone.Jesli taki fakt zaistnieje nalezy reagowac.
                        • edycia_s Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 14:18
                          Rozbrajajaca jestes. Zacznij pisac dramaty z 4latkami w tle.
                          • gryzelda71 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 14:30
                            Czterolatki rosną.
                          • lola211 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 14:34
                            Ja rozbrajajaca? Na tle ciebie zaledwie moze minimalnie.
                          • sir.vimes Edycia, myślisz, że kulturalne zachowanie 04.07.07, 14:56
                            bierze się znikąd? Po prostu pojawia sie nagle w pewnym wieku jak włosy pod pachami?
                            • edycia_s Re: Edycia, myślisz, że kulturalne zachowanie 04.07.07, 14:59
                              sir.vimes napisała:

                              > bierze się znikąd? Po prostu pojawia sie nagle w pewnym wieku jak włosy pod pac
                              > hami?
                              Alez nie.
                              Mysle, ze glownie bierze sie z obserwacji, dalej idac - glownie z obserwacji
                              opiekunow i najblizszych. Przynajmniej we wczesnym dziecinstwie.

                              I co dalej?
                              • sir.vimes Re: Edycia, myślisz, że kulturalne zachowanie 04.07.07, 15:00
                                Aha,
                                czyli dzieci, które maja W DOMU złe wzorce spisujesz zupełnie na straty.

                                No i fajnie, twoja sprawa.
                                • edycia_s Re: Edycia, myślisz, że kulturalne zachowanie 04.07.07, 15:03
                                  sir.vimes napisała:

                                  > Aha,
                                  > czyli dzieci, które maja W DOMU złe wzorce spisujesz zupełnie na straty.
                                  > No i fajnie, twoja sprawa.

                                  Nie wiem, o co ci chodzi...
                                  • sir.vimes Jakoś nie dziwi mnie , że nie wiesz 04.07.07, 15:27
                                    ">
                                    > Nie wiem, o co ci chodzi...
                                    > "
                              • kotbehemot6 Re: Edycia, myślisz, że kulturalne zachowanie 04.07.07, 15:02
                                A to zależy jaki bedzie miało przykład..bo jeżeli przykładem będzie mama uważająca iż jej pociecha moze wszystko a zwrócenie uwagi równa się wyrokowi śmierci to faktycznie dzieciak moze mieć niemałe trudności w społeczeństwie i hehe społeczeństwo z nim

                                i co dalej????
                                • edycia_s Re: Edycia, myślisz, że kulturalne zachowanie 04.07.07, 15:05
                                  kotbehemot6 napisała:
                                  ciach
                                  > i co dalej????

                                  To zarowno mama jak i pociecha maja klopot.
                                  A co ja mam do tego?
                                  • kotbehemot6 Re: Edycia, myślisz, że kulturalne zachowanie 04.07.07, 15:06
                                    > To zarowno mama jak i pociecha maja klopot.
                                    > A co ja mam do tego?

                                    Tyż prawda- pewnie nic.
                                  • hexella Re: Edycia, myślisz, że kulturalne zachowanie 04.07.07, 15:07
                                    może to, że kiedyś Twoje dzieci będą żyły z ludźmi, którym nikt w dzieciństwie
                                    nie pokazał dobrych wzorców.
                                    • edycia_s Re: Edycia, myślisz, że kulturalne zachowanie 04.07.07, 15:12
                                      Nie, no zaraz, zaraz, co to za grupowa napasc, jakbym to ja napuscila tego
                                      zlodzieja pieluszek???

                                      Nie kontunuje watku bo widze ze idealne mamy zwarly szeregi.

                                      A wszystkim tym ktore z jednej sytuacji wyciagaja wnioski nt wychowania dziecka
                                      zycze wiecej samokrytycyzmu.
                                      • hexella Re: Edycia, myślisz, że kulturalne zachowanie 04.07.07, 15:15
                                        ano Ty się nie dziwsmile jako jedyna (chyba) prezentujesz inną postawę, stąd
                                        polemika właśnie z Tobą.
                      • e_r_i_n Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 15:07
                        Zebra nie wychowywała cudzego dziecka. Zebra wyegzekwowala zastosowanie jej
                        zasad wobec jej dziecka.
              • wegatka Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 05.07.07, 00:45
                edycia_s napisała:

                > Mysle, ze wieksza przykrosc mu sprawie jak przestane na niego zwracac uwage niz
                > jak zwroce uwage.

                Edyciu, sama się już nieco zamotałaś. Nie chcesz obcemu dziecku zwracać uwagi,
                ale myślisz, jak mu swoim zachowaniem sprawić większą przykrość smile

                A tak naprawdę taki manewr to możesz stosować wobec swojego dziecka, kiedy jest
                nieznośne i histeryzuje, a Ty chcesz, żeby się uspokoiło. Natomiast nijak się to
                ma do sytuacji opisanej przez Zebrę. Zaręczam Ci, że dzieciak grzebiący w Twoim
                wózku i wyciągający z niego wszystko, na co ma ochotę, będzie miał w głębokim
                poważaniu Twój "odwrót". Naprawdę sądzisz, że będzie mu przykro, gdy obca baba
                się do niego tyłem odwróci, kiedy on z lubością będzie sobie grzebał w jej
                rzeczach? smile
          • e_r_i_n Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 15:05
            edycia_s napisała:

            > 4-latka nie da sie ustawic do pionu.

            Dwulatka sie da, a co dopiero 4-latka. Czterolatek to calkiem duze dziecko.
          • maga202 Oczywiście że nie da się 4latka doprowadzić do... 04.07.07, 17:00
            pionu jak się nigdy nie próbowało, bo albo się promuje debilne bezstresowe wychowanie albo ma się dziecko za bezrozumne stworzenie bez mózgu i uważa się że nic mu się nie da wytłumaczyć bo jest za małe.

            Dzieci się wychowuje a nie chowa!
            Szlag mnie trafia jak widzę takie rozwydrzone bachory. Mi by było wstyd jakby moja córa się tak zachowywała.
        • nangaparbat3 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 07.07.07, 14:44
          hexella napisała:

          > ale autorka wątku zgłaszała problem rodzicom i została olana.
          > w takiej sytuacji miała pełne prawo zwrócić sie bezpośrednio do dzieciaka i
          > ustawić go do pionu.
          Jeśli rodzice widza cos takiego i nie reaguja, tym bardziej nie ma po co z nimi
          gadać.
          Poza tym jestem za bezstresowym wychowaniem, ale ono naprawde nie na tym polega,
          by wkładac łapy do cudzego wozka.
          Gdyby to moja corka wkladała, natychmiast bym jej zabroniła, byc moze nawet za
          nim włascicielka dziecka z wozkiem zauwazyłaby cokolwiek..
      • gryzelda71 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 13:54
        edycia_s napisała:
        wolalabym zebys wdawala sie w dyskusje ze mna a nie z moimi dziecmi

        A co ja mama po zwróceniu uwagi mówi,bo ja sobie z nią nim nie radze?
        • edycia_s Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 13:58
          A to w sumie nie moj problem tylko tej mamy, czyz nie?
          Zreszta, w sumie nic strasznego nie zrobil...
          • gryzelda71 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 14:00
            A co wtedy robic?To był ogólne pytanie.
            • edycia_s Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 14:02
              gryzelda71 napisała:
              > A co wtedy robic?To był ogólne pytanie.

              Co robic na miejscu mamy dyzia czy mamy-okradzionej-z-pieluszki?
          • zebra51 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 14:04
            No pewnie, że nic złego nie robił. Pieluszka tez nie majatek.
            Ale chodzi o cos innego. Poprostu NIE CHCĘ, żeby obce dziecko nurkowało w wózku
            mojego synka. tym bardziej zagilane po pas, zwłaszcza, gdy moje czeka na
            szczepionkę.
            Ponawiam pytanie, czy w tych czasach jestesmy ofiarami pajdokracji? Sytuacji,
            gdy dziecko moze wszystko i nie nalezy zwracac mu uwagę? To jest mój problem uncertain
        • zebra51 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 14:00
          własnie, swawolny Dyzio smile
          Moi znajomi mieli taki atrakcyjny lot na wakacje. Chłopczyk szalał po
          pokładzie, na prośby i uwagi stewardów, że chłopiec przeszkadza innym był
          argument "no to niech pani spróbuje go utrzymac w miejscu, ha, ha"

          PYTANIE:
          JAK zwrócic uwagę,żeby mieć choć cień szansy na to, aby:
          1. prośbo-uwaga poskutkowała
          2. nie móc wysłuchiwać jojczenia "rodzica z maslanym wzrokiem"?
          • edycia_s Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 14:05
            > PYTANIE:
            > JAK zwrócic uwagę,żeby mieć choć cień szansy na to, aby:
            > 1. prośbo-uwaga poskutkowała
            > 2. nie móc wysłuchiwać jojczenia "rodzica z maslanym wzrokiem"?

            Alez w takiej sytuacji nie ma sensu zwracanie uwagi.
            skoro uwagi obslugi samolotu nie poskutkowaly...
            W zyciu nierzadko spotykamy ludzi ktorzy przeszkadzaja - pijakow, rozszalalych
            wyrostkow, starych-wszystkowiedzacych, glosnowmowiacych, niemyjacych sie.
            Nie da sie ich wychowac, wiec po co w ogole sie w to angazowac??

            Nie zyjemy sami.
            • kosheen4 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 14:13
              > Nie zyjemy sami.

              otóż to, edycia, otóż to.
              • edycia_s Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 14:16
                jakbysmy sie nawzajem zaczeli pouczac i wychowywac byloby marnie...

                A nie robmy z dziecka podprowadzajacego pieluszki z wozka - kryminalisty.
                Nie znam dziecka, zwlaszcza 4latka, ktory chodzilby jak po sznurku.
                • lola211 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 14:17
                  A ja znam- te uczone, co wolno, a czego nie.
                  • edycia_s Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 14:19
                    Nie watpie.
                    To z tych ksiazek co to je piszesz?
                    • anna-pia Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 14:27
                      To uważasz, że kradzież pieluszki jest zachowaniem dozowolonym? Kradzież jest
                      kradzieżą bez względu na wartośc kradzionego przedmiotu. Pozwalając dziecku na
                      zabieranie cudzych rzeczy wychowujesz je na złodzieja.
                    • lola211 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 14:28
                      Z zycia moja droga.
                      Musisz sie jeszzce duzo nauczyc , widze.
                      • edycia_s Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 14:35
                        tak ,lola, ucz nmie, ucz mnie, ucz mnie, bo nic o zyciu nie wiem.

                        I zyj w slodkiej swiadomosci ze wszystkich mozna ustawic wg Twojego uznania i
                        widzimisie.
                        • lola211 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 14:37
                          EEE.., a tak na temat, to umiesz?
                  • zebra51 dyskusja skręca... 04.07.07, 14:23
                    więc ponownie napisze, NIE jest problemem ów 4-latek i pielucha. Tylko to, jak
                    w dzisiejszych czasach byc asertywnym, nie koniecznie w stosunku do dorosłych.
                • moofka Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 14:25
                  > A nie robmy z dziecka podprowadzajacego pieluszki z wozka - kryminalisty.
                  > Nie znam dziecka, zwlaszcza 4latka, ktory chodzilby jak po sznurku.

                  czterolatek ktory uparcie grzebie w cudzym wozku pomimo uwag jest albo tepy
                  albo zlosliwy
                  czteroletnie dziecko jest juz rozumne
                  mam czterolatka i wie ze cudzych rzeczy sie nie rusza, a juz tym bardziej jak
                  go o to proszą
                  z kolei na miejscu autorki tez nie powtarzalabym sto razy tylko odjechala
                  wozkiem na odleglosc, coz to za proba sil z maluchem po co to komu?
                  • kotbehemot6 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 14:34
                    > z kolei na miejscu autorki tez nie powtarzalabym sto razy tylko odjechala
                    > wozkiem na odleglosc, coz to za proba sil z maluchem po co to komu?

                    Nie nie dojechałąbym, choćby dlatego,ze takim zachowaniem dałabym przyzwolenie na brak wychowanie.
                    Autorka ma 100% rację, dziecko powinno miec wyznaczone granice -co wolno a co nie- jeżeli od początku nie bedzie wpajane,ze żyje w społeczeństwie gdzie panują okreśłone zachowania( a przynajmniej powinny)to pytanie kiedy zafundować dziecku szok pt-że jedna czegoś nie wolno??????-jak wyląduje w więzienu????
                    Zreszta stare powiedzenie często cytowane przez moja mamę- pięknie oddaję w/w sytuacje"jak się nie będziesz słuchał ojca , matki to się będziesz słuchał psiej skóry"-w tym wypadku jednak ojciec i matka też sa z podstawowymi zasadmi współżycia miedzy ludżmi na bakier.
                    • moofka Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 14:39
                      Nie nie dojechałąbym, choćby dlatego,ze takim zachowaniem dałabym przyzwolenie
                      > na brak wychowanie.


                      a to zalezy na czym komu zalezy, bo mi na ten przyklad w rzeczonej sytuacji
                      pewnie na swietym spokoju bardziej
                      niz na wychowaniu obcego dziecka
                      a to o czym piszesz to zwykle kto kogo - glupie biorac pod uwage ze jako drugi
                      silacy sie jest mlodszy przedszkolak
                      ewentualnie gdybym juz miala pms i chciala sie poklocic opierniczylabym matke
                      • kotbehemot6 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 14:43
                        Dla świętego spokoju lokatorzy z bloku moich rodziców kazali spóldzielni usunąć wszystkie ławki, bo okoliczni pijaczkowie tam sie zbierali-osobiście wzywałabym -również dla świętego spokoju-Policję, inna pani dla świętego spokoju nie zawiadomiła Policji ,że ukradziono jej torebkę-bo niewiele warta, jeszce inni dla śietego spokoju nie interweniowali gdy sąsiad lał dziecko aż je zatłukł--i tak w imię świętego spokoju dajemy przyzwolenie na chamstwo, złodziejstwo i brak poszanowania drugiego człoweika- a czy mamy ten spokój? raczej wątpię.
                      • kotbehemot6 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 14:46
                        > a to o czym piszesz to zwykle kto kogo - glupie biorac pod uwage ze jako drugi
                        > silacy sie jest mlodszy przedszkolak

                        ależ nie.\, przedszkolak nie jest partnerem do rozmów a jeżeli nierozumie dwóch rzeczy,jeden-że nie bierze się bez pytania cudzej rzeczy i drugiej-że należy sie posłuchac dorosłego to świadczy o rodzicach. a z tego co pisze autorka wątku to ich zachowanie tez daje dużo do życzenia
                        • d.o.s.i.a Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 07.07.07, 14:48
                          > przedszkolak nie jest partnerem do rozmów

                          Moze Twoje dziecko nie jest, ale zapewniam Cie, ze KAZDE inne dziecko JEST
                          partnerem do rozmow.
            • e_r_i_n Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 15:11
              edycia_s napisała:

              > Alez w takiej sytuacji nie ma sensu zwracanie uwagi.
              > skoro uwagi obslugi samolotu nie poskutkowaly...
              > W zyciu nierzadko spotykamy ludzi ktorzy przeszkadzaja - pijakow, rozszalalych
              > wyrostkow, starych-wszystkowiedzacych, glosnowmowiacych, niemyjacych sie.
              > Nie da sie ich wychowac, wiec po co w ogole sie w to angazowac??

              Rozumiem, że postulujesz równiez niezamykanie złodziei w wiezieniach, bo skoro
              raz czy drugi nie zakumali uwagi, ze sie nie kradnie, to po co sie angazowac?
              • edycia_s Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 15:13
                nie wkladaj w moje usta / palce czegos o czym nawet nie pomyslalam bo
                prostowanie tego juz mnie znudzilo. :p
                • e_r_i_n Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 15:16
                  Takie wniosek nasuwa sie z zacytowanego przeze mnie fragmentu Twojego
                  autorstwa. Sama w koncu postulujesz odpuszczenie sobie nieskutecznych
                  prob 'prostowania' czyichs zlych zachowan.
            • vernalis1 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 15:35
              edycia_s napisała:
              > Alez w takiej sytuacji nie ma sensu zwracanie uwagi.
              > skoro uwagi obslugi samolotu nie poskutkowaly...
              > W zyciu nierzadko spotykamy ludzi ktorzy przeszkadzaja - pijakow, rozszalalych
              > wyrostkow, starych-wszystkowiedzacych, glosnowmowiacych, niemyjacych sie.
              > Nie da sie ich wychowac, wiec po co w ogole sie w to angazowac??


              i własnie dzieki takiej postawie mamy tych rozszalalych wyrostkow, starych-
              wszystkowiedzacych....
              • edycia_s Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 15:46
                tak, tak, jak juz wczesniej pisalam, to ja napuscilam zlodzieja pieluszek.

                nie wiem, czy mam sie smiac czy plakac...
                • gryzelda71 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 15:48
                  edycia_s napisała:

                  > tak, tak, jak juz wczesniej pisalam, to ja napuscilam zlodzieja pieluszek.

                  Ale go broniszsmile
                  • edycia_s Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 15:53
                    bronie, bo imo dzieci sa dobre, niekiedy jednak obserwacja doroslych robi z nich
                    potwory.
                    A w tej dyskusji znow odezwaly sie mamy, ktore maja idealne dzieci i z nudow
                    wychowywalyby cudze.
                    • gryzelda71 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 15:57
                      edycia_s napisała:
                      A w tej dyskusji znow odezwaly sie mamy, ktore maja idealne dzieci i z nudow
                      > wychowywalyby cudze.

                      Tak jak ty?
                    • lola211 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 15:58
                      Ale pierdzielisz.Nie jest zadnym ewenementem ani cudem natury dziecko, ktore
                      nie grzebie obcym w jego rzeczach.Czy takie , ktore posłucha, gdy zwroci mu sie
                      uwage.
                      A jesli zachowuje sie inaczej to znaczy , ze z tym dzieckiem jest cos nie tak.
                      I nikt normalny nie bedzie udawal, ze nic sie nie stalo, tylko po ludzku
                      zareaguje.
                    • e_r_i_n Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 16:01
                      edycia_s napisała:

                      > A w tej dyskusji znow odezwaly sie mamy, ktore maja idealne dzieci i z nudow
                      > wychowywalyby cudze.

                      Jedorazowe zwrocenie uwagi to wychowanie? Ciekawe.
                      Wybacz, ale jesli po placu zabaw gania maluch bez rodzica i rodzica
                      zlokalizowac nie moge, a maluch sypie na mnie piaskiem, to ZWROCE mu uwage. Nie
                      wychowam.
          • 13monique_n Zebro 13.07.07, 14:05
            Doskonale rozumiem, że sobie tego nie życzyłaś. I zgadzam się, że tylko tak
            mogłaś się zachować.
            A kometarz, że nie zyjemy sami ma zastosowanie przede wszystkim do rodziców
            z "maślanym wzrokiem". To nie oznacza spętania powrozami mojego dziecka, ale
            jednak wytłumaczenie mu ( czerolatek to mądra istotka, a nie jakaś ameba), że
            czegoś nie wolno (cudza pieluszka), albo że jego zachowanie mocno juz
            przeszkadza innym (to pokład samolotu, z uwagą, że jeśli lot trwał długo, to ja
            tez muszę włączyć troche tolerancji dla dziecka, które nie wysiedzi iluś
            godzin. Wiem, bo sama znoszę jajo, kiedy lecę ponad 6 godzin). W tym stylu bym
            zwróciła uwagę "rozumiem, że dziecko nie może znieść długiego lotu, ale proszę,
            żebym ja też mogła miec chwile wytchnienia od Państwa dziecka". Jeśli się
            obrażą, to ich problem.
      • lucerka Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 20:29
        Ja najpierw rozmawiam z dzieckiem. Dziecko ma swoj rozum i jezyk i umie sie
        przeciez komunikowac. Od wychowania jest matka ale zwrocenie uwagi, jesli
        dziecko narusza MOJE terytorium, nie jest wychowaniem. Zwracam tez uwage palacym
        albo jak ktos mi w metrze nadepnie w tloku na noge. Nie wazne czy to dorosly czy
        dziecko.
    • jktasp Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 15:26
      Najłatwiej prostować, Nie?
      A może zostawiłaś wózek tok, że jest on po drodze, małym ciekawskim?
      A może mama nie wie, że ma autystyka?
      A może dziecko ma natręctwa i jest nadpobudliwe i może mama nie ma już siły
      zwrócić po raz tysiącktóryś tego dnia uwagi , że tak się nie robi?
      Jak łatwo feruje się wyroki.
      Może to ty jesteś przewrażliwiona na punkcie "moje!, nie tykaj, nawet jeśli nie
      możesz tego zrozumieć"!Co by ci się stało, gdybyś maluchowi pokazała jak
      wygląda pieluszka? ubyło by ci bo obcy???
      fakt jesteś wrdeny babsztylsmile
      • e_r_i_n Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 15:47
        Swoim przewrazliwieniem (jesli takie jest, a z opisu - nie sadze) nikomu nie
        robi krzywdy. Nie narusza granic prywatnosci innych itd. Fakt, ze 'intruzem'
        jest dziecko naprawde nie ma znaczenia. Dzieci sa z natury ciekawskie i moga
        podbiegac do wozka/pieska/itd. Ale jesli widac, ze komus to przeszkadza, to
        obowiazkiem rodzica jest nie dopuscic do dalszego natretnego glaskania
        pieska/gugania do dziecka. Proste.
      • hexella Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 16:08
        jktasp napisała:


        > A może mama nie wie, że ma autystyka?
        > A może dziecko ma natręctwa i jest nadpobudliwe i może mama nie ma już siły
        > zwrócić po raz tysiącktóryś tego dnia uwagi , że tak się nie robi?
        > Jak łatwo feruje się wyroki.

        Jasne, każdy rozkapryszony, wścibski i niegrzeczny dzieciak jest zapewne
        autystykiem, cierpi na nadpobudliwość, a jego zachowanie nie jest zwykle
        skutkiem zaniedbań wychowawczych, tylko choroby...

        Przypomina mi to sztandarowe tłumaczenie się osób walących błędy ortograficzne,
        że to nie ich wina bo mają dysortopgrafię:///
        • jktasp Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 17:14
          Przypomina mi to sztandarowe tłumaczenie się osób walących błędy ortograficzne,
          >
          > że to nie ich wina bo mają dysortopgrafię:///


          Jasne! Przecież, każda zdrowa , polska mama wie, że cudze, natrętne czy z innym
          mankamentem dziecko, jest z automatu źle wychowane.
          • hexella Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 20:51
            jktasp napisała:

            > Jasne! Przecież, każda zdrowa , polska mama wie, że cudze, natrętne czy z
            innym mankamentem dziecko, jest z automatu źle wychowane.

            nie wiem co myśli "każda zdrowa polska mama", wiem co myślę ja. A ja mam prawo
            oczekiwać, że czyjeś dziecko nie będzie skakać mi po głowie.

            Traktujesz ten wątek bardzo osobiście, a nie dotyczy on Twojego przypadku.
            • jktasp Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 22:04
              Masz rację, jestem przybita tym czego się dowiedziałam i odrazu stanęły mi
              przed oczami sytuacje, których bohaterem był mój młody i ja.
              • mama_kotula Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 15.07.07, 21:35
                jktasp napisała:

                > Masz rację, jestem przybita tym czego się dowiedziałam i odrazu stanęły mi
                > przed oczami sytuacje, których bohaterem był mój młody i ja.

                Jktasp - moje dziecko ma zespół Aspergera. Ma w zwyczaju np. kłaść na środku
                sklepu z buzią w podłodze i tarasować przejście.
                Nie będę wymagać od innych przekraczania go wielkim krokiem i ignorowania, bo ma
                zaburzenia autystyczne i oni powinni to zrozumieć.
                Choroba dziecka nie jest wymówką dla niegrzecznego zachowania. Jeżeli widzę, że
                młody narusza czyjeś terytorium, interweniuję, a nie usprawiedliwiam się jego
                chorobą.
                Pozdrawiam serdecznie smile
      • scher Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 22:07
        jktasp napisała:

        > A może zostawiłaś wózek tok, że jest on po drodze, małym ciekawskim?

        Napiszę ci tak:
        G*** mnie to obchodzi.

        > A może mama nie wie, że ma autystyka?

        Taa, jesteśmy otoczeni przez chore dzieci.
        • jktasp Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 22:39
          A może zostawiłaś wózek tok, że jest on po drodze, małym ciekawskim?
          >
          > Napiszę ci tak:
          > G*** mnie to obchodzi.


