Dodaj do ulubionych

A figę!!!!

30.11.04, 19:28
Ślęczę ci ja sobie ostatnio nad dość długim tekstem dolnoniemieckim z XVI w.,
co bywa zajęciem pouczającym. Dziś np. napatoczyło mi się zdanie, którego
fragment pozwolę sobie zacytować:
"[...] und hedden darna dem grafen und hertoch Albrecht de figen wol
gewiset".
Chodzi, rzecz jasna, o fragment końcowy, z którego jasno wynika, że hrabiemu
i księciu zamierzano 'pokazać figę'. Nie miałem pojęcia, ja nieuk, że gest ów
jest tak wiekowy, a do tego obsceniczny - stare słowniki tłumaczą go bowiem
jako 'imago vulvae' (może Stefan przetłumaczy... smile Mamy więc do czynienia z
przeciwieństwem tego, co symbolizuje ogólnie znany współczesny amerykański
faker. Feministki powinno to ucieszyć.
We współczesnym jęz. niem. zwrot 'jemandem die Feige weisen' jest już raczej
rzadki, u nas znacznie częściej 'pokazuje się figę', lecz raczej nie mając na
myśli przeciwieństwa fakera, a o anatomicznym podtekście tego gestu SJP
wspominać nie raczy.
Jak to jest w innych językach? Czy zwroty: wł. 'far la fica', hiszp. 'hazer
la higa', port. 'dar huma figa', fr. 'faire la figue' itd. są jeszcze żywe?
(Wziąłem je ze dość starego słownika braci Grimm). I czy także zatraciły swe
pierwotne znaczenie?
Obserwuj wątek
    • stefan4 Re: A figę!!!! 30.11.04, 22:00
      ardjuna:
      > 'imago vulvae' (może Stefan przetłumaczy... smile

      Ach, to proste, chodzi o kino imaks, do którego możesz zajechać własnym volvem...

      - Stefan

      www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
    • h_hornblower sic? 30.11.04, 22:10
      Ardjuna,
      mam nadzieję, że nie żartujesz sobie... ze świętości smile To sztubacki żarcik
      podchmielonego ardjuny czy autentyk-perełka?

      pzdr
      horny
      • ardjuna Re: sic? 01.12.04, 09:04
        h_hornblower napisał:

        > Ardjuna,
        > mam nadzieję, że nie żartujesz sobie... ze świętości smile To sztubacki żarcik
        > podchmielonego ardjuny czy autentyk-perełka?

        Nie wiem, czy perełka, lecz autentyk na pewno. Też byłem zaskoczony. Widzę, żem
        niejedyny tu nieuk figowy smile))
    • stefan4 Re: A figę!!!! 30.11.04, 22:17
      Ale właściwie, co to wszystko znaczy? Jakoś słabo kumam ten starogermański.

      ardjuna:
      > und hedden

      haben?

      ardjuna:
      > darna

      daran? potem?

      ardjuna:
      > dem grafen und hertoch

      Herzog?

      ardjuna:
      > Albrecht de figen wol gewiset

      wohl gewiesen?

      ardjuna:
      > Chodzi, rzecz jasna, o fragment końcowy, z którego jasno wynika, że hrabiemu
      > i księciu zamierzano 'pokazać figę'.

      No to nie tylko zamierzano, ale pokazano. Czy coś pomyliłem?

      - Stefan

      www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
      • ardjuna Re: A figę!!!! 01.12.04, 09:25
        Cyt. fragment zdania brzmiałby w jęz. górnoniem. tak: "[...] und hätten danach
        dem Grafen und Herzog Albrecht die Feige gewiesen", co można przełożyć
        następująco: "[...] następnie zaś fige pokazaliby hrabiemu i księciu
        Albrechtowi". Mieli więc zamiar pokazać im średniowiecznego fakera, o ile
        powiedzie się zbożne dzieło naszkicowane w nie zacytowanej części zdania.
        • stefan4 Re: A figę!!!! 01.12.04, 10:04
          ardjuna:
          > Cyt. fragment zdania brzmiałby w jęz. górnoniem. tak: "[...] und hätten danach
          > dem Grafen und Herzog Albrecht die Feige gewiesen"

          Aha, więc ,,hadden'' == ,,hätten''...

