baba_za_kolkiem
22.03.17, 13:32
Znalazłam taki swój post na forum Niemowlę (post jest pisany na miesiąc przed ukończeniem przez synka 2 lat).
Mój synek rozwija się wbrew wszelkim, powtarzam, wszelkim tabelkom. Rozwija się na swój indywidualny sposób. Dziś jest niemal dwulatkiem i uważam że jest najmądrzejszy w całej piaskownicy. A wiesz dlaczego? Bo jest MÓJ. A nie dlatego, że spełnia normy. Bo ich nie spełnia. Jest bystry, jest wszędobylski, jest rozrabiaka, jest niedelikatny, jest przewrażliwiony, jest beksa, jest ciamajda, jest uparciuch, jest bardzo niezależny momentami, a słuch ma tylko jak mówie masz chrupka, bo jak mówie chodź tu w tej chwili to nie słyszy nic a nic. Sypie dzieciom w oczy piachem, a jak ktoś mu daje cześć to go odpycha rączką bo nie lubi publicznych czułości. Za to w domu wisi na mnie cały czas.
Paluszkiem nie pokazywał chyba nigdy,. od zawsze używał całej dłoni, może potem przez jakąś chwile dosłownie palca bo zaraz potem zaczął wskazywać skinieniem głowy i mówić.
Nie mogę sobie darować, jak mogłam być tak ślepa. Jak mogłam dziecku kazać się męczyć ze mną i ze światem tyle czasu.
Tak mnie natchnęły pewne wypowiedzi na rozum, a propos wczesnego diagnozowania.
Zdaję sobie sprawę, że być może wbijam kij w mrowisko...