          To nie wymagaj od małego dziecka, żeby było mądrzejsze od ciebie
          • scher Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 23:37
            Mala herba cito crescit.
            • jktasp Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 05.07.07, 11:49
              No, wiesz....secundum quidwink)))
    • ania.silenter Zebra 04.07.07, 15:26
      Zrobiłabym podobnie. Najpierw spokojniutko i niegłośno do dziecka - "nie wolno"
      ze dwa razy, potem apel do rodziców, a potem do dziecka stanowczo i głośno (ale
      bez krzyków) - NIE WOLNO.
      Moje córki mają 2 i 3 lata i rozumieją pojęcie - NIE WOLNO, głównie ze względu
      na ich bezpieczeństwo - nie wolno dotykać żelazka, ściągać na siebie wrzątku,
      bić się z siostrą, trzaskać drzwiami (palce!).
      Ostatnio próbuję im wpoić zasadę, że NIE WOLNO maltretować kota.
    • anik801 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 15:31
      Niestety,ale matki mają często gdzieś poczynania swoich pociech!Scenka,której
      byłam świadkiem:dwie mamy plotkują,a w tym czasie ich pociechy wyrywają kwiaty
      ze szpitalnego ogródka.Matki absolutnie nie zwracają uwagi na małych wandali
      (pewnie pomyślały,że dzieci tak ślicznie się bawią).Jakaś kobieta zwróciła
      uwagę,że tak nie wolno.Reakcji zero!No i ta kobieta poszła po pielęgniarkę.
      Dopiero słowa pielęgniarki zadziałały i obrażone mamusie zabrały swoje pociechy.
      No przepraszam bardzo,ale uważam że w takich sytuacjach mamy obowiązek zwracać
      uwagę dzieciom skoro ich matki mają to w nosie!Zresztą takich scenek pod
      szpitalem widziałam wiele i dzieci naprawdę robią co chcą!
      • lenka30a Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 15:41
        zebra, tak trzymaj!
        Trzeba dzieciom pokazywać prawidłowe zachowania (nawet obcym)
    • teraz_asia Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 16:47
      A juz myslałam, że forum mnie nie zaskoczysmile Naprawdę są osoby, które uważają,
      że autorka watku nie miała prawa zwrócić uwagi temu dziecku?? W sytuacji, jak
      opisana powyżej (a po przeczytaniu wypowiedzi jeszcze raz przeczytałam uważnie,
      czy coś mi nie umknęło)? To znaczy, że jeśli: na placu zabaw proszę
      pięciolatka, żeby papierek po lodach, który rzucił do piachu, podniósł i
      wyrzucił do śmieci, w poczekalni (podobna sytuacja), proszę trzylatka, żeby nie
      grzebał w mojej torebce (słowo daję, dziecina podeszła i zaczęła wywlekać mi
      wszystko z torebki leżącej mi na kolanach), czy też zwracam uwagę dziecku, żeby
      nie kopało drugiego (a mamy w zasięgu wzroku niet)- naprawdę uważacie, że w tym
      momencie robię im krzywdę? Czy uważacie, że do tego stopnia nie powinniśmy mieć
      wpływu na nasze otoczenie? Przecież tu nie chodzi o kąśliwe uwagi, memłane pod
      nosem komentarze typu "ta dzisiejsza młodzież" czy wchodzenie w rodzicielskie
      kompetencje. To prosty komunikat, który ustala pewne granice i chyba nie
      naruszy wrażliwego systemu nerwowego naszych pociech. Dopóki Zebra nie
      napisała tego postu, nie uwierzyłabym, ze w takim momencie rodzic może
      zareagować w ten sposób, spodziewałabym się raczej tekstu: przepraszam,
      postaram się wytłumaczyć synkowi, że nie wolno ruszać cudzych rzeczy bez
      pozwolenia.
      • loganmylove Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 17:36
        No naprawdę ktoś kto uważa, że nie wolno zwrócić uwagi obcemu dziecku, które
        grzebie w moich rzeczach mimo iż zostało poproszone by tego nie robiło i
        wcześniej zwracano się do jego rodziców z prośbą o zwrócenie uwagi chyba sam
        nie wierzy w to co mówi albo jest wcieleniem Jezusa. I z jakiej niby racji mam
        nie reagować albo się wycofywać i pozwolić sobie wejść na głowę? W takiej
        sytuacji wpierw zwróciłabym się do dziecka prosząc by nie dotykało rzeczy, które
        wg mnie są nie do ruszania potem poprosiłabym o reakcję rodziców a gdyby takowej
        nie było zrobiłabym dokładnie tak jak autorka wątku- swoim rodzicom może grzebać
        gdzie chce ale w moich rzeczach nie i już. A czterolatek bardzo dobrze rozumie
        co się do niego mówi tylko czasem to olewawink
    • mijaczek Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 04.07.07, 22:43
      ja juz sie przestalam szczypac i jesli ktos przekracza moje granice to o tym
      informuje.
    • agao_72 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 05.07.07, 08:34
      zwracam uwagę.
      parę dni temu miałam podobną historię. moja córa jest śmiala, ale na dystans.
      może śmiała, to za dużo, bo czasammi bywa wycofana. ma takie dni, że nie ma
      ochoty na zabawę z dziećmi, jak idziemy do piaskownicy, to grzebie w piachu
      samotnie, coś sobie podśpiewuje i celebruje samotność. no i parę dni temu,
      sporo większa dziewczynka od Zosi zaczęła jej zabierać zabawki, na granicy
      złośliwości, bo jak tylko Zoja zaczybała się bawić czymś (a zabawki
      przyniosłyśmy ze sobą) to starsze dziecko pobiegało i zabierało, a potem
      złośliwe łypiąc okiem bawiło się. raz, drugi, trzeci zwróciłam uwagę
      dziewczynce. bez efektu. w końcu, widząc naprawdę przerażoną minę Zoi, zbarałam
      zabraną zabawkę. tamta w ryk i kobieta siedząca na ławce, kobieta, która dość
      beznamiętnie przyglądała się całej sytuacji podbiegła, z dość niezadowoloną
      miną. oznajmiła mi, że jej córeczka jest chora i tak się bawi. powiedziałam,
      ze współczuję choroby dziecka, ale moja córa średnio jeszcze rozumie taki
      sposób zabawy i wolałabym, żeby jej córka bawiła się zabawkami nieużywanymi w
      tym momencie. i poprosiłam, żeby zwracał baczniejszą uwagę na poczynania córki,
      a nie zasłaniała się jej chorobą. odpowiedź tej kobiety "niech się pani cieszy,
      że ma pani zdrowe dziecko", no trudno, żebym się martwiła.

      ale czy to niesamowity wysiłek usiąść z dzieciakiem w piaskownicy i popilnować,
      zwrócić uwagę itp. pobawić się przede wszystkim, a nie płaszczyć zadek na
      ławce.

      echhhhh
    • melka_x Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 05.07.07, 09:36
      Nie rozumiem co złego jest w powiedzeniu dziecku 'nie wolno' gdy to uparcie
      narusza nasze granice, a jego rodzice mimo próśb nie reagują?
      Przecież autorka nie nakrzyczała na dziecko, nie straszyła go, nie dała po
      łapach (rozumiem, że wszystkie te zachowania wzbudzają sprzeciw, i słusznie),
      ale tylko stanowczo powiedziała, że nie wolno. To naprawdę taki dramat? Nie
      próbowała go również wychowywać, o wychowaniu można mówić, gdy zwracamy obcemu
      dziecku uwagę, że nie powiedział dziękuję czy coś w tym rodzaju, a nie gdy nie
      zgadzamy się na grzebanie w naszych rzeczach. Szczególnie jeśli to są rzeczy
      naszego dziecka, a tamto jest chore. Już widzę jak Wy wszystkie dziwiące się
      Zebrze z zachwytem dajecie choremu dziecku w przychodni smarkać w ciuchy czy
      pieluchy Waszego dziecka.
      I może zanim odpowiecie czytajcie uważniej posty. Jak niby autorka miała się
      wycofać skoro była w porzeczalni w przychodni? Miała zrezygnować z wizyty? Czy
      z powodu dziecka czatować na swoją kolej za drzwiami przychodniami? I co niby
      miałoby dać odwrócenie się? Dziecko nie było zainteresowane Zebrą, ale
      zawartością wózka.
    • ana_bella Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 05.07.07, 12:23
      BUHAHAHAHA smile Ja też jestem za tzn. przeciw!
    • ana_bella Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 05.07.07, 12:27
      A serio - to niestety część rodziców chyba jest uodpornionych na wybryki swoich
      pociech i co najwyżej są w stanie powiedzieć "nie kop pana bo sie spocisz". Ja
      tam zawsze reaguję, tyle że na początek zwracam się do mamy dzieciaka - i
      oczywiście spotykam się z wielkim oburzeniem, że wogóle śmiałam smile
    • anek130 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 07.07.07, 13:49
      a potem dziwimy się, ze panuje taka znieczulica, że sąsiedzi nie zawiadomili
      policji do płaczącego za ścianą dziecka, że nikt nie pomógł kobiecie
      zaczepianej na przystanku itd. A skąd się to bierze? no chyba zdajecie sobie
      sprawę że trzeba zaczynać zwracac uwagę nawet dziecku obcemu, bo potem może byc
      już za późno.

      Ania
    • d.o.s.i.a Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 07.07.07, 14:22
      Rany Julek, Zebra! Ale masz problem. Zamiast droczyc sie z czterolatkiem nie
      moglas mu po prostu pokazac tej pieluchy, pokazac co masz w wozku i zaspokoic
      jego ciekawosc? Zapytalas chociaz po co wyciaga i co go interesuje, czy od razu
      doskoczylas jak golebica-lwica...? Jezeli uwazasz, ze dziecko zaglada do wozka
      bo jest wredne i zlosliwe, to chyba niewiele jednak wiesz o dzieciach. Dlaczego
      polskie mamuski sa takie zawziete i wszystkie "obce" dzieci traktuja jak wrogow,
      bo to "wozek mojego dziecka"? Coz by Ci to dziecko zrobilo swoja ciekawoscia?
      • ewa-krystyna Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 07.07.07, 14:47
        Zebra nigdzie nie napisala,ze dziecko bylo zlosliwe i wredne.... napisala,ze
        grzebalo jej w wozku i ona sobie tego nie zyczyla i po kilku probach zwrocenia
        grzecznie uwagi w koncu zareagowala jak zareagowala... przeciez nie zrobila
        dziecku krzywdy... a 4-latek powinien wiedziec po pierwsze,ze nie nalezy grzebac
        w cudzych rzeczach a po drugie,ze jesli ktos mu zwraca grzecznie uwage- sie
        wycofac...
        mam pytanie do mam,ktore proponuja aby pokazac dziecku pieluce i zaciekawic jego
        zainteresowanie oraz piszacem,ze to tylko 4-latek, DO KIEDY TAKIE DZIECKO WEDLUG
        WAS MA PRAWO TAK ROBIC? i jak bedzie wiedzialo,ze juz nie...

        ogolnie uwazam,ze najpierw nalezy zwracac uwage rodzicom,ale jesli oni na moje
        slowa nie reaguja a ich dziecko wkracza na "moj teren" to wtedy jednak zwracam
        uwage... ostatecznie to jest tylko dziecko i jesli rodzice nie widza problemu w
        podobnej sytuacji to ich problemem jest tez to,ze ktos inny bedzie ich dziecko
        poprawial....

        kiedys zdazyla mi sie podobna sytuacja na przystanku autobusowym... mloda (
        nawet bardzo mloda) matka czekala ze swoim 3-4 latkiem na autobus maly siedzial
        obok mnie i wierzgal nogami... ja sie kilka razy odunelam,ale on sie
        przemieszczal razem ze mna i jak zaczal delikatnie kopac moja torbe,to zwrocilam
        owej mamie uwage... ona owszem jemu tez ale maly nie przestawal,wiec w koncu nie
        wytrzymalam ( ostatecznie zaczal kopac moja torbe!) i zwrocilam sie do
        dziecka,zeby przestal- delikatnie i z wyczuciem... na to matka na mnie z "morda"
        ( przepraszam za uzyte slownictwo),ze przeciez to "bebe" ( bylo to we Francji-a
        bebe znaczy niemowle) ja jej na to,ze nie niemowle,tylko maly chlopiec ale
        wystarczajaco duzy zeby zrozumial,ze nie powinien wierzgac nogami jesli to
        powoduje kopanie innych...
        jestem jak najbardziej za podobnymi reakcjami jak autorka postu... oczywiscie
        nie chcialabym aby inni wychowywali moje dzieci,ale jesli one przekraczaja
        stosowne granice i ja nie zauwaze ( szczerze mowiac nigdy mi sie nie zdarzylo
        nie zauwazyc,zeby dziecko pod moja opieka podobnie sie zachowalo,a ja bym nie
        zareagowala!) to jak najbardziej uwaga wyrazona w sposob jaki zrobila to Zebra
        bylaby dla mnie na miejscu i jeszcze bym przeprosila ja,ze musiala ja wyrazic...
        i prosze nie piszcie mi,ze 4-latek itp.. itd... dzieci sa tak rozumne na ile im
        pozwalaja i nie ich rodzice / opiekunowie... zachowuja sie tak jak im oni na to
        pozwalaja... pracujac jako niania niejednokrotnie przekonalam sie jak te same
        dzieci sa dobre,dobrze ulozone i jednoczesnie niemozliwe i nadpobudliwe w
        zaleznosci z kim sa... takie tlumaczenia jak edycia,jktasp czy d.o.s.i.a,ze to
        tylko 4-latek i dziecko bylo ciekawe zwyczajnie mnie smiesza... jesli dziecko
        jest ciekawe to pyta ( 4-latki zwykle niezle potrafia mowic) i czeka na
        odpowiedz,a nie samowolnie grzebie w cudzym wozku...
        podobny watek byl z "polizana buleczka" szczerze polecam lekture....
        • d.o.s.i.a Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 07.07.07, 14:53
          Wszystko zalezy od tego jakim sie jest czlowiekiem. Jezeli przeszkadza Ci
          ciekawski czterolatek, to raczej jestes typ, ktoremu wszystko przeszkadza, i
          wychowanie dziecka i wyznaczanie mu granic nie ma tu nic do rzeczy. Zdarzylo mi
          sie raz, ze dziecko w metrze zaczelo mi zagladac do torebki. Mamusia usmiechnela
          sie przepraszajaco, a ja pozwolilam dziecku zajrzec do torebki. I nic nikomu sie
          nie stalo. I wcale nie uwazam, ze dziecko bylo zle wychowane i ze wyrosnie z
          niego kryminalista. Bylo po prostu ciekawe.

          Wyobrazam sobie, ze powyzsza sytuacja moglaby stac sie przyczynkiem do powstania
          watku na forum "niewychowana pieciolatka zagladala mi do torebki - czy musze
          godzic sie na terror niewychowanych bachorow?".
          • ewa-krystyna Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 07.07.07, 15:02
            ale jego matka w pewien sposob zareagowala mimo wszystko a ty przyzwolilas
            dziecku na obejrzenie torebki...jak napisalas sa rozni ludzie i ja naleze do
            takich,ktorzy by przyjeli przepraszajacy wzrok matki ze zrozumieniem ale
            jednoczesnie nie pozwolilabym na grzebanie w mojej torebce wspomnianemu dziecku...
            • d.o.s.i.a Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 07.07.07, 15:26
              Dokladnie, ale to jakimi ludzmi MY jestesmy nie stanowi o tym, czy dziecko mozna
              uznac za wychowane, badz nie. Dla mnie to dziecko nie bylo nie-wychowane, dla
              Ciebie byc moze bylo. A roznica polega na moim i Twoim podejsciu do dziecka.
              Podobnie ja uwazam, ze wysnuwanie wniosku o braku wychowania dziecka ciekawsko
              zagladajacego do wozka, jest co najmniej nieporozumieniem. Inna matka
              pozwolilaby dziecku zajrzec do wozka i tak, w wesolej atmosferze minelaby ta
              chwila w poczekalni i nikomu nie przyszloby do glowy wyciaganie wniosku o
              niewychowanym bachorze-kryminaliscie. Inna matke to zirytuje i bedzie twierdzic,
              ze dziecko bylo niewychowane.
              • ewa-krystyna Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 07.07.07, 15:32
                musze przyznac,ze w tym kontekscie nie myslalam i moze rzczywiscie masz
                racje,jednak faktem jest,ze rola rodzicow jest obserwowanie dziecka i
                nienarazanie jego na podobne komentarze ... jesli oni by wkroczyli w odpowiednim
                momencie na pewno i Zebra inaczej by na wszystko spojrzala....
                • d.o.s.i.a Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 07.07.07, 16:08
                  Dokladnie, Zebra zapewne jest urazona faktem, ze to matka dziecka nie
                  zareagowala, a frustracje przelewa niepotrzebnie na dziecko. Tymczasem byc moze
                  matka nie reagowala (chociaz Zebra mowi, ze matka mowila, ze dziecko jest tylko
                  ciekawe), bo nie wiedziala, ze ma do czynienia z kims, lekko mowiac, sztywnym
                  badz nie w humorze.
      • nangaparbat3 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 07.07.07, 14:48
        Zebra mogłaby tak zrobić, i byłoby to bardzo miłe, ale nie miała obowiazku.
        Natomiast w naszym kraju nie ma zwyczaju dotykania innych czy ich rzeczy bez ich
        zgody - ten zwyczaj nie musi nam sie podobać, ale jest zwyczajem, należy więc
        brać go pod uwagę.
    • d.o.s.i.a Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 07.07.07, 14:45
      Kurcze, przeczytalam caly watek i widze, ze znowu idealne, matki-Polki z super
      wychowanymi dziecmi zwarly szeregi i udowadniaja, ze ciekawski czterolatek
      wyciagajacy pieluszke z wozka "obcego" dziecka to na pewno przyszly
      kryminalista. Puknijcie sie w glowe co poniektore. Czasami glupota tego forum
      mnie naprawde poraza.

      Wy chyba macie cos nie tak z glowami, jezeli pieluszka to powod do wymyslania
      jakis teorii spiskowych. Chyba jestescie przemeczone, skoro kazda pie..
      traktujecie jak koniec swiata. I chyba bardzo proste, skoro na wszelkie zbrodnie
      swiata tlumaczycie "bezstresowym" wychowaniem w dziecinstwie. Zebyscie sie
      kiedys nie zdziwily, jak wasz idealnie-wychowane dzieci zrobia Wam cos na
      przekor - w dodatku, cos o wiele wiekszym kalibrze niz wyciaganie pieluszki z
      czyjegos wozka. Dziecko zbyt kontrolujacych i "wychowujacych" rodzicow, ktore
      nigdy nie zaspokoilo swojej ciekawosci, nigdy nic nie zbroilo, jest sto razy
      bardziej podatne na "zerwanie sie z lancucha", niz dziecko, ktore uczy sie na
      bledach. I nie postuluje tu, ani przez chwile nie wychowywania dzieci W OGOLE,
      ale proponuje zastosowanie w tym wychowaniu troche zdrowego rozsadku i nie
      robienie z igly widly, oraz zostawianie swoich metod wychowawczych na troche
      bardziej powazniejsze problemy.

      Lepsza metoda pacyfikacji ciekawskiego czterolatka jest zaspokojenie jego
      ciekawosci, a nie "wyznaczanie" mu granic. Jest roznica miedzy czterolatkiem
      niszczacym klomb, a czterolatkiem, ktory po prostu chcialby zajrzec co inna
      dzidzia ma w wozku.

      Ale i tak wiem, ze moj post nie znajdzie zrozumienia u walczacych matek-Polek.
      Jak dobrze, ze w Polsce nie mieszkam i nie widze tych naburmuszonych mamusiek
      strofujacych swoje i nieswoje dzieci na kazdym kroku - widok az nadto popularny
      w Polsce... wink

      Kiedy mieszkalam w Stanach widac to bylo na kazdym kroku - Polki rozwrzeszczane
      i biegajace za swoimi dziecmi, nie odzownym "nie rusz!" jako jedyna metoda
      wychowawcza, i Amerykanki traktujace swoje dzieci z serdecznoscia i
      rozmawiajace, tlumaczace, zaspokajajace ciekawosc. Nie wyobrazam sobie, aby
      Amerykanka zaczela "wyznaczac granice" obcemu dziecku zagladajacemu do wozka -
      po prostu pokazalaby mu co ma w wozku i z nim serdecznie porozmawiala. Ale widac
      rozne sa metody wychowawcze. I zaraz madre matki-Polki udowodnia mi jakie dzieci
      Amerykanskie sa rozwydrzone. Darujcie sobie.
      • nangaparbat3 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 07.07.07, 14:55
        Masz racje o tyle, ze rzeczywiscie mozna w takiej sytuacji pogadac z dzieckiem,
        pokazać, co ma sie w wozku, etc. ale mozna zwyczajnie nie mieć na to ochoty.
        Pamietam kiedy moja corka miała około dwoch lat jakas pani pogłaskala ja w
        sklepie po glowce. "Nie dotykaj mnie!" wrzasnęła corka, a pani spokojnie
        powiedziała: Bardzo cie przeprszam, nie sadzilam, ze sprawi ci to przykrość.
        Ekspedientka skomentowała: ale to teraz dzieci rozwydrzone, dotknac nie mozna.

        a ja do dzisiaj z przyjemnoscia wspominam cieply glos tamtej głaszczacej, a
        potem przepraszajacej pani.

        My jestesmy o wiele mnie dotykalscy niz amerykanie, tak po prostu jest. Ja sama
        jestem bardzo dotylakska, wolalabym, by u nas było inaczej, ale na siłe tego nie
        zmienisz - zmienisz powoli, krok po kroku. Nie ma powodu obrażać sie i obrazać
        innych, że urodzili sie i wychowali w takiej a nie innej kulturze.
        • d.o.s.i.a Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 07.07.07, 15:00
          Dokladnie zgadzam sie z Toba. Oczywiscie nikogo nie oskarzam o to, ze urodzil
          sie w innej kulturze - po prostu pisze, ze mozna inaczej.
          To oczywiste, ze czasem nie mamy ochoty na rozmowe, czy zabawe z innym
          dzieckiem, ale wtedy mozemy sie po prostu zmyc, odstawic wozek w inne miejsce, a
          nie obrazac na caly swiat, albo na ciekawskiego malucha.
          • nangaparbat3 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 07.07.07, 15:04
            No nie, Dosia. Jeśli ktoś mnie lub moich rzeczy dotyka, mam prawo poprosic go,
            by tego nie robił, a on powinien mnie posłuchać. I juz.
            • d.o.s.i.a Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 07.07.07, 15:14
              Oczywiscie, masz prawo i powinnas. Ale w momencie kiedy po precyzyjnym
              zakomunikowaniu naszego stanowiska, nie przynosi ono skutku, zaczynanie z
              dzieckiem wojny podjazdowej pt. ja nie ustapie i koniec, to raczej dziecinada.
              Gdyby mnie cos irytowalo, nie mialabym na cos ochoty po prostu bym z tym wozkiem
              odjechala i zignorowala towarzystwo, ktore mnie irytuje. Na szczescie jestem
              dosc serdecznie nastawiona do dzieci i nigdy nie zdarzyla mi sie sytuacja, zeby
              dziecko mnie zirytowalo.
              • ewa-krystyna Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 07.07.07, 15:19
                Zebra byla w poczekalni i czekala w kolejce do lekarza...
                • d.o.s.i.a Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 07.07.07, 15:22
                  Obwolajmy ja zatem meczennica...
                  • ewa-krystyna Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 07.07.07, 15:24
                    wiesz taka dyskusja do niczego nie doprowadzi... kazdy z nas ma prawo do
                    wlasnego zdania i tyle... dla jednych jej zacowanie bedzie jak najbardziej
                    normalne dla innych przesadzone... i nic na to nie poradzimy...
      • ewa-krystyna Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 07.07.07, 15:00
        D.O.S.I.A. i dlatego w Stanach sa przypadki zabijania sie nawzajem
        nastolatkow,gangi,napady nastolatkow z bronia w reku czy nastolatek
        wparadowujacy do szkoly z bronia i zabijajacy kilkunastu innych uczniow.... to
        nie ma zbytnio zwiazku z postem autorki watku ( w sumie to raczej w ogole) ale
        duzo wlasnie z tym jak to nazywasz bezstresowym wychowaniem i pozwalaniem
        dziecku na zaspokajanie ciekawosci bez stawiania granic - ostatecznie ten
        nastolatek tez byl ciekaw jak to jest sterroryzowac cala szkole i pozabijac
        ludzi...
        fakt nie mieszkam w Stanach,ale bardzo bliskiej Kanadzie wiec nie jestem ta
        cierpietnica Polka mieszkajaca w kraju jak to ty nazywasz ... nikt tu nie
        pisze,ze jest kontolujacym i nie pozwala na zaspakajanie ciekawosci... jednak na
        wszystko sa odpowiednie granice - rowniez zaspokajanie ciekawosci...
        • nangaparbat3 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 07.07.07, 15:06
          No chyba się rozpedziłaś z tymi wnioskami.
        • d.o.s.i.a Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 07.07.07, 15:11
          > D.O.S.I.A. i dlatego w Stanach sa przypadki zabijania sie nawzajem
          > nastolatkow,gangi,napady nastolatkow z bronia w reku czy nastolatek
          > wparadowujacy do szkoly z bronia i zabijajacy kilkunastu innych uczniow....


          No i wlasnie na ten argument czekalam! smile)))

          To ja Ci przedstawie kontrargument: wlasnie dlatego w Stanach ludzie sa bardzo
          zwiazani z rodzina. Rodzice z dziecmi. Mieszkajac w Stanach mialam okazje
          spedzac wiekszosc swiat z kilkoma rodzinami przyjaciol - takiej serdecznosci,
          jaka tam panowala nie widzialam NIGDY w zadnej Polskiej rodzinie. I to na kazdym
          kroku powtarzane "I love you Daddy, I love you Mummy".

          I Ci ludzie w taki sam sposob wychowuja swoje dzieci. Dziecko nie jest
          traktowane jak bezrozumny gowniarz, ktory ma sluchac sie rodzicow, i ktory nie
          ma prawa miec wlasnego zdania, czy zlego humoru.

          I smiem twierdzic, ze nastolatkowie, ktorzy napadaja raczej nie pochodza z
          takich rodzin. I poczekajmy pare lat, az bron w Polsce stanie sie popularna i
          tania - zobaczymy ilu takich sfrustrowanych nadmierna kontrola polskich dzieci
          obroci sie przeciwko spoleczenstwu. Jak sama wiesz, wieksza przedstepczosc
          istnieje w patologicznych srodowiskach, gdzie raczej o serdecznosc i
          "bezstresowe" wychowanie trudno... Juz teraz widac ilu nastolatkow bierze
          narkotyki, bo ich rodzice maja wazniejsze sprawy na glowie niz nawiazywanie
          wiezi z dziecmi, ale przeciez je wychowuja, bo dziecko ma wyznaczone granice!
          Ech, duzo by mowic.

          Prawda jest taka, ze zadne granice nie wychowaja tak, jak zwykla milosc,
          serdecznosc i zrozumienie na bledy otrzymane od rodzica.
          • ewa-krystyna Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 07.07.07, 15:18
            D.O.S.I.A. w pewnien sposob sie z toba zgodze,ale swieta,o ktorych tak piszesz
            np. w mojej polskiej rodzinie mieszkajacej w kraju obchodzi sie dokladnie tak
            samo... wszystko zalezy od rodziny... ja sie spotkalam,ze wlasnie takie rodziny
            o jakich piszesz byly urocze jesli chodzilo o ich wlasne rodziny,a np. nianie
            czy inni pracownicy byli traktowani zupelnie inaczej... czesto zapominali o tej
            serdecznosci....
      • marysienka110 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 07.07.07, 15:05
        W sklepie bylam ja, moj maz i moj syn. Moj maz pakowal z synem zakupy.
        Ja sie gapilam w dal. I nagle przyszedl chlopczyk, mniej wiecej 5 letni wywalil picie synka ktore stalo na
        siedzeniu wozka, i wladowal sie do niego.
        Karol rzucil sie na ratunek wozka ale przeciwnik byl silniejszy.
        Poprosilam go zeby wyszedl z wozka,udawal ze nie rozumie. jego matka tez nie reagowala.
        • d.o.s.i.a Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 07.07.07, 15:21
          No i?
          Wiesz jest takie powiedzenie, ktorego nie przytocze w calosci, bo nie pamietam,
          ale ktore mniej wiecej idzie tak:

          To jakim jestes czlowiekiem mozna rozpoznac po trzech rzeczach (jednej nie
          pamietam): po tym w jaki sposob witasz deszczowy poranek, po tym jak reagujesz
          gdy linia lotnicza zgubila Twoj bagaz. Mysle, ze mozna by tu dopisac - to jakim
          jestes czlowiekiem mozna rozpoznac po tym jak reagujesz gdy rozbrykany
          pieciolatek laduje sie do wozka Twojego dziecka wink
          • kropkacom Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 07.07.07, 15:47
            Polskie mamy mają fobie. Jeżeli ich lub cudze dziecko zrobi coś głupiego typu
            polizanie bułki lub zaglądanie do czyjeś torby to od razu odsadzone jest od czci
            i wiary. I matka bo sobie nie radzi wychowaniem a i dzieciak bo to przyszły
            bandyta. Bez przesady 3, 4 latki maja w sobie jeszcze niewinną ciekawość. Nie
            chcą kraść ale sprawdzić jaki jest obrazek na pieluszce.
            • kropkacom Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 07.07.07, 16:01
              I żeby nie było wątpliwości jest to stwierdzenie off topic.
    • copy77 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 07.07.07, 16:39
      Zebra, absolutnie się z Toba zgadzam, ale jeśli kiedyś na mnie trafi, to zwróć
      mnie uwagę, bo nie znoszę takich dziwnych, głuchych mam i rękami nogami będę się
      broniła, żeby się do nich nie upodobnić!!
    • teraz_asia Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 07.07.07, 23:00
      Dzieci wychowujemy nie dla siebie, ale do życia w społeczeństwie. Dlatego
      uważam za celowe przyzwyczajanie dziecka do reguł panujących w tymże
      społeczeństwie, i to od momentu, kiedy zaczyna uczestniczyć w życiu społecznym,
      czyli zdecydowanie wcześniej, niż w wieku lat czterech. Moja półtoraroczna
      córka uwielbiała niemowlaki, z upodobaniem obściskiwała i dość nachalnie
      próbowała się bawić z maluchami, a zdecydowanie nie wszystkim przypadało to do
      gustu. Uparcie i do skutku tłumaczyłam, że nawet taki maluch ma prawo nie
      chcieć byc przytulany, i nie wolno nic na siłę. Zaowocowało to skutkiem
      ubocznym, który mnie skądinąd cieszy, teraz mała wyraźnie potrafi dać do
      zrozumienia, kiedy nie ma ochoty, żeby ktoś ją całował czy ściskał, ale tak czy
      siak zrozumiała na swój sposób pojęcie granic. Zdaje się, że w którymś znanym
      liceum warszawskim wisi maksyma: twoje prawo do wolności kończy się wraz z
      krzywdą innego człowieka. I to wcale nie musi być dosłownie pojmowana krzywda,
      ale własnie naruszenie granic, istotnych dla tego drugiego człowieka. Bycie
      dzieckiem wcale nie powinno dawać zwolnienia od wszelkich reguł, które honoruje
      społeczeństwo: nie dotykam kogoś wbrew jego woli, nie grzebię w cudzych
      rzeczach ani ich nie zabieram, nie uniemożliwiam prowadzenia rozmowy ani
      odpoczynku. To dopiero jest pajdokracja, która tworzy "bachory"! Decydując się
      na dziecko, dobrowolnie nakładamy na siebie pewne ograniczenia, ale niby
      dlaczego te ograniczenia mają dotyczyć całego naszego otoczenia? Lubię dzieci,
      przez mój dom przewija się ich mnóstwo, a kilka zwięzłych reguł, których
      przestrzegają (zazwyczajsmile) goście moich dzieci, sprawia, że ich obecność nie
      jest dla mnie uciążliwa. A reguły nałożyłam, bo okazało się, że nie wszystkie
      dzieci właśnie z domu wyniosły podstawowe zasady, powiedzmy, obycia, typu- nie
      grzebiemy w moich prywatnych szufladach z papierami, nie grzebiemy bez pytania
      w lodówce i szafkach kuchennych, nie nosimy jedzenia i picia po całym domu...
      Czy w ten sposób wpływam negatywnie na ich psychikę? Nie sądzę, bo ich mamy z
      kolei w swoich domach nakładają reguły, istotne dla nich. I jakoś świetnie
      dzieciaki sobie z tym radzą.
      A apropos Stanów i amerykańskiego modelu wychowania: mieszkałam w Stanach
      ponad dwa lata i własnie tutaj zaobserwowałam bardzo wyraźnie podkreślanie tych
      granic osobistych. Nie bez powodu to w Stanach można bezkarnie zastrzelić
      kogoś, kto wszedł bez pytania na twoją posesję, i tutaj można trafić do sądu za
      klepnięcie koleżanki po pupie, albo za to, że twoje trzyletnie dziecko biega po
      plaży na golasa. Owszem, dzieci są rozwydrzone do nieprzytomności, ale raczej
      dają się we znaki rodzicom, a nie wszystkim dookoła.
    • nat.ani Przylałam obcemu dzieciakowi... 08.07.07, 14:41
      zebra51 napisała:

      > Czy wymagam zbyt wiele? Jeśli proszę wielokrotnie, najpierw rozbrykanego
      > czterolatka, następnie (głosem lagodnym jak u gołębicy)zwracam uwage rodzicom
      > młodzieńca, żeby ów młodzieniec nie wyciągał z wózka mojego dziecka
      > pieluszek? Zero reakcji...


      To co Cię spotkało jest jeszcze do przyjęcia, nie wiem co byście zrobiły na
      moim miejscu, w sytuacji jaka mnie spotkała... Przyznaję się... przylałam
      obcemu dzieciakowi na oczach jego opiekunki... to była ekstremalna sytuacja...
      Ale może od początku ją przedstawię.

      Wracałam sobie pewnego razu (kilka lat temu) ze sklepu. Miałam w reku
      reklamówke z kilkoma sprawunkami. Przechodzę obok kobiety w średnim wieku z
      kilkuletnim dzieckiem. To chyba nie była jego matka, wygladała na babcię. Jak
      wspomniałam, przechodzę spokojnie obok a to dziecko mnie normalnie bez powodu
      zaatakowało. Najpierw zaczęło szarpać moją reklamówkę, wyrywać mi ją z rąk.
      Mówię do kobiety żeby zabrała ode mnie tego chłopca. Kobieta z boleściwą miną
      mówi żałośnie zmęczonym głosem "Tomku (czy inny Piotrusiu-nie pamiętam imienia)
      jak ty sie zachowujesz, tak nie wolno". Chłopiec oczywiście ani mysli słuchać,
      szarpie coraz bardziej nie tylko moją reklamówkę, ale też mnie, a po chwili
      zaczyna mnie tez BIĆ-okłada pięściami, kopie. Nie mogę się od niego odczepić,
      już naprawdę zdenerwowana szamoczę się z kilkulatkiem, ludzie się
      oglądają. "Niechże pani cos z tym zrobi!" - mówię niemalże zrozpaczona do
      kobiety, ale ta nadal swoje "Tomku, no co ty robisz". Kobieta sprawia wrażenie
      raczej obojetnej. Dzieciak jest naprawde agresywny i widząc ze ze strony
      opiekunki nie mogę liczyć na pomoc chwyciłam po prostu chłopca za kark i
      przylałam mu kilka klapsów w tyłek. Zdołałam sie w tym momencie od niego
      odczepić i jak najszybciej odeszłam. Nie pamietam czy na odchodne powiedziałam
      cos kobiecie ale chyba nie. Byłam naprawdę ciężko zdumiona, że kilkulatek może
      sie tak zachowywać, a jeszcze bardziej chyba tym, że opiekunce było to raczej
      obojetne.
      Co byście zrobiły w mojej sytuacji?
      Dodam, że naprawdę nie mogłom się od niego uwolnić, i nie dawałam rady odejść.
      Był wczepiony we mnie, i jak to dziecko bardzo ruchliwy; jak pisałam okładał
      mnie pięściami, kopał i szarpał za reklamówkę.
      • d.o.s.i.a Re: Przylałam obcemu dzieciakowi... 08.07.07, 16:27
        A ja nie wierze w ta historie. Mysle, ze albo zmyslasz, albo wybitnie przesadzasz.
        • nat.ani Re: Przylałam obcemu dzieciakowi... 08.07.07, 19:26
          d.o.s.i.a napisała:

          > A ja nie wierze w ta historie. Mysle, ze albo zmyslasz, albo wybitnie
          przesadza
          > sz.

          To nie wierz, ale niestety to naprawdę się zdarzyło. Jak napisałam, kilka lat
          temu. Sama miałam wtedy jakieś 17-18 lat.
          Chłopiec tak się zachował być może dlatego, że nie był z rodzicami. Ta kobieta
          (w wieku późnosrednim) nie wyglądała na jego matkę, mogła być jego babcią. Szła
          z tym dzieckiem niosąc w rękach zakupy i minę oraz postawę miała raczej
          zrezygnowaną.

          Ale w co Ci tak trudno uwierzyć?
          W zachowanie tego chłopca?
          Tak się niestety zachował. Jak napisałam w poprzednim moim poście,
          przechodziłam obok i ten chłopiec, który wczesniej też nie był zbyt spokojny
          (latał naokoło swojej opiekunki), zaczął mi wyrywać reklamówkę. Więc zwróciłam
          uwagę jego opiekunce żeby mnie nie zaczepiał i próbowałam go odsunąć. To chyba
          go rozwścieczyło i zaczął mnie kopać i okładać pięściami. Krzywdy mi oczywiście
          nie zrobił smile ale nie umiałam sobie poradzić z nim "pokojowo", zwłaszcza że
          kobieta z którą był była raczej bierna. Wyglądała na zmęczoną i tylko
          powtarzała ze zgrozą niezbyt głosno i niepewnie uwagi typu: "ale się
          zachowujesz", "co ty robisz" itd.
          Skoro Ty nie uwierzyłaś w tę historię to widocznie jest nieprawdopodobna. Ja
          sama podczas całej tej awantury byłam jakby oszołomiona, bo nie wiedziałam po
          prostu co się dzieje, czego ten dzieciak chce ode mnie. Podczas całego tego
          zdarzenia było mi strasznie głupio. I to nie tylko z tego powodu iż przechodnie
          mieli widowisko. Było dla mnie szokiem że dziecko może być tak agresywne, w
          ogóle nie słuchac się dorosłych, bo przecież cały czas mu powtarzałam żeby
          zostawił mnie w spokoju ale on nie słuchał, więc w końcu straciłam cierpliwość
          i mu przylałam. A jego opiekunka nie zwróciła na to wiekszej uwagi.
          • kropkacom Re: Przylałam obcemu dzieciakowi... 08.07.07, 19:42
            > To nie wierz, ale niestety to naprawdę się zdarzyło. Jak napisałam, kilka lat
            > temu. Sama miałam wtedy jakieś 17-18 lat.

            Wydaje mi się że rozmawiamy raczej o tym co sie dzieje obecnie. Każdy ma w
            zanadrzu jakąś taką historyjkę bo trudno żeby w przeciągu życia spotykały nas
            same miłe rzeczy. Mnie na przykład kiedyś napastliwie próbowała nawracać na
            ulicy jakaś staruszka. Była delikatnie mówiąc bardzo niemiła. I co mam teraz na
            tej podstawie twierdzić że wszystkie babcie są agresywne?
            • nangaparbat3 Re: Przylałam obcemu dzieciakowi... 08.07.07, 19:49
              O, mnie tez próbowano nawracać, a dokładniej spotkana na ulicy staruszka zaczęla
              się gwałtownie domagac deklaracji wiary. Oczywiscie odmowiłam i oczywiscie byl
              to jakis straszliwy dowód przeciwko mnie, tylko nie wiem, w jakiej sprawie.
              widać to nie takie rzadkie, nawracajace staruszki.
            • mama303 Re: Przylałam obcemu dzieciakowi... 08.07.07, 21:32
              Może trzeba było staruszce dać parę klapów i z głowy...smile
          • d.o.s.i.a Re: Przylałam obcemu dzieciakowi... 08.07.07, 19:52
            Rzeczywiscie historia ta jest z conajmniej czterech powodow nieprawdopodobna. Po
            pierwsze, nie wyobrazam sobie, ze dziecko podbiega i zaczyna kopac i bic rekami
            przygodnie napotkana osobe. Tak bez slowa, bez niczego? Taka szajba mu po prostu
            odbila? Nie wierze. Chyba, ze przechadzalas sie po oddziale dla psychicznie
            chorych dzieci.

            Po drugie, nie wierze, ze opiekunka nie odciagnela po prostu dziecka od Ciebie,
            tylko sobie stala i patrzyla jak dzieciak jak wsciekly Cie atakuje. Na haju
            byla, czy jak? Jezeli bylo tak jak opisujesz, zapewne znalazlby sie ktos inny
            kto by tego dzieciaka od Ciebie odciagnal i wzial go na oddzial dla psychicznie
            chorych.

            Po trzecie, nie wierze, ze po zlaniu dzieciaka, on sie nagle tak po prostu
            odczepil, a opiekunka (nadal na haju) nic nie powiedziala, tylko poszla z
            chlopcem dalej bez slowa komentarza.

            A po czwarte, jakos sobie nie wyobrazam tego, ze tak stoisz i pozwalasz sie
            dziecku okladac i kopac i tak stoisz jak sierota i patrzysz wymownie na nacpana
            opiekunke. Ze go po prostu za fraki nie wzielas i nie przestawilas na bok. Bo
            wydaje mi sie to jest odruch bezwarunkowy, ktory kazda zaatakowana osoba raczej
            wykona. Ty natomiast, bylas na tyle przytomna (albo nieprzytomna), ze najpierw
            stalas jak ta sierota i pozwolilas sie okladac, po czym, znalazlas w sobie na
            tyle przytomnosci umyslu, ze zamiast po prostu sie od dzieciaka odgonic,
            wymierzylas mu calkiem przemyslanego klapsa w dupe.

            Wiec, albo historia zmyslona jest od poczatku do konca, albo konfabulujesz
            wybitnie, a sytuacja wygladala troszke inaczej.
            • mrockata Re: Przylałam obcemu dzieciakowi... 08.07.07, 20:53
              dosia przeczytaj co ty wypisujesz...radzisz robic tej napastowanej
              dziewczynie,to co wyzej sama opisuje...motasz sie...ciekawe jak i jak szybko
              Ty w takiej chwili bys tak naprawde zareagowala...

              zebra dobrze zrobilas...
              ja mam dwie dwulatki, zaspokajaja swoja ciekawosc jak im sie podoba, ale nie
              pozwalam, zeby skakaly po glowie innym, chyba ze to sa osoby im bliskie i w
              trakcie zabawy, ale tez w granicach rozsadku...np. zabawa w bicie mame po
              twarzy wcale mi sie nie podoba i nie pozwalam na to..
              czasami nie widze co mlode robia i
              jezeli by mi taka napotkana zebra zwrocila uwage, przeprosilabym ja i wziela
              dziecko...bezstresowo nie znaczy bezgranicznie..
              nie jesetem idealna matka polka skakajaca za dzieckiem i nie pozwalajaca nic
              dziecku dotknac, mieszkam w DE i tutaj na szczescie dzieci znaja tez swoje
              granice.

              aa i ostatnio bylam u kolezanki na urodzinach dziecka i zasikaly jej podloge i
              krzeslo(sa w trakcie sciagania pileuszek i sikania na nocnik), glupio mi
              bylo,bo to bylo przez moje niedopilnowanie, a nie przez to, ze "to tylko
              dwuletnie dzieci", one rozumieja bardzo dobrze, ze sika sie do nocniczka, a nie
              na podloge i robia to czesto celowo, zeby sprawdzic moja reakcje...
              • kropkacom Re: Przylałam obcemu dzieciakowi... 08.07.07, 21:17
                > aa i ostatnio bylam u kolezanki na urodzinach dziecka i zasikaly jej podloge i
                > krzeslo(sa w trakcie sciagania pileuszek i sikania na nocnik), glupio mi
                > bylo,bo to bylo przez moje niedopilnowanie, a nie przez to, ze "to tylko
                > dwuletnie dzieci", one rozumieja bardzo dobrze, ze sika sie do nocniczka, a nie
                > na podloge i robia to czesto celowo, zeby sprawdzic moja reakcje...

                O czym mówi ten przykład? Że posądzasz dwuletnie dziecko o perfidie bo zdarzy mu
                się nasikać nie na nocnik? Gdyby siedmioletnie dziecko oddawało mocz publicznie
                to byłby kłopot.
                • mrockata Re: Przylałam obcemu dzieciakowi... 09.07.07, 14:39
                  Nadinterpretujesz!!
                  jaka perfidia????

                  To jest tez przyklad na to, ze idac w gosci i wiedzac, ze moje dzieci leja po
                  katach, powinnam troche je przypilnowac i nie pozwloic na to zeby lazily po
                  czyims domu i sikaly po nim...tego po prostu wymaga kultura osobista i
                  odpowiedzialnosc doroslego za dziecko...Czyli, jezeli dziecko w danym momencie
                  czegos nie chce, nie potrafi to zadaniem rodzica jest "dopilnowanie",
                  wytlumaczenie, powiedzenie "nie wolno" czy co tam jeszcze...

                  Moja kolezanka problemu nie widziala, wytarla nawet sama podloge ;o)))))
                  Kolezanka rownie dobrze mogla mi mi zwrocic uwage, ze nie zyczy sobie, zeby
                  moje dzieci lataly w jej domu bez majtek i sikaly gdzie popadnie, kiedy nie
                  potrafia isc do toalety lub zawolac..

                  adekwatnie do dzieci ktore naruszaja czyjas prywatnosc jak w przypadku
                  czterolatka zagladajacego w obce torby...jezeli ja pozwalam grzebac zebry
                  dzieciom w mojej torbie, to nie znaczy, ze zebra musi pozwolic na to moim
                  dzieciom.
                  Zebra nie lubi jak jej obce dzieci grzebia w trobie i wyciagaja pieluszki i
                  nalezy to uszanowac.
                  • kropkacom Re: Przylałam obcemu dzieciakowi... 09.07.07, 15:22
                    Twoje dzieci już opanowały korzystanie z nocnika? Z tego co piszesz wynika że
                    nie. W zabawie moim też zdarzało się popuszczać i ich małym gościom też.
                    Tragedii nie było. Nie za ostro osadzasz swoje córki? A koleżanka bardzo mądrze
                    postąpiła nie robiąc z tego zdarzenia tragedii.
                    • mrockata Re: Przylałam obcemu dzieciakowi... 09.07.07, 16:29
                      Przepraszam a w ktorym momencie ja ostro osadzialam moje dzieci??? Pisze o
                      obowiazku rodzica...
                      to Rodzic jest dorosly i powinien reflektowac zachowanie dzieci i swoje tez
                      inaczej jaka jest nasza rola??
                      kolezanka moze i madrze postapila, ale jej prawem jest tez nie wyrazac zgody na
                      obsikiwanie jej mieszkania...
                      • kropkacom Re: Przylałam obcemu dzieciakowi... 09.07.07, 16:45
                        > Przepraszam a w ktorym momencie ja ostro osadzialam moje dzieci??? Pisze o
                        > obowiazku rodzica...

                        A może w tym:
                        >..dwuletnie dzieci", one rozumieja bardzo dobrze, ze sika sie do nocniczka, a nie
                        >na podloge i robia to czesto celowo, zeby sprawdzic moja reakcje...

                        A może po prostu nie utrzymały moczu a nie robiły ci na złość.
            • nat.ani Re: Przylałam obcemu dzieciakowi... 09.07.07, 14:30
              > pierwsze, nie wyobrazam sobie, ze dziecko podbiega i zaczyna kopac i bic
              rekami
              > przygodnie napotkana osobe. Tak bez slowa, bez niczego? Taka szajba mu po
              prost
              > u
              > odbila? Nie wierze. Chyba, ze przechadzalas sie po oddziale dla psychicznie
              > chorych dzieci.

              Przecież nie napisałam że od razu zaczął mnie kopać. Najpierw zaczął mi wyrywać
              reklamówkę, chyba chciał sprawdzić co w niej mam, a gdy mu nie pozwoliłam i
              próbowałam odejść normalnie przyczepił się do mnie jak rzep. Nie słuchał, jak
              mówiłam żeby mnie zostawił. Poza tym w drugim poście napisałam że zanim mnie
              zaczepił spokojnie nie szedł tylko latał dookoła swojej opiekunki.

              > Po drugie, nie wierze, ze opiekunka nie odciagnela po prostu dziecka od
              Ciebie,
              > tylko sobie stala i patrzyla jak dzieciak jak wsciekly Cie atakuje. Na haju
              > byla, czy jak? Jezeli bylo tak jak opisujesz, zapewne znalazlby sie ktos inny
              > kto by tego dzieciaka od Ciebie odciagnal i wzial go na oddzial dla
              psychicznie
              > chorych.

              Ona nie stała i patrzyła. Na poczatku wszystko działo sie w ruchu, bo jak
              pisałam wracałam ze sklepu i ich mijałam. Ta kobieta sama miała w obu rękach
              zakupy i wyglądała na dośc zmęczoną i zrezygnowaną. Pisałam o tym w jaki sposób
              zwracała mu uwagę. Przypominało to biadolenie. Ja szłam, ona biadoląc obok a
              chłopiec uczepiony mnie. I tak w drodze najpierw wyrywał mi reklamówkę ,
              odepchnęłam go, powiedziałam opiekunce żeby go ode mnie wzięła. I chyba to że
              go odsunęłam zdenerwowało go. Wygladało to bowiem na zachowanie bardzo
              rozpieszczonego dziecka któremu na wszystko pozwalano i nagle znalazł się ktoś,
              kto mu czegoś zabronił.

