Dodaj do ulubionych

czy wszyscy humaniści

29.09.05, 14:10
myślą nielogicznie?
Obserwuj wątek
    • latajacy_rosomak czy "wszyscy humaniści" 29.09.05, 14:44
      w ogóle istnieją?
      • mamalgosia Re: czy "wszyscy humaniści" 29.09.05, 15:12
        oczywiście, że każde uogólnienie jest krzywdzące. I nie do końca prawdziwe. Są
        też wyjątki potwierdzające regułę. Uściślam więc pytanie: czy jest taka reguła,
        że humaniści mają problemy z myśleniem logicznym?
        Pytam, bo moje doświadczenia są takie: w klasach mat-fiz są świetne wyniki
        nauczania nie tylko z przedmiotów ścisłych, ale i z humanistycznych. A w klasach
        humanistycznych przedmioty ścisłe leżą totalnie
        • tawananna Re: czy "wszyscy humaniści" 29.09.05, 17:40
          > Uściślam więc pytanie: czy jest taka reguła,
          > że humaniści mają problemy z myśleniem logicznym?

          Myślę, że nie. Ale mogłabyś jeszcze uściślić, co rozumiesz przez "logiczne
          myślenie" wink.

          > A w klasach
          > humanistycznych przedmioty ścisłe leżą totalnie

          Z moich obserwacji wynika, że humaniści często zakładają "skoro jestem
          humanistą, to mogę być osłem z przedmiotów ścisłych" i zaraz potem wprowadzają
          ten pomysł w życie. Zwykłe wygodnictwo. Otoczenie taką postawę jeszcze utrwala,
          jest niemal presja, żeby taki humanista nie był za dobry z matematyki wink)).
          Ścisłowcy zdają maturę z polskiego, więc muszą się tego uczyć i mają ambicję,
          żeby i z tego być dobrym - humaniści w dziedzinie fizyki czy chemii są często
          ambicji absolutnie pozbawieni.

          Niekoniecznie wiąże się to z logicznym myśleniem - bez niego nie zanalizuje się
          przecież dobrze utworu, nie powiąże się historycznych faktów, o studiowaniu
          filologii (gramatyka opisowa!) nie wspomnę. Choć to oczywiście trochę inne
          myślenie niż to, którego wymaga matematyka.

          Jeśli humanista ma problem z myśleniem logicznym, to ja jestem (chybasmile)
          właśnie jednym z wyjątków - choć siebie widzę raczej jako ścisłowca z duszą
          humanisty wink, więc i jako wyjątek nie do końca pasuję wink. Wśród studentów
          kierunków humanistycznych spotykam zaskakująco dużo osób, które zdawały maturę
          z biologii i matematyki - i pozostaje tylko pytanie, czy to ci ścisłowcy ze
          świetnymi wynikami także z humanistyki, czy humaniści, którym cyferki i logika
          nie są obce.

          Jeśli z czymś studenci-humaniści zbiorowo mają problemy, to chyba z najprostszą
          matematyką - wychodzi się z wprawy, niestety sad, sama po sobie widzę, że te
          najprostsze, życiowe działania (dodawanie, odejmowanie wink) idą mi trochę
          wolniej niż w czasach licealnych - różnica minimalna, ale boli sad. Z pochodnych
          i ciągów też nic nie pamiętam - tzn. nie wyliczyłabym w tej chwili zadania -
          ale z drugiej strony, gdy rok temu potrzebowałam matematyki na egzamin wstępny
          na drugi kierunek studiów, dwa czy trzy dni starczyły mi na przypomnienie sobie
          większości materiału liceum. Czyli... nie jest źle?smile

          Faktem jest, że zasada ze ścisłowcami dobrymi także z humanistyki sprawdza się
          i w wymiarze "mikro", że tak powiem, czyli na filologii, wśród (niby) li i
          jedynie humanistów. Jest wielu świetnych studentów, którzy mają problemy z
          przedmiotami językoznawczymi, ale dużo mniej osób dobrych z językoznawstwa nie
          radzi sobie z resztą.

          Przepraszam za tragicznie chaotyczny post, który stawia duży znak zapytania
          przy moich umiejętnościach logicznego myślenia wink (a także umiejętności pisania
          wypracowań).

          Pozdrowieniasmile

          Tawi
          • latajacy_rosomak Re: czy "wszyscy humaniści" 29.09.05, 18:06
            Jeszcze moje 3 gorsze grosze.

            > Z moich obserwacji wynika, że humaniści często zakładają "skoro jestem
            > humanistą, to mogę być osłem z przedmiotów ścisłych" i zaraz potem
            wprowadzają
            > ten pomysł w życie. Zwykłe wygodnictwo.

            Potwierdzamtongue_out


            > Niekoniecznie wiąże się to z logicznym myśleniem - bez niego nie zanalizuje
            się
            >
            > przecież dobrze utworu, nie powiąże się historycznych faktów, o studiowaniu
            > filologii (gramatyka opisowa!) nie wspomnę. Choć to oczywiście trochę inne
            > myślenie niż to, którego wymaga matematyka.

            Właśnie. Chociażby filozogfia - kierunek humanistyczny, a wymagający przecież
            ton logiki.

            Może sam podział na humanistów i ścisłowców jest tylko strasznym uproszczeniem
            i po prostu błędem? Gdy lekko odkleić się od stereotypów widać, że nijak ma się
            do rzeczywistości. Dla mnie matematyka, chemia i fizyka to był Trójkąt
            Bermudzki - permanentne kłopoty z zaliczeniem. Jest jednak pewien wyjątek -
            uwielbiam statystyki. Słupki, diagramy, wykresy mógłbym obliczać i kreślić
            godzinami. Doszło w którymś momencie do tego, że gdy czytałem ksiązkę,liczyłem
            ile dziennie czytam stron, ile to stanowi % całości, kiedy - jeśli utrzymam
            tempo - powinienem ją skończyć i tak dalej. Równocześnie, oczywiście, rysowałem
            wykresy ilustrujące obliczenia. Ostatnio jednak trochę mi przeszłosmile
    • another_story Re: czy wszyscy humaniści 30.09.05, 10:40
      Przyznaję się bez bicia: jestem przykładem humanisty kompletnie nieradzącego
      sobie z wszelakimi naukami ścisłymi. Moja znajomość matematyki nie wykroczyła
      (i już nigdy nie wykroczy!) poza elementarne operacje na cyferkach, a fizykę
      zaliczałam co roku dzięki kilku regułkom wykutym przed ostatnią lekcją. Prawdę
      mówiąc, owa "nielogiczność" cechuje także dużą część moich wypowiedzi
      pisemnych. Często dostrzegam własne gafy dopiero dwa-trzy dni po ich przelaniu
      na papier. Niestety, niestety - zdecydowanie lepiej przedstawia się u mnie
      intuicja niż intelekt wink.
      • treborrr Co nie jest potrzebne 30.09.05, 21:43
        Abstrakcyjna matma nie będzie wam potrzebna. Spoko! Bo nikomu w życiu nie jest
        potrzebne „określanie przebiegu funkcji liniowej f(x)=ax*2 - 2x.
        Naprawdę!
        Ważniejsze to umieć odpowiedzieć, czy lepiej mieć 10 tys. zł debetu na koncie,
        który jest oprocentowany na 20 proc. rocznie, czy lepiej wziąć kredyt w wys. 5
        proc. rocznie, by go natychmiast spłacić i potem spłacać odsetki od kredytu.
        Oto zadanie, z którym wam się przyjdzie mierzyć już niedługo - w dorosłym życiu
        - drodzy studenci – zarówno humanistyki, jak i nauk ścisłych!
        • ii5 Re: Co nie jest potrzebne 01.10.05, 10:14
          Otóż to! Dobrze powiedzianesmile
        • mamalgosia co jest potrzebne, a co nie 01.10.05, 15:50
          Gwoli ścisłości, to 90% tego, czego się dowiesz na studiach nie będzie Ci do
          nieczego potrzebne. Tylko czy to ma stanowić jakies kryterium? Jeśli ktoś myśli
          w aż tak pragmatyczny sposób, to chyba zawodówka jest dla niego jedynym wyjściem
          • tawananna Re: co jest potrzebne, a co nie 01.10.05, 19:12
            > Gwoli ścisłości, to 90% tego, czego się dowiesz na studiach nie będzie Ci do
            > nieczego potrzebne. Tylko czy to ma stanowić jakies kryterium? Jeśli ktoś
            > myśli
            > w aż tak pragmatyczny sposób, to chyba zawodówka jest dla niego jedynym
            > wyjściem

            Zgadzam się całkowicie. Swoją drogą, to jest właśnie piękne w studiach smile (i
            pewnie się teraz paru osobom narażę wink).

            Nie tylko wiedza z matematyki pozbawiona jest często charakteru praktycznego.
            Mnie się np. chemia licealna nigdy do niczego nie przydała. Uwielbiana fizyka
            też nie, na co dzień wykorzystuję tylko wzór v=s/t, żeby obliczyć, za ile minut
            gdzieś dojadę. Czy to znaczy, żeby nie uczyć chemii i fizyki? I polskiego,
            historii i wielu innych przedmiotów? Na forum "Edukacja" jest wątek z
            propozycjami maturzysty, by naukę w gimnazjum sprofilować, a z przedmiotów na
            poziomie podstawowym zostawić tylko to, co praktyczne...

            Matematyka jest nie po to, by obliczać potem pochodne w sklepie. Matematyka
            jest po to, by mieć świadomość, że da się myśleć o pochodnych (na tym poziomie
            abstrakcji) i umie się je obliczyć smile.
            • treborrr Re: co jest potrzebne, a co nie 02.10.05, 10:27
              Cytat: Matematyka jest nie po to, by obliczać potem pochodne w sklepie.
              Matematyka jest po to, by mieć świadomość, że da się myśleć o pochodnych (na tym
              poziomie abstrakcji) i umie się je obliczyć smile.

              Odpowiedź: Oczywiście, że taka świadomość jest OK. Ale czy pamiętasz minę swoją,
              a może swoich kolegów, jak w czwartej klasie podstawówki - a może piątej - pani
              od matmy staje przed tablicą i zaczyna wywody o tym, że funkcja jest dana
              „efodiks” i przechodzi przez oś iksów...

              I dopiero po latach gdzieś czytasz, że funkcje to zobrazowanie rosnącego kursu
              akcji i pozwala ci wyliczyć ratę kredytu itp. Ale już nie potrafisz zastosować
              żadnego wzoru ze szkolnej matmy, bo zamknąłeś się w wieku lat 11 słysząc
              „efodiks” i limes?

              • tawananna Re: co jest potrzebne, a co nie 02.10.05, 13:52
                > Ale czy pamiętasz minę swoją
                > ,
                > a może swoich kolegów, jak w czwartej klasie podstawówki - a może piątej -
                > pani
                > od matmy staje przed tablicą i zaczyna wywody o tym, że funkcja jest dana
                > „efodiks” i przechodzi przez oś iksów...

                > Ale już nie potrafisz zastosować
                > żadnego wzoru ze szkolnej matmy, bo zamknąłeś się w wieku lat 11 słysząc
                > „efodiks” i limes?

                W wieku 11 lat??? Ja słówko "limes" usłyszałam chyba w drugiej klasie
                liceum smile. A funkcje zobaczyłam po raz pierwszy bodaj w połowie siódmej klasy
                podstawówki. Zilustrowane praktycznymi przykładami: (funkcją jest
                przyporządkowanie każdej osobie w klasie numeru w dzienniku... itd.). Bez
                rozhulania terminologicznego.

                Pozdrawiamsmile

                Humanistka smile
                • zuchna Re: co jest potrzebne, a co nie 02.10.05, 20:16
                  Mamalgosiu, napisałaś o swoich doświadczeniach: klasy matematyczne są dobre i z
                  przedmiotów ścisłych, i humanistycznych, zaś humanistyczne leżą ze ścisłych.
                  Uczę polskiego w ogólniaku i moje spostrzeżenia idą jeszcze dalej: klasy
                  matematyczne są dobre i z przedmiotów ścisłych, i humanistycznych, zaś z tych
                  drugich - są lepsze od klas humanistycznych ( a trzeba Ci wiedzieć, że aby się
                  dostać do jednych i drugich, trzeba mieć naprawdę dużo punktów). Obserwacje te
                  zostały potwierdzone wynikami nowej matury pisemnej z j. polskiego (taka sama
                  dla każdego profilu, no i mowa o poziomie podstawowym, rzecz jasna): wysoko w
                  tabeli- klasa mat-inf; nieco poniżej - angielska; dość mocno poniżej-
                  humanistyczna; nieco pod nią- biol-chem (mieliśmy jakiś słaby biol-chem w tym
                  roczniku- prawie z wszystkiego byli najsłabsi).
                  Wygląda mi na to, że jeśli chce się mieć dobre wyniki w nauce, trzeba być mocno
                  zdyscyplinowanym zgłębiaczem przedmiotu - także j. polskiego.
                  PS.
                  Lecz zaklinam! Niech nikt nie wchodzi na pole minowe, jakie stanowi temat
                  powszechnie dziś roztrząsany: nowa matura z polskiego nie daje rozwinąć
                  skrzydeł prawdziwym humanistom.
                  • treborrr A nie będziemy wchodzić w nową maturę 02.10.05, 20:42
                    Bo mamy na szczęście starą. A nie to nieszczęście!
                  • tawananna Re: co jest potrzebne, a co nie 02.10.05, 20:52
                    > Lecz zaklinam! Niech nikt nie wchodzi na pole minowe, jakie stanowi temat
                    > powszechnie dziś roztrząsany: nowa matura z polskiego nie daje rozwinąć
                    > skrzydeł prawdziwym humanistom.

                    O nierozwijaniu skrzydeł nie będę pisać, bo nie uważam, że ileś stron
                    wypracowania na "wolny temat" jest jedyną możliwością zrobienia tego. Natomiast
                    zastanawiam się, czy np. analiza i interpretacja utworu "pod klucz" nie
                    sprawia, że matura z polskiego jest łatwiejsza dla lubiącego konkret ścisłowca.

                    Zaznaczam, że uogólniam, i o nowej maturze mam bardzo niewielkie pojęcie
                    (rocznik jeszcze staromaturalny) - natomiast chętnie przeczytałabym Twoją i
                    innych polonistów opinię na temat tego, co sprawdza nowa matura.

                    I wracając do tematu: wydaje mi się, że matematyka uczy systematyczności, która
                    przydaje się później i w nauce innych przedmiotów. Niejeden "humanista" uważa
                    za dyshonor uczenie się na bieżąco, a na kierunkach humanistycznych prawdziwa
                    nauka zaczyna się dopiero tuż przed sesją.
                  • mamalgosia zuchna 03.10.05, 14:30
                    no i własnie zastanawia mnie , dlaczego tak jest
    • mamalgosia Re: czy wszyscy humaniści 03.10.05, 14:34
      no dobrze: pójdę dalej w tym wkłądaniu kija w mrowisko.
      Dlaczego młodzież z klas humanistycznych często z dumą mówi: "a ja to jestem
      humanistą" (często dla usprawiedliwienia np. pały z chemii). I dlaczego NIGDY (
      w ciągu 12 lat pracy) nie słyszałam z ust uczniowskich "a ja to jestem
      ścisłowcem" na usprawiedliwienie czegokolwiek?
      Oczywiście próbę mam niereprezentatywną, a każde uogólnienie jest krzywdzące.
      Ale zapytać mozna, prawda?
      • zuchna Re: czy wszyscy humaniści 03.10.05, 16:53
        Hmm... faktycznie. Też mi na polskim żaden uczeń "matematyczny"
        czy "biologiczny" nie rzucił hasłem: "ja nie umiem (nie dam i tak rady napisać
        takiego wypracowania), bo jestem ścisłowcem". Moi "ścisłowcy" mają piątki czy
        czwórki, o ile uda mi się ich do zdobywania tychże nakłonić. Ponieważ się
        udaje, to ci, którzy jednak obstają przy trójczynach, uważają za oczywistą
        możliwość kolekcjonowania piątek z polskiego przez ścisłowca. Marudzenie
        typu "ja jestem humanistą" wynika z potocznego rozumienia słowa "humanista" -
        to jest gość, co nie umie matematyki (już założył, że nie umie oraz że nie
        będzie umiał), ale za to pokrywa te braki nadzwyczaj prędko rozwijaną
        umiejętnością nadawania (czyli gadania i gadania - także w piśmie). W klasach
        humanistycznych zdarzają się jednak humaniści.
        Mamrotanie o byciu humanistą (po otrzymaniu pały z chemii) proponuję skwitować
        spokojnym zaleceniem: sprawdź, kwiatku, w mądrej książce o renesansie, kto to
        jest humanista, albowiem używasz słowa, którego znaczenia nie rozumiesz.
        • treborrr Re: czy wszyscy humaniści 04.10.05, 10:33
          O Jezu!
          No dobra, zdradzę wam sekret. Tylko matematycy są supermenami. Inni nie. Są
          beznadziejni.
          -
          • mamalgosia Re: czy wszyscy humaniści 04.10.05, 13:49
            no cóż: jedna jaskółka nie czyni wiosnysmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka