Stało się, jesień przyszła wcześniej niz można było
się spowdziewać. Szaro, mokro, smutnawo i chłodnawo.
Ranne wstanie w niemiłej szarówce, brak wigoru i
animuszu. Nawet kawa nie dokońca uruchamia pokłady
optymizmu. Do wiosny trzeba przetrwać, ale jak?