al.1 11.04.25, 01:22 ...nie istnieje. Mówi o tym Roman Fritz. Poseł Konfederacji ze Śląska: Język śląski nie istnieje a kaszëbsczi istnieje. To jak to tak? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kornel.malczak Re: Język śląski 11.04.25, 07:56 moim zdaniem to kwestia umowna, bez wątpienia śląski to gwara, odrębna, unikatowa itd.. a czy język? jak zwal tak zwał, dla mnie to nie ma znaczenia czy to język czy gwara, to tylko biznes to nazewnictwo i marketing Odpowiedz Link
dar61 Śląskie godanie, że do tanga i oberka trza... 11.04.25, 13:07 '...To jak to tak?...' Tak po prowdzie, musiołek wymienić przeglondorke, by zoczyć ta gadka fritzowa, ale i bez niej mam wyrobione co nieco, by odrzec na pytanie al.1... Wydaje mi się, że ze Ślązaki myśwa - czyli Poloki ode [ówczesnej] Odry po Bug - nigdy nie wojowali o granice. Polska wręcz obsesyjnie chciała nazad Śląsk przyjąć w swe granice. Z czasem, kiedy tam - i na ziemi lubuskiej, jaką dziś [moi krajanie] piszą dumnie jako Ziemia Lubuska - mocno się wturlał żywioł germański, nawet to pragnienie narastało. Z kolei z Pomorzany wojowali Polanie - i Polacy - aże wszystko tam furczało. Gdzie stawiano te słupy za Chrobrego? Toż też na rzekach u wrót Pomorza [Zachodniego]. Gdzie wdarto się łatwiej i na [praktycznie] trwale? Tylko pomiędzy Pomorzany i Bałty, wzdłuż Wisły. Inna sprawa, już chyba lepiej poznana - dzisiejsza mowa kaszebszczi okazuje, że naprawdę więcej różni się dziś od literackopolskiej [więc i od godki śląskiej], jest dziś trudniejsza do zrozumienia przez polską, szkoloną usilnie jednokierunkowo, młódź. Trudną w odbiorze nie tylko z powodu naleciałości germańskich, ile przez własne, lokalne tylko słowa, ich wymowę. Nawet wymowa współnych słów z literackopolskim jest inna.. Jak było z tym przed tysiącem lat? Może się mylę w swych domysłach - ale opór, jaki stawiali Pomorzanie naporowi zbrojnych spode Wielgiej Polski, wskazuje, że chcieli się wtedy różnic, jak i chc a obecnie. To, że tak samo chcą niektórzy hiper-Ślązacy, to jest inkszo rzecz. Czy Ślązacy żałują, że ich ziemię chcieli i Czesi, i Niemce, i Poloki, nie pozwalając im na samodzielność - nie mnie pytać. Tego samego oszczedzę Kaszubom. Chętnie za to spytałbym tak Słowińców, jacy dziś już chyba odumarli, zgarnięci frontem II wojny gdzieś za Odrę. Jako też i Chwalimioków, jacy bytowali ode mnie te kilka stajań, po jakich jeno zostały śpiewniki i kilika analiz językowych [o śląskopodobieństwie mowy] sprzed tuż wojny - oni też gdzieś ugrzęźli za Odrą po 1945 roku. Gdzie odeszli Wschodni Serbołużyczanie spod dzisiejszego Żagania i Żar lubusko |?| śląskich, kto wie?... Odpowiedz Link
al.1 Re: Śląskie godanie, że do tanga i oberka trza... 13.04.25, 22:54 dar61 napisał: > Inna sprawa, już chyba lepiej poznana - dzisiejsza mowa kaszebszczi okazuje, że naprawdę więcej różni się > dziś od literackopolskiej [więc i od godki śląskiej], jest dziś trudniejsza do zrozumienia przez polską, szkoloną > usilnie jednokierunkowo, młódź. Trudną w odbiorze nie tylko z powodu naleciałości germańskich, ile przez > własne, lokalne tylko słowa, ich wymowę. Nawet wymowa wspólnych słów z literackopolskim jest inna. To prowda. Kery dzisio rozumie śląska godka, czy kaszubski? A niżej trzy warianty kaszubskiego kwietnia: aprël kwiecéń łżëkwiat Ten trzeci pewnikiem pochodzi od kłamliwego kwiatka. Odpowiedz Link
dar61 Do klapoka i polka starcza... 14.04.25, 14:14 Zostawmy ten kaszebszczi, bo on już przez Sejm zaklepany - śląska godka niech się sama broni, kiej ją wyceniają i tłoczą tam, gdzie nie chce. '...Kery dzisio rozumie śląska godka...' A to zależy. Mnie się zdaje ona nie zawsze trudna do ogarnięcia, kiedy wyciepać z niej te lokalne śląskie importy z Germanów. Wystarczy [mi] czasem się odciąć, podeprzeć czasem czeskim, a większość z treści załapuję. Podobnie mam z np. filmami czeskimi - kiedy się nieco odmóżdżać i nie analizować słowo po słowie, spolszczając, to dochodzi praktycznie większość znaczeń, a jeszcze lepiej w słowackim narzeczu. Nieźle ten patent wychodzi z okazaną tu piosnką o chopie fajn - nota bene denną w stylistyce muzycznej [nie cierpię tej muzycznej sieczki w tv TVS] - zalatuje tak tam czeskim, aże to piykne jest (choć muza denna). Kiedyś ćwiczyłem podobne odbiory mowy, gdy onego czasu (w starym stylu nadawania tv) moja eksperymentalna antena w chacie mych starzyków łapała odbiór zza Sudetów, szkoda że nowe anteny i modulacje już nie dają tej opcji. Choć i czeskiej miłości do marszy etc. (i muzy podobnej jak w TVS się sączy) też nie trawię. Już lepszy Nohavica - nebo Petr Hapka. Odpowiedz Link
dar61 A bruszże, bruszże się 13.04.25, 11:07 To jak to i tamto? Czy aby ten wątek śląsko-dąbrowski nie jest odczytywany jako zalążek przemycania polityki w tym zakątku forum polonorum? Sądząc po frekwencji responsów, jest. Po poprzednich słownych tutaj potyczkach o śląskie tematy, bardzo obfite we wpisy - chyba też. Ale chyba warto ściągnąć go w dziedzinę niepolityczną. - - - Weźmy z tej okazanej nam wypowiedzi w filmiku - niechybnie politycznej - ów słynny pierwszy [zapisany / zachowany] zapis ponoć po staropolsku. Nieco tam w łacińskim tekście poprzekręcany - ale czytelny jako prapolski: „Day, ut ia pobruʄa...” Dlugo szukałem tego - tam z oryginalnego tekstu - znaku graficznego „ʄ”, dziś czytanego jako „sz”, ale na jego temat mógłby nas wspomóc nawet Szan. stefan4 - bo może to wprost znak z łaciny, jakiego po prostu nie znam? Cóż tam to słowo „pobruszę” mogło i wtedy znaczyć? Bo jeśli nie było, jak dziś to odszyfrowują, o czynności żarnowania? Jeśli o ostrzeniu - brusem - czegoś, co tępe było? Wtedy ów mąż, jakże ponoć pomocny swej połowicy, jednak nie chciał pomóc, a zaimponować - jaki to on jest lepszy. Bo wtedy reszta tego cytatu spośród morza łaciny w tekście: „a ti poziwai” - może być odszyfrowania jako „a ty podziwiaj” mnie... ? PS Chociam w poprzednim tu swym wpisie się nieco pozycjonował jako Ślązak, nie jestem nim. Daleko mi do politycznego traktowania tematu polskości Śląska. Mało - nieco się uśmiecham, wspominając opowieść, jako to zaodrzański rejon - na północ od dzisiejszej Zielonej Góry, rejon dzisiejszego Świebodzina, był za czasów np. jeszcze księcia, później króla Rzeczposlitej, Zygmunta I Starego, nazywany Śląskiem, bo do jego właśnie śląskich włości należał, przedzielony klinem władztwa Brandenburów od części za Odrą. Odpowiedz Link
dar61 Ciach go brusem 13.04.25, 11:15 Auć: '...króla Rzeczposlitej...' >>> ...Rzeczpospolitej... PS2 Czy tylko ja mam kłopot z widokiem tu w forum dołączanych ilustracji, choć korzystam z podsuwanego mechanizmu wklejania tychże, nie zawsze je widać. Czy Szan. Forumianie widzą je? Dołączony w wątku filmik pokazał mi się dopiero po którymś tam razie, nie u startu oglądu watku... ? Próba: Odpowiedz Link
dar61 Ciach go 13.04.25, 11:21 Wciórności waldorfowe! W podglądzie wpisu był obrazek widoczny, po dosłaniu na łamy wręcz przeciwnie.. Co, u licha... Czyżby moje strażniki w tym typie przeglądarki? Sprawdzę [........................] już wróciłem. Chyba tak - inna, systemowa, Waldorfowy obrazek okazała. I mnóstwo reklamowego śmiecia. Alarmu koniec. [i prób podbijania wątku na czoło stawki...] Odpowiedz Link
al.1 Re: A bruszże, bruszże się 13.04.25, 23:07 dar61 napisał: > Czy aby ten wątek śląsko-dąbrowski nie jest odczytywany jako zalążek przemycania > polityki w tym zakątku forum polonorum? Ńi, bo RF to fajni chop Odpowiedz Link
dar61 Mianujom mie fajny 14.04.25, 13:42 '...to fajni chop...' Kto to wie, czy on chop, czy ni... Przydałaby się Pokora, bo Hanka na to zasłużyła. Zaś sam fajn-chłop może takim wcale nie być: Twoja twarz brzmi znajomo - Czadoman - Oczy tej małej (Magda Umer) Odpowiedz Link
zbyfauch Re: A bruszże, bruszże się 16.04.25, 15:40 Nie żaden "fajni chop", a polski naziol. Cały ten wątek powinien zostać skasowany. Odpowiedz Link
dar61 A nużajże, nużajże się 18.04.25, 09:02 zbyfauch: '...żaden „fajni chop”, a polski naziol...' Zgadzam się, mocno niefajny - co widać choćby po jego ostatnim szarpaniu się z lekarką... '...Cały ten wątek powinien zostać skasowany...' To po to żech się narobił, by ściągnąć go do językowych torów?! Odpowiedz Link