Esperanto

11.01.10, 00:54
Czy warto uczyc sie esperanto?...
    • randybvain Re: Esperanto 11.01.10, 19:37
      Nie wiem. Nie znam osobiście nikogo, kto posługuje się tym językiem.
      • imponeross Re: Esperanto 12.01.10, 20:46
        randybvain napisał:

        > Nie wiem. Nie znam osobiście nikogo, kto posługuje się tym językiem.

        A ja znam jedna osobe.
        • kr_kap Re: Esperanto 21.01.10, 02:07
          Pewnie, że warto smile

          Lata temu byłam zdania, że tylko te "żywe" języki mają sens -
          wyjątek dla łaciny, ale z niejęzykowych powodów - a to, że jakaś tam
          grupka siwych bydgoszczan używa esperanto, to zwykły wybryk natury.

          Znajoma namówiła mnie na wyjazd do Włoch na esperancki obóz
          archeologiczny. Taki, gdzie za wikt i opierunek można podłubać
          Etruskom w kościach i skorupach. Ale żeby pojechać, trzeba znać
          esperanto. Ok. Jakoś opornie mi szła ta nauka, bo zupełnie nie
          miałam przekonania do sztucznego tworu. Przyjemna łamigłówka, fakt,
          przyjemna zabawa, ma się w ręce narzędzie tak plastyczne, że granicą
          jest tylko własna wyobraźnia, myślałam sobie. I gramatycznie bułka z
          masłem. I sam pomysł ładny. I nazwa nadziejorodna. I fory dla
          Polaków, bo akcent polski. Mendel pieczeni przy jednym ogniu, można
          powiedzieć. Ale co mi z tego, jeśli dla żadnego żywego człowieka
          (Żywego! Człowieka!) nie jest to język naturalny. Chlip-chlip. I tak
          dalej, myślałam sobie w te słowa.

          I tam, na tym obozie esperanckim, poznałam tych archeologicznych
          esperantystów różnych profesji, w bardzo różnym wieku. Włosi,
          Serbowie, Polacy, Belgowie, Amerykanin, nawet facet z Uzbekistanu. I
          wszyscy mówili w esperanto, ale też wszyscy, jak jeden mąż - no,
          może poza paroma Włochami wink - znali angielski. I zazwyczaj kilka
          innych języków też. I wcale nie musieli znać esperanto, żeby z tym
          Innym się porozumieć. A znali. I coś jeszcze ich łączyło: jak nikt
          byli gotowi do podejmowania działań niekonwencjonalnych i
          niepoważnych smile (organizatorem i pomysłodawcą tych obozów był włoski
          policjant, po godzinach aktor uliczny, grajek i tekściarz w jednym).
          I do podróżowania o szczoteczce do zębów i flecie poprzecznym wink.

          I powiem Ci, że dla poznania tych żywych-żywych ludzi warto było
          poznać jeden sztuczny język. Nawet jeśli na co dzień tylko ta grupka
          zapaleńców z Bydgoszczy... wink

          • imponeross Re: Esperanto 21.01.10, 19:18
            kr_kap napisała:

            > Pewnie, że warto smile
            >
            > Lata temu byłam zdania, że tylko te "żywe" języki mają sens -
            ...

            Ciekawe to, co napisalas.
    • stefan4 Re: Esperanto 11.01.10, 23:08
      imponeross:
      > Czy warto uczyc sie esperanto?...

      Stosunek korzyści/wkład_pracy wychodzi dość wysoki, z powodu nikłego mianownika. Cała gramatyka mieści się na jednej stronie a napisane teksty można zacząć rozumieć po kilku godzinach nauki.

      Ale licznik tego ułamka jest też niewielki. To nie jest język do gadania z kimkolwiek. Służy do tego, żeby się zadziwić, jakie wielkie i niezgrabne grzmoty stworzyli ludzie do przekazywania informacji i emocji, a jak proste potrafi być dobrze zaplanowane narzędzie spełniające te same funkcje. Można też poczytać sobie trochę poezji:

      Fenestron pluv’ batas, pluv’ batas aŭtuna
      kaj plaŭdas senĉese, enue, grizbruna.
      Pluvgutoj frapetas laŭ ritm’ nesamĝema
      plor’ vitra, son’ vitra, funebra kantĝema
      kaj grize lum’ brilas dum tago sensuna.
      Fenestron pluv’ batas, pluv’ batas aŭtuna.
      [...]

      (,,O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny...'' w tłumaczeniu Tuwima).

      - Stefan
      • kazeta.pl55 Re: Esperanto 12.01.10, 20:09
        stefan4 napisał:

        > kolwiek. Służy do tego, żeby się zadziwić, jakie wielkie i niezgrabne grzmoty
        > stworzyli ludzie do przekazywania informacji i emocji, a jak proste potrafi być
        > dobrze zaplanowane narzędzie spełniające te same funkcje.

        Witam!

        Długo jeszcze potrwa zanim ludzie dociekną przyczyny dlaczego nie chcą esperanta
        i wolą męczyć się GRZMOTAMI. Sądzę iż w tle stoi coś więcej jak partykularne
        ambicje obecnych użytkowników poszczególnych języków. Ludzkość w swej masie
        postępuje mimo wszystko chyba racjonalnie, choć bezwiednie. Ale chyba to nie
        jest zwykła racjonalność w naszym potocznym rozumieniu.
        Pozdrawiam.
      • imponeross Re: Esperanto 12.01.10, 20:28
        stefan4 napisał:

        > imponeross:
        > > Czy warto uczyc sie esperanto?...
        >
        > Stosunek korzyści/wkład_pracy wychodzi dość wysoki, z powodu nikłego mia
        > nownika. Cała gramatyka mieści się na jednej stronie a napisane teksty można z
        > acząć rozumieć po kilku godzinach nauki.

        To rzeczywiscie duzy plus!

        > Ale licznik tego ułamka jest też niewielki. To nie jest język do gadania z kim
        > kolwiek.

        Chyba ze na kongresie esperantystow...

        > Służy do tego, żeby się zadziwić, jakie wielkie i niezgrabne grzmoty
        > stworzyli ludzie do przekazywania informacji i emocji, a jak proste potrafi być
        > dobrze zaplanowane narzędzie spełniające te same funkcje. Można też poczytać
        > sobie trochę poezji:

        Ok smile Przetlumaczmy linijka po linijce:

        > Fenestron pluv’ batas, pluv’ batas aŭtuna

        O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny

        > kaj plaŭdas senĉese, enue, grizbruna.

        I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,

        > Pluvgutoj frapetas laŭ ritm’ nesamĝema

        Dżdżu krople padają i tłuką w me okno...

        > plor’ vitra, son’ vitra, funebra kantĝema

        Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną

        > kaj grize lum’ brilas dum tago sensuna.

        I światła szarego blask sączy się senny...

        > Fenestron pluv’ batas, pluv’ batas aŭtuna.

        O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny...

    • stefan4 Re: Esperanto 12.01.10, 21:00
      imponeross:
      > Tlumaczenie nie wyglada na doslowne...

      Nie jest.

      Stare: ,,z przekładem jak z kobietą
      • imponeross Gramatyka angielska jest prostsza niz espearncka 12.01.10, 23:15
        stefan4 napisał:

        > imponeross:
        > > Tlumaczenie nie wyglada na doslowne...
        >
        > Nie jest.
        >
        > Stare: ,,z przekładem jak z kobietą
        • randybvain Re: Gramatyka angielska jest prostsza niz espearn 12.01.10, 23:37
          Masz do wyboru kilka esperantidów
          en.wikipedia.org/wiki/Esperantido
          • imponeross Re: Gramatyka angielska jest prostsza niz espearn 13.01.10, 20:47
            randybvain napisał:

            > Masz do wyboru kilka esperantidów
            > en.wikipedia.org/wiki/Esperantido

            Niby tak, ale:
            'The only Esperantido in common use is Ido.'
            wiec co to za wybor? smile Ido wydaje sie fajne, bo jest bardziej romanskie.
        • stefan4 Re: Gramatyka angielska jest prostsza niz espearn 12.01.10, 23:55
          imponeross:
          > Przejrzalem w necie strony o gramatyce esperanckiej i wydaje mi sie ona
          > niepotrzebnie skomplikowana.
          > Niepotrzebne sa koncowki biernika

          Oszczędzają użycie przyimków: ,,fenestron pluv’ batas''
          • imponeross Re: Gramatyka angielska jest prostsza niz espearn 21.01.10, 19:23
            stefan4 napisał:

            > imponeross:
            > > Przejrzalem w necie strony o gramatyce esperanckiej i wydaje mi sie ona
            > > niepotrzebnie skomplikowana.
            > > Niepotrzebne sa koncowki biernika
            >
            > Oszczędzają użycie przyimków: ,,fenestron pluv’ batas''
    • kornel-1 Re: Esperanto 13.01.10, 00:00
      Jeździłem kiedyś stopem z esperantystką po Europie Zachodniej. Korzystaliśmy (gdzie się dało) z Pasporta Servo.
      Byłem kiedyś w takiej sytuacji w Amsterdamie: przys stole siedzi Holender, Polka i Kolumbijczyk. I trajkoczą po esperancku. Latynos i koleżanka nie znali angielskiego (a ja esperanto). I wtedy pomyślałem sobie: "Jakie to niezwykłe, że ci ludzie tak swobodnie rozmawiają ze sobą. Nigdy by się nie spotkali, nigdy nie poopowiadaliby sobie o swych krajach i o sobie, gdyby nie ich pasja języka światowego"

      Oczywiście, równie dobrze można poszukać sobie tubylca z Zambii, który zna angielski i sobie fajnie pogadać. Ale esperantyści to mały światek: czują się dobrze w swojej grupie, są (a przynajmniej byli) dofinansowywani, może więc warto do nich się przyłączyć?

      Kornel
      • imponeross Re: Esperanto 13.01.10, 20:40
        kornel-1 napisał:

        > Jeździłem kiedyś stopem z esperantystką po Europie Zachodniej. Korzystaliśmy (g
        > dzie się dało) z Pasporta Serv
        > o
        .
        > Byłem kiedyś w takiej sytuacji w Amsterdamie: przys stole siedzi Holender, Polk
        > a i Kolumbijczyk. I trajkoczą po esperancku. Latynos i koleżanka nie znali angi
        > elskiego (a ja esperanto). I wtedy pomyślałem sobie: "Jakie to niezwykłe, że
        > ci ludzie tak swobodnie rozmawiają ze sobą. Nigdy by się nie spotkali, nigdy n
        > ie poopowiadaliby sobie o swych krajach i o sobie, gdyby nie ich pasja języka ś
        > wiatowego
        "
        >
        > Oczywiście, równie dobrze można poszukać sobie tubylca z Zambii, który zna angi
        > elski i sobie fajnie pogadać. Ale esperantyści to mały światek: czują się dobrz
        > e w swojej grupie, są (a przynajmniej byli) dofinansowywani, może więc warto do
        > nich się przyłączyć?
        >
        > Kornel

        No wlasnie nie jestem pewien... Chociaz ciekaw!
    • randybvain Re: Esperanto 13.01.10, 19:47
      Przejrzałem wczoraj parę artykułów na temat esperanto i tekstów w
      tym języku i mam mieszane uczucia. Z jednej strony gramatyka jest
      tak prosta a słownictwo tak podobne do znanego mi z innych języków,
      że po jakiejś półgodzinie rozumiałem, co napisano, bez korzystania
      ze słownika. Z drugiej - ewidentna jest sztuczność języka, słowa są
      dobrane przypadkowo, a nietypowe zbitki spółgłoskowe (kz, kv) i
      rozbitki samogłoskowe (i-e, i-u) w wersji mówionej brzmią dla mnie
      kakofonicznie, zwłaszcza, że estas Hiszpan mówił eth-tath
      , a Niemies eztaz. Każdy z języków, które znam, ma jakąś
      generalną tendencję fonetyczną, np. polski ze spółgłoskami zębowymi,
      niemiecki tylnojęzykowy, angielski pośrodku, walijski
      tylnopodniebienny; dzięki temu można udawać "akcent". Esperanto
      brzmi jak mieszanka tego wszystkiego, coś jak Ich have szczęśliwą
      familia agus żiwu en beau ty.
      • imponeross Re: Esperanto 21.01.10, 19:35
        randybvain napisał:

        > Przejrzałem wczoraj parę artykułów na temat esperanto i tekstów w
        > tym języku i mam mieszane uczucia. Z jednej strony gramatyka jest
        > tak prosta a słownictwo tak podobne do znanego mi z innych języków,
        > że po jakiejś półgodzinie rozumiałem, co napisano, bez korzystania
        > ze słownika. Z drugiej - ewidentna jest sztuczność języka, słowa są
        > dobrane przypadkowo, a nietypowe zbitki spółgłoskowe (kz, kv) i
        > rozbitki samogłoskowe (i-e, i-u) w wersji mówionej brzmią dla mnie
        > kakofonicznie, zwłaszcza, że estas Hiszpan mówił eth-tath
        >
        , a Niemies eztaz. Każdy z języków, które znam, ma jakąś
        > generalną tendencję fonetyczną, np. polski ze spółgłoskami zębowymi,
        > niemiecki tylnojęzykowy, angielski pośrodku, walijski
        > tylnopodniebienny; dzięki temu można udawać "akcent". Esperanto
        > brzmi jak mieszanka tego wszystkiego, coś jak Ich have szczęśliwą
        > familia agus żiwu en beau ty.


        Czyli jednak nie?...
Pełna wersja