Dodaj do ulubionych

O sprawie seksafery - tym razem na poważnie

09.12.06, 22:33
Zarty na bok - przyszła pora, aby w kilku słowach podsumwać to, co już wiemy o
"aferze rosporkowej".

Nie ulega wątliwości, że w Samoobronie panowały dosyć paskudne obyczaje,
nawijmy to "polityczno-erotyczne". I wynik badań DNA posła Łyżwińskiego
niewiele tu zmienia. Zmienia natomast wiele, jeśli chodzi o spojrzenie na szum
medialny, jaki panował w tej sprawie od poniedziałku. Podważa bowiem
wiarygodnosć głównego "świadka medialnego oskarżenia" - Anety K. A tym samym
podważa czystość intencji mediów, które podchwyciły temat i dawkowały opinii
publicznej kolejne fakty zwiazane z aferą. Jesli bowiem Łyżwiński nie był
ojcem dziecka pani K., to jaki cel miałoby np. podawanie jej środka na
poronienie przez weterynarza-asystenta? Już po podaniu informacji, że ten pan
jest ojcem chrzestnym tegoz dziecka, widać było ,że to się trochę "nie trzyma
kupy". A informacje te i podobne kawałek po kawałku dawkowano nam w mijaącym
tygodniu.

Naganne rzeczy, okreslane krótkim hasłem "praca za seks", czy raczej "kariera
za seks", owo "ulojalnianie" pracownic biur poselskich i działaczek partii
miało miejsce i nie było tajemnicą. Temat jak najbardziej nadający sie na
dziennikarskie śledztwo i ewentualnie postepowanie w prokuraturze. Ale czy sam
w sobie wystarczający do zbudowania tezy o koniecznosci przeprowadzenia
przyspieszonych wyborów? Do wypowiadania przez Donalda Tuska słów "co jeszce
musi się stac, żeby Jarosław Kaczyński oddał władzę"? Ano niewystarczający.

Dlatego trzeba było czegoś bardziej konkretnego. Aneta Krawczyk pasowała do
tego jak ulał. Kobieta w trudnej sytuacji życiowej, bez dachu nad głową, z
dwójką dzieci zgadza się na upokorzenie. Z tego poniżającego związku rodzi się
dziecko. Dramat. Rodziły się wprawdzie pytania, jak to się stało, że pani bez
dachu nad głową w ciągu kilku lat otrzymała kredyt w banku, kupiła mieszkanie
i pozyczkę zdążyła spłacić. Pojawiały się wątpliwosci, dlaczego kobieta zo
skarżeniem wystąpiła po ponad trzech latach i to akurat w chwili, gdy
przegrała wybory. Ale wątpliwości te były marginalizowane.

Dzień dzisiejszy rzucił na całą sprawę nowe światło. Powstają więc pytania.
Czy prawdziwe informacje o nagannych moralnie praktykach posłów Samoobrony
(aczkolwiek w polityce nienowych) nie miały słuzyć uwiarygodnieniu prowokacji
wymierzonej przeciwko rządowi? No bo dlaczego zwyczaje panujące w Samoobronie
nie stały się przedmiotem artykułów dziennikarskich dużo wcześniej? Nie
docierały takie sygnały? A może te sygnały to było za mało, zeby obalić rząd?
W końcu pozamałzeńskie perypetie czy to Waldemara Pawlaka, czy Ludwika Dorna
opisane przez prasę w niczym im nie zaszkodziły więc i wiadomości o
ewentualnych "skokach w bok" Andrzeja Leppera także nie wywarłyby zamierzonego
efektu.

Tutaj trzeba było czegos więcej, niż tylko orgie z udziałem posłów. Kobieta
zmuszana do seksu w zamian za pracę, ktorej w dodatku aplikowane środki dla
konia aby zabić jej dziecko - to było to! Juz mogła Platforma "wyciągnąć rękę"
do PiS-u i domagać się wyborów, już mogła redaktor Kolenda-Zaleska mówić o
"zamieszaniu PiS-u w skandal z koalicjantem". Czy nie o to chodziło? Chyba o to.

W spsób daleki od przyzwoitości wykorzystano ofiary nagannych praktyk
panujących w Samoobronie do uplecenia politycznej intrygi. A gdy sprawa się
rypła - media zapewne stracą zainteresowanie tym, co faktycznie miało miejsce
w biurach poselskich. I młode działaczki tej partii, dla których ideał sięgnął
bruku i utonął w świńskich propozycjach, zostały potraktowane przez (głównie)
Gazetę Wyborczą i TVN cokolwiek insturumentalnie - nie chcę mówic, że tak
samo, jak przez niektórych polityków Samoobrony - ale takie porównanie samo
się narzuca.

Mam nadzieję, że jakiś niesmak po całej tej sprawie pozostanie nie tylko w
opinii publicznej, ale i wśród autorów całego tego szumu medialnego.

Chwała mediom takim jak Rzeczpospolita, która od początku nie przyłączyła się
do chóru i, nie zaprzeczając faktom, podkreslała wątpliwosci. I właśnie Rzepa,
jako jedna z nielicznych gazet, wyszła z całej tej afery z twarzą. Gratulacje!
Obserwuj wątek
    • Gość: gizmo Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.06, 22:57
      Cała afera się jebła. Pani K. (k.) przegięła pałę, uznała, że skoro każde jej
      pierdnięcie pokazuje WSI24 to może powiedzieć dowolne kłamstwo. I szkoda - bo
      można było uwalić Lepera (i Giertycha, potomka Adama). A teraz zostaniemy w
      gó..e w którym od jakiegoś czasu pływamy. Trawestując Komorowskiego: "PIS-u
      szkoda".
      • dziedzicznacytadelafinansjery Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie 09.12.06, 23:05
        Ale "uwalając" Leppera i Giertycha - można było też uwalić Polskę - czyniąc z
        niej na długie lata krainę powszechnej szczęśliwości pod rządami historycznej
        koalicji PO-Centrozlew.

        A teraz, paradoksalnie,może się okazać, że Jarosław Kaczyński otrzyma od swoich
        sponiewieranych, cięzko rannych, ale niedobitych koalicjantów wolną rekę i
        bedzie mógł kontunuować realizację swojego programu. Przyznasz chyba, że Lepper
        trafiony "kłopotami z potencją" i Giertych trafiony najpierw Gamoniami i
        Krasnoludkami, a potem płonącą swastyką to już nie ten sam Lepper, który
        głosował przeciwko ustawie o billingach i nie ten sam Giertych, który w tym
        Lepperem tworzył "jedno ciało". A Kaczyński to ten sam Kaczyński i trudno się
        spodziewać, żeby "trafiła" go rozdęta afera z koalicjantem w roli głównej, skoro
        nie "trafiła" go prowokacja z taśmami "prawdy" wymierzona bezpośrednio w jego
        partię.
      • dzika_zdzicha Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie 09.12.06, 23:14
        mnie się zdaje, że w tym gie to już się dawno topimy, niestety. a najgorsze, że
        większość mediów przyłożyła do tego rękę, zbyt szybko zajmując stanowisko w sprawie.
        • t-800 Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie 09.12.06, 23:33
          dzika_zdzicha napisała:

          > większość mediów przyłożyła do tego rękę, zbyt szybko zajmując stanowisko w
          spr
          > awie.

          No bo to była akcja zorganizowana. Tylko profesjonaliści z mediów wcześniej nie
          wpadli na pomysł zrobienia testu DNA i dopiero późniejsze nagrywanie "afery".
        • dziedzicznacytadelafinansjery Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie 09.12.06, 23:34
          Poza tym zauważ, że już praktycznie od poczatku rzadów PiS media podnosiły alarm
          w zupełnie błahych i nieistotnych sprawach. Madrzy publicyści ostrzegali, że nie
          powinno się tego robić, bo jak się zrobi duzo krzyku o byle co, to gdy przyjdzie
          faktycznie powód do krzyku, nikt krzyczącym nie uwierzy, że jest do niego powód.
          Coraz bardziej się to, niestety, sprawdza. Granica nie została jeszcze
          przekroczona (w kazdym razie nie przez PiS) i pewnie nie będzie, ale gdy jednak
          do tego dojdzie, czy wtedy uwierzymy mediom, że rzeczywiścia mają rację i Polsce
          robi się krzywdę?

          Obawiam się, że TVN, GW i PO tego nie pojmują. A szkoda.
    • dzika_zdzicha Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie 09.12.06, 23:06
      rzecz niesłychana, znów przyznaję Ci rację. napisałeś dokładnie wszystko, co myślę.
      • Gość: gizmo Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.06, 23:11
        Sądziłem że za seksaferą stoi PIS. Który chce wyrzucić Gertyka i Leppera, a
        odzyskać ich posłów. I tego im (PIS-owi) życzę. Choć jestem anty PiS-owcem. Ale
        Polski mi szkoda, że zacytuję Komorowskiego.
        • dziedzicznacytadelafinansjery Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie 09.12.06, 23:30
          No nie, Gizmo, Jarosław Kaczyński jest Jarosławem Kaczyńskim ,a nie Nicolo
          Machiavellim :) Zbyt piętrowa by to była intryga, w dodatku musiałby mieć
          pewnosć, że tym razem uda mu się wyprowadzić "bezpieczną" liczbę posłów i z
          klubu Samoobrony i z LPR. A to byłoby trudne - bo na pewno w Samoobronie
          zostaliby starzy gwardzisci Leppera jak Filipek, Wiśniowska, Hojarska itp. A w
          LPR tez trudo przypuszczac, żeby młode wilki wszechpolskie na czele z gamoniem i
          krasnoludkiem Wierzejskim głosowały wbrew wyrzuconemu Giertychowi.

          Chociaż też taka myśl mi się przewinęła- co więcej, nawet nie wykluczałem, że
          mogłoby w tej sytuacji (gdyby Leppera i Giretycha wyrzucić) dojść do objęcia
          stanowiska premiera przez Rokitę (uprdopadabniałyby to fakty, że byłaby to
          jedyna szansa na bycie premierem, nie miałby oporów zwiazanych z Lepperem w
          rządzie no i byłaby to szansa pociągnięcie za sobą kilku szabel z Platformy do
          uzupełnienia większości) - ale uznałem to za zbyt daleko idące dywagacja z
          gatunku political fiction.

          A Polski faktycznie, szkoda - ale na oddanie jej Schetynie i jego chłopakom.
          • Gość: gizmo Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.06, 23:34
            Zgadzam się że byłby to scenariusz z dobrej ksiązki sensacyjnej. A Polski
            Schetyny, Palikota i Śpiewaka sobie bym nie życzył. Ale to nie rozgrzesza
            Kaczyńskich z ich głupoty i pychy.
            • dziedzicznacytadelafinansjery Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie 10.12.06, 00:15
              Ja tam sobie powiedziałem - rozliczę ich z całej kadencji a nie z
              poszczególnych posunięć. Ale trzeba przyznac, że łatwo nie mają.
      • dr.freud Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie 09.12.06, 23:31
        dzika_zdzicha napisała:

        > rzecz niesłychana, znów przyznaję Ci rację. napisałeś dokładnie wszystko, co
        myślę.

        Dokładnie o to chodziło fachowcom od Kaczyńskiego,
        sprowadzajac cała sprawę do ojcowstwa lub nie Łyżwińskigo.
        Widac ręke tego samego fachowca który dziłał "w temacie"
        taśm prawdy.
        Wtedy cała afere uproszczono do tego czy Subotić pracowal
        w Służbach czy nie, teraz do tego czy Łyżwiński jest ojcem czy nie.

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=53613107&a=53613107

        • dzika_zdzicha Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie 09.12.06, 23:44
          czy możesz napisać jasno, o co Ci chodzi? nie chce mi się snuć domysłów o
          północy. kto to jest 'fachowiec od Kaczyńskiego'???

          przecież tu nie chodzi o to, kto jest ojcem tego dziecka. ale o to, że ona
          skłamała, a to podaje w wątpliwość wszystko, o czym jeszcze mówiła! to przykre,
          bo teraz ludzie pomyślą, że skoro Łyżwiński nie jest ojcem, to znaczy, że
          problem molestowania w SO nie istnieje. to jest prawdziwy problem.
          • dr.freud Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie 09.12.06, 23:52
            dzika_zdzicha napisała:

            > czy możesz napisać jasno, o co Ci chodzi? nie chce mi się snuć domysłów o
            > północy. kto to jest 'fachowiec od Kaczyńskiego'???

            Nie wiem, ale jest na pewno dobrym fachowcem.
            A chodzi o to że po raz drugi udało mu sie udwrócić publicznosci
            uwage od meritum sprawy. Porzedni wazne było to że Subotić pracowal w Sb,
            a nie to ze oferowano stanowisko panstwowe niewyształconej kobiecie,
            w zamian za opuszczenie swojej partii.

            > przecież tu nie chodzi o to, kto jest ojcem tego dziecka. ale o to, że ona
            > skłamała, a to podaje w wątpliwość wszystko, o czym jeszcze mówiła!

            No własnie "ten fachowiec" dlatego jest świetny, bo przekonal o tym calkiem duzo
            osob.
            Kaczyński kilkakrotnie co najmniej ewidentnie skłamał w kwestich zasadniczych -
            na przykład że Marcinkiwicz bedzie Premierem 4 lata, ale dziwnym trafem ci sami
            nie poddaja w watpliwość innych jego wypowiedzi.
            • dzika_zdzicha Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie 09.12.06, 23:56
              ale KTO jest tym fachowcem? naprawdę, dość domysłów, pora na fakty. inaczej
              potraktuję tę wypowiedź jako żart.

              dlaczego w tym pochrzanionym państwie nie może być tak: dowody-ujawnienie-afera?
              a jest domysły-domysły-afera-skandal-brak dowodów?
              • dr.freud Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie 09.12.06, 23:59
                dzika_zdzicha napisała:

                > ale KTO jest tym fachowcem? naprawdę, dość domysłów, pora na fakty. inaczej
                > potraktuję tę wypowiedź jako żart.

                Co za forum!
                Jedni mnie niedoceniaja inni przeceniaja!!??

                Nie wiem kto to jest - pewno jakies kolegium, czy zespoł!
                • dzika_zdzicha Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie 10.12.06, 00:02
                  a ja jestem czarodziejka z Księżyca.
                  :DDDDDDDDDDDDDDDDDDD
        • dziedzicznacytadelafinansjery Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie 09.12.06, 23:45
          dr.freud napisał:

          > dzika_zdzicha napisała:
          >
          > > rzecz niesłychana, znów przyznaję Ci rację. napisałeś dokładnie wszystko,
          > co
          > myślę.
          >
          > Dokładnie o to chodziło fachowcom od Kaczyńskiego,
          > sprowadzajac cała sprawę do ojcowstwa lub nie Łyżwińskigo.


          No dobra, mówię to C, bo nawet na pozór logicznie gadasz.

          Ale w takim razie czemu GW się tak podstawiła i zagrała nieodpowiednią i
          niewiarygodną osobą? Tu speców z PiS-u chwalić nie trzeba - bo wszystko dostali
          na talerzu. Jak gazeciarze zrobili z tandety dowód nr 1, to niech się nie
          dziwią, że dowód nr 2 i 3 i 4 itd., które nie dość, że sami uznali za mniej
          istotny, teraz mało kto zechce brać na poważnie, nawet jesli akurat te trzy - i
          kolejne sa prawdziwe.

          Krecą się tak rok już, kręcą - i nijak nie moga na ten PiS niczego wyciągnąć.
          Jak checie strzelać do kaczek - to nie ze ślepaków takich jak ten. Szukajcie
          ostrej amunicji - tylko byc może wcale takiej nie ma? Zadnych afer
          starachowickich, żadncyh Laboratoriów Frakcjonowania Osocza, żadnych mecedesów z
          firankami, żadnych grup trzymających władzę. Tylko taśmy "prawdy", afera
          rozporkowa, czy raczej "rosporkowa" i mundurki Giertycha. Tym się koalicji nie
          obali, zwłaszcza w czasie dobrej koniunktury gospodarczej i medialnego pluralizmu.

          Jeszcze parę takich akcji jak ta, jeszcze parę wystąpień zatroskanego Tuska i
          zbulwersowanego Komorowskiego, z całym zaangażowaniem pochylających się nad
          kolejnym medialnym humbugiem - i raczej chłopcy z PO dostaną angaż w reklamach
          Plusa, a nie w wyborach do Sejmu.
          • dr.freud Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie 09.12.06, 23:57
            dziedzicznacytadelafinansjery napisał:

            > dr.freud napisał:
            >
            > > dzika_zdzicha napisała:
            > >
            > > > rzecz niesłychana, znów przyznaję Ci rację. napisałeś dokładnie wsz
            > ystko,
            > > co
            > > myślę.
            > >
            > > Dokładnie o to chodziło fachowcom od Kaczyńskiego,
            > > sprowadzajac cała sprawę do ojcowstwa lub nie Łyżwińskigo.
            >
            >
            > No dobra, mówię to C, bo nawet na pozór logicznie gadasz.
            >
            > Ale w takim razie czemu GW się tak podstawiła i zagrała nieodpowiednią i
            > niewiarygodną osobą? Tu speców z PiS-u chwalić nie trzeba - bo wszystko dostali
            > na talerzu. Jak gazeciarze zrobili z tandety dowód nr 1,

            Znowu kłamiesz.
            Gazeta nie zrobiła z tandety dowodu nr 1.
            Zdaje sie ze nawet Ty(ale nie bede sie upierał) przytoczyłes wypowiedz
            Stasinskiego, ze sprawa ojcostwa nie jest jedynym dowodem.

            P.S.
            Lepej skończ z tym bojkotwaniem/niebojkotwaniem, ABC etc,,
            bo stajesz sie nie tylko dla mnie wiarygodny jak kazdy
            czlonek Samoobrony z Antea K. i Łyzwińskim na czele

      • dziedzicznacytadelafinansjery Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie 09.12.06, 23:50
        No cóż - w tym cały sekret: myślisz. Bo przeciez ja nic odkrywczego nie
        napisałem, więc nie tyle ze mną się zgadzasz, co z faktami i ich
        samonarzucającymi się interpretacjami :)

        Ale mimo wszystko - szkoda Polski. Gdyby Rokita się nie zgodził na
        "dżentelmeńską umowę" z Tuskiem przed wyborami z zeszłym roku, być może teraz
        nie mielibyśmy do czynienia z takimi kwiatkami. Ale daremne żale nad rozlanym
        mlekiem.
        • dzika_zdzicha Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie 09.12.06, 23:54
          wcale nie było łatwo dostrzec fakty w tym gąszczu głupoty i cwaniactwa... czyja
          głupota i czyje cwaniactwo - chyba widać? szkoda mi tylko molestowanych kobiet.
          kto im teraz uwierzy? ;(
    • dr.freud Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie 09.12.06, 23:20
      dziedzicznacytadelafinansjery napisał:

      > Zarty na bok - przyszła pora, aby w kilku słowach podsumwać to, co już wiemy o
      > "aferze rosporkowej".
      ...
      > Zmienia natomast wiele, jeśli chodzi o spojrzenie na szum
      > medialny, jaki panował w tej sprawie od poniedziałku. Podważa bowiem
      > wiarygodnosć głównego "świadka medialnego oskarżenia" - Anety K.

      Nie do końca. Aneta K. nie twierdzila ze Łyzwiński był jedynym jej kochankiem.
      Wiarygodnośc Antety K. podwaza moim zdaniem to ze była ( czy jest ) członkiem
      Samoobrony. Obecna sytuacja potwierdza ze prawie KAŻDY czlonek Samoobrony kłamie.

