kinia777
28.04.06, 11:52
Witam,
pytam doswiadczonych kredytobiorcow i innych, poniewaz sama dopiero zaczynam
sie poruszac po kwestiach kredytowych.
Najpierw opisze swoja sytuacje - kupujemy mieszkanie o wartosci 250 tys na
rynku wtornym, mamy 100 tys zl oszczednosci w kasie mieszkaniowej Pekao SA.
Nie stac nas na kredyt kontraktowy z kasy (zbyt krotki wymagany okres splaty
kredytu), panujemy wziac wiec kredyt hipoteczny na 150 tys zl, raty rowne na
30 lat.
Pytanie: czy w chwili obecnej bardziej oplaca sie wziac kredyt w CHF czy PLN?
Robiac symulacje splat, np. w Millenium rata we frankach (po doliczeniu
roznicy wynikajacej ze spreadu i np. koniecznosci ubezpieczenia) to ok. 650 -
670 zl (oprocentowanie 2,4 - marza banku na poziomie 1,1 plus Libor 3M), nie
liczac oplat do czasu ustanowienia hipoteki. Natomiast Pekao Sa proponuje
kredyt w zlotowkach, oprocentowanie: przez pierwsze 2 lata 4,77% (z
mozliwoscia obnizenia o 0,5% w zw. z oszczedzaniem w kasie) a potem 5,27%
(mozliwosc negocjacji i obnizenia o 1%) - tu rata wynosi bez tych obnizek
podanych w nawiasach 770 zl, a po 2 latach 830zl. Czy jesli Pekao obnizy
oprocentowanie ze wzgledu na oszczedzanie w kasie, warto myslec o takim
kredytcie? Nie ma tu mozliwosci przewalutowania PLN na CHF.
I tak ogolnie, co w chwili obecnej zrobic - zaciagnac kredyt w walucie, czy
w zlotowkach? z analiz wynika, ze roznica miedzy oprocentowaniem we franku a
opr. w zlotym ma byc wkrotce coraz mniejsza. Czy dalej mimo wszystko oplaca
sie wziac kredyt w CHF? czy moze placic rate wieksza o 100zl w zlotowkach,
ale czuc sie bardziej bezpiecznie? Prosze o pomoc!