          ,,Darna'' widać dobrze się domyśliłem. A co tam robi ,,wol''? Nie
          przetłumaczyłeś na górnoniemiecki.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
          • ardjuna Re: A figę!!!! 01.12.04, 11:23
            stefan4 napisał:

            > A co tam robi ,,wol''? Nie przetłumaczyłeś na górnoniemiecki.

            To pewnie dlatego, żem dziś bez śniadania, więc coś zjeść musiałem. Wol = wohl,
            tutaj taka sobie partykułka wzmacniająca.
            • stefan4 Re: A figę!!!! 01.12.04, 12:38
              ardjuna:
              > Wol = wohl,

              No to to także żemzgadł. Jednak wątpię, czy zrozumiałbym, gdybyś obok nie
              napisał, o co w zdaniu chodzi. Czy Niemcy niewykształceni filologicznie
              rozumieją te haddeny i hertochy?

              - Stefan

              www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
              • ardjuna Re: A figę!!!! 01.12.04, 12:56
                stefan4 napisał:

                > Czy Niemcy niewykształceni filologicznie rozumieją te haddeny i hertochy?

                A pewnie, szczególnie ci, co szprechają plattem. Trudności mogą sprawiać pojęcia
                i konstrukcje, które już wyszły z obiegu.
                • stefan4 Mittelalterplattgespräch 01.12.04, 13:11
                  stefan4:
                  > Czy Niemcy niewykształceni filologicznie rozumieją te haddeny i hertochy?
                  ardjuna:
                  > A pewnie, szczególnie ci, co szprechają plattem.

                  No to muszę się teraz zbić po piersiach do siności jak posłanka Piekarska. Jako
                  gdańszczanin powinienem rozumieć Plattdeutsch, bo tym właśnie szprechali ojcowie
                  wielkości i bogactwa miasta. A ja ani w ząb.

                  Czy więc staroniemiecki był bliższy dzisiejszemu dolno- niż górno-niemieckiemu?

                  A czy mógłbyś tak dla spróby (jakiś kolo chciał kiedyś ścigać się ze mną ,,dla
                  spróby'' i to mi się spodobało) zamieścić jeszcze jakiś fragment tego dokumentu
                  tym razem bez wyjaśniania treści? Tylko nie wybieraj niczego specjalnie
                  trudnego, bo przecież nie chodzi o to, żebym na pewno padł. Coś tak w średniej
                  odległości od dzisiejszej mowy.

                  - Stefan

                  P.S. Ale skąd mam wziąć piersi do bicia?

                  www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                  • ardjuna Re: Mittelalterplattgespräch 01.12.04, 13:20
                    Odpowiem wieczorem, gdy wrócę do swej nyży, albowiem teraz czas mnie pili na
                    inne okoliczności, a jednym zdaniem odpowiedzieć się nie da, jako i cytatów nie
                    mam na podorędziu.
                  • piotrpanek Re: Mittelalterplattgespräch 01.12.04, 14:45
                    > Czy więc staroniemiecki był bliższy dzisiejszemu dolno- niż górno-
                    niemieckiemu?

                    Jam nie znawca żaden, ale czy to aby nie tak, że staroniemiecki był bliski
                    dzisiejszemu niemieckiemu? Innymi słowy - nie było czegoś takiego, jak
                    staroniemiecki smile
                    Niejednokrotnie widziałem w etymologiach "strgrnniem", "OHG" itp. twory
                    sugerujące, że podział na górny i dolny był już we wczesnym średniowieczu - i
                    to pewnie był silniejszy niż jest teraz (Sasi, Szwabi, Bawarzy, Teutoni,
                    Flamandowie, Frankowie itd.)...
                    • brezly Re: Mittelalterplattgespräch 01.12.04, 15:20
                      Tez ze mnie zaden ekspert, ale platt slysze dosc czesto. Jak dla mnie to brzmi
                      jak szwedzki czasmai, jak idzie o melodie, a patrzac na teskt to blizej
                      niderladzkiego (bardziej) i dunskiego jak niemieckiego. W bajce o zlotej rybce w
                      platt wola sie rybke tak:

                      "himpe himpe timpetee
                      butje butje in der see
                      min fru di ilse bill
                      will nich so wie ik wo will."

                      Inne przyklady:
                      Wasser=Woter=Water
                      Warnung=warschau (hehe smile
                      Käse=Kees
                      Leute=lüüd=Lüd (fajnie, co?)

                      Zreszta, zobaczcie sobie sami:
                      stade-buxtehude.de/platt/ds.htm
                      Mojn, mojnsmile

                      PS. Tak sie mowilo w dzisiejszym Kalinignradzie, na ile wiem.
                  • ardjuna Antwoord 01.12.04, 18:06
                    Na Twoje pytanie, czy staroniemiecki był bliższy dzisiejszemu dolno-, czy
                    górnoniemieckiemu, odpowiedział już właściwie Piotrpanek, bo ma chłop rację -
                    "staroniemiecki" jest pojęciem dość mylącym, gdyż na niem. obszarze językowym
                    mniej więcej od VI w. n.e. istniały dwa główne języki niemieckie: górno- i
                    dolnoniemiecki, różniące się, czasem dość znacznie, przede wszystkim pod
                    względem fonetycznym, ale i gramatycznym też. W VI w. nastąpiła mianowicie w
                    południowych dialektach zachodniogermańskich tzw. druga przesuwka głoskowa, a
                    linia podziału przebiegała z zachodu na wschód mniej więcej od Düsseldorfu w
                    kierunku Magdeburga i Berlina. Poniżej tej linii zaczął się wykształcać język
                    (staro)górnoniemiecki, dolnoniemieckie są wszystkie te odmiany języka
                    niemieckiego, które nie wykazują śladów 'drugiej przesuwki' - odmiana
                    północnodolnoniemiecka, westfalska, brandenburska, wszystkie trzy pomorskie.
                    Przesuwka polegała na zmianie wymowy niektórych spółgłosek i samogłosek,
                    np. 'k' zamieniło się w 'ch', 'd' w 't', 't' w 'z', 'tz' lub 's', 'ie'
                    w 'ei', 'oo' w 'au' itd. (ik - ich, Dag - Tag, Tied - Zeit, sitten - sitzen,
                    weten - wissen, Steen - Stein, ook - auch itd.). Stąd też duże podobieństwo
                    niektórych słów do ich odpowiedników w jęz. niderlandzkim (patrz post
                    Brezly'ego) i angielskim, weź choćby dolnoniem. i niderl. koken = kochen czy
                    dolnoniem. wat, wat, eten i ang. what, that, eat = was, das, essen.
                    Dodatkowe zróżnicowanie wynika oczywiście z rozwoju obu tych języków na osi
                    czasowej. I tak, bardzo zgrubnie rzecz biorąc, we wczesnym średniowieczu
                    mówiono (a od poł. VIII w. także pisano) po starowysokoniemiecku (VI - poł. XI
                    w.) i po wczesnostarosasku (V - koniec VIII w.); w średniowieczu "właściwym" -
                    po średniowysokoniemiecku (poł. XI - poł. XIV w.) i starosasku (pocz. IX - poł.
                    XII w.); w późnym średniowieczu - po wczesnogórnoniemiecku (poł. XIV - poł.
                    XVII w.) i średniodolnoniemiecku (poł. XII w. - pocz. XVII w.); i wreszcie w
                    czasach nowożytnych - po nowowysokoniemiecku (od poł. XVII w.) i
                    nowodolnoniemiecku (od pocz. XVII w.). Ogólnym językiem literackim stał się od
                    czasów Lutra i jego przekładu Biblii w latach 30. XVI w. język wysokoniemiecki,
                    choć obecny 'Standarddeutsch' należy raczej do rodziny języków
                    środkowoniemieckich.
                    To tyle w ogólności najogólniejszej, a fragment dla spróby podeślę za
                    paręnaście minut, bo go muszę najpierw znaleźć i przepisać.
                  • ardjuna Dla spróby 01.12.04, 18:41
                    No to masz fragment dość prosty i dotyczący też naszej historii:

                    Nicht lange vor disser tit do starf dem jungen marggrafen Jochim sin gemahel.
                    Do friede em de vader des koninges van Palen dochter. Dar richteden sick nu de
                    Marker kostlik darjegen, dat se upt ander jar to Krakow up den hoff tehen
                    scholden, und versegen sick mit gudem harnsche, perde und andere geschmücke und
                    meinden, id so kostlik to maken, dat id kume scholde geliken finden. Darto
                    forderde se ock de olde marggrafe, de gar ein prechtich furste was.
                    • stefan4 Re: Dla spróby 01.12.04, 20:33
                      Rozumiem, że w takim razie dla zrozumienia dolnego, trzeba najpierw dokonać w
                      nim tej przesuwki, którą sam zapomniał zrobił, a dopiero potem kombinować dalej.


                      ardjuna:
                      > Nicht lange vor disser tit do starf dem jungen marggrafen Jochim sin gemahel.

                      ,,Nicht lange vor dieser Zeit dann starb dem jungen Margraff Joachim seine
                      Gemahlin.''

                      Dlaczego małżonka jakaś taka mało kobieca? Czy ,,-e'' oraz ,,-in'' na końcu
                      rodzaju żeńskiego nadeszły dopiero później? Dwa razy zamieniłem ,,-i-'' w
                      ,,-ei-''. Czy miałem prawo?


                      ardjuna:
                      > Do friede em de vader des koninges van Palen dochter.

                      ,,Dann freite ihm der Vater des Königs von Polen Tochter.''

                      Gdybyś nie uprzedził, że to ma z Polską związek, to nie wyczaiłbym, że ,,Palen''
                      to my. Chociaż może później, po tym Krakowie?... Szyk też jakiś niedzisiejszy:
                      ożenił mu króla Polski córkę.


                      ardjuna:
                      > Dar richteden sick nu de Marker kostlik darjegen, dat se upt ander jar to
                      > Krakow up den hoff tehen scholden,

                      ,,Dafür richteten sich nur die Marker köstlich deswegen, daß sie oft unter Jahr
                      zu Krakow auf den Hoff ziehen sollten,''

                      Zrozumiałem, że tylko Marchianie wybornie nadawali się do takiej misji, ale
                      nawet paznokcia nie dam sobie uciąć za poprawność takiej interpretacji. Chociaż
                      rzeczowniki pospolite nie są kapitalizowane, jednak ,,Marker'' jest. Dlatego
                      sądzę, że to są mieszkańcy Marchii, ale za słabo znam historię, żeby wiedzieć
                      gdzie i kiedy. ,,Ander'' na ,,unter'' i ,,scholden'' na ,,sollten'' przełożyłem
                      licząc na podobieństwo do angielskiego.


                      ardjuna:
                      > und versegen sick mit gudem harnsche, perde und andere geschmücke und meinden,
                      > id so kostlik to maken, dat id kume scholde geliken finden.

                      ,,und segten sich mit guten Harnische, [perde] und anderem Schmuck und meinten,
                      es so köstlich zu machen, daß es [kume] sollte geliebten finden.''

                      Nie rozumiem ,,perde'' (chyba nie ,,Pferde''?), ,,kume'' i nie jestem pewien
                      tego ,,versegen''. Przecież nie ,,versagen''. Tak jak zrobiłem, czyli zamiana
                      na błogosławieństwo, to chyba może być zbyt daleki strzał. Podoba mi się
                      ,,geliken'': wzięli angielskie lubienie, dodali coś niemieckiego z przodu, coś
                      niemieckiego z tyłu i wmontowali w średniowieczny tekst...


                      ardjuna:
                      > Darto forderde se ock de olde marggrafe, de gar ein prechtich furste was.

                      ,,Dazu fordernte sie auch der alte Margraff, der gar ein prächtig Fürst war.''

                      On nie powinien zmuszać posłów do cennych darów dla swojej przyszłej synowej,
                      tylko za ich pośrednictwem przekazać własne dary. I jeszcze zapłacić za
                      doręczenie. No, ale pewnie mieli do niego jakiś dług wdzięczności.


                      W całym Twoim tekście znalazłem tylko jedem umlaut
                      • ardjuna Re: Dla spróby 01.12.04, 23:22
                        Nonono, nieźleeeeee! W naszym narzeczu, nieco zarchaizowanym dla zachowania
                        klimatu smile mogłoby to brzmieć mniej więcej tak:

                        Krótko przedtem zmarła małżonka młodego margrabiego Joachima. Ojciec wyswatał
                        [freite] mu tedy córkę króla polskiego. Sposobili się [richteten sich - się
                        rychtowali smile] przeto Marchijczycy dużymi nakładami [köstlich = kosztownie],
                        iżby następnego roku [aufs andere Jahr] ruszyć na dwór krakowski, i dobre sobie
                        sprawili [versorgten sich] pancerze, konie [jednak!] i inne ozdoby, zamierzając
                        tak kosztownie to uczynić, jak mało kto przedtem [daß es kaum /seines/gleichen
                        finden sollte]. Nakazał im to takoż stary margrabia, który księciem był wielce
                        paradnym [prächtig].

                        Chciały nam więc marchijsckie (brandenburskie) chłopaki zaszpanować, tym
                        bardziej że szef im kazał, bo sam się lubił pokazać.

                        > Dlaczego małżonka jakaś taka mało kobieca? Czy ,,-e'' oraz ,,-in'' na końcu
                        > rodzaju żeńskiego nadeszły dopiero później?

                        'Gemahel' mógł mieć kiedyś wszystki trzy rodzaje, dopiero później dorobiono mu -
                        in na końcu dla odróżnienia od męskiego Gemahla, podobnie było np. z Gatte -
                        Gattin (zauważ, że w obu wypadkach feminina nie mają przegłosu, co jest pewnym
                        ewenementem, świadczącym o wieku tych słówek).

                        > Dwa razy zamieniłem ,,-i-'' w ,,-ei-''. Czy miałem prawo?

                        No jasne. Choć nie każde 'i' zamieniło się w 'ei'.

                        > W całym Twoim tekście znalazłem tylko jedem umlaut
                        • stefan4 Re: Dla spróby 01.12.04, 23:47

                          No, to jednak w kilku miejscach haniebnie pomoczyłem. Głównie w tym:

                          ardjuna:
                          > Sposobili się [richteten sich - się rychtowali smile] przeto Marchijczycy dużymi
                          > nakładami [köstlich = kosztownie], iżby następnego roku [aufs andere Jahr]
                          > ruszyć na dwór krakowski, i dobre sobie sprawili [versorgten sich] pancerze,
                          > konie [jednak!] i inne ozdoby, zamierzając tak kosztownie to uczynić, jak mało
                          > kto przedtem [daß es kaum /seines/gleichen finden sollte].

                          Ja myślałem, że ,,upt'' to ,,oft'' a nie ,,aufs''. I tego się wstydzę, bo
                          przecież podałeś zasadę, w co przechodziło ,,t''. Natomiast w ,,ander''
                          zmieniłem ,,d'' na ,,t'' zgodnie z zasadą i zrobiło mi się ,,unter''; trochę się
                          dziwiłem formie ,,unter Jahr'', ale skoro może być ,,unter uns'' to się łatwo
                          pogodziłem, że dawniej mogło być i ,,unter Jahr''. Nie skapowałem, że ,,kume''
                          to ,,kaum''. No i zasugerowałem się, że ,,geliken'' ma związek z angielskim
                          ,,like''... To wszystko trochę mi wypaczyło zdanie.

                          ardjuna:
                          > 'Gemahel' mógł mieć kiedyś wszystki trzy rodzaje, dopiero później dorobiono mu
                          > - in na końcu dla odróżnienia od męskiego Gemahla

                          No dobra, ale tam jeszcze jest zaimek: ,,sin gemahel''. Czemu nie ,,sine''?

                          ardjuna:
                          > Bywają znacznie trudniejsze zagadki niż cytowany urywek.

                          Nie wątpię. Dzięki za zabawę.

                          - Stefan

                          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                          • ardjuna Re: Dla spróby 01.12.04, 23:58
                            stefan4 napisał:

                            > Ja myślałem, że ,,upt'' to ,,oft'' a nie ,,aufs''.

                            Żeby było zabawniej - 'oft' po średniodolnoniemiecku to 'vaken'. Ale nie pytaj
                            mnie, dlaczego.

                            > Natomiast w ,,ander'' zmieniłem ,,d'' na ,,t'' zgodnie z zasadą i zrobiło mi
                            się ,,unter''

                            Abo nie każde 'd' zmieniało się w 't'.

                            > No dobra, ale tam jeszcze jest zaimek: ,,sin gemahel''. Czemu nie ,,sine''?

                            Jest 'sin', bo tam chodzi o 'dat gemahel', czyli neutrum.

                            Co do zabawy, to cała przyjemność po mojej stronie, albowiem te szarady to moje
                            hobby, konik, fijoł i w ogóle.
    • emka_1 noale 30.11.04, 22:43
      są trzy znaczenia gestu. w obrębie kultury śródziemnomorskiej, mniej więcej z
      tego samego okresu sie wywodząsad((
      bo to i gest chroniacy przed złym okiem, i gest zniewagi, a do tego jako trzecie
      symbol więcej seksualny. nawet amuleciki takie produkowano w celu pierwszym. no
      to co co ma być jeszcze żywe?

      btw.księcia niewątpliwie chcieli znieważyć.
      • viki2lav Re: noale 01.12.04, 08:43
        jesli chodzi o dzisiejszy wloski, to "far la figa" a raczej "far la fica" ma
        wiecej wspolnego ze "szpanowaniem" ;/)
        • ardjuna Re: noale 01.12.04, 09:34
          viki2lav napisała:

          > jesli chodzi o dzisiejszy wloski, to "far la figa" a raczej "far la fica" ma
          > wiecej wspolnego ze "szpanowaniem" ;/)

          A możesz sprecyzować? Zagadnienie zaczyna mnie poważnie interesować smile
          • viki2lav Re: noCHale 10.12.04, 09:42
            fica to wulgarne okreslenie damskiego przyrodzenia, a w obecnym potocznym
            jezyku z okolic Rzymu istnieja okreslenia: "Che fico"- ale fajne
            "ammazza che fica" - o rany jaka niezla laska
            "non fare la fica" - nie rob z siebie takiej super.., nie szpanuj, nie wychylaj
            sie (chodzi oczywiscie o urode, nie o intelekt)
      • ardjuna Re: noale 01.12.04, 09:31
        Zatem w obrębie kultury śródziemnomorskiej tego gestu raczej używać nie należy,
        jeśli chce się zachować w całości swą chrząstke nosową?
        • emka_1 zasadniczo 01.12.04, 13:02
          lepiej nie, bo nie wiadomo jak zostanie gest odczytanysmile w angielskim show a fig
          jeszcze funkcjonuje i to w tym samym znaczeniu co w polszczyznie.
          wynika z tego, że jesteśmy depozytariuszami znaczenia nadanego gestowi przez
          starozytnych kupców ateńskich, którzy rozporządenia władzy zwierzchniej mieli w
          głebokim poważaniu i lubili rzeczonej władzy figę pokazaćsmile
          • ardjuna Re: zasadniczo 02.12.04, 00:10
            emka_1 napisała:

            > wynika z tego, że jesteśmy depozytariuszami znaczenia nadanego gestowi przez
            > starozytnych kupców ateńskich, którzy rozporządenia władzy zwierzchniej mieli
            > w głebokim poważaniu i lubili rzeczonej władzy figę pokazaćsmile

            No fakt - w tekście z XIV w. znalazłem własnie coś takiego: "ab antiquissimis
            temporibus probrosum fuit digitum alicui per modum ficus ostendere".
            A w necie, tak a propos języków bliższych naszemu: "figa f (hrv.-kajk.) = figa
            (slov.) 1° smokva, 2° (dati, pokazati figusmile nepristojno rukom odgovoriti
            nekome". Więc u nich ciągle nepristojno.
            Badania na figą trwają.
      • tlenek-gipsu Francuzi powłują się na braci z południa 21.12.04, 17:21
        Znalazłam taki figowy smakołyk:

        On dit, faire la figue ? quelqu?un, pour se moquer de lui (Fureti?re). Il s?agit d?une expression populaire
        d?origine italienne qui s? accompagnait d?un geste douteux représentant le sexe féminin.

        Mówi się "robić komuś figę", żeby zakpić z tej osoby (Fureti?re). Chodzi tu o ludowe wyrażenie
        pochodzenia włoskiego, któremu towarzyszy dwuznaczny gest wskazujący na damskie narządy
        płciowe.

        No tak, a nas takie te bakalie pozbawione dwuznaczności, co najwyżej listek figowy się kojarzy wink
        • tlenek-gipsu Re: Francuzi + korekta 21.12.04, 17:33
          tlenek-gipsu napisała, ale nie wiedziała że się marnie przekopiuje, oto poprawki:

          On dit, faire la figue a [a + accent grave] quelqu'un, pour se moquer de lui (Furetiere [e + accent
          grave]). Il s'agit d'une expression populaire d'origine italienne qui s'accompagnait d'un geste douteux
          représentant le sexe féminin.
          • h_hornblower ale jak tego uzywać? 21.12.04, 19:04
            tlenek-gipsu napisała:

            > tlenek-gipsu napisała, ale nie wiedziała że się marnie przekopiuje, oto popraw
            > ki:
            >
            > On dit, faire la figue a [a + accent grave] quelqu'un, pour se moquer de lui

            Chętnie się z kogoś moknę tylko jak tego używać? Je te fais la figue - w sensie:
            robie sobie z ciebie grubą nieprzyzwoitośc? Czy raczej: il lui fait toujours la
            figue - w sensie: ciagle się z niego nabija?

            pzdr
            horny
            • stefan4 Re: ale jak tego uzywać? 21.12.04, 19:48
              h_hornblower:
              > Chętnie się z kogoś moknę tylko jak tego używać? Je te fais la figue - w
              > sensie: robie sobie z ciebie grubą nieprzyzwoitośc?

              Wg mojego staroświeckiego słownika nic już nie ma nieprzyzwoitego w tej
              fidze. Cała nieprzyzwoitość widać wyparowała przez wieki. ,,Il m'a fait la
              figue'' to (ciągle wg tego słownika) po prostu ,,pokazał mi figę''.

              h_hornblower:
              > Czy raczej: il lui fait toujours la figue - w sensie: ciagle się z niego
              > nabija?

              To by raczej oznaczało, że ciągle go wystawia do wiatru.

              Ale jest oczywiście możliwe, że mój słownik wstydzi się napisać tego prawdziwego
              znaczenia.

              - Stefan

              www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
              • h_hornblower Re: ale jak tego uzywać? 22.12.04, 22:32
                stefan4 napisał:

                > h_hornblower:
                > > Chętnie się z kogoś moknę tylko jak tego używać? Je te fais la figue - w
                > > sensie: robie sobie z ciebie grubą nieprzyzwoitośc?
                >
                > Wg mojego staroświeckiego słownika nic już nie ma nieprzyzwoitego w tej
                > fidze. Cała nieprzyzwoitość widać wyparowała przez wieki. ,,Il m'a fait la
                > figue'' to (ciągle wg tego słownika) po prostu ,,pokazał mi figę''.
                >
                > h_hornblower:
                > > Czy raczej: il lui fait toujours la figue - w sensie: ciagle się z niego
                > > nabija?
                >
                > To by raczej oznaczało, że ciągle go wystawia do wiatru.
                >
                > Ale jest oczywiście możliwe, że mój słownik wstydzi się napisać tego prawdziweg
                > o
                > znaczenia.

                A jaki masz słownik? W moim Robercie nic na ten temat nie ma niestety.

                horny
                • stefan4 Re: ale jak tego uzywać? 03.01.05, 23:51
                  h_hornblower:
                  > A jaki masz słownik? W moim Robercie nic na ten temat nie ma niestety.

                  Kalina 1959. Ostrzegałem, że archaiczny.
                  I jeszcze Kupisz & Kielski 1983. Jest to samo, co w Kalinie.

                  Czy polski autor, żeby napisać francuski słownik, musi się zaczynać na ,,K'',
                  czy ten komunistyczny przepis już zlikwidowano?

                  - Stefan

                  www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
    • h_hornblower <KIcior> 02.12.04, 00:29
      Niniejszym zwracam sie z wnioskiem, aby za ten figowy wątek przyznać koledze
      ardjunie nagrodę przechodnią.

      łaczę wyrazy
      horatio hornblower esq
      • vaud jeszcze jedna figa 13.12.04, 07:43
        Feige sein - bac sie, moze znaczy: bac sie jak baba?
        • ardjuna Re: jeszcze jedna figa 14.12.04, 01:12
          vaud napisała:

          > Feige sein - bac sie, moze znaczy: bac sie jak baba?

          Nie. Germańskie fêgi, fæge, feigr, veige itp., z których powstały
          starogórnoniem. 'feigi' i środkowogórnoniem. 'feige', nie miały nic wspólnego z
          figą w jakimkolwiek znaczeniu. Słowa te oznaczały pierwotnie 'bliskiego
          śmierci, umierającego' (morti vicinus, moribundus), dopiero potem m.in. także
          tchórza (czyli takiego, który się boi jak człowiek umierający).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka