robsonick
19.12.02, 14:50
gdy wychodzę najeżony od zimna
na podwórko
w papciach przykrótkich
piętami przydeptując śnieg
i wyrzucam śmieci
jak Pan Bóg przykazał
do popielatego zbiornika
zauważam na dnie
uduszoną różę
jest blada jak
martwa zgwałcona dziewczyna
odnaleziona rankiem
przez zaspanego robotnika
pierwszej zmiany
nie zdążyłem
musnąć palcami
jej pochylonej głowy
nie zdążyłem
poznać jej zapachu
nie odtworzą jej
zapachu
poezje żadnego świata