zebra51
04.07.07, 13:00
Czy wymagam zbyt wiele? Jeśli proszę wielokrotnie, najpierw rozbrykanego
czterolatka, następnie (głosem lagodnym jak u gołębicy)zwracam uwage rodzicom
młodzieńca, żeby ów młodzieniec nie wyciągał z wózka mojego dziecka
pieluszek? Zero reakcji...
Po kolejnej próbie zanurkowania do wózka, kładę dłoń na rączce dziecka i
mówię NIE WOLNO. Juz stanowczo i bez uśmiechu. Maly uderza w ryk. No i
zaczyna się korowód, że jak to, jak śmię, oni swoje dziecko to bezstresowo,
że niech biega, że dziecko ciekawe świata... Słowem, mogłabym tu wkleić
któryś z postów, jak to: "Wydarłam sie na babsztyla w poczekalni, bo dotknął
mojego synka i zwrócił mu uwagę".
Miłe moje eMamy, jeśli spotkacie na swojej drodze babsztyla, który zwraca
uwagę Waszym dzieciom, że przekracza granice, a nie bedzie się wdawał z Wami
w pyskówki, to być może będe ja, zebra51.