              > A po czwarte, jakos sobie nie wyobrazam tego, ze tak stoisz i pozwalasz sie
              > dziecku okladac i kopac i tak stoisz jak sierota i patrzysz wymownie na
              nacpana
              > opiekunke. Ze go po prostu za fraki nie wzielas i nie przestawilas na bok. Bo
              > wydaje mi sie to jest odruch bezwarunkowy, ktory kazda zaatakowana osoba
              raczej
              > wykona. Ty natomiast, bylas na tyle przytomna (albo nieprzytomna), ze najpierw
              > stalas jak ta sierota i pozwolilas sie okladac, po czym, znalazlas w sobie na
              > tyle przytomnosci umyslu, ze zamiast po prostu sie od dzieciaka odgonic,
              > wymierzylas mu calkiem przemyslanego klapsa w dupe.

              Całą sytuację tego zdarzenia chyba jasno przedstawiłam w moich postach wyżej..
              Przestawić na bok... dobre sobie..haha..
              Myślisz ze nie próbowałam? Cały czas to robiłam; starałam się go odsunąć,
              odepchnąć od siebie cały czas wołając do opiekunki żeby coś z nim zrobiła bo
              chyba widzi co się dzieje?
              Ale za każdym razem gdy go odsuwałam on atakował mnie od nowa. Co go
              odepchnęłam to znowu był przy mnie i zaczynał swoje. tak więc nie stałam jak
              sierota tylko się broniłam. Dodam że cały czas szłam bo miałam nadzieję szybko
              odejśc. Opiekunka szła ze swoimi zakupami obok i biadoliła żeby ptrzestał, że
              co on wyprawia itd.
              Ciebie by cos takiego nie wyprowadziło z równowagi??
              Nie straciłabys w końcu cierpliwości??
              Zwłaszcza ze ta kobieta nie robiła NIC żeby go powstrzymać. Bo to jej
              biadolenie nic nie dało.
              Więc po prostu chwyciłam go i wlałam kilka klapsów i po tym zyskałam parę chwil
              żeby jak najszybciej odejść.

              > Po trzecie, nie wierze, ze po zlaniu dzieciaka, on sie nagle tak po prostu
              > odczepil, a opiekunka (nadal na haju) nic nie powiedziala, tylko poszla z
              > chlopcem dalej bez slowa komentarza.

              On się raczej nie uspokoił. Dałam mu tych kilka klapsów i mocniej odepchnęłam i
              zaczęłam bardzo szybko iść, on szykował się żeby mi oddać ale ja niemalże
              biegiem odeszłam. Nie życzę Wam tego żebyście musiały uciekać po ulicy przed
              kiljulatkiem.
              Opiekunka nie zrobiła NIC jak go prałam tylko dalej biadoliła zmeczonym głosem.
      • mama303 Re: Przylałam obcemu dzieciakowi... 08.07.07, 21:37
        To co Cię spotkało to jakaś nieprawdopodobna sytuacja. Dziecko albo było w
        szoku albo opóżnione umysłowo.
        Nie upoważnia Cie ani jedna ani druga mozliwość do tego aby lać słabsze od
        siebie dziecko. Ja bym sie raczej zainteresowała o co własciwie tam chodziło.
    • mama303 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 08.07.07, 21:39
      Tak sobie czytam i myślę. Nie chciałaś aby Ci dzieciak grzebał w wózku wiec mu
      powiedziałas i.... co to za jakaś niesamowita historia żeby az wątek zakładać?
      No chyba że wyrzuty sumienia Cie jakos prześladują?
      • komyszka Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 09.07.07, 11:35
        to raczej subtelny (moze zbyt...??) apel do rodziców którzy nie chca/ nie
        potrafią we właściwy sposób kontrolowac poczynan swych dzieci.
        • mama303 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 09.07.07, 13:51
          jak dla mnie zbyt daleko idacy wniosek z jednej scenki.
          • kropkacom Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 09.07.07, 14:47
            Owszem rodzice są po to żeby panować nad swoimi pociechami. Są kanony zachowań,
            dobrego wychowania i współżycia międzyludzkiego. Z oczywistościami nie
            dyskutuje. Jeżeli dziecko bije, zachowuje się agresywnie albo w muzeum urządza
            dzikie piski to reaguję i to stanowczo. Od razu zaznaczam że grzebać w cudzym
            wózku też nie pozwalam. Jednak nie przypisuję dziecku opisanemu w poście autorki
            wątku chęci kradzieży tej nieszczęsnej pieluszki. Niektórzy tu piszą jakby nie
            mieli dzieci.
            I teraz subtelny APEL do wszystkich: dziecko ma prawo być ciekawskie, poruszać
            się szybciej niż byśmy chcieli i czasami być głośne. A jak widzę na tym forum
            ludziom potrafi przeszkadzać wszystko. Trochę rozsądku bo dzieci to nie pacynki.
            • iwoniaw No właśnie - rodzice 09.07.07, 16:15
              Założycielka wątku napisała chyba wyraźnie:

              "zwracam uwage rodzicom
              młodzieńca, żeby ów młodzieniec nie wyciągał z wózka mojego dziecka
              pieluszek? Zero reakcji...
              Po kolejnej próbie zanurkowania do wózka, kładę dłoń na rączce dziecka i
              mówię NIE WOLNO. Juz stanowczo i bez uśmiechu. Maly uderza w ryk. No i
              zaczyna się korowód, że jak to, jak śmię, oni swoje dziecko to bezstresowo,
              że niech biega, że dziecko ciekawe świata.."

              Jak dla mnie, nie chodziło jej o samo zachowanie dziecka, tylko własnie o
              reakcję (czy też raczej jej brak) na nie ze strony rodziców. Oczywiście, dziecko
              ma prawo do bycia dzieckiem. A rodzice mają OBOWIĄZEk zajęcia się nim i
              zapewnienia mu rozrywki/ zaspokojenia ciekawości/ możliwości wybiegania się w
              taki sposób, by nie wchodziło innym na głowę ani nie zaczepiało obcych ludzi,
              którzy - bez względu na wiek - MAJĄ PRAWO sobie tego nie życzyć (obojętnie czy z
              powodu złego dnia, ataku migreny czy ogólnej niechęci do dzieci).
              • kropkacom Re: No właśnie - rodzice 09.07.07, 17:18
                > Jak dla mnie, nie chodziło jej o samo zachowanie dziecka, tylko własnie o
                > reakcję (czy też raczej jej brak) na nie ze strony rodziców. Oczywiście, dziecko
                > ma prawo do bycia dzieckiem

                Z tym zrozumieniem czasami bardzo ciężko. Mam przyjemność(a raczej
                nieprzyjemność)cztery razy do roku jeździć z dziećmi pociągiem przez całą Polskę
                i Czechy(łącznie 11 godzin). Nie muszę mówić ze nawet dla dorosłego to długo a
                co dopiero dla czterolatka. Za każdym razem widzę tylko krzywe miny ludzi kiedy
                wsiadam z moją dwójką do przedziału. A niech tylko któreś z dzieci zacznie
                marudzić albo wychodzić. Ciągle tylko przepraszam. Robie co mogę. Są zabawki,
                kolorowanki itd.
              • d.o.s.i.a Re: No właśnie - rodzice 09.07.07, 20:51
                > Jak dla mnie, nie chodziło jej o samo zachowanie dziecka, tylko własnie o
                > reakcję (czy też raczej jej brak) na nie ze strony rodziców. Oczywiście, dzieck
                > o
                > ma prawo do bycia dzieckiem. A rodzice mają OBOWIĄZEk zajęcia się nim i
                > zapewnienia mu rozrywki/ zaspokojenia ciekawości/ możliwości wybiegania się w
                > taki sposób, by nie wchodziło innym na głowę ani nie zaczepiało obcych ludzi,
                > którzy - bez względu na wiek - MAJĄ PRAWO sobie tego nie życzyć (obojętnie czy
                > z
                > powodu złego dnia, ataku migreny czy ogólnej niechęci do dzieci).


                Ale, zalozycielka watku ma zdaje sie pretensje nie do rodzicow, ale do owego
                "mlodzienca", jak go nazwala, ktory wyciagal jej pieluszki...

                Nic nie poradze na to, ze wyobrazam sobie Zebre jako naburmuszona mamuske, z
                pretensja do calego swiata, ktora nie potrafi znalezc w sobie krztyny
                zrozumienia dla malego, ciekawskiego dziecka, i nie posiada zadnych zdolnosci
                interpersonalnych - normalny czlowiek by jakos zagadal do dziecka, posmial sie,
                pobawil, pokazal pieluszke (w koncu co innego jest do roboty w poczekalni do
                pediatry???) ale nie Zebra. Zebra jest PONAD TO. Pilnuje tego "swojego dziecka",
                "swojego wozka", i "swoich pieluszek" jak przykladna matka Polka walczaca.
                Poczucie humoru w jej slowniku najwidoczniej nie istnieje. Brrr. Jak ja nie
                lubie takich wynioslych mamusiek z misja...
            • mrockata Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 09.07.07, 16:19
              kropkacom napisała:

              Od razu zaznaczam że grzebać w cudzym
              > wózku też nie pozwalam.

              jaki masz w tym cel??


              Jednak nie przypisuję dziecku opisanemu w poście autork
              > i
              > wątku chęci kradzieży tej nieszczęsnej pieluszki.


              w ktorym miejscu zrobila to autorka watku??

              > I teraz subtelny APEL do wszystkich: dziecko ma prawo być ciekawskie, poruszać
              > się szybciej niż byśmy chcieli i czasami być głośne. A jak widzę na tym forum
              > ludziom potrafi przeszkadzać wszystko.

              Czyli w koncu jak? Dziecko ma prawo byc ciekawskie, ale Ty osobiscie mu na to
              nie pozwalasz? Dlaczego?
              • kropkacom Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 09.07.07, 16:39
                > jaki masz w tym cel??

                A jaki mogę mieć cel?

                > Jednak nie przypisuję dziecku opisanemu w poście autork
                > > i
                > > wątku chęci kradzieży tej nieszczęsnej pieluszki.
                > w ktorym miejscu zrobila to autorka watku??

                Nie napisałam że autorka napisała że dziecko kradło. Jednak w całej rozmowie i
                takie sugestie można było wyczytać.

                > Czyli w koncu jak? Dziecko ma prawo byc ciekawskie, ale Ty osobiscie mu na to
                > nie pozwalasz? Dlaczego?

                Ma prawo być ciekawskie ale jeżeli to komuś wadzi to wskazana jest reakcja.
    • ziolo1974 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 10.07.07, 11:34
      Jestem matką bardzo ruchliwej i otwartej 5-latki. Zdarzają mi się sytuacje, że
      dziecko, moim zdaniem, przesadza, narzuca się. Staram się wtedy zwrócić jej
      uwagę, ale często sami ludzie w takiej sytuacji mówią z kwaśną miną: "To tylko
      dziecko, nie przeszkadza" albo coś w tym stylu. Ona nie rejestruje wtedy
      kwaśnej miny tylko komunikat, że wszystko jest ok. I broi dalej, a mi brakuje
      argumentów, bo Ona "przecież się bawi, a pani nie przeszkadza".
      Osobiście wolę osoby, które kulturalnie zwrócą uwagę, kiedy im coś przeszkadza
      (niestety pewnie miewam "maślane oczy" wink), niż dają sprzeczne komunikaty.
      Dla córki, nawet jeżeli jej jest przez chwilę przykro, jest to dobra szkoła
      życia - nie wszyscy lubią i umieją się bawić z dziećmi - i nie muszą!
      • marysienka110 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 13.07.07, 15:41
        Ja w tej sytuacji z wozkiem jak sie otrzasnelam, poprosilam chlopczyka zeby w koncu zszedl, i Karol mogl
        usiasc znowu, ale mysle ze najwazniejsze jest bronienie praw swojego dziecka i jezeli mu sie to nie
        podoba a sam nie daje rady to go wesprzec. I nie rozstrzasac sie nad wychowywaniem innych dzieci tylko
        skupic sie na swoich.
        • kropkacom Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 14.07.07, 22:09
          Link jest do bloga Polaków mieszkających za granicą. Chodzi o wpis Dwa obrazki.
          Myślę że wspaniale obrazuje podejście wielu naszych krajan do dzieci. I
          własciwie autorka ma podobne do moich spostrzeżenia.
          emigracyjny.blog.polityka.pl/
          • ewa-krystyna Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 14.07.07, 22:25
            Kropkacom, przeczytalam ten artykul i powiem ci szczerze,ze wcale sie z nim nie
            zgadzam... sa miejsca zarowno w Polsce jak i gdzie indziej na swiecie gdzie
            mozna spotkac sie obiema podobnymi sytuacjami... i takie uogolnianie jest troche
            sztuczne....
            • kropkacom Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 14.07.07, 22:36
              > sa miejsca zarowno w Polsce jak i gdzie indziej na swiecie gdzie
              > mozna spotkac sie obiema podobnymi sytuacjami... i takie uogolnianie jest troche
              > sztuczne....

              Trochę ostatnio jeździłam po Polsce i europie więc mam porównanie.
          • d.o.s.i.a Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 14.07.07, 22:39
            Otoz to. Wpis moze przerysowany, bo wiadomo roznie bywa, ale tendencje opisuje
            prawdziwa.
          • mama303 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 15.07.07, 09:06
            Bardzo trafne historyjki. Myśle że nie dotyczy to tylko dzieci. W Europie
            ludzie sa ogólnie do siebie bardziej przyjaźnie i wyrozumiale nastawieni.
    • franklin76 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 15.07.07, 17:41
      I bardzo dobrze!
      Miałam taką sytuację, że moją córkę zaczął hustać starszy, może 8letni
      chłopczyk. Byłam tuż obok więc mówię - nie huśtaj jej, rozhusta się sama. Na co
      ten złapał łańcuch od hustawki i potrząsnął nim tak, że Agatka o mało nie
      spadła. Sciągnełam córkę z huśtawki a chłopca złapałam za rękę i dość głośno
      powiedziałam - "nie wolno tak! Mogłeś jej zrobić krzywdę!"
      Nie będę pisać jak zachowali sie rodzice chlopca ktorzy przybiegli z drugiego
      konca placu zabaw interweniowac... Żenada po prostu jak niektórzy rodzice
      wychowują dzieci.
      Była też przeprawa z chłopcem w przedszkolu, który bił pięściami i gryzł inne
      dzieci. Jako pierwsza odważyłam się porozmawiać z jego mamą, która była
      oburzona czego ja chcę i stwierdziła że synek "jak kogoś nie lubi to ona nic na
      to nie może poradzić" szok!
      W końcu jedna z babć przemówiła chłopcu ( a nie jego mamie) do rozumu - złapała
      go w kącie podwórka i powiedziała że jak jeszcze raz kogoś z grupy uderzy to
      ona przyjdzie i osobiście go spierze na kwaśne jabłko. Pomogło.
      Więc nie dajmy się wyznawcom bezstresowego wychowania!
      • d.o.s.i.a Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 15.07.07, 17:58
        Nie porownuj bicia dzieci i gryzienia oraz niebezpiecznego zachowania na
        hustawce, do wyciagania pieluszki z wozka...
        Bo trafilas z tym porownaniem jak kula w plot.
        • franklin76 Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 15.07.07, 18:19
          Nie porównywałam i nie chciałam nigdzie wycelować.
          Mowa tutaj o zachowaniu rodziców, a nie dzieci.
          jeśli ktoś mojemu dziecku zwraca uwagę, to jeśli to jakaś pierdoła, to mówię
          dziecku że się nic nie stało, ale nigdy nie wykłócam się z dorosłymi przy
          dziecku. Dałabym w ten sposób sygnał, że cokolwiek zrobi - to ja wybronię,
          wytłumaczę itd.
          Jeśli chodzi o wyrzucanie pieluch z wózka, to myślę że mama miała pecha że się
          dziecko rozpłakało - a jego rodzice mieli całkiem uzasadnione prawo sądzić że
          obca baba rączkę mu ścisnęła aż zabolało. Ja staram się unikać pouczania
          cudzych dzieci. Wkraczam do akcji jeśli komuś grozi niebezpieczeństwo, jeśli
          np. dzieci tłoczą sie na zjeżdzalni albo zaczynają sypać sie piaskiem ale tylko
          wtedy jeśli dotyczy to mojej córeczki.
          Tez nie podobaloby mi sie wyrzucanie pieluch z wozka - ale ja w takiej sytuacji
          raczej przenioslabym sie w inne miejsce albo schowala pieluchy.
          uwazam ze mamy prawo zwrocic uwage innym dzieciom
          a kazdy ma prawo do innego zdania.
          Unikam kontaktu dotykowego z innymi dziecmi ale gdyby jakis pzredszkolaczek
          wyrzucal mi cos z wozka, zwrocilabym mu uwage na pewno.
          • kropkacom Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 15.07.07, 18:52
            A ja sie właściwie zastanawiam co jest sednem tej rozmowy. Pajdokracja to rządy
            dzieci czyli mimo wszystko chodzi właśnie o nie. Nie o dorosłych. Chociaż w
            wielu postach czytam że idzie o brak reakcji rodziców. Piszecie o wyznaczaniu
            granic cudzym dzieciom, o konieczności znania przez czterolatka zasad współżycia
            z ludźmi, o tym ze sobie nie życzycie tego i owego. Wytłaczając sytuacje gdzie
            maluch robi komuś krzywdę, czy my rzeczywiście zdajemy sobie sprawę ze dziecko
            to tylko dziecko? A poczekalnia w przychodni(miejsce dramatu) to miejsce
            publiczne czyli przeznaczone i dla dzieci?
            • d.o.s.i.a Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 15.07.07, 20:42
              Dokladnie. Zgadzam sie. Niby zalozycielka watku ma pretensje do rodzicow, bo nie
              zwrocili dziecku uwagi, ale to o dziecku mowi opryskliwie "mlodzieniec", a wiec
              tak naprawde ma pretensje takze do dziecka i uwaza, ze to ono powinno umiec sie
              zachowac (pomijajac juz fakt, co to za zbrodnia wyciagac pieluszki...!).

              Dla mnie to co najmniej smieszne, ze dorosla kobieta wybiera sie do pediatry,
              ktore to miejsce z zalozenia bedzie pelne malych dzieci, i dziwi sie, ze musi te
              male dzieci znosic. W dodatku, sama majac male dziecko, dziwi sie, ze dzieci
              zachowuja sie jak dzieci. A jeszcze bardziej mnie dziwi, ze dorosla kobieta nie
              moze sobie poradzic z ta trauma i jest tak zbulwersowana proba kradziezy
              pieluszki przez czteroletnie dziecko, ze az zaklada na ten temat watek na forum.
              Moze wizyta u psychoterapeuty bylaby tu bardziej na miejscu...
              • mrockata Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 15.07.07, 21:03
                dosia nie wiem ile i w jakim wieku masz dzieci, ale czasem mam wrazenie ze
                zadnych i tylko sobie chodzisz tu po forum, zeby moralizowac...
                Analizujesz i oceniasz innych...mnie to tez bynajmniej smieszy, ze masz zadnych
                kontruktywnych rad po przekazania...Widocznie masz tylko potrzebe krytykowania
                zachowan innych, a nie wymiane doswiadczen...
                • d.o.s.i.a Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 15.07.07, 21:13
                  A co to ma do rzeczy ile dzieci mam?
                • kropkacom Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 15.07.07, 21:42
                  > dosia nie wiem ile i w jakim wieku masz dzieci, ale czasem mam wrazenie ze
                  > zadnych i tylko sobie chodzisz tu po forum, zeby moralizowac...

                  Możesz mi wyjaśnić czemu wypowiedzi Dosi nazywasz moralizatorskimi a autorki wątku
                  już nie? To ze ktoś ma inne zdanie od Twojego nie musi oznaczać zaraz jego złej
                  woli.
                  • mrockata Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 15.07.07, 22:43
                    posiadanie dzieci ma to do tego, ze na pewne sprawy patrzy sie inaczej niz
                    osoby, ktore dzieci nie maja. Nawet juz przy drugim dziecku zmienia sie pewne
                    metody wychowawcze..

                    kropka jakbys dokladnie do konca przeczytala moja wypowiedz, to nie musialabys
                    zadawac sobie trudu piszac jeszcze jednego posta...
                    przeczytaj moze jeszcze raz...
                    poza tym cos chcesz zamieszac, a sama nie wiesz gdzie
                    miecie odmiennego zdania niz wlasne jest jak najbardziej w porzadku, jednak
                    mowienie komus jaka sie jest matka bo ma sie odmienne zdanie(co wlasnie
                    praktykuje dosia) w porzadku nie jest...
                    zanim zadasz jeszcze jakies pytanie zobacz czy nie ma powyzej na nie odpowiedzi
                    i przeczytaj dokladnie bez dopisywania wlasnej teorii.
                    • d.o.s.i.a Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 15.07.07, 23:15
                      > posiadanie dzieci ma to do tego, ze na pewne sprawy patrzy sie inaczej niz
                      > osoby, ktore dzieci nie maja. Nawet juz przy drugim dziecku zmienia sie pewne
                      > metody wychowawcze..

                      Rozumiem, ze chodzi Ci o to, ze jak sie nie ma dzieci, to wyciaganie pieluszki
                      uwaza sie za zabawe dziecka i reaguje usmiechem. Gdy ma sie jedno dziecko, uwaza
                      sie, ze to juz kradziez, a zlodzieja nazywa nieznosnym "mlodziencem". Boje sie
                      myslec, jak sie patrzy na wyciaganie pieluszki gdy ma sie dwojke, albo trojke
                      dzieci.
                      • mama_kotula Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 15.07.07, 23:29
                        d.o.s.i.a napisała:
                        > Rozumiem, ze chodzi Ci o to, ze jak sie nie ma dzieci, to wyciaganie pieluszki
                        > uwaza sie za zabawe dziecka i reaguje usmiechem.

                        Pozwólcie że się wtrącę - z moich obserwacji wynika, że jest wręcz odwrotnie.
                        Jak się już ma własne dziecko, przeważnie występuje większa tolerancja dla
                        pewnych zachowań, ponieważ się te zachowania mniej więcej zna. Ot, np. większa
                        tolerancja dla publicznego karmienia piersią czy przewijania na ławce w
                        markecie, tolerancja dla matki ignorującej histerie dwulatka urządzane na środku
                        marketu i tak dalej tongue_out

                        Niemniej jednak do takich zachowań nie zaliczam grzebania w cudzych rzeczach.
                        Sama mam czterolatka, dodam - ciekawego świata czerolatka, który WIE, że cudzy
                        wózek rzecz święta, i choćby w koszyku były cuda gwizdki wodotryski, nie ruszy
                        ich bez pytania.


                        • kropkacom Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 15.07.07, 23:43
                          > Niemniej jednak do takich zachowań nie zaliczam grzebania w cudzych rzeczach.
                          > Sama mam czterolatka, dodam - ciekawego świata czerolatka, który WIE, że cudzy
                          > wózek rzecz święta, i choćby w koszyku były cuda gwizdki wodotryski, nie ruszy
                          > ich bez pytania.

                          Sytuacja taka nam się nie zdarzyła. Myślę że mały(4,5) by nie zaglądał do
                          cudzego wózka. Jednak nie dlatego że ma zasady(chociaż mu je wpajamy) ale
                          dlatego że by się wstydził i krępował. A ciekawski jest strasznie. Inna sprawa
                          że gdy by mi małe dziecko zaczynało sprawdzać co mam w wózku to bym się inaczej
                          zachowała niż Zebra.
                    • kropkacom Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 15.07.07, 23:17

                      > miecie odmiennego zdania niz wlasne jest jak najbardziej w porzadku, jednak
                      > mowienie komus jaka sie jest matka bo ma sie odmienne zdanie(co wlasnie
                      > praktykuje dosia) w porzadku nie jest...

                      A gdzie Dosia napisała że Zebra jest zła matką?
                      • mrockata Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 15.07.07, 23:59
                        Droga kropko,
                        nie moje w tym zadanie by uczyc cie czytania ze zrozumieniem. Prosilam, zebys
                        przeczytala jeszcze raz zanim znow zapytasz...Nigdzie nie napisalam ze Dosia
                        twierdzi, ze zebra jest zla matka, jezeli tak napisalam to wskaz mi to prosze
                        bo nie moge sobie przypomniec. Sa pasaze w ktorych dosia ocenia inne matki i o
                        to mi chodzi.
                        Nie mam ochoty na dalsze dogadywanki z Toba.
                        W tym watku zegnam...
                        • kropkacom Re: Pajdokracja - jestem na NIE! 16.07.07, 05:47
                          > Nie mam ochoty na dalsze dogadywanki z Toba.
                          > W tym watku zegnam...

                          mrockata, nie wiem czym Cię tak uraziłam a już na pewno Ci nie dogadywałam.
              • franklin76 Re: Amen! 15.07.07, 21:05
                Chyba na tym powinno sie zakończyć ten wątek...
                Ale się usmiałam! big_grin
                • thaures Re: Amen! 01.08.07, 12:29
                  Musze sie jednak dopisac. Dzieciaka grzebiacego w moich rzeczach
                  potraktowalabym tak samo jak autorka watku, podobnie zareagowalabym gdyby moje
                  dziecko grzebalo w rzeczach innej osoby. Wg mnie dzieciom nie wolno wszystkiego
                  i jezeli od malego nie bedzie sie im pokazywac granicy, to za pare lat okaze
                  sie to zdecydowanie za pozno.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka