Dodaj do ulubionych

Nie opieraj się!

23.01.19, 18:50
Bo jak się opierzesz, nie będziesz mieć co prać smile


--
Aurë entuluva!

Polska strona języka walijskiego
The Minstrel's Glade - mój blog językowy
Obserwuj wątek
    • arana Re: Nie opieraj się! 23.01.19, 20:18

      - Nie opieraj się! Bo jak się opierzesz, nie będziesz mieć co prać.

      To rzekłszy, chwycił za kark pana Andrzeja, a pan Andrzej chwycił jego; lecz poprzednio już dwaj młodzi Kiemlicze, Kosma i Damian, podnieśli się z ławy, sięgając rozczochranymi głowami aż do pułapu, i Kosma spytał:

      – Ociec, prać? – Prać!



      • arana Re: Nie opieraj się! 24.01.19, 06:16

        - Nie opieraj się! Bo jak się opierzesz, nie będziesz mieć co prać.

        To rzekłszy, chwycił za kark pana Andrzeja, a pan Andrzej chwycił jego; lecz poprzednio już dwaj młodzi Kiemlicze, Kosma i Damian, podnieśli się z ławy, sięgając rozczochranymi głowami aż do pułapu, i Kosma spytał:

        – Ociec, prać? – Prać!

        Rzucili się więc do prania mózgów, gdy nagle drogę im zastąpił szop pracz.
          • arana praczkologia 24.01.19, 09:53
            zbyfauch napisał:

            > ... praczka czka i też tam tka.

            No właśnie, zamiast prać, to czkając tka. Czyżby robiła to na czarno? To raz, a dwa: czkanie ułatwiało jej pracę czy przeszkadzało w niej - jak czkanie w silniku?

            • zbyfauch Re: praczkologia 24.01.19, 13:50
              arana napisała:

              > No właśnie, zamiast prać, to czkając tka

              Może tkała czczczącemu Czeczenowi albo i Czukczowi na czczo, dlatego czkała?




              --
              Pustelnia
            • arana Re: praczkologia 24.01.19, 15:12
              arana napisała:
              >
              > No właśnie, zamiast prać, to czkając tka.

              Hehe, już wiem, dlaczego praczka. Przecież to szopka praczka, żeńska wersja szopa pracza, więc czka jako pra-czka (dowód z podziału na sensy cząstkowe)
        • arana na Pranie 24.01.19, 16:06
          arana napisała:

          > Rzucili się więc do prania mózgów, gdy nagle drogę im zastąpił szop pracz.

          - Na Pranie! - zakrzyknął.
            • arana sprany Sindbad 24.01.19, 17:39
              zbyfauch napisał:

              > A piranie zadrżały.



              — Skądże wracasz mój sprany Sindbadzie? — zapytał, błędnie spoglądając mi w oczy. — Jakież przygody i przepierki spotkały cię w podróży? Pewno cię życie gnębiło i prało, bo jesteś nieco przyblady.

              — Nie, drogi wuju, życie mnie wcale nie zgnębiło. Raczej gnębi mnie to, że w tobie, zamiast dawnej wesołości, widzę jakąś smutnawość, inkszość i nieswojość…

              — Pójdźże w moje objęcia, abym ci ten pysk ucałował i sprał — zawołał nagle wuj Tarabuk.

              Wyznam, iż obietnica sprania mego pyska nieco pogmatwała i zastanowiła moje kroki, z których pomocą miałem się właśnie przedostać do objęć mego wuja.

              — Powiedz mi, wuju, co znaczą te dziwne a jednostajne dodatki czy też wtręty do zdań, które stale posiadają tę lub inną wspólnotę ze słowem prać? Czemu, na ten przykład, nazwałeś mnie spranym, zanim jeszcze wykazałeś niezaprzeczoną chęć sprania mego pyska?

              — Spranym — odrzekł wuj — nazwałem cię zapewne dlatego, że powracasz z podróży morskiej i przypuszczam, że morze w ten lub inny sposób dało ci się we znaki. W zdaniu zaś sprać pysk, użyłem tego słowa w znaczeniu poufnie pieszczotliwym, zamiast ucałować mocno, z całych sił i bez żadnej ceremonii. A zresztą wyznam ci szczerze, iż niezupełnie zdaję sobie sprawę z onych pralnianych określeń. Nawijają mi się na język same przez się i mam przy tym nieodparte wrażenie, iż całe nasze życie na tym padole płaczu jest jednym nieustannym przepierkiem zarówno tych przedmiotów, które się do prania nadają, jak i tych którym się powinno prania zaoszczędzić. Nie wytrzeszczaj na moją gębę oczu, na kształt balii, bo gęba moja — to nie praczka, a język mój to nie brudna bielizna.


              • arana praczkować 24.01.19, 17:44
                Chciałem go rozerwać opowiadaniem moich przygód, ale nadaremnie! Wuj Tarabuk nie mógł skupić uwagi na żadnym przedmiocie. Uwaga ta była zbłąkana w dziwacznym a parnym świecie mydlin, pralni i praczek. Ba! wuj Tarabuk doszedł do takich zawiłych przemian językowych, że zamiast słowa pracować używał stale wyrazu praczkować, który to wyraz ze względu na zbytnią wieloznaczność brzmi częstokroć tak, jakby zgoła nie miał żadnego znaczenia. Muszę jeszcze ubocznie dorzucić, iż zamiast mówić: osiadł na mieliźnie, wuj mówił: osiadł na bieliźnie… Po krótkim tedy obcowaniu z wujem wywnioskowałem ciszkiem, iż staremu pomieszał się rozum i język, tym bardziej, że pewnego razu, przyglądając mi się z widocznymi oznakami źle tajonej obawy, szepnął płochliwie:

                Tak dziwnie i tak ukosem popatrujesz na mnie, jakbyś chciał oddać mnie do prania. Wyznaj mi szczerze, czy pielęgnujesz w duszy tego rodzaju myśl nieludzką?
    • stefan4 Tragedia pralnicza 25.01.19, 11:01
      rabdybvain:
      > Bo jak się opierzesz, nie będziesz mieć co prać smile

      Dla nieopierzonych:

      Bodajże pierwszy Nuddlegg wprowadził na rynek pralki tak zautomatyzowane, że same oddzielały bieliznę białą od kolorowej, po wypraniu zaś i wyżęciu prasowały ją, cerowały, obrębiały i oznaczały pięknie haftowanymi monogramami właściciela, a na ręcznikach wyszywały dydaktyczne, krzepiące sentencje, w rodzaju: „Kto rano wstaje, temu robot daje”, itp. Snodgrass zareagował na to rzuceniem w sieć handlową pralek, które same układały czterowiersze do wyszywania, w zależności od kulturalnego poziomu i wymagań estetycznych klienta. Następny model pralki Nuddlegga wyszywał już sonety; Snodgrass odpowiedział pralkami podtrzymującymi konwersację w łonie rodziny podczas przerw programu telewizyjnego.

      Nuddlegg próbował zrazu tę licytację storpedować — wszyscy pamiętają niechybnie jego całostronicowe wkładki do gazet z obrazem wykrzywionej szyderczo, wyłupiastookiej pralki i słowami: „Czy chcesz, żeby Twoja pralka była inteligentniejsza od Ciebie?! Na pewno NIE!!!” Snodgrass jednak, całkowicie ignorując tę próbę odwołania się do niższych instynktów publiczności, w następnym kwartale przedstawił pralkę, która piorąc, wyżymając, mydląc, szorując, płucząc, prasując, cerując, robiąc na drutach i rozmawiając, podczas tego wszystkiego odrabiała za dzieci zadania szkolne, udzielała horoskopów ekonomicznych głowie rodziny oraz samoczynnie przeprowadzała freudowską analizę snów, likwidując na poczekaniu kompleksy, z gerontofagią i patricidium włącznie. Wtedy Nuddlegg, załamawszy się, rzucił na rynek Superbarda: pralkę wierszokletnicę, obdarzoną pięknym altem, która recytowała, śpiewała kołysanki, wysadzała niemowlęta, zamawiała kurzajki i prawiła paniom wyszukane komplementy. Snodgrass odparował to posunięcie pralką wykładowcą, pod hasłem: „Twoja pralka zrobi z Ciebie Einsteina!!!” — wbrew jednak oczekiwaniom model ten szedł bardzo słabo, obroty spadły do końca kwartału o 35%, a więc gdy wywiad ekonomiczny doniósł, że Nuddlegg przygotowuje pralkę tańczącą, Snodgrass zdecydował się, w obliczu grożącej katastrofy, na posunięcie całkowicie rewolucyjne. Zakupiwszy za sumę 350000 dolarów odpowiednie prawa i zezwolenia osób zainteresowanych, skonstruował pralkę dla kawalerów, obdarzoną kształtami znanej seksbomby, Mayne Jansfield, w kolorze platynowym, i drugą, według Phirley Mc Phaine, czarną. Natychmiast obroty podskoczyły o 87%. Zrazu przeciwnik jego wystosował apele do Kongresu, do opinii publicznej, Ligi Cór Rewolucji, jak również Ligi Dziewic i Matron, że jednak Snodgrass wprowadzał bez przerwy do sklepów pralki obojga płci, coraz piękniejsze i bardziej pociągające — Nuddlegg skapitulował i wprowadził pralki na zamówienia indywidualne, nadając im wybraną przez klientów postać, koloryt, tuszę i podobieństwo według załączonej przy zamówieniu fotografii. Podczas gdy dwaj potentaci przemysłu pralniczego walczyli tak ze sobą, nie przebierając w środkach, produkty ich jęły przejawiać nieoczekiwane i szkodliwe zgoła tendencje. Pralki mamki nie były jeszcze największym złem, ale pralki, na które rujnowała się złota młodzież, które kusiły do grzechu, znieprawiały, uczyły dziatwę brzydkich wyrazów, stały się już problemem wychowawczym; cóż dopiero mówić o pralkach, z którymi można było zdradzić żonę lub męża! Daremnie pozostali jeszcze na rynku wytwórcy środków i urządzeń piorących przedkładali w ogłoszeniach publiczności, że pralka — Mayne czy Phirley — stanowi nadużycie wysokich haseł prania zautomatyzowanego, które miało wszak skonsolidować i podeprzeć nurt życia rodzinnego, ponieważ może ona pomieścić w sobie nie więcej niż tuzin chusteczek do nosa lub jedną powłoczkę, gdyż całą resztę jej wnętrza wypełnia maszyneria z praniem nic nie mająca wspólnego, raczej wprost przeciwnie. Te wezwania nie odniosły najmniejszego rezultatu. Narastający lawinowo kult pięknych pralek odtrącił nawet znaczną część społeczeństwa od telewizorów. Ale to był tylko początek. Obdarzone całkowitą spontanicznością działania pralki łączyły się cichaczem w grupy, oddane ciemnym machinacjom. Całe ich szajki wiązały się ze światem przestępczym, schodziły do gangsterskiego podziemia i sprawiały swym właścicielom najprzeraźliwsze kłopoty.




