Czy macie ulubioną powieść lub opowiadanie na chandrę, gdy wszystko leci
jak krew z nosa, za oknem leje, ulubiona świnka morska zdechła, Uzbekistan
dokopał nam 3:0, a podatki podnieśli do 88% ? Ja czytam wtedy "Sztukę
rzucania piłki" Bułyczowa ze zbioru "Retrogenetyka i inne opowiadania" (czy
ktoś to jeszcze pamięta?). To jeszcze nie o mnie o nie, ale robi mi się
jakoś lżej na duszy.