-
No to zaczne.
Po pierwsze, to jest autentyk.
Kiedys zpotkalem dziewczyne. Jakos przypadlismy sobie do gustu.
Po jakims czasie (w tygodniach liczonym)
wyladowalismy w lozku.
Nie bede opisywal szczegolow (a radosne byly).
Dziewczyna zaczela "dochodzic".
W kulminacyjnym momencie zaczela histerycznie smiac sie.
No tak... Stres to malo.
<ja tu pracuje na wspolne szalenstwo, a ta smieje sie...>
Dopiero w kwadrans po fakcie polapala sie i wyjasnila,
ze tak reaguje. Uffff.
Jedn...
-
chciałam coś miłego napisać o starym świerku w rogu ogrodu, o
wyjącym niespokojnie wietrze za oknem, o dzwoniących pod dachem
dzwonkach, o nowym gnieżdzie kosów w gałęziach jałowca, i o młodym
pirożku księżyca, omiatanego niespokojnymi chmurami, ale chyba mi
wenę odjęło...
to tylko założę nowe, wiosenne dobranocki i pożyczę wam kolorowych
snów:) D.
-
Dlaczego radosne? Bo wiosna zawitala nieodwolalnie, rajskie jablonki
zaczynaja kwitnac rozowo, trzeba cieszyc sie tym co jest :)
-
Ja-opptymistka radosna od urodzenia nie potrafię udźwignąć ciężaru ŻYCIA!
Słabnę?Starzeję się?Osłabienie po zimie?Jestem tylko "konfesjonałem"dla
innych!Jak wzmocnic siebie?!!!!