      - Stefan

      --
      Zwalczaj biurokrację!
      • arana inteligencja pralki i ja 25.01.19, 15:39
        stefan4 napisał:

        „Czy chcesz, żeby Twoja pralka była inteligentniejsza od Ciebie?!

        Oczywiście! Albowiem jej inteligencja uzupełnia moją. Razem tworzymy w domu Zespół-Nie-Do-Pokonania.
      • ezdord Re: Tragedia pralnicza 25.01.19, 18:33
        stefan4 napisał:

        > rabdybvain:
        > > Bo jak się opierzesz, nie będziesz mieć co prać smile
        >
        > Dla nieopierzonych:
        >
        > [.url=https://solaris.lem.pl/ksiazki/beletrystyka/dzienniki-gwiazdowe/66-fragmen
        > t-dzienniki-gwiazdowe-tragedia-pralnicza][i] Bodajże pierwszy Nuddlegg wprowadz
        ...

        Przypomniał mi się wywiad Moniki Olejnik z Lemem. Byl całkowicie inny od wszystkich innych wywiadow Moniki Olejnik, które zdarzyło mi się słyszeć.
        • kalllka Re: Tragedia pralnicza 04.02.19, 12:37
          Na czym ta inność polegała?
          A może dlatego ze to było w radiowej epoce Olejnik, gdy to co gość miał do powiedzenia było ważniejsze / od tego jak ona sama wyglądała/
          Ja nam takie całkiem już nie s-f spostrzeżenia, o których filozofom /Lem, Dick/ się nawet nie śniło..
          ze myśli da się podsłuchać, gdy je wcześniej zaprogramować /czego M.O klarownym przykładem/
          A może jednak mylę i któryś z pisarzy użył i opisał, podobny do w/w, koncept?
      • randybvain Re: Tragedia pralnicza 28.01.19, 02:22
        Lem nie przewidział, że monogramy na ubraniach i cerowanie wyjdą z użytku. W ogóle jego science-fiction to taki ulepszony dziewiętnasty wiek. Pamiętam, że kiedyś stwierdził, że na statkach kosmicznych nie może być małych dzieci, bo trzeba by było wieszać pieluchy na sznurkach do suszenia w korytarzach...

        --
        Aurë entuluva!

        Polska strona języka walijskiego
        The Minstrel's Glade - mój blog językowy
        • apersona Re: Tragedia pralnicza 29.01.19, 21:33
          randybvain napisał:

          > Lem nie przewidział, że monogramy na ubraniach i cerowanie wyjdą z użytku. W og
          > óle jego science-fiction to taki ulepszony dziewiętnasty wiek. Pamiętam, że kie
          > dyś stwierdził, że na statkach kosmicznych nie może być małych dzieci, bo trzeb
          > a by było wieszać pieluchy na sznurkach do suszenia w korytarzach...

          Yyy ty tak serio? Lem się specjalnie wygłupiał IMO

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka