Dodaj do ulubionych

Oksfordzka seria

07.10.25, 20:51
Kryminał trafiłam zarazem angielski i matematyczny. Napisany bez brutalności dzieje się wśród matematyków w Oksfordzie, tak że i zwykły czytelnik będzie miał wciągającą łamigłówkę kryminalną, acz wtajemniczony dużo więcej.
Nazywa się to "Oksfordzka seria"[zbrodni] autor Guillermo Martinez i tak się zastanawiam, czy nie ma po polsku czegoś lepszego co brzmiałoby zarazem naturalnie i matematycznie.

Książka tłumaczona z hiszpańskiego wspomina kilkakrotnie "brzytwę z Ockham" oraz "medal Fields" , są też króciutkie przypisy dot. niektórych terminów angielskich i niektórych osób: Heiseberg, Goedel, Fibonacci jest, ale Ockham, Fermat i Pitagoras nie, co decydowało o wyborze?

Obserwuj wątek
    • stefan4 Re: Oksfordzka seria 08.10.25, 09:23
      apersona:
      > Kryminał trafiłam zarazem angielski i matematyczny.

      Nie czytałem, więc wypowiem się nie na temat, tylko o drugorzędnych elementach Twojego postu.

      apersona:
      > Książka tłumaczona z hiszpańskiego wspomina kilkakrotnie "brzytwę z Ockham"

      Tak przełożyli?

      Na ogół to jest ,,brzytwa Ockhama'' — od nazwiska, a nie od miejscowości. Ta ,,brzytwa'' służy do ucinania bytów niekoniecznych: jeśli można wyjaśnić rzeczywistość bez wprowadzania jakiegoś bytu, to przyjmujmy, że tego bytu nie ma. Na tej zasadzie nie istnieją krasnoludki, ani smoki pożerające słońca. Dopóki nie okaże się, że bez ich istnienia czegoś nie daje się wytłumaczyć.

      Ale to nie jest matematyka, tylko filozofia; albo najwyżej logika.

      apersona:
      > oraz "medal Fields"

      Też lepiej w dopełniaczu, bo to również jest nazwisko. Tak jak ,,nagroda Nobla'', a nie ,,nagroda Nobel''.

      apersona:
      > i niektórych osób: Heiseberg

      Heisenberg. To raczej fizyk niż matematyk — ale już w czasach, kiedy dzieła z fizyki teoretycznej bardzo przypominały matematyczne.

      apersona:
      > ale Ockham, Fermat i Pitagoras nie, co decydowało o wyborze?

      Ockham to raczej filozof niż matematyk. Fermat i Pitagoras to matematycy, jedni z wielu. Widać w książce nie było miejsca na wymienienie wszystkich matematyków ludzkości za ostatnie 2600 lat. Niektórych więc opuszczono...

      - Stefan
      • apersona Re: Oksfordzka seria 09.10.25, 13:43
        stefan4 napisał:

        ...
        > Na ogół to jest ,,brzytwa Ockhama'' — od nazwiska, a nie od miejscowości. Ta ,,brzytwa'' służy
        > do ucinania bytów niekoniecznych: jeśli można wyjaśnić rzeczywistość bez wprowa
        > dzania jakiegoś bytu, to przyjmujmy, że tego bytu nie ma. Na tej zasadzie nie
        > istnieją krasnoludki, ani smoki pożerające słońca. Dopóki nie okaże się, że be
        > z ich istnienia czegoś nie daje się wytłumaczyć.
        >
        > Ale to nie jest matematyka, tylko filozofia; albo najwyżej logika.

        Dla mnie "brzytwa Ockhama" to podstawy filozofii, ogólne wykształcenie serwowane kiedyś na każdych studiach.
        Dziwne, że ani tłumacz ani nikt zaangażowany w wydanie książki nie słyszał.

    • kornel-1 Re: Oksfordzka seria 08.10.25, 16:54
      Posłuchajmy autora:
      Series Lógicas y Crímenes en Serie | Guillermo Martinez.
      Jeśli nie literacki nobel, to nagroda Abela wink

      Kornel
      • stefan4 Re: Oksfordzka seria 09.10.25, 00:14
        kornel-1:
        > Posłuchajmy autora:
        > Series Lógicas y Crímenes en
        > Serie | Guillermo Martinez
        .
        > Jeśli nie literacki nobel, to nagroda Abela wink

        W tej mowie pan Martinez powołuje się na opowiadanie Borgesa La muerte y la brújula. Na początku myślałem, że chodzi o śmierć i czarownicę: bruja = czarownica, brujula = busola. Czy czarownica i busola mają ze sobą coś wspólnego, czy to tylko przypadkowo tak się Hiszpanom porobiło?

        Wysłuchałem jego przemówienia i chyba nie dałbym mu nagrody z matematyki. Może z zastosowań matematyki do opowiadań kryminalnych? To, że do każdego ciągu n różnych punktów można znaleźć wielomian stopnia n−1 przechodzący przez te punkty, to jest dobrze znana staroć. On z niej wyciąga wniosek, ważny zapewne dla nauk przyrodniczych eksperymentalnych, że żadna skończona liczba doświadczeń nie może udowodnić ogólnej teorii. OK, ale to również jest od dawne znane. Żeby przyjąć ogólną teorię, żąda się, żeby rozumieć jej mechanizm, a nie tylko żeby widzieć zgodność z przeprowadzonymi eksperymentami. Niejaki Popper posuwa się do tego, że akceptuje dowolną teorię, dopóki nie znajdzie się przeczący jej eksperyment...

        - Stefan
      • apersona Re: Oksfordzka seria 09.10.25, 13:47
        Jakaś nagroda za popularyzację matematyki owszem. Bo przy okazji kryminału się dowiedziałam, że problem Fermata rozwiązany. I wreszcie sobie sprawdziłam, co to za jeden ten Abel (nie wspominany chyba w powieści)
        • stefan4 Re: Oksfordzka seria 09.10.25, 14:33
          apersona:
          > przy okazji kryminału się dowiedziałam, że problem Fermata rozwiązany.

          Tak, Andrew Wiles, 1994. Ponad 350 po stwierdzeniu samego Fermata, że znalazł dowód. Na pewno nie ten dowód, który zaprezentował Wiles; a czy w ogóle? Hmmm...

          apersona:
          > I wreszcie sobie sprawdziłam, co to za jeden ten Abel

          No, ale to już zasługa Kornela, a nie Martineza.

          - Stefan
    • apersona Pitagoras 09.10.25, 13:53
      Nie znacie jakiegoś dobrego i rzetelnego źródła wiedzy o Pitagorasie i pitagorejczykach? W powieści przedstawiają ich od innej strony niż szkoła i ciekawam, na ile to prawda.
      • stefan4 Re: Pitagoras 09.10.25, 14:42
        apersona:
        > W powieści przedstawiają ich od innej strony niż szkoła

        A puścisz farbę, jak przedstawiają pitagorejczyków?

        U mnie w szkole (bardzo dawno temu) żadnych pitagorejczyków nie było, było tylko twierdzenie Pitagorasa, tak trochę ni z gruszki ni z pietruszki, bez dowodu (wtedy jeszcze w szkole uczono dowodzenia twierdzeń)... i bez choćby wzmianki o tym, że to twierdzenie było w powszechnym użyciu przez Babilończyków na 1000 lat przed Pitagorasem.

        - Stefan
        • apersona Re: Pitagoras 27.10.25, 20:39
          stefan4 napisał:

          > A puścisz farbę, jak przedstawiają pitagorejczyków?

          jak sektę religijną
          • stefan4 Re: Pitagoras 28.10.25, 00:20
            stefan4:
            > A puścisz farbę, jak przedstawiają pitagorejczyków?

            apersona:
            > jak sektę religijną

            Ale czy wiadomo coś więcej o ich religii?

            Opowieść (nie wiem czy prawdziwa) głosi, że ważnym elementem tej religii były liczby: naturalne, oraz wymierne dodatnie (czyli ułamki). A kiedy zdarzyło im się udowodnić, że długość przekątnej kwadratu o boku 1 nie da się wyrazić żadną liczbą wymierną, to uznali ten fakt za bluźnierstwo i zachowali go w tajemnicy.

            Może lepiej, żeby matematycy nie byli aż tak religijni...

            - Stefan
      • arana Re: Pitagoras 09.10.25, 18:45
        apersona napisała:

        > Nie znacie jakiegoś dobrego i rzetelnego źródła wiedzy o Pitagorasie i pitagorejczykach? W powieści przedstawiają ich od innej strony niż szkoła i ciekawam, na ile to prawda.


        Nie czytałaś w młodości Herlingera? Widzę na stronie Lubimy czytać, że wydawany był również w późniejszych latach. Pamiętam, że książce "Mister Hopkins, wnuk Sherlocka było sporo o Pitagorejczykach. Dla młodzieży, ale polecam, bo zapadło mi w pamięć jako ciekawe.
      • arana Re: Pitagoras 09.10.25, 18:54
        apersona napisała:

        > Nie znacie jakiegoś dobrego i rzetelnego źródła wiedzy o Pitagorasie i pitagorejczykach? W powieści przedstawiają ich od innej strony niż szkoła i ciekawam, na ile to prawda.


        PS Widzę, że jest na Docer, możesz ściągnąć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka