s-mikolaj
21.12.04, 11:07
Zaczaraowane sanie były w zasadzie gotowe, płozy posklejane, naprawione
siedzisko mikołajowe , rącze renifery zjadły obfity posiłek , batalion
krasnoludków uwijał się od rana , śnieżynki nie mogły uwierzyć , czy
rzeczywiście celem kolejnej podróży Mikołaja będzie Zamość?!
Na razie były nieco sceptyczne , już nie raz były plany wyjazdu do tego
pieknego miasta ...i co wyprawa kończyła się gdzieś pod wyższą górą lub w
pierwszym gęstym lesie.
Tym razem Mikołaj juz od dłuzszego czasu powtarzał , że nic nie pokrzyzuje
planów , cała ferajna zjawi się w doskonale urządzonym grodzie! .
Mikołaj pokrzykiwał głośno od rana , był wyraźnie zdenerwowany , jeden z
krasnali zgubił czapkę , grugi nie mógł odnaleźć butów , śnieżynki miast
szykowac sie do wyjazdu kłóćiły sie o wejście do łazienki.
Mikołaj sięgnął po kieliszek wytrawnego wina i sam zaczął powatpiewać ... w
coż on się angażuje? na stole kusił go drugi kieliszek wina
hoho ho !
Mikołaj