Dodaj do ulubionych

umowa przedwstępna?

19.10.09, 16:21
Gdybym miał zawrzeć umowę poprzedzającą umowę główną, nazwałbym
ją "umową wstępną". Gdybym miał zawrzeć jeszcze jakąś trzecią,
prowizoryczną umowę, poprzedzającą tę wstępną, wtedy (i tylko wtedy)
nazwałbym ją "umową przedwstępną". Taka wydaje mi się prosta logika
naszego pięknego języka. A tu powszechnie umowę wstępną określa się
mianem przedwstępnej. Nie jestem na bieżąco w temacie
językoznawstwa, ale wiem, że Rada Języka Polskiego nie próżnuje,
dzięki czemu nasz język stopniowo przestaje być piękny i (w miarę)
logiczny.
Czy ktoś się orientuje, czy "umowa przedwstępna" to jest jakiś
uzasadniony, specjalistyczny termin prawniczy czy też biurokratyczny
potworek językowy?
Obserwuj wątek
    • stefan4 Re: umowa przedwstępna? 19.10.09, 21:18
      majak:
      > Czy ktoś się orientuje, czy "umowa przedwstępna" to jest jakiś
      > uzasadniony, specjalistyczny termin prawniczy czy też biurokratyczny
      > potworek językowy?

      A co za różnica? Uzasadnione specjalistyczne terminy prawnicze najczęściej są potworkami językowymi.

      Kiedy podpisywałem jakiś czas temu umowę przedwstępną, to notariuszce zadałem Twoje pytanie. Na to ona zaczęła się tłumaczyć, że naprawdę musimy spotkać się dwa razy i że ona wcale mnie nie naciąga na opłatę ekstra za niepotrzebną umowę. Samego pytanie chyba nie zrozumiała, a ja już nie nalegałem.

      majak:
      > ale wiem, że Rada Języka Polskiego nie próżnuje, dzięki czemu nasz język
      > stopniowo przestaje być piękny i (w miarę) logiczny.

      Etam. Wpyw RJP na przemiany językowe jest mniej więcej taki, jak astrologa na wybuchy supernowych.

      - Stefan
      • parazyd Re: umowa przedwstępna? 20.10.09, 11:15
        Dzięki stefan4 za odpowiedź. Uboga historia tego wątku świadczy
        chyba o tym, że ludzie mają inne kłopoty (jak zaciągnąć albo spłacić
        kolejny kredyt?). Czystość językowa im "zwisa" i nawet taki
        oczywisty i rażący potworek nikogo nie razi. A przecież powinno być:
        albo "umowa wstępna" albo "przed-umowa", bo "przedwstępna" to jak
        dla mnie za dużo szczęścia na raz.

        PS. Nawet jeśli wpływ RJP jest niewielki, to z założenia powinnien
        być pozytywny.
        • zuq1 oj razi ten potworek, razi... 20.10.09, 11:50
          Sam się niemu - podobnie jak Stefan i atuor wątku - dziwiłem. Bo to
          faktycznie logiczne jeśli przedwstępna, to potem wstępna, a na końcu
          umowa ostateczna. No ale skoro ten błąd już tak skamieniał w swej
          formie, to tak już chyba zostanie na wieki wieków.
    • kornel-1 Re: umowa przedwstępna? 20.10.09, 12:08
      majak napisał:
      > Czy ktoś się orientuje, czy "umowa przedwstępna" to jest jakiś uzasadniony, specjalistyczny termin prawniczy czy też biurokratyczny potworek językowy?


      W 1390 roku książę Witold pisał [1]:
      "My Witawt z B.ł. książe łucki i grodzieński, wyznajem jawnie obecnym listem i dajem wszystkim wiedzieć, że zawarliśmy z W.M. Konradem Zolner przedwstępną umowę (vorworten)"

      Termin "umowa przedwstępna", jak widać z powyższego przykładu, ma w języku polskim bardzo długa tradycję.
      Z tego co widzę po krótkim przeglądzie "przedwstępna" mogła być rozprawa, chwila, rozprawa, formalność, część, praca, wiadomość. Zdaje się "przedwstępna" znaczyło tyle, co dzisiejsze "przygotowawcza" [przed w(y)stąpieniem czegoś]. Ale to tylko moje domysły.

      [1] I. Daniłowicz, J. Sidorowicz: Skarbiec diplomatów papiezkich: cesarskich, królewskich, książęcych; uchwał...

      Kornel
      • deerzet Re: formularzowe potworki 20.10.09, 12:59
        Znam opowieść jakiejś ważnej persony, co podpisywać miała jakiesik
        tam ważne dokumenta.

        Widząc tam rubryki, pierwej nazwisko podające, a potem imię -
        przekreślała nagłówek tychże, wpisywała je odwrotnie, zamieniając -
        i dopiero wpisywała swe personalia.

        Nic nie stoi na przeszkodzie, by w dokumentach odręcznie
        spisywanych
        , czynić własne swe podobne poprawki.
        Znam organicznie blisko [wink] takich, co czynią podobnie, nawet w
        szkolnych dziennikach lekcyjnych.

        W dokumentach odczytywanych przez skanery, formularzach
        statystycznych itp. takich poprawek nie dokonywałbym.

        A niech sobie w umowie notariusze czy bankowcy w 1. rozdziale takiej
        dokumentacji napiszą, wedle wymagań osób nie-prawników, że "...
        umowa przedwstępna - dalej zwana tu wstępną - obejmuje ..."

        Mniemam jednak, że narodek sprawniczały do kości traktuje
        tę "przedwstępną umowę" jako właśnie jeden z trzech kroków
        podejmowania decyzji o przyjęciu oferty przez obie strony.
        I przez żyrantów ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka