kicior99
16.10.04, 15:45
Jak to sie dzieje, ze w Wielkiej Brytanii na powaznych stanowiskach,
wymagajacych kontaktu z roznymi ludzmi, tak czesto zatrudnia sie osoby,
ktore, bardzo lagodnie rzecz ujmujac, wykazuja sie niechlujnoscia jezykowa i
zwykla nonszalancja? Troche to dziwne, bo odnosze wrazenie ze przecietny
Anglik wykazuje wieksza troske o jezyk niz Polak (zwlaszcza starszej
generacji), a jednak to wlasnie u nas nie spotyka sie czesto ludzi bez dykcji
w biurach, informacjach (zwlaszcza telefonicznych). Nie chodzi o to ze ich
nie rozumiem, najczesciej tak, ale rowniez slysze biegramatyczne wypowiedzi i
niechlujstwo w wymowie, czesto (za czesto) wplywy lokalnego dialektu. A moze
u nas jest to samo? Az sie prosi zeby tak czesto jak Anglicy stosuja dressing
code, stosowali language code...