epitafium dla wulgaryzmów

20.12.20, 15:45
Słowa tracą znaczenie i zmieniają napięcie emocjonalne. Odkąd
   • ,,praworządność'' stała się antynomią ,,prawa'',
   • ,,sprawiedliwość'' polega na zabieraniu obcym i dawaniu swoim,
   • wynik 27:1 dla przeciwników jest ,,wielkim zwycięstwem'',
   • niechęć do rozdawnictwa jest ,,lewactwem'',
   • a wszystko wokół jest ,,narodowe'',
jedynym stałym punktem oparcia wydają się wulgaryzmy. One nadal znaczą to, co dawniej. Jak powiemy komuś, żeby, excusez le mot, wyp‍ier‍da‍lał, to nie ma wątpliwości, co chcemy, żeby zrobił. Dlatego strajkujący, aby nie popaść w typowe dla dziadersów wieloznaczności, musieli używać wulgaryzmów.

Jednak publiczne nadużywanie takich wyrazów oraz ich umieszczanie w dowcipnych kontekstach (np. ,,Kot może zostać, reszta
    • zbyfauch Re: epitafium dla wulgaryzmów 20.12.20, 16:36
      Gesty też ulegają alternatywnej interpretacji, jak poprawianie makijażu, czy nieco starsze zamawianie pięciu piw.

      Wulgaryzmy być może ulegną polaryzacji. Takie słowo "wyklęty" jest dzisiaj stosowane również w charakterze epitetu.
    • kornel-1 Re: epitafium dla wulgaryzmów 20.12.20, 21:53
      stefan4 napisał:
      > Wulgaryzmy nadal składają się z tych samych głosek, ale przestają brzmieć wulgarnie. Stopniowo dochodzimy do stanu, w którym, jak ktoś chce sobie siarczyście zakląć, to nie znajduje słów,
      > bo wszystkie są zbyt słabe.


      Dopóki człowiek będzie potrzebował emocji (alternatywnie: dopóki człowiek będzie potrafił wyrażać emocje) i nie zastąpi mowy jakimś szatańskim wynalazkiem do komunikacji zdalnej - wulgaryzmy będą obecne.
      Oswajanie się z wulgaryzmami ("zajebisty") powoduje konieczność poszukiwania nowych. I żadnym odkryciem nie będzie przypomnienie, że słowa, których nie wypadało użyć w towarzystwie stają się neutralne ("kobieta") i odwrotnie ("kutas").
      Inwencji Polakom nie zabraknie. Aczkolwiek często ostatnio stajemy się prymitywnymi importerami ("fuck", "shit").

      Kornel
      • zbyfauch Re: epitafium dla wulgaryzmów 20.12.20, 22:45
        To shit w dodatku z czystym, nadwiślańskim sz oraz i. W Niemczech zresztą podobnie. Swego czasu popularna była piosenka "[O Sziiiit, Frau Szmiiiit]". Tekst był w zamierzeniu dowcipny.
    • menering Re: epitafium dla wulgaryzmów 21.12.20, 23:00
      W niedawno wydanej książce (*) znalazłem ciekawą informację:

      Opisane przypadki pacjentów, którzy na skutek udarów mózgu stracili możliwość
      posługiwania się językiem, sugerują, że wulgaryzmy przetwarzane są w innych rejonach
      mózgu niż zwyczajne słowa. Ludzie ci nie mówia, czasami też nie rozumieją języka,
      ale nadal przeklinają.

      (*) What the F. Co przeklinanie mówi o naszym języku, umyśle i nas samych,
      Benjamin K. Bergen, Copernicus Center Press, Kraków 2019

      //Robertus af Upsala
      • horpyna4 Re: epitafium dla wulgaryzmów 22.12.20, 14:08
        Znam podobny przypadek, to nawet był jakiś mój daleki krewny, ale wiek temu, albo jeszcze dawniej. Więc tylko ze wspomnień innych.

        Osobnik ów, gruby i łatwo wściekający się, dostał udaru. Przeżył, ale już tylko leżał; jedyne, co potrafił powiedzieć, to "cholera". Warto przypomnieć, że w tamtych czasach było to słowo, którego kulturalny człowiek nie miał prawa używać, prawdopodobnie w ówczesnych rodzinach były jeszcze jakieś wspomnienia o dawnych zachorowaniach.

        Teraz "cholera" jest słowem całkiem niewinnym w porównaniu z wieloma będącymi w powszechnym (niestety) użytku.
    • dar61 Epitafium? O, żeż ty, Mojżesz... 23.12.20, 14:15
      ...Czy może burzę nieprzystojnych uczuć będziemy wyrażać wyłącznie obleśnymi gestami...

      Nagłówek wart jest odporu, a nawet nawiązania.
      Pomijam sferę polityki - jest to odrębna nisza.

      Większość nagrań ostatnich chwil gwałtownych katastrof omawianych przez media wskazuje, że dowódcy tych latających konstrukcji na chwilę przed walnięciem w tzw. glebę wykrzykują słowa mocno nieparlamentarne. Ich pasażerowie z kolei, jeśli nie wierzą w nieistnienie zaświatów, przywołują imiona swych bogów (nadaremnie najczęściej) plus uwieczniają jakoś swą wolę ostatnią, głównie telefonując/ sms-ując smarkfonem dla swych najbliższych. Część z nich też bluzga.
      Nie sądzę więc, by na wulgaryzmy przyszła kryska.

      Zwykle plugawe słowa wymawiane gdzieś w odosobnieniu dają szansę wyrzucenia z siebie nadmiaru emocji, po jakich nawet osiąga się np. ukojenie, choć częściej służą za oręż.
      Stare, przedwieczne zaś wierzenia traktowały plugawe słowa jako tzw. wywoływanie wilka z lasu. Pięknym tego śladem jest traktowanie na Śląsku zawołanie Do Pioruna! / Ty pieronie! jako najcięższe plugastwo. Bożek / bożyszcze / bóg (?) Perun wyziera spoza tego dość wyraźnie.
      Nowe, ekspansywne religie wykorzeniały te zwyczaje jako swoistą konkurencję, nie dając właściwie nic w zamian - a lud nadal zna przedwieczne sposobiki na odstraszenie Złego...

      Słowem, zanik przekleństwom nie grozi, a nawet są one materią mocno na czasie przy sekularyzacji społeczeństw ponowoczesnych.

      Mnie często dane było opowiadanie przeklinającym małolatom, podkomendnym w wojsku (nie skaziło mnie ono modą na poniewieranie słowem, może stąd, że byłem nieco o 6-8 lat starszy od nich) - Co byście wykrzykiwali w chwili katastrofy, gdyby już na co dzień przekleństwa stosować jako przerywniki zdań?
      Na nich ten przykład zwykle działał.
      A czy zadziałałby na polityków?

      PS Od lat szukam źródłosłowu dla O, wciórności...
      • apersona Re: Epitafium? O, żeż ty, Mojżesz... 23.12.20, 22:11
        >PS Od lat szukam źródłosłowu dla O, wciórności...

        Płaskorzeźby na ścianach świątyni przedstawiały przeróżne wciórnastki - świątynia oczywiście w Indiach, chyba jakieś czytane w dzieciństwie tłumaczenie Kima Kiplinga.
        • horpyna4 Re: Epitafium? O, żeż ty, Mojżesz... 24.12.20, 10:44
          Istnieją wciornastki - owady pasożytujące na roślinach domowych i uprawnych.
Pełna wersja