      ....
      > A tym samym
      > podważa czystość intencji mediów, które podchwyciły temat i dawkowały opinii
      > publicznej kolejne fakty zwiazane z aferą. Jesli bowiem Łyżwiński nie był
      > ojcem dziecka pani K., to jaki cel miałoby np. podawanie jej środka na
      > poronienie przez weterynarza-asystenta?

      Gdyby media nie podawaly do wiadomosci publicznej oświadczen pani K., to ich
      intencje bylyby czyste, mozna z tego wywnioskowac.
      Idac dalej, najczystsze byłyby media to te ktore wcale nie poinformowaly o sprawie?

      Celem podawania środka poronnego jest spowodowanie poronienia. To powinno byc
      zrozumiałe dla każdego.
      Pytanie - d l a c z e g o Łyżwiński miałaby byc inicjatorem podawania środka
      poronnego?
      Ano dlatego że mógł być przekonany że to jego dziecko, albo jego przyjaciela,
      albo zupełnie z innej przyczyny.

      > Naganne rzeczy, okreslane krótkim hasłem "praca za seks", czy raczej "kariera
      > za seks", owo "ulojalnianie" pracownic biur poselskich i działaczek partii
      > miało miejsce i nie było tajemnicą. Temat jak najbardziej nadający sie na
      > dziennikarskie śledztwo i ewentualnie postepowanie w prokuraturze. Ale czy sam
      > w sobie wystarczający do zbudowania tezy o koniecznosci przeprowadzenia
      > przyspieszonych wyborów? Do wypowiadania przez Donalda Tuska słów "co jeszce
      > musi się stac, żeby Jarosław Kaczyński oddał władzę"? Ano niewystarczający.

      Sam w sobie IMO wystarczajacy. Ale tym którzy twierdza ze to za mało
      przypominowam ze wczesniej ujawniono przypadki kurupcji politycznej na styku
      PiS/Samoobrona, ekscesy faszystow związanych z drugim koalicjantem - LPR,
      wykorzystywania fukncjonariuszy i sprzetu panstwowego dla prywatnych celow w MSWIA.
      Wbrew temu co mylnie ( lub klamliwie ) twierdzisz, nie był to jedyny temat,
      który upowazniał Tuska do zadania tego pytania.

      > No bo dlaczego zwyczaje panujące w Samoobronie
      > nie stały się przedmiotem artykułów dziennikarskich dużo wcześniej? Nie
      > docierały takie sygnały?

      Mylisz sie, (albo kłamiesz celowo), dziedzicznacytadelafinansjery.
      GAzeta Wyborcza wielokrotnie opisywała stosunki panujace w Samoobronie.
      Wielokrotnie. Oczywiscie nie o przypadku Anity K. ale o wielu innych
      wczesniejszych eksesach czlonow z tego ugrupwania.
      GW pisła wielokrotnie, narzajac sie na wrzaski i oskarzenia Prawa i
      Sprawiedliwości ze Samoobrona jako partia polityczna nie nadaje sie do
      wspołrzadzania Polska.

      > Chwała mediom takim jak Rzeczpospolita, która od początku nie przyłączyła się
      > do chóru i, nie zaprzeczając faktom, podkreslała wątpliwosci. I właśnie Rzepa,
      > jako jedna z nielicznych gazet, wyszła z całej tej afery z twarzą. Gratulacje!

      Gratuloawc gazecie ktra nie zaprzecza faktom!!!
      No coż, dawniej niezaprzeczanie faktom przez gazety bylo normalnym zjawiskiem.
      Od czasu gdy PiS odzyskuje prase, faktycznie sa to przypadki zasługujące
      na złożenie gratulacji.

      • dzika_zdzicha Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie 09.12.06, 23:37
        ok, Aneta K. nie twierdziła, że był jedynym kochankiem, ale była pewna na 100%,
        że to on jest ojcem jej dziecka. a przynajmniej tak mówiła. skoro w tym
        przypadku okazało się, że to nieprawda, to czemu wierzyć jej w innym?

        główna intencja mediów to moim zdaniem sprzedaż newsa. ale dawało się odczuć, że
        chcą przy okazji tej afery pomóc obalić rząd. gwoli ścisłości, delikatnie mówiąc
        , nie popieram tego rządu, ale trzeba umieć patrzeć obiektywnie... ktoś do tego
        przyłożył rękę.

        o SO chyba wszyscy pisali w podobnym tonie. ;))))

        co zaś się tyczy Rzepy, w tym przypadku wykazała się największą ostrożnością.
        pytanie tylko, czy dlatego, że naprawdę chce dojść do prawdy, czy może dlatego,
        że inne zachowanie byłoby dla niej niewygodne...? tego nie wiem.
        • dr.freud Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie 09.12.06, 23:45
          dzika_zdzicha napisała:

          > ok, Aneta K. nie twierdziła, że był jedynym kochankiem, ale była pewna na
          > 100%, że to on jest ojcem jej dziecka. a przynajmniej tak mówiła. skoro w tym
          > przypadku okazało się, że to nieprawda, to czemu wierzyć jej w innym?

          Gdyby nie była pewna że Łyżwiński nie jest ojcem tego dziecka,
          nie twierdzilaby ze na 100% jest nim.
          Chyba ze wiedziala na 100% że nim nie jest :-)))


          W kwestii obalenia rzadu - moze chca go obalić bo coraz czaściej zadarzaja sie
          takie własnie sytuacje?
          GW nie kryje przeciez ze ten rzad jej sie nie podoba. Ma do tego prawo, tak jak
          Der Dziennik ma prawo nie kryc ze sie im podoba. ( co ostanio chyba tez nie jest
          do końca prawda).

          pozdr.
          dr.freud
          • dzika_zdzicha Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie 09.12.06, 23:51
            nie masz dobrego kontrargumentu.

            a w ogóle to ch..., nie dziennikarze. zanim się coś wyjaśni, wskazują palcem
            'sprawcę', obalają ministrów, stają po stronie prawicy albo lewicy. i myślą, że
            czytelnik jest idiotą, który się na to nabierze.

            pier... to wszystko, idę spać, dobranoc wszystkim
            • dr.freud Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie 10.12.06, 00:04
              dzika_zdzicha napisała:

              > nie masz dobrego kontrargumentu.
              >
              > a w ogóle to ch..., nie dziennikarze. zanim się coś wyjaśni, wskazują palcem
              > 'sprawcę',

              Nie tylkodziennikazre sa ch.....
              Politycy na przyklad, bez zadnych wyjasnien, stwierdzili ze Bartoszewski,
              Geremek i paru innych to zdrajcy.
              Niektorzy dziennikarze temu przyklasneli.
              • dzika_zdzicha Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie 10.12.06, 00:05
                no tak, tu się zgodzę. czyli 'to wszystko ch...', jak to było w pewnej piosence.
                • dr.freud Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie 10.12.06, 00:16
                  dzika_zdzicha napisała:

                  > no tak, tu się zgodzę. czyli 'to wszystko ch...', jak to było w pewnej piosence

                  W kwestii fachowcow - czy możesz sobie wyobrazic sytuacje,
                  że wczesniej potajemenie zrobiono badania DNA tych 3 osób,
                  i po wykluczenieu ojcostwa Łyżwińskiego zaczęto eksponowac
                  ten akurat aspekt sprawy?
                  ( przypominam ze w mediach podobno roi sie od agentow :-)) )))
                  To jest tylko jedna z hipotez ...

                  teraz juz naprawde dobranoc!
                  • dzika_zdzicha Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie 10.12.06, 00:24
                    mogę sobie wiele wyobrazić, polska polityka mnie nauczyła

                    dobranoc i kolorowych :*
        • Gość: gizmo Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.06, 23:47
          Info o ojcostwie to była totalna wtopa. Anety K. albo jej doradców (a może
          tylko pani pełnomocnik z włosami od prowincjonalnego fryzjera za 30 zł). Aneta
          K. za bardzo wczuła się w rolę - i nikt jej nie przystopował. Oczywiście jest
          szansa że spała z 15 chłopa z Samejbrony naraz. Ale wzywanie Leppera na badanie
          zostanie potraktowane jak głupi żart. Ja bym raczej wezwał szwjacnera. Ten
          pewnie współżył z Łyżwińskim. W każdym razie bredzi tak jakby tamten non-stop
          stymulował go analnie.
          • dr.freud Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie 10.12.06, 00:05
            Gość portalu: gizmo napisał(a):
            >
            > Ja bym raczej wezwał szwjacnera. Ten
            > pewnie współżył z Łyżwińskim. W każdym razie bredzi tak jakby tamten non-stop
            > stymulował go analnie.

            Zaznaczylem do skasowania za łamanie regulaminu i netetykiety.
            • dzika_zdzicha Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie 10.12.06, 00:06
              faktycznie, Gizmo poniosła fantazja. :DDDDDDDDDD
              • Gość: gizmo Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.06, 14:56
                Nie ma doświadczeń w sferze analnej stymulacji więc konfabulowałem. Ale
                zastanawia mnie co i jak wdycha, wciąga, wchłania, przyjmuje, pije, zjada itd.
                szwajcner, że doprowadza się do stanu permanentnego bełkotu. Uznałem że anal z
                Łyżwińskim jest adekwatny. Poziom moralny i mentalny jak u Łyżwy, skowyt jak u
                gwałconego prawiczka. Ale łyżwa miał kobietę, a szwajcner nie. On miał tylko
                konflikt z kobietą o korzystanie z garażu. Pomylił to z seksem i tak mu już
                zostało.
                Co prawda szwajcner coś pisał o zbiorowym gwałcie na mojej żonie, ale zapewne
                miał na myśli igraszki z moderatorami.
                • dr.freud Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie 10.12.06, 17:46
                  Gość portalu: gizmo napisał(a):

                  > Nie ma doświadczeń w sferze analnej stymulacji więc konfabulowałem. Ale
                  > zastanawia mnie co i jak wdycha, wciąga, wchłania, przyjmuje, pije, zjada itd.
                  > szwajcner, że doprowadza się do stanu permanentnego bełkotu. Uznałem że anal z
                  > Łyżwińskim jest adekwatny. Poziom moralny i mentalny jak u Łyżwy, skowyt jak u
                  > gwałconego prawiczka. Ale łyżwa miał kobietę, a szwajcner nie. On miał tylko
                  > konflikt z kobietą o korzystanie z garażu. Pomylił to z seksem i tak mu już
                  > zostało.
                  > Co prawda szwajcner coś pisał o zbiorowym gwałcie na mojej żonie, ale zapewne
                  > miał na myśli igraszki z moderatorami.

                  Zaznaczyłem do skasowania za złamanie regulaminu i netetykiety.
                • dr.freud Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie 10.12.06, 17:56
                  Gość portalu: gizmo napisał(a):

                  > Nie ma doświadczeń w sferze analnej stymulacji więc konfabulowałem. Ale
                  > zastanawia mnie co i jak wdycha, wciąga, wchłania, przyjmuje, pije, zjada itd.
                  > szwajcner, że doprowadza się do stanu permanentnego bełkotu.

                  Najlepiej sprawdz co jadaja, wdychają, wciagają Ziemkiewicz, Semka, Michalski,
                  to bedziesz mógł wydedukowac.
                  Sprawdz tez swój kał i napisz co w nim takiego, żeby inni mogli ci dorownac w
                  jakosci, celnosci i dowcipie komentarzy wysyłanych na forum.
                  Co do twowjej żony - mozna jedynie jej gratulowac ze mimo wspolzycia z takim
                  bucem, od czasu do czasu ma chwile przyjemnosci.

                  Ty masz doswiadczenia w sferze analnej, wiec ja nie konfabuluje.
    • mroofka2 Re: O sprawie seksafery - tym razem na poważnie 13.12.06, 00:54
      kosztem czego ta afera?
      kosztem zniesławienia Polski za granicą:/
      nie wiem czy było warto....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka