Co dzień o tej samej porze,
kiedy nowy towar wnoszę
widzę obok sklepu mego
cień chłopca powabnego.
Gdy on się przybliża do mnie,
drży w mych dłoniach sok w kartonie,
a gdy w okno sklepu zerka,
leci z rąk do mięs panierka.
Nieznajomy, ach Nieznajomy!
Wiruje ziemia i ściany,
kręcą się wkoło wędlin reklamy.
Nieznajomy, ta postać, ten cień
to jest On, me przeznaczenie!
Czasem, gdy do sklepu wchodzi,
coś pod gardło mi podchodzi,
patrzę wciąż na jego usta,
głowa mi się ro...