po prostu nie mogę już patrzeć na swój brzuch, ale wciąz sięgam po ciasteczka,
kanapki... siedzę w domu i uczę się do sesji, ale ciagle myślę o jedzeniu, ale
też i o tym, że powinnam pocwiczyć :(
zmotywujcie jakos paskudnego lenia!
Wiele juz razy obiecałam sobie ćwiczyc, trzymać dietę itd. Nie mam jedna
samozaparcia i kolejny raz wolę "gnić" przed telewizorem niz się ruszyć. Czy
ktoś zna dobry sposób na zmotywowanie się. Dodam, że zkochanie się odpada, bo
juz mam męża. To już oststni dzwonek, mam 28 lat i im dalej tym będzie gorzej!